squirk@gazeta.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Kamery, światła, akcja!

Granice żenady i robienia szopki zostały moim zdaniem przekroczone. Na widok wierszyków po prostu mnie zemdliło. Może powinno się skonsultować z psychologiem rodziców, którzy zmuszają dzieci do ich pisania i przekonują je, że "Magdusię zabiła mamusia" za co czekają ją "więzienne padoły".
Fragment o kochających rodzicach prowadzących dzieci przez tory też bardzo ujmujący.

Naprawdę cierpiącym, przeżywającym śmierć Magdusi serdecznie współczuję, to wielka tragedia. Mam nadzieję, że na co dzień też macie wielkie serca, pomagacie, wspieracie potrzebujących. Że nie odstawiacie pokazówki przed kamerami.
Pozostałym - hurt wam w detal, lansujący się na śmierci dziecka hipokryci robiący sobie pozowane rodzinne zdjęcia na miejscu tragedii, pchający się, żeby zaistnieć w mediach, a na co dzień nie dający złamanego grosza na to, żeby pomóc jakiemuś żyjącemu dziecku. Niech was czkawka wydusi.

Kilka dni temu matka urodziła i spaliła w piecu swoje dziecko, dziewczynkę.
Że co, że media się nie zainteresowały i żaden "detektyw" też nie?
A, to przepraszam, nie ma o czym mówić.

Przy okazji - polecam.

Co poza tym...Ach, tak, Walentynki mamy, wszystkiego najlepszego wszystkim zakochanym, tęcze, koziorożce i dużo rurzu. Zróbcie jakąś dobrą kolację - niezmiennie rekomenduję sushi - i zafundujcie sobie gorącą noc (do pierwszego "matei" - kto oglądał "Krwawy sport", ten wie), na otarcia reklamy polecały kiedyś Bepanthen, ale zwykły krem Nivea też daje radę. Tylko nie przesadźcie, bo skończycie jak u Bagiennego - niby romantycznie i we dwoje, ale pożytku z tego wiele nie będzie.

Nie ukrywam, jestem tak zirytowana i zniesmaczona szopką i zbiorową histerią, że trudno mi myśleć o czymkolwiek innym. Może pójdę pokiziać Mysz, czesanie uszek w jej wykonaniu jest bardzo kojące. Zakupiony wiszący domek jest trochę za duży, więc chwilowo służy jako wyszalnia na łóżku (wraz z szeleszczącym tunelem i innymi elementami toru przeszkód).

Idę się powkurwiać mobilnie, acz w trybie slow motion - połażę sobie po hacjendzie, poprzestawiam sprzęty i pomruczę inwektywy, o.

 

Apdejt - rurzowe wierszyki znalezione przez niezawodną Mouse - chusteczki dla wrażliwych są na ławie w saloniku, zapraszam.

wtorek, 14 lutego 2012, squirk

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/14 14:51:20
"Wiezienne padoly" rozwalaja w 3d. Mniszkowna sie w gorbie rumieni z zadrosci.
-
2012/02/14 14:54:09
Bres - ahaha, to mój ulubiony fragment. Wespół z pewnością, że mamusia na pewno celowo, świadomie małą zabiła. Żadne tam nudne nieumyślne spowodowanie śmierci - zabiła i finito.
-
2012/02/14 15:00:47
dobry tekst napisalas :) tak fajnie wspolczuć z daleka, gdy obok moze dziecko przymiera glodem, albo jest maltretowane....
-
2012/02/14 15:08:42
Televel - właśnie to mnie irytuje - że dobre serduszka i wrażliwość większości z osób demonstracyjnie cierpiących po śmierci obcego dziecka (bo nie piszę o tych, którzy je znali albo zaangażowali się w poszukiwania czy po prostu całym sercem wspierali akcję poszukiwawczą) są tylko na pokaz i zwykle nijak się nie przekładają na współczucie tym, którzy nie mają szczęścia mieć wokół siebie kamer i rozgłosu. W dodatku pomysł, żeby stawiac Madzi pomnik - jak pomyśle, ile dzieciaków miałoby za tę kasę posiłki, ilu rodziców chorych maluchów stać byłoby na drogie operacje, to mnie szlag trafia. No ale walnięcie świeczuszki na Naszej Klasie jest za darmo, więc o czym my tu.
-
2012/02/14 15:32:47
Dawno temu, kiedy wiekszosc z was byla jeszcze malymi dziewczynkami (no co?), uslyszalem w TV wywiad z pania poslanka-dzialaczka zwiazkowa. Pani opowiadala jak to oni dyskutuja przed zjazdem i sie kontakuja, konsultuja, wypracowuja, ustalaja, etc. Pani dziennikarka zadala w koncu pytanie, ktore oznaczalo tyle: kiedy zaczniecie robic cos konkretnego.

