|
|
Blog > Komentarze do wpisu
"Dziś panna Mania ma wychodne"
więc notka będzie krótka i takase, zwłaszcza, że zaspałam i jestem instant, tj. w proszku. Mysz prawie mnie wczoraj zemdlała, mianowicie po zastrzyku jakoś zdołała wypuścić z mikrodziurki po wkłuciu kroplę krwi. Brzmi zabawnie, ale u zwierzątka wielkości zapalniczki każda utrata krwi może być znacząca, więc przez h po zastrzyku co kilka minut wywlekałam z klatki szczęśliwą i radosną Mysz i dokładnie ją oglądałam, co ogromnie ją bawiło i biegała po mnie cała puszyściutka i bardzo zadowolona z towarzystwa. Oczywiście nic jej nie jest, a leki działają i łapka jest z powrotem solidnie ofutrzona, ale com się nastresowała, to moje. Z planów kulinarnych wyszło tyle, co zwykle, mianowicie zmieniłam je ze trzy razy, w efekcie zamiast pasztecików są arancini a zamiast hummusu i chlebków pita sałatka i pieczona papryka w oliwie, a jeszcze nie skończyłam szaleć. Póki pamiętam - farbowanie i obcinanie włosów w pośpiechu i przy jednoczesnym robieniu kilku innych rzeczy to trochę słaby pomysł. Sprawdziłam wczoraj i Wy już nie musicie. Dzięki bogom jestem wystarczająco długopióra, żeby dało się drobną różnicę w długości poprawić, a łazienkę jakoś w wolnej chwili posprzątam. Mab katab i nie wiem, czy w tej sytuacji zostanę w ogóle wpuszczona do ulubionych dzieciaków, które miałam dziś odwiedzić. Zadzwonię, zapytam, póki co upiekę dla nich ciasteczka wszystkomające, ciasteczka są niegroźne i zostaną wpuszczone na pewno. To co, ja idę piec, a Wy miejcie miły dzień, tak?
Apdejt - pojechałam w uczciwych zamiarach złożyć życzenia dziecięciu mocno nietelniemu. PS. Źli ludzie ośmielają się żartować, że jak się dwie baby spotkaja, to gadają o głupotach, ahaha, tak? A mężczyźni to tylko ważne sprawy, pełna powaga, tak? Idę, sałatkę zrobię. sobota, 18 lutego 2012, squirk
TrackBack
Komentarze
szyszka_dono
2012/02/18 14:53:40
u nas fasolka po pierdzońsku w związku z wizytą u prawie-teściowej, dlatego muszę sobie solidnie poskakać i zrobić miejsce na zasoby powietrzne. Cieszę się, że Mysz jest już ofutrzona :)
2012/02/18 15:08:05
Szysz - to ten...powodzenia? ;-)
Mysz cała włochata, nawet ją chyba bardziej opuszyło, śliczna jest. Mam zdjęcia z domkiem, ale wyślę, jak się skończy zamieszanie, bo teraz latam :-) 2012/02/19 10:01:16
łoo, fajny dzień :D u mnie tylko pofasolcze przypadłości i jakiś dziwny film o bitwie o Rochester z Janem Bez Ziemi w tle...
2012/02/19 13:12:43
James - Mysz ma się świetnie. Chciałabym móc powiedzieć dziś to samo o sobie ;-)
2012/02/19 13:13:48
Szysz - fajny dzień, fajna noc, interesujący poranek i jak sobie przypomnę, co się działo, to nie mogę przestać się śmiać. kocham bardzo moich sąsiadów ;-))
|