squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Takie tam, ze zwierzątkami.

Znów się nie wyspałam, gdyż od 5.35 usiłowałam namówić Mysz, żeby przestała biegać. Nie pomogło, groźby w rodzaju "przestań albo odgłaskam Ci uszka i będziesz ale głupio wyglądać" też nie. Królewnysz na Ziarnku Czegośtam mi się trafiła, najwyraźniej coś ją uwierało w puszyściutki odwłoczek i spać nie mogła. Pewnie te miękkie, puchate kołderki, które ma w każdej sypialni.

Jednostka miary została stworzona we współpracy z Brahdelt i Zuzanną i dotyczy np. wysokości sadzonek chili. Jeden cicik to długość kota rozciągniętego na pełną kociość - podaję, bo czuję, że to sie upowszechni, można stosować w poziomie i pionie. W każdym razie sadzonki, jak się okazało, będą niemałe - nie tak, że sobie zostaną malutkie krzaczki posadzone po 3-4 w średnich skrzynkach, co to to nie. Największa wyrośnie na prawie półtora cicika.
Nie wiem, jak w tej sytuacji upchnę na balkonie ziemniaki, kwestię karczocha przestałam poruszać, bo Trener Osobisty na mnie syczy, kiedy poruszam. Z jedne strony rozumiem, taki karczoch to ma chyba ze dwa ciciki wysokości, z drugiej - gdybym wstawiła skrzynię z karczochami to nadal na balkonie zmieściłaby się niezbyt ruchliwa osoba o małych stopach, czyli miejsce jest i nie wiem, doprawdy, czemu miałoby sie marnować.

Poza tym oglądałam wczoraj o wiewiórkach latających i od razu jedną chcę. Było o tym, że pani wiewiórka była gotowa na przyjęcie pana wiewiórki, więc zademonstrowała to wydając stosowną woń, a samiec od razu się zorientował i do niej poleciał, aj min poleciał - rozłożył ten taki fałd między kończynkami i wziuu, cały puszysty. W paradę wszedł mu inny, też cały puszysty, po czym pojawiła się pani wiewiórka, która też oklapnięta nie była, i zaczęło się bieganie po całym drzewie, czynienie sobie awansów i ogólne "ja mam większego" w wykonaniu panów i "och, taka jestem rozwichrzona, tu mi się futerko zmierzwiło i tu, w ogóle nie widzę tu żadnych samców" plus prezentowanie uszek i boczków (Mysz robi tak samo!) w wykonaniu pani. W końcu jeden samczyk zepchnął drugiego z drzewa, drugi nadmuchał się obrażalsko i gdzieś poleciał, a samiczka zgodziła się wnieść trochę radości w życie najwytrwalszego podrywacza i powiem Wam, że ta reklama z króliczkiem Duracella to jest pan pikuś w porównaniu z tym, jak szybko stają się jednością wiewiórki latające.
O tym, jak bawoły sprawiły, że jeden lew opuścił ten łez padół, też oglądałam, a jeśli ktoś nie wierzy, że bawoły mogą lwy zaatakować, niech sobie wyjutjubuje "battle at Kruger". Strasznie brutalny jest świat przyrody i niezmiennie cieszę się, że nie ma ryzyka, że kiedy opuszczę próg hacjendy to na mnie krokodyl czy inny hipopotam z ryjem wyskoczy.

Zajrzałam na główną i ujrzałam news "Aktorka Jakaśtam spaceruje ze swoim dzieckiem". Szok i niedowierzanie, standardową praktyką jest przecież upchnięcie smarkacza w kącie i niech sobie na spacer sam wyjdzie, jak się już nauczy chodzić. Jak tak można publicznie z dzieckiem spacerować. Nic dziwnego, że piszą o tym w gazetach.

Przefarbowałam włosy na kolor, o którym nie będziemy wspominać, idę to naprawić, nie bardzo się nadaję na promiennego kwiatuszka. W związku z tym jakieś obrazeczki czy apdejty nastąpią, kiedy będę bardziej sobą. Miłego dnia Państwu, pamiętajcie o kremach z filtrem, bo człowiek z czerwonym nosem wygląda niezazbytnio.

