squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Bad hare day.

Samo życie. Zdarza się króliczkowi, mogło się zdarzyć i mnie.
Nie żebym planowała komuś rękę upierniczyć, bo od tego mam Mysz, ale nastrój mam trochę nieprzysiadalny.

Jest mocno takise dzień, nie ma natomiast weny i nic mi się nie chce. Nawet nie będę próbowała wymyślać zabawnej notki, bo musiałabym na siłę, a na co to komu. Wyspałam się jak zwykle, czyli wcale, od rana ludzie czegoś ode mnie chcą, nawet głupiej kawy jeszcze nie wypiłam, więc siedzę w piżamie w sowy i kapciach-myszach, przeglądam stertę Bardzo Ważnych Papierów i wyglądam jak wypłosz.

Jest wietrznie, bardzo, a muszę opuścić przytulną hacjendę, wrócę wyglądając jak dmuchawiec i z zimnym nosem, to pewne. W dodatku zgubiłam zielone rękawiczki i maziaj do ust. I urodziny mam niedługo, ale nie powiem, które, żebyście się nie nabijali ze starej kobiety, bo to bardzo nieładnie. Osiemnastka jak co roku, ok?

Na głównej nuda, tylko niedetektyw ochrania mamę Madzi. Biorąc pod uwagę metody działania pana Rutkowskiego (który przy tym pamiętamy, jak pięknie dziewczę potraktował) sugerowałabym jednak kogoś bardziej godnego zaufania.

Gratulacje z odrobiną zazdrości dla Poznania, też bym chciała mieć w okolicy takie coś.

Dzięki bogom za zimną (podgrzewanie to strata czasu) pomidorową, bo na diecie wodno-mandarynkowej nie pociągnęłabym, za przeproszeniem Państwa, długo. Btw - uwierzycie, że są ludzie, którzy jedzą pomidorową z makaronem, zamiast z - jako jedyną słuszną opcją - ryżem? Zszokowało mnie to bardziej, niż fakt, że niektórzy jedzą miśki Haribo zaczynając od łapek. Pomidorowa z makaronem, ja pierniczę. Opamiętajcie się.

Zrobiłam kawę i nie wiem, co dalej. W sensie że z dniem nie wiem, co, bo kwestię kawy jakoś ogarnę.
Obrazeczki może wrzucę, o.
Niech się stanie religijnie i troszkę romantycznie, znowu.
Zakochałam się alboco.

 

Apdejt - ojej. Kapitan podjął decyzję o lądowaniu. A mógł przecież odpowiedzieć zmasowanym ogniem laserowym i odlecieć na stację kosmiczną ISS.

U Brahdelt pojawił się sprawdzony przepis na natto - kto lubi (Szysz!) niech zrobi, ja dowiem się dziś, czy lubię.

 

Apdejt większy - pamiętacie, jak się martwiłam, że Hija gdzieś zniknęła? Wróciła, uff.

Mam słoiczek natto - Brahdelt, bardzo dziękuję. Pachnie mniej strasznie, niż się zapowiadało, więc będę dzielna i skubnę.

 

Apdejt wymuszony - kaman, ja wiem, że to powinien być zając, a nie królik, ale, umówmy się, "króliczek" brzmi lepiej niż "zajączek", do tego coś związanego z zajączkiem jest też związanego z KK, a blogasek i KK nie mają części wspólnej, nawet kicającej. Długouche u mnie to królik i tyle*.
Idę piec chleb pszenno-żytni półrazowy na zakwasie ze słonecznikiem i dynią. Przepisu nie będzie, bo piekę metodą "o, to tego trochę dorzucę i może jeszcze tamtego".

* albo ktoś z plemienia Kelabit, malezyjskiego bodajże, którego za przeproszeniem członkowie uszy sobie wydłużają, niemniej generalnie liczyłabym tu jednak na króliki tylko**.

