squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Tyle słońca w całym mieście...

...że cholery można dostać. Przypominam Matce Naturze, że halooo, nie jesteśmy w tropikach, nie mam plantacji ananasów i nie potrzebuję, doprawdy, żeby napierniczać mi w balkon 40-ma stopniami, dziękuję uprzejmie, proszę sobie upał zabrać do, dajmy na to, Selebi Phikwe albo do kogoś, kto ananasy ma, ja mam tylko w puszce i dogrzewać ich nie trzeba.
Ponieważ bywam organizacyjnie mało ogarnięta zaplanowałam sobie na wczorajszy wieczór kilka wyzwań kulinarnych i wszystko pięknie, tylko trochę słabo poszło mi planowanie czasowe. W efekcie poszłam spać zmordowana jak górnik o 3 w nocy. W sensie że spać poszłam o 3, nie że górnicy są wtedy jacyś słabsi kondycyjnie, bo pewnie nie. Po stronie strat należy odnotować jedną czarną miseczkę, która (sama, przysięgam) wypadła z lodówki i pieprznęła w kafelki - to, że obudziłam Trenera Osobistego, którego normalnie nie budzi nic niech zaświadczy o tym, że gwałtowne połączenie kamionki z kaflami cichutkie nie jest. Jako bonus otrzymałam pierdolnik jak w MadMax`ie - miód na serce (i kurwamać na ust pąkowie) po prostu.

W uprawach mała żałoba, mianowicie Dynia Piracka Pierwsza padła i już nie wstanie raczej, generalnie dynie w jednej skrzyni są jakieś takiese, oby nawożenie pomogło. Za to cała, odpukać, reszta jędrna, zieloniutka i ożwawiona. No, rzodkiew mi trochę zwiędła w tym - zupełnie, przypominam, niestosownym w tej strefie klimatycznej - upale, ale podlałam i ma nakaz nie opierniczania się, to nie jest balkon dla miękkich, za przeproszeniem Państwa, siurków.

Obejrzałam wczoraj o program zwierzątkach nie wprost, mianowicie jeden pan włóczy się po świecie i zawraca głowę ludowi pracującemu, a konkretnie myśliwym. Poważnie, uznał, że cóż to komu szkodzi wkącu jeśli on pojawi się tu czy tam i weźmie udział w polowaniu. Bardzo to było zabawne, bo było kilkunastu myśliwych odzianych jedynie w plecione z traw pokrowce na frankfurterki i bosych i był pan - ubrany i w porządnych butach. Musieli się potem zbierać za którąś chatą i śmiać z niego w kułak gdyż mimo rozpaczliwych starań wystarczyło, że się odwrócił na kilka sekund a myśliwi już gdzieś znikali. W dodatku świnie płoszył. A, bo nie napisałam - w całej imprezie chodziło o upolowanie za pomocą włóczni dzikiej świni, niedużej, bo ledwie 100 kg taka świneczka waży, za to bardzo agresywnej i myśliwym niechętnej. Myśliwi hasali po gęstym lesie jak młode żbiczki podczas gdy po panu widać było, że na co dzień to on raczej nie poluje na nic większego i bardziej ruchliwego niż hamburger w Makdonaldzie. Kilka razy pieprznął zdrowo w grunt i świnie robiły go w niech będzie, że konia, jak chciały - w kulminacyjnym momencie pan stał nieco oszołomiony a w tle dzika świnia wyprowadzała chyłkiem i rządkiem grupkę świniąt, zapewne też nie oswojonych. Pewnie parskały sobie w raciczki z ukontentowania. Pan spieprzył cierpliwym myśliwym dwa polowania pod rząd i na szczęście uznał, że w sumie to on dzikoświniny nie lubi i woli zapolować na latające lisy. Tu, dzięki bogom, spłoszył stado tylko raz i myśliwi dzięki brakowi jego współudziału upolowali, co chcieli. Mam nadzieję, że pan nie zabawia długo w takiej wiosce, inaczej ludzie z głodu wymrą bo hałas, jaki robi na polowaniu jest porównywalny z takim, jakim robiłby gdyby wywlókł na polanę sporą trombitę i ryczał do niej "taś taś" żeby przyrodę mobilną przywabić. Z hamburgerami stanowczo lepiej mu idzie.

