squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Wesołych Świąd!!!11
Dwa i pół dnia bez pisania blogaska, nie wiem, jak dałam radę aż tak długo wytrzymać, ale dość tego. Czasu nie zmarnowałam, to pewne, i stanowczo się nie nudziłam.

Świąt, jak wiemy, nie obchodzę, a raczej obchodzę z daleka, więc tytuł jest na zasadzie 'bo tak", wpadł mi kiedyś w bystre oczko w takiej formie i innej nie używam, zresztą ładniejszej chyba nie znalazłabym.

Miałam na czas blogowego urlopu ambitny plan zrobienia zakupów i posprzątania, ale plany to ja sobie zwykle mogę mieć, jakie chcę, a co wyjdzie w praniu to inna kwestia. Niemniej zakupy zrobiłam, w ramach przygotowań przedświątecznych kupiłam wino, koszulki na dokumenty, mniej więcej tonę ryb (tu podziękowania dla Mężczyzny-Kota za pomoc, a dla Brahdelt uściski, miło było Was zobaczyć i chcę więcej), a zamiast sprzątać poszłam na porządną, prawdziwą randkę. Taką zawierającą wszystko, co idealna randka powinna mieć, poza wręczaniem mi kwiatka, bo i tak by mu się zmarło, a poza tym nie lubię ciętych. Dopiero wróciłam, zmachana jak koń po westernie. Należy mi się ten kieliszek wina, co przede mną stoi, jak Myszy ziarno. Mysz, nawiasem mówiąc, obrażona, bo wyszłam rano, wróciłam wieczorem, nie miał kto całować zwierzątku uszek, zaraz to nadrobię, żeby nie narażać się na małą, szarą zemstkę.

Byłam na "Listy do M." i polecam, nie jakieś cudo polskiej kinematografii, ale przywoita komedia ze świetną rolą Maćka Stuhra. Wiedzieliście, że film puszczają nawet, kiedy na sali jest tylko jedna para ludzi? Ja się dziś przekonałam osobiście, bardzo to było miłe i macham mackami do pracowników Multikina w Wola Park, wrócimy tam jeszcze. Popcorn za słony, ale to jedyny minus, za to w gablotce z lodami zauważyłam lody o smaku "Krowie plecki", co nyeco mi wpadkę z popcornem wynagrodziło. Nie, nie jadłam, ale się pogapiłam i pośmiałam, a to też ważne.

Na główną zajrzę później, bo jak mnie teraz osłabi jakiś niekontrolowany wytrysk wyobraźni predakcji to padnę, a mam film do dokończenia. Obrazeczek natomiast wrzucę od razu, bo mnie rozbroił.

Idę babrać się w rybich wątpiach, bo coś mi mówi, że nawet taka szczęściara, jak ja, nie dostanie rybek z pustymi brzuszkami. Dzięki bogom za gumowe rękawiczki, głyyy.

PS. Nie ma co się o mnie martwić, przeżyję, tylko mam sobie mniej stresu fundować. Dlatego wracam - tęskniłam, a bez pisania jest mi smutno i źle :-)

PS2 - Wiedzieliście, że sielawa ma mnóstwo małych łuseczek, które nie znikają nagle, kiedy się je przeklina? Bo ja nie wiedziałam. Ale będzie zabawa.


