squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Jak poderwać blogerkę?

W sumie to nie mam pojęcia, bo nigdy żadnej kobiety, blogerki czy nie, nie podrywałam (noo, raz ugryzła mnie lekko w ramię śliczna pijana Rosjanka, ale zrobiła to bez zachęty z mojej strony i nie będziemy wracać do tego incydentu), za to ostatnie rozmowy z zaprzyjaźnionymi blogerkami pozwoliły mi zmontować garść porad odnośnie tego, jak się podrywać blogerki nie powinno. Możecie uznać notkę za pracę zbiorową i przeznaczoną dla mężczyzn z nieuzasadnionym kompleksem wyższości, zdesperowanych, podrywających głupio, natarczywie i źle. Wiem, tacy tu nie zaglądają, ale a nuż ktoś zabłądzi.

Dana jest blogerka - pisze sobie blogaska o kuchni, robótkach ręcznych, kotach albo swoim życiu. Bo tak sobie wymyśliła, miała kaprys, czas i możliwość. Dobrze jej się pisze, poznaje miłych zaglądających, jest pięknie.
Dany jest czytelnik. Trafił do blogerki przypadkiem albo przez zakładki, albo z głównej, whatever. Blogerkę znalazł ładną, miłą i fajnie piszącą. Oho - pomyślał czytelnik - czemuż nie miałbym spróbować swoich sił. W końcu "cóż temu winien Zygmuś, że jest taki śliczny", na pewno mu się blogerka nie oprze.

Blogosfera nie jest portalem randkowym. Fakt, są blogaski, na których panie piszą rzeczy sugerujące, że cud, że im wątroba jeszcze nie wypadła od nadmiaru wrażeń wywołanych intensywnym tarciem i zachęcające do współudziału, ale to naprawdę, naprawdę nie znaczy, że pisanie bloga zawsze jest zachętą do podrywu. Nie jest. Nie jest oznaką nudy, samotności i kłopotów w związku - pewnie bywa, ale zakładanie, że ktoś, kto pisze bloga na pewno szuka wrażeń i partnera na resztę życia to, pardon my klatchian, pierdoły na miarę obrad Sejmu.

Blogosfera jest jak ulica. Albo jak przystanek tramwajowy. Spotykasz na nich, czytelniku, obce kobiety. To, że ładna panna uśmiechnie się, powie Ci, która godzina, którym tramwajem dojechać do najbliższego sklepu oferującego proch strzelniczy albo małosolne albo wymieni uwagi nt stanu dróg w polsce, brzydoty wiaty na przystanku i tej dzisiejszej młodzieży nie znaczy, że coś z tego będzie. Raczej po prostu pogadacie i rozejdziecie się, każde w swoją stronę. Rzadko rodzi się wtedy przyjaźń na lata - czasem tak i liczę na to w przypadku moich znajomości blogowych, ale zwykle mijamy się z kimś i nic poza tym, jak na przystanku.

Blogerki są sympatyczne i towarzyskie. Rozmawiają z czytelnikami, komentują na ich blogach, odpisują na maile. To naprawdę, naprawdę nie znaczy, że są zainteresowane czymś więcej, niż wymianą maili. To zazwyczaj tylko wymiana maili i nic więcej. Być może nigdy nie będzie z tego nic więcej.

Blogerki chodzą czasem na spotkania z czytelnikami. Z tym, że nie oznacza to randki, a już na pewno nie oznacza kolacji ze śniadaniem. Nie myl pojęć. Nie narzucaj się. Jeśli ktoś po raz x (przy czym x nie powinien być większy niż 3) odrzucił Twoje zaproszenie na kakao z ptysiami, to znaczy, że nie jest zainteresowany. Nie jest. Przestań żebrać.

Blogerki bywają atrakcyjne. To nie jest sygnał do rozpoczęcia starań. Na logikę - jeśli ktoś jest miły, ładny, wesolutki jak szpaczek o wiośnie i niegłupi to jakie są szanse, że jest wolny? Najpewniej nie jest albo lada chwila nie będzie. To, że blogerka nie pisze na blogu, że jest zajęta albo zainteresowana kimś nie znaczy, że tak nie jest - może nie ma ochoty zwierzać się obcym. Może jest singielką z wyboru. Może jest mężatką, zapewne też nie z przymusu.

