squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
ESPRESSO PATRONUM!

Musiałam, niestety, zrobić kawę (okolicznościowy obrazeczek jest na Fanpejczu), alternatywą był powrót do sypialni i zakopanie się w stosie poduszek z podręcznym Owcą, pogoda taka, że wstanie z łóżka było prawdziwym wyzwaniem i dzięki bogom za funkcję drzemki w komórce, bo mogłam trochę pooszukiwać.

Wczoraj Emilyann wpuściła mi do mieszkania muchę - nie pytajcie, jak, ma swoje sposoby, wpuściła i tyle. Stali czytelnicy pamiętają zapewne zeszłoroczną akcję antymuszą. Tym razem Pierwsza Mucha Bojowa była nieduża i anemiczna, więc bardzo sie nie nawalczyłam, ale i tak zdążyłam niechcący odstawić szopkę. Przypomnijcie mi, proszę, następnym razem, że rzucanie się na okno ze szmatą i okrzykiem "Ha! Mam cię, franco!" owszem, ma sens, ale dobrze jest popaczać wcześniej, czy w ogrodzie zaraz na wprost nie siedzi spora i obdarzona świetnym słuchem rodzina z dziećmi i gośćmi. Usiłowałam godnie i z klasą zwiać, ale to się rzadko udaje, nie udało się po akcji z kajdankami na Poczcie Głównej i wczoraj też nie bardzo mi wyszło.

Mysława Tłuścikiewicz zaczęła biegać ok. 22.00, poszalała, poszła się przespać i wstała o 2.14 - wiem na pewno, bo sądziłam, że wtedy się położę. Położyć się owszem, mogłam, tylko o śnie nie było mowy przez dłuższy czas. Ponieważ futerko zaczęło Myszy odrastać Mysz uznała, że ojej, to się będziemy teraz nudzić, i szybko zadrapała sobie uszko. Nie dostałam cholery tylko dlatego, że już małą cholerę w mysiej osobie mam. Oszaleję tu kiedyś, wspomnicie moje słowa.

Z dumy unoszę się pół cicika nad ziemią gdyż zakwitł mi śmieszny ogórek. Reszta, odpukać, nadal jędrna i w formie, groch coraz wyższy i zarzuca wąsy gdzie tylko może, bazylia to nadal mnóstwo dziarskich, małych kolesi oraz wykiełkował mi cały groch napędowy (w sensie na pędy do sałatek). Trochę dziś wieje, ale mam nadzieję, że mi się nic nie połamie, będę wdzięczna za okolicznościowe kciuki i postaram się zmontować przyrodzie jakąś osłonę na wszelki wypadek.

Co do przyrody - wczoraj było o hipopotamach i żywię do nich coraz więcej niechęci. Wygląda toto jak wielkie, spokojne stworzenie z pocieszną mordą co tylko trawki wyrywa, ale szybko okazuje sie, że dla takiego hipopotama nie masz to jak napierniczanie się na śmierć i życie. Wystarczy, że inny, też niemały i z mordą nieponurą, podejdzie o kroczek za blisko i od razu zaczyna się bójka tak żywiołowa, że samice i młode szybko wytruchtywują poza zasięg zębów, a zęby dorosłego hipopotama mają pół metra długości. Poważnie, pół metra, weź tu takim kiełkiem oberwij i miej nadal chęć do życia. Wczoraj jeden nieduży oberwał i już nie miał a lwy i krokodyle uznały, że no trudno, zjedzą go, niech się nie zmarnuje. Problem polegał na tym, że hipopotam był uprzejmy paść przy brzegu, czyli na terytorium dostępnym dla obu gatunków. Zaczęło się napierniczanie vol.2 - wielki lew szturchnął krokodyla pazurkiem, ten wyskoczył z mordą, lew czynność powtórzył i tak w kółeczko, nacieszyć się sobą nie mogli. Gdyby nie to, że lwice miały rozum i zaczęły kolację wylekać na brzeg toby wszyscy poszli spać głodni. Zrezygnowane krokodyle odpłynęły upolować sobie coś na ząb - mam nadzieję, że małe, puszyste gnu były niedostępne - a lwy opchały się jak jacyś sołtysi. W związku z tym mam sugestię - jeśli będziecie kiedyś spacerować po Masai Mara i wypadnie Wam np. kanapka a zauważy to stado lwów to już jej nie podnoście, są silniejsze i na pewno jej nie odzyskacie.

