squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Kto będzie zwracał uwagę na biust, mając pod nosem apetyczne piersi..."

Tytuł stąd, wypatrzony bystrym oczkiem Emilyann, gnę się w pokłonach. Ktoś się najwyraźniej na widok biustu zacukał i ani kroku poza temat wyjść nie może, a szkoda, bo tyle interesujących rzeczy się dzieje wokół, np. majtek nie wolno jeść a kilku farmaceutów nienawidzi pieniędzy i poważnego traktowania. Zupełnie serio proponuję, żeby głosować nogami i nie kupować nawet głupiej paczki chusteczek u ludzi, którym nagle odbiło i uznali, że mogą decydować za innych.

Poza tym niech mi ktoś powie, dziękuję uprzejmie, gdzie jest ten deszcz, co miał od wczoraj padać, bo nie wiem, może mu nikt nie powiedział, że to już, i dlatego nawet nie drgnął. Trener Osobisty mówi wprawdzie, że kiedy szedł na siłownię to spadło kilka kropli i oczywiście wierzę mu, tyle, że to miało być dużo więcej kropli i tak, żebym ja też skorzystała.
Z dobrych wiadomości - groch się zmobilizował, pogrzebałam w gruncie patyczkiem, a tam kiełki. Dosiałam jedną groszą sztukę na miejsce tego Cudu, ahaha, Kelvedonu, co wstał i niezzwłocznie padł. Ponieważ zupełnym przypadkiem mam jeszcze pojemniczek, ziemię i ziarno planuję dosiać trochę dla samych pędów, bo Brahdelt mówi, że dobre. Wszystko mi rośnie jak jakie gupie, odpukać, i nawet zrobiłam wczoraj kilka zdjęć, żeby się chwalić, jak tylko obgimpię wrzucę na Fanpejcz, trochę nie mam na takie rzeczy czasu ostatnio, ale w weekend postaram się nadrobić. Zwłaszcza, że Trener Osobisty zostanie porwany przez męża Kiki i jadą coś nagłaśniać (albo mają kochanki i jakoś to wspólnie organizują, ale nie mamy pewności, a dość fajni dla nas są, więc uznałyśmy, że może faktycznie nagłaśniają), więc mój czas będzie tylko mój (i Myszy).

Znowuż oglądałam wczoraj o zwierzątkach i powiem Wam, że wcale nie jest łatwo być jeżozwierzem, natomiast życie ryszarda (teoretycznie rysia, ale nie zostaliśmy sobie przedstawieni, a szacunek dla przyrody trzeba mieć) zimową porą nie jest wcale złe i obfituje np. w głupie króliki, którym przyszło do głowy nagle bez sensu wychynąć sobie na świeże powietrze. Widziałam wczoraj jednego, który już nie wchynął z powrotem, bo natknął się na ryszarda i nastąpiły reperkusje. Lubię króliki, oczywiście, ale jestem świadoma, że nie są to zwierzątka o umysłach lotnych.
Ponadto tłukli się, dzięki bogom na ekranie, bawół i nosorożec i wygrał ten drugi, co pomogło mi wyciągnąć wnioski nt inteligencji bawołów, bo trzeba chyba na mózg upaść, żeby się z nosorożcem tłuc, oraz lwy napadły na żyrafę, a tej też chyba rozum odjęło, bo pląsała sobie w chaszczach zamiast okazać antagonistom żywiołową niechęć i szybciutko się z miejsca akcji zabrać. Żyrafa ma ogromny potencjał jeśli chodzi o obronę, bo może jednym kopnięciem solidnie lwa uszkodzić - ta chyba nie wiedziała, co z nogami zrobić, bo pohasała sobie anemicznie, potem do akcji wkroczył duży lew i było po wszystkim. Nie mówię, że lwy powinny konsumować wyłącznie tartinki z rokpolem z papierowych serwetek, ale trochę mi zawsze żyraf żal, bo są ładne, za to nie miałabym nic przeciwko temu, żeby ktoś wyjadł z Afryki wszystkie hieny.
Poza tym mam nowy pomysł na swoją karierę, mianowicie będę przechadzała się po lesie z torbą pełną orzechów i nasion i wsypywała je do jamek zamieszkanych przez norniki żeby nie musiały (norniki, nie jamki) w zimie wychodzić i szukać pokarmu, bo sowy, jak się okazuje, też norniki lubią, tylko trochę inaczej. Norniki są proszę sobie wygooglać jakie śliczne i puszyste, a wiadomo, że śliczne i puszyste trzeba chronić. 

