squirk@gazeta.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Jesteś tym, co jeż.

No co? Wszyscy znają to powiedzenie od dawna, więc nie ma co robić wielkich oczu, jest, jak jest.
A nyeco poważniej - jeśli faktycznie jesteśmy, tym, co jemy, to jestem chwilowo cukinią, a Mysz probiotykiem wymieszanym z serkiem "Bieluch". Bardzo grzeczną mam Mysz - wprawdzie rano, zaspana, pomyliła mój najmniejszy palec z pestką, ale natychmiast przeprosiła. Jeśli przestanie opychać się jak dzikus i waga nie przekroczy 40 g wystawię ją jednak w konkursie Mysz World.

Czeka mnie taki weekend, że dziękuję, postoję (acz przez kilka sekund najwyżej, bo roboty tyle, że nie ma kiedy załadować, czekają mnie 2 imprezy pod rząd). Za kilka h zamienię się w Gospodarną Dorotkę i będzie piekło. Się piekło. 3 chleby, chlebki pita albo paszteciki, ciasteczka wszystkomające i wielkie, zue brownie. W wolnej chwili od niechcenia zrobię hummus i parę innych drobiazgów, co za problem wkącu. Uczciwie dodam, że pozostałe Dorotki też nie będą się nudzić.
Za to potem spocznę na sięzląkłu i pozwolę panom prześcigać się w uprzejmościach.

And now for something completely different - oglądałam ostatnio program, w którym poinformowano widza (że niby mnie), że gdzieś na południu naszego pięknego kraju przyszły pan młody ocenia potencjalną pannę młodą pod kątem umiejętności zabicia gęsi, skubania pierza i upieczenia w całości (gęsi, nie pierza). U Tatarów panna młoda musi umieć robić pieriekaczewnik i ząbki na brzegach pierogów, a w Irlandii powinna smażyć idealne boxty, ale to akurat żaden problem. Natomiast nie miałabym szans na zamążpójście na południu, jestem zasadniczo dość słaba w zabijaniu. Poza grami, oczywiście, plakietka nadal aktualna.
Powoli dojrzewam do Assassin`s Creed, bo strasznie mi się podoba, jak Ezio Auditore (Dyziem zwany) skacze po murach - też tak chcę (choć niezmiennie jeszcze bardziej chcę być wilkołakiem).

Od gołych biustów i przyległości jest Brezly, więc z umiłowanego portalu pozwolę sobie podlinkować tylko to bo mi się kajdanki przypomniały i trochę się obśmiałam.

Z obrazeczków znalazłam jeden póki co, ale jest osłabiający i z brzydkimi słowami, więc wrzuciłam go sobie na FB i niech zajrzy ten ze znajomych, kto jest odważny, a czegoś, co nadaje się do zaprezentowania na blogasku, poszukam w wolnej chwili.

Apdejt mniejszy - zaczęłam od chleba, wyjęłam zakwas, zadzwoniła Mama, zapytała o jakiś przepis. Zawsze mnie to zdumiewa - to, że to Ona pyta mnie, bo to od Niej uczyłam się gotować i zawsze była i pozostała najlepiej gotującą osobą, jaką znam. Dziwnie jest myśleć, że Ona gotuje coraz mniej, bo z ręką po operacji trudno jej zrobić tyle, co kiedyś, a ja tak się rozszalałam kulinarnie i robię rzeczy, o których Mama nigdy by nie pomyślała, niektórych nigdy by nawet nie tknęła, np. owoców morza, a z drugiej strony - to Ona robi najlepsze ruskie pierogi na świecie. Z tych, które robię ja, jestem bardzo zadowolona, ale to nie TO. Stęskniłam się - za Mamą, za pierogami staram się nie tęsknić, bo to bez sensu, chyba nigdy już ich nie zrobi, może zrobię sama, kiedy pojadę do domu, a Ona podpowie, coś dorzuci, zobaczymy.
Nie wiem, jak pogodzić wszystkie plany wyjazdowe ani co z nich wyniknie, za miesiąc miałam lecieć do Londynu, ale Młody miał operację, więc nie wiem, czy zawracać mu głowę. Miałam jechać na zlot rodzinny z okazji przylotu wujka, ale wujek miał...tadaaam! tak, operację, i nie przyleci do Polski. (Pająks, coś czuję, że prędzej ja polecę na Florydę, niż Floryda przyleci do mnie - co świetnie zgrałoby się ze zlotem wannabe models u EFki i możliwością zrobienia tatuażu u Chrisa ;-)). Póki co jedyne w miarę (bo różnie może się poukładać) pewne wyjazdy to kilka blogowych spotkań w lecie, w tym fleszmob u Szyszki Mężatki.