Bądź obiektywny - jeśli jesteś zaniedbany, obrażalski, nachalny, wścibski, drętwy, prostacki, źle piszesz o kobietach, generalizujesz, skaczesz z kwiatka na kwiatek i piszesz "hihihihihihih" to uczciwie oceń swoje szanse. Prawdopodobnie jesteś absolutnie zajebisty wyłącznie we własnych oczach.
Jeśli jesteś przystojny, sympatyczny, mądry, zabawny, kochasz dzieci i zwierzęta, nie palisz, nie bijesz kobiet i chcesz mieć dom, goldena, trójkę dzieci i hamak między magnoliami w dużym ogrodzie, a blogerka nadal nic, to może po prostu nie iskrzy między wami i tyle.

Jako czytelnik jesteś dla blogerki ważny i jest jej miło, że komentujesz, doradzasz, sugerujesz i po prostu jesteś. Dopóki zachowujesz się jak gość jest ok. Czytelnik sfoszony, obrażający się np, o to, że blogerka od 2 dni nie skomentowała nowej notki na jego blogu, nie odebrała maila o 3 nad ranem albo że z innym czytelnikiem na kakao z ptysiami poszła, a z nim nie, powinien szybciutko udać sie po poradę do specjalisty.

Blogerki czasem wymieniają się informacjami. Dzięki temu wiedzą, kto robi piękne origami, u kogo zamówić malowane kafle i kto na szybko coś przetłumaczy. Niestety wiedzą także, kto jest jednorazowym ruchaczem i z kim nie warto nawet wymieniać maili, bo szuka panny tylko do łóżka, ma skłonność do hardcore`owego BDSM i kradnie sztućce w stołówce zakładowej. Jeśli rwiesz uparcie jakąś blogerkę, a blogerka ani drgnie, popatrz, czyje blogi ma w Ulubionych. I koniecznie, koniecznie weź pod uwagę także to, że rozmawia też z ludźmi, których nie ma w Ulubionych.
Wersja skrócona powyższego - baby plotkują, deal with it.

Oczywiście masz szansę z czytelnika stać się dla wolnej i zainteresowanej blogerki mężczyzną życia, drimz kamz tru. Wystarczy być uczciwym, mieć klasę, rozum, poczucie humoru i lubić zwierzątka puszyste. O dużym penisie* nie wspominam, bo to oczywiste. O milionach na koncie nie wspominam, bo jeśli masz wymienione powyższe to zachwycona blogerka sama dla Ciebie miliony zarobi.

Po zamieszczeniu dwie notki temu w komentarzach informacji dla Brahdelt, że zapraszam jej męża na obiad, otrzymałam wiadomości o treści zaskakującej, w dodatku nie od stałych czytelników.
Tak, zaprosiłam męża Brahdelt na obiad. Smakowało mu.
To naprawdę, naprawdę nie znaczy, że zaproszę na obiad innych mężów. Nie zaproszę. Nie zapraszam obcych na obiady, co za pomysł w ogóle.

Spokojnie można się na mnie za wszystko powyższe obrazić, świetnie znoszę fochy obcych ludzi. Liczę jednakowoż na to, że nie zaglądają do mnie panowie w typie opisanym powyżej.
Za konsultację dziękuję zaprzyjaźnionym blogerkom, w tym dwóm szczerze zirytowanym nachalnością podrywaczy i jednej zniesmaczonej. Nie mówię, że wysyłanie kobietom zdjęć swojego penisa to zawsze zły pomysł, ale panna prowadzi bloga o kuchni, na bogów, nie o cudzych bardzo małych i smętnych frankfurterkach. (Tak, widziałam, brzydki jest, schowaj i więcej nie pokazuj.)


