squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Relationshit.
Tytuł znaleziony wczoraj, spodobał mi się i zostaje.

Okazało się, że kawę jednak nie bardzo mogę pić, więc witam z kubkiem pełnym yerba mate, śmieszna piżama i myszy na stopach obecne. Najlepiej pisze mi się, zawodowo i nie, mając na nogach kapcie-myszy, może nawet przynoszą mi szczęście i wyż intelektualny (ahaha). Dokupię ze dwie pary - są, przypominam, w Pepco, tzn. mam nadzieję, że jeszcze są, bo jak rozdepczę aktualne i nowych nie będzie to mi się może kariera załamać.

Straszne nudy na głównej, w sumie zahaczyć zębem mogłabym tylko o kolejne "słodkie", w przekonaniu predakcji, zwierzątko. Ogarnijcie się tam albo zamieśćcie zdjęcie liżacego zwierzątku futro predaktora, najlepiej z dymkiem o treści "Mmm, ależ on słodki!" na dowód. Zwierzęta nie są słodkie, jeśli nie ma się 15 lat i i nie loffcia Justinka Biebera najbardziej na świecie.
Tknęło mnie po czasie, że może króliki z tej notki były zakwaszane bo właściciel też uznał je za słodkie. Świat oszalał jednak, podejrzewałam to od jakiegoś czasu, ale nabieram pewności.

Dojrzewam do lektury prezentu gwiazdkowego, na oko to jakieś 3 tys. stron, więc wcześniej skończę pisać to, co skończyć muszę, pozbieram zamówienia na Sylwestra, wykonam i przeniosę się do swojej niszy ekologicznej - sofa, kocyk od O., na drzwiach plakietka "Nie przeszkadzać, nakurwiam smoki" na wszelki wypadek. Oby spodobało mi się tak bardzo, jak serial. Btw - Conana nadal nie obejrzałam, nie chcę, żeby mi zepsuł obraz idealnego Jasona Momoa, a słyszałam już z dobrych źródeł, że film jest słaby.

Machinalne (bo przecież nie posprzątam wprost, tak o, żeby mieć posprzątane, bez przesady jednak, jestem sobą, tak?) porządki z związku ze świętami, co to ich nie obchodzę, ujawiły, że jestem szczęśliwą posiadaczką wielkiego kartonu z butami, o których zapomniałam, co oznacza, że nie muszę kupować obuwia glanopodobnego do ukochanych bojówek ani butków niemal identycznych, jak te, tylko czarnych. Kul. Gdyby ktoś potrzebował jaskraworurzowego staniczka z cekinami, to też się znalazł, choć absolutnie nie potrafię wyjasnić jego pochodzenia. Wygląda na używany, acz jestem pewna, że JA nigdy go na sobie nie miałam. Jeśli ktoś zgubił coś takiego proszę się zgłaszać, w końcu kilka spontanicznych domówek z przeszłości można uznać za dość zwariowane.

Kończy mi się miejsce na książki, to przykre jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że książkowa wiszlista rośnie z każdym dniem i że kupuję książki kompulsywnie. "Baśnie z tysiąca i jednej nocy" i "Pieśni Lodu i Ognia" zostaną na półce nad łóżkiem, ale to nie rozwiązuje problemu. Próbowałam ocalić się przed utonięciem w książkach metodą zaniesienia najmniej kochanych/zdublowanych/słabych do zaprzyjaźnionego antykwariatu, ale kończyło się to tym, że zanosiłam 50 sztuk, wracałam z 70-cioma i obietnicą, że pan wyszuka dla mnie jeszcze to, to i może jeszcze kilka tomów z serii "Naokoło świata" (mam prawie całą!). Niedobrze, potrzebuję większego mieszkania.
Kupię sobie "Odwet oceanu" na pociechę. Nieduża książeczka, w kieszeni upchnę i po kłopocie, jest tylko trochę grubsza od "Kalevali".

Wezmę się może za coś konstruktywnego, jeszcze tylko obrazeczki na szybko, wesolutki i anty-WC (mnie by dał do myślenia, ale po fanatykach nie spodziewam się cudu, więc zwyczajnie się nadmuchajcie obrażalsko, tradycja zobowiązuje).

W zakładkach nowy blog, polecam i witam nowego zaglądającego, głaski dla Kota.

PS. Odkryłam w sypialni "Lód" Dukaja - tradycja kupowania książeczek w rozmiarze kieszonkowym ma u mnie silne korzenie. Pierwszy tom Pieśni ma niecałe 800 stron. Phi, w dwa dni połknę, wiadomo. A domem zajmie się Mysz, aktualnie nieco obrażona, bo nazwałam ją Tłustelniczką. Co poradzę, waży 40 gramów, to już jednak przesada jest. Zero szans na zostanie Mysz World.

