squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Fajny film wczoraj widziałem"

O filmie za chwilę, zacznę od tego, że się nie wyspałam, bo zreflektowałam się o północy że oops, chleb mam jeszcze upiec i obiad dla Osobistego do pracy zrobić więc Mysz mogła się tłuc i miotać ze spokojem sumionka, tym razem to nie jej wina, że wyglądam jak zmięty trznadelek i mam oczy na pół twarzy. W normalnych warunkach pieprznęłabym z wdziękiem robotą i padła jako ten kwiat ścięty na godzinę przynajmniej, ale nie mogę, bo kurier. Kurier ma mi dostarczyć taką jedną część do piekarnika, a doświadczenie nauczyło mnie, że lepiej przy kurierze być przytomną. Raz byłam nieco niewyspana, ale nic to, wstałam, zaczęłam porcjować drób do zamarynowania gdy wtem kurier przyjechał. Odebrałam, podpisałam, kurier próbuje mnie zagadnąć że pogoda ładna a rząd mamy wiadomo jaki a ja, nieco nieprzytomna, rzucam "Przepraszam, ale nie bardzo mogę teraz rozmawiac bo mam na stole rozebrane zwłoki". Dopiero po chwili dotarło do mnie, że wiecie, on mógł nie wiedzieć, że chodzi o kurczaka. Znaczy mógł się domyślić że nie jestem damskim odpowiednikiem Kuby Rozpruwacza ale chyba się nie domyślił bo zbiegł po schodach bez pożegnania i więcej go nie widziałam. To już lepiej być przytomną.

O filmie będzie, bo nie mam do niego stosunku i może nabędę jak się na jego temat wykwiczę. Otóż obejrzeliśmy wczoraj pierwszy odcinek "Grimm" i nie bardzo wiem, z której strony to ugryźć. Jest sobie chłopczyna typu kakao z pianką i ptyś co ma łysą ciocię i widzi, że niektórzy ludzie są inni niż inni, mianowicie brzydcy bardzo chwilami są. Okazuje się, że jest z plemienia istot, które tych brzydkich potrafią rozpoznać i ich wykaszają z wzajemnością przy czym nasz pan jest ostatni, czyli brzydcy wykaszają jakby skuteczniej bo liczba ich milijon a pan jest w sumie samiusieńki jeden nie licząc cioci, które niemalże wita się już z pośmiertną gąską. Napada na nich jeden brzydki, prawie inhumuje panu ciocię (stąd gąska) a potem pan dużo czyta i kumpluje się z innym, dobrym brzydkim (który jako niebrzydki oka zupełnie nie męczy) i ratują dziewczynkę z mnóstwem analogii do Czerwonego Kapturka. Czy to tylko moje przeczucie czy każdy odcinek będzie kryminalnym nawiązaniem do jakiejś bajki? O trzech świnkach bym chciała zobaczyć, pewnie zrobiliby z nich trzy wielkie, zapuszczone knury terroryzujące małe miasteczko i porywające staruszkom koty a mleczarzom utarg. Dziwny trochę ten serial i nie bardzo pomaga mu fakt, że łysą ciocię gra matka Meredith Grey, mam do niej przez to ambiwalentny, za przeproszeniem Państwa, stosunek i zdarzyło mi się pomyśleć "ahaha, łysa i jeszcze dostała bęcki, dobrze ci tak za to, co zrobiłaś Meredith", co poradzę. No nic, obejrzymy następny odcinek i coś się rozkręci może, ciocia pewnie zrobi niestosowną aluzję i ciekawam, jak sobie ptyś sam z brzydkimi poradzi.
Sherlock natomiast bardzo udany, choć główny bohater zupełnie aseksualny i przez jego wygląd tak zwlekałam z oglądaniem.

