squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Dysponuję łososiem, oczekuję propozycji.

Poważnie, nabyłam drogą kupna łososia po czym wena mię opuściła, a chcę zrobić coś nietypowego, bo zostałam tymczasowo porzucona przez Trenera Osobistego, który nagłaśnia jakąś imprezę, i planuję ukoić tęsknotę szalejąc w kuchni. Jeśli macie jakieś sprawdzone pomysły to robię z łapek żebracze wachlarzyki, a jeśli nie to będzie sushi i tyle.

Pogoda okropna, mnóstwo słońca, upał i przyzerowa w związku z tym chęć do życia. Nie tylko moja - wystawiłam wczoraj na balkon kilka donic z uprawami, a one zemdlały. Uprawy, nie donice. Musiałam je reanimować, ożyły (cukinia nadal nieco się słania) a ja zastanawiam się, jak one przetrwają na balkonie całe lato, skoro kilka godzin było dla nich nie do wytrzymania.
Poza tym niechcący ułamałam jeden listek rzodkiewce rat-tailed, ale przeprosiłam, więc wszystko ok. Dynia Hokkaido wypuściła czwarte listki, koper się spierzaścił a dymka katalońska zmężniała. Trener ponownie zastał mnie rano wygłaszającą przemowę motywującą do grochu. Nie zareagował co każe mi podejrzewać, że jest na mnie zupełnie odporny. Tak zwyczajnie, po męsku wszedł do salonu ignorując rzeczywistość, tj. mnie w negliżu tłumaczącą zieleninie, że powinna bardziej się starać, bo nawet ogórek jest od niej wyższy, co za wstyd, i zażądał jajecznicy wszystkomającej, którą posłusznie wykonałam zacierając tym samym ewentualne marne wrażenie wywołane wcześniej dyskusją z roślinami.

Poczytałam sobie o klauzuli sumienia dla farmaceutów, czekam na panią sklepową, która odmówi mi sprzedaży mięsa, bo jest wege. Coraz zabawniejszy ten kraj - ludzie, którzy zarabiają na sprzedaży leków najwyraźniej nie mają już ochoty zarabiać. Mam nadzieję, że naród zagłosuje nogami i nie kupi niczego w aptekach, w których sprzedających trafiła religia.

Rozważam stworzenie kącika "Czytelnicy pytają - Chaotyczna odpowiada". Zaczęłabym od odpowiedzi na powtarzające się pytania w rodzaju "czy naprawdę mam tak wesoło na co dzień ", "czy Mysz naprawdę istnieje, skoro nie wrzucam tutaj zdjęć" i "czy umówię się na kawkę". Odpowiedzi to, kolejno - tak, mam na co dzień tak wesoło, bo notorycznie się z Trenerem rozśmieszamy a i Mysz jest przezabawna, (o rzeczach mniej fajnych postanowiłam na blogu nie pisać, bo nie po to bloguję, żeby się tu ponuro wykwikiwać), zdjęć Myszy nie wrzucam, bo jest nieśmiała i pragnie pozostać anonimowa, można je dostać w mailu, większość zaglądających dostała, a część z nich futrzaczka poznała osobiście, oraz nie, nie umówię się na kawkę, bo kawki nie pijam.

Staram się na maile odpisywać jak najszybciej, część blogowania jakoś tak się spontanicznie przeniosła do korespondencji i na FB, co mnie ogromnie cieszy, bo lubię Was czytać.

Na prośbę jednej z czytelniczek, której ściele się do nóżek pan najwyraźniej nie mający pojęcia o tym, że zrobienie źle jednej blogerce automatycznie oznacza dyskwalifikację w oczach wszystkich blogerek z jej otoczenia, bo miłe dziewczyny ostrzega się przed niemiłymi chłopakami, przypominam link do notki antypodrywczej. Mam nadzieję, że pan zajrzy i pojęcia nabierze.

Za gorąco na szukanie obrazeczków, postaram się dostarczyć je wieczorem. Miłego dnia Państwu, siedźcie w cieniu, żeby sobie nosów nie spalić, paskudnie gorąco jest.

sobota, 28 kwietnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/04/28 14:13:05
Po pierwsze, to łosoś jest dobry w każdej postaci. Ja przynajmniej mogę konkurować ze stadem kotów jak idzie o determinacje w zdobyciu kawałka tej ryby. Koniec końców, coś co robi z niedźwiedzi zwierzęta stadne, z rozpisanym na role łowieniem i wywołuje w nich odruchy altruizmu (zanotowano pojawianie się przy takiej pracującej brygadzie posiwiałych, półślepych niedźwiedzi - odbiorców zasiłku socjalnego) - musi coś w sobie mieć. Jakoś pasiek niedźwiedzie nie zakładają.

