squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Z ust dziewczęcia powinny padać tylko kwiaty"

- przeczytałam to w jednej książce i staram się przestrzegać, ale konia-zrzędę temu, kto nie rzuci dyskretnym kurwamaciem, kiedy mu odleglejszy sąsiad wypuści bladym świtem na rześkie zewnętrze akustycznego pieseczka wespół z piszczącą piłeczką (oraz, moim zdaniem, chorobą afektywną dwubiegunową). Pieseczek na zmianę piłeczkę paszczą hołubił, toteż wydawała stosowne, przeraźliwe dźwięki, a potem się nią nudził i wydawał paszczą odgłosy świadczące o tym, że ma dość rześkiego zewnętrza, piłeczki, samotności i życia wogle. Reasumując - jęczenie ściskanej gumy i poszczekiwanie z elementami wycia podstawą świetnego humoru wczesnym rankiem.
Potem wstała Mysz i stało się jasne, że nawet, jeśli pieseczek się zamknie, to Mysz wcale nie zrezygnuje z przemeblowywania Myszarium, więc wyspałam się jak zwykle, czyli wiadomo.

Oczywiście, jak każdego dnia, obejrzałam wczoraj swoją porcje przyrody, ale tym razem było o tym, jak się zwierzątka między sobą tłuką, więc jeśli ktoś miał wizję takiego np. Serengeti jako zieloniutkiego raju, w ktorym zwierzęta przechadzają się z godnością skubiąc to i tamto i każdy każdemu jest bratem to od razu mówię, że to trochę inaczej wygląda. W programie tłukło się niemalże wszystko ze wszystkim - niemalże, bo np. taka mysz polna, gdyby lwa zaatakowała, toby mógł nie zauważyć, więc oszczędziła sobie upokorzeń i o myszach nic nie było. Za to lew miał ustawkę z dwoma innymi i powiem Państwu, że ja to się do Afryki nie wybiorę nigdy. Poszło o panny i grunt, jak zwykle, i było tam mnóstwo ryku i wielkich zębów - Afrykanie mający rozum w głowie powinni jak najszybciej stamtąd wiać, nie wiem, do Konstancina się przenieść czy w inne miejsce lwów pozbawione, bo natknąć się na kilkaset walczących kg w czasie spaceru z rodziną w niedzielę to nie takie hop-siup w końcu i ani się spacerowicz nie obejrzy jak wraca do domu bez kończynki albo wcale. Przegwizdane tam mają i powinni się przeprowadzić moim zdaniem. Ponadto ma u nas byc inwazja góralków patagońskich i wołów piżmowych, więc przyda się każda dodatkowa para rąk do głaskania i obrony. Napiszę w tej sprawie do szefa Afryki.

No nic, obejrzałam te zwierzęta i oświadczam, że nie wierzę, że hipopotamy są wegetarianami, bo po co wegetarianom półmetrowe kły? Mam teorię, że one się na powierzchni wody napierniczają na pokaz, że niby nie życzą sobie, żeby im ki chu...hipopotam obcy wodę mącił, a pod powierzchnią zjadają się entuzjastycznie i tyle. Takie wielkie zęby do jedzenia wiotkich roślinek na pewno potrzebne nie są, a w programie widziałam, że do wody weszło kilka dużych i jeden mniejszy i potem tylko te duże wyszły. Zeżarły tego mniejszego, oczywiście, a rośliny skubały po to, żeby go szybciej strawić i przed innymi udać, że one tu tylko trawę jedzą, a tamten to pewnie zasnął pod wodą i nie ma co mu przeszkadzać, wypił wczoraj za dużo i go zmogło, wiecie, jak to jest, ahaha, potem się go obudzi. Potem, oczywiście, wszyscy o mniejszym zapominają, a więksi wybierają sobie kolejnego na przekąskę i trudno się w tej sytuacji dziwić, że hipopotamów jest coraz mniej. Bardzo autodestrukcyjny gatunek.