Ani jednego zwierzątka wczoraj nie obejrzałam jeśli nie liczyć świni, co ją w "Bez rezerwacji" Bourdain humanitarnie zastrzelił w Luizjanie a potem zjadł na spółkę z Cajunami i nikt nie narzekał. Mam niewielki przesyt zwierzątkowy, ileż w końcu można patrzeć na to, jak się przyroda energicznie wygryza. Jakoś nikt nie kręci spokojnych, łagodnych filmów o tym, jak wydra sobie płynie, płynie i nic się z nią nie dzieje poza tym, że jej się paluszki od wody marszczą - nic, tylko krew, limfa i mnóstwo zębów, zrobię sobie kilka dni przerwy.

Wiatr poszarpał trochę plantacją, wyszłam popaczać - dzielne roślinki, nic, odpukać, nie padło, trochę obwisły ale podlałam i ma być dobrze. Witamy nowych lokatorów - Brahdelt kupiła mi prześliczne oregano i obłędnie pachnącą miętę cytrynową, dokupię jutro ziemię i zrobię im nowe domki. Groch jest jakiś dziwny, wiatr taki, że wodę z basenu wychlapuje, a ten wypuścił nowe kwiaty, masochista.

Obrazeczki będą o spontaniczności, pożytku z serialu o brokacikowym wąpierzyku oraz z cicikiem co dokonał mikcji. Bądźcie Państwo uprzejmi mieć miły dzień a ja idę nabywać tusz do rzęs, bo mi wyszedł.

PS. Mój operator zaskoczył mnie właśnie smsem o treści "Po co dzwonisz do swoich bliskich aby sprawdzić gdzie są?". Obstawiam, że po to, aby sprawdzić, gdzie są, phi. Poza tym Indianie twierdzą, że jestem bardzo delikatna i wrażliwa, roarrr. Ciekawam, czy się te bzdety komuś z charakterem zgodziły.

