squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Tak bym chciała damą być...

ale nie mam na to najmniejszych nawet szans, bo nie mogę przecież nie rzucić cichą kurwą, kiedy o 2 w nocy tuż pod moim oknem kot czyni kotce awanse, a ona sobie tego nie życzy na całe gardło i okazjonalnie pierze go łapą po pysku.
Poważnie, wyglądało to tak, że ona siedziała i się na niego darła, a on się płaszczył obok i nalegał na konsumpcję związku. Coś w rodzaju:
 - Ależ Zdzisławo, cóż jeszcze mogę zrobić? Futro uczesałem, myszy nałapałem, mieszkanie posprzątane i nawet z Mietkiem na puszki po sardynkach nie poszedłem, a Ty nie i nie...
 - Dwie chude myszy - to ma być polowanie?! I nie myśl, że nie widziałam, jak się gapiłeś na tę łaciatą zdzirę spod 15-tki! (i pierdut go w pysk).
I tak w kółeczko. Rozważałam już edukacyjną wizytę przy współudziale mokrej szmaty albo miotły, ale w końcu on powiedział "mił?", ona się zastanowiła, odpowiedziała "mił..." i poszły w krzaki się....no, stawać jednością.
Coś jest w tym "mił" swoją drogą. Oglądałam program, w którym wielki lew chodził cały w nerwach, warczał na lwice, widać było, że go nosi i że wystarczy jedno krzywe spojrzenie i będą kłaki latać. I wtedy podszedł do niego maleńki lewek, przekrzywił łebek i powiedział "mił...". Od razu temu lwu napięcie opadło, powiedział "roar" i zaczął się z lewkiem bawić. Przetestuję na Trenerze.

Wczorajszy wpis u Bartoszcze przypomniał mi, jak wybraliśmy się z Osobistym i parą znajomych na zwiedzanie ogrodu zoologicznego w Płocku. Ogród jak ogród, przechadzało się nonszalancko mnóstwo futra, mniej albo bardziej interaktywnego, biegały stada otroczków domagających się waty cukrowej, słowem nic nadzwyczajnego. Do chwili, kiedy trafiliśmy nad jakieś małe jeziorko, przy którym cieszyły się życiem stadka żółwi czerwonolicych.
Staliśmy z kolegą S. zachwyceni, żółwie miotały się w trybie slow motion, a do jeziorka podeszła inna para zwiedzających - szyita na sterydach plus pasowna przyboczna w wersji blond. Popatrzyli na żółwie i szyita orzekł z podziwem:
  - Popatrz, jak je farbą pozaznaczali żeby ich nikt nie zajebał...
W tym miejscu pragnę podziękować koledze S. który odciągnął mnie za jakiś murek żebym mogła się w spokoju udusić. Prawdopodobnie uratował mi życie, gdyż szyita nie wyglądał na takiego, któremu robi różnicę komu przemieszcza kości twarzoczaszki w przypływie emocji.

W uprawach nowości, dynie wypuściły trzecie listki a bazylia wzeszła w dziwny sposób,bo jest jedna spora kępka po jednej stronie doniczki i 3 mizerne sztuki po drugiej a poza nimi pusto. Cukinia zaczęła nieco się słaniać, więc wysłałam ją na balkon. Trochę żałuję, że nie zapisałam, które dynie posiałam w największej donicy oraz że nie zaznaczyłam co jest rzodkwią w strączkach a co śmiesznym ogórkiem. Czeka mnie lato pełne niespodzianek.

Obrazeczek na razie tylko jeden, zwierzątkowy, bo jestem zajęta wymyślaniem powodów, dla których nie powinnam jechać dziś na zakupy. Miłego dnia Państwu, wyjdźcie za firewall, bo pięknie jest.