Odpowiedz zawierala znamienne okreslenie: "zwiazek przejdzie do DZIALAN STANOWIACYCH". Okropnie mi sie to spodobalo, bo to trafie oddaje te slowianskie wyczucie ze dzialac mozna na dwa sposoby: konkretny (stanowiacy) i ten normalny, codzienny. Odpowiadajacy temu dialogowi:

-Naprawde tak sadzisz?!
-Nie, tak sobie tylko mowie.

I nie jest to tylko slaktywizm. Slaktywizm jest wysublimowana, internetowa forma tego "nibydzialania".
-
2012/02/14 15:38:53
Bres - jaki kraj tacy aktywiści.
Niezmiennie przy okazji histerii narodowych i wielkich, szlachetnych akcji społecznych przypomina mi się wielkie pojednanie kibiców po śmierci papieża. Nie mam pojęcia, czemu trwało przysłowiowe 5 minut, przecież nie kosztowało ani grosza.

PS. Wysłałam Ci w @ perełki z Sosnowca, z miejsca akcji. Fajne, nie? :-)
-
2012/02/14 16:10:44
blee...nie mogę zdzierżyć tematu. Chleba i igrzysk. Bo przecież nie chodzi ani o współczucie ani o pomoc. Odmawiam uczestnictwa. Nie oglądam, nie czytam. Dobrze sprawę ujęłaś. Howgh.
-
2012/02/14 16:22:11
Mouse - trudno mi ominąć taki temat, ale mam nadzieję, że za kilka dni histeria minie, jak każda inna, bo w cuda typu "zmobilizujmy się i upamiętnijmy Madzię nie pomnikiem, ale zbierając pieniądze na rzecz jakiegoś dzieckowego szpitala itp" nie wierzę, bo nie mam podstaw.
-
2012/02/14 16:28:47
I to jest w tym wszystkim najsmutniejsze. Już gdyby zabawki dali biednym dzieciom, zrobiliby lepszy uczynek. Historia kojarzy mi się nieodmiennie z filmem "Freedomland" (mimo oczywistych różnic).
-
2012/02/14 16:32:09
To chyba mój ulubiony:
"Choć jesteś daleko ode mnie,
Choć życie jest ponure i złe
Pamiętaj, Że ktoś potajemnie Kocha Cię."
Życie zue i ponóre!!!
-
2012/02/14 16:35:14
Mouse - no co Ty, jakie biednym dzieciom, przecież tam nie ma kamer, aktualny lans prowadzony jest przy miejscu znalezieniu ciała Madzi, a kto przyjdzie bez wierszyka i zabaweczki ten Żyd, mason i woda na młyn filetelistów czy jakoś tak.
Nie żartuję, koleżankę z Sosnowca sąsiadka napadła z pytaniem "A ja to pani nie widziałam u Magdusi w niedzielę, a specjalnie dłużej byliśmy, bo syn chciał zdjęcia na pamiątkę zrobić".
-
2012/02/14 16:36:27
Mouse - Moje ulubione to "kochać, znaczy po prostu kochać", krótka piłka, wszystko jasne.
*szloch*
-
2012/02/14 17:05:06
Koszmar, nie sąsiadka! Brakuje mi słów.
A prostota zawsze w cenie. Krótko i celnie!
*chlip*
-
2012/02/14 17:13:08
Mouse - ojtam ojtam, zaraz koszmar. Statystyczna obywatelka, która znalazła powód do wyjęcia z szafy najlepszego futra i nowe miejsce do rodzinnych spacerów po mszy, bardzo ekonomiczne, a i zdjęcia na pamiątkę są i dzieciaka sie zmusiło do napisania wierszyka, a nie tylko komputer i koledzy.
A serio - ręce opadają, ale co zrobisz.

