squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Jękliwe zawodzenie przedwyjazdowe.

Trener Osobisty wyjeżdża jutro z kolegą Sz. (pozdrawiam) na Mazury, w związku z czym mój nastrój oscyluje między "Świetnie, przyda mu się rozrywka, a ja będę mogła łazić przez cały dzień w piżamie i jeść tylko popcorn i co mi kto zrobi" a "Matkobosko, oni się tam potopią, ktoś ich napadnie albo w ogóle nie dotrą" z przewagą tego drugiego w miarę zbliżania się terminu wyjazdu, czemu dość jękliwie daję wyraz. Trener Osobisty chyba ma tego trochę dość, co wnioskuję z faktu, że ogląda film mając na uszach wielkie słuchawki.
Po namyśle - być może nie powinnam witać go wracającego od fryzjera tekstem "Nie martw się, odrosną" - mam przeczucie, że nie wpłynęło to dodatnio na mój wizerunek w oczach Trenera. Z drugiej strony ma on jednak dla mnie ciepłe uczucia, gdyż wykonał w dniu wczorajszym gest romantyczny, mianowicie kupił mi golonkę. Tak, golonkę - przetworzoną termicznie i zapakowaną próżniowo. Wcześniejsze suweniry to wódka, narzędzia do prac precyzyjnych i różności ogrodnicze więc nadal nie mam na co narzekać. Spędzę weekend na sofie oglądając seriale medyczne i piastując we wdzięcznych objęciach golonkę odjętą, sądząc po rozmiarach, dorodnemu osobnikowi rasy puławskiej.

Jestem coraz bardziej zachwycona serialem "ER" - w oglądanym wczoraj odcinku (przerwanym przez Trenera tylko dwa razy - na zrobienie serii pompek i wygłoszenie małego wykładu na temat zespołu pasma biodrowo-piszczelowego) młoda pani doktor dotarła do pacjenta przysypanego zwałami gruzu. Dotarła z trudem, ale jest i co ona paczy? Otóż paczy pacjenta częściowo przywalonego wielkim blokiem betonu, zakrwawionego, poranionego. Widzi wszystko powyższe i pyta "Sir, are you ok?". Wszystko mi opadło. Tak, pszepani, w chowanego się bawiłem i tak mi się jakoś budynek omsknął i ahaha, proszę spojrzeć, jaki bałagan.

Mysz wyhodowała sobie na wiosnę białe kłaczki na brwiach i wygląda prześlicznie, postanowiłam więc przyzwyczaić ją do blasku fleszy i obecności reporterów, którzy niechybnie zaczną ja otaczać, kiedy już wygra konkurs Mysz World. Wykonana wczoraj seria zdjęć dowodzi, że Mysz czuje się przed aparatem zupełnie swobodnie i pozuje nonszalancko i z wdziękiem. W rewanżu za sesję Mysz biegała do późnych godzin nocnych, a gdyby ktoś miał wątpliwości, czy maleńki gryzonek potrafi wleźć pod ciężką miseczkę pełną ziarna i wywrócić ją do góry nogami rozprowadzając ziarno po całym pomyszczeniu i poza nim to informuję, że tak, potrafi i nawet mu przy tym wąs nie zadrży.

Z notatniczka ogrodniczki - bazylia wzeszła dowodząc tym samym niezbicie, że może na niektóre rośliny działa łagodna przemowa i puszczanie im muzyki, ale u moich znacznie lepiej sprawdzają się groźby i inwektywy. Najwyraźniej "Rośnij, draniu, albo wypad" jest skuteczniejsze, niż Mozart w połączeniu z "a ti ti ti, kto ma takie listeczki śliczniusie".

Idę wygłaszać rozmaite kwestie, obrazeczki będą później, Trener sam się nie obmarudzi. Niech mi ktoś mądrzejszy powie, na co komu na kilka dni na Mazurach zapasy takie, jakby wybierali się tam na miesiąc i w siedmiu. I na piechotę. Oczywiście przyszło mi do głowy, że tak naprawdę Trener jedzie do ważącej 200 kg kochanki i będzie ją karmił, ale twierdzi, że naprawdę jedzie z kolegą Sz. (pozdrawiam), a że kolegę Sz. (pozdrawiam) znam od lat i slyszałam, że dziś dzwonił, to w sumie Trenerowi wierzę.
Chyba, że to wspólna kochanka i we dwóch ją będą karmić.
Zaparzę sobie melisę.

PS. Plan treningowy dla Kosz Angels jest w trakcie opracowywania - Trener Osobisty nie zapomniał i zabrał się za niego, ale nie potrafi napisać krótko, więc dostaniemy wielki, rzeczowy dokument o wszystkim, co młoda, wannabe wysportowana członkini gangu wiedzieć powinna.

Apdejt. Rozmowa z Trenerem kilka minut temu. Patrzę na zgromadzone licznie butelki z alkoholem i rzucam z przekąsem:
Ja - Żebyście tam z pragnienia nie pomarli...
TO - Policzmy - jest 1,5 l. wódki, 4 l. cydru, 5 l. wody i 2 l. coli. Dziennie człowiek powinien pić 3 litry płynów. Może być ciężko...
Sąsiadom słyszącym przed chwilą dźwięki przeraźliwe donoszę, że była to symulacja mojego "będę ryczeć w poduszkę" w wykonaniu Trenera i że nie takie ryczenie miałam na myśli.

Apdejt obrazeczkowy resztką sił, bo przesadzałam wściekle i wszystko mam gotowe do transportu na balkon. Dziś będzie baśniowo i poniekąd też.
Idę umrzeć na sofie, jeśli przedrę się tam przez skrzynki i donice.

sobota, 21 kwietnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/04/21 16:10:11
Zadanie z matematyki: jak to jest wspólna kochanka, to czy ma 100 kg?

