squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Będąc młodą ogrodniczką zakwitł mi pomidor malinowy.

Serio serio, wczoraj go kupiłam a dziś rano był już zakwitnięty.
Bystry czytelnik z pewnością zauważy, że pomidorów malinowych kupować nie planowałam, za to chciałam mieć koktajlowe. Otóż jakoś tak wyszło, że mam malinowe, a wszystko dzięki wczorajszej wizycie u Pana Truskawki.
Przybyłam w strugach deszczu z zamiarem nabycia sadzonek pomidorów koktajlowych i rozmarynu. Niestety, nie było, za to malinowych cała skrzynia. Byłam na ogrodniczym głodzie i musiałam coś kupić, zasypałam więc Pana Truskawkę gradem pytań i już, już miałam iść do samochodu z trzema dorodnymi krzewami, gdy wzrok mój padł na sadzonki papryki i powiedziałam "O, papryka."
Na co Pan Truskawka powiedział "Tak, czerwona. Czerwoną paprykę koniecznie trzeba mieć".
W związku z tym zgadnijcie, co.
Tak, trzy sztuki.
Trener Osobisty czekał w samochodzie i mam wrażenie, że nie spodziewał się ujrzeć przemoczonej mnie wtłaczającej za przednie siedzenie Srebnej Szczały niewielką plantację, wyszłam wszak po maleńkie sadzoneczki.
 - Co ja paczę? - zainteresował się uprzejmie Trener Osobisty.
 - Paczysz pomidory malinowe i paprykę czerwoną.
 - Malinowe to nie to samo, co koktajlowe, mam rację? Widziałem krzaki koktajlowych, są o połowę mniejsze.
 - Noo, troszkę się różnią, owszem.
 - Rozmiarem, prawda? One jeszcze urosną?
 - Troszeczkę...
 - Aha. - łypnął złowrogo Trener Osobisty. - Czyli będą bardzo dużymi krzakami, nie kręć, widzę przecież. I skąd papryka? Masz w domu sadzonki papryki.
 - Pan Truskawka powiedział, że trzeba ją mieć...
Trener Osobisty przewrócił oczami i rzucił mi spojrzenie sugerujące, że gdyby Pan Truskawka powiedziałby mi, że trzeba mieć na balkonie także baobaby tobym właśnie upychała w bagażniku donicę rozmiaru średniego słonia, a właściwie to on, Trener Osobisty, wcale nie jest pewien, czy wśród kilkunastu donic i skrzyń już jakiegoś małego baobabu nie mam. Niemniej wykonał i polakierował podpórki pod pomidory malinowe, więc może nasz związek jednak jakoś przetrwa.
Aha, rozmaryn i koktajlowe zamówiłam, muszę je mieć przecież.
Tematu zakupionych nasion fasoli szparagowej i bardzo wczesnej odmiany grochu w ogóle nie będziemy rozwijać, dobrze? Omieciemy poprzednie zdanie wzrokiem i więcej do niego nie wrócimy.

Pogoda, z mojego punktu widzenia, znacznie się poprawiła, mianowicie deszcz napierniczał wczoraj przez cały dzień, a dziś jest chłodniej, niż w ostatnich dniach, i nieco wietrznie. Idealnie po prostu. Mysz z godnością wysunęła się spod schodków i zażądała wzięcia się na dłoń, gdzie rozpłaszczyła się i pozwoliła, aby lekki zefir rozwiewał jej wąsiki i czułki kosmickie. Czułki kosmickie - wyjaśnię, bo może nie wszyscy wiedzą - to pojedyncze bardzo długie włoski na mysich brwiach dowodzące pozaziemskiego pochodzenia mysiej rasy. Posiadacze zdjęć Myszy z pewnością zauważyli je na zdjęciach - Mysz ma już 1,5 roku, więc jej czułki kosmickie są bardzo dorodne, jak zresztą cała Mysz, której upały ani burze nie przeszkadzają w konsumowaniu wszystkiego, co jej wpadnie w łapki, i żebraniu o więcej.

Idę poprzesadzać, samo się nie zrobi, obrazeczki dostarczę w terminie późniejszym. Tym samym liczba rezydujących w salonie skrzyń z ziemią i roślinnością sięgnie 17 niemałych sztuk. Być może nieco mnie poniosło, jak twierdzi Trener Osobisty, który w dodatku rzucił dziś "Jeszcze tylko 10 dni i wszystko to pójdzie na balkon i będziesz mogła tam spędzać długie godziny pielęgnując, kiziając listeczki i przemawiając do kwiatów, zacznę odliczać czas do odzyskania przejścia na sofę". Też mi coś. Spokojnie da się na sofę dostać, wystarczy tylko przesunąć lekko donicę z grochem i uważać na cukinie.
Poza tym przemawia się do liści, z kwiatami nie rozmawiam, bo przyciągają uwagę owadów, i niechętnie akceptuję ten etap na drodze do plonów.
Miłego dnia Państwu.