Co do wierszyków - ujęło mnie jeszcze "chodź tysiąc przejdę mil" - ładne, takie zachęcające do wspólnych spacerów na świeżym powietrzu, nieco natarczywe nawet, ale motywujące.
-
2012/02/14 17:29:45
Ja właściwie prawie przepraszam, ale na widok tytułu notki moim skojarzeniem było:
www.youtube.com/watch?v=DRC2PQK0m6A
Po przeczytaniu notki... właściwie podtrzymuję.
-
2012/02/14 17:38:45
Bartoszcze - chyba mniejszym wstydem jest wystąpić w pornolu niż lansować się na śmierci dziecka, machać foteczki, opieprzać tych, co nie machają i żyć tym, co ludzie powiedzą. Współczuję tym, którzy chodzą tam ze szczerą żałobą w sercu, żeby pomodlić się, powspominać, przeżyć cokolwiek wartościowego - współczuję im otoczenia, które pcha się przed kamery, spekuluje czy zabiła, czy nie zabiła, żąda wyroku śmierci i, jak w podlinkowanym artykule, "zajebałaby tę kurwę własnymi rękami", bo już oni wiedzą, jak było.
-
2012/02/14 17:39:19
PS. A skojarzenie owszem owszem.
:-)
-
2012/02/14 17:53:35
Ale jak na ułamek sekundy wejdziemy na poważne tony, to wystarczy refleksja, że pornografia niekoniecznie musi dotyczyć seksu, i wtedy cały ten okołomadziowy cyrk może być rodzajem pornografii mentalnej.
Ja zresztą zagadnienia wogle nie chcę ruszać, omijam na ile się da.
-
2012/02/14 17:55:11
Bartoszcze - też prawda.
Ja poruszam różne tematy, bo po to blogasek jest - taka wyszalnia, tu się wygadam, więc irl jestem cicha i spokojna ;-)
-
2012/02/14 19:03:35
Na temat Madzi pomilczę. Wczoraj wieczorem jednym uchem słyszałam wypowiedź Hanny Samson w telewizorze u Lisa. Powiedziała, że nie mamy prawa publicznie grzebać w życiu jakiejś obcej nam rodziny. Jestem tego samego zdania. A tu znicze, misie, wyroki wydane... Czy ktoś z tych ludzi zapalił kiedyś świeczkę na opuszczonym grobie na cmentarzu?

Co to jest wyszalnia? Coś od wisienia? Ale to by może wisialnia była? No nijak nie wiem...
-
2012/02/14 19:09:41
Ewo - ludzie grzebią publicznie w życiu tej rodziny, bo rodzina sama ich do tego zaprosiła. Konferencje prasowe, apele o pomoc w poszukiwaniach, "detektyw" robiący szum w mediach - trudno, żeby ludzie nie zareagowali. Niemniej to, co dzieje się teraz...Szkoda słów po prostu.

"Wyszalnia" jest od "wyszaleć się" :-)
-
2012/02/14 19:30:30
@Ewarub, pomysl wyszalni pochodzi od Lema:

"Mają też Procyci liczne urządzenia cywilizacyjne. Pamiętam, jak bawiąc u nich po raz pierwszy, brałem udział w bankiecie na cześć starego Maratiiiteca, słynnego ich astronoma. W pewnym momencie zacząłem omawiać z nim jakąś kwestię astronomiczną. Profesor oponował mi, ton dyskusji stawał się z każdą chwilą ostrzejszy; starzec palił mnie wzrokiem i zdawało się, że lada chwila wybuchnie. Naraz zerwał się i w pośpiechu opuścił salę. Po pięciu minutach wrócił i zasiadł przy mnie łagodny, uśmiechnięty, spokojny jak dziecko. Zaciekawiony spytałem później, co spowodowało tak czarodziejską przemianę jego nastroju.

- Jak to - rzekł zagadnięty Procyta - nie wiesz? Profesor użył wyszalni.

- Cóż to jest?

