squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Kto się na gorącej kobiecie sparzy ten dmucha zimne"
Tytuł z zapowiedzi jakiejś polskiej komedii, uroczy.

Na głównej puchy, tylko pani Gessler wyznała, co ją podnieca (trochę przerażająca wizja) oraz zamieszczono porady, jak nosić buty (tuszę, iż stary, sprawdzony sposób "włóż i idź" jest już passe). Biustu ani majtek nie odnotowano, więc albo celebryci zaspali, albo predaktor od ambitnych plotek jest gapciem i przeoczył. No ale nic, dzień jeszcze młody.

Mam postanowionko, niech będzie, że noworoczne - chodzić grzecznie do łóżka o północy. Siedzenie do późna jest trochę bez sensu, skoro i tak wstaję zwykle o 8.30 i potem siedzę taka pomięta i z oczami jak spodki. Mam nielegalną kawę i proszę na mnie nie krzyczeć, wybór był między kawą a padnięciem na nos w trybie przyspieszonym, czyli oczywisty.

Powrócił dylemat włosowy - obcinać/nie obcinać? Dziewczyny są na tak, a panów zwykle nie słuchamy, ale sytuacja jest wyjątkowa i muszę pomyśleć. Możliwość "doznaj przypływu słusznego gniewu i weź nożyczki" już przetestowałam, wolałabym w następnej kolejności pomoc fachowca jednak, choć w samościnaniu mam już niezłą wprawę.

Zainspirowana przez Wkurzonego jadę dziś zakupić odzież mającą nadać mi bardziej kobiecy pozór. Nie twierdzę, że na pewno nie będą to bojówki, ale może w jakimś wesołym kolorze, z kwiateczkiem na kieszeni alboco. I może tiszert w kolorze nieczarnym.
W temacie poniekąd - gdyby któraś z zaglądających pań zastanawiała się nad balkonetką Cleo Lizzie to bardzo polecam - trochę liczę na to, że wywabię tym wpisem bieliznolubną Hiję, która gdzieś polazła i się nie odzywa (Hijo, wracaj!).

Muszę przyznać, że to bardzo kobieca notka jak na mnie, o ubraniach i innych takich, nuda straszna. Idę szukać gołych bab na głównej w przerwie na korektę innych strasznych nudów, tymczasem wrzucę okolicznościowy obrazeczek - o, jest.

Słówko dnia - "karalepka".
Jak donosi agencja TASS* w stolicy jest sklepik z wyposażeniem jeździeckim, ma nazwę PASI-KONIK, śliczne.


Do zobaczenia później, wrzucę coś bardziej w moim stylu, będzie krew, limfa i ja leciutko wkurwiona po zakupach, wieczór zapowiada się fantastycznie.


* w sumie to MBF smsem podesłał, ale z tą agencją notka bardziej profesjonalnie wygląda.

Apdejt miniaturka - na głównej jest biust Dody, jak informują czujni czytelnicy, ale bardziej mnie w tej chwili ucieszyło kolejne przedsięwzięcie proczytelnicze, choć podane na surowo i z pieprzem.

Apdejt większy - nie odnalazłam się w skomplikowanym świecie bluzeczek z cekinami i sweterków z czymś dziwnym, przypominającym wełniane purchle, na ramionach. Przymierzyłam dwie sztuki i to by było na tyle jeśli chodzi o mnie i zakupy. Wybiorę coś via net, do mierzenia nie mam cierpliwości.
Bojówki jedne trochę mi się spodobały, tzn. krój, bo poległy w kwestii koloru - musiałabym zarzucić coś nielegalnego żeby spowić się w intensywne fiolety.
Sylwestra spędzę w czerni i z naszyjnikiem-sówką.

Po raz drugi w swoim dość krótkim jeszcze życiu zostałam zaskoczona przez ludzkie odruchy, mianowicie po raz drugi, będąc w pomieszczeniu zamkniętym, a konkretnie w przebieralni (oczywiście byłam ubrana), usłyszałam pukanie do drzwi. Po raz drugi w życiu z przekąsem powiedziałam "Proszę!" i po raz drugi jakaś pani odruchowo weszła. Moje życie to bajka, musiałam już kiedyś o tym wspomnieć. Pierwszy raz dotyczył szpitalnej toalety, ludzie najwyraźniej nie potrafią mi się oprzeć niezależnie od okoliczności.

Na pocieszenie kupiłam 2 kg muli. Dopiero po fakcie przypomniałam sobie swoją obsesję na punkcie dokładnego czyszczenia owoców morza. Czeka mnie jutro wieczór jak ze snów.

