squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Luli luli, istotko miła, niech ci się przyśni mogiła Mirmiła"
Tytuł stąd, że pan doktor stwierdził dziś rano, że to chyba trochę niedobrze, że wciąż jestem senna, i mnie ukłuł i zapowiedział jeszcze. Trudno, niech idę przez życie mając pozór mobilnego durszlaczka.

Mysz, będąca, jak wiemy, posępną zausznicą Przedwiecznego na tym łez padole, usiłowała dziś, korzystając z mojego rozkojarzenia, zagrzebać się w mojej poduszce. Co więcej osiągnęła na tym polu pewien sukces, tj. zniweczyła strukturalną integralność tkaniny. Dziurawą poduszkę mam, mówiąc wprost. Najpierw palec, potem poduszka, ciekawe, co dalej. Zapytana o to Mysz usiłowała bardzo szybko uciec - niestety była akurat w kołowrotku, zabawnie wyszło.

In vitro to morderstwo, wiedzieliście? Ja pierniczę. Jest dla mnie zagadką to, czemu KK usiłuje nauczyć ludzi jak mają sobie zorganizować życie rodzinne, erotyczne itp, skoro nawet z życiem erotycznym własnych przedstawicieli sobie nie radzi. O tej śmiesznostce, jak mu tam, celibacie, nie warto chyba nawet wspominać. O życiu w ubóstwie i innych takich zabawnych kwestiach tym bardziej. Byłoby fantastycznie, gdyby KK zaczął realizować własne deklaracje, a potem, ewentualnie, jeśli się go poprosi, pouczał innych w kwestiach, które póki co nie powinny go interesować.
Niedługo coroczne chodzenie księży po kolędzie, będzie interesująco.

Czeka mnie trochę szperania (oraz zgłoś się do mnie, MBF), jako że zostałam uznana za potencjalnie przydatną przy wyborze pierwszej gitary dla znajomego nastolatka. Nie wiem, jakim cudem ja, bo to, że mam w domu gitarę i trochę grałam nie znaczy, że cokolwiek o gitarach wiem, ale Google moim przyjacielem, a MBF ma dziką ilość gitar, więc jakoś to będzie. Może się czegoś nauczę przy okazji.

Dzisiejsze obrazeczki bardzo życiowe - o modzie i sklerozie. Coś zwierzątkowego dorzucę później, bo co to za dzień bez zwierzątek.

Słówko dnia - "przelekramowane", a w ramach przestrogi - "lol jednym słowem wyłysiejesz przed kompem". Perełki mi się ostatnio trafiają.


Apdejt - mamy zwierzątkowy obrazeczek, jest też coś dla miłośników rosyjskiego malarstwa.
Spędziłam bezowocne pół h na czytaniu różności o gitarach (guzik mi to dało, choć było interesujące, w sklepie na pewno będzie ktoś, kto doradzi model itp), upiekłam bułeczki na specjalne zamówienie, może dam się namówić na zmęczenie tego nieszczęsnego "Zmierzchu". Pewnie nie powstrzymam się potem przed subtelną recenzją pełną słownych odpowiedników kwiecia i jednorożców.


PS. Ftttt...;-D

czwartek, 19 stycznia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/19 17:28:35
Eh, ja dziś w jednym dokumencie przedstawianym w banku z radochą znalazłem burmiszcza, czenść i przedsiąwziencie:-)
-
2012/01/19 17:32:21
Bartoszcze - szczenściarzu ;-)), takie coś potrafi poprawić humor na pół dnia ;-) Mnie sie trafił wczoraj blog z taką poezją, że czytałam przez łzy. Wzruszenia, oczywiście. Może nawet link wrzucę, żeby poetka poczuła się doceniona.
-
2012/01/19 17:46:10
DAAAAAAAAAAAAJ!!
-
2012/01/19 17:49:40
Szysz - proszę nalesnikowalove.blox.pl/html
Jestem pewna, że docenisz, zaglądająca tu Ejakewa podzieliła wczoraj mój zachwyt na FB, zdecydowanie warto przeczytać.
-
2012/01/19 18:33:49
@pankejkowalowa
*facepalm obunóż*
-
2012/01/19 18:35:21
Bartoszcze - mówiłam, wrażenia gwarantowane.
:-)
-
2012/01/19 21:02:26
Nie stac mnie na nic wiecej jak na poslanie, ekhem, pelnej energii kolysanki. Przynajmniej na poczatku brzmi jak kolysanka:

www.youtube.com/watch?v=v2Y6xFOPPW0
-
2012/01/19 21:04:38
Zajrzalem w nalesnikowa love. Ech, chyba kazda panienka musi przejsc przez etap takiego klecenia rymow. Tyle ze jak sie to robi w sieci, to ryzyko wieksze ze sie czarownice zleca :-DDDD
-
2012/01/19 21:08:31
Bres - wypraszam sobie, jestem tylko skromnym chochlikiem i złego słowa na tę poezję nie pisnę. Acz moja, muszę przyznać, była mniej częstochowska w rymach, nawet mnie drukowali kiedyś, ha! ;-)
Za kołysankę dziękuję, posłucham po filmie, jeśli się na niego zbiorę, bo jeszcze tu siedzę i pocieszam koleżankę po kiepskim spotkaniu blogowym.
:-)
-
2012/01/19 21:14:40
No, ale pewnie mialas inne zaplecze kulturowe, co? Jak panna, co jeszcze z pielucha latala a juy widziala Dode w TV, w ogole sie bierze za poezje / to to o strasznie mocnym parciu na kulture swiadczy, co nie?
-
2012/01/19 21:21:59
Bres - gdyby o tym, kim jestem, w pełni zadecydowało moje zaplecze kulturowe i środowisko raczej nie rozmawialibyśmy teraz, miałam kiepski start i przyzerowe szanse na cud - ale miałam też dużo, bardzo dużo książek, i tylko im zawdzięczam to, że się nie zmarnowałam. Brzmi kiepsko, ale nie zaczaruję rzeczywistości przecież :-)
Też miałam idoli, pisałam naiwny pamiętniczek, bywałam zakochana "na wieki" w wieku 15 lat - nie ominęło mnie wiele z typowych, nastolatkowych przeżyć ;-)
-
2012/01/19 21:29:30
Skads te ksiazki mialas, co nie? Albo tez mialas parcie z srodka glowy. Na pewne sily wewnetrzne to nie ma rady, chocby sie cala cywilizacja zaparla zeby nie pozwolic - tak sie przebije. Czasami to sie juz u trzylatkow widzi. Zywe srebro, plynny chaos, zastyga nagle i przez godzine gapi sie w ekran, bo leci balet. Albo film o glebinach morskich. Albo co tam.
I nie ma mocnych, chocby rodzina pracowala od siedmiu pokolen w ksiegowosci albo grala na skrzypcach. NIC. NIC. NIC.
-
2012/01/19 21:58:41
Bres - odbierz @, mam nadzieję, że siedzisz, na wszelki wypadek odstaw napoje.
To dopiero jest subtelna młoda dama z najlepszym zapleczem kulturowym. Ja pierniczę.
-
2012/01/19 22:04:24
Bres - dobre geny po matce (inteligentnej, ale słabej, za co też mi sie oberwało od życia zresztą) i ciekawość liter, nauczyłam się czytać bardzo wcześnie (teraz oceniam, że za bardzo nawet, bo inne dzieciaki w przedszkolu leżakowały, a ja im czytałam ;-)).
Też obstawiam parcie ze środka głowy, bo na wsparcie otoczenia lepiej było nie liczyć - nie, jeśli człowiek chciał więcej, niż mógł od niego dostać, a ja stanowczo chciałam więcej.
Książki miałam, bo nie chciałam innych prezentów, wtedy były tanie, kupowało się i kłopot z głowy, poza tym doszczętnie wykorzystałam biblioteki publiczne w moim mieście ;-)
-
2012/01/19 22:10:53
No widzisz. A ja znam takie otoczenia kulturowe ze sie ksiazek nie kupowalo. A z tego to prostego powodu ze sie od nich półki wyginają, nic poza tym. Zatem, duzo już choćby z tego powodu od otoczenia dostałaś. Ale wewnetrzne cisnienie tez musialo byc, bo przeciez moglas z tego nie skorzystac. Mam wrazenie ze nasza cywilizacja bardzo nie docenia mozgu ludzkiego. Powody sa bodaj handlowe.