PS. Zrobiłam pijane miśki Haribo i w sumie polecam, trzymane w lodówce uczciwie sie ponapuszały, zrobiły się z 5x większe i miękkie, w smaku miśkowódkowe, polecam jako atrakcję na imprezy (albo do oglądania o tym, jak biją się myszy, bardzo to było zabawne).

wtorek, 22 maja 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/22 13:13:24
Zmiarzyłam moje roślinki. Raportuję, co następuje. Nieistniejąca fasolka, o której pisałam do Brahdelt, miała ponad jednego cicika; istniejący bambus, co to stoi obok mojego biurka i jest jedynym prawdziwym elementem zielonym w plastikowym pokoiku, ma razem z korzonkami pół cicika; mandarynkom mojej mamy daleko do cicików, powiedzmy, że mają tak z jedną kocią łapkę.
Na pociechę - też się nie wyspałam, chyba mam opóźniony zapłon i dopiero teraz odreagowuję Noc Muzeów.
-
2012/05/22 13:16:36
Zulko - to współczuję, choć faktycznie nyeco pociesza mnie fakt, że nie tylko ja jestem dziś taka zombiowata, w dodatku drugie farbowanie włosów dało taki efekt, że ja pierniczę, więc będzie dziś wesolutko w sklepie, co się ludzie napaczo to ich.
Musze zmierzyć moje uprawy, pomidoryy malinowe mają ponad cicika spokojnie, reszta tak do pół cicika, cholerny groch ma minus kocią łapke, bo jeszcze nie raczył wyleźć. poszłabym popaczać z bliska, ale w takim kolorze jeszcze mnie sąsiedzi nie widzieli, szczęściarze, więc trochę się waham
;-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/22 13:23:09
Trzymam się myśli, że do 16:00 już coraz bliżej :)
A propos cicików, rozpowszechniam słówko, bo strasznie mi się podoba.
-
2012/05/22 13:24:19
Zulko - rozpowszechniaj, bo jest warte uwagi :-)
Na moim blogasku cicik to jednostka miary, kłębek kurzu i Renault, o najbardziej podstawowym znaczeniu nie wspominając ;-)
-
2012/05/22 13:59:37
Długość cicika jest boska, będę używać, a nawet nadużywać :) Przy czym mam pytanie techniczne: z ogonem czy bez ogona???
Przywiozłam z domu rodzinnego zalążek ogrodu botanicznego, w który ma się zamienić taras w przyszłym sezonie (w tym jednak się nie zamieni, bo są pilniejsze wydatki, a Ślubny ma wizje pergoli, skrzyń, ławeczek i innych takich, a to kosztuje). Co się odwlecze... i tak dalej.
-
2012/05/22 14:04:04
Intensywnie Kreatywna - myślę, że bez ogona, bo jego długość różni się w zależności od gatunku. Przyjmijmy, że chodzi o niezbyt zdumionego (czyli bez postawionych bardzo uszu) kota stojącego na tylnych łapkach w niewymuszonej pozie, z przednimi łapkami po bokach, czyli, jak szacuję, ok. 60 cm.
;-)
Planujemy wyłozyć balkon jakimś solidnym drewnem i zrobić jakieś siedzisko, może coś w indyjszczyźnie, ale wszystko sie o kasę rozbija, niestety. Z czasem wszystko sie porobi, u Was też :-)
-
2012/05/22 14:21:20
Ja wczoraj zalałam Miśki Martini, już trochę napęczniały. ~*^o^*~
Kupiłam falosom i grochom tyczki. Poza tym, byłam dzisiaj na Ursy i poz zrobieniu remontu będzie tam pięknie! Na razie zobaczyłam, że balkon też jest do remontu..... Ale jest duuuuży! Napawałam się tym faktem przez jakiś czas. *^v^* Muszę zaplanować jakieś obudowanie balkonu siedziskami, to będzie sama przyjemność, siedzieć wśród pomidorów, fasoli, papryk i ziół. *^v^*
O kurdę, przypaliłam zupę!......