A coli dobrze że nie biorą za dużo, bo uzależnia. Tak przy 10 litrach dziennie.
-
2012/04/21 16:12:11
Bartoszcze - naprawdę nie chcę sobie tego wyobrażać, bardzo nie chcę ;-)

O tej, co zmarła po coli czytałam wczoraj. Ja pierniczę, jak można wypić dziennie 10 l czegokolwiek, nie mówiąc o takim syfie, jak cola. Osobisty uzależniony nie jest, ot, czasem wypije parę łyków, bez fanatyzmu.
:-)
-
2012/04/21 16:26:47
"Rosnąć, rosnąć!" połączone ze smyraniem dłonią liści po wierzchu i dmuchanie na nie daje u mnie najlepsze rezultaty w przypadku pomidorów i chilli. Btw, zanosi się na klęskę urodzaju na tych dwóch, he, he, polach... *^v^* (chociaż tfu, tfu, na psa urok, nie zapeszam, bo tak mówiłam o sałacie rzymskiej a zostało kilka krzaczków, mam nadzieję, że tych najsmaczniejszych! ^^).
Czeka mnie zaraz obieranie 18 jaj przepiórczych...
-
2012/04/21 18:08:17
Brahdelt - muszę pomidory posiać (poza tym, że sadzonki też kupię), choć trochę nie bardzo mam gdzie ;-( Dynie się rozszalały, cukinia i ogórek też dają czadu, oby im tak zostało.
Mnie czeka duszenie drobiu, sam się nie udusi, na szczęscie udało mi się pojechać do Kiki na kawę, co mnie nyeco pocieszyło ;-)
-
2012/04/21 18:53:10
Siwizna kłaczków to może objaw starości???

To sobie odpoczniecie od siebie z Trenerem? Czasem to pozwala odetchnąć i podładować baterie taka krótka izolacja :)
-
2012/04/21 18:57:46
James - nie, Mysz po prostu zmienia barwy na wiosenne :-)

Co do wyjazdu Trenera - wiesz, jak to jest, też tęsknisz kiedy I. wyjeżdża i nie ma znaczenia fakt, że podładuje się baterie, tylko że się tęskni. Poza tym my niemal wszystko robimy razem i rzadko się rozstajemy na dłużej, niż kilka h, więc kilka dni to dla mnie mnóstwo czasu, więc marudzę już na zapas ;-)
-
2012/04/22 11:05:44
"Sir, are you OK?" - może być nawiązaniem do "Doctor Livingstone, I presume". Leży to w tradycji brytyjskiej. Czy serial jest brytyjski?
-
2012/04/22 11:27:18
Bres - niet, amerykancki, choć przypadkiem pani doktor jest - w serialu - Brytyjką. Niemniej imho takie pytanie skierowane do człowieka będącego bardzo widocznie jedną nogą w grobie nie ma sensu niezależnie od narodowości pytającego :-)
-
2012/04/22 11:32:48
Well, Squirk, to polski kontekst. Że bez sensu. Brytyjski może być taki:

"Stanley zwrócił się do Livingstone'a słynnymi słowami Dr Livingstone, jak sądzę? (ang. Dr Livingstone, I presume?), chociaż doskonale zdawał sobie sprawę, że ma do czynienia z poszukiwanym podróżnikiem, gdyż w promieniu wielu kilometrów nie było żadnego innego Europejczyka. Jako że jednak Anglicy nie zostali sobie przez tubylców przedstawieni, Stanley, jak przystało na wiktoriańskiego dżentelmena, uprzejmie poprosił doktora o potwierdzenie swojej tożsamości bez popadania w nadmierną ekscytację."

:-))))
-
2012/04/22 11:41:30
Bres - między innymi za to tak bardzo lubię Anglików. Zrobię wszystko, co się da, żeby tam kiedyś zamieszkać :-))
-
2012/04/22 11:45:11
To jest prawda. Jakkolwiek ich cywilizacja zmierza jakby ostatnio w kierunku, który jest dla mnie, by tak rzec, "foreign" :-)
-
2012/04/22 11:50:54
Bres - co konkretnie masz na myśli? ^oo^
-
2012/04/22 12:27:33
Tabloidyzację życia publicznego i jakiś taki debilny post-thatcheryzm w sferze gospodarczej. Likwidacja własnego przemysłu z jego tradycją, uśmiercanie własnego szkolnictwa wyższego, awersja do polityki społecznej jako pojęcia w ogóle, skupienie się na sektorze finansowym jako motorze gospodarki, ciągłe zmniejszanie obciążeń podatkowych najbogatszych 3%, itp. Do tego paranoiczne państwo z totalnym nadzorem video, "naked scanners" na lotniskach, wspieranie USA w wersji GWB, takie tam.
Taka tam moja szwabska perspektywa kogoś kto był za młodu anglofilem fanatycznym, dziś dodatkowo wzmocniona licznymi "Irish connections" :-)
-
2012/04/22 15:01:30
Brezly - zniechęcające trochę to, co piszesz, może i mnie przejdzie anglofilia, pogadam jeszcze z mieszkającymi tam znajomymi i bratem, ciekawam, jak to wygląda z punktu widzenia mieszkańca.
-
2012/04/22 17:41:38
A co do tej optymistycznej lekarki, to ja nie wiem czy to taka procedura nie jest właśnie, żeby tak optymistycznie i niesugerująco zapytać.
-
2012/04/22 17:44:36
Bartoszcze - z ciekawości sprawdzę, zaraz pacnę jakiegoś lekarza.
:-)