squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Zderzające się głowami samce to symbol potrzeby przedłużenia gatunku"

stwierdziła we wczorajszym programie o zwierzątkach Krystyna Czubówna, a mnie od razu przyszło do głowy, że jeśli na ulicy podejdzie do kogoś szyita i przypierniczy mu z tzw. "baśki" to znaczy, że czyni mu awanse i planuje wspólną przyszłość z potomstwem włącznie, więc nie ma co za bardzo narzekać na brutalność dresiarzy, oni po prostu okazują tzw. szorstką miłość.

Wyspałam się jak zwykle, więc proszę spodziewać się kilku okazjonalnych narzeknięć.
Mysz uznała, że starczy już tego całego bycia zdrową i zafundowała sobie powrót alergii na łapce - tym razem, aby wprowadzić element rozrywki, usytuowała alergię nieco wyżej, żebym miała więcej zabawy z pielęgnacją. Ubawiłam się setnie - alergia jest między łapką górną a pyszczkiem, czyli tam, gdzie Myszy łatwo jest się pofałdować i zwinąć, wczorajsze mazianie Myszy maścią z antybiotykiem dostarczyło mi mnóstwa wrażeń, jakimś cudem nadal mam obie ręce. Mysz okazała mi wdzięczność i podziw tłukąc się i miotając do wczesnych godzin porannych.

W uprawach niemalże bez zmian, tylko rzodkiew, która ma się piąć, uznała, że lepiej jej będzie przy gruncie, w związku z czym rozpierzaściła się na boki i ignoruje tyczki do wspinania, muszę ją jakoś zmotywować*. Poza tym bazylia uznała chyba, że niech spadam, ona rosnąć nie będzie i zostanie taka mała. Albo się ogarnie albo przekona się, że małe też jest jadalne. Reszta zieloniutka, pomidor jeszcze_nie_malinowy rzetelnie z gruntem współpracuje a koktajlowe przygotowują się do kwitnięcia. Dynia Piracka postanowiła zasłużyć na swą nazwę i przygniotła doniczkę z koprem zyskując tym samym nowe terytorium, muszę jej znależć jakieś inne oparcie dla coraz większych liści, bo koper trochę się słania i chyba nie lubi gości.

Kolejne wieczorne oglądanie programów przyrodniczych upewniło mnie, że świat przyrody jest brutalny. Mianowicie tłukły się wczoraj dwa zające i jeśli komuś się wydaje, że taki szaraczek tylko sobie kica i jedyne, czym może współzającowi zagrozić, to złe spojrzenie, to niech sobie popatrzy, proszę bardzo, ile tu skakania i łapek. Drugiego z kolei komentarza pod filmikiem proszę nie czytać, bo jest niesforny. Ponadto mam wrażenie, że tłumaczom pozwala się na wprowadzanie spontanicznych zmian w czytanym tekście, mianowicie w jednym z odcinków "Najgroźniejszych z groźnych" zaprezentowano walkę sokoła z wężem a z ekranu padło podszyte satysfakcją stwierdzenie "Jeden z tych cyngli za chwilę będzie wąchał kwiatki od spodu". Jeden z tych cyngli faktycznie miał drobnego peszka i został zjedzony. Nie powiem, który, ale drugi oblizał się i odleciał, macie zagadkę i nie będziecie się w pracy nudzić, nie ma za co.

Kolega Bartoszcze zasugerował mi, abym w celu wysypiania się przestawiła się w tryb Myszy i spała wtedy, kiedy ona. Obawiam się, że nie jest to możliwe, musiałabym bowiem przesypiać cały dzień wstając tylko na brokuła i do toalety, która stanowiłby kącik za łóżkiem (jak u Myszy - nauczyła się puszyściutka cholera załatwiać się w rogu kapsuły z Sypialnią Pierwszą), następnie wstawałabym ok. 20.00, biegała pół h, miotała się i opychała ziarnem przez godzinę i udawała się dospać, po czym wstawałabym ok. 22.00 i biegała do 4.30 rano, następnie musiałabym zdemolować pomieszczenie, zawlec kołdrę do innego pokoju, ale po drodze zmienić zdanie i porzucić ją, po czym musiałabym zasnąć w rogu losowo wybranego pomieszczenia, przed zaśnięciem tłukąc się i szeleszcząc możliwie najglośniej. Ok. 8.30 musiałabym wstać na dodatkowe pół h tłuczenia się z opcjonalnym popiskiwaniem, żeby zaniepokoić opiekuna i zyskać dodatkowe głaskanie i ziarno. Myślę, że pozostanę przy swoim trybie, tj. notorycznym niewyspaniu, dzięki czemu pozostanę u siebie a nie zamieszkam np. w Tworkach.

