squirk@gazeta.pl
Blog > Komentarze do wpisu
"Dziś panna Mania ma wychodne"

więc notka będzie krótka i takase, zwłaszcza, że zaspałam i jestem instant, tj. w proszku.

Mysz prawie mnie wczoraj zemdlała, mianowicie po zastrzyku jakoś zdołała wypuścić z mikrodziurki po wkłuciu kroplę krwi. Brzmi zabawnie, ale u zwierzątka wielkości zapalniczki każda utrata krwi może być znacząca, więc przez h po zastrzyku co kilka minut wywlekałam z klatki szczęśliwą i radosną Mysz i dokładnie ją oglądałam, co ogromnie ją bawiło i biegała po mnie cała puszyściutka i bardzo zadowolona z towarzystwa. Oczywiście nic jej nie jest, a leki działają i łapka jest z powrotem solidnie ofutrzona, ale com się nastresowała, to moje.

Z planów kulinarnych wyszło tyle, co zwykle, mianowicie zmieniłam je ze trzy razy, w efekcie zamiast pasztecików są arancini a zamiast hummusu i chlebków pita sałatka i pieczona papryka w oliwie, a jeszcze nie skończyłam szaleć.

Póki pamiętam - farbowanie i obcinanie włosów w pośpiechu i przy jednoczesnym robieniu kilku innych rzeczy to trochę słaby pomysł. Sprawdziłam wczoraj i Wy już nie musicie. Dzięki bogom jestem wystarczająco długopióra, żeby dało się drobną różnicę w długości poprawić, a łazienkę jakoś w wolnej chwili posprzątam.

Mab katab i nie wiem, czy w tej sytuacji zostanę w ogóle wpuszczona do ulubionych dzieciaków, które miałam dziś odwiedzić. Zadzwonię, zapytam, póki co upiekę dla nich ciasteczka wszystkomające, ciasteczka są niegroźne i zostaną wpuszczone na pewno.

To co, ja idę piec, a Wy miejcie miły dzień, tak?
Dorzucam obrazeczek, drugi nastąpi w wolnej chwili, między wyjściami i pieczeniem a smażeniem.

 

Apdejt - pojechałam w uczciwych zamiarach złożyć życzenia dziecięciu mocno nietelniemu.
Któż mógł przewidzieć, że trafię na rewelacyjną imprezę, na której kto nie pije ten jest łosiem? Ja nie przewidziałam, ale i nie narzekam, całusy i uściski dla rewelacyjnych znajomych i nowej czytelniczki. Z niektórymi ludźmi po prostu nie da się nie bawić dobrze, więc było jak zwykle, czyli wszystko mnie boli ze śmiechu.
Kilka dawek wody ognistej później jestem gotowa wypić kawę, włożyć głowę pod kran i iść, rześka i radosna, na drugą imprezę.

PS. Źli ludzie ośmielają się żartować, że jak się dwie baby spotkaja, to gadają o głupotach, ahaha, tak? A mężczyźni to tylko ważne sprawy, pełna powaga, tak?
Po zakupach w Biedronce ja wsiadłam do samochodu, Mężczyzna poszedł odprowadzić wózek. Czekam, czekam, czas leci, wózek dałoby się przez ten czas przetopić i zrobić kolejny, w końcu Mężczyzna wraca i mówi:
 - A, wiesz, spotkałem X.
 - O, fajnie, chyba dawno się nie widzieliście? O czym rozmawialiście?
 - O hydrokolonoterapii.
Nie mam pytań, proszę Państwa.

Idę, sałatkę zrobię.
Kawyyy.

sobota, 18 lutego 2012, squirk

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/18 14:53:40
u nas fasolka po pierdzońsku w związku z wizytą u prawie-teściowej, dlatego muszę sobie solidnie poskakać i zrobić miejsce na zasoby powietrzne. Cieszę się, że Mysz jest już ofutrzona :)
-
2012/02/18 15:08:05
Szysz - to ten...powodzenia? ;-)
Mysz cała włochata, nawet ją chyba bardziej opuszyło, śliczna jest. Mam zdjęcia z domkiem, ale wyślę, jak się skończy zamieszanie, bo teraz latam :-)
-
2012/02/18 16:22:31
Jak już wylądujesz, to ja proszę ofutrzoną Mysz pomyziać ode mnie!
-
2012/02/18 18:56:07
Ewo - pomyziam i oczywiście wyślę zdjęcia :-)
-
2012/02/18 22:35:56
Zdrowia dla myszy...
U nas pizza-hut
-
2012/02/19 10:01:16
łoo, fajny dzień :D u mnie tylko pofasolcze przypadłości i jakiś dziwny film o bitwie o Rochester z Janem Bez Ziemi w tle...
-
2012/02/19 13:12:43
James - Mysz ma się świetnie. Chciałabym móc powiedzieć dziś to samo o sobie ;-)
-
2012/02/19 13:13:48
Szysz - fajny dzień, fajna noc, interesujący poranek i jak sobie przypomnę, co się działo, to nie mogę przestać się śmiać. kocham bardzo moich sąsiadów ;-))