* taki drobny żarcik **

** ten też - rozmiar ma znaczenie.

piątek, 30 marca 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/03/30 16:06:07
1. kawał tekstu Ci wyszedł, znaczy się temat rzeka
2. ubawiłam się oraz obśmiałam jak norka
3. prawda Ci to, popaprańców nie brakuje, ewidentnie wszędzie próbują swoje popapranie... okazywać. I frankfurterki wciskać :DDD
Nie chce mi się dziś pisać/nie mam czasu, chyba zajawię w zamian Twój tekst :)
-
2012/03/30 16:14:19
BP - dziękuję, miło, że Ci się podoba, to nie tylko moja zasługa, konsultantki mam świetne ;-))
Dzięki bogom nie dostaję maili ze zdjęciami penisów, ale koleżanka doznała lekkiego wstrząsu ;-)
Zajawiaj co tylko zechcesz :-)
-
2012/03/30 16:25:25
Jakby ów wysyłający poznał szczegóły i okoliczności, w jakich ten zaproszony obiad został skonsumowany, to mógłby się obśmiać, bo nie było to miejsce wyjątkowo sprzyjające romansom, szczególnie że mój mąż był właśnie tam, a Squirk - daleko i zupełnie gdzie indziej! ~*^v^*~
Nie mówiąc już o tym, że ja o wszystkim zostałam powiadomiona i wielce mnie to ucieszyło, że ktoś chce dokarmić mojego męża. Ciekawe, że takich propozycji dokarmiających, w przeciwieństwie do seksualnych, jakoś mało człowiek dostaje... ^-^*~
-
2012/03/30 16:28:06
Brahdelt - niektórym wystarczyło "zaprosiłam czyjegoś męża na obiad" żeby sobie wyciągnąc wnioski od czapy, bywa ;-) Mam nadzieję, że nikt nie zaczął współczuć Tobie kryzysu w związku a Robertowi złej żony, która go nie karmi ;-))
-
2012/03/30 16:31:31
Nie, na szczęście nikt do mnie nie pisał w tej sprawie, chociaż wcale bym się nie obraziła, jakby jakaś firma spożywcza postanowiła wesprzeć moje zapasy kuchenne ze względu na braki żywieniowe i możliwość odejścia małżonka do "tej flądry, co to go na obiadki zaprasza"... *^v^* Daniną w postaci darmowych wiktuałów podzieliłabym się sprawiedliwie, w końcu mój mąż "u Ciebie jada"!... ~^o^~
-
2012/03/30 16:33:25
Brahdelt - w takim razie nakręcę spiralę prowokacji zapraszając Twojego męża w najbliższym czasie na śniadanie ;-))
-
2012/03/30 16:55:45
Nie zaproszę.

A inny mąż komentujący zalicza się do obcych, czy nie?
(nie, nie wpraszam się, właśnie zjadłem obiad)
-
2012/03/30 17:03:18
Bartoszcze - można przyjąć zasadę, że zaproszę na obiad osobę płci dowolnej, którą długo znam i szczerze lubię. Nie zaprosiłabym kogoś, kto liczy na to, że obiad/kawa/ptyś w moim towarzystwie będzie miał jakiekolwiek konsekwencje mogące potencjalnie doprowadzić do rozpadu naszych związków.
:-)
Co było na obiad? Szukam inspiracji ;-)
-
2012/03/30 17:12:25
Prosta, banalna grzybowa:-)
-
2012/03/30 17:12:35
Fajnie! Tym bardziej, że ja przeważnie też przy tym dostaję paczkę żywnościową, czysty zysk.
BTW, są kisząki! *^v^*
-
2012/03/30 17:13:28
"ma skłonność do hardcore`owego BDSM i kradnie sztućce w stołówce zakładowej."

:-DDDDDDD

Jakos mi sie przypomnial On:

forum.gazeta.pl/forum/w,277,25469812,25469812,to_on_.html

Autor rozkrecal sie w miarę pisania kolejnych wpisów w tym wątku.
-
2012/03/30 17:15:15
Bartoszcze - yummie, mam jeszcze zamrożone zeszłoroczne kurki, chyba też zrobię :-)
-
2012/03/30 17:15:50
Brahdelt - jupii :-)) Powalczę z kiszonym w weekend, trzymaj kciuki :-)
-
2012/03/30 17:17:14
Brezly - sformułowanie "obleśny czesław" mnie rozpłakało ;-D
Idę czytać dalej póki mnie nie zemdli ;-)
-
2012/03/30 17:49:11
Właśnie uderzyła mnie taka myśl - a może to był po prostu jakiś głody mąż? ^^
Przeczytał, że karmisz cudzych mężów i pomyślał, że też może coś mu skapnie. Żona-biznesłuman, co to nie wie, do czego służą garnki i patelnie, albo zwyczajny leniuch. *^v^* A zdjęcie było takim dodatkiem per analogiam - co na zdjęciu to małe, bo posiłki też miewa niewielkie. ~^o^~
-
2012/03/30 17:57:06
Brahdelt - wizja głodnego cudzego męża wysyłającego kobietom zdjęcie małego penisa w nadziei, że go nakarmią, nieco mną wstrząsnęła ;-))
Mam nadzieję, że to się nie przyjmie, bo ulice zaleje tłum nagich małżonków leniwych pań, będą biegac i wymuszać jedzenie machając darem natury ;-)
-
2012/03/30 18:37:09
na podrywy to już za stara jestem, ale ptysie i kakao bardzo by mi pasowały. chyba sobie jutro kupię kakao. ostatni raz piłam za komuny ze zrzutów w stanie wojennym, prawie zapomniałam jak smakuje.
-
2012/03/30 18:42:30
Emmo - własnie robię kakao Osobistemu, zawsze wraca z treningu zziajany i domaga się dawki magnezu :-)
-
2012/03/30 18:50:31
planuję niecnie poudawać głodnego męża w takim razie. skoro to automatycznie zapewnia matkowanie kulinarnych bloggerek. Z tym, żę zamiast spodziewanego frankfuterka przyniosłabym niespodziewane bimbały, odpowiednio zakryte co prawda, ale pokaźne.
-
2012/03/30 18:53:50
Szysz - Ciebie gratis nakarmię, a jakby Ci się nie chciało dla męża obiadu robić to daj znać, zaproszę i nie będzie musiał niczym majtać ;-))
-
2012/03/30 19:56:40
Znaczy masz cichego wielbiciela czy teoretyzujesz? ;]
-
2012/03/30 20:07:04
Bagienny - mam nadzieję, że po tej notce zostanie mi teoretyzowanie albo wielbiciele sensowni i nie proponujący mi kakao ani ptysia, bo nie lubię ;-)
-
2012/03/30 23:44:58
Mam nadzieję,że to nie przez moje wyznania? Bo ja tak "love Squirk" eeee... platonicznie i bez ptysiów (też nie lubię) i w ogóle ;)
Dobry tekst!!!
-
2012/03/31 01:24:25
Mouse - spoko spoko, ja love Mouse i też bez ptysiów, mam nadzieję, że żadne ptysie się tu nie pojawią ;-)
Dziękuję w imieniu moim i konsultantek :-)
-
2012/03/31 03:21:01
Jak poderwać blogerkę?
Zagadać? :) ?
-
2012/03/31 09:05:49
a może zamiast ptysia gąska Balbinka?
-
2012/03/31 11:25:07
Szysz - To ja opowiem dowcip...;-))

James - teoretyzując - ktoś, kto skończył 20 lat i pyta o to, jak poderwać kobietę, niezależnie od środowiska, otoczenia i wszelkich okoliczności towarzyszących, nie powinien imho nawet próbowac tego zrobić ;-)
-
2012/03/31 11:41:08
ktoś, kto skończył 20 lat i pyta o to, jak poderwać kobietę

Wyjątek:
www.filmweb.pl/film/Atomowy+amant-1999-793
:-)
-
2012/03/31 11:55:34
Bartoszcze - nofsumie ;-) Nie oglądałam, warto?

Btw - komentarz nr 4000, gratuluję, jaki prezent chciałbyś dostać? ;-)
-
2012/03/31 12:31:50
Nofsumie nie wiem czy warto, bo nie miałem nigdy czasu obejrzeć w całości, ale pomysł jest niezły:-)
Co do prezentu to zaczekam aż ustrzelę jakiś jeszcze bardziej okrągły i wtedy zamówię frytki z topinambura:-D
-
2012/03/31 12:33:36
O Ty sadysto...;-)
-
2012/04/01 09:49:13
Znaczy, teraz przypomniało mi się pewne porównanie, co mi się kiedyś ukuło na okoliczność e-podrywania. Otóż, standardowy e-wielbiciel stosuje strategie która jest połączeniem strategii wirusa (w sensie mikrobiologicznym) i bota spamującego. Z wirusem ma tyle wspólnego że żelazną zasadą jest "trzeba zawsze próbować - kiedyś trafimy na osłabiony system odporności". Z maszyną spamującą ma to wspólne że "przecież pojedyncze podejście nie kosztuje nic, więc zdajmy się na masowość i prawo wielkich liczb". Na swój użytek nazwałem to "strategią nomada skanująco-spamującego". Jestem głęboko przekonany że większość takich jednostek ma skopiowane na dysku stałe fragmenty nadawanych tekstów, pogrupowane w grupy będące modyfikacjami przystosowanymi do stadartowych okoliczności.
-
2012/04/01 11:56:05
niezłe porównanie blogosfera jest jak ulica :)) mam meża , gdyby co :))) gotowac mi się nie chce ))) chociaż to robię, on gotuje smaczniej :) a w ogole to wkurzył Ciebie ktoś czy jak...
-
2012/04/01 12:38:37
Televel - trochę zirytował, trochę rozbawił, grunt, żeby się nikt cudów nie spodziewał ;-)
-
2012/04/02 15:37:11
No co ty w programie u Effy Żyzgi były takie chłopy nagminnie :)
-
2012/04/02 15:38:02
James - dzięki bogom nie oglądam polskiej TV, żeby się nie irytować ;-))
-
2012/04/28 22:52:05
Zdziwiłabyś się - tacy panowie zaglądają w miejsca przeróżne i ostatnio mnie się taki trafił, co rozbawiło mnie do łez. Znajome blogerki zostały ostrzeżone, resztę w miarę potrzeby, lub stwierdzenia zagrożenia u nich - oświecać będę, chyba, że ich nie lubię. Wtedy będę wieczorami chichotać wrednie, wiedząc w co wdepnęły:)
-
2012/04/28 23:40:46
Dario - nie ukrywam , zarumieniłam się z dumy, Czarownica Zła na moim skromnym blogu, ogromnie sie cieszę :-) Co do ostrzegania blogerek - chyba powinno się założyć coś w rodzaju Gorącej Linii, takiej, co to wysyła się pytanie z nickiem blogera i po pół h ma się recenzje od blogerek, które miały już szczęście na bohatera dramatu trafić. Właśnie udało mi się przekonac jedną niesamowitą dziewczyne że jeden z blogerów nie na darmo nosi wśród znających temat pań ksywkę Bajkopisarz :-)
-
2012/04/28 23:48:39
A skąd to zaskoczenie? Jakaś specjalna jestem i nic o tym nie wiem???