Muj borze, byłam poważna przez chwilę tam, powyżej.
Jakoś przygasłam czy coś. Za dużo się dzieje.
Muszę z tym skończyć - wrzucam obrazeczek, reszta potem.
Ech, jo.

piątek, 17 lutego 2012, squirk

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/17 16:07:11
przeczytałam, że w Irlandii należy smażyć dobre botoxy.
-
2012/02/17 16:10:27
Szysz - to ślicznie...;-)
-
2012/02/17 16:15:18
No to najwyraźniej ja się, kurna, składam głównie z kurczaka, jajek, otrąb owsianych i niewielkiej ilości ogórków. Kiszonych. A słonina jest w Tesco. A w każdym razie była, kiedy jeszcze mi ją wolno było jeść. Oddam ci 5 kg swojej nadwagi, chcesz? Darmo. Bardzo dobra nadwaga, długo hodowana, nawet mogę wystawić certyfikat.
-
2012/02/17 16:18:12
może i śliczne, po takim botoxie... :D
co do apdejta to przypomniało mi się, że mam mleko kokosowe w lodówce i potrzebuję Cię do podpowiedzenia mi zużytkowania owego. Nie musi być teraz, na opakowaniu pisze, że masz czas do końca świata i jeszcze miesiąc :)
-
2012/02/17 16:22:13
Toroj - Dukasz? Co do dobrowolnego datku osobistego - dziękuję, wolę Cię jako całość (zwłaszcza, że obiecałaś apdejt na Łączce i bardzo czekam), za to podpowiem coś w @ - mogę na gazetowy? :-)
Słoninę kupi przemiła sąsiadka, dzięki bogom, bo jak patrzę na to białe za oknem, to mi trochę słabo.
-
2012/02/17 16:24:42
Szysz - to może curry jakieś zrób albo karaibską zupę dyniową albo kup koncentrat do Tom Yum (można robić własny, ale ten gotowy jest bardzo dobry i odpada papranie się) i zrób rozgrzewającą zupę na kolejny wieczór szlajania się na sankach ;-)
Pomyślę, co jeszcze możnaby, i napiszę.
-
2012/02/17 16:40:44
podziękował, dobra kobieto, co do dyni, to się wstrzymam, bo chłop mi na dynię kręci nosem. Nienormalny jakiś. a Tom Yum mi się kojarzy bardzo ludożerczo, yum-yum :)
-
2012/02/17 16:43:27
Szysz - ta zupa przekonała już kilku osobników niechętnych dyni, a Tom Yum jest bardzo rozgrzewająca, pikantna, kokos łagodzi i dodaje taką orientalną nutkę, uwielbiam. Niemniej stawiałabym na curry, bo rodzajów jest mnóstwo, a nie znam pana, który by na curry kaszką pluł, zwłaszcza w chłodny dzień.
-
2012/02/17 17:08:01
pomacam jutro, a co. internet to the rescue!
-
2012/02/17 17:10:14
Niech. A tymczasem wyślę Ci przepis na sałatkę, co ją właśnie zrobiłam - wysokobiałkowa, więc idealna na wieczór, żeby organizm miał co spalać przez noc. Mniamciu.
-
2012/02/17 17:27:32
już macam :D dziękuję!
-
2012/02/17 17:34:01
Co prawda specjalistą od cycków został na stałe Brezly, ale czy takie, co na mnie napadły na głównej Bloksa, też przyjmiesz?
-
2012/02/17 17:35:53