PS. Z notatniczka ogrodniczki - do zapamiętania - podczas radosnego grzebania w ziemi lepiej jest nie odgarniać dłonią opadających na czoło włosów. Nie ma się wtedy czarnego czoła i ziemi we włosach. Wiem na pewno, bo mam.

sobota, 05 maja 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/05/05 17:04:15
Ubolewam z powodu niewidzenia kosmicznych czułków Mysich ;-(

W mojej skrzyni parapetowej też już mocno zielono i gęsto. Przede mną przykry obowiązek wyrwania co najmniej połowy roślinek. Może później...
-
2012/05/05 17:08:03
Ewo - za minutkę wyślę zdjęcia ukazujące czułki kosmickie w całej okazałości :-)
U mnie bardzo zielono, ale wiem już, że groch nie będzie współpracował i muszę do niego zrobić drugie podejście, liście sałat też rosną jakoś bez przekonania, trochę roboty mnie czeka, sama myśl o tym jest męcząca ;-)
-
2012/05/05 21:27:00
Nie wiedziałam, że koniecznie trzeba mieć czerwoną paprykę... Ale tej to już na pewno nigdzie nie upchnę, bo kiełkuję okrę i na dniach sieję edamame, więc wykpię się różnorodnością chilli, w końcu to też będą papryczki, niektóre bardzo duże i większość czerwonych. *^v^*
Baobab chyba daje fajny cień, na lato jak znalazł! ~^o^~
-
2012/05/05 21:31:38
Brahdelt - też nie wiedziałam, ale Pan Truskawka odmienił moje życie, teraz juz czerwoną paprykę mam. Też powinnaś, przecież koniecznie trzeba, więc dobrze, że będziesz mieć te chili ;-)
Jak się kiełkuje okrę? ma nasionka, jak inne różne? Uwierzysz, że nigdy okry nie jadłam? Jeśli gdzieś dopadnę świeżą to się skuszę.
Myślałam nad tym baobabem, ale nie upchnę go już na balkonie, niestety ;-)
-
2012/05/05 21:42:52
Okrę się kiełkuje tak, że wsadza się ziarenko najpierw na 24 godziny do wody, a potem do ziemi, i podlewa, od tego miejsca standardowo jak inne. ^^
Okrę jadałam z puszki, w daniach hinduskich, ciekawa smakowo, więc zachciało mi się świeżej spróbować. U nas ze świeżą może być problem chyba, nigdy nie widziałam, może w Kuchniach Świata?...
Donicę z baobabem zawsze można postawić w salonie tuż przy oknie, żeby miał światło, cień przecież będzie rzucał dookoła! *^v^*
-
2012/05/05 21:46:00
Brahdelt - o, hmm. Hmm. Nie, nie zmieszczę kolejnej donicy. Chyba.
;-)
trochę zniechęca mnie do okry to, że robi się śluzowata, nie jest to moja ulubiona konsystencja, ale przełamię się i kupię puszkę.
W salonie tuż przy oknie są, dzięki bogom, worki z mąką, zresztą jakbym tu jeszcze próbowała coś wstawić toby mnie Osobisty wywiesił za nóżkę za okno, żebym skruszała.
;-)
-
2012/05/05 21:50:28
A, chyba, że tak. U nas worki z mąką i ryżem oraz butle 5l z wodą stoją pod ścianą naprzeciwko lodówki (do kuchni trzeba wchodzić bokiem ^^), tak więc mam trochę miejsca na baobab pod balkonem, chociaż stoi tam wózek na zakupy chwilowo wypełniony 20 litrami ziemi. *^v^*
Tak, okra robi się nieco śluzowata, ale w potrawie obok innych składników ta cecha nie jest aż tak zauważalna. Zresztą, jak mi wykiełkują trzy ziarenka, to ci jedną sadzonkę poślę mężopocztylionem, razem c chill'ami. ~^o^~
-
2012/05/05 21:53:15
Brahdelt - świetnie się składa, bo chyba znajdę na balkonie jeszcze kilka cm miejsca na kolejną donicę. A serio - dziękuję, z przyjemnością rozszaleję się jeszcze bardziej ;-)
Chciałabym mieć w domu 20 l ziemi - salon mniej uwierałby wtedy w biodrach, a tak mam 50 l i na wszelki wypadek rzadko do salonu zaglądam. Osobisty przyzwyczaił się chyba do stąpania lekko i ze wzrokiem utkwionym w podłodze przy akompaniamencie mojego "Uważaj na ogórki!" ;-)
-
2012/05/06 00:07:02