Brahdelt użyła Przystojnej Poczty (tzn. jej mężczyzna przekazał mojemu) do powiekszenia moich upraw o okrę i werbenę więc będę miała jeszcze dwie doniczki na balkonie i trochę więcej zieleni - świetnie się składa, bo mam wolny kącik obok bazylii. Wszystko rośnie jak szalone i zadziwia mnie siła życiowa Dyni Pirackiej - przyznam, że trochę wątpiłam w to, czy złamana łodyga oklejona taśmą w czaszki ma szansę przeżyć ale najwyraźniej taśma jest dla dyniowatych bardzo zdrowa i mobilizująca. Postaram się jeszcze dziś wrzucić na Fanpejcz zielone aktualności. Mam zastrzeżenia tylko do rzodkwi pnącej - nie wiem, może nikt jej nie uprzedził, że słowo "pnąca" ma tu spore znaczenie, bo zaczęła się rozpirzać na boki, zamiast zacząć przyzwoicie się wspinać, a ma po czym.

Obrazeczków proszę spodziewać się później, roboty mam tyle, że o, bogowie. Bardzo mało czasu mam w ogóle ostatnio - zrezygnowałabym z części snu, ale Mysz załatwiła to za mnie. Miłego dnia Państwu, gdyby komuś przyszło do głowy zrobić sobie po lanczyku wycieczkę do Afryki to niech sobie daruje, naprawdę, tam się wszystko napiernicza i można oberwać przy okazji. Jeśli ktoś pragnie takich wrażeń to wystarczy troszkę zaczekać, niedługo Euro i będzie można zostać uszkodzonym na ulicy przez uprzejmych obcych bez zbędnych wydatków.

PS. Widziałam wczoraj w jednym medycznym najszybszą intubację świata - slurp! i wuala, pacjent zaintubowany. Naprawdę nie dziwi mnie że większość ludzi uważa się za specjalistów w dziedzinie medycyny - naogląda się taki Kowalski kilkunastosekundowych porodów, defibrylacji przy asystolii i torakochirurgii wykonywanej jednym palcem na pacjencie, z którym lekarz utknął po ciemku w uszkodzonej windzie i od razu ma gotowy wniosek, że taka medycyna to pikuś, po co tyle lat studiów, phi.

wtorek, 29 maja 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/05/29 14:39:21
Właściwie to cieszę się, żem nie dziewczęciem.
-
2012/05/29 14:51:43
Bartoszcze - tragedii wielkiej z tym nie ma, ale są minusy, fakt.
;-)
-
2012/05/29 16:57:41
Moi znajomi mieli sąsiada, który w sobotę o 8:00 rano wypuszczał dziecię lat 3 na rowerku na klatkę schodową, i bachor tłukł się po wszystkich ścianach i drzwiach. Krótko się tłukł, bo kolega zaraz poszedł do tatusia-idioty i wytłumaczył mu, że mu się to bardzo nie podoba.... *^v^*
Złamałam się dzisiaj (nie w sensie dosłownym, oczywiście... ^^) i przy okazji kupowania dla męża sadzonek bazylii (bo moja jakaś taka niemrawa i maciupcia) kupiłam całkiem przypadkiem cztery gatunki mięty: ananasową, pomarańczową, czekoladową i imbirową, szałwię złotą i szwajcarską i kolendrę... *^v^*
Tym samym ogłaszam koniec moich zakupów (i miejsca na balkonie i poza nim!). Następne uzupełnianie zieleni dopiero po przeprowadzce.
Jagnięcina pod Halą standardowo: udziec po 50 zł/k, łopatka 35 zł/k, mielona 25 zł/k. O 14:00 WSZYSTKIE zielone szparagi były wykupione do cna... Podobno w tym sezonie zielone szparagi wyjątkowo dobrze się sprzedają!