- Nazwa tego urządzenia pochodzi od słowa "wyszaleć się". Osobnik ogarnięty gniewem lub czujący do kogoś złość wchodzi do małej kabiny wyścielonej korkowymi materacami i daje swobodny upust swym uczuciom. "
-
2012/02/14 19:33:29
Bres jak zawsze niezawodny, dziękuję :-))
-
2012/02/14 20:57:00
Leeem... Rozmarzyłam się:) a teraz choruję na książkę "Listy - Sławomir Mrożek, Stanisław Lem".
-
2012/02/14 21:01:31
Mouse - ano, klasyka, chyba sobie zrobię kolejną powtórkę z Lema jak tylko przegryzę się przez te czekające przy łóżku/wannie/sofie stosiki z "Pieśniami Lodu i Ognia" na czele ;-)
-
2012/02/14 21:09:14
Brezly - dzięki bardzo! Lema lubię, ale nie aż tak, żeby spamiętać. A wyszalnia przydałaby się, tak czy inaczej, na co dzień ;-)

Listy też bym chciała przeczytać, ale mi jeszcze w ręce nie wpadły. Dziś wróciłam z biblioteki z trzema ciężkimi, grubymi tomami. M.in. z Huberathem. Czuję, że to będzie niezłe wyzwanie ;-)
-
2012/02/14 21:13:05
Ewo - koniecznie daj znać, co sądzisz o dziełach Huberatha, zwłaszcza "Druga podobizna w alabastrze" i "Spokojne słoneczne miejsce lęgowe" są niezwykłe, bardzo bardzo polecam.
-
2012/02/14 21:13:30
Tego jeszcze nie czytałem! Widać że poetycki duch w narodzie. Nienawiść do do innych ludzi podobno wypija się z mlekiem matki. Kochani rodzice od zarania pilnie edukują swe dziatki! MEDE IN BOLAND
-
2012/02/14 21:14:02
twu: MADE*...
-
2012/02/14 21:20:20
James - ale, zgaduję, nie jesteś zaskoczony tym artykułem (choć wierszyki wstrząsną imho każdym, kto ma choćby śladowy dobry gust i jakieś wyobrażenie o dobrej poezji ;-)), to przecież nie pierwsza zbiorowa histeria, kolejny dyżurny "Krzyż pod Pałacem" jak ujął to Brezly.
-
2012/02/14 21:23:49
Ja wzięłam "Miasta pod skałą", bo tylko to stało na półce. Nie wiem, czy to dobry początek? Cóż, się okaże. Tytułów, które podałaś, w bibliotece nie ma :-( Jakoś inaczej będę szukać.
-
2012/02/14 21:24:50
Ja w fantastyce nie jestem oblatana :( wciąż próbuję nadrobić zaległości od początków ogólnoludzkiej tfurczości (czyli wciąż jestem przed narodzeniem Chrystusa) :/ poproszę kilka tytułów masthef (za wyjątkiem Lema, gdyż dziwnym trafem akurat jego dorwałam i czytałam).
-
2012/02/14 21:28:02
Ewo - każdy Huberath to czysta rozkosz dla oczu imho, uwielbiam go od lat i będę polecała z całych sił. Pozostałe z czasem też przeczytasz, jeśli ten pierwszy Ci się spodoba :-)
-
2012/02/14 21:29:58
Przecież, do jasnej cholery, nie mam co tu już napisać. Wszystko już zostało powiedziane.
I zgadzam się z tym!
-
2012/02/14 21:34:21
Mouse - o, bogowie, trudne zadanie...Może wypożycz na początek kilka zestawień, zbiorów opowiadań, np z serii "Don Wollheim proponuje", "Rakietowe dzieci", "Droga do science fiction", jeśli chcesz to w wolnej chwili zrobię dla Ciebie zestawienie, trudno mi zaproponować więcej z marszu, bo dla mnie to świat znany od zawsze i nie pamiętam, od czego sama zaczęłam i przez co polubiłam fantastykę :-)
-
2012/02/14 21:35:10
Migawko :-))
-
2012/02/14 21:39:17
Zacznę od pierwszego zaproponowanego tytułu:) a o zestawienie poproszę! Ta dziedzina będzie wspaniałą odskocznią. Poza tym iberoamerykańska literatura już mi się wyczerpała, więc tym bardziej jestem w potrzebie! ;)