-
2012/05/22 14:44:34
Aż poszłam sprawdzić, co się dzieje z moim obiadowym kurczakiem, skoro Brahdelt zupę przypala :))) Ale kurczak miewa się rumiano i złociście :)
A wykańczanie tarasu, takie na sto procent i tak było planowane na przyszły rok, więc nawet nie marudzę. Zdążę się z nim oswoić, zanim zaczniemy go meblować.
A cicik mówisz stojący... może być :)
-
2012/05/22 14:49:32
Brahdelt - ale trzymasz w lodówce mam nadzieję? Żeby Ci się Blob Zabójca nie zrobił ;-)
Nie pamiętam Waszego balkonu w starym mieszkaniu, ale to dobrze, że duży, rozszalałaś się ogrodniczo i będziesz miała gdzie to wszystko upchnąć :-)

Ty przypaliłaś zupę, ja mam pomarańczowe włosy...
;-)
-
2012/05/22 14:52:24
Ja w sprawie cicika. Mamy dwa koty, przy czym 1 kot rudy pci męskiej = wagowo 2 koty grafitowe pci odmiennej. Na długość by wyszło gdzieś tak 1 / 1.5. To który jest odpowiednikiem cicika?
-
2012/05/22 14:55:36
Intensywnie Kreatywna - o, złociście, jak na mojej głowie...Nie żartuję, wyglądam jak nagietek, kolor w sam raz na lato ;-) I chyba tez zrobię dziś pieczonego kurczaka, jeśli się wyrobię z marynowaniem i wszystkim po zakupach. Czym maziasz drób przed pieczeniem?
Na naszym balkonie wiele sie nie zmieści - nawet, kiedy nie ma tam wielkich donic - wystarczy podłoga i jakieś egzotyczne poduchy, ale chcemy drewno egzotyczne, a to już konkretny koszt, niestety.
:-)
-
2012/05/22 14:56:20
Wkurzanie - masz po prostu półtoracicikowego cicika, bo cicik to przeciętnie 60 cm.
;-)
-
2012/05/22 14:57:08
Przeczytałam pierwsze zdanie Twojej odpowiedzi i ponieważ cały czas byłam myślami w Twoim komentarzu u mnie na temat zielonego aksamitu, to od razu zaczęłam się zastanawiać, czy ja na pewno ten aksamit trzymam w lodówce?......... *^v^*
Tak, stoją w zimnie, już się robią pękate! ^^
Balkon na Ursy ma wymiary 4,2 m x 1,2 m, całkiem fajna powierzchnia, będzie gdzie donice i skrzynki porozstawiać! *^v^*
Miałam kiedyś pomarańczowe włosy, ech, czasy młodości! ~^o^~
Idę szorować garnek....
-
2012/05/22 15:02:55
Brahdelt - o, idę do Ciebie popaczeć, czy masz na aksamit pomysł - i nie, absolutnie nie trzymaj go w lodówce, chyba, że zrobisz z niego kieszonki na wkłady chłodzące do lodówki turystycznej ;-)
Wasz balkon jest odrobinkę większy, niż mój, spokojnie się ze wszystkim pomieścisz - śmieję się, że mój uwiera w biodrach, ale tak naprawdę połowa jest wolna, na miejsca do siedzenia, zresztą sama zobaczysz.
Nie chciałam mieć pomarańczowych włosów, ale skoro mam to sobie je trochę ponoszę, może się zaprzyjaźnimy ;-)
Moje pierwsze bento było małym sukcesem, dzięki za inspiracje :-)) (i współczuję tego szorowania, mam nadzieję, że masz inne opcje obiadowe)
-
2012/05/22 15:09:12
Brahdelt - garnek solą szoruj, schodzi jak złoto. Wiem, bo mnie się zdarza przypalić zupy, bo u mnie one są takie... mało wodniste :))
A co do maziania kurczaka, to ja go maziam olejem ryżowym albo oliwą z oliwek wymieszanym z suszonymi ziołami i tym razem ze zmiażdżonym czosnkiem. Ale wcześniej ten kurak leżał sobie w zalewie oliwno-winno-orzechowej, to go już trochę natłuściło :)
-
2012/05/22 15:14:06
Intensywnie Kreatywna - to robię tak samo zazwyczaj, acz ostatnio częsciej robię tak, jak Mama w domu robiła - maziam obsuszonego kurczaka czosnkiem z solą i masłem, zostawiam na 2-3 h w lodówce, potem obsmażam na patelni i przekładam do zakrywanego pojemnika, pod koniec odkrywam, żeby się zrumienił. Kiedy wystygnie z czosnku i mokrej kurczaczości robi się genialna galaretka, a kurczak nawet na zimno wymiata, zwłaszcza w sałatkach, bardzo polecam, może zechcesz przetestować :-)
-
2012/05/22 15:18:16
Wierzę, że dobre, ale u nas się nie używa masła... wcale... żadnego... od lat.
