squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Pompuj rower dla Szatana!"
Staaare, wiem, ale niezmiennie urokliwe. Trochę bez sensu przy tym, bo Szatan, o ile wiem, porusza się raczej na skrzydłach, ale coś się może pozmieniało, nadal mieszkam pod lasem i nie mam najświeższych danych ze świata (w tym przypadku z zaświatów).

Z rzeczy do napisania wszystko mam napisane i wysłane, witamy kolejny weekend, w planach spanie, pranie, przytulanie. Jeśli nastąpi niewielki, lokalny cud to przełamię niechęć do wyjścia na wszędziebiałe i zawiozę zaprzyjaźnionym maluchom ciasteczka wszystkomające, zawsze robią furorę. Przepisu nie podam, bo wykonuję je machinalnie i na oko, nie wiem, jak to się dzieje, że zawsze się udają.

Mysz ostatnio przechodzi samą siebie (czyli nie ma wiele do przejścia, to zaledwie 39 gramów Myszy) - zmienia sypialnię kilka razy w ciągu doby. Pół h temu spała w Restauracji, przed chwilą zajrzałam - w kołderce został tylko myszokształtny ślad, lokatorka zdążyła się przemieścić. Biegała do 7 rano - zgadnijcie, skąd wiem. Może bez sensu robię badania i martwię się ciągłą sennością, dostanę zapewne wynik w rodzaju "pacjentka zapadła na niedużą Mysz". Może też powinnam zmienić sypialnię, zanim zmienię się we wkurwione zombie.

Na głównej zaskakująca informacja, że premier postanowił zabawić się w "chodzi lisek koło drogi" - poważnie. Posunięcie trochę bez sensu, bo będzie teraz mało mobilny, ale może ma jakieś uzasadnienie polityczne.
Biustu nadal brak.
Winter is coming.

Btw - zaczęłam czytać "Pieśni Lodu i Ognia", za wcześnie na wnioski, ale bardzo liczę na to, że książka nie zepsuje mi pierwszej serii filmu. Zirytuję się szczerze, jeśli opis Khala Drogo będzie mniej fascynujący, niż Khal filmowy. Poza tym, jak zwykle, czytam kilka książek jednocześnie, każdą w innym punkcie hacjendy, gdybym miała tu większy metraż zaczytałabym się na śmierć. Książkowa wiszlista powiększona o nowe pozycje, nie mogę czytać blogów recenzentek, bo się zrujnuję po prostu.

Obrazeczki potem, bo ubieram się i biegnę o, tam -------> ., zresztą nie wiem, czy znajdę cokolwiek lepszego niż wczorajszy obrazeczek, ale poszukam.
Miłej reszty dnia Państwu życzę, moja zdecydowanie taka będzie.

PS. Mysz biega, w środku dnia, wesolutka i puchata jak futrzany marszmaloł.
I wyspana.
Oszaleję tu kiedyś.

Apdejt - przełamałam się, bo jogurt mi wyszedł, więc ja też wyszłam, prosto w ten biały syf, akurat zaczął padać. Już po pierwszych krokach stało się jasne, że przeraźliwy, jękliwy dźwięk, który nagle zaczął mi towarzyszyć, to skrzypienie mojego lewego buta. Piszczał strasznie, więc najpierw było mi głupio, a potem zaczęłam się smiać - uwzględniając fakt, że miałam na głowie wielką czapkę z warkoczykami, w której wyglądam jak wiking z wodogłowiem, nie powinnam się dziwić, że ochrona sama otworzyła mi bramę, a jedna starsza pani na mój widok przeszła na drugą strone ulicy. W przyszłości dodam do ogólnego wizerunku chromanie i mamrotanie, wnioskami mogę się podzielić.

Odkrycie, że bloga, na którego od jakiegoś czasu zaglądacie, prowadzi dobra znajoma, z którą kilka lat temu straciło się kontakt - bezcenne.

Idę szukać obrazeczków, w kubku* mam Yerba Mate Rosamonte Suave (zdecydowanie polecam), Mysz nadal biega wściekle, wieczór zapowiada się na wyjątkowy. Chyba, że obejrzę "Zmierzch" do końca.

