squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Majtki przedświąteczne.
No co, są na głównej, to wypożyczam. Na prezent są dobre podobno, ale nie jestem przekonana, bo lubię bardzo konkretny krój, takie wiązane na biodrach na sznureczki, a że kapryszę wolę kupować je sobie sama, za to do gorsetu owszem, jestem przekonana, kocham gorsety.

Długo nie popiszę, bo prawdopodobnie zamkną mnie za uduszenie osoby postronnej (Aniu, o Tobie mówię, i wiesz, za co), ale póki jestem podzielę się przemyśleniami okołoświątecznymi.

To nie tak, jak niektórzy sądzą, że ja świąt nie lubię. Nie znam ich, po prostu, a nie lubię otoczki, całej tej komercji i hałasu, nagłych ataków obłudy. Nigdy nie miałam ciepłych, rodzinnych świąt, takich na jakie się przez cały rok czeka, moje rodzinne święta zawsze były z kilku względów kompletną porażką, a potem się wyprowadziłam i przestałam w ogóle jakiekolwiek święta obchodzić. Nawet nie wiedziałabym, jak się za to zabrać, ale też nie mam takiej potrzeby. Nie, nie jest mi smutno, nie jestem samotna i nie ma co mi współczuć, dla mnie to zawsze kilka świetnych, ciepłych dni, że spacerem, grzanym winem, mnóstwem książek i muzyki. Smutne jest to, co widzę wokół - pęd na zakupy, obłuda przy składaniu życzeń osobom, które najchętniej zepchnęłoby się ze schodów, udawanie sympatii dla ludzi, których się przez resztę roku nienawidzi i unika, zaharowywanie się, żeby nakarmić grupkę naburmuszonych osób z teściową na czele - to jest smutne, a nie moje spokojne, wolne dni.

Nie wątpię, że są jeszcze osoby, które święta obchodzą tak, jak się powinno, z wiarą, miłością itp, dla których to czas radosny, spędzany z najbliższymi, bez pośpiechu, pędu, nacisku...Tylko chyba nikogo takiego nie znam po prostu, a jesli znam - cóż, jesteś gatunkiem wymierającym, postaraj się przetrwać jak najdłużej.

Nie składam świątecznych życzeń, czasem składam ogólne, parę miłych słów, coś, czego sobie też bym życzyła. Jeśli komuś dobrze życzę, to bez przerwy, przez cały rok, i on o tym wie. Jeśli życzę źle - wie tym bardziej. Owszem, zawsze grzecznie odpiszę na smsa z życzeniami, jeśli nie jest banalnym szablonikiem, na gotowce zwykle (chyba, że lubię nadawcę albo mam wolną chwilę) szkoda mi czasu tak bardzo, jak bardzo szkoda było drugiej stronie czasu na wymyślenie kilku słów od siebie.

Ktoś zapytał mnie dziś rano o to, co w takim razie się u mnie w święta jada. Jak to co? Rosół, u mnie zawsze jest rosół. Goście dostaną szarlotkę.

A, zapomniałabym - ubieram choinkę (wyłącznie na niebiesko), bo tradycja nakazuje, aby każdej Myszy robić zdjęcie z choinką albo przynajmniej pozwolić jej kawałek choinki poogryzać. Poza tym pod choinką mieszczą się prezenty idealne, czyli książki.

Obrazeczek w temacie oraz jedyne życzenia, jakich powinno się ode mnie oczekiwać.
To co, miłego dnia? :-)


Apdejt - no nie da się jednak, jak nie urok to przemarsz wojsk.
Jadę wieczorem żegnać zaprzyjaźnioną suczkę, jest coraz słabsza, nie wstaje już, to prawdopodobnie będą jej ostatnie święta. Miała długie, szczęśliwe życie, staram się tak o tym myśleć, ale wciąż mam nadzieję na cud, na to, że latem znów poszalejemy na trawniku.
Trochę do dupy z takim dniem, proszę Państwa. Miejcie fajniej, bo wiecie, przyjdę, sprawdzę i zbesztam.

Idę ogrzewać sobie dłonie ciepłą Myszą, właśnie wstała i domaga się podziwu i kiziania nosem.
piątek, 23 grudnia 2011, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/23 12:48:17
A byłaś po gorset u mojej przyjaciółki w Absyncie na Chmielnej? ~^^~
Dobre pytanie - co Ty jesz w święta! *^V^* Jako nieświętująca powinnaś mieć osobne menu, żeby Cię było łatwo odróżnić od reszty, ha! ~^^~
Ja do świąt ma stosunek podobny, chociaż rodzinę odwiedzamy. Ale najchętniej załatwiłabym to po japońsku - randka z ukochanym gdzieś na mieście, nad kawałkiem sernika z truskawkami i wymiana drobnych upominków z nim właśnie, i spacer, i oglądanie jak śnieg pada. A nie przy stole i przed telewizorem, i zjedz jeszcze, bo nie może się zmarnować... (norma w naszych rodzinach)
-
2011/12/23 13:02:32
Brahdelt - nie byłam, jesli nie jest bardzo drogo to kuś, kuś dalej, zresztą planowałam konsultować się z Wami przed zamówieniem :-)

