squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Policjanci pomogli mężczyźnie, który chciał skoczyć z mostu"
Tak, wiem, bardzo niefortunny tytuł artykułu, bardzo, i wyjaśniono nawet tę niefortunność, ale suponuj sobie, Pamiętniczku, jaką miałam frajdę.

Mysz odebrała dziś o poranku poważną, acz zapewne nietrwałą, lekcje wychowawczą. Coś jednak musi być jadalnego w moim kremie do rąk, bo Mysz wlazła mi na dłoń i bardzo powoli, patrząc mi w oczy, zaczęła zaciskać oba dostępne ząbki na moim palcu. Równie powoli i delikatnie przytrzymałam jej uszko w palcach drugiej ręki. Dotarło, Mysz oceniła swoje szanse i uznała, że jeden gryz kremu do rąk nie jest wart ryzyka, że zacisnę palce. Wiadomo, że prędzej dałabym się pogryźć, niż zrobiła krzywdę, ale Mysz jakimś cudem nie miała tej pewności, choc przez całe życie wąs jej z pyszczka nie spadł. Polizała i kazała się głaskać, jest bardzo stanowcza, kiedy czegoś chce.
Szkoda, że poprzedni Mysz nie miał tego rodzaju refleksji, nie miałabym tylu ran ząbkowanych. Nie mam żalu, Mysz był w depresji i gryzł, bo się bał, taki mały obolały tchórzyk, bardzo za nim tęsknię.

Dostałam wczoraj propozycję, dzięki której znów czuję, że życie ma smak. Najchętniej spakowałabym się jeszcze dziś, ale muszę trochę poczekać.

Byliście kiedyś samotnie w kinie? Ja nigdy, a wczoraj zaczęłam to sobie wyobrażać, dość egzotyczne jak dla mnie przeżycie na pierwszy rzut myśli, ale nie wiem, chcę sprawdzić, dotąd w moim świecie kina były dla par. Postanowiłam przetestować tę opcję w weekend, wiele rzeczy będę teraz robiła sama, kino to dobry początek. W cholerę daleko mam do kina i wielu innych rozrywek, wyprowadzka ze stolycy nie była jednak chyba aż tak fajnym pomysłem, jak sądziłam.

Dzisiejszy wesoły obrazeczek jest z załączoną gratis refleksją.
Słówko dnia - "smótek".

Uciekam, panowie od ociepleń znów wiercą, oszaleję tu, jeśli nie wyjdę.

PS. Podobno, wg głównej, każda kobieta chce być z Ryanem Goslingiem. Serio? Chciałybyście? Nie twierdzę, że coś z nim nie tak, ale żeby od razu go chcieć do bycia z? Bez przesady jednak.

środa, 30 listopada 2011, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/11/30 10:41:16
Nigdy w życiu nie byłam sama w kinie... przyznam, że taka ewentualność nawet trochę mnie przeraża, a trochę nudzi, bo jeśli pójdę sama, to z kim będę na świeżo po seansie wymieniać komentarze?...
Z Ryanem Goslingiem nie chciałabym być, sprawdziłam sobie w Sieci kto zacz i okazało się, że to kompletnie nie mój typ, straszny wypłosz. *^v^*
-
2011/11/30 10:56:11
nie mam pojęcia, kim jest wspomniany pan, ale to wyjaśnia czemu mnie ostatnio nosi i nie wiem, czego chcę. Wróciłam, przeczytałam, Mysz głaszczę (kremu nie używam, więc mnie nie dziabnie, mam nadzieję). Dyni niet, a już zaczęłam lubić cholerę. Bywałam samotnie w teatrze, w kinie... chyba raz, dziwne uczucie. A, nie, więcej razy, ale trzy na Gladiatorze, wiec się nie liczy (Gladiator był receptą na doła zanim pojawił się Harry Potter. Tak, leczę depresję oglądając piątą część HP).

Co do moderacji komentarzy - popieram, jak najbardziej. Co prawda mój blog nie ściąga dziwnych pokemonów, jestem z niszy blogowej, ale jak mnie czasem jakiś religijny napadnie... albo wyskoczy różowe coś ze swoim blogaskiem... no nie przeczę, często ze złośliwości śledzę czasem takie wpisiki i komentuję, jestem bardzo złym psychologiem...
-
2011/11/30 10:57:46
W tym sęk, że z nikim, zostaniesz sama ze swoimi przemyśleniami. Dziwne, wiem -)
Chcę spróbowac, to coś niesamowitego dla mnie, ale skoro tylu ludzi chodzi do kina samotnie to może nie będzie tragedii ;-)
Co do Goslinga - nikt, w kogo chciałabym się wgryźć, oka nie męczy, ale też nie ma tego czegoś w oczach, po prostu nie. Już prędzej Gyllenhaal, bo widać, że ma poczucie humoru, a ja kocham sie śmiać, i dominuje, a ja jestem uległą sierotką ;-)

