|
|
Blog > Komentarze do wpisu
"PIEP", zakoffanie i petting olimpijski.
Planowałam wreszcie się wyspać, ale okoliczności przyrody ułożyły się tak, że musiałam zrobić jogurt oraz odbyć długą konwersację na FB, więc padłam na nos ok. 2 w nocy. Wcześniej stanowczo i uprzejmie poprosiłam Mysz, aby w drodze wyjątku nie budziła mnie o żadnej porze. Nic to, i tak z wyspania się wyszłoby niewiele, gdyż o 9.20 rano w Polsce odebrałam telefon od sąsiadkoleżanki, przemiłej, aczkolwiek niewyspana jestem towarzyska bardzo tak sobie. Koleżankę zeswatałam jakiś czas temu z zaprzyjaźnionym panem - ona szukała gitarzysty z intelektem, on długowłosej blond z poczuciem humoru, poznałam ich ze sobą i dzięki bogom wyjadają sobie z dziobków już trzeci m-c. Niezbędne do przypudrowania noska pół h później miałam w drzwiach Zośkę - wzrok dziki, suknia plugawa...Nie, to nie tak szło. Zoś trochę przybita, dostała kawę, pytam, co strasznego się stało, skoro Walentynki bardzo udane, a były zaledwie wczoraj. Wybieram nr J., J. odbiera, witam się wesolutkim: Kopnęłam Zośkę jeszcze raz, dla pewności, że dotarło, Zoś szczęśliwa, J powiedział przecież, że jest "świetna", że się układa. Wyszła z lekkim serduszkiem. Zastrzegam, że mam zgodę Zośki na opisanie dramatycznej sytuacji i że w dni wolne od bycia zaświergoloną jest poważną, rozsądną osóbką, bardzo mądrą, na stanowisku itp. Zakochanie różne rzeczy robi ludziom w głowę, ale i tak polecam. * stosowane kilka razy, działa bez pudła, polecam z zastrzeżeniem, że są osoby, ktore pytanie traktują poważnie nieświadome (albo udające, że wiedzą), co oznacza "petting" - z rozrzewnieniem wspominam zwłaszcza pewnego starszego pana, który stwierdził , że zdecydowanie trzeba petting zakwalifikować na lato, bo "w słońcu tak ładnie wygląda, kiedy panie nóżkami machają" - w efekcie burzy mózgów obstawiamy, że chodziło o gimnastykę artystyczną albo pływanie synchroniczne. Pan mnie podrywał bezczelnie w ogródeczku piwnym, więc mu się należało - żeby nie było że złośliwie atakuję pettingiem miłych staruszków, bo bez przesady. Dorzucę tytułowy "PIEP". Pochodzi on z instrukcji pulsometru z opaską na klatkę piersiową, do nabycia w Lidlu. Cytuję - "[...] po opuszczeniu zakresu tętna zadzwoni sygnał "PIEP-PIEP...PIEP-PIEP...PIEP-PIEP". Jeśli pańskie tętno osiągnie 99% maksymalnego tętna, albo go przekroczy, zadzwoni alarm maksymalnego tętna "PIEP-PIEP-PIEP-PIEP-PIEP". Kurtyna vol.2, miłego dnia Państwu, mnie ten dzien już zdążył osłabić, a jeszcze się porządnie nie zaczął. PIEP.
Apdejt - dziś Dzień Kota jest, nie czy tak? Whatever, jest obrazeczek z cicikiem. środa, 15 lutego 2012, squirk
TrackBack
Komentarze
2012/02/15 11:49:18
Bres - nie mów, że nigdy nie byłeś tak zakochany, że dopatrywałeś się cudów i przesłanek w każdym drobnym geście albo jego braku ;-)
A historyjka cudna ;-D 2012/02/15 11:55:04
@Squirk, pewnie ze bylem, ale po wojsku to juz jakby byly panie, ktore wydawaly jasne, oczywiste w interpreratacji komunikaty z pokladu startujacych i ladujacych miotel. :-)))
2012/02/15 11:59:13
Bres - ok, panowie są stabilniejsi czasem i pewniejsi siebie, zwykle nie dopatrują się końca świata w jednym chłodniejszym spojrzeniu ukochanej, ale to nie jest reguła, bo znam panów, na których wystarczy, będąc światłością ich oczu i księżycem ich rozkoszy, krzywo spojrzeć żeby poszli szlochać, upić się albo dzwonić do koleżanek z pytaniem co ich zdaniem ukochana miała na myśli ;-)
2012/02/15 12:08:56
zgadza się jak się człowiek zakocha to mu się dostęp do zasobów na dysku twardym zrywa :) wiem coś o tym też mam chwilowe trudnosci z dostepem ;p
a wpis boski! 2012/02/15 12:11:57
Legro - miło, że zajrzałaś, dziękuję, odwiedzam Cię regularnie, więc wiem, co u Ciebie, i bardzo się cieszę, że sie układa (nadal masz gwarantowane kciuki najwyższej jakości - trzymam bardzo mocno :-))
2012/02/15 12:47:27
Migawko - dziękuję, to zasługa Zosieńki, która dostarczyła mi inspiracji :-))
2012/02/15 12:48:11
Uśmiałam się wszechstronnie z tym wszystkich opowiastek Zośko-pettingo-lekarzowych :DDD Swoją drogą my kobiety mamy przesrane z tymi szalejącymi komórkami w głowie :-/
2012/02/15 12:51:46
BP - mężczyźni też szaleją czasem, ale fakt, że natura nie była sprawiedliwa i panowie mają łatwiej - trudno, trzeba sobie radzić. Nie narzekam ostatnio, nawet na hormony, bo zachowują się przyzwoicie, czego i czytelniczkom życzę :-)
2012/02/15 13:15:30
PS. Yyy...w sensie czytelniczkom życzę, żeby im się hormony zachowywały, a nie żeby czytelniczki zachowywały się przyzwoicie - nawet nie próbujcie, przyzwoite jest nudne ;-)
2012/02/15 14:49:07
Ale ja nigdy, no z jednym wyjątkiem, nie słyszałam, żeby facet przejmował się takimi pierdołami jak np. to że się potknął i tworzył do tego opcję zagłady związku :))) Jesteśmy nienormalne. Biorę to na klatę.