-
2012/05/22 15:19:49
Intensywnie Kreatywna - z oliwą też wyjdzie pysznie, masła poza tym kurczakiem też nie używamy w sumie, a jeśli już, to strasznie kapryszę przy wybieraniu, musi mieć co najmniej 82% tłuszczu, a najlepiej jak sama śmietanę ubiję. Oliwę kocham miłością dziką i używam od kuchni po łazienkę.
:-)
-
2012/05/22 15:35:12
Boszszsz..... Jak można tak bez masła? T____T
Garnek już umyty, takie sprytne te garnki w IKEA robią, że nawet, jak się przypalą, to łatwo schodzi. *^v^* A zupę zjadłam z wierzchu, tak więc obiad odfajkowany, a teraz opycham się miśkami Haribo (takimi jeszcze bez Martini ^^). Moja zupa też była taka mniej wodnista... ^^
A zdjęcie bento zrobiła dla potomności i pamięci, ha?
Do pieczonego kurczaka w całości fajnie jest włożyć do środka obgotowaną ponakłuwaną po wyjęciu z wrzątku cytrynę.
-
2012/05/22 15:43:45
Brahdelt - teraz cięzko na dobre masło trafić, więc nie dziwię się, że ludzie go unikają. Osobisty kupuje Ramę do kanapek, też niedobrze, ale mało jej używa.
Zdjęcia bento nie zrobiłam, gdyz wykonywałam bento po północy i trochę juz padałam na dziób, poza tym nie spodziewałam się, że takie ładne wyjdzie, więc nawet o zdjęciu nie pomyślałam. Postaram się dziś pamiętać, bo chyba znów robię, osobisty bardzo nad pierwszym z zachwytu kwiczał.
Patent z cytryną to chyba Olivera pomysł? W każdym razie bardzo dobry :-)
-
2012/05/22 15:53:35
Można bez masła, bo do pieczywa robię pasty twarogowe smakowe, różniste, a do smażenia, pieczenia i innej obróbki termicznej to jednak oliwa i olej ryżowy.
-
2012/05/22 15:57:41
Intensywnie Kreatywna - to ja Ci zaproponuję takie coś:
ninawkuchni.blogspot.com/2011/03/pasta-do-chleba-z-ciecierzycy-z.html i takie coś
cocina.blox.pl/2009/01/Frijoles-refritos-wersja-swiateczna.html - niekoniecznie do zwykłego pieczywa, ale z pitą czy tortillą cudo i jeśli lubicie pasty koniecznie przetestuj - do drugiej daje dużo mniej smalcu, a i tak wychodzi boskość, Brahdelt też robiła.
:-)
-
2012/05/22 19:15:01
miałam coś o tych bzykających się bezwstydnie wiewiórkach, ale zbiliście mnie z pantałyku tym cicikiem.. no i juz sama zgłupiałam, jedno jest pewne - ja tez nie reflektuję na antylope gnu w okolicach mojej windy ;)
-
2012/05/22 19:35:28
Co do newsa o Celebrytce z dzieckiem, to mnie się bardziej rzuciło w oczy, że ona z dzieckiem i Drugą Celebrytką - tak że nie było wiadomo, czy ona tę drugą wynajęła, wzięła do pomocy czy iwent robią.