-
2012/01/19 22:19:35
Bres - zaskoczę cię, część mojego najbliższego otoczenia pozbawiła mnie wielu książek, a druga część nie miała nic do powiedzenia. Zadecydowały geny tej drugiej i wewnętrzna potrzeba, wrodziłam się przypadkiem w rodzica korzystniejszego pod względem intelektualnym :-)

Trafiłam na kolejnego blogaska z poezją, bogowie są dziś dla mnie bardzo łaskawi ;-)
-
2012/01/19 23:03:55
O mysz to pikuś, mój kot postanowił atakować DVD i gryźć obwoluty od płyt znajdujące się na owym poczciwym sprzęcie.

Z tą Częstochową i In Vitro to dopiero heca! W samym jądrze ciemności takie rewolucje! Co na to Licheń?
-
2012/01/19 23:11:36
James - czymże jest pogryziona obwoluta w porównaniu z ręką upierniczoną w ramieniu? ;-)

Co do in vitro i wszystkiego innego - NIECH TUSK PRZEPROSI!, oczywiście ;-)

Wyzdrowiałeś już?
-
2012/01/20 02:04:12
przepis na te wypieki poproszę:)
-
2012/01/20 03:33:32
Ruda - upiekłam te bułeczki
mojewypieki.blox.pl/2009/10/Buleczki-z-czosnkiem.html
i bardzo je polecam, proste i rewelacyjne, jak większość wypieków z bloga Doroty, piekłam już chyba wszystko, co wytrawne z przepisów, które zamieszcza, a słodkości pewnie połowę. Jesli chcesz podeślę linki do ulubionych, nie tylko z tego bloga.

Wracam do pisania, argh :-(
-
2012/01/20 09:35:04
Wydaje mi się że chyba tak! Ale człowiek to nigdy zdrowy nie jest :)
-
2012/01/20 10:14:03
oczy mnie bolą od cud-poezji :P ale ktoś ma mentalną sraczkę. Przynajmniej nie biega po necie i nie wymusza na psiapsiółeczkach "słitaśnych komencików", tylko pisze dla siebie.

Kiedyś znałam jedną panią, która chodziła na spotkania AA, żeby swoją poezję czytać. Każda, ale to każda linijka kończyła się wielokropkiem, a poezja była w stylu :proszę o ciszę... bo Boga nie słyszę...".

Lektura stron fb w pracy zabrała mnie na cud-stronę oczerniającą TVN i Tuska (kiełbasa pułtuska to też wina Tuska). Zaczynam gościa podziwiać, taki odwrotny święty Mikołaj, codziennie się gdzieś zakrada i broi.
-
2012/01/20 13:10:23
in vitro to morderstwo??? no świat się wali :-0
-
2012/01/20 13:11:21
acha, squirk, zaglądnij na mój nowy "kolorowy".
-
2012/01/20 13:55:18
James - coś w tym jest, na szczęście przytulenie się do kogoś kochanego skutecznie leczy wszelkie drobne złe samopoczucia ;-)
-
2012/01/20 13:58:16
Szysz - bo on ma takie złe oczy...
;-)
Od dwóch dni trafiam na takie blogowe perełki, jakich istnienia się nie spodziewałam, wyślę Ci mailem kilka adresów ;-)
-
2012/01/20 13:59:20
Migawko - to nie ja wymyśliłam, to słowo czarne! ;-)
Już do Ciebie zajrzałam, rzeczywiście kolorowo teraz u Ciebie :-)