Bartoszcze - dziękuję, bardzo dobrze zapowiadające się piersi, oczywiście biorę ;-)
-
2012/02/17 17:57:35
z pasztetu w cukinię... ależ ty masz zachcianki kulinarne... :-)))
-
2012/02/17 18:01:27
Migawko - a jakoś tak wyszło ;-))
Mało tego - właśnie znalazłam przepis na pasztet z cukinii ;-)
-
2012/02/17 18:21:59
Jej, obrazeczek tak śliczny, że zafejsowałem zaraz (zwłaszcza z myślą o paru znajomych fanatykach)
-
2012/02/17 18:32:33
To ja dziś jestem makaronem penne, kurczakiem, pieczarkami i brokułami, i polany jakimś sosem śmietanowym czy coś takiego. Nic szczególnego.
Później może przeistoczę się w podduszone kotlety mielone z jakimś dodatkiem.
-
2012/02/17 18:33:40
Losiek - to bardzo rozgrzewający dziś jesteś, potrawy idealne na tę zakichaną pogodę ;-)
-
2012/02/17 18:35:29
Bartoszcze - jak się odważę to wyślę Tobie i Brezlemu ten hardcorowy, ale nie wiem, czy nabiorę aż takiej śmiałości, straszny jest, wprawdzie popłakałam się bardzo nad nim, ale dziewczęciu chyba nie wypada takich rzeczy rozsyłać ;-)
-
2012/02/17 18:55:45
haj5!
podumajmy wspólnie - go czy not go ;)
głowa do góry!
-
2012/02/17 18:57:20
Pająks - dowiem się, co i jak, a potem chyba bank obrabuję ;-)
-
2012/02/17 19:16:56
zobaczysz, że ten bank nie będzie potrzebny. nie to, żebym spała na forsie, ale jestem tylko minimalnie pod kreską, a to już optymistycznie nastraja mocno!
-
2012/02/17 19:19:57
Pająks - w kwestii mojej sytuacji finansowej powiem tylko jedno - z uwagi na to, że brzydko jest mówić o nieobecnych, nie będę mówiła o pieniądzach ;-))
Się okaże się ;-)
-
2012/02/17 21:16:34
pamiętaj - najśliczniej wydaje się nie-swo-je :)
-
2012/02/17 22:05:31
Pająks - myślisz, że mi wujek zafunduje wizytę u siebie i, z rozpędu, tatuaż u Chrisa? ;-))
-
2012/02/18 05:17:53
wujek, czy nie wujek...
-
2012/02/18 12:32:56
Pająks, no weś! A poważniej - pomyślę, jak to rozwiązać bez udziału osób trzecich - jesli bank da mi kredyt "na wyjazd z Pająkiem na wyprawę po Stanach i tatuaż u Chrisa" to Bjorn Wręcemocny jest moim wujem ;-)
-
2012/02/18 12:39:40
Chus Chris, że tak nietaktownie zapytam?
-
2012/02/18 12:44:48
Bartoszcze - Chris Garver, mistrz tatuażu.
tlc.discovery.com/fansites/miami-ink/artistsareas/garver.html
-
2012/02/18 19:42:49
He he, czyli mój dzisiejszy wpis dziwnie pasuje do Twojego... A słowo daję, najpierw pisałem, a potem czytałem. Telepatia jakaś wiewiórcza czy co? :o)
-
2012/02/18 19:46:55
Wkurzanie - fakt, zdążyłam zajrzeć i przeczytać w biegu, na pewno nie zostawię tego bez komentarza, ale to już jutro, bo za 15 minut muszę wyjść (a jestem oczywiście w proszku) ;-)