-
2012/05/22 19:56:13
Wyguglałam, i ja mam jednak za słabe nerwy na programy zwierzątkowe - co się nadenerwowałam, jak ciągnęły tego małego we wszystkie strony, to moje. Rozumiem doskonale co miałaś na myśli pisząc o małych antylopkach. Idę poszukać tych latających wiewiórek, może ukoją moje nerwy :)

Trochę zaraziłam się tematem ogrodniczym i posiałam sobie bratki w sobotę. Może to sprawił ten sen o sianiu natki koperku do kociej kuwety, bo strasznie mnie męczyło ostatnio, żeby też coś sobie zasiać ;) Bratki uwielbiam od dzieciństwa, to chyba pierwsze kwiatki które zaczęłam kojarzyć z nazwy i wyglądu. Podobno są mało upierdliwe w obsłudze, więc jak mi coś wyrośnie, to może w przyszłym roku zaryzykuję z bardziej ambitną uprawą, powiedzmy, że to taka wprawka :)
-
2012/05/22 20:28:15
szkoda , że nie widze Ciebie i koloru twoich włosów :)))
-
2012/05/22 20:30:59
No oczywiście, że Olivera! *^v^*
Cud Kelvedonu jednak opuścił skrzynkę, co mi się będzie jeden kiełek rozbijał po 40 cm powierzchni, przeprowadził się do grochu Iłowieckiego. Opustoszałą skrzynkę zasiedlę jutro czymś fajnym, mam nadzieję. Jadę pod Halę Mirowską. ^^
-
2012/05/22 21:05:35
Berberysie - No nie mów, że nie chciałabyś mieć malutkiego, puchatego gnu, przyuczonego np. do przynoszenia listów ze skrzynki. Mogłabyś je ocalić przed lwami i wogle.
;-)
-
2012/05/22 21:06:11
Bartoszcze - może chodzi o to, że cud boski, dwie celebrytki idą razem i do gardeł sobie nie skaczą, musi ustawka na pokaz.
;-)
-
2012/05/22 21:07:27
Emilyann - najfajniejsze jest to, że mały się wyrwał i wrócił do stada, a lwy dostały wpiernicz. Wiewiórków (nazwa potoczna to polatuchy) poszukać bardzo warto, śliczne są :-)
Bratki są na coś dobre, tylko nie pamiętam, na co, na cerę chyba - jak Ci zbrzydną to zrobisz napar ;-)
-
2012/05/22 21:08:04
Televel - przed chwilą sąsiedzi zobaczyli, dostarczyłam im mnóstwa wrażeń, jeden sąsiad trochę krzyczał, ale mam nadzieję, że to z podziwu...;-))
-
2012/05/22 21:09:12
Brahdelt - oo, pochwal sie, co upolowałaś :-)
Mnie drugi groch nawet kiełkiem nie kiwnął, jutro rozgrzebię grunt i zajrzę.
Jest pierwszy maleńki, malusienieczki pomidor malinowy:-))
-
2012/05/22 21:16:08
no jakoś gnu mnie nie przekonuje... w ogóle nie ma wcięcia w talii ;)
-
2012/05/22 21:38:32
O, bogowie!!!!.... Zdjęcie pomidorka poproszę! ^^
Jak będzie dostępna, to Ci kupię taką sadzonkę, co to ją musisz mieć! (sobie też kupię *^v^*).
-
2012/05/22 21:45:28
a wiesz, że jakoś gnu nie bardzo... nie ma wcięcia w talii w ogóle jak na mój gust :)
-
2012/05/22 21:56:02
O, zaintrygowałaś mnie, sprawdziłam i wiki mówi, że "napar z ziela bratka (fiołka trójbarwnego) służy do wspomagania leczenia przewlekłych schorzeń układu moczowego, dermoz (chorób skóry) na tle zaburzeń przemiany materii takich jak trądzik, wysypki, egzemy".

