|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Notka właściwa plus codzienna dawka majtek.
Bo na głównej znów majtki, chyba weszły predakcji w krew, ale nie pochylę sie nad nimi z błyskiem w oku, bo działy sie rzeczy niezwykłe.
Otóż mówiłam kilka dni temu, że nabyłam topinambur - nabyłam, mogę udowodnić, bo dzięki bogom nie przyszło mi do głowy, żeby dziś przetworzyć całość, więc jest czemu fotkę machnąć, jakby kto chciał. Nie miałam pomysłu na przetworzenie, ale gdzieś wpadło mi w bystre oczko zdanie "można usmażyć jak frytki" czy jakoś podobnie brzmiące. Banalne, prawda? Wrzucam małe topinamburki na duży olej i wuala, czary z mleka i jest kolacja. Otóż niech Wam to nigdy nie przyjdzie do głowy. Umyłam te maluchy, wysuszyłam, żeby olej nie pryskał, wrzuciłam i poszłam przed komputer, no bo co w końcu, same się usmażą, nie trzeba przy nich czujnej straży trzymać. Teraz walczę ze sobą o to, jak opisać wrażenia akustyczne, bo z jednej strony jestem subtelna i wiośniana, czyli z ust korali padają mi wyłącznie kwiaty, ale z drugiej to naprawdę zdrowo pierdolnęło. Tak, drogi Pamiętniczku. Topinambur wrzucony na olej w całości wybucha i odłamki sypią się na odległość ca 2 metrów. To dużo w pomieszczeniu zamkniętym. Do tej pory ślizgam się, wyjmuje kawałki topinamburów np z pudełka na biżuterię i dziwię się, jak dużo to jest. Efekt, zdaniem małżonka, przyzwoity. O smaku mówię, nie o tym, że mamy na ścianach i meblach woal z kropelek tłuszczu. O planach na resztę wieczoru w związku z tym nie ma sensu nawet myśleć, same się narzucają. Idę jeździć na szmacie, słówko dnia i inne takie nastąpią, jak tylko ogarnę hacjendę. Apdejt - zapomniałam, mam od wczoraj wesoły obrazeczek obiecany Bohaterpozytywnej. Oto on, proszę. Zaległe słówko dnia - "obśliżony". Jako rekompensata za opóźnienie publikacji notki ambitny przepis. piątek, 18 listopada 2011, squirk
TrackBack
Komentarze
Gość: zgredek, nat-dom2-213.aster.pl
2011/11/18 23:58:14
Według części źródeł obróbka cieplna powinna trwać dłużej niż godzinę... ;-) Czujnie pragnę zauważyć, iż topinambur jest ceniony ze względu na duży potencjał produkcyjny biomasy zielonej oraz jadalnych bulw... W języku polskim w XIX wieku i w części źródeł z XX wieku często używana jest nazwa "bulwa". Lokalnie i dawniej stosowano również takie nazwy jak: "bulba" (na Wileńszczyźnie), "gdula ziemna", "świniak", "świni chleb" i "świni orzech". [wszystko (c) wikipedia]
2011/11/19 00:41:58
O, bogowie!... Ja też go tak chciałam jak frytki, chociaż raczej w piekarniku bez tłuszczu. Dzięki Ci! Czuję się uprzedzona, będę w niedzielę postępować nad wyraz ostrożnie. *^v^*
2011/11/19 01:10:32
Zgredek - a wcale bo nie, po paru minutach były mięciutkie jak kaczuszki (a potem wybuchnięte, ale cóż to wkącu szkodzi przecież), na surowo są najlepsze imho, ale i tak więcej nie kupię, przetestowałam i ciekawość zaspokojona :-)
2011/11/19 01:12:50
Brahdelt - ha, jak to mąż przeczyta, to nie uwierzy. Mówiłam mu, żeby Wam smsa wysłał, żebyście przypadkiem nie usmażyli. Odpowiedź "Chyba nie sądzisz, że czekali tyle dni z konsumpcją topinamburów i dopiero ją planują". Sialala ;-)
Robiłaś je jakoś inaczej? Może dam szansę ugotowanym jeszcze, ale dojrzewam jednak do tego, żeby wleźć na drzewo przy drodze i walić topinamburami w pijaków. 2011/11/19 01:28:55
No, jeszcze nie zjedliśmy... ^^ Leżały spokojnie (i podstępnie!) i czekały, aż je do gorącego oleju wrzucę!...