PS2 - Jupiiii! Dobra wiadomość na początek nowego roku.

wtorek, 27 grudnia 2011, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/27 14:30:16
Ach, chciałabym znaleźć w domu dawno zapomniany karton ze szpilkami od Louboutina! *^v^*
Na koniec roku mam humor jak pogoda za oknem, może powinna ugotować rosół?
-
2011/12/27 14:32:18
właśnie zostałam uświadomiona, że mój artykuł ma źle zrobioną i niekompletną bibliografię, więc całe przedpoludnie zajęło mi artystyczne klepanie linków internetowych i wyszukiwanie cholernych dat na stronach internetowych. Nie mam kapci w myszy, od kapci jest mi niedobrze wszędzie, bose stopy to podstawa, mam też obowiązkowy bajzel na biurku z miliopnem kubków... no i cudo na patyku, czyli rybę smażoną, pstrąga chyba, co nadaje memu życiu sens. Taki malutki, ale zawsze to coś. Wybywam, więc wpis wieczorem, późnym. Ale będzie :D
-
2011/12/27 14:35:12
Moje są podobne tylko, choć fakt, Louboutiny coś w sobie mają (wizję debetu na koncie na przykład ;-)) A rosół jest dobry na wszystko, właśnie się gotuje, może faktycznie też zrób, Dae się ucieszy, dom bez rosołu jest mało domowy. A może obłóż się Ryśkiem i kocem, weź herbatę (albo likier z lodem) i książkę i zrób sobie dzień dla siebie?
PS. Ryby rewelacyjne :-)
-
2011/12/27 14:38:06
Szysz - kapcie-myszy to cieniutkie baleriny z uszkami i wąsami, też za standardowymi kapciami nie przepadam, ale w zimie nie marudzę, bo mi stopy marzną. Na wieczór też planuję pstrąga, o ile nie zostanę porwana, a tematu bajzlu na moim biurku w ogóle nie będziemy poruszac, po prostu szybciutko omieciemy to zdanie wzrokiem i nie wrócimy do niego, ok? ;-)
Wracaj i pisz(cz) :-)
-
2011/12/27 17:05:44
To Ty też bywasz w Pepco? Kiedyś właziłem prawie codziennie, teraz już nie, choć mam taki sklep prawie pod nosem. Strasznie zeszli na psy.

Tylko żebym ja jeszcze wiedział, w jakim mieście jest to Twoje - bo a nuż jesteśmy sąsiadami?
-
2011/12/27 17:12:53
Byłam raz, bo otworzyli mi pod nosem (razem z PiP, Rossmannem, apteką i innymi takimi), i prawdę mówiąc zachwycił mnie asortyment różności do wystroju wnętrz, piękne kolory i jakość na pierwszy rzut oka bardzo dobra. Wyszłam póki co tylko z jakimiś drobiazgami, ale planuję powrót i kupię sobie coś szmaragdowego ;-)
Jeśli masz blisko do Lasu Kabackiego, to owszem, możemy być sąsiadami :-) Dużo zdrowia dla Helmuta (i mam nadzieję, że imię sie przyjmie) :-)
-
2011/12/27 17:21:35
O, jaka szkoda... Jak przeczytałem o Rossmanie i aptece, to pomyślałem, że i owszem, bo "moje" Pepco też jest elementem marketu, ale Las Kabacki to absolutnie nie moje rewiry, już raczej Park Tysiąclecia...

To zabawne, bo gdy poczytałem nieco Twojego bloga, momentalnie przypomniała mi się pewna pani, która nie wiedzieć czemu raz po raz zagaduje mnie w Biedronce, gdy się tam przypadkiem co parę miesięcy spotykamy. Bardzo sympatyczna zresztą.

Życzenia przekażę Helmutowi, dziękuję :o)
-
2011/12/27 17:33:59
O, może oni je tak budują generalnie, "na doczepkę" do większej ilości sklepów.