Dla kontrastu przyroda nieagresywna - popaczcie, co mi przysłała Zuza-chan - prześliczne. Mam też sporo obrazeczków o przyrodzie mobilnej - o ciciku czarującym, rekinku ponurszym oraz krabiku, co nie powinien. Miłego dnia Państwu, na niepogodę proponuję zareagować rosołem, właśnie gotuję.

PS. Na głównej sama radość - mam nadzieję, że ktoś z rozumem w głowie wreszcie celibat zniesie.

piątek, 22 czerwca 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/06/22 13:40:50
Piszesz o tym celibacie zupełnie jakby Ci doskwierał:-)
-
2012/06/22 13:43:02
Bartoszcze - nie mnie osobiście, ale jest jak rak dla Kościoła, szkodliwy wymysł po prostu :-)
-
2012/06/22 13:58:17
To o zebrze to byłam ja, tylko zapomniałam się podpisać z komputera w szkole. Właśnie, zastanawiam się, czy do tego filmu "Zebra z klasą" użyto rzeczywiście ujeżdżonej zebry, czy po prostu pomalowano jakiegoś kucyka...
Z muchą i z kajdankami przecudne. Chociaż ja bym się nie odważyła- phi, ja bym się nawet nie zbliżyła do miejsca, gdzie się takie kajdanki sprzedaje (a propos- były rurzowiutkie?). A i właśnie- pewnie dostarczyłaś mojej podświadomości świetny temat na sen, bo mi się często śni, że robię różne głupoty.
PS: ja też mam dyżurny kwiatek (od pani z polskiego) "Z pewnością niektórzy zostaną ucieszeni swoimi ocenami..."
-
2012/06/22 13:58:51
E tam, od tysiąca lat sobie z nim dają radę, z ojca na syna:-)
-
2012/06/22 14:03:29
Ashero - loguj sie, loguj, żebym nie zaczęła się martwić, że już do mnie nie zaglądasz ;-)
O zebrze zaraz popaczę, niech tylko mniej roboty do zrobienia się wokół zrobi. Kajdanki były intensywnie rurzowe, oczywiście, no jakże inaczej. Niemniej nie powtarzaj moich błędów ;-)
Zostałam ucieszona Twoim komentarzem ;-)
-
2012/06/22 14:03:44
Bartoszcze - komentarz bardzo w Twoim stylu ;-D
-
2012/06/22 14:31:39
Już nigdy tak samo nie spojrzę na rekiny...
-
2012/06/22 14:36:14
Zdrowiej - zaskakujące, prawda? Człowiek przez całe życie się uczy.
;-)
-
2012/06/22 14:44:50
Podręczny Owca? AJŁONASIT! ;]
-
2012/06/22 14:46:39
Bagienny - oj no co, zwykły Owca, miękki, puchaty i wygodny do trzymania za tylne raciczki, może nawet zdjęcie mu zrobię...
;-)
-
2012/06/22 14:50:20
Bagienny, Wy wiecie co:-)
-
2012/06/22 14:54:38
Bartoszcze - czy ja dobrze paczę, że widzę męskie knucie? ;-) A Wilq miał jeszcze obrazeczek z mapą dla poszukiwaczy skarbów, kojarzysz? ;-)
-
2012/06/22 14:56:14
Ja z góry przepraszam, ale ukradnę "espresso patronum". Mam zamiar zamówić sobie je dzisiaj u Ślubnego :))) W zamian obiecuję pisać z detalami bezcenną minę, ewentualnie sporządzić i przesłać katalog rzeczy oprychanych tym, co on tam akurat będzie miał w paszczy (bo kawa poobiednia).
Imprezy tarasowe wczorajszo-wieczorne będę opisywać na blogu, to sobie zajrzyj później później, ale powiem jedno - rycerzy na białym koniu, to ja dziękuję, odpuszczę, ale za to facet z wkrętarko-wiertarką szalejący przed północą na tarasie to jest moje guru, idol i spolszczone bożyszcze w jednym :)
-
2012/06/22 15:00:32
IK - kradnij do woli, obrazeczek masz na FB, przeuroczy ;-) Paczam u Ciebie rankiem i wieczorem, leru...relu...legularnie!!!1 ;-) Btw - na Allegro był kiedyś lalbador, latrelek i trurzofredka, nie żartuję.
Mój Osobisty też się do wszelkich prac bardzo nadaje, szczęściary z nas i tyle :-)
-
2012/06/22 15:06:48
Wilq to ma wogle.
A co do Bagiennego.. powiedzmy, że to męskie knucie:-)
-
2012/06/22 15:07:28
Bartoszcze - ponieżyczę sobie w wolnej chwili, będziecie mieli na co machać ręką ;-))
-
2012/06/22 15:12:14
No i znowu będę miała koszmary :)
Bo jak ja patrzę na Harry'ego P. aka Daniela R., to od razu mam przed oczami zdjęcie z premiery na Broadwayu, gdzieś wyżej wspomniany ganiał jak go ewolucja stworzyła...
-
2012/06/22 15:14:41