Zapytano mnie wczoraj w dwóch egzemplarzach skąd biorę pomysły na kolejne notki. Otóż, drogi Pamiętniczku, ja pomysłów na notki zwykle nie mam. Bardzo rzadko jest tak, że chcę pisać o czymś konkretnym, bo za dużo tego konkretnego dzieje się wokół i jakbym tak miała pisać o wszystkim tobym niczego innego nie robiła. Siadam i jakoś samo wychodzi. Gdyby ktoś zapytał o czym jest mój blog tobym musiała trochę się pozastanawiać, bo myśl przewodnia jest taka, że siadam i piszę to, co mi wpadnie do głowy, w dodatku nie po to, żeby mieć nagle milion czytelników czy wyrwać płeć przeciwną na "taka jestem wrażliwa, samotna i smutna, pieść mnie i czochraj, bez Ciebie mam weltszmerc". Reasumując - piszę, bo mnie to bawi, a Wy jesteście moim motywatorem, bo czytelników mam takich, że spokojnie można mi zazdrościć, proszę się nie krępować i zazdrościć ile kto chce. Jeśli mnie bawić przestanie to przestanę pisać i wymyslę sobie inną formę rozrywki, na razie piszę i może o kulinariach też zacznę, tylko wizja słitkomciów mnie wciąż zniechęca. Nie wiem, jak zapobiec pojawieniu się na blogu słodkich idiotek, moderować go przecież nie będę.

Obrazeczek mam na razie jeden, za to rozrywkowy, i idę poszukać ich trochę więcej, żeby ten taki samotny nie został. Udanego weekendu, bawcie się dobrze.

piątek, 25 maja 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/05/25 12:15:25
Jako niefachowiec uprzejmie się zapytam, co to może być to czerwone pod koronką na tych piersiach? (bo myślę, że to piersi, choć z drugiej strony spocenie może sugerować, że to ten biust na który nie ma co zwracać uwagi)
-
2012/05/25 12:17:25
Bartoszcze - a bo ja wiem, może koronka czymś podszyta albo egzema tuszowana ;-)
-
2012/05/25 12:24:20
Biust i apetyczne piersi, pieść mnie i czochraj... No, no, ten wpis wypozycjonuje Ci się w guglach znakomicie :-D
-
2012/05/25 12:25:28
Wkurzony - no dzięki, nie pomyślałam o tym...Jak się ze mnie zrobi blogerka popularna to się stąd zwinę ;-)
-
2012/05/25 12:27:48
Mam elektryczną formę do smażenia takoyaki, to będzie jej debiut! *^v^*
Zjadłam właśnie jednego młodego pęda grochu Iłowieckiego i potwierdzam, że jest smaczny - świeży, lekko pikantny, do sałatek będzie super!
-
2012/05/25 12:30:42
Brahdelt - w takim razie zrób koniecznie i opisz, jak wyszło, coś mi mówi, że to będzie hit, ośmiornica sama w sobie jest świetna przecież.
Groch owszem, skubnęłam i zgadzam się, że smaczny, przetestuj też liście rzodkiewki, jakiejkolwiek, rosną błyskawicznie i są rewelacyjne w smaku, posiałam całą skrzynke tylko dla liści właśnie :-)
-
2012/05/25 12:41:25
Liście rzodkiewki zjadam, kiedy kupię pęczek rzodkiewki, są rewelacyjne! Nie mam już niestety miejsca na skrzynkę z rzodkiewkami, bo muszę jeszcze dokupić sadzonki bazylii, mąż się domaga, bo moja bardzo słabo rośnie i zaraz zostanie zjedzona, jest jej garsteczka.
-
2012/05/25 12:45:37
Brahdelt - coś jest nie tak z bazylią w tym roku, posiana urosła trochę i zastygła, sklepowe padają jak muchy po kilku dniach, jak podlewam to źle, jak nie podlewam to źle, ciężko trafić. Może posieję jeszcze raz, tylko ze świeżych nasion, kupię po weekendzie.
Mało ziół mam w tym roku, muszę jeszcze chociaż oregano dokupić i miętę.
:-)
-
2012/05/25 12:53:43
A, byłbym zapomniał - pytasz o ten deszcz. Otóż ten deszcz będzie padał w sobotę i niedzielę, bo to jest tak, że gdy pracuję, to za oknem upał, a na biurku 30 celsjuszy, natomiast gdy mam czas i ochotę się porekreować, to leje i grzmoci.