-
2012/02/14 21:42:00
Mouse - z przyjemnością, poproszę kilka osób o pomoc, żebym czegoś nie pominęła, mam nadzieję, że się w fantastyce "zaświergolisz" jak ja ;-)
-
2012/02/14 21:52:50
Absolutnie i pod kazdym wzgledem polecam braci Strugackich. Od metafizycznych "Pikniku na skraju drogi" i "Slimaka na zboczu", przez powodujacy dreszcz na czlowieczenstwie cykl o Wedrowcach, az po skrecajacy ze smiechu, godny Bulhakowa "Poniedzialek zaczyna sie w sobote".
-
2012/02/14 21:53:44
Bres - dzięki, zgadzam się :-)
-
2012/02/14 22:43:23
Może krzyżem bym tego nie nazwał (to chyba nas nie podzieli aż tak bardzo). To przecież w naszej mentalności takie "ludzkie", litości ulewać nad niewinnym trupkiem i do piekieł wysyłać wyrodną matkę...
Z drugiej strony mimo wszystko - choć to może nie oczywiste - prosty ze mnie chłopak, i dlatego mam ciągle wiarę w to społeczeństwo. Wiarę naiwną i czystą.
Przecież tu się zmienia tyle co dnia, mamy naszą małą transformację kulturową - co dnia! I dlatego dziwią mnie mimo wszystko takie zonki. Z jednej strony próbuję rozumieć - ludzi którzy piszą takie rzeczy, a z drugiej jestem przerażony tym poziomem (nie poetyki) mentalności.
-
2012/02/14 22:52:23
James - no to w tym punkcie się różnimy, bo ja w to społeczeństwo nie wierzę, już nie. Wierzyłam, przejechałam się raz i drugi, a raz straconego mojego zaufania i wiary odzyskać się nie da. Za dużo było cyrku, szopek, moherów, krzyży, kiboli i buractwa. Śmierć Madzi mogła coś zmienić, nie iść na marne, być początkiem np zbierania pieniędzy na jakieś chore, biedne dzieci - skończyło się jak zwykle, może będzie pomniczek jak skończy się szopka, wierszyki i lans, jak ludzie ucieszą się mściwie, że matka w więzieniu, zresztą może się zabije, życzą jej śmierci przecież, to by dopiero było "dobrze jej tak". Przecież to nic nie kosztuje.
-
2012/02/14 23:01:57
Też mi się tak wydaje, że gawiedź żąda krwi.
A skoro na arenie już zakazane są lwy - zostańmy nimi my...
A zresztą - ta cała sprawa - śmierdzi, wszyscy się w niej taplają, jak jakieś tam afrykańskie plemiona w krwi bawołu ofiarnego (Madzi). Detektyff, tatuś, TVN i inne media - to fakt można stracić wiarę w ludzi, i wcale nie zdejmuję winy z matki - żeby nie było. Ale niech osądzają instytucje: biegli, prawnicy i sędziowie a nie zawistny (za przeproszeniem) motłoch, podjudzany przez wcześniej wspomniane podmioty.
-
2012/02/14 23:18:52
James - cóż, mogę tylko podpisac się pod tym, co napisałeś. Nikt nie zastanawia się, co ta kobieta przeżywa, a to i tak nic w porównaniu z tym, co będzie przeżywała, kiedy wszystko do niej dotrze i uświadomi sobie, że straciła nie tylko dziecko. Jestem na nią wściekła, ale nie odbiera mi to rozumu, zmarnowała czas policji i wielu ludzi, czas, w którym mozna było pomóc innym dzieciom, innym ludziom, i oczywiście powinna zostać ukarana, ale kto przy zdrowych zmysłach deklaruje, że zabiłby ją, gdyby jej dopadł? Szkoda słów.
-
2012/02/15 08:47:47
@Koffiejames

"Przecież tu się zmienia tyle co dnia, mamy naszą małą transformację kulturową - co dnia! I dlatego dziwią mnie mimo wszystko takie zonki."