środa, 27 czerwca 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/06/27 12:13:42
Popaczyłam na zdjęcia i główny bohater Grimma jakiś taki... twarz nie do zapamiętania, jak nie przymierzając dawny szef Roberta - Darek. Pięć razy mi go przedstawiano, a ja za każdym razem nie pamiętałam, że to on, idealny przykład z gry RPG: posiadacz cechy "forgotten"... *^v^* Poza tym, czy naprawdę wystarczy, żeby aktorom dorobić na czole zmarszczki-wąwozy na podobieństwo Klingonów, żeby stali się "potworami"? To już było, zresztą eksploatowane tyle razy, że aż nudne, Amerykanie zjadają już własny ogon pomysłów, ech...
Co do programów o zwierzętach, to pocieszę Cię, że teraz jest już tak w każdym temacie, nie tylko fauna MUSI mieć wielkie zębiska, ale na każdym kanale z serii Discovery czy National Geographic są same NAJwiększe, NAJgroźniejsze, NAJniebezpieczniejsze, NAJstraszniejsze - czy to zwierzęta, czy budowle, czy wydarzenia, czy mrozy, czy deszcze, czy co tam jeszcze. Widocznie człowiek współczesny musi mieć NAJwiększe bodźce telewizyjne, bo inaczej umrze z nudów, sasasa....... ><
Ja, jak widzę jestem indywidualistą o tajemniczej naturze, tyż piknie! *^v^* Oraz jestem kobietą z kaszlem i katarem, bom się wczoraj przeziębiła, kupując drzwi do łazienki, umywalkę, baterie podtynkowe i inne takie cuda, ech...
-
2012/06/27 12:21:53
Brahdelt - fakt, niebrzydki, ale zupełnie nijaki, niczego charakterystycznego w nim nie ma, chyba gdzies już go widziałam, ale nie pamiętam, bo jest jakiś taki żaden. Brzydcy zmieniają się całkiem przyzwoicie, dzięki bogom nie są to monstra na miarę wykonanego chyba z resztek gumofilców potwora z polskiej ekranizacji "Wiedźmina" - przypominam streszczenia - radkowiecki.is.evil.pl/spis2.html :-))
Co do tych NAJ - fakt, popatrzyłam ostatnio w dekoder i wszystko najgroźniejsze, najbardziej niebezpieczne i w ogóle jakieś takie z ambicjami. Odpocznę, może mi wróci prozwierzątkowość.
Podesłać Ci sok z malin ten, co kiedyś? Mam jeszcze zapasik, więc w razie czego daj znać, powinien pomóc :-)
-
2012/06/27 13:40:02
Musisz poszukać polskich filmów o zwierzątkach.
-
2012/06/27 13:41:55
Bartoszcze - a co, nudne i spokojne są? Przydałaby mi się odskocznia, ale nie wierzę w jakość niczego, co wypuszcza rodzima TV.
:-)
-
2012/06/27 13:51:47
Nie wiem, ale film polski to z definicji "nic się nie dzieje";-)
-
2012/06/27 13:58:03
chciałam się wypowiedzieć inteligentnie, ale będzie jak zwykle - jak mi na Roberta Dałneja Dżuniora jeszcze raz powiesz, że aseksualny - będzie foch forewer bez odwrotu. Seksualny on jest tak, że nawet ja się wstydze swoich myśli na jego temat, a pąsem specjalnie nigdy się nie oblewałam bez potrzeby. Wiem, co to mikcja, żeby nie było, że totalny dekiel ;))) Oprócz tego, że jeleń ze mnie i Indianie pod każdym względem mają rację, bo napisali, że jestem fajna ;))) AAaaaa i nie strasz ja Cię prosze niewinnych kurierów, bo Poczta Międzygalaktyczna Waszych Chłopów będzie miała szesnaście razy więcej roboty ;))))
-
2012/06/27 14:20:20
Bartoszcze - to raczej Tarkowskiego powinnam oglądać, np. 6 godzin podróży przez step w kompletnej ciszy, mocny sen gwarantowany ;-))
-
2012/06/27 14:22:26
Berberysie - ale ja nie o Downeyu, Downeya kocham miłością dziką! Ja o tym Szerloku z serialu, który mógłby Downeyowi laczki pucować ;-))
Jesteś piękna i mądra, jak Aspazja z Miletu, mówiłam Ci kiedyś, ja o mikcji wiem od niedawna - ale wiem i się liczy ;-))
Kurier nie dotarł, jutro pewnie będzie, postaram się pamiętać, żeby nie otwierać mu drzwi z tasakiem w dłoni, raz tak komuś otworzyłam i było przezabawnie, ale dopiero po dłuższej chwili ;-))

-
2012/06/27 14:22:45
CzerwonyBerberysie, ale Squirk ma chyba na myśli serial a nie film kinowy, to nie ten sam aktor! *^v^*
-
2012/06/27 14:23:25
Brahdelt - dokładnie, na widok Downeya robię się rurzowa i szybciej macham rzęsami, cudny jest ;-))
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/27 14:49:25
No to tak...
Od Szerloka ładniejszy na gębie jest Łotson i to na niego patrzyłam prawie cały czas w kinie.
Zwierzątkowych programów już dawno nie oglądałam, bo właśnie ta nieustanna rzeź mnie wzdrygała i odrzucała. Wyjątek przypadkiem zrobiłam dla Wajraka. Wolę czytać Twoje relacje, niż własnoocznie śledzić poczynania fauny.
W kwestii tuszu do rzęs polecam Art Deco, kolor dowolny. Przetestowałam na sobie, a ja alergikiem jestem, więc byle czym mazać się po oczach nie mogę.
-
2012/06/27 14:54:12
Zulko - Owszem, Watson też się bardzo udał, ale nie podoba mi się AŻ TAK, jak Szerlok, który ma w oku to coś, co Żulczyk nazywa wydestylowanym diabłem, jest niesamowicie seksowny :-))
Zwierzątka wrócą na dniach, mamy nowe seriale i więcej czasu spędzam wieczorami oglądając coś z Osobistym niż sama a w ciągu dnia zwykle tyle roboty, że nie mogę sobie pozwolić na wywczasy przed TV, wygospodaruję i recenzje będą :-)
Co do tuszu - muszę mieć wodoodporny, popaczę na wizaz na te Artdeco, dotąd używałam przez kilka lat Diorshow Waterproof, rewelacyjny i duża pojemność.
:-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/27 14:57:15
Myślę, że woodoodporne tusze AD też ma, bo to dobra firma.
Przeczytałam właśnie indiański horoskop i wszystko jota w jotę się zgadza. Powinni tam moje zdjęcie wstawić :) Tylko ten Kruk mi nie leży, bo ja ptaszorów nie lubię, włącznie z tymi od Hiczkoka (piszę go po polsku, bo zawsze mi się litery przestawiają :))
-
2012/06/27 14:58:31
raczej Tarkowskiego powinnam oglądać