Miłego szycia, czekam na efekty :-)
-
2011/11/30 11:09:31
Tak, już prędzej Gyllenhal. ^^
O rybach pisałam tutaj: brahdelt.blogspot.com/2011/11/babeczki-cupcakes.html
Zamierzam to sprawdzić naocznie w ten czwartek.
-
2011/11/30 11:10:49
Szysz - to u mnie trochę inaczej, wiem, czego chcę, i mam nadzieję, że mi nie przejdzie, bo znam siebie i wiem, że długo mi zależy, długo czekam, a potem pstryk! i koniec, i już nie chcę. Chciałabym nie przestawać chcieć :-)

Nie obejrzę ostatniej części HP z idiotycznego powodu - ginie tam Hedwiga, a ja ją bardzo lubię i nie zamierzam na to patrzeć (tak, to film, a ja jestem infantylnym łosiem, trudno) ;-)

Komentarze moderuję dla świętego spokoju, gorzej, że chyba będę musiała zacząć moderować maile, a nie wiem, jak się ustawia KF na poczcie gazetowej, popatrzę ;-)
-
2011/11/30 11:12:27
Finn - tak, już doczytałam, dziękuję, zrobię sobie wycieczkę, jestem halibutofilem ;-)
Co do płci przeciwnej - mój drugi osobisty typ to Jason Momoa, a pierwszego nie zdradzę ;-)
-
2011/11/30 11:24:24
Moim pierwszym typem jest Christopher Walken (jak był trochę młodszy, of course... ^^).
-
2011/11/30 11:31:27
Brrr, nie, to nie dla mnie, ma przerażające oczy. Mój typ nr 3 to nieco młodszy Sean Connery, nr 4 to Johnny Depp, i chyba tyle w sumie. Kręci mnie zarost.Wiem, że mnie rozumiesz ;-) O, i takie nieokreślone, drapieżne coś mnie kręci, taka pewność siebie i pewność chcenia mnie ;-)

Wychodzę, choć mam jakieś złe przeczucia, może powinnam zostać w domu, ale muszę wyjść, na szczęście niedaleko i nie na długo.
-
2011/11/30 11:33:06
to oglądaj ostatnią-ostatnią (2 z 2) część HP, tam przynajmniej wąż ma co jeść...

a o tym budziku i jedzeniu, to tak serio mówię - pomaga. Na początek proponuję odruch wchodzenia do kuchni przy pipczeniu, potem można wodę pić, a potem... a, co ja oszukuję, ja nadal potrafię spędzić kwadrans wpatrując się w kromkę chleba i nic...
-
2011/11/30 11:39:45
Szysz - nie przełamię się raczej, za dużo fajnych ludzików tam ginie, a ja się bardzo przywiązuję do postaci. Z tegoż powodu nie wróciłam do ukochanego "Grey`s Anatomy - jeśli ma nie być Dereka i Mer, to ja strzelam focha i wysiadam. Dzieciak ze mnie, ale bardzo się angażuję i potem boli :-)

Szysz, tylko nie przesadź z tym niejedzeniem, kości są dla psów, mężczyzna potrzebuje mięsa. (powiedziała dziewczynka, która od rana zjadła ze szczerą niechęcią 2 łyżki twarożku i wypiła litr wody :-/)

Jestem bardzo niespokojna, powinnam być już poza domem, a co chwilę wracam od drzwi, coś jest nie tak. Jeśli nie wrócę szukajcie atrakcyjnych, rudych zwłok w wielkim, zielonym szaliku ;-)
-
2011/11/30 11:47:47
u mnie niejedzenie wywołuje odwotny skutek, zamiast kości są pulchności, bo mój doskonały system trawienno-odżywiający potrafi przerobić na tłuszcz nawet połknięte powietrze. Regularne jedzenie podobno ma pomóc, a ja najchętniej bym jadła całymi dniami słonecznik.

Ja ryczę jak dzieciak, bo dla mnie każdy bohater jest rzeczywistą, autentyczną osobą i basta. Większość fikcyjnych postaci oceniam na zasadzie "o, taki człowiek mi się podoba". Nie rozumiem mojej fascynacji HP, może właśnie dlatego jest to film po to, by się ostatecznie dobić - nieodmiennie mnie wtłacza poniżej linii dna. Potem nawet powiew przyjemności jest czymś zauważalnym.
-
2011/11/30 11:48:41
PS. Sio, precz z domu na świeże powietrze, ja za Ciebie odwalę szychtę przy kompie.
-
2011/11/30 11:51:08
Szysz - boję się, nie jestem tchórzem, ale dziś zwyczajnie boję się wyjść.
Ale masz rację, durna jestem, idę, a jak wrócę odpiszę na komentarze. Do zobaczenia :-)