** ostatecznie elf, ale niezazbytnio*** lubię.

*** tak, to nadal ukochany wyraz wyszukany w necie, "spółczuję twojim dziecią" niezmiennie na drugiej pozycji, razem z "wkącu".

piątek, 24 lutego 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/24 14:23:49
Eeeee... etoooo..... ja jem pomidorową z makaronem... Najchętniej ze świderkami albo szerokimi wstążkami.
~^0^~
Za przepis na kurczaka bardzo dziękuję, dopiero co robiłam podobnego, tylko z rozmarynem, z bazylią to może być smaczna odmiana, na pewno wypróbuję! ^^
-
2012/02/24 14:26:00
Brahdelt - fi dąk, jak możesz. Przecież to nie może być dobre, nie i już.
Z wrażenia dostanę globusa chyba.
Pomidorowa z makaronem. Świat się kończy.
;-)
-
2012/02/24 14:32:36
Oj tam, oj tam, najważniejsza jest pomidorowa, i do niej łyżka. Reszta to szczegóły. *^v^*
-
2012/02/24 14:34:32
Brahdelt - nofsumie.
Ale z ryżem.
;-)

Nie wiem, czy dostałaś już njus, ale dostaniemy dziś zamrożoną dziką różę, chłopaki znaleźli i przywiozą, masz już pomysł?
-
2012/02/24 15:08:43
Dobra, jak kiedyś będziesz u mnie na pomidorowej, to Ci ugotuję ryż! ~*^v^*~
No, właśnie z tą różą, chyba zrobię konfiturę, chociaż znalazłam też przepis na coś w rodzaju chutneya: lubietogotowanie.blogspot.com/2011/10/owoce-dzikiej-rozy-chilli-i-limonka.html
-
2012/02/24 15:14:35
Brahdelt - dobra, to jesteśmy umówione ;-)
Co do róży - to może ja machnę tę nalewkę, co Ci wysłałam przepis, Ty chutney czy konfiturę, a potem i tak się będziemy wymieniać, jak zwykle ;-)
Zaraz Ci jeszcze o dzisiejszej dostawie napiszę.
-
2012/02/24 15:15:40
A ja jestem niestała w uczuciach i jem naprzemiennie z ryżem i makaronem. Ale ogólnie uwielbiam wszelkiego rodzaju kluski i kluseczki, więc nie próbowałam chyba tylko z makaronem do lasagne (o matko z córką jak to się odmienia i może lepiej napisać lazanii ale SJP mówi że nie). Ostatnio w stosunku do wersji oryginalnej, czyli przekazanej dziedzicznie jako jedyna właściwa, dodaję coraz więcej pomidorów w kawałkach i koncentratach i czym tylko znajdę, oraz ziół i ostrych przypraw. Niektórzy nabijają się, że mogłabym polać ryż/klusie sosem chilli, ale nie znają się przecież :)
-
2012/02/24 15:21:27
Emilyann - grunt, że jesz z ryżem, choć szkoda, że nie zawsze, ale możemy uznać, że jedną wadę możesz mieć, ja też mam jedną, więc będzie uczciwie ;-)