Polatuchy są zarąbiaszcze, do tej pory nie wiedziałam o istnieniu takich zwierzątek, dużo straciłam :) Jak bawołek podniósł się i schował między swoich, to odzyskałam oddech i mogłam głośniej mamrotać przekleństwa, naprawdę mocno się zirytowałam wcześniej. Jestem fanką wszelakich cicików, tych dzikich też, ale bardzo się cieszyłam, że tym konkretnym zostało przetrzepane futro. Bawołek i jego stado są moimi bohaterami :)
-
2012/05/22 21:58:46
Berberysie - a zebra mała? Paczyłam właśnie, odbywając dzienną jazdę na rowerze przed TV, że zebry mają śliczne odwłoki, takie jak kropla, jak się z góry patrzy. Mogłabyś przysposobić zebrę i patrzeć na nią z góry.
;-)
-
2012/05/22 21:59:23
Wiewiórko - wydawało mi sie, że miałam deżawu, kiedy pisałam drugi komentarz :):) a tu proszę, zwykła skleroza i zaleganie afektu ;))))))))))))))))))
-
2012/05/22 21:59:58
Brahdelt - jeszcze za mały jest, ale za 2-3 dni zrobię zdjęcie, wzruszyłam się na ten widok :-)
Btw - Twoja chili jako wyraz uznania dla dzielnego rośnięcia otrzymały Mysz Tyczną i mam dowód zdjęciowy, obrobię i umieszczę :-)
-
2012/05/22 22:01:44
Emilyann - o, widzisz, to jakbyś nagłych parchów dostała (niedajciebogowie) to idziesz w rabatki, zahaczasz białym ząbkiem o kwiecie i wuala, wszystko w normie.
Polatuchy są przepiękne i superpuchate, to wręcz nienormalne, żeby być aż tak puchatym, jak Myszy, tylko latają.
Co do bawolątka - wyrośnie na jedno z najniebezpieczniejszych zwierząt świata, bawoły to agresywni furiaci :-)
-
2012/05/22 22:02:19
Berberysie - to dobry komentarz był, z dumą będę piastowała obydwa okazy ;-))
-
2012/05/22 22:03:52
zebra mogłaby być właściwie... nauczyłabym ją spiewać piosenkę: "nie mów do mnie misiu, mów do mnie tygrysie" i chodzić po kwaśne żelki do sklepu Społem ;)
-
2012/05/22 22:04:58
Berberysie - masz genialne podejście do zwierząt, nie chciałabyś przystąpić do naszego gangu? :-)
-
2012/05/22 22:10:06
muszę spytać Luśkę i Luliana czyli 2,5 cicinka ;)
-
2012/05/22 22:11:29
Berberysie - pytaj, gang jest w Góglu, na blogasku założony i fantastycznie się rozwinął. Umiesz może bić świnię? W sensie radykalnym, a nie, żeby jej parę klapsów dać.
;-)
-
2012/05/22 22:18:27
nic z tego.. do świni mam stosunek osobisty.. nie jadam jej i uważam, że ma wielce myslące oczy, nawet na klapsa świńskiego bym się chyba nie zdecydowała. Daj jakiś lepszy namiar tego gangu, bo ja inteligentna jestem tylko w godzinach pracy ;)
-
2012/05/22 22:22:29
Berberysie - a jak z krowami? Coś jednak musimy ubić podczas inwazji, zresztą popacz, to sama zrozumiesz:
chaotyczny.blox.pl/2012/02/Bunt-brak-rozu-i-niszczenie-mienia-poniedzialek.html - tu w komentarzach historyczny moment założenia gangu
chaotyczny.blox.pl/2012/02/Kosz-Angels-podsumowanie-planu-inwazji-na-miasto.html zapoznanie czytelnika z gangiem
chaotyczny.blox.pl/2012/02/Spontanicznej-inwazji-na-nieduza-wies-z.html a tu festyn i inne krotochwile
chaotyczny.blox.pl/2012/03/Kosz-Angels-pelna-mobilizacja.html i mobilizacja
Teraz czekamy tylko, aż wszystkie Angels będą miały zły dzień, wtedy wkładamy mitenki z garottami w brzegi wszytemi, kocięta bojowe bierzemy pod paszki i wziu, na inwazję.