Przynajmniej u mnie, we wrocku.
-
2012/05/25 12:56:08
Wkurzony - chętnie bym się zamieniła, serio. Nie ma tragedii chwilowo w postaci jakichś strasznych upałów, ale przydałoby się jakieś orzeźwienie (piwo odpada) :-)
-
2012/05/25 13:18:32
Kupię po niedzieli sadzonki bazylii "od chłopa" a nie sklepowe, zobaczymy. Czaję się też na kilka odmian mięty i szałwii... ^^
-
2012/05/25 13:21:47
Brahdelt - mnie ta nasza chia zastanawia - hodujesz dla liści czy nasion? Nie wiem, jak tego używać, muszę poczytać, bo bardzo ładnie rośnie i niedługo pewnie dałoby się ją do czegoś wykorzystać.
Twoje chili rosną przepięknie, mówiłam, że jako wyraz uznania dostały Mysz Tyczną? Mam zdjęcie i wyślę w weekend, muszę wreszcie nad zdjęciami posiedzieć :-)
-
2012/05/25 13:45:17
Sama nie wiem... Pierwsze listki chii były szałwiowe i smaczne, kolejne już są tylko zielone, nie wiem dlaczego, gdzie się podział smak. Na razie rośnie, więc nie zmuszam jej do opuszczenia doniczki, może zakwitnie to zbiorę nasiona. *^v^*
Cieszę się, że chillisy rosną, moje też, nie nadążam z ich obracaniem a codziennie mają nową parę liści! Robert powątpiewa, czy w tym sezonie zjemy własne chilli, ale on chyba dawno nie wchodził do pracowni..... ~^o^~
-
2012/05/25 13:47:05
-
2012/05/25 13:49:32
Brahdelt - o, nie skubałam mojej jeszcze, spróbuję później. Co do chili - czemu miałyby nie owocować, skoro mają wszelkie warunki? Ja stanowczo wierzę w Twoje i moje tegoroczne plony, a wiara ma moc sprawczą :-)
-
2012/05/25 13:50:10
Bartoszcze - pamiętam, Adams to człowiek, który zdecydowanie wiedział, gdzie ma swój ręcznik ;-))
-
2012/05/25 13:57:04
Adams Adamsem, czy Ty pamiętasz, że dziś Dzień Ręcznika?;-)
-
2012/05/25 14:13:26
Bartoszcze - tak, dzięki Bagiennemu, bo zrobił obrazeczek :-)
-
2012/05/25 14:26:37
Hienów mi proszę z Afryki nie wyjadać, bo tak jest i tak kupa smrodu, a jakby hienów nie było to kto by smierdzące truchło jadł? no kto? zyrafa przecież się az tak nie schyli ;) Więc wniosek mój - hieny zostają
Natomiast gupi od tabletek mogą odebrać sobie samobójstwa pierdolnąwszy się głową w pierwszy lepszy murek, ale o tym ja tu: berberyslowo.blox.pl/2012/04/Zalek-poslady-sciska.html
A i się pochwalę: tfu tfu kupna bazylia postanowiła jednak żyć, sygnalizując to bezczelnie poprzez całkiem nowe dwa liście. Może ona nie lubi jak ja jestem w domu co? Muszę częściej chyba na te konferencje.,.
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/25 14:28:08
A ja właśnie - cytuję częściowo - "taka jestem wrażliwa, samotna i smutna..."
I wkurzona na maxa!
-
2012/05/25 14:38:48
Berberysie - ok, hieny zostają pod warunkiem, że będą jeść tylko padlinę i duże, zmęczone długim, szczęśliwym życiem zwierzęta mozliwie niepuchate.
;-)
Kwestia gupich od tabletek jest tak irytująca, że słów brak. jak człowiek w teorii wykształcony i zdrowy na umyśle może w ogóle pomyśleć o tym, żeby tak debilnie, żałośnie się zachowywać.
Co do bazylii - może ona okazuje, że tęskniła? Pokiziaj! ;-)
-
2012/05/25 14:39:46
Zulko - nastrój to nastrój, nie blogujesz o tym żeby wyrwać pasownego bojka przecież :-)
Jeśli mogę pomóc albo jakoś Cię wesprzeć to odezwij się, proszę, postaram się jak mogę.
-
2012/05/25 14:40:32
boję się pokiziać, bo jak ona była w tym supermarkecie molestowana i znów mi się zamknie w sobie?
-
2012/05/25 14:57:26
Berberysie - muszę przyznać, że nie znam się na fizjologii bazylii, a swoje rosliny trzymam w ryzach używając gróźb i nożyc, niemniej jestem świadoma istnienia teorii, że organizmy są łatwiejsze we współpracy kiedy się je pokizia. Trochę to męczące, stąd moja decyzja o stosowaniu inwektyw i terroru, ale spróbuj może, jeśli nie zadziała zapraszam do skorzystania z moich metod ;-)
-
2012/05/25 15:04:19
Taaaak.... Ja cały czas wierzę w to, że kiedyś zamieszkam w mieszkaniu z dużym tarasem, ciekawe, kiedy ta wiara uczyni cud! *^v^*
-
2012/05/25 15:05:15
Brahdelt - wprowadź się do Kreatywnej, tylko poczekaj, niech jej Ślubny ten taras wykończy, żebyś nie musiała się tym kłopotać ;-))
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/25 15:25:09
Akurat to zdanie świetnie oddaje moje samopoczucie po dzisiejszym firmowym dniu. Co się miało stać, to już się stało. Ale kciuki nadal potrzebne.
-
2012/05/25 15:26:45
Zulko - niezmiennie mocno trzymam i wysyłam mnóstwo ciepłych myśli każdego dnia, a mam bardzo skuteczne ciepłe myśli.
:-)
-
2012/05/25 15:27:59
moj maz powiedzialby, ze pod koronka nie ma prawa bycia silikon, chlop traume jaks musial z tymi sylikonowymi cyckamii przezyc, ale za jasna cholere sie z niego nie da wyciagnac co to bylo, po pijaku tez, bo jak na prawdziwa zone polke przystalo, to ja z nas dwoch jestem zawsze pijana :)))