Obrazeczki mam i się podzielę - dziś będzie o miłości romantycznej, osiągnięciach farmacji oraz, na deser, cicik z dedykacją dla pana od (nie)świń. Idę na balkon robić zdjęcia przyrodzie, wrzucę potem na Fanpejcz, miłego dnia Państwu. Btw - kilka mysich zdjęć też mam, ale Modelkysz była wczoraj bardzo rozpląsana i w efekcie większość zdjęć to rozmazany szary kształcik albo mysi kuperek, więc poczekam i zrobię więcej. Mysz czuje się dobrze, futerko powoli odrasta bez strat w ludziach i ich kończynach, więc, odpukać, wszystko ok i dziękuję za wszystkie miłe promysie słowa - przekazuję co do jednego, a Mysz wdzięcznie się miota.

PS. Szeregi gangu Kosz Angels zasiliła wczoraj Migawka - serdecznie witamy, gwarantujemy dobrą zabawę i brodzenie po kostki we krwi, a świat spokojnie może zacząć się bać, zirytowana i uzbrojona Migawka przejdzie przez Afrykę jak Mysz przez ser.

środa, 20 czerwca 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/06/20 13:13:33
No halooo! Jaki żar się leje z nieba?! Owszem leje się, ale regularny deszcz! A żar to ja mam dzisiaj tylko w sercu, bo za oknem 17 stopni. Czy nasz kraj jest tak wielki, czy my jednak mieszkamy w różnych krajach? ;)
-
2012/06/20 13:16:33
Hergon - zazdroszczę Ci z całego czarnego serca, u mnie gorąco, rośliny mi mdleją i sama też to rozważam ;-( No, troszkę się przez ostatnie pół h ochłodziło ale nie spodziewam się cudów, przyroda jest wobec mnie nieco krotochwilna najwyraźniej ;-)
-
2012/06/20 13:38:17
No i gdzie masz to słońce i ten upał? Od godziny gromadzą się czarne chmury, zaraz lunie i pewnie powieje, i jeszcze mi moim strączkom grochowym zaszkodzi.....
Znam taki program, w którym pan przeszkadza lokalnej ludności, ale kulinarny. Francuski kucharz pcha się po całym świecie ludziom do kuchni, chce pomagać, prawie wywalił pływające czółno z garkuchnią gdzieś w Wietnamie, topiąc połowę produktów oraz dokonał kilku innych strat w różnych miejscach globu, bo on generalnie boi się owadów, i jak ktoś mu mówi, że coś mu siedzi na plecach, i żeby się nie ruszał, to mu to spokojnie zdejmą, to on wpada w szał, macha wszystkim i biegnie przed siebie na oślep..... *^v^*
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/20 14:20:43
Im nas więcej w Kosz Angels, tym lepiej :) Dla nas, bo dla świata niepraworządnego gorzej. Będę dzielnie ćwiczyć lewy sierpowy przed mordobiciem.
-
2012/06/20 14:37:03
U nas nie ma czterdziestu stopni, bez przesady. Za to jest 31, bezchmurzenie całkowite, człowiekowi nie chce się żyć po prostu. Nawet szczury takie oklapłe łażą, bez entuzjazmu.