Pomidorową robię z własnego, pracowicie wykonanego przecieru, zrobiłam ciapkę i zapasteryzowałam krótko, więc są jak świeże. Też lubię ostre i bardzo ostre, więc zdarza mi się gotować dwie wersje jakiegoś dania, np zup azjatyckawych, bo moja wersja złuszcza sufit nad garnkiem i nikt poza mną jej nie tknie ;-)
Z ziół dodaję tylko bazylię, a Ty? Jakoś mi nic innego nie pasuje, ale skuszę się, jeśli coś podpowiesz :-)
-
2012/02/24 15:22:07
Dla mnie od dziecka tylko z ryżem, jakbym z poprzedniego wcielenia przejęła upodobanie, wbrew zakusom mamy do wciskania makaronu do tej pomidorowej.
A co do dzisiejszego dnia - wg horoskopu dla wszystkich - dzisiaj jest świetny dzień na prasowanie :) chyba sprawdzę
-
2012/02/24 15:29:21
BP - ha! :-)
Co do prasowania - nie prasuję, póki naprawdę, naprawdę nie muszę, a w okolicy nie ma nikogo, komu mogłabym to straszne, nudne zajęcie wcisnąć. Mogę robić mnóstwo innych rzeczy, ale nie prasować.
Sprawdziłam swój horoskop na dziś. Tęcze i koziorożce normalnie, miłość i ciepło wokół. Ahaha.
;-)
-
2012/02/24 15:33:16
Bazylia to podstawa, a najbardziej oprócz niej pasuje mi estragon i lubczyk. Ale próbowałam wrzucać wszystko i z majerankiem wyszło najśmieszniej, czasem też smakowała prawie jak pizza po nadużyciu tymianku :) Zazdroszczę własnego przecieru, niestety nie jestem taką pracowitą pszczółką, żeby go robić. Nie mówiąc o tym, że rzadko udaje mi się kupić pomidory godne zrobienia z nich przecieru - nieuroki mieszkania w mieście i częstego wychodzenia z pracy po dobranocce.
-
2012/02/24 15:34:13
Latający nałoży klątwę na każdego, kto twierdzi, że dobrze ugotowany makaron się do czegoś nie nadaje, w tym do pomidorowej:-)
A poza tym tymianek można.
-
2012/02/24 15:38:04
Emilyann - spróbuję z lubczykiem, bo estragonu nie lubię, dzięki :-)
Przetwory robiłam w tym roku po raz pierwszy w życiu, bardzom dumna. Pomidory i wszelkie inne warzywa kupowałam na targu hurtem, targ jest w piątek, więc musiałam się naorganizować i wyszło z tego kilka wielkich wypraw, ale warto było, nie jestem juz przetworową dziewicą ;-)
-
2012/02/24 15:39:53
Bartoszcze - zaryzykuję, mam nadzieję, że Latający (oby jego boskie klopsiki były zawsze perfekcyjnie usmażone) wybaczy mi to jedno odstępstwo, dla równowagi zrobię dziś jakiś makaron niezupny ;-)
(Dzięki, opcję tymiankową też przetestuję.)
-
2012/02/24 16:49:03
JEJ! Masz zupę! ;]
-
2012/02/24 16:55:10
Bagienny - już nie, ale kiedy była to była bardzo dobra - dlatego była ;-)
-
2012/02/24 19:13:55
@Bartoszcze, moja dawna stolowka zakladowa (w kraju pewnym raczej nieslynacym z kuchni) dawala czasem piatek pizze z makaronem. Kolega nazwal to "pazza" (nie wiedzac ze "pazzo" to po wlosku "wariat"). Daje ci slowo ze makaron do tego nie pasowal.

Ortodoksja ryzowa do pomidorowej jest mi skads znana, podobnie podawanie rosolu z ryzem. Ale to jest chyba endemicznie polskie, nigdzie indziej sie z tym nie spotkalem. Fakt ze typowa pomidorowa po zagranicznemu to papka typu "zupa krem" albo minestrone. Zachod w ogole g. wie o zupach, albo zapomnial. Z paroma wyjatkami, bouillabase (czy jakos tak).