Z pierwszym zdaniem sie zgadzam a z drugim nie. Bo ta transformacja jednak nie jest taka subtelna. To jest pekniecie tektoniczne. Dlatego reakcja na nia jest tak gwaltowna. To co dla jednych (mlodszych, bardziej otwartych) jest " osiagana wreszcie normalnoscia", dla drugich jest koncem swiata jaki znali i uwazali za normalny. To jest szok, jaki miales na Poludniu USA, kiedy zlikwidowano niewolnictwo. Slady tego sa tam w mentalnosci do dzis, po 150 latach (ca. 7 pokolen).
-
2012/02/15 17:35:53
@Brezly

Ja bym jednak obstawiał subtelną. Jeszcze się nie tłuczemy za odmienne poglądy po mordzie na ulicach. A Krzyż Warszawski A.D. 2010 jest wyjątkiem potwierdzającym regułę. Tam się rozlało jednak brudne i cuchnące szambo. Ale Warszawa, to kulturowy tygiel z całego kraju, więc zmiany tam zachodzą szybciej niż mentalność ludzka.
Prowincja jednak - (jaką jest Sosnowiec czy inne fajne miejsca, na przykład twierdza ojca Natanka pod Krakowem) - zmienia się subtelnie, albo wcale - tam gdzie dominują wszelkie zaścianki mentalne.
-
2012/02/15 18:47:54
@Koffiejames, mysle ze obaj widzimy te sama szklanke wypelniona do polowy woda. (Osobiscie mam wrazenie ze zamawialem piwo, ale to inna sprawa :-)).

Zmiany kulturowe sa, w mojej skromnej IMHO glebokie, na ile ja moge na to z nadrenskiej perspektywy ocenic. Szczegolnie wszystko to co dotyczy plci, jej roznic, albo tych roznic braku. W sensie: co stalo sie normalne, funkcjonujace i otwarcie komunikowane. Od reklam podpasek zaczynajac (ja juz troche zyje, zeby bylo jasne jak PRL sie konczyl to ja juz literki przed nazwiskiem mialem). Wydaje mi sie ze tym co zostali po drugiej stronie pekniecia tektonicznego (co konczy sie zwykle w przyrodzie wyewoluowaniem w dwa gatunki), wydawalo sie na poczatku ze to tak na chwile wszystko.A tu sie okazalo ze to wszystko na powaznie, ta Europa, w ktorej mieszkaja Niemcy, a Niemcy jak wiadomo to Zydzi. I teraz masz Kontrreformacje. Mieszkancy Prawdziwej Polski, Narod (w odroznieniu od "spoleczenstwa") przyjrzal sie sobie, zobaczyl ile go jest i ruszyl. Znamienne jest ze megalit w Swiebodzinie powstal teraz, a nie 15 lat temu.
Piszesz ze nie bijemy sie po pyskach. I swietnie. I oby tak dalej. Ale tez dlatego ze po Drugiej Stronie Uskoku dominujaca tonacja jest histeria i eksponowanie krzywd i cierpien. To nie sa dziarscy chlopcy w mundurowych koszulach (na ogol). Druga strona z kolei ta pierwsza ma w gigantycznej pogardzie. Ten kto gardzi, nie bije.
Problem w tym ze ten podzial moze na dluzsza meta dac Belfast. Nie w tym sensie ze ktos bedzie rzucal bomby. W tym ze ukonczona przez ciebie szkola, druzyna pilki, miejsce zamieszkania, odwiedzana knajpa, sluchane radio - beda oznaczac twoja przynaleznosc. To nie sa stosunki, ktore wplywaja dobrze na to jak sie w takim kraju zyje, jezeli kazda strata Drugich jest twoim zyskiem i zrodlem satysfakcji.
-
2012/02/15 19:16:10
Bres, ale pewne podziały występują wszędzie. Z kim Wy się tam w Nadrenii nie lubicie?:-)
I raczej nie Belfast. Prędzej US z jego podziałami na Bible Belt i Big Apple. Ale oni mimo wszystko jakoś obok siebie żyją.
-
2012/02/15 19:35:47
@Bartoszcze, och tu wzajemnych niecheci jest wiele, zapieklych, a takich ze po drugiej stronie doliny nikt o nich nie wie. Dopoki to jest folklor to jest OK. Ale jak kazda stroan zacznie glosowac na swoja partie - to juz jest gorzej.