A propos klauzuli sumienia, to imaginuje sobie sobie policjantów, co nie jeżdżą do awantur domowych, bo państwo nie powinno ingerować w świętość rodziny. Jakoś, kwa, nie słychać by ktoś żądał prawa do niesprzedawania alkoholu. W gruncie rzeczy alkohol i benzyna są chyba największymi wrogami życia na terenie między Odrą a Bugiem, a może ja się myle?
-
2012/04/28 14:27:59
Bres - łososia to ja w sumie lubię tylko na surowo, tuńczyka też, zawsze mi szkoda takie mięso przetwarzać. Btw - oglądałam wczoraj świetny reportaż "Niedźwiedzie z Wyspy Strachu" - o tym, jak obniżenie temp. wody o 2 stopnie wpływa na migracje łososi a przez to na populację niedźwiedzi, jeśli na to trafisz to bardzo polecam.
Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na zakaz sprzedaży alkoholu, w tym kraju nie da się żyć będąc zupełnie trzeźwym i wielu ludzi straciłoby ostatnią pociechę ;-) Z tą policją to żebyś się nie zdziwił - niektórzy policjanci faktycznie odmawiają interwencji.
-
2012/04/28 15:50:09
A ten łosoś to w całości? Bo jeśli tak, to zapakuj mu do środka kawałek masła, sól, pieprz, pęczek koperki i z pół cytryny w plasterkach, na wierzch podobnie w mniejszych ilościach, zawiń go w folię alu i do pieca na pół godziny.
Co mi przypomina, że mam jeszcze dwie odmiany kopru do posiania, ale zrobię to pod koniec maja, hojną ręką sypnę do skrzynki i tyle.
Stchórzyłam i zabrałam do domu na noc pomidory (zabrałam też chilli, ale te planowałam zabrać, a pomidory pierwotnie chciałam zostawić, ale jak wyszłam na balkon około północy, to było tak chłodnawo...). Dziś od rana znowu wszystko stoi na zewnątrz, chia po wczorajszym przesadzeniu ładnie się podniosła, bazylia tajska dostała jakiegoś dopalacza i ruszyła z kopyta, nic mi nie zwiędło, wszystko wyciąga szyje do słońca. ^^
-
2012/04/28 16:10:05
Brahdelt - niet, filet. Zamroziłam i zrobię jutro sushi, wolę z przemrożonego robić, delikatniejszy jest. Zaraz Ci wyślę ciekawy przepis, własnie go testuję.

Co do roślin - dobrze Ci tak, niech Ci się uprawy rozszaleją na dobre, i oby z dala od Ryszarda ;-) Mnie sukinia nieco oklapła, mam nadzieję, że się zmobilizuje, bo solidnie już urosła :-/
-
2012/04/28 16:16:21
Niebawem będą z dala od Ryszarda, bo kupię zaczepy do skrzynek balkonowych i rośliny zawisną wysoko ponad jego głową na barierkach balkonowych. *^v^* Chociaż muszę przyznać, że po pierwszym ataku na sałaty Ryś ignoruje resztą roślin, czasami tylko jakąś powącha, ale trzyma się z daleka, szczególnie od pomidorów i chilli, i dobrze, bo te mają trujące łodygi i liście.
Jak tak się dobrze przyjrzę trawie cytrynowej, to odnoszę wrażenie, że już zaczęła rosnąć... Będzie dużo dań kuchni tajskiej w tym sezonie... *^v^*
-
2012/04/28 16:21:04
Brahdelt - może bym też cytrynową posiała, hm. Przepis wrzuciłam Ci na FB, bo mi poczta ryksztosuje chwilowo i każe się resetować, a nie będzie thunderbird mówił mi, co mam robić ;-) Odkryłam na półce książkę z przepisami z Chin i Japonii, wielkiego wstrząsu nie ma, ale jest kilka ciekawych przepisów, które mogą Cię zainteresować, więc Ci ją podeślę pocztą bardzo męską ;-)
-
2012/04/28 16:28:53
Z góry dziękuję!
Nie siej trawy z nasion, nie opłaca się, kup pęd albo dwa w Auchan na warzywach, wsadź do wody a za trzy tygodnie będziesz miałam ukorzenioną sadzonkę gotową do wetknięcia w ziemię! ^^
-
2012/04/28 16:32:37
Brahdelt - zdążyłam właśnie przeczytać o trawie u Ciebie i zrobię, jak radzisz, dotąd kupowałam po kilka i mroziłam, ale miło będzie skubnąć świeżą :-)
-
2012/04/28 17:56:15
Cytryna i na surowo. PYCHA!
-
2012/04/28 19:09:07
Bagienny - chyba na tym się skończy, albo na sushi, surowy łosoś rządzi :-)
-
2012/04/28 19:35:18
spróbuj - po porannym razgaworze z roślinami i permanentnym z Myszą - nawiązać pogawędkę z martwym łososiem. może podpowie jak go najlepiej jeść. :)
przeczytałam notkę antywłamaniową do "drzwi" blogerek. ile w tym prawdy i samej prawdy!
-
2012/04/28 19:45:26
Sophie - na razie został zamrożony, zjemy na surowo, gadać nie chciał (uwierz, rzuciłam pod jego adresem kilka słów) ;-)
Co do notki antypodrywczej - mamy nadzieję, że do bohatera dramatu (choć w tym przypadku raczej komedii) dotrze, że traci czas, i przestanie żebrać.
:-)
-
2012/04/29 14:27:32
1. łososia kocham pieczonego, nawet sushi z pieczonym ubóstwiam po prostu
2. pogoda jest przecudowna :p
3. rośliny zemdlały bo żeś im pewnie nagle zaserwowała szok termiczny
A w ogóle to pięknie jest i wszystkiego dobrego :DDD
-
2012/04/29 14:34:16
BP - osobisty uwielbia sushi z pieczonym, ale zrobimy z surowym tym razem, choć nie dziś, dziś grill u Kiki :-)
Pogoda jest przecudowna, rośliny się podźwignęły a Tobie wzajemnie :-))
-
2012/04/29 22:36:52
Jeśli chodzi o katolickich aptekarzy, to uprzejmie zwracam uwagę, że adekwatnym porównaniem byłoby, że przychodzi ktoś do sklepu spożywczego wegetarianki i żąda, żeby mu koniecznie sprowadziła mięso, a ona nie ma możliwości odmówić...
A co do konsumpcji łososia, to kojarzy mi się nieodmiennie z Vladimirem Paralem i Alicją Obrtelówną;-)