Co do Biedronki - ja nie zagadałabym do nieznajomego, za to sama często jestem zagadywana, bywam nieśmiała i tylko się uśmiecham, na więcej się nie zdobywam raczej jeśli kogoś nie znam, ale kto wie, tyle się ostatnio dzieje, może nastąpią kolejne zmiany :-)
-
2011/12/27 19:50:57
"Lod" Dukaja jest absolutnie do przeczytania.
-
2011/12/27 19:54:09
Bres - i absolutnie przeczytany zostanie, ale mam kilka książek zaczętych i długą kolejkę oczekujących, niemniej przeczytam na pewno :-)
-
2011/12/27 19:54:30
A "relationshit" jest bomba.
Moge cos zalinkowac z mojego forum macierzystego, bez posadzenia o spam i lans? :-)
-
2011/12/27 19:55:38
Bres - no wiesz co, przecież nie musisz nawet pytać o takie rzeczy :-)
-
2011/12/27 20:00:55
Zanim zajrzę pierwsze skojarzenia "sutki przemęczenia", "cipelutki sweterek" i coś w rodzaju "sprzedawca dotrzymuje termitów, towar zgodny z oposem", o to chodzi? ;-)
-
2011/12/27 20:01:48
A, i jeszcze "koproracja" i "makrel giełdowy" ;-D
-
2011/12/27 20:41:50
Tak, ale z przechylem na relacje miedzyludzkie. Ale "sutki" tez sa. :-)
-
2011/12/27 20:43:11
Przeczytałam, urocze ;-)
-
2011/12/27 23:28:53
Takim... rzekłabym nawet - spokojem - powiało w tej notce... takim... zdrowym... :)
-
2011/12/27 23:58:48
BP - może to mieć pewien związek z tym, że jestem zupełnie spokojna i w zdrowej atmosferze :-)
-
2011/12/28 00:22:56
To utrzymuj tę atmosferę, chyba Ci służy :)
-
2011/12/28 00:25:25
Jeśli sprawdziłaś pocztę to wiesz, że tak :-) Nie zamierzam niczego zmieniać :-)
-
2011/12/28 09:36:45
My też przy przeprowadzce sprzedaliśmy sporo książek, ale i tak 7 skrzyń zostało z czego więcej jak połowa - nie znajdując chwilowo (od roku) miejsca na półkach, zagnieździła się w czarnych workach foliowych...
-
2011/12/28 13:39:21
James - sprawdzajcie czasem, czy nic im nie jest, papier powinien mieć dostęp do świeżego powietrza.
Zastanawiam się, gdzie wstawić kolejny regał na ksiązki do mieszkania, w którym książki są już w każdym, dosłownie, pomieszczeniu ;-(
-
2011/12/28 14:02:14
mnie i Misioomieja powoli nachodzi refleksja,że musimy mieć minimum 3 pokojowe mieszkanie, z opcją układania półek z książkami w miejsce do spania >.< najbardziej by nam się podobała idea 4 pokoi, z czego jeden byłby tylko na książki. Jak nam się więcej dzieci trafi, trudno, będą siedzieć razem w pokoju, nie ma, że każde ma swój. Najwyżej potem wydamy pieniądze na terapeutę.
-
2011/12/28 14:11:58
Szysz - 4 pokoje to kinimum dla książko/filmo/muzykofila, a Ty powinnaś mieć chyba 5 pokoi nawet, bo inaczej nie wyobrażam sobie, jak się pomieścicie z Twoimi zbiorami książek.
U mnie jest nietypowy trochę układ, bo mam kuchnię wychodzącą na "salon" (fiu fiu, mam salon, niezwykły, bo z rowerem treningowym i książkami ;-)), długi przedpokój (w całości zastawiony regałami z książkami i płytami), pracownię (komputery i okoliczności towarzyszące) i sypialnia (łóżko, Mysz, książki, biurko do robienia biżuterii) - jedyna opcja to dorzucenie wiekszej ilości książek do sypialni albo przeniesienie płyt z przedpokoju do pracowni, tak czy siak muszą nastąpić jakieś nowe meble :-/

-
2011/12/28 14:34:04
wbrew pozorom ja mam mało zbiorów, za to mama... kurde, pewnie je kiedyś dostanę... Ni e mówiąc o Misiomieju, który ma całą szafę... rany koguta, nie damy rady. A oddawać się nie godzi. Dobrze, że komiksy mało miejsca zajmują, w sensie są małego formatu i wszystkie równej wielkości, to ułatwia logistykę. No, ale i tak stoja po dwa rzędy na półkach, na razie...
-
2011/12/28 14:40:12
U mnie komiksy to tylko 3 półki bodajże, nie warto tego wliczać nawet. Najwięcej miejsca zajmuje fantastyka/s-f i duże serie, ale nie da się zrezygnować z żadnej przecież. Mam nad czym myśleć, zwłaszcza, że dorzuciłam wczoraj kolejne dwie ksiązki do wiszlisty ;-)
-
2011/12/29 23:32:13
no, dotarłam!
Mądra myśl szyszna: praktycznie wszystkie, ale to wszystkie rewolucje obyczajowo-religijne zaczynają się od tego, że paru sfrustrowanych seksualnie facetów po pijaku przy stole stwierdza, że baby są złe i trzeba cos z nimi zrobić. Nawet chrześcijaństwo potrafili spieprzyć - o czym napiszę w kolejnej notce, a co.
-
2011/12/29 23:39:36
To co, teraz nasza kolej, upijmy się i pozłorzeczmy ;-)