squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Wiwat stopięćdziesiąta wyprawa łupieska na przymorców!!!"

Takiego smsa dostałam właśnie od MBF-a, na tytuł notki jak znalazł, więc zacytuję sobie. To podobnież cytat z "Kajka i Kokosza", nie wiem, jak dokładny, przeszukam komiksy, może znajdę. Jak wiecie nie mam wyobraźni i sama nie zdołałam nic wymyślić. Sęks, MBF, niech bogowie prowadzą Twoje wielbłądy.

Jestem niezmiennie uszkodzona w rękę, więc popołudniowa wyprawa z Myszą do weterynarza będzie prawdziwą przygodą. Mysz, nawiasem mówiąc, biegała i tłukła się do 6 rano. Zgadnijcie, skąd wiem.

Wspominałam kilka dni temu o tłumaczeniu, które miałam machnąć bez ingerowania w tekst podesłany wcale i za żadne skarby, bo jest idealny i nie trzeba nic poprawiać. Oczywiście nie tknęłam go nawet najmniejszym palcem, więc dzisiejszego maila z fochem przyjęłam entuzjastycznie. Okazało się, że posłuszne trzykrotne "zostawienie wszystkiego tak, jak jest", na skutek czego trzykrotnie przetłumaczyłam "Wielki Mru" jako "The Great Mru", to nie to, co poeta miał na myśli.
Paradne.

Lekcje gry na gitarze, które miałam w tym tygodniu zacząć (trochę grałam, ale zapomniałam, a gitary w domu są, więc niech nie leżą odłogiem), muszę sobie chwilowo darować, bo ręka. Nie mogę jej nawet porządnie wyprostować bez bólu, więc formy aktywności w postaci energicznego tańca brzucha czy wrestlingu też raczej sobie odpuszczę. Dzięki bogom nie jestem połamana ani żadne takie, ale przez najbliższe dni narzeknę sobie raz czy dwa, uprzedzam, żeby nie było zaskoczenia, nawet mnie zdarza się marudzić.

Oglądałam wczoraj Top Gear (kocham bardzo), gościem w samochodzie za rozsądną cenę był Ryan Reynolds. Clarkson przypomniał, że został on kiedyśtam wybrany na najseksowniejszego żyjącego mężczyznę na świecie (żyjącego, podkreślam).
Seriously?
Nie mówię, że jest brzydki czy coś, bo nie, ale mam wrażenie, że ktoś lepiej zbudowany byłby jednak atrakcyjniejszy. Wychowałam się na Nienackim, rodzice nie dopilnowali i z "Wielkiego lasu" wyciągnęłam wnioski praktyczne. Cytatu nie będzie, bo jestem nieśmiała.

Rozważam stworzenie Kącika Porad Gospodarnej Dorotki. Porada dzisiejsza brzmiałaby "Nie pisz notki na blogasku kiedy gotujesz ryż - efektem może być pół kg ryżowej ciapki". Muszę coś wymyślić, bo nie cierpię marnować jedzenia. Swoją drogą phi, marne pół h się gotował i już ciapka.

Wrzucę obrazeczki - dziś będzie romantycznie i religijnie - i idę przerobić ten nieszczęsny ryż na coś jadalnego.

 

Apdejt - Mysz Chrobra z godnością zniosła ostatni z serii zastrzyków, zaprezentowała się pani doktor z obu boczków, polansowała i wróciła do hacjendy, aktualnie śpi, a ja trochę histeryzuję, bo okazało się, że Mysz może się po leku gorzej poczuć, ale "skoro nie poczuła się źle po pierwszej dawce, to raczej nic jej nie będzie". Raczej. Świetnie, po prostu super. Wcale nie biegam co chwilę do sypialni sprawdzić, co u niej, czemuż miałabym i co za pomysł wogle.