IK - a tak, kojarzę, machał frankfurterkiem bodajże w jakiejś scenie ze zwierzęciem kopytnym, koniem chyba? Niemniej utrwalił mi sie bardziej jako Harry, a żeby mi nie przeszło robię sobie co jakiś czas powtórkę z któregoś filmu :-)
-
2012/06/22 15:19:49
No bardzo dobrze kojarzysz. I też sobie od czasu do czasu robimy Potterowy maraton, ale nic nie poradzę, że mnie się wżarła w mózg naga wersja :))
-
2012/06/22 15:22:55
IK - ale z tego, co pamiętam, to partia niesforna nie była rozmiarów godnych uwagi, toteż pan ubrany od pana nagiego różnił się w sumie tylko kolorem ;-))
-
2012/06/22 17:11:13
U mnie kwestię much załatwia rudy kocur. Zero problemu. Co wleci, to jego. Tylko patrzeć nie lubię na to, co robi, jak upoluje :-/
-
2012/06/22 17:19:07
Wkurzony - Mysz, niestety, odmówiła współpracy, jest za niska a skakać lubi tylko z mojej dłoni na poduszkę, stylem "żabka, co nie jadła śniadania" ;-)
Nie cierpię much, mam wszędzie moskitiery, ale i tak czasem jakaś wleci. Już nie wylatuje, mam dyżurną szmatę ;-)
-
2012/06/22 18:43:55
Ja zaraz rozważę, czy paść na twarz czy może sobie kawę zrobić, bo dziś jednak nie zostałam pod stertą poduszek tylko kupowałam kilometry przewodów, wybierałam glazurę, terakotę, wannę, umywalkę, drzwi, panele, a wszystko to za takie pieniądze, że dziękuję, poleżę. Wróciłam do domu z doniczką sztuk raz, ziemią do kwiatów sztuk 40 litrów, regałem na nowy balkon z IKEA. *^v^* Oraz całym zestawem wybranych rzeczy, które będziemy jutro kupować lub zamawiać. Ziew!.......
-
2012/06/22 18:49:09
Brahdelt - wiem, jakie wydatki się wiążą ze zmianą mieszkania, może faktycznie zrób kawę i poleż trochę z książką czy przy dobrym filmie, jak Cię znam biegałaś jak mróweczka po całym mieście. Balkonowy regał będzie miał coś wspólnego z uprawami? Będą rzędy ziół i strączków? :-)
Rzuć Espresso Patronum, koniecznie ;-)
-
2012/06/22 18:59:41
www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/20151837/ *^v^*
Będzie na prawej stronie od wyjścia na balkon. Jeszcze nie wiem, co dokładnie tam postawię na której półce, na razie nawet nie będziemy jej skręcać tylko pojedzie jutro w pudle na balkon na Ursy i poczeka do końca remontu. ^^
-
2012/06/22 19:06:54
Oo, bardzo praktyczny rozstaw półek pod rośliny - mogłabyś jakieś dokupić ;-)) Nie, nie kuszę już, i tak mnóstwo tego już masz :-)
-
2012/06/22 19:10:14
O, dokupię na pewno, bo sam balkon daje dużo większe możliwości niż obecny. *^v^*
Ale ten regalik nie jest aż tak wielki jak się wydaje - 160 cm wysokości, 62 szerokości na 32 głębokości. Będę miała też parapet balkonowy 148 cm, miejsce pod ścianami (prawie 3 metry w jednej linii i 1,2 m w drugiej linii), skrzynki wewnątrz i na zewnątrz barierki balkonowej na długości 4,2 m. Będzie można poszaleć ogrodniczo! ^^
-
2012/06/22 19:15:35
Brahdelt - o, czyli mogę kusić :-) Może truskawka pnąca na bok regału? Kiedy patrzę na aukcje nasion na Allegro to aż mnie skręca, a sama niczego już nie zmieszczę :-)
Mam dwie podpory na wiszące skrzynki ale martwią mnie wiejące u nas czasem wiatry i nie wiem, co mogłabym posiać a czego by mi nie połamały na tej wysokości.
-
2012/06/22 19:32:26
Mam truskawkę, pnie się, ale nie chce kwitnąć...
Mam dwa podwójne kosze wiszące z IKEA (kupiłam wieki temu, nie wiem, czy teraz są w ofercie), w przyszłym roku wysieję zwisające pomidory czerwone i żółte, i wsadzę do nich, mam nawet haki w suficie. *^v^* I na pewno będę mieć kwiaty pomiędzy tym całym warzywnikiem!
Myślę, że spokojnie możesz powiesić skrzynki, w końcu halny u nas nie występuje, a i one są tak wymyślone, żeby trzymały ciężką skrzynkę z ziemią na miejscu. Zresztą widziałaś na moich zdjęciach - pierwsze piętro, bez żadnych osłon od wiatru, a cztery skrzynki wiszą bez problemu.
-
2012/06/22 19:37:58
Brahdelt - może ma mało miejsca na korzenie? Wróci słońce i się ruszy najpewniej.