piątek, 27 kwietnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/04/27 12:24:10
Wzbogaciłaś moją rzeczywistość tym SZYITĄ na sterydach :DDD
-
2012/04/27 12:26:50
BP - sama przyznasz, że dresiarze są dość ubogo wyposażeni w okolicach karku, trudno nie uznać tego za rzucające się w oczy, wzmianka o szyi aż się prosi ;-)
-
2012/04/27 12:31:53
No tak, to przecież tzw. karki :)))
-
2012/04/27 12:35:02
BP - otóż to, a "szyita" brzmi bardziej elegancko ;-))
-
2012/04/27 13:48:59
Koci dialog mnie rozbroił :-)))
-
2012/04/27 13:59:57
squirk , po prostu zaśmiewalam sie jak to mówia do rozpuku z życia seksualnego kociąt z doskonalymi dialogami ;)))) świetna metafora ;)))
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/04/27 14:36:29
Moja kota, oprócz "mił", ma jeszcze w repertuarze równie rozbrajające "mrrrryyymiaaaaauuuu". I jeszcze potrafi w trakcie tego dźwięku ziewnąć sobie.
-
2012/04/27 14:50:19
Nie żebym chciał Boobfindera zastępować, ale na Gu..Wiadomej jest link do cycków, pod którym zachwycają się fantastycznością cycków przez to, że ich nie pokazano.
Serio serio.
-
2012/04/27 14:56:47
Zdecydowanie, a nawet rzekłabym - może być niezłym kamuflażem w towarzystwie dajmy na to - szyickim ;)
-
2012/04/27 15:05:34
Całkiem nie szkodzi, że dzisiaj jednak nie dotarłaś do Pana Truskawki, całkiem nie szkodzi... Bo wiesz, ja dziś byłam w Obi, tylko po kilka torfowych doniczek.
A wyszłam z: torfowymi doniczkami, plastikowymi doniczkami, 10 l ziemi, metalowym wieszakiem pod doniczkę, sadzonką truskawki białej ananasowej (!...)... Poza tym, posadziłam do ziemi chię, mitsubę i trawę cytrynową, po południu jak słońce się nieco uspokoi zrobię zdjęcia i Ci pokażę. Z góry uprzedzam, żebyś się nastawiła, że niektóre z sadzonek chilli są Twoje... *^v^*
-
2012/04/27 15:10:16
Ewo - bardzo dziękuję, mnie też, choć o 2 w nocy kilka uwag krytycznych jednak mi się wyrwało ;-)
-
2012/04/27 15:10:30
Televel - bardzo dziękuję :-))
-
2012/04/27 15:11:39
Zulko - rozbrajająca jest Twoja kota :-) czy Kocisława ma także nietypowe upodobania kulinarne? Kot znajomego lubi oliwki, tylko zielone, ale koniecznie całe i trzeba mu je turlać po podłodze żeby "upolował" ;-)
-
2012/04/27 15:15:29
Bartoszcze - takie "artykuły" są dla mnie ostatecznym dowodem na to, że część redakcji to śliniący się pryszczersi, którzy w życiu z kobietą do łóżka nie poszli, więc się entuzjazmują cyckami. Link bardzo boobfinderski, dziękuję :-)
-
2012/04/27 15:16:34
BP - kamuflaż szyicki przypomina mi hip-hop.pl/dresslife/komiks.html :-))
-
2012/04/27 15:17:20
Brahdelt - przyjmę z otwartymi ramionami, jak się okazało jeszcze kilka doniczek na balkonie upchnę ;-))
Do Pana Truskawki najpewniej dotrę jeszcze dziś, jeśli zdążę - już się tego obawiam ;-(
-
2012/04/27 16:57:12
A to dziw koty marcują w marcu i harcują podobno zawzięcie. Może to były dwa kocury co się nie lubiły bo weszły na swoje - terytorium?
A po myszy i szczury zaprasza miasto wrocłaW, które w centrum wyhodowało pokaźną ilość tej zwierzyny.
Zoo w płockU jest fajowe. Ze względu na niesamowite ukształtowanie terenu, na zboczu skarpy. I że takie małe miasto ma takie wielkie Zoo!
-
2012/04/27 17:10:14
James - też byłam zaskoczona tym kocim lagiem, ale to na pewno nie były dwa samce, koteczkę rozpoznałam, wydaje mi się, że kota też kojarzę, zresztą odgłosy z krzaków były bardzo jednoznaczne :-)
Fakt, że ładne mają w Płocku zoo, ale zawsze mam mieszane uczucia w takich miejscach, bo z jednej strony to jedyna okazja, żeby zobaczyć wiele zwierząt, z drugiej wszystkie te klatki :-/
-
2012/04/27 18:52:56
ja tylko w temacie kocich odgłosów dodam, że mój były niedoszły oglądał jakoweś anime z mechami tudzież innymi robotami, z zacięciem wielkim i wypiekami na twarzy. Sam se oglądał, ale nalegał, by mi fragmenty pokazywać, a ja grzecznie na brzeżku kanapy siadałam i oglądałam. Raz puścił jakiś "nadzwyczaj mroczny i tajemnicy rytuał summonujący" gdzie pan w stroju tradycyjnojapońskim odwalał taniec połączony z pieśnią. Chłop się zachwyca wykorzystaniem stardawnych rytuałów w nowoczesnym świecie, a ja siedzę, paczę, paczę i rzucam: wiesz co, mój kot tak robi, jak ma zamiar rzygać... (błoooj, muoooj, buooooj).
Myślę, żę to był poczatek końca naszego zwiazku.
-
2012/04/27 18:59:20
a czy koci dialog nadmieniał coś o przyszłości właśnie zawiązywanej przy świetle księżyca rodziny?
- gdzie będziemy mieszkać mój drogi? w którym kartonie po telewizorze? z którego śmietnika?
- jak sobie wyobrażasz wspólne wychowanie kociąt? do którego prywatnego przedszkola je poślemy? do tych miłych staruszków spod 30ki czy tej ślicznej pary z Myszą w klatce spod.. och, nie pamiętam, który to numer... bo do tego pier* szyity za nic naszych maleństw nie oddamy, na pewno by je potopił!
- i czy wiesz, że twoje miejsce jest pod mostem, jeśli jeszcze raz spojrzysz na tę łaciatą krowę spod 15tki?