Czytaliście? Jakoś odruchowo przeliczam kasę zmarnowaną na maskotki i znicze na obiady dla głodnych dzieci itp. Zwłaszcza, że maskotki zostaną zniszczone, więc nie było z nich pożytku nawet przez chwilę.

poniedziałek, 20 lutego 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/20 15:41:46
Na drugi raz wez poetu przetlumacz automatycznie, wyjdzie turbomodern.

Znajoma rzucila na jakims Buena Vista Social Service zdaniem "wolanie na puszczy". Serwis zaproponowal automatyczne tlumaczenie i dal wynik: "woła on wilderness".

Znasz ten dowcip o Tlumaczu Wielkim Crayowym co mial "out of sight -out of mind" przetlumaczyc?
-
2012/02/20 15:46:13
Bres - nie znam, gimmi?
W moim prywatnym rankingu nadal rządzi "Black eyed peas" przetłumaczone na "czarnoskóry przyjrzał się grochom" ;-)
-
2012/02/20 15:51:27
Mialo byc tak - superdupersuperkomputer - tlumacz. Ze wszystkiego na wszystko. Z idiomatyka, semantyka, matematyka i mantyka.

Test: wezmy "out of sight - out of mind". Przetlumaczmy na chinski. O
Output w krzaczkach chinskich wczytujemy jak input i tlumaczymy na angielski.

Wyjdzie: "out of sight - out of mind" - wielki i wspanialy jest Megatranslator.

Ale nie wyszlo "out of sight - out of mind".

"Invisible idiot" wyszlo. :-((

Na_razie :-)
-
2012/02/20 15:55:28
Bres - bardzomisię ;-)
-
2012/02/20 16:37:52
Tych "roków" to jest dużo, więc i Reynolds najwyraźniej się załapał. A z ryżu to pewnie już tylko kleik ryżowy albo pudding? :) ciekawe co wymyślisz...
-
2012/02/20 16:41:08
BP - przejrzę w wolnej chwili, może jakimś cudem wybrali kiedyś mężczyznę zbudowanego jak mężczyzna, a nie gibka w biodrach niunia. Co ja poradzę, że lubię konkrety, to wina Nienackiego, li i jedynie ;-)

Z ryżu będą arancini, bo na imprezę nie zdążyłam zrobić, a pomysł mi się podoba. Będzie bardziej ciapciato po prostu :-)
-
2012/02/21 09:10:43
jeszcze raz przeczytam gdzieś o zwyrodnieniu matki małej Madzi, to kurde wezmę, i sama zwyrodnieję. Tak zupełnie na marginesie, to po co martwemu niemowlakowi miśki i maskotki? Cholernie mi żal kobity, czemu nikt jej nie zbadał na zawartość dopaminy, depresja może spowodować przykurcze mięśni i chwilowy niedowład (trwa to pół sekundy a jest obrzydliwym uczuciem, bo nawet nie zarejestrujesz, że coś się dzieje, tylko szklanki lecą).
Wszystkim tym świętym sprawiedliwym polecam to, co w romantycznym obrazku, tyle, że bez wazeliny.

Uff, naprychałam, wracam do łóżka, chora jestem. A ble.
-
2012/02/21 12:08:59
Szysz - mnie żal, ale jestem wkurzona, bo zmarnowała czas ludzi, którzy mogli ten czas poświęcić na rzeczywistą pomoc dla kogoś innego, kto naprawdę jej potrzebował. Nie cierpię marnowania zasobów wszelakich - od żywności po czas i emocje - dlatego z rozgotowanego ryżu powstały arancini, a wkurzam sie oszczędnie, żeby wystarczyło mi energii na jakiś poważniejszy wkurw ;-)

Natychmiast przestań chorować.
;-)
-
2012/02/22 11:18:35
próbuję przestać chorować, zgodnie z rozkazem, ale zawsze był ze mnie taki trochę Szwejk ;P
-
2012/02/22 12:19:31
To może niech Ci lokalna pani Mullerowa ugotuje na obiad makaron (i chowa go przed lokalnym Balounem) ;-)