Martwię się nie o to, że balkon czy skrzynki nie wytrzymają, ale że wiatr połamie mi rosliny - masz jakiś pomysł na to, co mogłabym posadzić w skrzyniach wiszących? Musiałoby być albo bardzo wiotkie albo mocne, żeby się nie dać złamać. Halnych nie mamy, ale skoro mi wiatr połamał dynie i pomidory malinowe przy podporach (na szczęście tylko kilka liści) to jednak bywa kiepsko.
-
2012/06/22 19:38:24
Miałam na myśli, że zawartość skrzynek znosi wiatry bez problemu. Ja mam bazylię, sałaty, werbenę, ale sąsiedzi mają pelargonie i też dają radę. *^v^*
-
2012/06/22 19:40:15
Śkwiras, nigdzie nie ma przekonującego filmu żeby krokodyl pogonił lwa.
Ale to jest niezłe:

www.youtube.com/watch?v=LU8DDYz68kM

Ale ty coś jest>

www.youtube.com/watch?v=R_JfY3dnEEs&feature=related
-
2012/06/22 19:43:34
Brahdelt - mnie pomidory osłonięte i przy podporach połamało, więc roślina niczym nie zabezpieczona miałaby przechlapane, jak u nas na osiedlu hula wiatr, to na całego - duża, otwarta przestrzeń, pechowo ulokowany balkon i mam przegwizdane. Poczytam, może czymś to jeszcze osłonię, dzięki :-)
-
2012/06/22 19:52:37
Bres - Battle at Kruger wrzucałam tu kiedyś, to chyba filmik z rekordową ilością wejść, genialny. Drugi mnie zaintrygował, dwa gatunki jedzące tę samą ofiare to rzadkość, widziałam tylko raz (niedźwiedzie polarne jadły razem z brunatnym), dzięki :-))
Spora część filmików przyrodniczych jest kręcona chyba tarą do prania przez półkretynów z ADHD niezdolnych wytrzymać sekundy bez pisku i "Oh my god" dorabiających potem np. podkład techno do polowania na gazelę, ja pierniczę, skąd się biorą tacy ludzie.
-
2012/06/22 19:56:15
To po pierwsze Ślubny nie prychnął niczym przy zamawianiu Espresso Patronum, z kamienna twarzą zapytał, czy mi czekolady dołożyć, żeby miało większą moc. Twardy facet, nic go nie rusza.
Co do truskawek Brahdelt, to do kwitnienia truskawka potrzebuje słoneczka i ciepełka, czyli ostatnio miały biedne nie najlepsze warunki. Się pogodowo ogarnie, to i truskawkom będzie lepiej.
-
2012/06/22 19:59:43
IK - dzielny On, musiał się już do Ciebie przyzwyczaić i pogodzić z faktem, że zwyczajnej żony nie ma i nudy w domu też mieć nie będzie ;-), mój też tak ma, z rzadka się już załamuje, za to radości ma mnóstwo ;-)
-
2012/06/22 20:01:36
Bres - zapomniałam dodac - jesli trafię na lwa zabijanego przez krokodyla/-e to zapamiętam gdzie to paczę i Ci potem powiem, to też popaczasz. Lwy zjadające krokodyla właśnie oglądałam, niestety podkład muzyczny dodany przez jakiegoś upośledzika.
-
2012/06/22 20:10:48
Wiedzieliście, że "na sypialnia długo nie potrzyby"? Ja już wiem.
-
2012/06/22 20:15:58
O, a teraz jeszcze dowiedziałam się stąd, że czegoś może być mniej niż najmniej :)
-
2012/06/22 20:16:04
Emilyann - prześliczne, teraz my też już wiemy ;-))
-
2012/06/22 20:18:24
Emilyann - o, to jak krokodyl z którejś z ostatnich notek - ten, który jadł minus słonia ;-)
-
2012/06/22 22:27:40
Bartoszcze- piękne, ja nigdy nie potrafiłam rzucać takich szybkich i celnych żartów.