-
2012/05/29 17:09:17
Brahdelt - u nas też dzieciaki wypuszczane są wcześniej, ale nie takie małe na szczęście i nie ma żadnego jeżdżenia po klatce - dzieciaki na tym osiedlu i tak są traktowane jak święte krowy, ale na przeginanie nikt im nie pozwoli. Dobrze, że koledze udało się tatusia-idiotę spacyfikować, durny rodzic zwykle jest prostakiem i zaczyna się awantura.
Przypomniałas mi, że nie mam mięty, oczywiście niezzwłocznie kupię ;-) Pojęcia nie miałam, że istnieją takie odmiany, jakie wymieniłaś, muszę się miętowo dokształcić :-)
Dzięki za sprawdzenie cen, porównam z tymi w Makro.
Jeśli chcesz szparagi poproś Roberta, żeby wyskoczył na targ przy firmie, Osobisty tak zrobił i przechował mi je w pracowej lodówce :-)
-
2012/05/29 17:43:32
Może skoczymy - Kosz Angels - do Afryki potrenować przed Euro? :)
A hipopotamy są podobno uważane za najgroźniejsze stwory, bo podobno to przez nie ginie najwięcej osób. A kły? Może porzuciły mięso na rzecz wege :)
-
2012/05/29 18:13:16
BP - bezpieczniejsza czułabym się chyba w Afryce niż w Polsce podczas Euro ;-) Fakt, trening się przyda, mogłybyśmy tam góralki zabrać na szkolenie, tylko ich nie przysłali jeszcze.
Hipopotamy są bardzo terytorialne - nie zabijają dlatego, że sie z innymi zwierzętami nie kumplują ale dlatego, że ktoś włazi na ich teren, dostaje taki hipopotam, marne 2 tony zwierzątka, piany na pysku i rusza do akcji.
;-)
-
Gość: Zu, *.dynamic.mm.pl
2012/05/29 18:24:42
Mój blok, a raczej klatka, do której przynależy moje lokum jest super nowoczesną, jeśli chodzi o sygnały dźwiękowe. Zegarek można nastawiać na słuch: codziennie o tej samej porze szczekający piesek (3xdzień), dostawczak z włączonym silnikiem, przez pięć minut dostarczający świeżutkie spaliny wprost do okien (to godzina 23:30 i jakaś rano, ale rano, które ja zaliczam do nocy;)) i skrzypiące zawiasy drzwi vis-avis moich. To ostanie jest rozregulowane bo drzwi obsługują studenci, w liczbie nieznanej.
-
2012/05/29 18:30:38
Zu Proślinkowa, jupii! :-))

U mnie akustyka jest na tyle fantastyczna, że rozpoznaję po krokach, kto z sąsiadów właśnie wchodzi/schodzi. Szybkie energiczne zbieganie to sąsiad, szybkie, ale lżejsze to wysportowana sąsiadka :-) Czasy aktywności się zmieniają, więc za pewnik uznaję tylko to, że Mysz będzie tłukła się od 20.00 do oporu ;-))
-
2012/05/29 19:09:10
do Afryki ja bardzo chcę, pod warunkiem, że zmniejszą ogrzewanie. A ta Przystojna Poczta to działa też poza województwem?