p.s. a co na te kocie wrzaski Mysz? kręciła medytacyjnym bębenkiem? ;D
p.s.p ubawiłaś mnie po tzw. pachy :)
-
2012/04/27 20:45:18
Szysz - zrządzenie losu i tyle, bardzo energicznie popieram Twoje rozstanie z byłym odkąd o nim wiem :-))
-
2012/04/27 20:46:49
Sophie - mogłabyś być autorką kocich dialogów, następnym razem zwrócę się do Ciebie po inspirację ;-))
Mysz oczywiście ponapirzała się i bieżyła, to Mysz bez Trwogi, więc cokolwiek koty w okolicy robią ona bieży niewzruszona :-)
PS. Miło mi :-)
-
Gość: Zulka, *.centertel.pl
2012/04/27 21:34:49
A i owszem. Kota lubi jeść wafelki śmietankowe, jogurty, serki homogenizowane, chrupki serowe, bułkę z masełkiem i lody. To są jej przegryzki do normalnej kociej karmy. Lubi też spać w koszu z ziemniakami, w związku z czym nazywam ją Kartoflanką.
-
2012/04/27 22:15:00
Zulko - nie ukrywam, zatkało mnie trochę, to bardzo niezwykłe i "ludzkie" upodobania jak na kota, panna Miauczurna ma gust :-) Szczytem udziwnień kulinarnych, jakie prezentowało któreś z moich futrząt, było uwielbienie mojego psa dla cukierków - groszków pomarańczowych - oczywiście dostawał jednego jedynego groszka raz na sto lat, ale musiałam mu go toczyć po podłodze, podanego na dłoni nie zaszczycił nawet spojrzeniem. Czytałam też o kocie, który jadł tylko szynkę bez tłuszczu podaną na białej serwetce, a Mayle opisał kota, który przepadał za duszonymi grzybami z pietruszką, dla mnie to jakiś kosmos ;-)
-
2012/04/30 07:44:48
taki kolega to skarb- być może nie tylko twarzyczkę, ale i życie ci uratował pozwalając się dusić do woli! buźka się koledze należy!
-
2012/04/30 11:55:49
Migawko - kolega przeczytał to i jest bardzo z siebie zadowolony ;-)
-
2012/05/01 17:05:46
Niby klatki to prawda ale z drugiej strony Zooa prowadzą programy reprodukcyjne zwierzątek na wymarciu i starają się je ratować i restytuować w środowisku. Pełnią ważną funkcję.
-
2012/05/01 17:09:56
James - tak, stąd moje mieszane uczucia, ale jednak w ogrodach zoologicznych bywam, moje życie bez zapoznania się na żywo z góralkami patagońskimi czy pingwinami byłoby znacznie uboższe :-)
-
2012/05/02 10:44:22
Eh, przypomniało misię przy szukaniu czegoś innego:
bartoszcze.blox.pl/2011/09/Dwiescie-myszy.html
-
2012/05/02 12:15:42
Bartoszcze - Junior wyrywa z butów :-))