Nie mam siły na obrazeczki, jestem po zakupach, jedyne, na co mogłabym się teraz zdobyć, acz nieuważnie i machinalnie, to wykoszenie za pomocą zatrutych wykałaczek części społeczeństwa odpowiedzialnej za dzisiejsze, obfitujące w siniaki na nogach ofiar, wyścigi z wózkami w Oszą. Zadziwiające, ile ognia drzemie w słabej, spokojnej starszej pani, kiedy zaczyna sie promocja na śledzie.  Przypuszczam, że doszło do brutalnych wózkoczynów i wypominania sobie wzajemnie konduity matek i babć. Dokonałam przyspieszonej ewakuacji, jestem wykończona.
czwartek, 29 grudnia 2011, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/29 14:27:21
A co Ty znowu z tymi włosami? Nosi Cię trochę, cooooo? ;D
-
2011/12/29 14:28:34
Noo...może odrobinkę, ale wiesz, że mam powód ;-)
-
2011/12/29 14:59:55
Do fryzjera - przecież odrosną w razie czego ;-)
Po ciuchy to nie wiem, rzadko bywam, bo mnie wkurzają zakupy. A dziś w Pepco widziałam rurzowe myszy nanożne ;-)

Krzyś mi kupił puzzle 3D - Tower Bridge mam do złożenia ;-) Ale się wstrzymuję, bo obawiam się, że możemy zostać na głodnego w sylwestra, he he.
-
2011/12/29 15:03:45
Ewo - przyznam, korci mnie, żeby ściąć, ostatnio krótkie włosy miałam jakąś dziką masę lat temu :-)
Wybierzesz coś z tego, co podesłałam?
Spróbuję zahaczyć dziś o Pepco, może w naszym też będą rurzowe myszy, pięknie zgrałyby się z rurzowym lakierem na moich paznokciach.
Swoją drogą pomalowanych paznokci też od lat nie miałam, czyżby miały nadejść jakieś zmiany? ;-)
-
2011/12/29 15:09:20
pani Gessler wyznała, co ją podnieca

Eh, to lepsze jest to, co podnieca w pani Gessler:
www.ultramaryna.pl/mkk/grafomania/rewolta-w-garkuchni-gotuj-z-cthulhu-holiday-special/
-
2011/12/29 15:10:26
Ewo - bardzo dziękuję za @, co za miła niespodzianka, znów poprawiłaś mi nastrój :-), odwdzięczę się później, bo zrobiłam upgrade Thunderbirda i żeby wysłać maila musiałabym zresetować teraz komputer, a nie mogę, bo mam rozgrzebane pliki na kilku platformach.
-
2011/12/29 15:14:31
Bartoszcze - skąd Ty bierzesz takie cuda? ;-))
Właśnie sprawdziłam, Unspeakable Vault of Doom skasowane, wielka szkoda :-/
Za to sexylosers.com/ niezmiennie mają się dobrze, polecam, acz nie dzieciom ;-)
-
2011/12/29 19:23:50
Dla mnie tytul dnia jest z chorwackiej bodaj gazety ze w kiosku wisiala: Pokopan diktator Kim Jong-il. Kocham te poludniowslowianskie jezyki od czasu jakem przeczytal na opakowaniu pochlaniacza wilgoci w OBI jego nazwe w jezyku kraju "BiH": upijac^ vljake.

Aha, Squeergg, wywrozylas mi. Rzucilas mi link do tego Yurevitcha od Bible cos tam i wyladowala mi niezaleznie ksiazka z tymi komiksami pod choinka. Bol przepony mam do dzis :-)
-
2011/12/29 19:39:03
Kocham te poludniowslowianskie jezyki

#mamotymnotke
bartoszcze.blox.pl/2008/07/Szczerosc-jezyka-slowenskiego.html
-
2011/12/29 19:39:33
Bres - mnie także się podobają, choć muszę przyznać, że mnie także śmieszą, np. czeski metal absolutnie nie wywołuje u mnie tego, co metal generalnie wywoływać powinien ;-)

Co do ksiązki - drobiazg, masz jeszcze jakieś życzenia? ;-)
-
2011/12/29 19:41:08
Bartoszcze - to z "kwotą do zapłaty" bardzo celne ;-))
-
2011/12/29 19:44:46
Co do zyczen to na razie zadnych. Pozwole sie zaskoczyc :-)
-
2011/12/29 19:52:57
A czeski jest piekny :-)
-
2011/12/29 20:11:29
Możemy się umówić, że to kwestia gustu? ;-)
-
2011/12/29 20:41:09
Umownie mozemy sie umowic :-)

Czy ja ci slalem link do Ofelii po czesku?
-
2011/12/29 20:44:08
E-e, nie pamiętam, podsyłałeś do jednego pana, co po czesku śpiewał o Myszce Miki bodajże. Piękne to było bardzo, tylko po czesku.

Robię apdejt odzieżowy ;-(
-
2011/12/29 21:14:33
Podesle ci za jakis czas, bo link siedzi na pracowym pececie, dran.
Apdejt odziezowy, jak apdejt odziezowy - przygladam sie tej tematyce z ciepla zyczliwoscia.
Podobno plec smokow nie jest czyms co latwo sie rozpoznaje, ja wszak mysle ze nalezy tylko przypatrzec sie dokladnie temu, co sklada sie na skarby na ktorych bestia lezy. :-))
-
2011/12/29 21:17:59
Ok, dziękuję.
We mnie do kwestii zakupów odzieżowych życzliwości nie ma ani odrobiny, nie lubię po prostu. Trudno, jedną wadę mogę mieć ;-)
Co do smoków - wszystko im jedno, ma być złote, dużo. I jest im niewygodnie, ale to kwestia zasad.
;-)
-
2011/12/29 21:24:04
Walce z koniecznoscia robienia zakupow odziezowych tez obserwuje z zyczliwoscia :-) Zadziwiajace jakie sie potrafia wtedy budzic w osobie walczacej zdolnosci narracyjne, refleksje nad istota swiata i jego regul, dar wypowiadania skrzacych sie inteligencja paradoksow.. O, tak, zdecydowanie walka z koniecznoscia robienia zakupow jest nawet ciekawsza :-)