Hmm, w Rublowie były konie:-)
-
2012/06/27 15:03:02
Zulko - mam z Artdeco genialny brązer z linii Safari, cudo dla białolicej mnie, jeśli tusz dorównuje mu jakościa to kupię w ciemno, zaraz poczytam recenzje u nas i na MUA.
Mnie się horoskopy prawie wcale nie sprawdzają, wg większości powinnam być lękliwą, nieśmiałą mimozą-marzucielką ze skłonnością do hazardu, też mi coś.
;-))
-
2012/06/27 15:04:08
Bartoszcze - nie doczekałabym ich jak Jaś z wierszyka, Tarkowski usypia mnie błyskawicznie ;-) Za to taka seria była, "Osobiennosti..." i np. o łaźni, genialne i bardzo energetyzujące ;-))
-
2012/06/27 15:05:40
no sami widzicie, że półmózg moim bogiem intelektu ;))) Może dlatego, że z emocji Sherlocka z Dałnejem ogladałam na raty ;)))) Odszczekuję zatem i ten z serialu dałnejowe lacze powinien traktować jak wota w kościole. I w ogóle idę na kurs czytania ze zrozumieniem niniejszym, zatem przepraszam i do widzenia ;)))
-
2012/06/27 15:06:22
Bartoszcze - np. tu popacz - pl.wikipedia.org/wiki/Osobliwo%C5%9Bci_narodowego_w%C4%99dkarstwa :-)) Albo "Kuroczka riaba", też nieprzykre ;-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/27 15:08:42
A to ja nie wiedziałam, że marzycielki mają skłonność do hazardu. Ja jestem marzycielką, a po kasynach się nie ciągam... dziwne...
Ten horoskop indiański to w sumie raczej jest charakterystyka, bo nie ma nic o tym, że pewnego pięknego dnia zjawi się książę albo trafi się wygrana w totka :)
-
2012/06/27 15:10:20
Berberysie - powinien Ci autograf dać za dzielną obronę jego wyjątkowego uroku a w piątek powalczymy o Twój intelekt, niech mu będzie u Ciebie jak najlepiej ;-))
Btw - drugą część oglądałam kilka dni temu, ach & och plus piszczenie ;-))
-
2012/06/27 15:14:20
Zulko - to chyba trzeba spod Ryb być, żeby sie ten horoskop zgadzał, tj. nie zgadzał, w życiu w żadnym hazardzie poza dziecinnym "załóż się że nie zjesz całej cebuli" nie wzięłam udziału i nie wezmę, bo to głupie przecież :-)
Wygraną w Totka tobym chętnie przygarnęła, skromny miliard móglby znacząco poprawić mi nastrój ;-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/27 15:25:48
Mnie też by to poprawiło nastrój, ale jak widzisz Indiańcy milczą w tym temacie jak zaklęci ;)
-
2012/06/27 15:27:46
Zulko - proponuję trzymać kciuki i myśleć pozytywnie, niechby było nawet marne pół miliarda, drugie pół dla Ciebie, chyba zagram w Totka w weekend ;-)
-
2012/06/27 16:13:39
Ja mam "silną osobowość". Ciężko stwierdzić, czy to do mnie pasuje. Owszem, bronię swoich poglądów, mam swoje zasady. Mam także ustalone założenia co do przebiegu mojego życia i wiem, do czego dążę. Z drugiej strony wewnętrznie jestem kompletnym chaosem i na pewno nie mogłabym określić swojego charakteru jako "harmonijny", czy nawet "jednolity". Jedno jest pewne- wolę zwykły znak zodiaku, pięknego, dumnego Lwa czy chińskiego Tygrysa niż jakiegoś obrzydliwego, oślizłego Łososia.
Fajne SMS-y dostajesz, ja nigdy nie mam żadnych reklam.
-
2012/06/27 16:30:51
Ashero - mnie też mój Wilk nie przeszkadza bardzo, lepsze to, niż coś oślizgłego, brrr, ale upieram się, że horoskopy to rzecz mało poważna i rozbraja mnie to, że ludzie kupują usługi "wróżek" nawet na Allegro.
Do SMS-ów mam szczęście, ludzie czasem przez pomyłkę do mnie piszą, ostatnio z obcego nru jakiś ktoś pytał o nazwisko komika który wykonywał jakiś skecz konkretny - wygooglałam i wysłałam mu odpowiedź, bo cóż mi szkodzi. Podziękował ;-))
-
2012/06/27 17:03:31
A, bo mi wyleciało z głowy - sok z malin bardzo chętnie poproszę, bo był pyyyyysznyyyy! *^v^*
-
2012/06/27 17:18:03
Brahdelt - bardzo się cieszę i wyślę Przystojną Pocztą żebyś szybko zdrowiała, bo sporo pracy przed Tobą przecież :-)
-
2012/06/27 17:51:14
w tym miejscu dziękujemy bóstwom wszelakiego rodzaju, że uczyniły mnie fanką chudych, nerwowych Brytoli ;P Więcej dla mnie. Choć w rankingu fandomostwa Szerloka na razie przebija dziesiąty Doktor, który jest dodatkowo Szkotem, chwała mu za to. Lubię takie typy o wyglądzie zaaferowanej fretki.

