squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Poszłem na studia i osiągłem wszystko, czego żem pragł"

Powyższe to cytat z kolegi A. podrzucony mi wczoraj przez Trenera Osobistego. Zaznaczam, że żartobliwy, bo kolega A. zdecydowanie wypowiadać się potrafi, ale tak uroczy, że zgarnęłam na tytuł notki.

Stała się rzecz niezwykła, mianowicie owszem, jak co dzień jestem niewyspana, ale tym razem bez udziału Myszy - sąsiadka wpadła na cotygodniowe ploteczki i jakoś tak się zagadałam. Mysława Tłuścikiewicz, oczywiście, nadal w świetnej formie, zastałam ją rano dokonującą straszliwego spustoszenia na nowej kolbie z ziarnem. Zamówione w mailach nowe zdjęcia Myszy zostały rozesłane, mam nadzieję, że będziecie pozującą Myszą zachwyceni tak bardzo, jak ja (i jak ona sama sobą).

Trener Osobisty najwyraźniej przejął od aktualnych (siedmiu, wspaniałych) towarzyszy metodę przekazywania bliskim istotnych informacji na zasadzie subtelnego dawkowania, bo fragment wczorajszej rozmowy wyglądał tak:
Ja - Mam nadzieję, że nie robicie głupot i nie ma strat w ludziach ani przedmiotach?
T - Nie, nie, skąd, wszystko ok, siedzimy sobie....No, jeden telefon się utopił...
Ja - Czyj?
T - Kolegi B.
Ja - I co, udało się odratować?
T - To trochę skomplikowane, bo on się topił RAZEM z kolegą B....
Ja - Matkobosko, co tam się dzieje?
T - Niiiic, kolega B. trochę się zmęczył i poszedł odpocząć w wodzie i tak w niej siedział przez kwadrans.
Ja - Nic mu nie jest?
T - No cóż, trochę zmarzł, trzeba było go rozebrać, chociaż walczył, daliśmy mu suche ubrania, młody jest, nic mu nie będzie.

Tak, proszę Państwa, gdyby ktoś miał wątpliwości, wygląda wyjazd we dwóch na Mazury i w celu przygotowywania jachtów do sezonu. Jest ich ośmiu, w tym jeden mocno schłodzony, a wieczory wyglądają tak, że Trener Osobisty gra i śpiewa, kolega Sz. (pozdrawiam) śpiewa, a reszta świetnie się bawi i, kiedy Trener do mnie dzwoni, rykiem przekazuje mi informacje na temat swoich planów dotyczących zmiany orientacji seksualnej Trenera.
Dodam, że w dzień uczciwie pracują, więc nie dziwią mnie rekreacyjne wieczory, choć to odpoczywanie w jeziorze to moim zdaniem jednak przesada była.

Obejrzałam wczoraj (podczas zapierniczania na stacjonarnym) program o wielkich zgromadzeniach słoni na Sri Lance i mam taką refleksję, że dzięki bogom że mieszkam na polskiej wiosze pod lasem, gdzie jedynym potencjalnie niebezpiecznym dzikim zwierzęciem jest ryszard (zawsze mnie oburza nazywanie go rysiem, nie znamy się przecież, przyrodę trzeba szanować) albo dzik (mogący człowieka zbuchtać* mordką). Na Sri Lance musiałabym się opędzać od słoni, a coś mi mówi, że "a kysz!" albo szturchanie patyczkiem mogłoby być dla słonia niedostatecznie motywujące.

Zgodnie ze złożoną wczoraj obietnicą wykonałam piękne zdjęcie zezującego wściekle kurczęcia w donicy z liśćmi sałat i na tle reszty upraw - wstawię je, jak tylko obgimpię, czyli nieprędko, bo roboty mam tyle, że nie ma kiedy załadować, a do tego musiałam udać się ponownie do lekarza, gdyż wyniki badań mam kompletnie niezgodne z oczekiwaniami. Trochę nie mam humoru w związku z tym, więc obrazeczki będą później albo wcale.

Ostatnia książka Pratchetta jest taka sobie, jestem w połowie, może się jeszcze akcja rozkręci. Nie mówię, że jest zła, po prostu mniej mnie zachwyca niż, powiedzmy, "Piąty elefant".