-
2012/05/22 22:22:30
dobra, znalazłam, chcę ;)))
-
2012/05/22 22:24:11
Berberysie - doskonale Cię rozumiem, mam nadzieję, że inne Angels ciesza się równie bardzo, jak ja, w końcu to jeszcze jedna para białych rączek pomocna w rabunku i ewentualnej pomocniczo-motywującej rzezi ;-))

Idę obejrzeć film o zwierzątkach, żeby mieć czym się z Wami jutro podzielić :-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/23 09:23:41
Poczytałam sobie historyczne komentarze (lateksowe kombinezony dla kociąt bojowych powaliły mnie na kolana) i zapytowywuję, czy przyjmujecie jeszcze do gangu? Mam ukryte talenty, jakby co :)
-
2012/05/23 11:13:16
Zobacz, jak można uprawiać bataty i sałatę, rozwiązania w sam raz dla naszego balkonowego ogródka! *^v^*
-
2012/05/23 12:09:17
Zulko - wyjaw talenty, myślę, że jeszcze jednego Aniołka spokojnie możemy przyjąć, a kombinezony wymyśliły genialne Współaniołki, BP nawet o ozdobach pomyślała, a koronkowe mitenki-garotty to pomysł Emilyann - sama popacz, z kim ja współpracuję, normalnie jestem cała napuszona z dumy ;-)
-
2012/05/23 12:10:11
Brahdelt - chętnie zobaczę, wkleisz link czy wysłałaś, a może się nie podpiął?
Zaintrygowały mnie te bataty....;-)
-
2012/05/23 12:11:27
-
2012/05/23 12:46:45
Brahdelt - orrrany, doniczki w powietrzu ^oo^, want it!
Swoją drogą zaniepokoiłam się - papryki naprawdę wyrastaja takie wielkie? Mam nadzieję, że nie będę musiała przesadzać...;-(
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/23 12:48:16
No to wyjawiam. Gdyby tak się zdarzyło, że przeciwnik również miałby swoje bojowe kocięta do dyspozycji, to ja umiem wydawać odgłos (paszczą oczywiście), który wnet je zdezorientuje i nie będą się stawiać :)
-
2012/05/23 12:52:56
Zulko - bosko, bosko, we wsiach jest pełno kociąt i jestem pewna, że stawiać się będą, przyda nam się ludzki czynnik dezorientujący kota, jak u Monty Pythona ;-))
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/23 12:59:38
Bierzcie mnie zatem ;)
PS Jak wyniki? pomogły moje kciuki?
-
2012/05/23 13:11:12
Zulko - no to chyba nie mamy wyjścia, jesteś jedyna w swoim rodzaju :-)
Co do wyników - są bardzo nietypowe, konsultacja u lekarza dopiero 9 lipca, chyba, że się coś zwolni wcześniej. Dzięki za kciuki, mam nadzieję, że moje też się przydają :-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/23 13:17:28
Hura (podskok), hura (fikołek), hura (szpagat i salto)!!!
No to trzymajmy, trzymajmy kciuki powodzeniodajne :)
-
2012/05/23 13:25:39
Zulko - trzymamy :-)) Salto wykonam kiedy skończę nową notkę, teraz muszę być poważna, to w końcu poważny blog ;-))
-
2012/05/23 14:13:52
Tak, papryki wyrastają takie wielkie... ^^
Pozazdrościłam Ci tych Twoich papryk i kupiłam pod Halą dwie sadzonki, akurat zwolniła mi się skrzynka po Cudzie Kelvedonu. Poza tym mam tymianek (bo mi mój zdechł), curry, bazylię, zioło oliwne i coś jeszcze, ale Ci nie powiem, bo dla Ciebie też kupiłam, 5 zł się należy i będzie Pani zadowolona! *^v^* (to roślina wieloletnia, u koleżanki po trzech latach wyrosła na 3/4 cicika, więc nie jest duża ^^) Prześlę najbliższym mężopocztylionem razem z okrą, jak będzie jechał samochodem do pracy.
-
2012/05/23 14:18:08
Brahdelt - no to chyba czeka mnie przesadzanie, bo niby napakowałam do skrzyni sporej ziemi ile wlazło i są tam tylko 3 krzaczki, ale może im miejsca na korzenie nie wystarczyć, pomyślę.
Własnie obejrzałam plantację, relacja w notce, a za sadzonki dziękuję i będę się rewanżowała odwrotnie ;-))