O, dyskusja ogrodnicza się wywiązała. To ja wymiękam. Moje największe osiągnięcie to wyhodowanie wielkiego, splątanego kłębu trzykrotki. Jak kupowałam, to wyglądało jak bluszcz, a ja zawsze chciałam mieć coś, co się czepia ściany. Już wiem, czemu nie chce się czepiać, ale czemu musi od razu się splątywać w taki wielki, paskudny, nieregularny kłąb? Jak rozplączę i porozrzucam malowniczo dookoła półki te gałązki, to po tygodniu znów są splątane. Jak one to robią, swoją drogą, przecież nie mają mięśni. Może to siła entropii. Nic nie może pozostać poukładane.
Chciałam mieć więcej roślinek, ale nie lubią się ze szczurami, a nie mogę przestać wypuszczać szczurów przecież.
-
2012/06/22 22:55:27
Ciekawe, myślałam, że to tylko ja w sypialnia długo nie potrzyby. A tu się okazuje, że nawet w Czterech Kątach ten fenomen opisują :)
-
2012/06/22 23:00:50
Ashero - Bartoszcze tak ma ;-)
Może wyhoduj różności w większych, wyższych doniczkach, szczurkoodpornych?
Btw - mój brat miał szczurzynkę, śmieszna historyjka się z nią wiąże i opowiem, jesli zechcesz :-)
-
2012/06/22 23:01:20
Zdrowiej - ja mam odwrotnie, sypialnia długo potrzyby, ale świat byłby nudny gdybyśmy byli tacy sami ;-)
-
2012/06/22 23:08:32
Squirk, dobrze, ze roslinki rosna , miło o tym poczytac :)) a co do zniesienia celibatu to nie tak szybko :)) Kościól boi sie utraty majątku ...cala machina budowana przez stulecia moglaby lec w gruzach :)))
-
2012/06/23 09:34:19
Zechcę!!!
Ha, ha, doniczki szczurkoodporne. Wątpię, żeby istniało na świecie coś, czego szczury nie mogłyby zdobyć przy odpowiedniej motywacji. Wiesz, jak one np. wspinają się na położone przy suficie półki? Po prostu zapierają się w kącie (niezbyt wąskim, zwykłe 90 stopni) łapkami, i tak się wspinają, choć to na pewno nie jest zgodne z zasadami fizyki. Nie da się przecież zaprzeć w kącie prostym. Widziałam też, jak podskakują z miejsca metr w górę albo półtora w dal. Potrafią też przegryźć się przez beton, chociaż to akurat nie moja obserwacja.
-
2012/06/23 11:44:23
Televel - dzięki za dobre słowo, roślinki to niesamowita sprawa, ogromnie mnie cieszą. Co do celibatu - pewnie masz rację, niestety, ale to przecież taki chory, nieludzki pomysł, pomysłodawca musiał nienawidzić ludzi.
:-)
-
2012/06/23 11:48:29
Ashero - ok, opowiadam :-)
Kiedy byłam na studiach a mój brat miał naście lat postanowił hodować szczura - przyniósł do domu czarną jak smoła szczurzynkę Tequilę. Mama była oburzona, nie cierpiała szczurów, nie podchodziła do klatki i bardzo narzekała, że jak można takie paskudztwo hodować. Któregoś dnia udało mi się złapać wczesniejszy PKS do mojego miasta (wpadałam ze studiów na weekendy) i postanowiłam zrobić Mamie niespodziankę - weszłam bardzo cicho do domu i usłyszałam z pokoju brata głos Mamy, która mówiła coś w rodzaju "A kto ma takie śliczne uszka i oczka błyszczące? Piękny, mądry szczurek, popatrz, co dla Ciebie mam!" - i skończyło się całe udawanie i szopka z nielubieniem szczurzynki, Mama z Tequilą bardzo się lubiły, tylko jedna z nich nie chciała się przyznać ;-))
Szczurki są niesamowite, bardzo mądre, nie dziwię się, że jesteś szczurkofilką :-)
-