* wiem, powinno być "zbuchtować", ale "zbuchtać" wymyśliłam jeszcze jako dziecię niewinne i bardziej mi się podoba.

wtorek, 24 kwietnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/04/24 15:54:48
Oooo, to ja nie wiedziałam, że trzeba zdjęcia Myszy zamówić mailem... Myślałam, że tutaj będą i nie widziałam!
A która to jest ostatnia książka Pratchetta?
Wyprowadziłam dzisiaj pomidory na spacer na balkon na kilka godzin, zadowolone jak pekari w monsunie (analogia nie do końca nietrafiona, bo nawet trochę dzisiaj wieje, jak przy monsunie ^^), trenują łodyżki. ~^v^~
-
2012/04/24 15:57:54
Brahdelt - Mysz pragnie pozostać anonimowa i uniknąć sytuacji, w której jej zdjęcia będą z blogaska ściagane przez roznamiętnionych wielbicieli ;-)
Ostatni Pratchett to "Niuch" - nie jest zła, po prostu mniej mnie bawi niż większość poprzednich.
U mnie uprawy stoją przy otwartym balkonie, wyciągają się do słońca tak, że dynie prawie leżą, nie mogę sie doczekać wystawienia tego wszystkiego na balkon, jak Osobisty wróci to będziemy wywlekać na parę h, sama nie będę się siłowała z wielkimi skrzyniami :-)
-
2012/04/24 16:01:21
No nie, ja zaczęłam od małych szklarenek Lidlowych, do dużych skrzyń przesadzę później, nie wiem, czy już nie po przeprowadzce (chociaż pewnie wcześniej, bo wszystko wskazuje, że przenosimy się w lipcu).
-
2012/04/24 16:03:53
Brahdelt - czyli nie udało się porozumieć, szkoda :-(

Moje też wysiałam do skrzyneczek, ale wszystko tak szybko wzeszło, że nagle miałam 3-4 cm sadzonki dyni i ogórków i musiałam poprzenosić, tylko paprykę mam jeszcze w małej doniczce, przesadzę ją w weekend, jak nabierze sił.
-
2012/04/24 18:44:20
tytul przedni :)) zreszta prawie jak zwykle :) ja tez kce zdjęcie myszy.
-
2012/04/24 18:49:45
Televel - ano, kolega A. bywa bardzo rozrywkowy ;-)
Odbierasz maile na koncie gazetowym?
-
2012/04/24 22:28:47
czasami tam zaglądam, zatem czekam na tego gryzonia z kolowrotka :)))
-
2012/04/24 22:30:30
squirk mam na gmailu poczte , adres na blogu:) albo wiesz tez gdzie :)
-
2012/04/24 22:31:21
Televel - to wysyłam na "wiem, gdzie", czyli pierwszy znany mi Twój adres :-)
-
2012/04/24 22:36:07
...i wysłałam :-)
-
2012/04/24 22:38:28
nie napisze, ze slodka bo nie lizałam ;)) ale kurna naprawde jest sliczna :)))
-
2012/04/24 22:39:13
Televel - jest śliczna, puszysta, mięciutka i pachnie trocinkami, jestem na jej punkcie kompletnie obłąkana ;-))
-
2012/04/24 22:43:15
zwlaszcza , ze widac , ze te trociny czyściutkie - widac jak dbasz o nia mocno :))
-
2012/04/24 22:51:46
Televel - do przesady wręcz, ma nawet specjalne gryzonkowe kołderki, wafelki, zabaweczki, domeczki, sprawdzonych weterynarzy i mnie, czyli całodobową zbzikowaną obsługę potrafiącą w razie potrzeby zrobić zastrzyk i przyciąć pazurki oraz, przede wszystkim, bardzo bardzo Mysz rozpieszczać. Efekt jest taki, że Mysz jest zdrowa, wesoła jak szpaczek, wciąż biega z nastawionymi na sztorc uszkami i wciąż pcha się na ręce i liże mnie po nosie ;-) Bardzo owocna współpraca ;-)
-
2012/04/25 09:11:47
Tiaa.... "Bardzo owocna współpraca ;-)".
I tylko kto tu kogo oswoił, się zapytam. Kiedyś czytałem taką artykułkę, duchu teorii samolubnego genu utrzymaną, że najskuteczniejszą strategią ewolucyjną roślin było uwieść Homo Sapiens smakiem, zapachem, kolorem. A najlepiej wszystkim naraz. Tulipan, pomidor i papryka były przykładami. Można jeszcze działaniem odurzającym.
Coś mi się zda że niektóre zwierzęta dokładnie to samo zrobiły. Ostatecznie (mam nadzieję że mój Kot tego nie czyta) łatwiejsze niż życia zwierzęcia drapieżnego jest życie zwierzęcia proszalnego.

