squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"W całym tym żeglarstwie najbardziej nie lubię kaca"

Tytuł to cytat z kolegi A., nawodnego towarzysza wojaży Trenera Osobistego. Trochę mi słów zabrakło, kiedy mi Trener kolegę A. zacytował. Trochę mniej trochę zabrakło mi ich, kiedy Trener Osobisty, zarośnięty i przykurzony, wszedł wczoraj, objuczony jak wielbłąd, w progi hacjendy, i oznajmił zduszonym basem, cytuję:
 - Kochanie, nie chciałbym, żebyś mnie źle zrozumiała, ale sempiterna mię boli.
Oczywiście natychmiast chciałam wiedzieć, jak mam go rozumieć, ale usłyszałam tylko "Dokładnie nie tak, jak rozumiesz w tej chwili", szczęśliwie okazało się szybko, że pośladki bolą go od wielogodzinnego schylania się i kucania przy jachcie. Ma chłopak fuksa, bo już szukałam mojego argumentu przeważającego w awanturach zwiadowczych, mianowicie wałka.*

Gdyby ktoś chciał wynająć jacht to proszę dać znać, wyszantażuję obniżkę ceny grożąc ujawnieniem mrożących krew w żyłach szczegółów pobytu pięciu (i trzech, za przeproszeniem, dochodzących) rozrywkowych panów na Mazurach w ostatnich dniach. Szczególnie liczę na zacytowane mi hasła w rodzaju "Ruchać bobry!" (bez obaw, żadnemu bobru włos z przyległości nie spadł) oraz (basem) "Koooocham Cię...". Powiem jedno - kiedy będę miała kolejną propozycję uczestniczenia w tym bardzo męskim spędzie to bardzo poważnie to przemyślę. Potem, oczywiście, pojadę.

Ponieważ Trener Osobisty rzucił (pochylając się, co odnotowałam, z pewną trudnością) wszystkie bagaże na podłogę w salonie, wielki plecak i kilka toreb oraz gitara stanowią malowniczy kontrast z moją pokojową plantacją warzyw przeważnie dyniowatych. Rozważałam przez chwilę wykopanie Trenera wraz ze sterta towarzyszącą z salonu, ale w porę przypomniałam sobie, co go boli, i postanowiłam zareagować bez zbędnego okrucieństwa, mianowicie wręczyłam powyższemu wafelki Duplo, oznajmiłam "Bóg mnie pokarał takim głupim chłopem" (cytat wiemy, skąd) i wyszłam pisać notkę. Dodam, że nie słyszę, żeby sprzątał, za to szelest sugeruje mi, że ten łez padół opuściły co najmniej dwa wafelki Duplo.

Serdecznie dziękuję za wszystkie słowa uznania dla niezwykłej urody Myszy. Mysz, oczywiście, ma się świetnie, aktualnie siedzi pod schodkami i się pirzy. Przez siępirzenie rozumiem wszelkie czynności wykonywane przez Mysz za pomocą pyszczka i łapek i zmierzające do tego, żeby każdy włos futra leżał tam, gdzie powinien. Mysz pirzy się często i starannie, stąd cały ten ogromny mysi urok na zdjęciach. Miałam dodać opis tego, jak bezczelnie, tańcząc na tylnych łapkach, żebrała wczoraj o ser i jak pochłonęła go z pośpiechem sugerującym, że nie jadła od tygodnia, ale nie chcę psuć jej imażu.

Ponieważ Osobisty zaplanował mi dzień pełen atrakcji, mianowicie pojedziemy wymienić opony i wyczyścić klimatyzację, czego domaga się nasza Srebna Szczała, oraz zrobimy zakupy, bo mleko wzięło i wyszło, obrazeczki nastąpią w terminie dużo późniejszym, bo na razie znalazłam tylko ten, trochę hermetyczny. Tymczasem biegnę zainterweniować, kolejny szelest papierka sugeruje mi bowiem, że Trener właśnie dostaje hiperglikemii.

* to oczywiście żart, nie używam wałka nawet zgodnie z przeznaczeniem, bo to przecież męczące.

czwartek, 26 kwietnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/04/26 15:42:24
Co za szczęście że się nie zajmuję tym całym żeglarstwem, bo to strasznie niezdrowe, jak od schylania i kucania rzyć boli.
-
2012/04/26 15:46:22
Bartoszcze - żeglowanie samo w sobie przykre nie jest, co wiem z doświadczenia, ale przygotowanie dwóch jachtów do sezonu do straszna robota, kilka h kucania potrafi wykończyć każdego gluteusa maximusa ;-)
-
2012/04/26 16:16:43
nie nadążam czytać Twoich notek na bieżąca, miły Gospodarzu, ogrodnikiem zwany. dobrze, że choć Mysz się pirzy systematycznie. :)
-
2012/04/26 16:20:43
Sophie - a bo mam nieszczęście być obdarzona czymś, co nazywa się lekkością pióra, więc piszę tak, jak mówię i myślę, co dowodzi, że mówię i myślę straszne głupoty ;-)) Gdybym miała zastanawiać się nad każdą notką, cyzelować zdania i bardzo bardzo się starać zrobić wrażenie na czytelnikach, tobym nie pisała, bo nie chciałoby mi się dopracowywać każdego szczegółu, a tak pisze mi się w zasadzie samo, więc notka jest każdego dnia :-)

Mysz bardzo się pirzy, że też jej się chce, mówię - masz już uczesane uszy i wszystko, przestań się nastraszać - a ona się pirzy i nastrasza, oszaleć można.
;-)
-
2012/04/26 17:44:36
Woda...
Szum...
Wino...
Śpiew...