Co do Świąt - Wy macie dwie Wigilie, o ile pamiętam? Ale że myślisz podobnie to wiem od lat.
Co do odrębnego menu - mam, ugotowałam tom yum (oczywiście strasznie ostra wyszła, rewelacja), na jutro planów jeszcze nie mam, ale będzie egzotycznie zapewne :-)
-
2011/12/23 13:17:31
Kiedyś mieliśmy nawet trzy Wigilie!... Teraz mamy jedną, a potem następnego dnia jeździmy 300 kilometrów do ojca Roberta (nie w tym roku, jak wiadomo, ale trzy lata temu ustalił się taki schemat).
Absynt nie ma swojej strony niestety, tylko na Facebooku wrzucają nowości, jutro się tam wybieram, jeśli mi się polepszy katarowo, bo na razie umieram...
Ja dziś robię kurczaka tikka masala, mój katar potrzebuje czegoś ostrego i mocno przyprawionego. ~^^~
-
2011/12/23 13:39:02
Od lat unikam jeżdżenia do domu na święta, Mama próbowałaby zrobić wigilię i wyszłoby kiepsko, nie wzięłabym w tym udziału po prostu, nie przełamię się nawet dla Mamy. Jeżdżę poza świętami i jest dobrze, zwłaszcza kiedy nie nocuję w domu, tylko gdzieś na mieście.

Wyszukałam sobie Absynt na FB, faktycznie piękne gorsety, bieliźniane też mają? Tak czy siak zaplanuję wyprawę, a gorset na razie wypatrzyłam sobie na Allegro, muszę tylko obrabować bank ;-)
-
2011/12/23 13:40:30
Brahdelt - może ugotuj tom kha gai? Rewelacyjna na wszelkie stany katarowe, sprawdziłam. Tylko do kolendry nie mogę się jakoś przekonać.
-
2011/12/23 14:07:16
Ja uwielbiam kolendrę! *^v^* Chyba rzeczywiście zrobię tom kha gai, wszelakie ostre rosołowe są wskazane przy przeziębieniach.
Nie mają bieliźnianych, tylko ubraniowe zewnętrzne. I szalone buty. ~^^~
Może jutro wezmę aparat, to zrobię kilka zdjęć poglądowych.
-
2011/12/23 14:34:59
O, super, poproszę. Jakiś zewnętrzny aksamitny mnie kusi, tylko nie wiem, czy under, czy over, raczej over.
Skoro przekonałam się do wakame z kolendrą też może jakoś pójdzie ;-)
-
2011/12/23 16:12:48
Wakame jest pyszne. *^^* (Wychodzi na to, że jestem wszystkożercą! ^^)
Bardzo dziękuję za przesyłkę mężopocztylionem, bardzo smakowita! *^v^*
-
2011/12/23 16:13:46
Jupii!
Za dzień czy dwa będzie lepsze, niech sie przegryzie w lodówce.
:-)
-
2011/12/23 16:23:11
Co ja tu moge dodac...

Glownie to:

www.pb.pl/1926781,55138,oswiadczenia-majtkowe-czyli-ile-zarabiaja-stoleczni-radni

Kocham literowki, alias literwoki.


A czas swiateczny? Na razie uplywa pod znakiem Kota. Bydle zre igly rowniez ze sztucznej choinki. Nie mialem ochoty sprawdzac czy musi byc zielona i na propozycje kupienia niezielonej sztucznej choinki odpowiedzialem negatywnie. Argument przeciw zawieral okreslenia: "wydac 50 teuro", "leciec jak trottel (idiota) przez miasto z rozowa choinka", "a i tak bedzie zarl i rzygal".

So Long, and Thanks for All the Fish!
-
2011/12/23 16:27:23
Litrówki, Brezly, litrówki ;-)
Sporo majtek dziś, albo ich braku. Dowiedziałam się z głównej, że są rurzowe istotki, które pokazują się w Playboyu za 15 tys. To i tak sporo, Scarlett Johannson puściła się nago w obieg zupełnie gratis.

Na kota nie narzekaj, KOTY SĄ MIŁE, poza tym popatrz - je igły z choinki, obojętnie jakiej, czy to nie uroczy dowód na to, że jest stabilny i konsekwentny? Masz zdrowego kota ;-)
-
2011/12/23 16:41:16
Pewnie ye litrówki ale ja staram się rzadko użzwać polskiej cycionki bo mi sie y y z pryestawia, co nie?

Co do rurzowosci to te 15 tys., to z tego musza same placic ZUS i photoshopowanie, czy to jest extra?