-
2012/05/29 19:15:11
Berberysie - pogadam z szefem Afryki, dla Ciebie będzie pewnie skłonny do ustępstw. ;-)
Przystojna Poczta działa między mna i Brahdelt, ale na potrzeby międzywojewódzkie, a często międzypaństwowe, nasz klub samochodowy stworzył własny transport. Panowie sporo jeżdżą, trzeba zapytać na grupie kto i kiedy, dostarczyć stuff do przewiezienia i klubową walutę, czyli np. sześciopaczek. Ludzie świetnie i bezpiecznie jeżdżą, to najpewniejsza poczta prywatna na świecie ;-)
-
2012/05/29 19:44:04
dobrze wiedzieć :):) gadaj z tym szefem Afryki, bo mam podejrzenia, że on coś knuje przy globalnym ociepleniu. Od razu wartowałoby się zorientować, czy moje podejrzenia mają uzasadnienie, czy to po prostu przegrzanie organizmu :)))
-
2012/05/29 19:47:21
Berberysie - pogadam, liczę na sukces ale wrazieco zapewni Ci się jakiś system chłodzenia, nie wiem, może dwóch półnagich niebrzydkich z wielkimi wachlarzami, a w lektyce automatyczny podajnik schłodzonego ginu z tonikiem? ;-)
Mam teorię, że to gra Cię tak rozgorączkowuje, przerwę może zrób? ;-)
-
2012/05/29 20:05:58
No, miętę musisz mieć koniecznie! Koniecznie! A mojito jak zrobisz?!..... ~*^o^*~
Ja mam oprócz tych czterech odmian jeszcze pieprzową (wykopaną u rodziców na działce) i ogrodową (czyli kupioną w supermarkecie, ta zamiast szybko klapnąć rośnie jak najęta!... *^v^*).
Była burza i spanikowałam, zabrałam kwitnącą paprykę do domu na czas wichury... Czy nie jestem nadopiekuńcza? ^^
-
2012/05/29 21:08:21
Brahdelt - racja, a lato bez modżajto byłoby czymś niewyobrażalnym, wezmę od sąsiadki,jesli ma, zeszloroczna wzięta od niej ruszyła z takim impetem, że mało donicy nie rozsadziła.
U nas też była burza i oczywiście poleciałam przestawiać skrzynie tak, że roślinki wiotkie stanęły pod ścianą żeby wiatr miał mniejsze szanse je uszkodzić. Jak się człowiek namacha przy sianiu czy sadzeniu to potem odruchowo nie chce tego zmarnować :-)
-
2012/05/29 21:10:31
dobra, zrobię :) Ale załatw mi proszę takiego co siedzi na koniu ok? ;))
-
2012/05/29 21:12:15
Dziewczęcia a i owszem, wiadomo, kwiaty sama przed sobą słać powinna językiem lekkim, nieskalanym...
Lecz każde dziewczę z wiekiem kobietą się staje, a kobieta - to już inna bajka. Jak mięsem chłopa nie poczęstuje to do do niego nie dotrze ;)
Umiejętnie zaintonowane i wtrącone, dźwięcznie brzmiące k...macie i orzeszjapiiii.... długie sekundy dźwięczą w uszach wywołując wewnętrzne ochy i achy :P
-
2012/05/29 21:12:31
Berberysie - jak z reklamy Oldspajsa czy bardziej sie postarać? Bo ten reklamowy jakiś taki niezazbytnio wyględny, nie odważyłabym się przydzielić Ci jako służby młodzików niedostetecznie przystojnych ;-)
-
2012/05/29 21:15:09
Łosiek - o, to spodobałoby Ci się, jak klnę, robię to z dużym wdziękiem i dysponuję dość wysokim, dźwięcznym głosem. Klnę rzadko, ale jak już się zdarzy, to wkładam w to mnóstwo starań ;-))
-
2012/05/29 21:23:27
Oj.. może nie zapeszę jak napiszę.
Ty uważaj, bo stolica przyciąga mnie w swoje strony coraz mocniej za sprawą takiej jednej :)
Więc choćbym miał być gościnnie to i tak mogę wygospodarować te przysłowiowe 5 minut żebym...
