squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Paparazzi krzyczą na widok Aleksandry Kisio"
Tytuł nie wiem, skąd, Hija kazała umieścić, a ja jestem uległa z natury, więc wuala.
Wyszukałam sobie panią Kisio i jakby tych paparazzi rozumiem, kiedy widze "trout pout" też mam ochotę trochę krzyczeć, ale może one są naturalne, a ze mnie zawistny łoś.

Noc bardzo spokojna z elementem horroru, jako że mniej więcej o 4.00 nad ranem Mysz w ferworze bycia częstowaną pestkami nieco się machnęła i pomyliła mój palec z pestką słonecznika. Rzuciła się pyszczkiem naprzód, o tak - haps! - i przez chwilę miałam nietypową, ruchomą ozdobę palca. Mysz zyskała miano Hapsburga.

Poza tym na głównej stronie wiemy, czego, jest pan skanujący kanapki, bardzo pomysłowe moim zdaniem. Widać, że nie student, bo studenci to wiadomo, co sobie skanują. Wiem, bo byłam. Nie, nie skanowałam, ale koledzy owszem.

"Bądź piekną narciarką" też z głównej. Bardzo kategoryczne, rozkazujące nawet, a ja, jak wiemy, jestem uległa. Nie planowałam w sumie jeździć w tym roku, ale skoro trzeba, to trzeba, piękna już jestem, narty się wypożyczy czy coś. W jakiejś wypożyczalni dziecięcej zapewne, bo o rozmiarze moich stóp można powiedzieć bardzo niewiele. Prawdę mówiąc jestem trzmielem przemysłu obuwniczego. Trzmiel ma za małe skrzydełka, żeby latać, ale nie wie o tym, więc lata, ja mam tak ze stopami i chodzeniem. Śmiałam się z tego, póki kolega z mat-fizy nie wyprowadził równania dowodzącego, że wg praw fizyki moje stopy są za małe, żeby się na nich poruszać. Tak, wiem, to żart był, ale nieco wstrząsający.

Wesoły obrazeczek - tadaa!
Obrażający WC obrazeczek - też obecny.
Ze słówkiem dnia tak łatwo nie będzie, ale dajcie mi szansę, dzień dopiero się zaczął, a moja gorączka ma się świetnie, bardzo jej zazdroszczę.


Apdejt - zrobiłam trzecią najlepszą rzecz po seksie, idę się złożyć na czymś miękkim.
Słówko dnia - "zpocony".
W słuchawkach to.

poniedziałek, 28 listopada 2011, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/11/28 09:03:19
Obydwa obrazki bardzo mi się podobają (a wcale nie zawsze tak jest ;)))
-
2011/11/28 09:04:49
Bohater - mnie też nie zawsze się podobają ;-))
-
2011/11/28 11:07:25
"Bądź piękną narciarką" - to miłe, że forma jest taka bardziej zachęcająca, jeśli ktoś ogląda programy Marthy Stewart, to ona bardzo często mówi "Musicie (to kupić)!", "Musicie (iść do tej restauracji)!", i to takim tonem, że człowiekowi naprawdę wstyd, że jeszcze nie kupił i jeszcze nie poszedł... *^v^*
U mnie dla odmiany noc bardzo niespokojna - ponieważ strasznie wiało, a ja nienawidzę wiatru, to całą noc przesiedziałam z bólem głowy w pracowni, ucząc się japońskich partykuł... Zasnęłam około 5 rano, a od 8:00 warczy mi pod oknem ekipa remontująca rury (=dewastująca okolicę - pięknie utrzymane trawniki i równe chodniki z kostki Bauma...).
-
2011/11/28 11:18:07
Brahdelt - mnie w programach Marthy rozbraja to, że Amerykanki są takie zachwycone tym, że ktoś nauczy je pleść wieńce z liści i piec chleb, a potem i tak niczego z tego nie zrobią, tylko kupią gotowe albo zamówią.

U nas jest ekipa ocieplająca garaże, włóczy się kilku panów w bojówkach i wyglądają na zaangażowanych. Noc udało mi się niemal przespać, z przerwami, ale jednak.

