squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Tajniki konstrukcji Myszy przesadnie Domowej, świnia i gumofilce.

Tym razem tytuł to treść notki w pigułce - na wypadek, gdyby ktoś nie lubił czytać o np. gumofilcach bo od razu będzie wiedział, że notka nie jest dla niego, i nastroju sobie lekturą nie zepsuje.

Trener Osobisty prawdopodobnie będzie kandydował do Nobla, gdyż odkrył wczoraj w Myszy rzecz niezwykłą.
Mysz - którą niechcący udało mi sie przeswoić, bo nikt mi nie wmówi, że futrzaczek bezczelnie domagający się świadczeń, obrażający się i bezpardonowo na ludzia włażący jest zwyczajnie oswojony - łaziła sobie mianowicie po łóżku, bo chciała. Trener Osobisty wszedł ze sporym okruchem chleba, na punkcie którego Myszy regularnie kompletnie odbija. Usiadł i okruszek wręczył.
Mysz złapała okruch w pyszczek, ale była tak zachwycona obecnością Trenera, że stanęła na tylnych łapkach. Okruch wypadł z pyszczka.
Pokiziana Mysz opadła, chwyciła okruszek, ale Trener coś do niej powiedział, więc stanęła na tylnych łapkach. Okruch wypadł.
Sytuacja powtórzyła się kilka razy.
 - Ha! - orzekł Trener Osobisty. - To dlatego, że Mysz ma jeden neuron odpowiedzialny za stanie na tylnych łapkach i trzymanie czegoś w pyszczku. Nie jest w stanie wykonywać tych czynności jednocześnie.
Będzie z tego Nobel, zobaczycie.

We wczorajszym spotkaniu z przyroda było o żarłaczu białym, co od razu Wam powiem, że nie jest prawdą, bo jest bardziej ciemnoszary, a biały tylko na podwoziu, w dodatku jakaś taka wątpliwa ta biel. Nie wiem, może komuś nazwa "żarłacz ciemnoszary i tylko trochę biały, w dodatku z góry białego nie widać, więc się nie liczy" nie pasowała czy co, a byłaby uczciwa przynajmniej. Długo nie pooglądałam, bo zaczęły się polowania na uchatki, a uchatki są proszę sobie wygooglać jakie miłe z wyglądu (i jeśli zapomni się o tym, że mają wielkie pyski pełne ostrych zębów), włączyłam inny program o zwierzątkach, a tam krokodyl konsumuje dziką świnię. Poważnie, stoi sobie taka starszawa, ponura świnia nad brzegiem, wyraźnie ma wszystko światu za złe i tylko patrzy, komu by tu raciczką twarzoczaszkę zdefasonować i nagle hyc! - nie ma świni, bo wyskoczyło tak ze 6 metrów bieżących krokodyla, kłapnęło i było po złym humorze świni. I po wszystkim innym świni, prawdę mówiąc. Nie wiem, może krokodyle nie lubią ponurych świń i eliminują je z otoczenia żeby sobie dnia widokiem czyichś fochów nie psuć. To się może rozciągać na wszelkie inne organizmy żywe, więc na wszelki wypadek przechadzając się brzegiem rzeki pełnej gigantycznych krokodyli różańcowych starajcie się wyglądać na zrelaksowanych i w dobrym humorze.

Za jakieś grzechy jadę dziś na zakupy, więc nastrój mam stosowny, tzn. dziś bym nad rzekę krokodyli nie poszła, wyglądam na światu niechętną i trochę ponurzę. Zaraz by mnie coś zeżarło (acz nie pani Gessler, ona nie żre przecież).
Czytelniczka Zuzanna podzieliła się ze mną faktem, że otrzymała dziś omyłkowo telefon w sprawie dostawy jakiegoś sprzętu AGD, co przypomniało mi o tym, jak kilka lat temu dzwoniono do mnie na telefon domowy notorycznie myląc numer mój z numerem jakiejś hurtowni obuwniczej. Mylili się tak ze 2-3 razy dziennie, w końcu szlag lekki mnie trafił po tym, jak zadzwonił do mnie jakis smętny kutasina (pardon my Klatchian) i zaczął na mnie wrzeszczeć, że co ja sobie wyobrażam, on się nie pomylił, bo on się nigdy nie myli i ma świetną pamięć do numerów, dzwoni i dzwoni, a ja kłamię albo żarty sobie robię i jeśli natychmiast nie przyjmę jego zamówienia na gumofilce dla pracowników to poniosę surowe konsekwencje.
Oczywiście zamówienie przyjęłam, bo nie lubię surowych konsekwencji.
Niestety nie wiem, co dalej, bo nie dzwoniono już do mnie w kwestii obuwia - mam jednakowoż nadzieję, że wspomnianym pracownikom nogi nie mokną.

