|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Jesteś tym, co jeż.
No co? Wszyscy znają to powiedzenie od dawna, więc nie ma co robić wielkich oczu, jest, jak jest. Czeka mnie taki weekend, że dziękuję, postoję (acz przez kilka sekund najwyżej, bo roboty tyle, że nie ma kiedy załadować, czekają mnie 2 imprezy pod rząd). Za kilka h zamienię się w Gospodarną Dorotkę i będzie piekło. Się piekło. 3 chleby, chlebki pita albo paszteciki, ciasteczka wszystkomające i wielkie, zue brownie. W wolnej chwili od niechcenia zrobię hummus i parę innych drobiazgów, co za problem wkącu. Uczciwie dodam, że pozostałe Dorotki też nie będą się nudzić. And now for something completely different - oglądałam ostatnio program, w którym poinformowano widza (że niby mnie), że gdzieś na południu naszego pięknego kraju przyszły pan młody ocenia potencjalną pannę młodą pod kątem umiejętności zabicia gęsi, skubania pierza i upieczenia w całości (gęsi, nie pierza). U Tatarów panna młoda musi umieć robić pieriekaczewnik i ząbki na brzegach pierogów, a w Irlandii powinna smażyć idealne boxty, ale to akurat żaden problem. Natomiast nie miałabym szans na zamążpójście na południu, jestem zasadniczo dość słaba w zabijaniu. Poza grami, oczywiście, plakietka nadal aktualna. Od gołych biustów i przyległości jest Brezly, więc z umiłowanego portalu pozwolę sobie podlinkować tylko to bo mi się kajdanki przypomniały i trochę się obśmiałam. Z obrazeczków znalazłam jeden póki co, ale jest osłabiający i z brzydkimi słowami, więc wrzuciłam go sobie na FB i niech zajrzy ten ze znajomych, kto jest odważny, a czegoś, co nadaje się do zaprezentowania na blogasku, poszukam w wolnej chwili. Apdejt mniejszy - zaczęłam od chleba, wyjęłam zakwas, zadzwoniła Mama, zapytała o jakiś przepis. Zawsze mnie to zdumiewa - to, że to Ona pyta mnie, bo to od Niej uczyłam się gotować i zawsze była i pozostała najlepiej gotującą osobą, jaką znam. Dziwnie jest myśleć, że Ona gotuje coraz mniej, bo z ręką po operacji trudno jej zrobić tyle, co kiedyś, a ja tak się rozszalałam kulinarnie i robię rzeczy, o których Mama nigdy by nie pomyślała, niektórych nigdy by nawet nie tknęła, np. owoców morza, a z drugiej strony - to Ona robi najlepsze ruskie pierogi na świecie. Z tych, które robię ja, jestem bardzo zadowolona, ale to nie TO. Stęskniłam się - za Mamą, za pierogami staram się nie tęsknić, bo to bez sensu, chyba nigdy już ich nie zrobi, może zrobię sama, kiedy pojadę do domu, a Ona podpowie, coś dorzuci, zobaczymy. Muj borze, byłam poważna przez chwilę tam, powyżej. piątek, 17 lutego 2012, squirk
TrackBack
Komentarze
szyszka_dono
2012/02/17 16:07:11
przeczytałam, że w Irlandii należy smażyć dobre botoxy.
2012/02/17 16:15:18
No to najwyraźniej ja się, kurna, składam głównie z kurczaka, jajek, otrąb owsianych i niewielkiej ilości ogórków. Kiszonych. A słonina jest w Tesco. A w każdym razie była, kiedy jeszcze mi ją wolno było jeść. Oddam ci 5 kg swojej nadwagi, chcesz? Darmo. Bardzo dobra nadwaga, długo hodowana, nawet mogę wystawić certyfikat.