Grimma nie będę oglądać, chyba, że będę mieć ochotę na Szajs Tygodnia.

A teraz Państwo wybaczą, idę poużywać męża.
-
2012/06/27 17:59:44
Szysz - łeee, mężczyzna nie może być anemicznym chucherkiem, chyba, że jako znajomy bez szans na cokolwiek więcej (tak jakbym była w obiegu, ale co tam, przynajmniej sobie pogadam ;-))
Grimma spokojnie sobie dalej, ja go pociągnę żeby mieć materiał do poważnych, przemyślanych relacji na blogasku ;-)
Mój Osobisty używany, poleciał sie dobić biegając po lesie, gdzie pląsa wśród dzikich malin, wiatr rozwiewa mu włosy, pipek do pomiaru uciska szeroką pierś a każdy zwierz jest mu bratem/siostrą/kuzynem ze strony ojca/matki.
;-))
-
2012/06/27 18:28:50
ja bardzo przepraszam, ale mężczyzna nie musi mieć postury byczka, by być ładnie sprężysto umięśniony i dlatego wolę R.D.Jr w pierwszej części Szerloka bardziej, niż później w Ironmanach i innych takich, bo to takie ładnie chude a sprężyste stworzonko było.

Co nie zmienia faktu, że w życiu codziennym preferuję typ Momolasty, bo ja lubić duża biceps.
-
2012/06/27 19:34:57
Szysz - grunt to mieć w domu pana optymalnego :-)
-
2012/06/27 19:53:47
pląsa wśród dzikich malin