...musiał napić się kawy, a dla siebie wezmę np herbatę :) i przy okazji może Ci się wymsknie jakaś dźwięczna macia ;)
-
2012/05/29 21:25:15
Łosiek - myśl pozytywnie, to nie zapeszysz, a za taką jedną mocno trzymam kciuki :-)) Co do spotkania - jeśli uda nam się zgrać to jestem za, siądziemy i znajdziemy coś, co będę mogła skląć ;-))
-
2012/05/29 21:47:37
Z tym małym hipciem to było pewnie tak, że biedak padł ofiara sekty. Małe i naiwne zgodziło się na wodny rytuał, toteż banda tatuśków wiedziała jak to wykorzystać. A co do piszczących psów i ich niemniej piszczących wlascicieli, to z przykrością Ci się przyznam, że ja również doń należę.. wybacz, że tak brutalnie przyczyniam się do waszego "wysypiania się", ale spróbuj się jej oprzeć, jak ci przyturla tym swoim nosem i tak paczy i paczy na ciebie.. nie ma opcji, by to zignorować :)
-
2012/05/29 21:51:32
Fidelis_lupus - masz rację, mogło tak z hipopotamem być, nie postrzegałam ich dotąd jako sekty, może to błąd, zaraz coś uknuję.
Co do psiaka i pisków - nie mam nic przeciwko temu, żeby wesoły pieseczek sobie radośnie i jednostajnie witał dzień, ale z tym ewidentnie było coś nie tak, raz wielka radość, raz histeria, co chwilę zmiana, oszaleć można było ;-)
-
2012/05/29 22:18:15
Z tymi psiakami to trochę jaki pan taki kram.
Pies bierze przykład z właściciela, więc jak pan takiego psa nie potrafi zapanować nad zwierzakiem i go ogarnąć, uspokoić to najprawdopodobniej i z nim samym i jego spokojem i tak dalej może być coś nie tak.
Sam mam (w zasadzie żona) stadko psiaków i jakiś nie widzę większych problemów żeby nad nimi zapanować tak żeby nie uprzykrzały o dziwnych porach życia reszcie osiedla.
-
2012/05/29 23:26:42
Aha!
A obrazeczki to się niby same wrzucą? czy liczyłaś może że przeskoczysz poślizgiem do następnego dnia i nikt nie zauważy że nie dodałaś? Hę?! ;> ;)
i52.tinypic.com/211kqhv.jpg
-
2012/05/29 23:56:29
Łosiek - bardzo dziekuję za obrazeczek, skąd wiedziałes, że mam bzika na punkcie kota Simona? :-)
Na psach znam się kiepsko, miałam w życiu tylko dwa (i dwa koty, potem już tylko Myszy) więc możemy sie umówic, że w razie potrzeby będę Ci zawracała głowę pytaniami o psy a w rewanżu dostaniesz informacje o gryzoniach futerkowych, jeśli jakimś cudem będa Ci kiedyś potrzebne :-)
Myślę, że sporo zależy nie tylko od wychowania ale od gatunku, nad niektórymi psami, np yorkami, jest trudniej zapanować i wiem to od hodowcy i właściciela (zresztą znam tylko jednego dobrze ułożonego yorka), a mieszańce to już w ogóle loteria, w dodatku właściciel zwykle ma skłonność do rozpieszczania zwierzaka i nie widzi jego wad tak, jak inni :-)
-
2012/05/30 00:19:23
jak się troszkę poobserwuje kogoś, nawet przez internet (żadne dewiacje ;] blog i ewentualnie fb) to się coś niecoś zaczyna wiedzieć o tej drugiej osobie. A że już co najmniej raz mi się przewinął ten motyw u Ciebie więc wiesz...
Moja szara komórka się wykazała.
Co do psów i jorków. Zgadzam się, właściciele mają skłonności do rozpieszczania swoich pupili, zwłaszcza tych małych i włochatych. Choć nie powinno to szczególnie przeszkadzać w jego prawidłowym "przeszkoleniu". Jorki owszem, te co widuję są bardziej charakterne od reszty psiej braci, choć uważam że to wpływ właścicieli i hodowców. Jestem skłonny się nawet założyć o kilka nominałów klubowej waluty że poświęcając nieco czasu i uwagi nawet z porządnie charakternego jorka jestem w stanie zrobić ludzi, yyy... znaczy psy ;)
Właściciele kotów żartują z właścicieli psów i odwrotnie, ale każdy pies może się czegoś nauczyć, chcę się przypodobać swojemu panu i nieraz robi to z radością i entuzjazmem. Wiadomo każda rasa ma swoje predyspozycje i cechy, ale to w żaden sposób nie neguje powyższego.