Ponadto dostałam kolejnego smsa z informacją że wygrałam mercedesa i wiecie, chyba zacznę je odbierać, żeby ludziom kłopotu nie robić, to już chyba mój szósty mercedes, pewnie im się już w magazynach miejsce kończy. Trudno, porozdaję to czy coś. Są pewne, bo piszą, że "nagroda gwarantowana" - gdyby ktoś chciał mercedesa to prosze dać znać, tyle sie nawygrywałam, niech nie stoją i się nie kurzą. Lubię konkursy smsowe - nigdy nie brałam w żadnym udziału, a co chwilę coś wygrywam, to takie miłe.

 Obrazeczki mam przygotowane - dziś będzie góralka niepatagońska, tajny język Elvisa i ciekawostka o anatomii. Idę robić listę zakupów, żeby przemknąć przez sklep jak leciutko wkurwiona błyskawica.

poniedziałek, 28 maja 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/05/28 16:26:15
Ja kiedyś dostałam sms-a o bardzo miłej treści, dziękującego za przemiły wieczór kilka dni wstecz. Wymieniłam z sms-ującym do mnie panem kilka wiadomości i okazało się, że to wcale nie ze mną był ten wieczór, bo ja w tym czasie byłam w Wa-wie a on w Poznaniu, ale napisaliśmy sobie kilka uprzejmości (chłopak był na poziomie!), on mi życzył miłej proszonej kolacji (bo akurat zaprosiłam znajomych), ja mu też wszystkiego najlepszego. *^v^* Głupich pomyłkowych telefonów miałam mnóstwo ale raczej żadnych fajnych.
Źle się czuję, chyba nie doczołgam się dziś na japoński, porządnie się zaziębiłam wczoraj, ech......
-
2012/05/28 16:30:42
Brahdelt - podeślę Ci jutro coś, co pomoże zwalczyć chorobę, a do tego jest pyszne. Może faktycznie daruj sobie dziś wyjście, żeby się nie doziębić :-/