No wiadomo, że jak się ma taki metraż, jak my, to trzeba rozsądnie gospodarować miejscem. Jeszcze dwa dni temu miałam 60 l, ale poszło na balkon w skrzynki. Tę dwudziestkę też tam umieszczę, jak tylko dokupię zaczepy do skrzynek i małą skrzynkę 40 cm na edamame. Już się cieszę na myśl o przeprowadzaniu się w lipcu z tymi wszystkimi donicami z podrośniętymi a być może już owocującymi krzaczorami!... ^v^
-
2012/05/06 00:38:31
Miałam na balkonie: truskawki, pomidory koktajlowe, groszek cukrowy oraz paprykę. Osobiście stoję na stanowisku, że człowiek minimum raz w życiu powinien tak mieć. Pocierpi, to mu przejdzie:P
-
2012/05/06 01:48:27
Brahdelt - wiesz, że ja to wszystko obejrzę na żywo, prawda? A oko mam dobre i podobnież przynoszę szczęście uprawom, w zeszłym roku sąsiadce umierał jarmuż i borówka amerykańska, a ja tylko na nie popatrzyłam i zasugerowałam, żeby się nie opierniczały i potem rosły jak gupie. Tak że no.
;-)
-
2012/05/06 01:49:46
Dario - to ja drugi rok tak trochę cierpię, ale zasadniczo jestem dumna z balkonowych pomidorów i ogórków (zeszłorocznie) i liczę na to, że i w tym roku rośliny się ogarną :-)
PS. Witam serdecznie :-))
-
2012/05/06 01:58:26
Czyli Cię trzyma... Sądzisz, ze to nieuleczalne? ZAKAŹNE?????????
-
2012/05/06 10:25:25
Dario - mam nadzieję, bo - pomijając uroki babrania się w gruncie i znoszenia krytycznych uwag Trenera Osobistego - własne warzywa z balkonu to jednak świetna rzecz ;-)
-
2012/05/06 11:42:54
Dario, to zakaźne, przeszło na mnie... *^v^*
Squirk, jak tylko się przeflancujemy (forgive my pun, ha, ha, ha... ^^), to przyjdziesz popatrzeć na moje warzywa! (a ja Cię za to nakarmię ^^) Borówkę amerykańską mają rodzice na działce, tam wciąż trwa walka: ojciec sadzi owoce, mama kwiatki i sieje trawę jak szalona, po co komu tyle trawnika do koszenia?... Ale z drugiej strony, jak się nie ma działki pod nosem (czytaj: tuż przy domu), to cokolwiek jadalnego nie ma zbyt wielkiego sensu, bo z działki pracowniczej zaraz ktoś te plony ukradnie, ech...
-
2012/05/06 14:10:52
Brahdelt - własnie podlałam plantację, jesteś pewna, że cukinia się płoży? Wygląda, jakby nie miała sił i stąd to płożenie, trochę się niepokoję.
Z przyjemnością do Was zawitamy, tym bardziej, że teraz będziemy mieć o wiele bliżej :-))
Rodzice powinni rozwazyć hodowlę królików, trawa by się nie marnowała :-) Nie da się tam jakoś ochraniać działek przed złodziejami?
-
2012/05/06 19:55:47
Skoro poleguje, to przesadź ją do skrzynki tylko nie wyciągaj sadzonki z ziemi, ale złap za garść ziemi dookoła korzeni i przenieś całą bryłę. I możesz ją wsadzić na tyle głęboko, że zasypiesz ja ziemią po same liścienie.
Nie można na działkach hodować zwierząt, bo przecież czasami nikt tam nie zagląda przez kilka dni.
-
2012/05/06 20:47:19
Brahdelt - ona jest już w docelowej, dużej i głębokiej donicy, sadzonki mają po kilkanaście cm i po kilka listków, łodygi nie są grube, może po prostu nie mają siły stać, tylko się płożą, bo tak mają, a ja się niepotrzebnie martwię. Zapytam jeszcze sprzedawczynię nasion (i rozważę hodowlę królików na balkonie ;-)).
-
2012/05/06 20:54:54
baobab powalający śmiechem na kolana :) :)
oby tylko nie doszło z Osobistym do Stawiania ultimatum typu: "albo baobab albo ja!"

i żeby się nie okazało że od tego momentu ktoś będzie zmuszony mieszkać na balkonie i jeszcze dzielić ten kawałek podłogi np z pomidorami ;)
-
2012/05/07 15:27:18
Łosiek - Osobisty nigdy by takiego pytania nie zadał, bo z góry zna odpowiedź, oddzielne zamieszkanie też nie wchodzi w grę, bo dość się lubimy ;-))