squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Nudna notka ogrodnicza bez gołych pań, zwierzątek ani żadnych takich.

Zrobię sobie, jesli Państwo pozwolą, mały apdejt ogrodniczy, bo poprzesadzałam i pomiesza mi się, jeśli nie zapiszę, a może się komuś coś przyda (albo poczyta sobie o roślinkach w przerwie między kawą a innymi sposobami na uniknięcie nadmiaru pracy w pracy - specjalne pozdrowienia dla Michała ;>).

Poprzesadzałam wszystkie sadzonki chili. Hungarian Yellow Wax, Bulgarian Carrot, Big Jim i Super F1 wypuściły pierwsze kwiatki, które oberwałam. Krzaczki docelowo wyższe posadziłam w donicy wysokiej, małuchy poszły do skrzyń a F1 dotrzymuje towarzystwa śmiesznym ogórkom, które miały kąt do wynajęcia.
(Taka jestem mądra, że wiem, co jest w chilisach czym, bo Brahdelt wszystkie siała i dorzuciła profesjonalne znaczniki z nazwami - mnie nic takiego, jak wiemy, do głowy dotąd nie przyszło.)

Przesadziłam okrę do wysokiej donicy, z uwagi na mnóstwo wolnego placu wokół dosiałam do niej śmieszne ogórki, bo szybko rosną i chcę mieć ich milijony żeby rozdawać. Okra dobrze rośnie z ogórkami i melonami, gdybym miała melona to też bym jej dosiała, żeby nie miała nudno.

Groch kwitnie, pokazałam nawet Trenerowi Osobistemu, ale nie zauważył, ślepa peja, gdzie ja miałam oczy jak go brałam. Żartuję, jest bardzo udanym egzemplarzem, ale kwiatka na roślinie jednak nie zauważył, trudno. W każdym razie groch podstawowy kwitnie a zastępczy bardzo szybko rośnie - dałam im drabinkę zabraną ogórkom, które wolą się płożyć i podpórkę starannie ignorowały.

Mam 3 zbędne sadzonki papryki, jeśli ktoś reflektuje to proszę piszczeć, bo nie mam na nie miejsca za bardzo, a rosną silne i ożwawione.

To w małej brązowej doniczce to papryka. Papryka, na pewno. Zapisuję, żeby potem nie doznać tradycyjnego u mnie szoku, że oesu, a co to. Z papryk-krzaczorów pierwszego kwiatka stracił tylko krzaczor środkowy i niech pamiętam, że pozostałym dopiero pierwsze kwiatki do obrywania urosną.
Powinnam pamiętać także, że wielkie, żółte rękawice nie służą do kopnięcia ich w kąt, bo ciężko się potem domywa dłonie po wesolutkim grzebaniu w gruncie, ale o tym jakoś ciągle udaje mi się zapomnieć.

Rzodkiew powiększyła grono aniołków, dam jej jeszcze jedną szansę na bycie zjedzoną w moim domu czyli dosieję, ostatnie podejście. Jeśli się nie uda resztę nasion wyślę przysłowiowym dolnopłukiem do Wisły, wyrzucę znaczy.

Rozmaryn zapadł chyba w estywację, bo nic się z nim nie dzieje - nie rośnie, nie pada, stoi jakiś taki bez wyrazu. Skubnę go, może sie oburzy i zareaguje.

Pomidor malinowy ma kilku maleńkich kolegów, koktajlowy kwitnie, ale bez entuzjazmu, za to wypuścił z boku dodatkowe krzaczki - usunęłam je, żeby był przewiew, bo właśnie doczytałam, jakie to ważne. I że mam pamiętać o ogłowieniu przed końcem uprawy.

Suszone mango rządzi - to z zupełnie innej beczki, ale naprawdę świetne jest i kupcie sobie jak będziecie w Rossmanie.

Wrzucę zaległe obrazeczki, bo wczoraj się zagapiłam - będzie o adopcji, ułatwieniu wrogom bycia wrogami, dziwnych życzeniach oraz o tym, żeby przyrodzie "a ti ti ti" nie robić. Miłego dnia Państwu, nie przepracowujcie się, następna notka będzie już zwyczajna, z przyrodą kopytną i innymi takimi.

