squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Złemu tancerzowi prącie w tańcu mrowi.

Powyższe to informacja zwrotna od Trenera Osobistego po usłyszeniu ode mnie, że nawet, gdybym się zdecydowała prowadzić blogaska kulinarnego, na co jestem namawiana, i zniosła jakoś wszystkie "Ojeja, jak u ciebie słodziusio, kradnę kawałeczek do kawusi!!", to i tak rzopa, bo nie umiem robić takich ładnych zdjęć, jak blogerki ambitne. Obiecałam ćwiczyć.

Poza tym śniło mi się, że miałam możliwość udania się do Japonii, ale po przemyśleniu sprawy zdecydowałam się na Wrocław. 

Oglądamy ostatnio na TLC serię "Szalone kinderbale". Każdy odcinek przebiega tak samo, zmieniają się tylko postaci. W każdym występuje szalona mamuśka, bezrobotna, zakupoholiczka, robiąca swojemu dziecięciu gigantyczną imprezę z okazji zdupywziętej, np. z okazji pójścia do zerówki, albo 5-tych urodzin, bo synek "tyle już osiągnął, potrafi napisać swoje imię! (ja wtedy płynnie czytałam i pisałam, no ale matkę mam zdrową psychicznie, pewnie dlatego), w tle przewija się tatuś jęczący "moja żona nie zna wartości pieniądza, ach, moje dolary!" oraz obowiązkowo Zawistna Inna Matka cedząca przez zęby "to chore, żeby wydać tyle na imprezę dla dziecka". Całość prześliczna, bardzo polecam, jeśli ktoś chciałby wydać ponad 30 tys. USD na uczczenie np. pierwszej wizyty otroczka u fryzjera, to tam znajdzie inspirację.

Co u Państwa? Wyspani? Bo źli ludzie pozbawili nas godziny snu, o czym przypomina baba z wąsami u Bagiennego. W ramach buntu spałam do 13.00, acz faktem jest, że położyłam się bardzo późno, więc proszę mnie nie besztać. Aby zatrzeć ewentualne złe wrażenie będę dziś pracowita jak pszczółka.
Ahaha, udał mi się żarcik. Nic dziś nie zrobię poza królikiem w śmietanie na kolację i przebraniem się z piżamy w miśki w coś równie wygodnego.

Bardzo się ostatnio opuściłam w kwestii obrazeczków, postaram się poprawić. Miłego dnia. I nie zaglądajcie do Szyszki przypadkiem, umalowali ją w nie powiem, co, bo się wstydzę.
O, wiem. W końcówki pasów kontuszowych ją umalowali.

Apdejt obrazeczkowy - dziś będzie o królu i króliku.

niedziela, 25 marca 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/03/25 16:19:53
Znowu królik, znowu brak cycków... a co do TLC to one raczej cycków nie miały.
-
2012/03/25 16:30:14
Bagienny - nie będę Brezlego wyręczać (może zechcesz go zastąpić na czas delegacji?), królik jest świetny, a mnie chodziło o inne TLC ;-)
-
2012/03/25 16:42:17
Inne są starsze i mają więcej towotu na przyłbicy, piersiów jednak nie wyhodowały - może też mają osobistego... hmm Oo
-
2012/03/25 16:49:31
Bagienny - Może to faktycznie kwestia wieku, biust z wiekiem maleje przecież, bo na pewno nikt nie ma takiego Osobistego, jak ja. Ponegocjuję z nim, żeby mi jednak trochę biustu zostawił, lubimy się ;-)
-
2012/03/25 17:03:58
wiadomosc do zapamietania: nie pic, podczas czytania Squirkowych naglowkow - grozi zakrztuszeniem.
co do dzisiejszych form aktywnosci, to krytykowac nie bede, gdym moje roznia sie jedynie dwoma drobnymi szczegolami (zeberki, zamias misiow i "rypcia" zamiast kroliczka).
-
2012/03/25 17:09:55
Martku - postaram się pisać ze śmiertelną powaga, ale coś mi się wydaje, że mi się nie uda ;-)
Masz piżamę w zeberki? Szcześciara. Muszę jakąś nową kupić, może w myszy, będzie pasowała do kapci-myszy.
Btw - oczywiście najpierw przeczytałam "żeberki" i przez krótką, acz interesującą chwilę wyobrażałam sobie piżamę w kawałki wieprzowiny z grilla. Jestem jakaś inna czy co.
;-)
-
2012/03/25 17:40:26
Donosze ze jestem.
Z jakich tajnych przyczyn Serwer Miejscowy blokuje mi dostep do Onetu. A do O2 nie.
Niezbadane sa wyroki serwerowej starotestamentowosci.
-
2012/03/25 17:44:23
Brezly - wspaniale, że masz dostęp do netu, Bagienny domaga się gołej baby, postarasz się coś załatwić w wolnej chwili? ;-)

-
2012/03/25 17:47:11
Niech sobie Bagienny narysuje, dobry w tym jest. Albo wyslij go na Tlen :-)