Dostałam kiedyś smsa (mam świadków, akurat w tawernie byliśmy większą paczką) o treści "Myślę o Tobie i mam mokro w majteczkach..." - odpisałam odruchowo "Nietrzymanie moczu leczy się farmakologicznie" i wysłałam. W odpowiedzi zostałam oczywiście zwyzywana. Phi. Jakiś lejek próbował mnie obrazić, załamię się chyba.
;-)
-
2012/05/28 17:21:12
a ja mieszkając jeszcze w Lublinie, odbierałam o róznych porach w tym głównie nocnych, telefony o tresci: Dzień dobry/dobry wieczór, czy to agencja dyskrecja? Na początku wkurzałam się okrutnie, bo nie winszuję sobie pobudek o 2 w nocy. Potem głosem zblazowanej burdelmamy pytałam - ile kobiet pan potrzebuje? jakies preferencje? Potem zaostrzyłam się jeszcze bardziej i mówiłam: zostały mi tylko panie sado-maso o tej porze - bierze pan? Po jakimś czasie rynek mi się popsuł okropnie ;)))))
-
2012/05/28 19:08:36
Berberysie ;-)) Jakoś mi do Ciebie pasuje takie wkręcanie ludzi ;-))
-
2012/05/28 19:15:51
Moje bratki zaczęły wypuszczać listki :) Idę pobiegać w kółko z radości, nie mam kołowrotka, a jakoś sobie radzić trzeba ;)
-
2012/05/28 19:17:51
Emilyann - czyli masz rękę do zieleni, mam nadzieję, że na jakieś zioła też się skusisz :-))
-
2012/05/28 19:42:56
Hej. Zyskałaś nową czytelniczkę.
Zazdroszczę Ci tej Myszy! Naprawdę. Myślałam, że to takie niemiziate w porównaniu do szczura, a tu proszę. Żeby ta moja tłusta paskuda wstała na dwie łapki to uuu... trza się napracować. Tylko ta chudsza się daje namawiać. A na głaskanie ochoty nie mają nigdy. Ale to pewnie dlatego, że Mysz jest jedna, a szczury się głaszczą nawzajem.
-
2012/05/28 19:49:09
Ashero - bardzo mi miło :-)
Moja Mysz - i w sumie każda z hodowanych wcześniej Myszy - jest bardzo towarzyska i miziata, prawdę mówiąc az mnie samej trudno w to uwierzyć, bo jakim cudem dzikie przecież stworzenie może nie wchodzić, ale wbiegać w dzikim pędzie na ludzką dłoń i nadstawiać się do głaskania :-) Bardzo dumna jestem z mojej Myszy - nawet, kiedy napiernicza kolbką w kołowrotek o 4.30 rano w Polsce ;-))
-
2012/05/28 19:57:42
PS. Ashero - moja przyjaciółka Kika miała kiedyś szczura - piękny, mądry i tak oswojony, że brała go ze sobą na koncerty (jest artystką) i szczur występował wraz z nią siedząc jej na ramieniu, Zabronili jej zabierać go ze sobą bo nauczył się wskakiwać ludziom do kufli piwa - uwielbiał piwo i nie było sposobu, żeby go oduczyć, musiał zostawać w domu w klatce. Szczury są podobnież niesamowicie inteligentne i o wiele bardziej towarzyskie od mniejszych gryzoni, założe się, że się ani trochę z nimi nie nudzisz :-))
-
2012/05/28 20:13:38
Już od dawna mnie zastanawia, czemu jesteś tak hojna dla Agory/Bloksa, że nie wrzucasz obrazków na ich serwer, a tylko podajesz linki... No, czemu? :)
-
2012/05/28 20:16:10
Wkurzony - a bo raz, że się przyzwyczaiłam, dwa - jeśli masz na myśli umieszczanie obrazków na blogu w treści notki, to nie chcę czegoś takiego, a trzy - bawi mnie wymyślanie opisów i element niespodzianki :-)
-
2012/05/28 20:41:03
Ślubny właśnie odebrał smsa, że czeka na niego ponętna blondynka na serwisie randkowym i "zechcenie" tejże ma potwierdzić smsem :) Nie zechciał.
Mercedesa ani żadnego innego pojazdu (choćby jednośladu) nikt mi nigdy nie wciskał siłą, a wzięłabym, no chyba, że to by była skoda, tej to nawet z dopłatą palcem nie tknę (mam swoje powody, bolesne dość).
Aaaaa... stwierdziłam, że zapomniałam o koprze, a ja koper bardzo. Wyprosiłam u Ślubnego pozwolenie na posianie koperku w donicy z jego wierzbą wątła, bo tam jest mnóstwo przestrzeni "okołopniowej" :)
-
2012/05/28 21:03:48
IK - może Ślubny doszedł do wniosku, że tyle osób planuje się do Was przenieść, że blondynka po prostu się już nie zmieści ;-)
Jeszcze trochę mercedesów pewnie wygram, podzielę się z Tobą jak tylko je dostarczą :-
Koper koniecznie, też co roku sieję, idę na wieczorne podlewanie :-)
-
2012/05/28 21:09:30
Policzyłam, spokojnie może u nas stacjonować sześć dodatkowych jednostek ludzkich, normalnej wielkości. W sensie, że mam je gdzie położyć w przyzwoitych warunkach (dwie w gościnnym, dwie w salonie, dwie na antresoli i nawet sypialnię mam nadal dla siebie). To w sumie blondynka teortycznie by się zmieściła :)
A tak przy okazji, to przekazałam Ślubnemu Wasze wspólne plany zasiedlenia Rogu Renifera. Mina bezcenna. Zgadza się na negocjacje, ale stawia twarde warunki: gotowanie, sprzątanie i masaże lecznicze :))))
Koper dostanę jutro, będę siała wieczorem.