2012/06/23 11:50:28
Ale przecież zniesiono już celibat. Istnieje kilka odmian chrześcijaństwa, w niektórych duchowni mogą normalnie mieć żony i dzieci. A jeżeli nawet papież pozwoli na to katolikom, to natychmiast powstanie grupa obrońców dawnych tradycji, i sytuacja się powtórzy. Jest wolność wyboru, nie rozumiem, czemu ludzie wybierają to rozwiązanie, które ich unieszczęśliwia.
-
2012/06/23 11:55:24
Ashero (ha, rozpoznaję Cię! :-)) - nie zniesiono go wszędzie i nadal unieszczęśliwia się nim na siłę wielu ludzi. Blokowanie naturalnych potrzeb człowieka to sadyzm i absolutnie nie dziwią mnie sytuacje takie, jak ta w moim rodzinnym mieście, kiedy to ksiądz miał trójeczkę dzieci i nadal księdzem był. Gdyby nie musiał się z tym ukrywać miałby zdrową rodzinę, a nie dzieci, które nie wiedzą, że ksiądz to tata. A ludzie wybierają takie rozwiązanie w ogromnej ilości przypadków dla pieniędzy, niestety. Nie znam już nikogo z prawdziwym powołaniem - nawet szczerze wierzących chyba nie znam, a jeśki znam, to nic o tym nie wiem.
-
2012/06/23 11:58:10
Jedna z moich szczurci też jest czarna, Czarna Dama się nazywa oficjalnie, a ja do niej mówię: Damiszcze Paskudne. Pieszczotliwie, oczywiście.
-
2012/06/23 12:00:11
Ashero - Chińczycy mają takie powiedzenie - "Ukochana istota ma tysiąc imion" - widzę, że u Ciebie też się to sprawdza, moja Mysz też ma tyle imion, że nie wiem, czy byłabym w stanie wszystkie wymienić :-) Głaski dla Damiszcza :-)
-
2012/06/23 12:16:45
Mam wrażeni że prowadzę dwie dyskusje na raz ;)
A rzeczywiście, zalogowałam się w międzyczasie. Ale tutaj dalej będę Asherą, bo to optymistyczny, zabawny blog, nie będę się pchała z mroczną stroną mojej osobowości.
Hm, nie ukrywam, że jestem bardziej agnostykiem, a nawet ateistką, nie znam wielu mechanizmów rządzących społecznością katolików. Ale Twoje obserwacje tylko pokazują, że ludzie tak naprawdę nie wiedzą, co jest ważne w życiu. Pieniądze czy miłość. Nawet ludzie z prawdziwym powołaniem przecież też są ludźmi, nieważne, jak głęboko by wierzyli. Cóż, współczuję im, chociaż sama też czuję się źle ze swoją niewiarą. Chciałabym wierzyć. W cokolwiek.
-
2012/06/23 12:21:36
Ashero - jestem pewna, że - jak każdy chyba - wierzysz w wiele rzeczy, ja wierzę w sprawczą moc myślenia, w siłę i trwałość mojego związku, w szczerość i uczciwość moich bliskich, takie drobne, ale ważne, codzienne wiary. W kwiestiach większej (teoretycznie) wagi stawiam na wiedzę, nie na wiarę. Wolę wiedzieć na pewno niż liczyć na to, że jest tak, jak chcę albo jak mi się wmawia bez przekonujących dowodów.
Dla każdego w życiu może być wazne co innego, mało tego, to się z wiekiem przecież zmienia. Z trwałych wartości stawiam na miłość. O, w platońską teorię dwóch połówek też wierzę :-)
-
2012/06/23 12:43:03
Lepiej, że walczyły o hipcia, aniżeli o małą śliczną surykatkę, która wyszła ze swej nory aby się trochę porozglądać. hipopotamy to mistrzowie kamuflażu. tu cześciowo pod wodą, rozgląda się jakby nigdy nic, macha nawet uszkiem, a tu nagle: roaaar! i rzuca się z zębiskami na jakąś biedaczynę. groźne groźne.