2012/02/15 15:06:08
BP - "szaleją czasem" i znałam przypadki szalejące np. z powodu faktu, że panna nie odpisuje na smsa, bo (nie żartuję) jest w trakcie kursu prawa jazdy, ale co za problem zjechać na pobocze i odpisać, przecież prowadzący zrozumie, a to mężczyzna powinien być dla panny najważniejszy!
Znałam, bo szczęśliwie żadnych tego strasznego typu ludzi aktualnie wokół mnie nie ma. Koleżanka spotykała się (krótko, głupia nie jest) z panem, który na trzeciej randce , publicznie obchodzonej, rozszlochał się dramatycznie bo "wyobraził sobie, że ona umarła, i on by też wtedy umarł, i byliby na zawsze razem, nawet po śmierci". Czujesz? ;-) 2012/02/15 15:44:17
Ha ha no ale Ty opisujesz przypadki skrajne, prawie nienormalne i totalnie egocentryczne, a pani Zosia nie była skoncentrowana na sobie tylko bała się, czy związek przetrwa. To trochę co innego. Nie mówimy przecież o wariatach i furiatach, tylko o kobiecym nadmiernym kombinowaniu i przewrażliwieniu, przynajmniej tak mi się wydawało :)
2012/02/15 15:56:53
BP - Pani Zosia zdecydowanie powinna być bardziej pewna siebie swoją drogą, a to, co opisałam, to jeszcze nie są przypadki skrajne ;-)
Znam przypadki bardzo dokładnie obrazujące to, jak chore myśli może mieć zakompleksiony pan bojący się, że związek nie przetrwa, a nie mający absolutnie żadnych podstaw do myślenia w taki sposób, a szczęście sama na takiego kalekę nigdy nie trafiłam, ale co koleżanki przeżyły, to ich. Jak się zgodzą to opiszę, póki co topsikret ;-) 2012/02/15 23:08:14
ja jestem pełna podziwu dla Twojej siły i energii :))) i łatwości pisania i działania ...
2012/02/15 23:48:29
Televel - dziękuję, aż nie wiem, co napisać...To nie moja zasługa, właściwi ludzie mnie napędzają, a ja staram się nie popełniać błędów, a już na pewno nie wracać do tych popełnionych :-)) Energię biorę ze śmiechu, a łatwość pisania to prezent od Mamy, która jest bardzo mądra i miała mnóstwo cierpliwości dla swojej postrzelonej córki ;-))
2012/02/16 11:22:28
Koty marcują jutro... A co do eee czad. Relatywizm czasowy jest przedni ;]
2012/02/16 11:35:30
Bagienny :-) Luty jest, to chyba lutują...Zrób obrazeczek z lutującym cicikiem, co? Takim w masce i wogle ;-)
Machnęłam się = będzie więcej kocich obrazeczków. KOTY SĄ MIŁE ;-) |
A tu...
Pewien znajomy lekarz, generacja moich rodzicow, mieszkal sobie w kamienicy w centrum miasta wojewodzkiego. Kamienica byla uroczo poniemiecka a lekarz wziety. Przyszedl razu pewnego pan dochtur ze szpitala, po trzech operacjach, zapalil swiatlo, wyjal z barku koniaku flache, nalal sobie i padl w fotel. Telefon. Zrywanie sie z fotela, jakby to napisal Chandler, nie bylo w tej chwili jego ulubiona czynnoscia, ale bycie chirurgiem ma swoje uroki.
-Xxyyhgniski - rzucil w sluchawke
-Ja wiem ze doktor Xxyyhgniski - zabrzmial w sluchawce glos meski, placzliwie ondulowany - ja pana znam. Ale pan mnie nie zna. Ja mieszkam naprzeciwko i ja pana widze. Pan sobie koniaczek popija, a ja do pierwszego nie mam....