Oj, tak, Kot jest zdrowy, bez watpliwosci.
-
2011/12/23 16:48:23
Noo...faktycznie, zostaw, jak jest ;-)

Fotoszop mają chyba gratis, choć biorąc pod uwagę ilość poprawek/rozmiar dokonywanego cudu graficy pewnie nie śpią po nocach przez tydzień przed ukazaniem się numeru.
-
2011/12/23 17:34:35
Aha, przypomniala mi sie piękna litrówka: róż chirurgiczny.
-
2011/12/23 17:39:35
to ja wtrącę trzy grosze - ostatnia dobra rodzinna wigilia, którą wspominam dobrze, to ta, na której ojciec się upił w drzazgi, a my z matką i bratem dokonywaliśmy mordu na karpiach, przerzucając się żartami na temat ochrony praw zwierząt, brat zabarykadował się w pokoju i odmawiał udziału w rzezi, i generalnie było zarąbiście śmiesznie, choć wydawać by się mogło, że koszmar na kółkach. Ale u mnie jest tak, że kiedy zdarzy się już najgorsze, co może się zdarzyć, to robi mi się zarąbiście wesoło, przez co ludzie dziwnie na mnie patrzą.

Acha, ja nie lubię świąt.
-
2011/12/23 18:42:42
Aha, a "masarz erotyczny" to bylo u ciebie, czy gdzies tam forach? :-))
-
2011/12/23 19:06:02
Szysz - wiem, że nie lubisz, i przykro mi, że też miałaś takie jazdy, jak ja. Niektórzy nie powinni się rozmnażać i tyle. Bardzo Ci tam źle teraz czy da się znieść?
-
2011/12/23 19:06:36
Bres - a nie wiem, nie kojarzę. Na Allegro była kiedyś aukcja z opisem "rozkoszuj się kąpielą i masarzem" - mniamciu ;-)
-
2011/12/23 19:08:22
Bresly - polecam aaaby-sprzedac.blogspot.com/ tylko odstaw napoje. Nie na zawsze, oczywiście - ale na czas czytania warto ;-)
-
2011/12/23 19:12:54
Znam, znam. Linkuje nawet do nich na glownej mojej ChP :-)
-
2011/12/23 19:24:15
A to nie zauważyłam, ale to dobra wiadomość, że znasz :-)
-
2011/12/23 19:30:08
Oo, ale do "orłów sokołów" nie masz linka u siebie, to może ja tu wrzucę, niech się nie marnuje :-)
-
2011/12/23 19:41:21
Jak nie mam, jak mam.
"Selyng yz fan" to co?
-
2011/12/23 19:44:39
No dobrze, możemy się umówić, że jestem dziś słabobystra, posiedzę kwadrans na karnym jeżyku i zapomnimy o tym, że taka ze mnie ślepa peja? ;-)
-
2011/12/23 19:58:21
obrazek ilustrujący jest u mnie na blogu, a teraz siedzę i dziadkuję orzechy. Przyjemna czynność, można się wyżyć, matka z moim zajebratem siedzą w pokoju obok, a ja udaję, że coś oglądam na kompie. Jest całkiem dobrze, zaczynam mieć wszystko w zadzie, tafla jeziora i te sprawy. Moje zwierzę mocy zaczyna co prawda niepokojąco przypominać dziobaka, ale ślizgać się nadal potrafi.
-
2011/12/23 20:00:26
Daj se kaman, dobra? :-))
-
2011/12/23 20:05:24
Szysz - znam, znam, współczuję. Masz parkę na pocieszenie, o. u.42.pl/2Htx
-
2011/12/23 20:05:43
Brezly - rozważę, co mi szkodzi...;-)
-
2011/12/23 20:20:43
dziobaki rządzą. nie wiem, czym, poza glonami, ale rządzą. Idę precz, ciasto piec. Przynajmniej sobie poskubię rodzynek.
-
2011/12/23 20:26:03
Ić.
Ja natomiast sprzątam, zrobiłam kolczyki, kupiłam prezenty rodzinie przyjaciół, pojechałam, wręczyłam, odebrałam od sąsiadek zamówienia na jutro, zrobiłam śledzie w śmietanie i piekę chleb. Trochę sporo jak na kogoś, kto nie obchodzi świąt. Jeszcze jazda na myjce ciśnieniowej i da się tu wpuścić osobę postronną bez większego obciachu. Za to jutro relaks, tylko zamówione chleby fajnym ludzikom upiekę i mogę starannie przenicnierobić resztę dnia ;-)
-
2011/12/24 00:31:03
relaksuję się przy romansidle, kwiczę z radości nad powieścią, bo właśnie doszłam do dramatycznego momentu, kiedy bohaterka weszła do toalety, położyła na muszli kawałek papieru toaletowego, zrobiła siusiu, umyła ręce, nastroszyła włosy i oceniła brwi... a ja ze zgrozą spostrzegłam, że... nie spuściła wody! i co zrobiła z papierem? DRAMAT, mówię!
-
2011/12/24 00:35:51
Jerzu kolczasty, panna, co Ty czytasz...;-)
A ja upiekłam chleb, wrzuciłam sobie programy do nagrywania w dekoderze, poszalałam z Karcherem, odpisałam na część maili i nie wiem, co dalej, czegoś mi brakuje, ale nie potrafię dojść, czego. Poza dyniami, oczywiście, bo nadal mam jedną ;-)