Średnio się czuję, chyba pora na doktora jednak. W nagrodę kupię sobie w Decathlonie nowe buty do biegania.
Btw - wierzysz w to, że nie powinno się kupować ukochanej osobie butów, bo ona w tych butach odejdzie? Dwa razy mi się sprawdziło! ;-)

Odbierz maila i spodziewaj się wielkiej zieleni :-)
-
2011/11/28 11:23:26
O butach nie słyszałam, ale też nigdy nie kupiłam ukochanemu obuwia, sam sobie kupuje...
Biorąc pod uwagę moje aktywności fizyczne ja powinnam sobie kupić nową piżamę albo poduszkę pod plecy, do wygodnego siedzenia na kanapie z drutami w rękach! *^v^*
Zastosuję socjotechnikę Marthy: "Musisz iść wreszcie do lekarza!" ^^
-
2011/11/28 11:29:02
Brahdelt - więc nie kupuj, bo po co ryzykować.
Z drugiej strony - mąż mi kupił te kapcie-myszy, w sensie ja kupiłam, ale akurat miałam w łapkach jego pieniądze, myślisz, że to się liczy? Zmarznę, jesli zacznę w taką pogodę odchodzić w kapciach, ale uprzedziłam go na wszelki wypadek, że jest taka opcja.

Pójdę, pójdę, tylko coś mi mówi, że lekarz mi za bardzo nie pomoże, a to, co pomoże, jakoś nie jest pewne chyba, poczekam jeszcze chwilę a potem najzwyczajniej się poddam i zaryzykuję z lekarzem.
-
2011/11/28 11:57:05
Trzecia najlepsza rzecz po seksie to wylizanie pod ogonem.

PS.

W następnej notce proszę o więcej szczegółów.
-
2011/11/28 12:04:29
Cześć, fajny.bury.kocie.
Każdy ma chyba swoją ulubioną trzecią rzecz po seksie, a więcej szczegółów dostanie tylko jedna osoba, jeśli zechce - ta od seksu ;-)
Niemniej postaram się zamieścić jakąś zabawną notkę nie zawodząc czytelników oczekujących mocnych wrażeń ;-)
-
2011/11/28 12:37:08
Czyli nie ma problemu żebym to był ja.

PS1.

Mogę już zacząć mówić do ciebie kochanie?

PS2.

No i podrap mnie za uszkiem jak niechcesz żebym cię ugryzł albo podrapał.

Dobrze kochanie?
-
2011/11/28 12:43:38
Fajny.bury.kocie - dziękuję, ale jestem zajęta. I nawet ta osoba nie mówi do mnie kochanie.
Mój blog ma działanie zbliżające ludzi do siebie, jeden z czytelników miał już randkę (mam nadzieję, że udaną), więc może i dla Ciebie uda się tu znaleźć jakąś gorącą kotkę.

Zainteresowane kotki prosimy o kontakt :-)
-
2011/11/28 12:48:20
Ja proponuję dla kota Aleksandrę Kisio. Nawet nie wiem, czy to życzliwe, czy wredne:)
-
2011/11/28 12:52:14
Bartoszcze - kot sam sobie wybierze, może być i pani Aleksandra, może zaiskrzy ;-)
-
2011/11/28 15:02:57
To przykre że nie mówi kochanie... na ale z drugiej strony to też nie koniec świata.

Pozostaje mieć nadzieję że się kiedyś nauczy. :)
-
2011/11/28 15:04:10
Skąd, ja się cieszę, że nie mówi "kochanie" - wymyślił coś znacznie lepszego :-)
-
2011/11/28 18:30:35
Ja słyszałam, że skarpetek nie powinno się dawać w prezencie. Jeśli komuś to do czegoś potrzebne ;) bo mi akurat nie, rozdałam już wszystkie skarpetki ;)))
Widzę, że Squirk, że Koty Ci się mnożą na blogu. Nawet przez moment pomyślałam, że to ten sam znajomy Kot, tylko w wersji schizofrenicznej lekko ;D
-
2011/11/28 18:35:49
Ja bym dała skarpetki, ale śmieszne, sama takie dostaję i noszę, mam na przykład takie z przyklejonymi pingwinkami, którym ruszają się oczka, chyba nigdy nie przestanę być dzieckiem gdzieś w środku, w Squirku. Choć "nie przestanę" to nie jest właściwe określenie.

Też zauważyłam napływ Kotów, może Mysz je przyciąga :-)
-
2011/11/28 20:01:08
@Bohater - ja wszystko rozumiem, ale mimo wszystko ;)
Pik jest jeden, niepowtarzalny i nie potrzebuje żadnych alter egow ;)