squirk@gazeta.pl
Blog > Komentarze do wpisu
"PIEP", zakoffanie i petting olimpijski.

Planowałam wreszcie się wyspać, ale okoliczności przyrody ułożyły się tak, że musiałam zrobić jogurt oraz odbyć długą konwersację na FB, więc padłam na nos ok. 2 w nocy. Wcześniej stanowczo i uprzejmie poprosiłam Mysz, aby w drodze wyjątku nie budziła mnie o żadnej porze.
Musiało ją to trwale rozśmieszyć, bo wyglądała na szczerze ubawioną, kiedy zaczynała biegać o 7.01 rano.

Nic to, i tak z wyspania się wyszłoby niewiele, gdyż o 9.20 rano w Polsce odebrałam telefon od sąsiadkoleżanki, przemiłej, aczkolwiek niewyspana jestem towarzyska bardzo tak sobie. Koleżankę zeswatałam jakiś czas temu z zaprzyjaźnionym panem - ona szukała gitarzysty z intelektem, on długowłosej blond z poczuciem humoru, poznałam ich ze sobą i dzięki bogom wyjadają sobie z dziobków już trzeci m-c.
Odebrałam, w słuchawce nerwowy głos Zosieńki, że jest tak zdenerwowana, że nie może mówić, po czym zaczęła mówić (i mówić, i mówić...) co następuje mniej więcej:
Z - Mam problem, nie wiem, co się dzieje, ale chyba coś poważnego...
Ja - No to mów, co się stało się.
Z - Wiesz, co było wczoraj?
Ja - Noo...Wtorek, tak?
Zosia - Walentynki były przecież!
Ja - A, fakt. I co, J. zawiódł?
Z - Skąd, cudowny wieczór, kwiaty i wszystko.
Ja - No to w czym problem?
Z - A mogę na żywo? Wpadłabym na kawę za 5 min.

Niezbędne do przypudrowania noska pół h później miałam w drzwiach Zośkę - wzrok dziki, suknia plugawa...Nie, to nie tak szło. Zoś trochę przybita, dostała kawę, pytam, co strasznego się stało, skoro Walentynki bardzo udane, a były zaledwie wczoraj.
Z - No i miał zadzwonić rano i nie zadzwonił...
Ja - Zoś, bój sie Buki, patrzyłaś na zegarek? (było parę min przed 10.00)
Z - No i co? Rano to rano, poza tym na pewno już wstał bo miał rano coś załatwić.
Ja - No to może to załatwia, w jakimś urzędzie czy coś?
Z - Nie wydaje mi sie, raczej coś się zepsuło i chyba nawet wiem, co..(/dramat mode on)
Ja - ?
Z - Wczoraj jak wstawałam z fotela to się tak śmiesznie potknęłam i on się roześmiał, wyszłam na jakąś niezgrabną babę i się zniechęcił chyba...
Ja - Ja pierniczę, Zośku, nie bądź pipą z drewna, czy on się nigdy nie potknął? To się zdarza w najlepszych rodzinach przecież!
Z - No potknął sie, też śmiesznie było...
Ja - I co, pożegnasz go z tego powodu?
Z - No co Ty, to było urocze nawet, ale może moje potknięcie nie było...
Ja - Dobra, dość. Dzwonię.

Wybieram nr J., J. odbiera, witam się wesolutkim:
Ja - Witam pana serdecznie na antenie naszego radia, bierze Pan udział w konkursie, nagrodą jest wycieczka do Lichenia, aby wziąć udział w losowaniu musi pan tylko odpowiedzieć na jedno proste pytanie - czy Pańskim zdaniem petting powinien zostać zakwalifikowany jako sport na olimpiadę letnią czy zimową*?
J - (chwila przerwy, odgłos dyskretnego duszenia się) Dobra, wiem, że to ty, gupia, nikt inny nie wyskoczyłby z czymś takim. Mów do mnie głośno, na poczcie jestem (tu kopnęłam Z. w kostkę w ramach "a nie mówiłam").
Ja - A tak ogolnie dzwonię zapytać, co u Ciebie, u Was.
J - Zalatany jestem, przesyłkę usiłuję odebrać od pół h, poza tym jakoś się kręci, a u nas? No jak ma być, dobrze jest, świetna dziewczyna, docieramy się powoli. O, mój numerek, oddzwonię po koncercie albo jutro, bo dzień mam ciężki, ciao.