Miałam w planach takie placki: www.beawkuchni.com/2010/02/topinambur-i-warzywne-bliny.html, może je zrobię w tygodniu, bo w niedzielę spróbuję upiec je w piekarniku jak ziemniaczki, posypane przyprawami i polane ODROBINĄ oliwy... ~=_=~ 2011/11/19 01:33:36
Brahdelt - ciekawe te placki, chyba wykorzystam resztę moich bulw do jakichś placków właśnie, ale raczej mieszanych z innym warzywem.
Podpowiem, że usmażone topinambury smakują jak ugotowany karczoch, są może trochę słodsze, więc jeśli lubicie karczochy będziecie zadowoleni. Ja łypię podejrzliwie, jeśli coś smakuje jak karczoch, to ma być karczochem ;-) 2011/11/19 09:04:47
Nie wiem, czy to wpływ majtek z pierwszego zdania czy - dziadek Frojd zapewne obstawialby te wersję - ujawniajace się ukryte pragnienia, ale przez większość notki topinambur nie kojarzył mi się z rośliną bulwiasta a przywodzil na mysl element garderoby w stylu gorsetu. I zastanawiałem się, po co do cholery chcesz to smazyc?;)
A o teraz trudno mi się pogodzic z tym, że nie jest to bielizna smakować a'la karczoch ;) 2011/11/19 11:15:51
Kot - Coś w tym może być, bo własnie sobie upatrzyłam taki jeden gorset i się do niego, jako dziewczę lekko vintage, przymierzam, może ta sytuacja miała mi uświadomić, że powinnam po prostu machnąć ręką i go kupić, dzięki za skierowanie moich myśli na ten tor ;-)
2011/11/19 11:16:19
Bartoszcze - wiesz, że dbam o moich czytelników, byle czego bym Wam nie zaproponowała ;-))
2011/11/19 12:19:51
Nie wiem, jak smakuje karczoch, bo nigdy go nie próbowałam. Ja podejrzliwie traktuję warzywo, które jest tak duże (i drogie), a tyle trzeba z niego odrzucić, żeby można było w ogóle cokolwiek zjeść...
Te placki właśnie są mieszane - topinambur i ziemniaki. No nic, zjemy i zobaczymy. *^v^* 2011/11/19 12:22:26
A widziałaś to?! *^v^* www.beawkuchni.com/2011/11/ziemniaki-pieczone-w-platkach.html
Można by dorzucić topinambur, chyba zmienię koncepcję na niedzielny obiad! ^^ 2011/11/19 12:23:47
Brahdelt - będą słodkawe, nastawcie się na to, i przypuszczam, że pasowałby do nich Twój ostry sos :-)
Karczochy bardzo lubię, ale fakt, treści tam niewiele. 2011/11/19 12:24:33
To już innych warzyw nie ma? Topinamburu się zachciało! Kartofle było usmażyć ;-)
2011/11/19 12:27:45
Ewarub - kupiłyśmy, bo nie znałyśmy, ciekawość zaspokojona, wracam do kartofli ;-)
2011/11/19 12:29:47
Brahdelt - wygląda rewelacyjnie, zrobię na pewno, acz bez topinamburów, zresztą szkoda, że one takie małe są. Może można same płatki topinamburów upiec w płytkich naczyniach żaroodpornych?
2011/11/19 13:23:10
Heloł, no wpadłam skonsumować obrazek, a tam kanapka ;-)
piepsz momka ziemniaczana - hi hi hi hi hi hi hi hi Squirk - jesteś demonem internetu?! Aż mi się żal zrobiło autora tego przepisu. A karczochy dobre, jako dodatek, a nie do obżerania się ;D Odnośnie topinamburów - głodnemu chleb na myśli ;))) ja ruszam do boju i w pierwszym momencie pomyślałam o 1. bębnie, 2. Timur i jego drużyna. Ot, przewrotny umysł 2011/11/19 13:27:01
Bohater - rozgość się, obrazeczek na Twoją cześć w końcu ;-)
Jestem demonem różnych rzeczy, oczywiście ;-) O topinamburach wolę już nie mysleć, nadal ślizgam się po kuchni w kapciach-myszach, cholerne "można smażyć jak frytki". Dorwę tego, kto to wymyślił, z moją mafią. O, własnie, bośmy z kumplem mafię założyli, może postraszę tym w następnej notce. 2011/11/19 19:05:07
Janie - że też mnie intuicja nie trzepnęła, miałabym czystą hacjendę, a tak nadal się ślizgam, chyba pora na jeszcze większe sprzątanie ;-(
2011/11/20 12:57:18
Sprzątanie, czyli coś, czego tygryski nie lubią najbardziej :/ Ale porządek musi być.
2011/11/20 15:32:05
Janie - to u mnie jest trochę inaczej, u mnie musi być ciepło i rosół, porządek to rzecz do ustalenia ;-))
|