Donosze ze tajskie zarcie jest dobre. A zarowno u Tajow jak i u Chinczykow juz jest sushi.
To tak jakby w niemieckich knajpach w Japonii pierogi zaczeli sprzedawac.
-
2012/03/25 17:52:29
Bres - to ja zajrzę i wyszukam, nie wypada, żeby gość sam łaził za gołymi babami.
Tajszczyznę uwielbiam, ale ja generalnie jestem bardzo proazjatycka, jeśli chodzi o jedzenie, dlatego sporo tego u mnie w domu i pałeczkami jem częściej, niż sztućcami :-)

PS. Chyba jednak nie dam rady. Weszłam na o2 i pierwsze, co zobaczyłam, to "Jak zatrzymać włosy!" (a bo ja wiem, nogę podstawić może) i "Skutki jedzenia mięsnego jeża!" (jeż bezmięsny to pewnie same igły).
Pisane przez półgłówków dla debili imho - zdupywzięte newsy i stado wykrzykników.
-
2012/03/25 19:33:37
oswiadczam, iz pizame (albo raczej pidzame, jak mnie ciagle poprawiaja pismaki) w zeberki posiadam. za to cierpie na deficyt polskich znakow, przez co czesto jestem zle rozumiana (patrz: zebra & zebra). natomiast kapci nie nosze- zawsze gubie, a w jednym chodzi sie niewygodnie.
-
2012/03/25 19:51:53
Martku - ja noszę tylko kapcie w kształcie myszy, bo są w kształcie myszy, mają wąsiki, ślepka i takie tam. Tylko ogonka niet, może im doszyję. Poza tym biegam boso, co mnie zmusza do zamiatania ;-)
-
2012/03/25 20:03:12
Wielkiemu Boobfinderowi w drogę wchodzić nie zamierzam, ale napadło mnie na macierzystej predakcji:
www.plotek.pl/plotek/56,111486,11417437,Laski_z_importu__Rosie_Jones_to_rekordzistka_swiata.html
-
2012/03/25 20:12:18
Bartoszcze - śliczna i na pewno niezwykle inteligentna i ambitna, a stanik zdejmuje publicznie jeno dla czczej krotochwili ;-)
-
2012/03/25 20:19:49
We Wrocławiu jest podobno piękny ogród japoński... ^^
-
2012/03/25 20:22:25
Brahdelt - możliwe, ale z tego, co pamiętam, we śnie chodziło mi raczej o to, że nie mogę lecieć do Japonii, bo mam na sobie kompromitujące skarpetki z doszytymi minimaskotkami pingwinków z ruszającymi się oczkami (mam takie), a przebierać mi się nie chce. Czemu wybrałam Wrocław nie mam pojęcia ;-)

Btw - nie mogę u Ciebie komentować przez te kody literkowe, po prostu mi ich nie przyjmuje i coś się blokuje nawet, jak wpiszę dobrze :-/
-
2012/03/25 20:27:40
Akurat w takich skarpetkach w Japonii byłabyś bardzo na miejscu i na topie! *^v^*
Nie mam pojęcia, co jest z tymi komentarzami... Nie może ich też zostawiać jedna osoba z kontem na Bloggerze, czary z mleka normalnie...
Odpisałam Ci na czwartkowego maila, przepraszam za opóźnienie! ^^
-
2012/03/25 20:59:27
Brahdelt - wiem, dlatego kompletnie tego snu nie rozumiem ;-)
Poproszę Osobistego, żeby zajrzał w ustawienia na firewallu, może to kwestia odblokowania jakiejś bramki, ale wczesniej wszystko było ok pzrecież i komentowałam.
Dziękuję za @, wypiszczę się bezzwłocznie :-)
-
2012/03/25 21:10:06
Ogród japoński we Wrocławiu jest naprawdę. W Parku Szczytnickim. Warto odwiedzić, nawet chyba bardziej japoński niż niektóre ogrody w Japonii on jest :-)
-
2012/03/25 21:11:28
Ja chyba w ogóle z Boobfindera przekwalifikuje się na Bóbfindera, bo to większe wyzwanie. Towaru mniej i nieszprycowany fotoszopem.
-
2012/03/25 23:45:52
Bres - nieważne, ile plastiku zawiera delikwentka, byle pokazała, gdzie go zawiera ;-)

Brahdelt - może wycieczka do Wrocławia? Pisnę @.
-
2012/03/26 11:45:17
Ach, te króliki wszędzie wlezą.
-
2012/03/26 12:04:59
Lepsze są te programy w których pojawiają się malutkie dziewczynki zrobione na kukły przypominające lalki Barbie. I rodzice mający zamiast oczu jednodolarówki.
Albo programy z dorosłymi parami, którym miła pani pomaga ogarnąć domowe finanse - naprawdę boki zrywać...
-
2012/03/26 12:17:51
Bartoszcze - no co ja poradzę, zawsze mi tu jakiś wlezie, furtkę do bloga zamontuję czy co.
:-)
-
2012/03/26 12:19:55
James - koniecznie obejrzyj ten o imprezach, człowiek siedzi ze szczęką na kolanach i nie rozumie, jak można być tak tępą, nie mającą za grosz szacunku dla męża i jego pracy, lalą. Straszne są.
O ogarnianiu finansów widziałam, prawie tak dobre jak "Ciąża z zaskoczenia" - "Ojej, myślałam, że tak zwyczajnie przytyłam 40 kg w kilka m-cy, bo jestem przecież Amerykanką, aż tu nagle plop! i dzidziuś" ;-)