a mnie sie tak Twoj blog podoba, ze zajrzyj na poczte :)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/25 15:31:46
Dzięki, kochana jesteś. Teraz mam taki moment, ze cieszę się jak jakaś wariatka, że zaraz idę do domu. Na jogę znaczy się. Ale z dala od firmy.
-
2012/05/25 15:32:30
Margo - nie wiem, co napisać, naprawdę, bardzo dumna jestem, dziękuję :-))) Zatkało mnie po prostu, oczywiście bardzo pozytywnie :-))

Muszę zapytać Osobistego o doświadczenia z silikonem może być interesująco, stay tuned ;-))
-
2012/05/25 15:36:13
Zulko - a pomyśl, że poza dzisiejszym wieczorem (z jogą w dodatku) masz jeszcze dwa słoneczne dni z dala od firmy - naładujesz bateryjki i do przodu :-)
-
2012/05/25 15:59:27
Zulko, nic się nie martw, w razie potrzeby zorganizujemy jakieś wykaszanie kogo trzeba ;) Przynależność do gangu ma swoje zalety :)
-
2012/05/25 16:03:31
Emilyann - że też na to nie wpadłam. Oczywiście, że wykosi się kogo trzeba, muszę to kocię lwa z Londolozi zorganizować, mam nadzieję, że wysyłają kurierem, byłoby na poniedziałek.
:-)
-
2012/05/25 16:33:37
A na wczorajszym wieczorze filmowym dużej rozrywki przysporzyła nam pani prowadząca spotkanie, żałujcie, że was tam nie było :) Miała wyjątkowy talent do tworzenia dziwnych zdań i używania słów bez względu na ich znaczenie. Gdybym wiedziała, że będzie tak rozrywkowo, to bym nagrywała, bo niestety zapomniałam większość, chyba ze zdumienia, że tak można :) Najbardziej rozbawiło mnie pytanie do uczestniczek konkursu, czy są może rodziną albo pracownikami firmy takiej a takiej. Pamiętam też prośbę o obligatoryjne zgłoszenie się ochotnika do pomocy przy konkursie ;) Bardzo żałuję, że więcej nie pamiętam, bo były lepsze, ale może mózg się wzbronił przed ich utrwaleniem. Wygrałam nawet balsam do ciała z nowej serii Yves Rocher, nie jestem ich rodziną, więc z czystym sumieniem zakryptoreklamuję (chyba) nową serię, która do niedzieli jest na sporej promocji (-30%, a przez net nawet więcej). Wygrałam różany, najpierw się skrzywiłam, bo nie kojarzy mi się to dobrze, ale dziś wypróbowałam i jest bardzo ładny, więc mogę polecić. Dzisiaj kupiłam bzowy komplet dla mamy, nawet bez wąchania, bo się spieszyłam do pracy, a sobie resztę różanego, więc nieźle się obłowiłam ;)