Obrazeczki będą dziś nieco romantycznie, mianowicie będzie o uwodzeniu i wyrażaniu podziwu. Jako bonus - oczywista oczywistość. Miłego dnia Państwu.

* jest też opcja, że to nie rzodkiew, tylko jeden ze śmiesznych ogórków i nie wiem, który - w przyszłym roku na pewno opiszę, co gdzie posiałam. Nie pamiętam, czy ogórek - jeśli to ogórek - miał się piąć, więc trochę głupio mi teraz iść na balkon i kazać się piąć rzodkwi, która może być ogórkiem i piąć się nie musieć.
Oszaleję tu kiedyś.

czwartek, 31 maja 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/05/31 12:16:48
A może to krzyżówka rzodkwi z ogórkiem?
W którymś roku na pewno opiszesz!
-
2012/05/31 12:21:43
Bartoszcze - nie dobijaj nieszczęsnej mnie, właśnie odkryłam, że nie wiem, co rośnie w jednej doniczce. Jakiś odpowiednik pisklęcia kukułki, bo wyschło kumpli i nabrało sił. Wzdych.
;-)
-
2012/05/31 12:31:05
Ta dynia rozlezie Ci się jeszcze bardziej, nie ma złudzeń, to w końcu DYNIA! Negocjuj ten ogródek, bo wlezie Ci do salonu albo będziesz miała pierwszą na świecie dynię zwisającą (z balkonu pierwszego piętra). *^v^*
Czy to w drugim słoiczku do dynia marynowana z occie z czerwonego wina? Bardzo smaczne! ~^o^~ Maliny sobie dzisiaj zaaplikowałam już raz, ale na tym się nie skończy, bo ziąb jakowyś, więc tych herbat wypiję zaraz kilka.
-
2012/05/31 12:34:30
Brahdelt - wiesz, ja mam tych dyni 10 sztuk, trochę mi słabo na mysl o tym, że one moga BARDZO urosnąć. Może nie będzie tragedii, w końcu to mają być malutsienieczkie dynie do faszerowania ;-(
Wiedziałam, że Cię zaskoczę tym słoiczkiem - to cukinia marynowana w marynacie pozostałej po marynowaniu buraczków - była tak pyszna, że nie mogłam jej zmarnować i zaszalałam :-))
Zdrowiej :-)
-
2012/05/31 12:41:53
10 sztuk? Proszę bardzo: www.motherearthnews.com/uploadedImages/Blogs/Diary_of_an_Organic_Gardener/pumpkinpatchjuly13.JPG
A ogólniej: www.peconiclandtrust.org/img/pumpkin_field_lg.jpg
To są bardzo duże rośliny. Tak samo cukinia, moja mama miała cukinie na działce, więc widziałam naocznie.
Mąż zgadł, że w słoiczku to była cukinia, chociaż przyznam, że po zamarynowaniu nabrała nieco struktury dyni. *^v^*
-
2012/05/31 12:44:54
Brahdelt - ale ja posiałam tylko dynie miniaturowe, które mają mieć bardzo małe owoce, liczę na to, że jednak bardzo się nie rozszaleją, np Sweet Dumpling to mała roślina i ma małe liście - niemniej ponegocjuję z sąsiadką, może uda się część dorzucić do jej upraw. Cukinię też mam małą, to te kuliste owocki mają być.
Ale zaszalałam.
Cieszę się, że cukinia smakowała, genialne warzywo, w tym roku zrobię więcej :-)
-
2012/05/31 12:48:38
Nobofkońcu pod Opolem hodują dyniątka półtonowe.
-