PS. Artykuł sam w sobie takise, ale interesującą literówkę znalazłam, "Kazimiera Szczuka mówiło". Hm.

poniedziałek, 25 czerwca 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/06/25 16:33:14
Mój rozmaryn ma to samo, i to jest już któryś krzaczek takzachowującysię.
Melduję, że Twoje zioła już w biurze, ale podobno Trenera dziś niet, więc poczekają, aż się pojawi i zgarnie je do domu.
Zaczynam się czuć jak w dżungli chillisów......
-
2012/06/25 16:36:55
Brahdelt - jakieś anemiczne niunie z tych rozmarynów, ale grunt, że żyją i dają się wykorzystywać.
Wielkie dzięki za zioła, odbierzemy je jutro, dziś Oaobisty wypoczywa po wojażach (kawa, lody, program o seryjnych mordercach, takie tam..:-))
Bardzom z moich chilisów dumna, każde jedno, odpukać, silne i jędrne, oby tak dalej :-)
-
2012/06/25 17:39:25
Własnie popatrzyłam ze zrozumieniem na rozmaryn i ... rośnie! *^v^* Wypuścił na wszystkich pędach młode zielone listki. ^^
-
2012/06/25 17:56:32
Brahdelt - ale jak to, jak to, łagodnie i ze zrozumieniem w stosunku do roślin? A dzie groźby, dzie terror i liczne przerazy? No ale skoro działa to i ja pójdę popaczać...Btw - nadal nie mam pomysłu na moje pół dyni, ale chyba w końcu będzie tempura, jak u Ciebie, i odkryłam w szufladzie azjatyckiej niewielkie złoże soby :-)
-
2012/06/25 18:36:54
A u nas właśnie zaczęło lać (bo dawno nie padało - czytać z sarkazmem :) i Ślubny zakrzyknął z antresoli, czy przypadkiem nie powinien lecieć po wiertarkę i uzbrojony na taras :))) Mu się spodobało bycie Adamem Słodowym w deszczu.
-
2012/06/25 18:38:56
IK - u nas dość pogodnie, ale wieje, do tego jedna z sadzonek chili jakoś obwisła po przesadzeniu, nie wiem, może posadziłam przypadkiem obok siebie dwóch wrogów, ale skąd mam wiedzieć, kto z kim gada a kto nie ;-(
Ślubnemu się nie dziwię, musi mu się podobać bycie idolem tylu dziewcząt kiedy go żona chwali na blogu ;-))
-
2012/06/25 18:48:54
Ślubny, któremu odmówiono działań bojowych w deszczu, postawił udowodnić, że i tak zapracuje na piski i machanie bielizną - machnął zdjęcie tęczy, zwisając do połowy z okna dachowego na antresoli :)
-
2012/06/25 18:57:06
IK - przekaż, proszę, że pisnęłam z podziwem i pobiegnę zaraz pomachać entuzjastycznie skarpetką, może być w żabki, pingwinki albo smutne owce ;-))
-
2012/06/25 19:16:40
odkryłam w szufladzie azjatyckiej niewielkie złoże soby