Hmm chyba dalej wolę śliwowicę na 2000 m npm ;]
Swoją drogą te dupy są głupie kiedy schodzi się z góry też boli ;]
-
2012/04/26 18:47:59
Bagienny - żeby oni wino pili...Kolega A. przywiózł spirytus, rozcieńczony, dzięki bogom, a Trener nie miał szans na wypicie nawet ilości przyzwoitej, bo śpiewał ;-)
-
2012/04/26 19:14:06
A ja się zaczytałam i spaliłam 2 naleśniki, o!
W żeglarstwie zawsze wieje, nawet na lądzie ;)
-
2012/04/26 19:16:31
BP - a z czym planujesz te naleśniki zrobić? Szukam naleśnikowych inspiracji, bo Osobisty lubi.
Fakt, że wiało im tam solidnie, ale o dziwo wrócili zdrowsi, niż pojechali. No, pomijając wątrobę.
;-)
-
2012/04/26 19:22:38
Zawsze przynajmniej kilka na słodko, a reszta tym razem ze smażonymi warzywkami z kminkiem polane sosem serowym. A może z tuńczykiem i suszonymi pomidorami? Hmm... chwilowo zjadłam na słodko klasik z duszonymi jabłkami, więc wena mi się wznowi, gdy zgłodnieję :)
-
2012/04/26 19:28:55
BP - te z warzywami bardzomisię, u nas zwykle są meksykańskie, szpinakowe albo z pieczarkami. Dzięki :-))
-
2012/04/26 20:54:48
Nie rozumiem tej ironii i śmichówhuhów pod adresem Barcy. Się nauczta grać jak oni a potem ironizujta. Że niby kto zamiast? Bayern może? Z Riberym, którego zatrzymuje w Bundeslidze facet, którego nie chciał PZPN, bo go (PZPN Łukasza P.) oskarżał o korupcję? Albo jakieś angolstwo za pieniądze ruskich oligarchów ganiajace, w ilości dwóch Britons na drużynę. Rayne Looney?

No, dobra. Koniec fundamentalizmu rodem z Plaza de Catalunya.

Na Guwnej atak biustów na pokazie Zienia, ale najlepszy numer jest tu:

blox.blox.pl/2012/04/Odpowiedz-na-list-otwarty-blogerow-z-Bloxa.html

To już bym się prędzej doczekał że Banik Ostrava dokopie Barcelonie. (Tu:

w907.wrzuta.pl/audio/4RwXqpAb58R/mam_ledwie_blizne
-
2012/04/26 21:12:10
Bres - to tylko zabawny obrazek, poza tym przecież nie trzeba samemu grać żeby móc skrytykować czyjąś słabą grę :-)

Odpowiedź pozytywnie mnie zaskoczyła, tzn. nie że cuda się staną, bo pożyjemy-zobaczymy, ale że odpisali bez focha i obrazy.

Coś Ci wysyłam, będziesz pod wrażeniem :-)
-
2012/04/26 22:54:04
żeglarstwo podoba mi sie , pare razy byłam na żaglach, a swego czasu jechalam odebrac 400 km syna z obozu zeglarskiego bo przezyl potworny sztorm i sie rozchorował-( w tym czasie tzn. w tym dniu tez ktos zginął na łodzi) to byl jego pierwszy i ostatni oboz żeglarski ...a mi szkoda, ze tak sie stalo.
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/04/27 09:24:38
Nie znam obyczajów mysich, więc mam pytanie - czy jak się mysz wypirzy, to spać idzie, tak jak wypirzony kot?
-
2012/04/27 10:03:36
Televel - fakt, szkoda, że tak wyszło, mnie nikt bliski nie utonął (odpukać, oby się to nie zmieniło), ale kilka razy niewiele brakowało i nie wiem, czy nie zniechęciłabym się do pływania, gdyby komuś bliskiemu coś się stało :-/
-
2012/04/27 10:05:35
Zulko - to zależy od pory dnia. Kiedy Mysz pirzy się w godzinach porannych i popołudniowych to chwilę później, cała śliczna i elegancko ponastraszana, idzie spać. Wieczorem Mysz napirza się starannie, wygładza się w celu uzyskania kształtu jak najbardziej opływowego i idzie zapierniczać w Kołowrotku albo Kołowrotku, ponieważ na swoją zgubę zainstalowałam jej aż dwa. Kiedy zbliża się pora mojego snu Mysz przenosi się do Kołowrotka, który tłucze się głośniej. To na pewno przypadek.
;-)