2012/05/31 12:50:31
Bartoszcze - moje mają mieć 400-500 g, czyli na balkon fsamras ;-)) (a i tak pewnie mi odbije, jak co roku, i będę dodatkowo kupowała po parę sztuk co kilka dni i faszerowała).
-
2012/05/31 13:01:08
Nie wiem, czy Cię dobijać... ^^ Jeden krzaczek dyni Hokkaido: 4.bp.blogspot.com/-BZrB1ISaX-I/TghyVExHMUI/AAAAAAAAAVA/rO3NH0Y67iI/s1600/DSCF3832.JPG , 2.bp.blogspot.com/-no8AxqRe294/TghyyMR8HOI/AAAAAAAAAVQ/n3jNiZv9_Gs/s1600/DSCF3865.JPG
Problem z dyniami i cukiniami jest taki, że nie rosną w górę, tylko rozłażą się na wszystkie boki.
-
2012/05/31 13:03:55
Brahdelt - troszeńkę zasłabłam.
;-)
Na boki mogą rosnąć ile chcą, zmieszczą się, byle korzeniom wystarczyła ziemia w skrzynkach (choć zaczynam brać pod uwagę przesadzenie do wyższych skrzyń dla pewności).
-
2012/05/31 13:06:08
Nie bez powodu np.: przy dyni Sweet Dumpling jest zalecane wysiewanie po kilka nasion w odstępie 1 metra średnicy od kolejnych nasion... Dobrze, że to małe dynie, możesz spróbować poprowadzić je po podporach, przywiązywać wraz z przyrostem kolejnych pędów.
-
2012/05/31 13:11:02
Brahdelt - troszkę bardziej mi słabo, bo te Sweet Dumpling to naprawdę małe roślinki.
Oczywiście jest też opcja że pomyliłam odmiany, w końcu to ja, i te małe roślinki to bogowie raczą wiedzieć, co, a wielkie krzaczory to Sweet Dumpling, ale raczej nie.
Będzie, co ma być, jeśli korzenie nie zaprotestują to z rozłażeniem się jakoś sobie poradzę - indywidualne podeściki pod każdy owoc itp ;-)
-
2012/05/31 14:06:54
Kiedyś chyba widziałam taki film, w którym rośliny tak się rozrastały, rozrastały, rozrastały, aż zeżarły wszystko dookoła ;-(
-
2012/05/31 14:09:11
Ewo - wielkie dzięki ;-))
-
2012/05/31 14:47:18
Ależ proszę bardzo ;-)))
-
2012/05/31 14:48:27
Ewo - będę miała lęki i koszmary, zamknę się w sobie i wogle.
;-)
-
2012/05/31 17:52:24
Ale myszy to nocne stworzenia, prawda? To osobiście nie mogłabym mieć takiego stworka co to jest niekompatybilny z moim dowódcą snu, bo żadnej miłości z pewnością by z tego nie było :)
-
2012/05/31 18:52:25
BP - zgadza się, ale wiedziałam, w co się pakuję i plusów jest więcej, niż minusów, więc mimo okazjonalnego marudzenia jestem z Myszą bardzo szczęśliwa ;-)
-
2012/05/31 18:56:37
Po namyśle dochodzę do wniosku, że to:
demotywatory.pl/3815244
pojawiło się wczoraj przed moimi oczami nieprzypadkowo.
-
2012/05/31 18:58:10
Bartoszcze - Och, to o mnie! ;-)
-
2012/05/31 19:32:10
Ślubny wypatrzył takie cudowne donice. To może być rozwiązanie problemu z brakiem powierzchni. Tylko nie wiem, czy akurat na dyniowy problem to pomoże, ale pomyśl, ile dodatkowych pomidorów... papryki... i nie wiem, co jeszcze w tym da radę uprawiać.