@Bartoszcze , II. Offtopicznie. Mam teorie ze zaloga adminska Bloxa odleciala na poludnie, zostawiajac platforme blogowa lodowcom. Ostatni komentarz adminiski na "O Blox" byl na poczatku stycznia. Jako zywo platforma blogowa zaczyna mi przypominac Obywatelska. Jakos to jeszcze rozpedem idzie, ale wyglada ze juz nikt serca do tego nie ma, a ochoty cos robic to wcale.
-
2012/02/15 19:55:49
No to byle do wiosny, jak wrócą z bocianami:-P
-
2012/02/16 11:25:25
Ta, "dzieciątko coś się należy", a swoje deską do prasowania prostowała. Politycznie poprawnie jest cierpieć z innymi, nie wypada krytykować ani marudzić.
Przestali się do mnie koledzy z fejsa odzywać po moim komciu, że miało miejsce MDK a Rutkowski może i jest cudotwórcą, ale Łazarza to on nie wskrzesi. No nic, chlipam sobie z godnością w kąciku.
-
2012/02/16 11:33:38
Bagienny - proszęż Cię, ile ja psykań na privie zaliczyłam przez ten wpis. Bo jak można nie użalać się publicznie nad dziecięciem i świeczuszki na fejsie nie machnąć. Rutkowski jest szołmenem z parciem na szkło i paskudnymi metodami działania, taka żmija oślizgła.
Btw - zapieniłam się trochę przed chwilą, kiedy jakieś nieszczęście pyskowało na głównej, że czemu ochrona dla matki Madzi, a jak już musi być, to niech matka za ochronę zapłaci. Nie byłoby ochrony, matoły, gdybyście się do linczu nie przygotowywali.
-
2012/02/16 11:45:07
Coś ludzie nie mają wyczucia, zyją w swoich fantazjach a pomagać chcą na pokaz
Wywalać kasę na kuwetę dla gołębi chcą, by dzieciątko też coś miało. Dwa bloki w stąd, na drugim piętrze jest dzieciątko przy życiu z bezrobotnym rodzicami... jemu się nie należy, bo żyje?
-
2012/02/16 11:50:09
Bagienny - a czy to biedne dzieciątko jest medialne? Kręci się tam jakaś kamera, jakaś podróbka detektywa? Bo jeśli nie to o czym my tu.
Prawda jest taka, że tych naprawdę pomagających nie widać i nie słychać. Nie tylko dlatego, że jest ich tak niewielu, ale dlatego, że dla nich pomóc to nie to samo co "wyciągnąć z szafy najlepszy płaszcz, kazać dziecku machnąć wierszyk i staremu kazać wziąc mikrofon i powiedzieć coś od serca, żeby w TV być, to tę larwę z parteru szlag trafi".
Bardzo współczuję tym, którzy naprawdę przeżyli tę tragedię, którzy nie lansują się na śmierci Madzi. Nie wiem, skąd wrażenie, że współczuję niewielkiej grupie osób, no nie wiem.
-
2012/02/16 14:07:13
Współczucie to chyba taki współczesny zabobon... jeśli współczuć nie będziesz ciebie też to spotka i tu wymownie pojawia się palec (wiadomo czyj). Ale pokazanie ryja w telewizji i jednocześnie wycierać sobie mordę imieniem dzieciątka. Tak. I o tym napisałaś.
Współczuć mogą osoby, które to przeżyły... bądź ich empatia jest silna, że odczuwają ból jak własny.

W tym względzie nasz język jest dość nieprecyzyjny. Mogę odczuwać smutek z powodu tej tragedii, ale współczuć? W przenośni, jako wyrażenie żalu z tragedii jaka miała miejsce. Tak. W innych warunkach ta tragedia dotknęłaby i mnie, współczułbym.
-
2012/02/16 15:39:40
A nie nie, ja nie współczuję ze strachu, że mnie to samo spotka, choć wiadomo, że nie chciałabym. Współczuję, bo stało się coś złego i jest mi smutno, bo oni są smutni, bo żal mi dziecka. Niech będzie, że współczuję w przenośni, bo to nie moja tragedia przecież i nie mogę się identyfikować z tymi, których dotknęło to bezpośrednio, ale odczuwam to jako współczucie.

Tak czy siak źle się stało i nadal źle się dzieje, bo z tragedii dzielny naród zrobił kolejną szopkę. Co zresztw wcale dziwnym nie jest.