środa, 21 grudnia 2011, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/21 22:38:13
Ja wiedziałam, bo kiedyś poszliśmy do kina - także przed świętami - w trójkę. I nikogo więcej na sali. Nawet konsultacja przy sprzedaży biletów była z uśmiechami, że "to dla was włączymy". Mieliśmy straszny problem z wyborem miejsc :)
-
2011/12/21 22:40:36
sielawa.... zupełnie jak Bielawa
na trzeźwo się nie da ;)
-
2011/12/21 22:41:55
Byliśmy po południu, nie sądziłam, że będą wolne dobre miejsca, bo nigdy nie byłam w kinie w ciągu dnia, pytamy, czy są jakieś sensowne miejsca jeszcze, a chłopak za kasa mówi"Noo, coś się znajdzie chyba, popatrzmy...Tak, te zielone to wolne" - patrzymy, a tam wszystko zielone, mały szok dla mnie. Ale nie narzekam, fajnie mieć całą salę tylko dla siebie, można się smiać, gadać, nikt nie psyka ;-)
-
2011/12/21 22:44:42
Pająks - miałam taką jazdę z tymi łuskami, że ja pierniczę. Ale warto było, mam pół zamrażalnika ryb, kilka butelek wina, jakoś to będzie ;-) Sylwester zapowiada się wyjątkowo, zaczynam niemócsiędoczekać ;-))
-
2011/12/21 22:46:15
jak mnie nie zabije ten 2011, to będę wyczekiwać 2012.
czarów nie będzie, wiem.
-
2011/12/21 22:49:11
U mnie ma być z czarami, toteż no...czekam, chcę się przekonać ;-)
-
2011/12/21 23:05:31
na filmie nie bylam , ale Maćka Stuhra bardzo lubię oglądac, podobnie , jak jego ojca:)))
-
2011/12/21 23:51:39
Bii_es - fakt, niesamowici aktorzy, Maćka pamiętam też z piosenki "Chciwość", wygooglaj sobie, rewelacja :-)
-
2011/12/22 00:43:54
No i proszę, jednak klątwy szyszne działają (ba, jakżęm śmiała wątpić, watpia to w rybie)! Te pozytywne zwłaszcza działają, nafuczałam na rzeczywistość wokół squirkowej i patrzcie, wróciła!
I choć miałam ambitny i przebiegły plan wpadania co wieczór i zostawiania komentarze pod tytułem "skrob-skrob", aż się nie złamiesz i nie wrócisz (a w dalekiej przyszlości były i plany na jakiś sikątek), to z przyjemnością z planu rezygnuję. Mam nadzieję go nigdy nie wprowadzić w życie.
-
2011/12/22 00:48:36
Szysz - bez obaw, będę pisała, bo mi to dobrze robi, tzm. Wy mi dobrze robicie i możliwośc wypisania się, mam tyle pomysłów, że gdzieś je muszę wrzucać, dzięki bogom za blogi ;-)
Poza tym dzieje się ostatnio tyle fajnych, miłych rzeczy, że chyba pora wrócić do tego, co na kilka tygodni straciłam, czyli do pozytywnego myślenia i ogólnej fajności. Zgubiłam się na trochę przez pomyłkę, ale naprawiam błąd :-)
-
2011/12/22 01:09:38
Koszulki na dokumenty są bardzo potrzebne, ja na szczęście mam zapas i dobrze mi służą!
Uściski odwzajemniam, musimy się wreszcie porządnie umówić, hę? ^^
Karmazyny też mają mnóstwo łuseczek, których wprawdzie już nie mają, ale za to ja mam je wszędzie... Oraz mam kompletnie zapchaną zamrażarkę, rybami i dynią, czas to zacząć przejadać.
Popcornu nie braliśmy, ale Robert zaproponował wiaderko M&M'sów i... świat mnie kiedyś straszliwie oszukał!... Wiedziałaś, że nie ma znaczenia, jaki kolor ma skorupka M&M'sa, bo smak zawsze jest ten sam?!... Buuuuu!!!... "Coś" jest kalką poprzedniego "Cosia", ale Norwegowie rządzą! *^v^*
-
2011/12/22 01:15:46
Brahdelt - teraz to juz powinno pójśc z górki, skoro ryby nas zetknęły reszta będzie jak mały pikuś ;-))
Rrany, te ryby były ogromne, aż żal było porcjować, dziękuję, że takie wybraliście, rewelacja po prostu, choć łuski mam teraz nawet we włosach ;-)
Co do słodyczy - kupuj Miski Haribo i Skittlesy, każdy kolor smakuje inaczej, wiem na pewno ;-))
Na horror się nie wybiorę, bo jestem tchórzem kinowym i potem mi sie takie akcje śnią, ale coś mi mówi, że będę częściej do kina chodziła :-)