A wraca podrapany?:-)
-
2012/06/27 20:01:14
Bartoszcze - nie, jest bardzo zgrabny i pląsa lekko i bez uszczerbków na zdrowiu i wyglądzie :-)
-
Gość: Proślinka, *.warszawa.mm.pl
2012/06/27 20:07:27
Ad horoskopu... Mam wrażenie, że Szaman posiał gdzieś paragraf o lękliwości i braku wiary w siebie ;D A sam opis, gdyby zgadzał się, co do kropki, pierwsza klasa! Na prawdę nie ma się czego wstydzić :]
Ty chyba jakaś nieczuła jesteś na urok migoczącego wąpierza, mam wrażenie... ;]
-
2012/06/27 20:53:36
Zuza-chan - jestem stanowczo niechętna wszelkim mężczyznom niemęskim, czyli ani słodki chłoptaś ani niedomyty, śmierdzący piwem i papierosami "maczo" nie budzi mojego zachwytu, mężczyzna musi być męski, lalusiowatość czy zaniedbanie nie wchodzą w grę :-)
-
2012/06/27 22:14:18
Squirku, moja guru, jakie to życzliwe i sympatyczne, że obcemu panu wyguglałaś odpowiedź na pytanie i odpisałaś na sms-a! Rządzisz :)
Rządzi też Buffy.
Rządzi również Robert Downey Junior (ten pan z serialu już mniej).
Nie rządzą natomiast Indianie, bo co to za horoskop, że ja niby jestem prosta i nieskomplikowana? ;)))
-
2012/06/27 23:07:48
zarazara, a o jakim szerloku sie tu dyskutuje? bo myslalam, ze o tym bbc dla telewizji gdzie aseksualny benedykt cumberland czy jak mu tam idealnie by pasowal do opisu a tu zulka z kinem wyskakuje.
tym od bbc zarazilam prawie dwa lata temu wszystkich w radiu a sama przejechalam nadprogramowo 200 km pociagiem, bo wpatrzona w ekran laptopa zapomnialam wysiasc w miejscu przeznaczenia.
jako, ze rzecz miala miejsce w germanii przejechalam 100 kilosow w ICE w niecala godzine. wysiadlam w hannowerze, gdzie po 8 min na przeciwny tor tego samego peronu wjechal drugi pociag ICE w strone domu wiec cala akcja "sherlock "kosztowala mnie 2 godzny i dwadziescia - pare euro za bilet powrotny. ogolnie moglo byc gorzej :)
a propos cicikow - nie obrazek, a filmik, ale niezly
www.youtube.com/watch?v=J6uw2GJtebg&feature=player_embedded
-
2012/06/27 23:14:27
Trochę krótkie te indiańskie bzdety. Dowiedziałam się, że jestem silną osobowością, ot tyle. No pewnie że prawda :)
-
2012/06/27 23:38:04
Zdrowiej - nie wiem, czy panu, ale co za problem, ktoś potrzebował danych a ja miałam dostęp, niech sobie ma ;-)
Buffy kojarzę tylko z czytania o, mówisz, że warto obejrzeć?
Co do horoskopu - mówiłam, że to durne, absolutnie nie jestes prosta i nieskomplikowana przecież.
:-))
-
2012/06/27 23:41:58
Aniu - (bardzo sie cieszę, że do mnie zaglądasz, btw) - to jest tak, że:
- kochamy - ja i Berberys - Szerloka filmowego, tego, co w kinie był, a ja doceniam serialowego za intelekt, choć za wygląd nie
- Szyszka kocha serialowego bo lubi wiotkich Anglików z czynnym mózgiem
Filmik świetny, co za genialny cicik, ach, że tez nie mogę Myszy przyuczyć do przynoszenia telefonu - Mysz waży 39 gramów, nie uniosłaby cholernej Nokii ;-(
Też raz przejechałam swoją stację no ale miałam konkretny powód, wciśnięto mi jakieś prochy i okradziono, trudno mi było się połapać, bo byłam nieprzytomna ;-)