A koty w swej naturze są dzikie i nieujarzmione. Nieco tylko oswojone. I wiadomo, jedni wybiorą dziką naturę i wolność, a inni wierność i oddanie :)
Co do wiedzy o myszach co prawda nie znajduję póki co żadnego praktycznego wykorzystania tejże, ale nie neguję :) Trzeba poszerzać horyzonty i rozwijać się :) Więc możesz śmiało raczyć jakimiś nowinkami z wielkiego świata gryzoni :]
-
2012/05/30 00:27:07
Łosiek - jesteś dobrym obserwatorem przyznaję :-)
Co do psów, a konkretnie yorków - nasz przyjaciel ma yorka tak doskonale wychowanego, że nie mogłam uwierzyć, że pies może być tak ułożony. Dopóki nie poznałam tego jednego myślałam, że yorki to wrzaskliwe matołki, ale przyjaciel uświadomił nam, że jeśli włoży się w tresurę sporo starań to ma się inteligentnego, opiekuńczego i kochającego psiaka, a nie małego furiata. Miałam tego psa przez 3 dni w domu - absolutnie bezproblemowy był, mam nadzieję, że to powtórzymy.
:-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/30 09:47:10
U mnie na posesji też takie psinki są, i bachorki, i opiekunowie jednych i drugi, że nic tylko wystrzelać po kolei. Wrrr...
Może i ta Afryka starszna, ale ja bym się tam jednak wybrała na ćwiczenia. Odreagować muszę, bo zaczynam latać jak chomik w kołowrotku. Kocięta bojowe przy okazji przeszkoli się.
-
2012/05/30 13:33:27
Zulko - widzę, że u Ciebie też hałaśliwe istoty nie znajdują się w pierwszej piątce ulubionych. Gwarantuję, że na tym blogu powiedzenie wprost, że nie lubi się dzieci, nie grozi oburzonym psykaniem, że jak tak można.
:-)
Może być Afryka, nastrój mam dziś taki, że chętnie wyjadę gdziekolwiek, byle jak najdalej.
-
2012/05/30 13:39:59
Ty masz pieseczka z piłeczką plus Mysz, a ja mam od jakiegoś czasu sroki. Nigdy bym nie przypuszczał, że te cholery potrafią aż tak drzeć japę.

A potrafią, od wczesnego rana.

Rzucam wtedy całkiem jawnym maciem i marzę o wiatrówce z celownikiem optycznym...
-
2012/05/30 13:43:41
Wkurzony - dorzuć mi gromadę wesolutkich otroczków, to bardzo prodzieckowe osiedle, i trzy sroki-psychofanki, drące się na mnie z zaskoczenia. Wierz mi, bardzo dokładnie wiem, jak głośno potrafi się rozedrzeć sroka. Pogooglam, może da się to jakoś wypłoszyć.
:-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/30 14:24:39
No to jadziem w ten busz :) Albo dokądkolwiek. Byle dalej od tych wrzasków i bezmózgich korposzczurów.
-
2012/05/30 14:30:52
Zulko - nie kuś, naprawdę mam dziś ochote rzucić wszystko i gdzieś uciec, dawno nie miałam tak fatalnego dnia :-/
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/30 14:32:56
Kuszę, bo ja się czuję podobnie od kilku dni...
Nic, tylko wstać i wyjść, i niech się dzieje, co chce.
-
2012/05/30 14:34:53
Zulko - ja od wczoraj, w dodatku dojrzewam powoli do tego, żeby faktycznie wstać i wyjść. Daruję sobie dzisiejszą notkę i dzisiejsze wszystko inne, chromolę, nawet wesolutkiej mnie może się czasem coś spieprzyć.
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/30 15:07:48
Doskonale Cię rozumiem. Przytulam wirtualnie.