A pierwszy link się nie wyświetla.
-
2012/06/20 14:39:51
U mnie też 17, a na niebie wszystko oprócz słońca... Chociaż upału nie zazdroszczę, więc nie wiem, po co i dlaczego marudzę ;-(
-
2012/06/20 15:01:32
Brahdelt - blogowanie jest magiczne, narzekłam na słońce, a ono się schowało, jupiii, popaczę, czy nie mam więcej powodów do marudzenia, to sobie je notką wyeliminuję ;-)
Co do programu - o Globe-cookera Ci chodzi? Straszne ADHD ma biedak ;-)
-
2012/06/20 15:02:12
Zulko - też yak uważam, a tyle pięknych i genialnych kobiet w jednym miejscu to dla świata +5 do uroczości ;-))
-
2012/06/20 15:03:01
Ashero - enoo, wolałabyś upały? Szczury mogą być osłabione z wdzięczności dla przyrody, że wreszcie słońce schowała ;-)
W link zaraz popaczę i naprawię.
-
2012/06/20 15:03:36
Ewo - u mnie juz też upału nie ma, trzeba niedogodność w notce obnarzekać i wtedy następują czary z mleka i ona znika ;-)
-
2012/06/20 16:00:38
brahdelt mówi o Pascalu :-)
-
2012/06/20 16:08:15
Migawko - nie oglądam Pascala, ale Globe-cooker też jest Francuzem, to Fred Chesneau, i ma na koncie takie wpadki, jak ta z rybami właśnie, możliwe, że Pascal to zdolny naśladowca ;-))
-
2012/06/20 16:09:37
Tak, Globe Cooker! Prowadzi go Fred Chesnau. Żadnego Pascala nie znam, oglądam wyłącznie kanał Kuchnia TV. ^v^
-
2012/06/20 16:11:21
Brahdelt - a to zgadłam, ale z tego, co paczę, to Pascal to też Francuz i też ma opinię mało lotnego, w dodatku udaje, że słabo mówi po polsku, a w rzeczywistości podobnież mówi całkiem płynnie. Ot, taki produkt marketingowy kolejny.
:-)
-
2012/06/20 17:32:43
No ok, a jak rezultaty tego pogromu kuchennego?
-
2012/06/20 17:41:37
Ach jak fajnie, macie Kuchnię.tv, a mnie ją zlikwidowali parę lat temu, świnie... Tylko dla niej płaciłam za kablówkę. Teraz muszę do rodziców zasuwać żeby sobie chociaż trochę wielkiego kulinarnego świata liznąć :(
Bardzo bym chciała sobie popaczeć na ten program o tym Francuzie, bo brzmi fascynująco. Lubię jak nasi, Zachodni, przeszkadzają tambylcom, bo jakimś cudem w tej konfrontacji to zawsze tambylcy sprawiają wrażenie rozsądnych, poukładanych i nieneurotycznych. Jakby mieli większy kontakt z rzeczywistością. 1:0 dla tambylców. Widziałam kiedyś (szkoda, że go widziałam - prysł czar i padł mój osobisty mit) program o tym jak najprzystojniejszy szkocki aktor świata, Ewan McGregor, jedzie do Afryki rozwozić po plemiennych osadach szczepionki. I on niestety nie tylko rozdawał te lekarstwa, ale jeszcze różne rzeczy mówił. I to był zdecydowany koniec mojej miłości do Ewana McGregora.
-
2012/06/20 17:45:03
Bagienny - curry (zamrażam w porcjach), zimne nóżki, sos do makaronu (zamrażam w porcjach), dokończyłam produkcję ogórkowej, zamarynowałam rybę na dziś, tylko chleba nie zdążyłam upiec. Po stronie strat na szczęście tylko ta miseczka cholerna. Zgubiony wczoraj ryż pozostaje zgubiony.
:-)
-
2012/06/20 17:49:23
Zdrowiej - mam UPC i nagrywam programy na dekoderze, może zmień dostawcę?
Ewan McGregor czy Sean Penn jeżdżą nie tylko dla szpanu, McGregor (bardzo go lubię) przejechał zresztą na motocyklu całą Afrykę bodajże i współpracuje od lat z UNICEFem a Penn sporo czasu spędził pomagając na Haiti po tsunami, bez kamer czy lansu, brudny i nieogolony robił, co mógł, a działy się tam rzeczy straszne i nikogo nie obchodziło, że to sławny aktor, bo zapierniczał jak każdy. Fakt, na pewno trochę zaplusują przy takiej okazji u publiki ale lubie wierzyć, że nie tylko po to poświęcają czas i pieniądze :-)
-
2012/06/20 18:13:03
O! to niemożliwe! Ja oglądałam dwa odcinki Pascala czy Paskala, i wszystko pasuje!!! Co mi tu owijacie...
-
2012/06/20 18:15:15