-
2012/06/27 23:42:16
BP - no o Tobie to się akurat bardzo zgadza.
:-)
-
2012/06/27 23:46:41
No widzisz, ja zawsze tak mam, że mi się zgadza, wszystko, serio ;)))
-
2012/06/28 00:01:24
BP - będę Ci co dziwniejsze horoskopy podsyłała i popaczymy, czy na pewno ;-))
Btw - sprawdź maila za 3 min albo rano, dzięki :-)
-
2012/06/28 09:57:33
O Buffy pisałam, bo na jednym z Twoich obrazków widniała jako wzór feminizmu (w przeciwieństwie do pani ze "Zmierzchu"). Serialu można obejrzeć parę odcinków, jest sympatyczny, ale schematyczny dosyć.
A oglądałaś może serial "New Girl"? Bo jeśli miałabym Ci coś polecać, to to, koleżanka mi kiedyś KAZAŁA to obejrzeć i od tej pory nie mogę się odkleić :) Bardzo fajnie napisany sitcom o bandzie dziwaków, więc jako osoba prosta i nieskomplikowana mocno się w niego wczuwam ;)
-
2012/06/28 13:01:38
Zdrowiej - z opisu wnioskuję, że "New Girl" będzie bardziej w moim guście, z wąpierzy głównie się nabijam, dzięki za namiar :-)
-
2012/06/28 14:02:24
squirk, moze mozna byloby zastepczo przyuczyc cicika, zeby mysz aportowal?
znaczy ogolnie koty bardzo chetnie aportuja myszy, ale przewaznie myszy maja po takim aporcie nieco zaburzone podstawowe funkcje witalne ;)
przyznaje sie bez bicia, ze ostatni kinowy sherlock jakos umknal mojej uwadze, ale postaram sie w weekend nadrobic zaleglosci.
jesli mam byc szczera, metody rabunku na podanie pasazerowi prochow i obrobienie we snie uwazalam bardziej za miejskie legendy, wiec bardzo wspolczuje tak traumatycznego przezycia.
na moje szczescie mieszkam w germanii w miescie bedacym w top 10 najbezpieczniejszych. 3 razy gubilam tu portfel z dokumentami i kasa, raz komorke i wszystko odzyskiwalam w przeciagu 3 dni nienaruszone.
ale za to raz sie do nas wlamali, co opisalam pare lat temu na forum fanow chmielewskiej, bo wlamali sie przez okienko piwniczne chociaz drzwi obok byly przez niedopatrzenie otwarte i jeden - ten pierwszy skoczyl na wielkiego cienkiego potwornie klujacego kaktusa ktory tam zimowal a ze byl jak sie pozniej okazalo odziany w spodnie od dresu, wiec pewnie raczej bolalo :)
drugi uciekl chwile pozniej przez drzwi frontowe potykajac sie o skrzyke wody mineralnej i wpadajac pod wolno jadacy samochod, wiec jak widac jakos nie bardzo panom to wlamanie wyszlo.
-
2012/06/28 14:20:06
Aniu - żadnych związków mojej Myszy z kotami nie przewiduję, jeszcze by go zatłukła...
;-)
Koniecznie idź na nowego Szerloka, bardzo udane efekty specjalne a i panowie, jak zwykle, oka nie męczą.
Miejska legenda czasem się sprawdza, byłam żywym dowodem, w dodatku pojęcia nie mam kiedy mi tableteczkę zaaplikowano, ale obstawiam, że wrzucono do mineralnej kiedy wyszłam na korytarz porozmawiać przez telefon. Obudziłam się bez telefonu i portfela, na szczęście zdrowa i nijak nie uszkodzona. Jakiś skurwiel uznał, że zabawnie będzie okraść studentkę, oby go szlag najjaśniejszy trafił.
Kiepskich macie włamywaczy albo bardzo Was bogowie lubią ;-))