2012/02/17 16:18:12
może i śliczne, po takim botoxie... :D
co do apdejta to przypomniało mi się, że mam mleko kokosowe w lodówce i potrzebuję Cię do podpowiedzenia mi zużytkowania owego. Nie musi być teraz, na opakowaniu pisze, że masz czas do końca świata i jeszcze miesiąc :) 2012/02/17 16:22:13
Toroj - Dukasz? Co do dobrowolnego datku osobistego - dziękuję, wolę Cię jako całość (zwłaszcza, że obiecałaś apdejt na Łączce i bardzo czekam), za to podpowiem coś w @ - mogę na gazetowy? :-)
Słoninę kupi przemiła sąsiadka, dzięki bogom, bo jak patrzę na to białe za oknem, to mi trochę słabo. 2012/02/17 16:24:42
Szysz - to może curry jakieś zrób albo karaibską zupę dyniową albo kup koncentrat do Tom Yum (można robić własny, ale ten gotowy jest bardzo dobry i odpada papranie się) i zrób rozgrzewającą zupę na kolejny wieczór szlajania się na sankach ;-)
Pomyślę, co jeszcze możnaby, i napiszę. 2012/02/17 16:40:44
podziękował, dobra kobieto, co do dyni, to się wstrzymam, bo chłop mi na dynię kręci nosem. Nienormalny jakiś. a Tom Yum mi się kojarzy bardzo ludożerczo, yum-yum :)
2012/02/17 16:43:27
Szysz - ta zupa przekonała już kilku osobników niechętnych dyni, a Tom Yum jest bardzo rozgrzewająca, pikantna, kokos łagodzi i dodaje taką orientalną nutkę, uwielbiam. Niemniej stawiałabym na curry, bo rodzajów jest mnóstwo, a nie znam pana, który by na curry kaszką pluł, zwłaszcza w chłodny dzień.
2012/02/17 17:10:14
Niech. A tymczasem wyślę Ci przepis na sałatkę, co ją właśnie zrobiłam - wysokobiałkowa, więc idealna na wieczór, żeby organizm miał co spalać przez noc. Mniamciu.
2012/02/17 17:34:01
Co prawda specjalistą od cycków został na stałe Brezly, ale czy takie, co na mnie napadły na głównej Bloksa, też przyjmiesz?
2012/02/17 17:35:53
Bartoszcze - dziękuję, bardzo dobrze zapowiadające się piersi, oczywiście biorę ;-)
2012/02/17 17:57:35
z pasztetu w cukinię... ależ ty masz zachcianki kulinarne... :-)))
2012/02/17 18:01:27
Migawko - a jakoś tak wyszło ;-))
Mało tego - właśnie znalazłam przepis na pasztet z cukinii ;-) 2012/02/17 18:21:59
Jej, obrazeczek tak śliczny, że zafejsowałem zaraz (zwłaszcza z myślą o paru znajomych fanatykach)
2012/02/17 18:32:33
To ja dziś jestem makaronem penne, kurczakiem, pieczarkami i brokułami, i polany jakimś sosem śmietanowym czy coś takiego. Nic szczególnego.
Później może przeistoczę się w podduszone kotlety mielone z jakimś dodatkiem. 2012/02/17 18:33:40
Losiek - to bardzo rozgrzewający dziś jesteś, potrawy idealne na tę zakichaną pogodę ;-)
2012/02/17 18:35:29
Bartoszcze - jak się odważę to wyślę Tobie i Brezlemu ten hardcorowy, ale nie wiem, czy nabiorę aż takiej śmiałości, straszny jest, wprawdzie popłakałam się bardzo nad nim, ale dziewczęciu chyba nie wypada takich rzeczy rozsyłać ;-)
2012/02/17 19:16:56
zobaczysz, że ten bank nie będzie potrzebny. nie to, żebym spała na forsie, ale jestem tylko minimalnie pod kreską, a to już optymistycznie nastraja mocno!
2012/02/17 19:19:57
Pająks - w kwestii mojej sytuacji finansowej powiem tylko jedno - z uwagi na to, że brzydko jest mówić o nieobecnych, nie będę mówiła o pieniądzach ;-))
Się okaże się ;-) 2012/02/17 22:05:31
Pająks - myślisz, że mi wujek zafunduje wizytę u siebie i, z rozpędu, tatuaż u Chrisa? ;-))
2012/02/18 12:32:56
Pająks, no weś! A poważniej - pomyślę, jak to rozwiązać bez udziału osób trzecich - jesli bank da mi kredyt "na wyjazd z Pająkiem na wyprawę po Stanach i tatuaż u Chrisa" to Bjorn Wręcemocny jest moim wujem ;-)
2012/02/18 12:44:48
Bartoszcze - Chris Garver, mistrz tatuażu.
tlc.discovery.com/fansites/miami-ink/artistsareas/garver.html 2012/02/18 19:42:49
He he, czyli mój dzisiejszy wpis dziwnie pasuje do Twojego... A słowo daję, najpierw pisałem, a potem czytałem. Telepatia jakaś wiewiórcza czy co? :o)
2012/02/18 19:46:55
Wkurzanie - fakt, zdążyłam zajrzeć i przeczytać w biegu, na pewno nie zostawię tego bez komentarza, ale to już jutro, bo za 15 minut muszę wyjść (a jestem oczywiście w proszku) ;-)
|