Film był na podstawie książki (Bel Ami), więc fabuła zaskakująca nie była, bardzo przeszkadzał mi odtwórca głównej roli, bo bardzo często miałam wrażenie, że oglądam plakat ze Zmierzchu ;) Może to mieć coś wspólnego z tym, że Zmierzchu nie oglądałam, a plakat i owszem, wiele razy, na wszystkich przystankach tramwajowych :D Na szczęście gra tam też Uma Thurman, którą uwielbiam, a i na Christinę Ricci miło było popatrzeć - według mnie film jest do obejrzenia właśnie ze względu na role kobiece, postać Georges'a Duroy wypadła przy nich mało emocjonująco, może z jednym czy dwoma wyjątkami ;)
-
2012/05/25 16:44:37
Emilyann - dzięki za recenzję, Bel Ami czytałam wieki temu, może się i na film skuszę, książka była przyzwoita całkiem. Uświadomiłam sobie przy okazji, że mam dwie serie książek do skończenia, a wiszlista nowych długa i coraz dłuższa, obym miała spokojny weekend, to ponadrabiam.
Nową serię owęszę - faktycznie jest nowa, acz mają (chyba nadal) też starszą z naturalnymi zapachami (Fracheur vegetale), jest wiciokrzew, zielona herbata i konwalia chyba, muszę Mamie kupić jakieś nowe perfumy, bo wypsikała, ostatnio miała też z YR z serii Pur desir, też polecam. Mam kartę klubową i zniżki z kuponów, pewnie w ciągu kilku dni przyjdzie własnie kupon rabatowy, kupuję w YR głównie żele pod prysznic i płyn do demakijażu, ten podwójny, bardzo dobry :-)
-
2012/05/25 18:28:39
Właściwie to przyszło mi do głowy, że zacytowana w tytule fraza ma więcej sensu, kiedy konkurencją dla choć-jakiego-biustu, są apetyczne piersi np. z grilla z masłem ziołowym. Choć nie do końca jestem przekonany, jak musiałyby być przyrządzone rzeczone piersi, żeby osiągnąć aż taką apetyczność.
-
2012/05/25 18:42:39
Bartoszcze - mnie intryguje także umiejscowienie piersi - pod nosem. Nikt nie ma własnych piersi pod nosem jeśli nie jest zbudowany inaczej, niż my, Ziemianie.
I fakt, żaden mężczyzna w sile wieku nie wybierze dewolaja zamiast biustu ;-)
-
2012/05/25 20:09:42
No chyba że gej:-)
-
2012/05/25 20:14:00
Też się zastanawiam co z tym deszczem. Bo bym sufrinii podlewać nie musiała. Słuchaj... jak ona teraz kwitnie jak głupia jaka, to jak przestanie, to już na amen? Tak pytam, bo Ty tympatykiem w ziemi grzebiesz, a moja doniczka w VII niebie stoi, to pewnie się znasz.
Pozdrawliajem :D
-
2012/05/25 21:05:24
Bartoszcze - no to wtedy wybierzę pierś męską :-)
-
2012/05/25 21:06:16
AnnoMario - na kwiatkach się nie znam, za chwil.e zadzwonię do Mamy, która się zna, i zapytam. Miłego wieczoru, lecę po telefon i podzielę się nową wiedzą :-)
-
2012/05/25 22:14:34
O tej wrażliwości i czochraniu, a nawet o biuście z grilla - nader ciekawe... :)))
-
2012/05/25 22:58:08
Zostawić Was na chwilę i od razu zaczynacie organizować akcję osiedleńcza na naszym tarasie???!!! Pięknie, pięknie, ale w sumie, czemu nie :)
A nie było mnie, bo... szaleliśmy na tarasie, który wzbogacony został o huśtawkę i coś w rodzaju hamaka (pokażę na zdjęciach, bo to się trudno opisuje). Ale przede wszystkim mam na tarasie pół działu ogrodniczego... Ślubny zrobił zakupy. Są truskawki, pomidory (pięć krzaków różnych odmian) i... krzaczek malin (który na razie przypomina patyk-suchotniczek, ale się nim zajmiemy i może wypuści zielone pióropusze). Do tego będzie cebulka i czosnek. I wszystkie możliwe zioła (z bazylią włącznie, krzaczor duży i nie wygląda, jakby miał odmówić współpracy). A poza tym są bluszcze w wielu odmianach, jakieś kwitnące cuda, miniaturowa wierzba, klonik (bo Ślubny koniecznie klon chciał) i miłorząb. I róże pnące, już kwitnące i paręnaście innych cudów, co to ich nawet jeszcze nie ogarnęłam. Jutro Bogumił odstroi się w rozchełstany kożuszek, ja włożę kalosze i idziemy upychać to w ziemi, w pojemnikach docelowych.
-
2012/05/25 23:09:55
Melduje się Boobfinder.
Na Guwnej maly hiciorek internetu: pupa i cycki na desce surfingowej. Niefotoszopowane, raczej niesilikonowane, proste w swej ekologiczności. Be yourself, Australian way. Wzruszyłem się pozytywnie.