* do zakupu matero jeszcze nie dojrzałam, śliczną bombillę dostałam w prezencie.

piątek, 20 stycznia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/20 17:21:31
Honey, cycków nie zauważasz?:-)
Rywalka Radwańskiej imponuje grą i biustem
-
2012/01/20 17:25:07
Bartoszcze - dziekuję, ratujesz moją wiarę w biustofilię predakcji ;-)
Rozkojarzona jestem, odkrycie znajomej w czytanych blogach to dla mnie duża niespodzianka i dowód na to, że świat jest mały jak koteczek ;-)
-
2012/01/20 17:34:02
A ja zostałam bez książek na łikend, buu ;-( Mam, co prawda, kilka sztuk z biblioteki, ale jakoś nie przemawiają do mnie, wszystkie zaczęte, ale żadna mnie nie pociąga. I nie wiem, co tu poczytać teraz - może rzucisz jakimś recenzyjnym linkiem...

Mysz pomyziana ode mnie? No!
-
2012/01/20 17:37:36
Ewo - jak zwykle polecam stronę Szyszki i Mirandy, lubię ich recenzje i dzięki nim kilka książek dorzuciłam do wiszlisty
kawazcynamonem.wordpress.com/
Na KzC masz w zakładkach linki do innych blogów recenzujących, mam nadzieję, że nie będziesz się nudzić, a jeśli jednak tak odezwij się, zasypię Cię moimi ulubionymi linkami na różne tematy :-)

PS. Mysz obcałowana, nadal biega ;-)
-
2012/01/20 19:01:18
Dzięki, uwielbiam czytać o książkach ;-)
Nie zawsze potem recenzje zgadzają się z moimi odczuciami po przeczytaniu książki, ale to szczegół ;-)

Biega ciągle? Zmęczy się i pójdzie spać!
-
2012/01/20 19:06:40
Moje wrażenia zwykle zgadzają się z Cynamonowymi, dlatego jeśli dziewczyny oceniają coś jako słabe to nie czytam/nie oglądam, bo najpewniej straciłabym czas.
Mysz nadal biega, chyba dam się porwać na kilka h, bo zwariuję w tym hałasie.
;-)
-
2012/01/20 21:15:48
i tak zaciekawilas mnie tymi ciasteczkami co wychodza nawet jak sie robi na oko:))))
-
2012/01/21 00:51:40
Bii_es - mogę podrzucić Ci linki do innych, zawszesięudających różności :-)
PS. Czekam na @ :-)
-
2012/01/21 01:07:24
serio masz Myszke - w sensie zwierzatko?:)
-
2012/01/21 03:25:10
Ruda - wyślę Ci jutro zdjęcia, Mysz będzie dumna, kiedy jej powiem, że znów jest celebrytką :-)
-
2012/01/22 13:39:36
o, dziękuję za polecenie, siem rumieniem :P właśnie 5 godzinę piszę recenzję Sherlocka, bo po paru zdaniach mam ochotę piszczeć z podniecenia jak nastolatka, a to by głupio wyglądało :P
Mysz mnie zachwyca coraz bardziej. Pewnie gdyby mi szkrobała co rano to bym ją upiekła na sposób południowoamerykański, dla satysfakcji bardziej, niż pożywności. Co mi przypomina świetną książkę "Never cry wolf" o zwyczajach wilków na Alasce, gdzie facet udowadniał, że można przeżyć na samych myszach, nie goniąc karibu i przez miesiąc jadł tylko myszy w formie przeróżnej. Nawet mu się przytyło...
-
2012/01/22 14:17:27
Szysz - masz na myśli książkę Mowata, tę przetłumaczoną u nas jako "Nie taki straszny wilk"? Do dziś pamiętam przepis na myszy w śmietanie, książka faktycznie świetna. Przeczytaj też, jeśli nie znasz, "Ginące plemię" jego autorstwa, bardzo dobra, choć wstrząsająca.

Mysz ma szlaban na ser, zaczęła siszkać w tunelach, przyłapałam ją, jak robiła z siebie futrzaną łódeczkę ;-(
-
2012/01/22 14:23:30
tak, mam na myśli. "Ginącego" nie przeczytałam do końca, bo nie miałam na własność i żałuję, bo nie potrafiłam tego zdobyć i patrz, na śmierć zapomniałam. Idę odawać sie lekturze ksiazek Hoeye o myszach.
-
2012/01/22 14:39:28
Szysz - wyślę Ci "Plemię", jeśli chcesz, bo i tak wysyłam Ci wieszco, więc żaden problem, odbiorę nad rzeką ;-) Chyba, że chcesz mieć własną, jest na Allegro za grosze. Ucieszyłabym sę z recenzji tej książki, zasługuje na nią imho.


-
2012/01/22 18:03:28
a podeślij :D będzie mi bardzo miło :)
-
2012/01/22 19:43:17
Szysz - ok :-)