(i znikła)
-
2011/11/30 13:55:47
Każda kobieta chce być z piklingiem, żadna też się dotego nie przyzna.
-
2011/11/30 13:57:45
A tak apropo Squirk, gdybyś miała do wyboru, muszelkę, paróweczkę lub piklinga, to co byś wybrała?
-
2011/11/30 13:59:27
No i się sprawdziło, ale przynajmniej wyjaśniłam jedną kwestię, niemniej humor mam spieprzony chwilowo, minie. Albo sie pogorszy, jak to w życiu. :-)

Szysz, zbadaj sobie tarczycę.
-
2011/11/30 14:02:25
Fajny.bury - żadnego z wymienionych, mam wszystkowstręt, chciałabym się tylko w kogoś wtulić i zasnąć. W kogoś bardzo konkretnego, więc to nie jest oferta :-)
-
2011/11/30 14:23:56
Ja muszę uważać na pokremowane ręce, żeby mnie moja psica nie zalizała, więc czegoś muszą dodawać do tych kremów ;-)

olsztyn.wm.pl/79882,Kobieta-z-dziecmi-przeleciala-przez-barierki-Uwaga-Jest-slisko.html
Przez Ciebie coraz więcej głupot pisanych zauważam, eh "dziennikarze" :-) Ale jak sobie wyobraziłam ten lot przez barierki, to nie wiedziałam - śmiać się czy płakać, zwłaszcza ze względu na okoliczności...

Nieustające głaski dla Myszy!
-
2011/11/30 14:29:18
Ewo - lizanie ok, niech sobie Mysz poliże, ale żeby od razu gryźć? No nic, na razie jest spokój ;-)

też dziś wpadłam na jakiegoś kwiatka dziennikarskiego, ale jestem rozkojarzona i uciekł mi, spróbuję odszukać.

Mysz wdzięcznie rusza wonsami(tm) ;-)
-
2011/11/30 15:13:10
Tak mi jakoś przyszło do głowy, że Mysz (mysz), to takie malutkie stworzonko :-) - w porównaniu z moją 30-kilogramową sunią. Piachu na łapach i na brzuchu nie naniesie, nie zaszczeka, że aż dom się zatrzęsie (na szczęście rzadko, bo to ciche stworzenie jest), strzyc nie trzeba, po kąpieli nie zaleje chałupy wodą, je malutko (15-kilogramowy worek żarcia pewnie starczyłby na dłużej niż u mnie); w łóżku się nie rozpycha... ;-)))
-
2011/11/30 15:16:59
Mysz nie jest myszą, kiedyś sie ujawni, ale fakt, jest maleńka.
Oczywiście robi wokół siebie wiele zamieszania, wykopuje trocinki z klatki, potrafi niecierpliwie pacnąć kogoś łapką, włazić do rękawów i kieszeni, bardzo oswojona, przedsiębiorcza jest moja Mysz. :-)
Odważniejsza niż niejeden człowiek.
-
2011/11/30 22:50:27
Mnie Gosling nie kręci. Może za 10 lat będzie ciekawszy, bo na razie to taki wymoczek.
A do kina parę razy trafiłam sama, ale 1. na wagarach w LO, kiedy nikt nie mógł mi dotrzymać kroku, 2. na WFF, gdy nikt nie był w stanie dotrzymać mi kroku ;))) I uświadomiłam sobie, że nigdy nie jadłam sama w knajpie ani nie piłam sama kawy na mieście.
Squirk, ja też nie mieszkam już w-wie a mam do kina bliżej niż wcześniej ;)
-
2011/11/30 23:39:08
Pozytywna - wiesz juz, gdzie mieszkam, może jakieś wspólne kino kiedyś? Po tym winie, co to wiesz, że jest nieuniknione ;-)
Najbliższe kino to chyba Galeria Mokotów, planowałam iśc w sobotę sama :-)
-
2011/12/01 11:06:41
e, tarczycę to ja mam zdrową, co budzi zdziwienie każdego endoktrynologa, jak mu opisuję objawy. Ja tam podejrzewam starą, dobrą depresję, ale przed pójściem do lekarza powstrzymje mnie głębokie przeświadczenie, że będę odpowiadać tendencyjnie, bo wiem, jakie objawy powinnam mieć.

Idę precz, zjem marchewkę.
-
2011/12/01 19:44:30
Squirk! Tak się odgrażasz, że w końcu pójdziesz sama do kina i co? Już tchórzysz! ;DDD
-
2011/12/01 21:13:26
Bohater - skąd, pójdę sama, dużo rzeczy zrobię sama, tylko nie w tej chwili, nie w ten weekend, nie pamiętam, żebym była kiedyś tak osłabiona, świat mi wiruje. Ale pójdę :-)