Kopnęłam Zośkę jeszcze raz, dla pewności, że dotarło, Zoś szczęśliwa, J powiedział przecież, że jest "świetna", że się układa. Wyszła z lekkim serduszkiem.
Kwadrans później dostaję smsa "On powiedział, że się "docieramy" - to znaczy że nie jest mu ze mną dobrze i są jakieś tarcia?"
Kurtyna.

Zastrzegam, że mam zgodę Zośki na opisanie dramatycznej sytuacji i że w dni wolne od bycia zaświergoloną jest poważną, rozsądną osóbką, bardzo mądrą, na stanowisku itp. Zakochanie różne rzeczy robi ludziom w głowę, ale i tak polecam.

* stosowane kilka razy, działa bez pudła, polecam z zastrzeżeniem, że są osoby, ktore pytanie traktują poważnie nieświadome (albo udające, że wiedzą), co oznacza "petting" - z rozrzewnieniem wspominam zwłaszcza pewnego starszego pana, który stwierdził , że zdecydowanie trzeba petting zakwalifikować na lato, bo "w słońcu tak ładnie wygląda, kiedy panie nóżkami machają" - w efekcie burzy mózgów obstawiamy, że chodziło o gimnastykę artystyczną albo pływanie synchroniczne. Pan mnie podrywał bezczelnie w ogródeczku piwnym, więc mu się należało - żeby nie było że złośliwie atakuję pettingiem miłych staruszków, bo bez przesady.

Dorzucę tytułowy "PIEP". Pochodzi on z instrukcji pulsometru z opaską na klatkę piersiową, do nabycia w Lidlu. Cytuję - "[...] po opuszczeniu zakresu tętna zadzwoni sygnał "PIEP-PIEP...PIEP-PIEP...PIEP-PIEP". Jeśli pańskie tętno osiągnie 99% maksymalnego tętna, albo go przekroczy, zadzwoni alarm maksymalnego tętna "PIEP-PIEP-PIEP-PIEP-PIEP".

Kurtyna vol.2, miłego dnia Państwu, mnie ten dzien już zdążył osłabić, a jeszcze się porządnie nie zaczął. PIEP.

 

Apdejt  - dziś Dzień Kota jest, nie czy tak? Whatever, jest obrazeczek z cicikiem.
I może jeszcze ten, bez cicika.
Pora na mysi zastrzyk, trzymajcie kciuki, wrócę z ręką albo...albo z dwiema, o.

środa, 15 lutego 2012, squirk

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/15 11:46:46
Maja ludzie (powazni, na stanowiskach) problemy :-))

A tu...

Pewien znajomy lekarz, generacja moich rodzicow, mieszkal sobie w kamienicy w centrum miasta wojewodzkiego. Kamienica byla uroczo poniemiecka a lekarz wziety. Przyszedl razu pewnego pan dochtur ze szpitala, po trzech operacjach, zapalil swiatlo, wyjal z barku koniaku flache, nalal sobie i padl w fotel. Telefon. Zrywanie sie z fotela, jakby to napisal Chandler, nie bylo w tej chwili jego ulubiona czynnoscia, ale bycie chirurgiem ma swoje uroki.
-Xxyyhgniski - rzucil w sluchawke
-Ja wiem ze doktor Xxyyhgniski - zabrzmial w sluchawce glos meski, placzliwie ondulowany - ja pana znam. Ale pan mnie nie zna. Ja mieszkam naprzeciwko i ja pana widze. Pan sobie koniaczek popija, a ja do pierwszego nie mam....
-
2012/02/15 11:49:18
Bres - nie mów, że nigdy nie byłeś tak zakochany, że dopatrywałeś się cudów i przesłanek w każdym drobnym geście albo jego braku ;-)