Aż się rozejrzę za męskimi blogami celem zdobycia zwierzątek eksperymentalnych, bo tego jednego ostatniego sponiewierałam za bardzo, chłop się zacukał i badania mi się sypnęły.
-
2012/04/28 23:56:01
Dario - po prostu czytam Cie od bardzo dawna, zaczęłam jeszcze zanim sama zaczęłam blogować, i naprawdę dużo dla mnie znaczy że zajrzał do mnie ktoś tak doświadczony i przez tyle osób czytany, sama jestem blogowym smarkatkiem jeszcze.
Co do męskich blogów - gdybym była bardzo paskudna posesłałabym linki do kilku zdesperowanych panów, ale badania będą uczciwsze bez interwencji, więc zostawiam je Tobie i szczerze liczę na zapoznanie czytelników z efektami :-)
-
2012/04/29 00:03:53
Czyli, że mam pobuszować po Twoich linkach, bo taryfy ulgowej, mimo lat znajomości czytelniczej nie będzie? Wredota:)
Poczułam się przez chwilę, jak kurna cesarzowa, a tu obuchem w łeb normalnie:PP

Nie mam czasu.... Więc badania chwilowo zawieszam na kołku, do odwołania. Ale jakby co - będę sprawozdawać w czasie rzeczywistym.
-
2012/04/29 00:10:20
Dario - oops, ja tu tylko z nieśmiałym komplementem wyskoczyłam ;-) Faktem jest, że czytam Cie od hoho, w zakładkach mamy te same blogi (a wiele z zalinkowanych u Ciebie czytam od dawna) i naprawde jest mi bardzo miło, że do mnie zajrzałaś. Dobrze kojarzę, że na forum też piszesz?
Spokojnie możesz czuć się jak cesarzowa - ktoś, kto przez tak długi czas utrzymał przy sobie zainteresowanie czytelników powinien być z siebie co najmniej zadowolony :-)
Liczę na sprawozdania jeśli badania wznowisz, miłe dziewczyny naprawdę zasługują na uświadomienie, że niektórzy blogerzy występują w wersji demo.
:-)
-
2012/04/29 00:16:42
Wyskoczyłaś, to teraz będę używać przeciwko Tobie, normalnie jak w zeznaniach;)))
Pisywałam na forach z różną częstotliwością, albowiem mam napady. To pewnie jakaś forumowa choroba - tak raz na pół roku idę i się mądrzę, ale wtedy rozprzestrzeniam się jak dżuma...

Dobra, postaram się jakoś podołać obowiązkom testowania blogerów... Biorę na siebie ten krzyż;)

Aha! Ja tu zostaję. Podoba mi się:)
-
2012/04/29 12:20:04
Dario - wygląda na to, że mam przechlapane, bardzo mi miło ;-))
Czyli dobrze skojarzyłam Cię z forum i cieszę się, że zostajesz, bardzo liczę na wyniki testów :-)