-
2012/05/30 15:13:11
Zulko - dzięki i wiesz, że wzajemnie.
:-)
-
2012/05/30 15:17:10
Mhm, syndrom poluzowanego wieczka, chyba od Ciebie kojarzę ten obrazek? Współczuję. Ja dzisiaj się dowiedziałam, że w Parku Kampinoskim żubry mają i knujemy z koleżanką, żeby się do nich wybrać w przyszły weekend. Może to nie Afryka, ale podobno dobrze posiedzieć przy żubrze.
-
2012/05/30 15:19:35
Emilyann - nie pamiętam obrazeczka, sporo ich wrzucałam. Do żubrów jedźcie koniecznie, byłam kiedyś i polecam, świetne są żubry i dobrze popatrzeć na taką wielką, włochatą przyrodę. Trawkę żubrową też możecie zebrać, bardzo praktyczna zieleń.
:-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/05/30 15:22:22
Wiem :)
-
2012/05/30 15:28:07
Wieczko. Przypadł mi do gustu na tyle, że sobie linka zapisałam.

Tak mi właśnie potrzeba jakiegoś dużego, włochatego ukojenia, żubry wydają się być idealne, żeby się na nie napaczeć. I też przytulam.
-
2012/05/30 15:34:18
Emilyann - a, fakt, pamiętam ten obrazeczek.
Koniecznie jedź do żubrów, generalnie patrzenie na duże włochate bardzo relaksuje i jakoś wycisza, pamiętam, że napatrzeć się nie mogłam, zwłaszcza na jedno nieduże żubrzę, które bardzo energicznie sobie hasało jak na swoją spora masę i ilośc futra.
Ściskam Ci łapki, dzięki :-)
-
2012/05/31 00:35:13
Żubry w każdej gminie!
-
2012/05/31 00:40:51
Bartoszcze - po mężczyźnie spodziewałam się raczej czegoś w rodzaju "Żubr w każdej lodówce" ;-)
-
2012/05/31 00:46:30
Jeżeli patrzenie na żubra lodówkowego również Cię relaksuje, to mogę zmienić:-)
-
2012/05/31 00:53:19
Bartoszcze - sprawdzę, bo mam akurat jedną puszkę w lodówce na wypadek, gdyby płeć przeciwna zajrzała i uznała, że ma ochotę pożubrzyć :-)

Apdejt - nofsumie, zielona jest, a zielony relaksuje ;-)
-
Gość: o., *.opera-mini.net
2012/05/31 00:58:28
Hej, chyba zyskałaś nową fankę, jeszcze nie przebiłam się przez całe archiwum, ale nie omieszkam :)
-
2012/05/31 10:20:29
O - witaj, ogromnie mi miło :-)
-
2012/05/31 10:46:46
Chryste Panie, zginęłam gdzieś w tej fali komentarzy! U ciebie się dzieje tyle, że trudno nadążyć ;) W każdym razie mam nadzieję, że dziś wstało ci się lżej, jak ostatnio. Ja już niestety tonę w zajęciach, wyrabiam sobie, wiesz, taki staż no-life'u witaj dzienna rutyno :)
-
2012/05/31 10:48:56
Fidelis_lupus - trochę się dzieję, przyznam, i własnie piszę notkę o tym, jak leciutko mi się dziś wstawało - szkoda, że nie uprzedziłaś, że życzysz mi wyspania się, bo nie wiedziałam i się nie wyspałam ;-)) Miłego dnia :-)
-
2012/05/31 10:54:10
Z Myszą, jak z dzieckiem - trzeba się dostosować ze spaniem do terminu jej spania:-)
-
2012/05/31 10:56:40
Bartoszcze - odniosę się do tego w kolejnej notce, bo byłoby bardzo, bardzo dziwne gdybym spała w trybie mysim ;-))
PS. Wysyłam Ci obrazeczek, który mnie poraził - nie wrzucę tu, bo mocno niepolityczny ;-)