Ale ryżu nie odkryłaś?;-)
A tytuł jakoś mi przypomniał:
"młode kury ma wybrane, do rosołu rozebrane"
-
2012/06/25 19:21:27
Bartoszcze - nie, tamtego magicznie znikniętego nadal nigdzie nie ma, w desperacji nawet na balkon dyskretnie zajrzałam, bo znając siebie wiedziałam, że mogłam ten nieszczęsny ryż upchnąć niemal wszędzie, ale nie ma. Kupiłam nowy i pilnuję.
:-)
Piosenkę musiałam sobie wygooglać, nie znałam - bardzo trafny cytat, właśnie gotuję rosół ;-)
-
2012/06/25 19:52:03
"mówiło sie!" :D siedzę w domu i przeżywam śmierci bohaterów fikcyjnych, więc niech Twe chaszcze rosną, bo więcej śmierci w rodzinie nie zniosę.
-
2012/06/25 20:52:02
ciesz się, że Ci dwieście złotych polskich się tak nie skryło tylko ryż. Kij mu w kalafior, skoro nie chcę się przestać bawić w chowanego, niech siedzi dziad w kącie. Ale, że stara dobra hibernacja ma swój słoneczny antonim to jak, droga duszko, nie wiedziałam - bo durna - jak byłam uprzejma oznajmić u siebie. Zadawanie się zatem z waćpanną bardzo mi dobrze robi na idiolekt (buhahahha - gdyby wiedziała co to, pewnie bym tego słowa nie użyła)
-
2012/06/25 21:46:23
Ja tak czytam, czytam... Powiedz mi Squirk kochana, skąd Ty bierzesz wenę do opisywania tych wszystkich roślinek itd.? No i skąd bierzesz pomysły na tytuły wpisów? :)
-
2012/06/25 22:50:43
Nie, nie w sensie, że ja popatrzyłam ze zrozumieniem i on od tego zaczął rosnąć... Ja popatrzyłam ze zrozumieniem w przeciwieństwie do momentów, kiedy patrzyłam jak cielę na malowane wrota! *^v^*
Do roślin trzeba ostro, wiadomo, bo inaczej cholery się upuszczają, słaniają się i podwiędnywają, wpuszczają na siebie szkodniki, nie kwitną chociaż powinny (vide moje truskawki...) i inne takie.
-
2012/06/25 23:01:05
Szysz - popaczałam właśnie u Ciebie ;-) Bez obaw, wszystko, odpukać, jędrne jak Mysz ;-)
-
2012/06/25 23:02:33
Berberysie - kasa mi, tfu tfu, tak nie ginie, tylko zwyczajnie wydaję i potem kwiczę, że nie mam, cholernego ryżu nadal niet, hurt mu w detal.
Mądra strasznie jestem bo oglądam te programy zwierzątkowe, właśnie jakaś niunia uznała, że cóż jej zaszkodzi, jeśli se słonia pogłaska, ja pierniczę...
;-)
-
2012/06/25 23:03:55
Alicjo - mam nieszczęście mieć tzw. "lekkie pióro", tzn, siadam i piszę to, co mi się w głowie pojawia, a że pojawia mi się taka sieczka, jak widaś, to i efekty na blogu są. Tytułów do notek nie planuję, zawsze jakoś tak wychodzi w ciągu dnia, że mnie życie albo media czymś zaskoczą i wuala ;-)
-
2012/06/25 23:05:52
Brahdelt - jesteś genialna, wiem, że wystosowuję to oświadczenie co jakiś czas, ale nie poradzę, znów jesteś, mam nadzieję, że jakoś przywykniesz. Popaczałam na rozmaryn tak, jak Ty, i co ja paczę, on ma młode zielone kłaczki, wystarczyło nie obrażać go przez kilka dni (zagapiłam się jakoś) i się roslinka zmobilizowała.
Przerzedzasz sobie pomidory? ja moim upierniczyłam dolne liście i od razu górne zrobiły sztrrrr! ;-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/26 08:59:37
Zastygniętym rozmarynem mnie zasmuciłaś z rana. Jego postawa jakoś tak cudownie oddaje mój życiowy stupor. A wolałabym, żeby wreszcie ruszyło to właściwe, a nie tylko zabłysło i chyba zgasło.
"O mój rozmarynie rozwijaj się..."
-
2012/06/26 09:47:05
No jakże to? Mam bez pieprzu czytać resztę? Ech... zero litości.
-
2012/06/26 10:25:58
He, he, moje pomysły się czasami przydają! *^o^*