mam coś co powinno Ci się spodobać (tak a propos muchy) www.youtube.com/watch?v=QedUydYRbV8 taa daaaam. :) :*
-
2012/06/23 12:48:21
Hija - no wreszcie jesteś, już miałam w małą, osobistą histerię wpaść. Mów mi zaraz, czy wszystko ok, rzondam notki!!111 ;-)
We wczorajszym prawieobejrzanym programie hipopotam rzucił się na jakąś parę nowożeńców - nie wiem, co dalej, bo przełączyłam, nie mogę paczać takich rzeczy ;-(
Piosneczka prześliczna, dzięki :-)))
-
2012/06/23 16:43:35
piosenka fajna ta co ją hija86 podesłała, a jaka Kołaczkowska młoda :D
a jakby ktoś nie widział i miał szerokie ramy poczucia humoru to polecam obejrzeć to: www.youtube.com/watch?v=ilsQK4UAIv0
i to naprawdę do końca, więcej nie zdradzę.
-
2012/06/23 16:49:44
Łosiek - ano, piosenka genialna, w Twój link kliknę jak się ogarnę z robotą, dzięki :-))
-
2012/06/24 11:57:05
Haaa! Nuuuudzeeee sięęęęęę! uwielbiam POTEM'ów. w końcu kabaret z Zielonej Góry - mojej małej ojczyzny. Sikor to geniusz kabaretu.

Squirk notka się pojawi. muszę tylko myśli zebrać. tyle się dzieje, że łojesusicku. mieszkanie, praca, PP, kilka zakończonych znajomości, paru zboczeńców ;x. no sporo sporo. także tego. mam nadzieję, że jak wyjdę (za chwilę) i wrócę (trochę później) to coś wysmaruje. chyba, że PP znowu mnie porwie na skajpaja i tyle z pisania będzie.

:***
-
2012/06/24 12:05:49
Hija - ja to potrafię wywokalnić, kocham ten kawałek, straszne jeczenie ;-))
Jakby Ci sie bardzo notki pisać nie chciało to niech mnie, bardzo proszę, mailem dorwiesz? Jestę bowię niespokojna o Twój los, z którym nie mam ostatnio styczności i się trochę zamartwiam ;-(