A historyjka cudna ;-D
-
2012/02/15 11:55:04
@Squirk, pewnie ze bylem, ale po wojsku to juz jakby byly panie, ktore wydawaly jasne, oczywiste w interpreratacji komunikaty z pokladu startujacych i ladujacych miotel. :-)))
-
2012/02/15 11:59:13
Bres - ok, panowie są stabilniejsi czasem i pewniejsi siebie, zwykle nie dopatrują się końca świata w jednym chłodniejszym spojrzeniu ukochanej, ale to nie jest reguła, bo znam panów, na których wystarczy, będąc światłością ich oczu i księżycem ich rozkoszy, krzywo spojrzeć żeby poszli szlochać, upić się albo dzwonić do koleżanek z pytaniem co ich zdaniem ukochana miała na myśli ;-)
-
2012/02/15 12:08:56
zgadza się jak się człowiek zakocha to mu się dostęp do zasobów na dysku twardym zrywa :) wiem coś o tym też mam chwilowe trudnosci z dostepem ;p
a wpis boski!
-
2012/02/15 12:11:57
Legro - miło, że zajrzałaś, dziękuję, odwiedzam Cię regularnie, więc wiem, co u Ciebie, i bardzo się cieszę, że sie układa (nadal masz gwarantowane kciuki najwyższej jakości - trzymam bardzo mocno :-))
-
2012/02/15 12:43:00
wpis boski - prawda. Buźka :-)
-
2012/02/15 12:47:27
Migawko - dziękuję, to zasługa Zosieńki, która dostarczyła mi inspiracji :-))
-
2012/02/15 12:48:11
Uśmiałam się wszechstronnie z tym wszystkich opowiastek Zośko-pettingo-lekarzowych :DDD Swoją drogą my kobiety mamy przesrane z tymi szalejącymi komórkami w głowie :-/
-
2012/02/15 12:51:46
BP - mężczyźni też szaleją czasem, ale fakt, że natura nie była sprawiedliwa i panowie mają łatwiej - trudno, trzeba sobie radzić. Nie narzekam ostatnio, nawet na hormony, bo zachowują się przyzwoicie, czego i czytelniczkom życzę :-)
-
2012/02/15 13:15:30
PS. Yyy...w sensie czytelniczkom życzę, żeby im się hormony zachowywały, a nie żeby czytelniczki zachowywały się przyzwoicie - nawet nie próbujcie, przyzwoite jest nudne ;-)
-
2012/02/15 14:49:07
Ale ja nigdy, no z jednym wyjątkiem, nie słyszałam, żeby facet przejmował się takimi pierdołami jak np. to że się potknął i tworzył do tego opcję zagłady związku :))) Jesteśmy nienormalne. Biorę to na klatę.
-
2012/02/15 15:06:08
BP - "szaleją czasem" i znałam przypadki szalejące np. z powodu faktu, że panna nie odpisuje na smsa, bo (nie żartuję) jest w trakcie kursu prawa jazdy, ale co za problem zjechać na pobocze i odpisać, przecież prowadzący zrozumie, a to mężczyzna powinien być dla panny najważniejszy!
Znałam, bo szczęśliwie żadnych tego strasznego typu ludzi aktualnie wokół mnie nie ma.

Koleżanka spotykała się (krótko, głupia nie jest) z panem, który na trzeciej randce , publicznie obchodzonej, rozszlochał się dramatycznie bo "wyobraził sobie, że ona umarła, i on by też wtedy umarł, i byliby na zawsze razem, nawet po śmierci". Czujesz? ;-)
-
2012/02/15 15:44:17
Ha ha no ale Ty opisujesz przypadki skrajne, prawie nienormalne i totalnie egocentryczne, a pani Zosia nie była skoncentrowana na sobie tylko bała się, czy związek przetrwa. To trochę co innego. Nie mówimy przecież o wariatach i furiatach, tylko o kobiecym nadmiernym kombinowaniu i przewrażliwieniu, przynajmniej tak mi się wydawało :)
-
2012/02/15 15:56:53
BP - Pani Zosia zdecydowanie powinna być bardziej pewna siebie swoją drogą, a to, co opisałam, to jeszcze nie są przypadki skrajne ;-)
Znam przypadki bardzo dokładnie obrazujące to, jak chore myśli może mieć zakompleksiony pan bojący się, że związek nie przetrwa, a nie mający absolutnie żadnych podstaw do myślenia w taki sposób, a szczęście sama na takiego kalekę nigdy nie trafiłam, ale co koleżanki przeżyły, to ich. Jak się zgodzą to opiszę, póki co topsikret ;-)
-
2012/02/15 23:08:14
ja jestem pełna podziwu dla Twojej siły i energii :))) i łatwości pisania i działania ...
-
2012/02/15 23:48:29
Televel - dziękuję, aż nie wiem, co napisać...To nie moja zasługa, właściwi ludzie mnie napędzają, a ja staram się nie popełniać błędów, a już na pewno nie wracać do tych popełnionych :-)) Energię biorę ze śmiechu, a łatwość pisania to prezent od Mamy, która jest bardzo mądra i miała mnóstwo cierpliwości dla swojej postrzelonej córki ;-))
-
2012/02/16 11:22:28
Koty marcują jutro... A co do eee czad. Relatywizm czasowy jest przedni ;]
-
2012/02/16 11:35:30
Bagienny :-) Luty jest, to chyba lutują...Zrób obrazeczek z lutującym cicikiem, co? Takim w masce i wogle ;-)
Machnęłam się = będzie więcej kocich obrazeczków. KOTY SĄ MIŁE ;-)