Przerzedzam, jak rosły, to im usuwałam te dodatkowe gałązki, które wyrastały z głównego pnia między pniem a dużymi liśćmi głównymi, a potem usuwałam kilka dolnych liści. Moja mama nie usuwała i jej pomidory z tych samych sadzonek są o połowę mniejsze!...
Swoją drogą, kto to wymyślił pogodę na najbliższe dni?!... Deszcz, deszcz, od czwartku do soboty trochę przejaśnień a potem burze, burze... Jak w takich warunkach ma dojrzewać papryka i pomidory?!!!...
-
2012/06/26 11:52:34
Zulko - rozmaryn się ożwawił jednak, uff. Za to cała reszta jest właśnie majtana wiatrem, znów mam dylemat czy wnosić do hacjendy czy zostawić, żeby się hartowało, ciężki jest żywot ogrodniczki balkonowej ;-(
-
2012/06/26 11:52:50
Bagienny - spokojnie, czymś pieprznę później...;-)
-
2012/06/26 11:54:28
Brahdelt - oj tak :-)
Strasznie wieje u nas, nie wiem, jak zareagować, niby nic się nie złamało, ale dwa mikrokrzaczki chili nieco oklapły, reszta, odpukać, dzielnie walczy, ale trochę mnie dobija ten widok i żal mi maluchów. I niemaluchów. I średniaków też, lubię moje rośliny i ciężko patrzeć, jak dostają po nosach ;-(
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/26 12:04:19
Mój smętny zaśpiew pomógł :)
-
2012/06/26 12:09:43
Zulko - zdecydowanie :-)) mam wrażenie, ogólnie, że generalnie i mnie, i blogowi dobrze zrobił właściwy dobór członkiń gangu - mam nadzieję, że ja też poprawiam Aniołkom nastrój tak, jak wy poprawiacie mój :-)
-
2012/06/26 12:17:24
U mnie też wieje... Na razie niczego nie ruszam oprócz grapefruita, który jest niemowlakiem i naprawdę może być mu za zimno. Za to przycięte krzaczki chillisów hurmem wypuszczają boczne pędy, yikes! *^v^* Zaraz wrzucę zdjęcia.
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/26 13:00:17
Dobra kobieto, poprawiasz na 100% :) Jestem zaszczycona przynależnością do tak fajnego gangu.
-
2012/06/26 13:06:27
Brahdelt - na razie zostawiłam wszystko, cukinie to już potężne krzaki, do tego płożą się, więc wiatr majta tylko liśćmi, oby tak zostało, trochę niespokojnam.
Jak przycinałaś chilisy? czytałam o tym, ale wychodzi na to, że powinnam upierniczyć stożek wzrostu a tam juz kwiaty przecież są, dziwne to trochę.
:-)
-
2012/06/26 13:08:26
Zulko - ogromnie się cieszę i zgadzam się, Aniołki są piękne i genialne, najlepszy gang na świecie. Trochę poćwiczymy i pojedzie się na rowerach załatwić Marę Salvatruchę ;-)
-
2012/06/26 13:20:45
Tak, tnie się górną część. Ja akurat cięłam te jeszcze nie zakwitnięte, usunęłam górne 5 cm. Ale te z kwiatami też można, jak roślina już kwitnie to znaczy, że niewiele urośnie, bo całą energię skumuluje na produkowaniu kwiatów i owoców. Jak jej ciachniesz część z kwiatami, to powinna jeszcze rosnąć i się rozgałęzić.
-
2012/06/26 13:23:49
Brahdelt - orrany, sama nie wiem, trochę mi szkoda - ona na pewno potem się rozkrzaczy i nowych kwiatków dostanie? Może ciachnę faktycznie, byłoby miło mieć mikrokrzaczorki, aczkolwiek nieco mi żal, bo takie ładne już są.
:-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/26 13:23:50
Do boju, do boju, do boju!
-
2012/06/26 13:26:26
Brahdelt - nie przejechałam się na żadnej Twojej radzie, więc ciachnęłam u tych sześciu, co je wniosłam, niech się rozkrzaczają, reszta zostanie machnięta później.
:-)
-
2012/06/26 13:26:56
Zulko - tajest! :-))
-
2012/06/26 14:34:00
Na pewno będą krzaczki! *^v^* Moje już wypuszczają pierwsze gałązki!
-
2012/06/26 14:37:13
Brahdelt - wspaniale, pięknie mi chili rosną i bardzo się cieszę na małe papryczki :-)