-
2012/05/28 21:13:12
IK - a to rzeczywiście, wprowadzimy się bez wyrzutów sumienia ;-)
Co do warunków - biorę na siebie gotowanie i masaże, bo to wychodzi mi lepiej, niż sprzątanie, w którym jakoś nie potrafię się zwykle odnaleźć.
Właśnie podlałam swój koper, bardzo ładnie się spierzaścił, chyba dosieję jeszcze trochę w pojemniku, co mi właśnie przypadkiem wpadł w ręce ;-)
-
2012/05/28 21:26:17
Bratki to taki poligon doświadczalny, jeśli uda mi się ich nie zamordować, to na pewno spróbuję wyhodować kolejne roślinki - przyznam się, że nie wiedziałam, że to sprawia aż tyle radości :) Z ziołami to jest bardzo kuszący pomysł, tylko przez najbliższe półtora roku mam dużą budowę za oknem, niestety bardzo brudzącą i balkon jest cały zapylony już po jednym dniu po sprzątaniu. Chwilowo mam mieszane uczucia przed uprawą czegoś jadalnego w takich warunkach. Ale jak się wprawię na ozdobnych, to jadalne później pójdą jak burza, mam duży balkon :)
-
2012/05/28 21:33:21
Emilyann - zioła urosną Ci nawet na parapecie w małej doniczce czy skrzynce, ja hoduję całorocznie - przeciez w sklepach przez cay rok da się kupić doniczkę mięty czy bazylii, które świetnie sobie potem w domu radzą, póki się ich nie wykorzysta, rzeżuchę też się hoduje w domu, kwiatki w zimie też w pomieszczeniu przetrwają, a własny szczypiorek czy mięta daje niesamowitą satysfakcję - widzę, że się zaraziłaś :-))
-
2012/05/28 22:37:09
Do męża Intensywnie Kreatywnej: ja po zasiedleniu mogę gotować i odkurzać, nie umiem masować leczniczo ale mam drugi stopień Reiki, może być? ^^
-
2012/05/28 23:07:04
Brahdelt - no to wszystko mamy poustalane, pora się pakować :-)
Wielkie szczere wdzięcznepiszczenie za roślinki - pojęcia nie mam, co to jest to większe, na Gorącej Linii z Zuza-chan zapytałam Cię, czy to bazylia cytrynowa, ale ona chyba nie ma takich liści...Aromat skądś znam ale pojęcia nie mam, czym mnie zaskoczyłaś :-)
-
2012/05/28 23:20:01
Już pisałam na FB - to werbena cytrynowa. *^v^* Sama też bym nie zgadła, koleżanka pokazała mi swój krzaczek - ten trzyletni wielkości 3/4 cicika, więc uznałam, że jest w sam raz na nasze balkony, bo dużo miejsca nie zajmie a jest wieloletnia, więc wydatek jednorazowy. I ona kazała mi poczochrać liście i powąchać - ach, ten cytrynowy zapach!.... ~^o^~
-
2012/05/29 00:11:24
Brahdelt - zapach jest zabójczy, bardzo dziekuję, moja pierwsza werbena :-))
Do Ciebie leci jutro coś dla zdrowia (i pysznego przy okazji) i jedzeniowa niespodzianka, żebyś nie była jedynym zaskakiwaczem ;-))
Pamiętam, że się z Zuza-chan umawiałyście do Shilli, mam nadzieję dopaść Cię wcześniej mailem, bo mi sie jedna rzecz skończyła :-)
-
2012/05/29 07:11:51
Normalnie zaczynam się czuć jakiś gorszy, bo dostaję tylko esemesy o promocjach w Auchan i wysokości faktury operatora...
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/29 08:55:48
No to rzeczywiście będzie nobel dzięki Myszy :)
A ja jestem dziś jak ta ponura świnia nad rzeką, ale żaden krokodyl mi nie podskoczy, bo mam wkurw maksymalny. Mercedesa chętnia wezmę, ino z szoferem.
-
2012/05/29 12:47:26
Bartoszcze - mercedesika? ;-)
-
2012/05/29 12:48:57
Zulko - to ja szybciutko wezme udział w jakimś konkursie, w którym nagrodą będzie szofer do mercedesa, a kiedy wygram - bo przecież co chwile wygrywam - podeślę Ci pełen komplet.
Wysłać Ci jakies myszfotki na poprawę nastroju? :-)
-
2012/05/29 12:53:50
Jak nie do sprzątania do czemu nie:-)
-
2012/05/29 13:08:27
Bartoszcze - no przeeesz bym Ci nienówki przykurzonej nie wysyłała. Z szoferem chcesz czy bez? W sumie na co Ci bez w mercedesie.
;-)
-
2012/05/29 13:09:38
Jak mam do wyboru bez i mercedesa, nawet z szoferem, to jakoś se z tym szoferem poradzę:-)
-
2012/05/29 13:12:34
Bartoszcze - to powiem, żeby Ci spakowali komplecik i wysłali, z bzem i wszystkim. Szofera zawsze możesz do pilnowania dziecka zatrudnić, niech Ci nie lata po hacjendzie taki znudzony.
:-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/29 13:15:51
Myszofotki są zawsze mile widziane :)
-
2012/05/29 13:19:03
Zulko - to zaraz wybiorę dla Ciebie mysie różności i polecą mailem :-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/29 13:49:02
Już obejrzałam. Wielkie dzięki! Myszęta przecudne! Rozczuliły mnie. Szczególnie te fotki z brokułem i z rurką :)
-
2012/05/29 13:53:24
Zulko - bardzo się cieszę, w razie pogorszenia nastroju od razu daj znać, zasypię Cię puszystością :-))