Nie musi byc zlote, mysle ze sa smoki co leza na ruziowym :-)
-
2011/12/29 21:29:57
Bres - możliwe, że masz rację z tym rurzowym o ile masz na myśli smoki, które wcześniej były w solarium i wyrwały sobie pasownych bojków w galerii ;-)
-
2011/12/29 21:38:17
A co ty myslisz, ze niby wsrod smokow nie ma zjawisk spoleczno-kulturowych?
-
2011/12/29 21:42:44
Oczywiście, że są. Czytałeś "Smok i jerzy" i pozostałe z serii? Trochę naiwne, ale przyjemnie sie czyta.
Uprzedzam, trafiłeś na smokoholiczkę ;-)
-
2011/12/29 21:47:56
A nie czytalem. Moja milosc do smokow zaczela sie od "Smokow prawdopodobienstwa". Mowi to cos Wacpani, jak mniemam? :-)
-
2011/12/29 22:00:49
Tak, ale uczciwie przyznam, że czytałam to wieki temu i pierwszym skojarzeniem teraz był Czajniczek Russella, nie wiem, skąd mi się tu wziął ;-)

Dicksona warto przeczytać także dla ciekawego (choć chwilami odbiegającego od prawdy historycznej, ale ja się takich kwestii czepiam po prostu) opisu życia na dworach.
-
2011/12/29 22:10:22
No to na dobranoc poczatek tego. Okazuje sie ze znam to na pamiec :-))

solaris.lem.pl/ksiazki/beletrystyka/cyberiada/60-smoki-prawdopodobienstwa
-
2011/12/29 22:12:14
Dziękuję, już tam dotarłam i przeczytałam :-)
-
2011/12/30 01:16:31
Ja z niekłamaną przyjemnością stanę się wiewiórczą muzą zakupową, ale jeśli już, to umówmy się, że nie dotyczy to wyrobów z nogawkami, OK? :o)
-
2011/12/30 01:17:41
Nnnno...ok ;-)
Jakie masz zdanie nt nauszników i wielkich, śmiesznych czapek? ;-)
-
2011/12/30 01:37:14
Zakupy potrafią zmordować - zwłaszcza jeśli w sklepie lubią klimatyzacją podgrzewać atmosferę :)
-
2011/12/30 01:44:24
James - mnie zakupy mordują w każdych warunkach, nie wiem, co jest ze mną nie tak, na pewno jestem kobietą, a jednak jakimś cudem nie mam predyspozycji do dłuższego przemieszczania się między półkami. Zapytam Mamę, może kiedyś byłam normalna, ale mnie w szpitalu zamienili..;-(
-
2011/12/30 02:20:15
Może to jakaś forma społecznej fobii?
-
2011/12/30 02:27:09
Coś w tym jest chyba, moja przestrzen osobista to całe mnóstwo przestrzeni, zresztą wrzuciłam kiedyś notkę o swoich małych obsesyjkach, nie pamiętam tytułu. Lubię ludzi, byle nie blisko i niezbyt wielu jednocześnie - czyli zakupy słusznie mnie meczą. I najlepiej niech ludzie mówią, ja sie pogapię póki się nie rozkręcę ;-)
-
2011/12/30 08:48:41
Smok i jerzy rządzi, choć nie miałabym żadnego szacunku wśród smoków, bo nie posiadam ubezpieczenia, a już na pewno nie wielocyfrowego. Choć najbardziej podobała mi się pierwsza część.

W ogóle znęcam się nad Mirandą opowiadając jej o zajebiszczości smoków i nie mówię, z której książki co. Na razie chce mnie udusić za smoki z trylogii o Skrytobójcy, jestem bezczelna i wykorzystuję motywy w tym rpg, co to jej prowadzę. Kiedyś ją nauczę grać jak człowiek, a nie jak postać z kiepskiego romansu młodzieżowego.


-
2011/12/30 09:41:37
Napiszę coś mądrego, jak mi spadnie gorączka, nie spałam przez całą noc.
Nie, nie jestem przeziębiona, to byłoby zbyt proste.
Bardzo kogoś w tej chwili nie lubię.
Wracam do łóżka.
:-)
-
2011/12/30 10:17:56
proponuję okłady z Myszy :)
-
2011/12/30 11:57:15
Spoko spoko, już po kłopocie, jedna mała zmiana planów poprawia nastrój i obniża gorączkę ;-)
Nie zaryzykowałabym obudzenia Myszy, prędzej zajęłabym się polecaną przez Pratchetta dentystyką aligatorów ;-)