www.youtube.com/watch?v=MHWLSypLFNM&feature=related
-
2012/05/26 10:44:01
Hodowanie malin w donicach to niezły pomysł, nie rozplenią się wtedy na trawnik. Chyba.
-
2012/05/26 12:28:26
40-latko - a bo biust to taki wiesz, chodliwy temat..;-))
-
2012/05/26 12:30:33
IK - Brahdelt chciała ładne mieszkanie z tarasem, więc wymysliłam coś na szybko - ona jest bardzo smukła w talii, zmieścicie się na pewno ;-))
Ciesze się, że będziecie mieć rośliny jadalne, moim zdaniem każdy powinien je mieć, jeśli są możliwości, nawet Mamę swoją przekonałam, żeby wśród wszystkich pelargonii upchnęła chociaż szczypiorek :-)
Będą zdjęcia kożuszno-walonkowe? ;-)
-
2012/05/26 12:33:30
Bres - dobra robota ;-).Dyżurne cycki nieco zmęczone, pewnie tym surfowaniem, dzielna dziewczyna :-)

Drugi raz oglądam ten teledysk, szalony jest ;-))

-
2012/05/26 12:34:47
Bartoszcze - maliny, gdybym miała miejsce, tobym sobie spokojnie rozpleniała, w doniczce nie wyhoduję, bo urośnie rozłożysty krzak a owoców za mało, żeby to miało sens. Chyba, że są karłowate, poszukam :-)
-
2012/05/26 13:12:07
A ja ci powiem, że taka hiena to wcale nie głupie zwierzę. Spać gdzie ma, o żarło zadbać- nie problem, a do tego bezpardonowo zaśmieje ci się w twarz i na razie. żyć- nie umierać. Lepiej tak, niż dla przykładu być wspomnianym przez ciebie nornikiem.
Dobrze, że znalazłam kogoś, kto ma rękę do zielonego. Pozdrawiam ciebie cieplutko.
-
2012/05/26 13:15:51
Fidelis_lupus - nie lubię hien nie dlatego, że jedzą padlinę, bo to akurat kawałek dobrej roboty, czy że wydają dziwne odgłosy ale za to, że jedzą swoje ofiary, kiedy te jeszcze żyją. Zawsze bardzo mną to wstrząsa, o wiele bardziej cenię lwy czy aligatory, które ofiarę najpierw jak najszybciej zabijają. Bycie jedzonym żywcem musi być dla zwierzęcia czymś okropnym, trudno mi zrozumieć, jak można zrobić coś takiego i stąd moja antypatia do hien i likaonów.
Co do zielonego - w razie czego chętnie pomogę, miłego dnia :-)
-
2012/05/26 13:19:56
Zaś bez przesady, w ogródku wsadziłem pięć krzaczków malin na półmetrze kwadratowym i jak dla mnie owoców jest w sam raz. Teraz tylko usuwam pędy wyrastające o metr dalej.
-
2012/05/26 13:22:24
Bartoszcze - yh. To ja się skonsultuję z Trenerem Osobistym, mam wolny jeden narożnik, a w Lerła widziałam takie wysokie, kwadratowe donice....Yh.
;-)
-
Gość: Zulka, *.centertel.pl
2012/05/26 13:46:06
Squir, Emillyann - dzięki. Mam czarną listę osób do wykoszenia ;)
-
2012/05/26 13:51:50
Zulko - rzucaj, jesteśmy z Emilyann bardzo aktywnymi bojowniczkami, wykosi się to tałatajstwo jeszcze przed podwieczorkiem.
;-)