P.S. Krupie J. wypadły cycki kiedy była z narzeczonym w oceanie. Donosi Guwna. Tytuł jest "Krupa (celebrysie nie zasługują na imię w tytule, przypominam, B.Y.) w oceanie z narzeczonym: Wypadły jej piersi". Ortografia oryginału. Trochę mi to przypomina allegrowego "Żyda liczącego pieniądze wraz z ramą".
-
2012/04/25 09:22:34
Aha, jak już jesteśmy przy zwierzętach.
Zdumiałem się niepomiernie.

teleinformatyka.pb.pl/2597617,23104,gry-komputerowe-nie-dla-polskich-swin
-
2012/04/25 12:53:12
Ja też poproszę zdjęcie Mysławy :)
-
2012/04/25 13:41:34
Brez - w pełni się z Tobą zgadzam, choć tulipany mnie nie ruszają, ale takiej papryce zwykle daję się uwieść ;-) Mysz jest najbardziej uwodzicielskim zwierzątkiem, jakie znam - nie napiszę, że jest słodka, bo mi tu predakcja zrobi nalot z wywieszonymi jęzorami ;-)
O cyckach wypadniętych czytałam, strasznie to smutne, mam nadzieję, że udało się przymocować je nazod.
Linkiem jestem oburzona, lubię świnie pod każdym względem, powinno się zapewnić im jak najlepsze zycie zanim je zjem.
;-)

-
2012/04/25 13:41:48
Emilyann - ok, podeślę :-)
-
2012/04/25 15:13:52
Mysława rzondzi. Owszem, pisałaś o niej z zachwytem wiele razy, ale dopiero jak się ją zobaczy, to się rozumie ;)
-
2012/04/25 15:21:50
Emilyann - a jak ona się lansuje, jak się prezentuje raz z lewego boczku, raz z prawego...Celebrytkysz ;-))
-
2012/04/25 22:34:52
To dzików u Ciebie nie ma?
-
2012/04/25 22:36:12
Bagienny - a nie wiem, popaczę w jakieś zestawienie tego, na co mam szansę natknąć się podczas spaceru.
:-)
-
2012/04/26 09:35:35
Cytat tytułowy jest wcale mało popularny wśród wykształconych i do tego wykonujących odpowiedzialne zawody ludzi! I nie wcale jako żartobliwe powiedzonko. Nasz system edukacyjny jest jest tak straszliwie kierunkowy że jak ktoś zna literaturę klasyczną to zazwyczaj nie umie dodawać do 100 :/
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/04/26 09:49:39
Mysława Tłuścikiewicz niechże przyjmie serdeczne pozdrowienia od mojej Kocisławy Miauczurnej. Kota tez uwielbia buszować nie w porę i budzić bladym świtem :)
-
2012/04/26 13:32:50
James - nawet mnie nie strasz, wiem, że ludzie potrafią kaleczyć, ale żeby takie zdanie powiedzieć zupełnie poważnie? Brrr :-/
-
2012/04/26 13:34:03
Zulko - rozbroiłaś mnie, za słowo "Miauczurna" składam głęboki pokłon, bo śliczne :-)) Duże głaski dla panny Miauczurnej, Mysz z pewnością też ją pozdrowi, jak tylko przestanie się miotać pod schodkami ;-))
-
2012/04/26 18:02:20
I jak z paczeniem?
-
2012/04/26 18:47:01
Bagienny - popaczyłam, zero dzików, za to mogę natknąć się na borsuka, jeża i padalca, a one mnie raczej nie zbuchtają, co za ulga.
:-)
-
Gość: Zulka, *.centertel.pl
2012/04/26 20:49:01
"Miauczurną" od jakowegoś poety ściągnęłam, ale fakt faktem - słówko jest genialne. Rozprzestrzeniać je należy.
-
2012/04/26 21:13:57
Zulko - zamierzam :-)