-
2012/02/24 19:15:47
@Emilyann. Bagienny juz zrobil rysunek do twojego "chirurgicznego policjanta", mam nadzieje jutro napisac blognotke, po w piatek wieczorem to wole nie :-))
-
2012/02/24 19:30:37
Bres - rosół z ryżem jest świetny, z kuskusem też, ale rosół generalnie rządzi. Chyba jednak założę blogaska kulinarnego, będzie śmiesznie.
-
2012/02/24 23:40:30
o rany, ale naćpana notka :D szczególnie końcówka :D
idę poumierać po koncercie, bo uznałam, że w plamach światła i przy całym morzu lejącego się w gardła piwa nikt nie bedzi ezwracał uwagi na starą babę ze sporą nadwagą, która kica jak nawiedzona i ryczy słowa piosenki. Okazało się, że starszych ode mnie jest sporo więcej, w tym pani menopauzalna, serio-serio. Zaiwaniała lepiej, niż większość młodych.
I był dzieciak lat bodaj 5, na ramionach tatusia, ryczący słowa piosenki z dzikim tłumem. I generalnie popieram ryż w pomidorowej, jedyny i słuszny. Wyznaję ryżopomidorozjanizm.
-
2012/02/25 00:25:56
a pomidorową z ziemniakami w formie puree próbowałyście? bo to jest pycha dopiero!
w ogóle jaki ryż, what the fuck? jaki przecier? /face palm/.
mashed potejto i potato to jest to!
-
2012/02/25 01:20:14
Nie ma pocieszenia - weekend ma być ze zmiennym spadającym ciśnieniem. Weekend kanapowo-filmowy...
-
2012/02/25 11:16:33
@Brezly
Oczywiście, że np. do kremu czekoladowego to makaron może być średnio, ale jeśli chodzi o pomidorową, to nawet ortodoksja nie jest wytłumaczeniem:-)
-
2012/02/25 13:44:23
Pająks - ryż rządzi, ale przetestuję to z pjurem kiedyś :-)
-
2012/02/25 13:46:00
Szysz - kaman, jaka "naćpana"? Nigdy w życiu, to bardzo poważny apdejt jest ;-)
Kicałaś, powiadasz? Bardzo ładnie to pasuje do powyższej notki, a z ryżem to wiadomo ;-)
-
2012/02/25 13:46:53
James - u mnie też się taki zapowiada, kocyk, wino i film. Tyle, że wcześniej muszę wyjść, a paskudnie wieje :-/
-
2012/02/25 13:48:15
Bartoszcze - oświadczam, że zgodnie z deklaracją skonsumowałam wczoraj makaron (na chwałę Latającego) z elementem ośmiorniczym (na chwałę Cthulhu) i rybnym (na chwałę Dagona), więc ryż w pomidorowej powinien być mi wybaczony ;-)
-
2012/02/25 13:58:44
Ale mnie osobiście nie przeszkadza, że jesz ryż w pomidorowej, a i Latający odpuści, jak tylko przestaniesz mówić nielzia:-)
-
2012/02/25 14:07:55
Bartoszcze - ale mnie przestraszyłeś i zamknęłam się w sobie i jestem znerwicowana ;-)
Makaron generalnie jest dobry, makaron w pomidorowej jest zły, tak po prostu jest, co poradzę ;-)
-
2012/02/25 14:48:03
A ja jestem ciekawa, kto jeszcze ugotował dziś pomidorową na obiad? Bo ja się tak zasugerowałam wczorajszą noteczką, że nie było możliwości ugotowania innej zupy :) Z ryżem :) I chili :)
-
2012/02/25 14:50:06
Emilyann - u mnie dziś będzie żurek, pomidorowa była w sumie przez cały ostatni tydzień, więc dam jej dzień urlopu i ugotuję jutro ;-)
-
2012/02/25 16:44:34
To ja jeszcze dodam a propos rosolu. Ciekawie podaja w srodkowym biegu Renu (rzut beretem do Francji). Wrzucaja np. cos pierozkowatego z nadzieniem na szpinaku (nazwe tego mozna tlumaczyc jako "torebki gebowe/do geby", albo pokrojone w paski cienkie nalesniki, albo kulki z grysiku, albo cos co jak bardziej twarde lane ciasto da sie okreslic, albo wszystko razem. Jak znajde obrazek - moge podrzucic. Wysoce pozytywne to jest i w niejaka watpliwosc poddaje moze uprzednie autorytatywne wypowiedzi o upadku kultury zupy na zgnilym Zachodzie.
-
2012/02/25 17:22:01
Bres - będe wdzięczna. Ostatnio odkryłam w książce o kuchni chińskiej coś, co nazywa się "ciastem jaskółczym", idę googlać jak zrobić, bo nazwa śliczna.
:-)
-
2012/02/25 17:38:52
Sfotografuję i podrzucę jak będzie w domu. Gugiel daje głównie obrazki opakowania przetwórni ekstraktu drożdżowego, znanej jako Knorr. To ci co mają kurzy rosół z drobiu zawierający 0.1% kurzego mięsa. Podobno są już drożdże, z których ekstrakt ma smak łososia i takie co smakują jagnięciną.
-
2012/02/25 17:51:14
Bres - dziękuję :-)
Co do Knorra - staram się unikać wszelkiej torebkowej chemii, nie tylko dlatego, ze to syf, ale dlatego, że rączek mi nie urwało i głupio by mi było kupować gotowce w rodzaju barszczu z torebki, skoro barszcz robi się w zasadzie sam.
Właśnie, idę sok z buraków zrobić, yummie.