www.floraforum.eu/floraforum/index.php?topic=20438.0

A z innej beczki (czytaj: donicy) - to czosnek mi wylazł na dwa milimetry :))) Grzeczny czosnek, wygląda, jakby ząbkował.
-
2012/05/31 19:42:07
Ha! ja wczoraj usłyszałam, że byłabym świetną żoną, muszę skonfrontować "spostrzeżenie" z tym poradnikiem :D
-
2012/05/31 19:44:25
uprzejmie uprasza się o niepoganianie roślinek żywych do wzrostu innego, niż sobie same zaplanowały. ;)
-
2012/05/31 20:23:47
IK - oczywiście natychmiast je chcę, widziałam podobne na Allegro, tylko pojedyncze. Rrany, mogłabym mieć pomidory nad głową, ach! :-)

Dużo zdrowia dla czosnku, niech rośnie silny i zdrowy :-) jak się sieje czosnek? Ząbek do gruntu i czekamy?
-
2012/05/31 20:24:10
BP - od drugiej glowy usłyszałaś? Podoba mi się Twój dzisiejszy wpis ;-))
-
2012/05/31 20:24:55
Sophie - wreszcie jesteś :-) Poganiam, bo strasznie ta rzodkiew anemiczna, do tego jedną mi wiatr złamał, własnie zobaczyłam, ech, jak ja mam te roslinę lubić, skoro nie współpracuje ;-(
-
2012/05/31 20:25:49
Tak jest, ząbek do gruntu i czekamy, nawet nie zbyt długo czekamy. A na dodatek czosnek ładnie kwitnie, to mamy i element dekoracyjny przez chwilę.
-
2012/05/31 20:30:43
IK - a tak pytam z ciekawości...Oczywiście zdążyłam już sprawdzić, czy mam świeży czosnek i niestety mam, teraz muszę tylko pojemnik znaleźć.
Straszny nałóg.
;-))
-
2012/05/31 22:26:35
Tak Squirk, od drugiej głowy ;)
A mi wylazło coś z zapomnianej kilka miesięcy temu doniczki, w której umieściłam pestki avokado. Piszę "coś", bo nie podlałam tego od tak dawno, że na rozum to nic nie powinno z tej ziemi wyjść. Czekam. Już ma 5 cm!
-
2012/05/31 22:52:42
przez sen już niemal Cię czytam, a Ty mi każesz wnieść bazylię, która jednak żyje, do domu, bo przymrozki... no wiesz...
-
2012/05/31 23:07:06
Dobrze pamiętam niemiłosierne szamotanie się mojej świnki morskiej z rana, kiedy jeszcze biedaczka przebywała wśród żywych. Ale byłam skłonna wybaczyć jej wszystko, jak wchodziłam do pokoju to ten skubaniec już właził na szybkę (miałam ją w akwarium, nie klatce) i udawał, że pływa na jej powierzchni. Przy tym wiedziałam, że zaraz będzie żarcie-time co ją motywowało do radosnego popiskiwania. No coś pięknego mieć takie małe włochate w domku.
ps. teraz życzę ci wyspania, i żeby nie było, że ci poskąpiłam! Opowiedz Myszy bajkę o tym, co sowy jedzą na kolacje to może dzisiaj będzie spać sobie grzecznie :)
-
2012/06/01 00:22:08
BP - się cieszę :-)
Świetnie, że Ci sie udało tak awokado wykiełkować, bo czytałam, że ono wymaga jakichś cudów, żeby w ogóle raczyło zielone wypuścić - masz rękę i tyle :-)
-
2012/06/01 00:23:01
Berberysie - aż przymrozków to chyba nie ma, ja niczego do domu nie wnoszę - także dlatego, ze jeszcze mi życie miłe, Osobisty odzyskał dojście do sofy i już go nie odda ;-)
-
2012/06/01 00:23:58
Fidelis_lupus - ooo, miałaś świnka morskiego, jesteś progryzonkowa, to super :-)
Mysz została własnie pomaziana antybiotykiem, co kosztowało mnie kwadrans oraz z 500 kcal, oszaleję tu kiedyś.
;-)
-
2012/06/01 09:22:50
Już widzę to przestawienie się na tryb Myszy :) Swoją drogą myszowa alergia skórna niepokojąca wielce. Znów trzeba futerko ratować.
I od kiedy rzodkiew ma się piąć po tyczkach? Zawsze wydawało mi się, że to chodzi o korzeń, a nie o pędy. Ale ja tam się nie znam.
Uprzejmie donoszę, że dorobiłam się doniczki na parapecie VII nieba :) Kwiatki w niej mam :)
-
2012/06/01 12:51:14
AnnoMario - Myszydło po prostu nie pozwala nam się nudzić, stąd nawroty uczulenia - oczywiście ratujemy, jestem gotowa wydac każde pieniądze, byle utrzymać Mysz w zdrowiu. Wiem, co mówię - leczenie jednego z Myszów poprzednich kosztowało ponad 1500 zł i było warte każdej wydanej złotówki.
:-)
Rzodkiew pnąca to dmiana tyczna, długie wiszące strączki - kupiłam z ciekawości, a ona się buntuje ;-(
Cieszę się, że szał uprawiania czegokolwiek przeniósł się także na Ciebie ;-)
-
2012/06/01 15:00:44
Al Paczino

Też macie taki zwariowany dzień jak ja? Zaraz głowę zgubię.
-
2012/06/01 15:13:10
Emilyann - Mysz tłukła się do zgadnij, której, więc tak, zaraz szału dostanę.
Al piękny :-)
-
2012/06/01 16:49:22
Normalnie aż muszem donieść, uwaga na szczęki:
forum.gazeta.pl/forum/w,8,136332295,136332295,Czesc_.html
-
2012/06/01 16:56:10
Bartoszcze - dzięki, szczęka zareagowała stosownie ;-)
-
2012/06/03 00:49:55
I owszem, kochałam się niegdyś w gryzoniach, toteż pałam miłością do Twej Myszy, jakkolwiek waleczna by nie była ;)
-
2012/06/03 00:53:14
Fidelis_lupus - jeśli chcesz zobaczyć zdjęcia Myszy odezwij się proszę na maila gazetowego, Mysz jest profesjonalnę modelką i pięknie pozuje, zaglądające blogerki dostają wszelkie zdjęciowe aktualności, jeśli zechcą :-)