A to ciekawe z tym UPC, bo ja miałam Aster, a przecież UPC ich ostatnio przejęło, więc teoretycznie Kuchnia.tv powinna wrócić na swoje miejsce :) Będę się pewnie musiała zmobilizować i coś postanowić z tą kablówką.
A jeśli chodzi o Ewana McGregora czy Seana Penna, w ogóle nie mam wątpliwości co do ich szlachetnych intencji. I obu bardzo cenię za zawodowe wybory i za poziom, jaki od lat trzymają. Więc nie dziwię się, że lubisz McG. Jedyne moje zastrzeżenia dotyczyły jego wrażliwości kulturowej. Ktoś mógł go lepiej przygotować do tego objazdu, trochę go wprowadzić w lokalne zwyczaje, w sytuacje społeczną, żeby mówił z większym sensem. Zresztą może jakiś niefortunny odcinek tego programu oglądałam po prostu...
-
2012/06/20 18:41:11
Migawko - na youtube są całe odcinki Globe-cookera, sama zobacz, jaki pan jest "zorganizowany" ;-)
-
2012/06/20 18:43:00
Zdrowiej - zmobilizuj się koniecznie, bo dużo tracisz, może przynajmniej Travel masz?
Nie wiem, o jakim programie mówisz, ale wierzę, że mógł coś palnąć albo okazać niechcący niewrazliwość, to jednak zupełnie obcy świat dla białego człowieka. Grunt, że niektórym gwiazdom nie odbija zupełna palma i chcą zrobić coś dla innych :-)
-
2012/06/20 20:29:55
No to do Was polazło to, co u nas na zachodzie zabijało mnie pogodowo dwa dni temu. Wyrazy współczucia.
Z programów kulinarnych to ja kojarzę tylko taki, w którym gotowały dwie zgryźliwe tetryczki (program był angielski, ale tytułu nijak nie pamiętam, tylko, że panie urodą nie grzeszyły).
-
2012/06/20 21:38:06
IK - już dociera powoli, zrobiło się zimno i szaro, wesolutka Mysz wyszła i pląsa, a wietrzyk rozwiewa jej wonsy[tm] ;-)
Co do programów - masz na myśli Two Fat Ladies i owszem, bywały zgryźliwe, ale i z poczuciem humoru, zwłaszcza ta brunetka, miała zwariowane, wesołe życie :-)
-
2012/06/20 21:45:30
normalnie chat u Ciebie :)
dobrze , że do kosz angels czlonkowie przybywaja :) prawdziwy charyzmatyczny przywódca z Ciebie...
a ja dzis brodzilam w kaloszach w podeszczowym blocie... o uplalach juz zapomnialam :)
-
2012/06/20 21:56:39
Televel - wiem i ogromnie mi się to podoba, lubię myśleć, że blog piszą ze mną także zaglądający blogerzy i sama też lubię sobie u Was pogadać :-)
Migawkę do wstąpienia w nasze szeregi namówiła Bohater Pozytywna, nie jestem przywódcą, gang to wspólna inicjatywa i każda Aniołek rządzi twardą, białą rączką :-))
Pomarudziłam na słońce i zrobiło się zimno i ponuro, może to zadziała także w kwestii innych marudzeń, sprawdzę ;-)
-
2012/06/21 00:15:09
Ale bez psiesady, zwykły czerwiec jest. W Phikwe to by ogrzewanie na noc włączali.
-
2012/06/21 00:21:49
Bartoszcze - teraz to bym sama pomarudziła nieco w imieniu roslin - narzekłam i słońce wzięło i se poszło. Trochę słońca by mi nie zaszkodziło, uprawom tym bardziej, tylko upałów nie lubię.
:-)
-
2012/06/21 08:50:32
kurde Mać Natura niesprawiedliwa jest koniec i kropka, ja chetnie te czterdziesci w cieniu chce! co mam w zamian? ano modus nocnej zmiany w dzien, oplakany dzikimi ulewami do tego, co nie odstrasza mojego Cicika marki Merlin, aby sie uwalic na tarasie w kaluzy, a potem wyswinic mi podlogi i meble...wiesz co? Ty przyjedz do mnie na roboty w ogrodku, bo im wiecej leje, tym wieksze chaszcze, za chwile bede miala park narodowy i z maczeta bede sie przebijac do drzwi wejsciowych :)))
-
2012/06/21 10:56:32
Margo - taką miałam tu w nocy burzę, że ja pierniczę, dopiero przed chwilą prąd wrócił, postaram się nastepnym razem mniej narzekac na pogodę, bo zdaje się, że bogowie skłonni są czasem do wysłuchania mnie ;-( Cicika, jeśli suchy, pogłaskaj ode mnie, a z tym ogródkiem to melduj, jeśli będziesz potrzebowała wsparcia to (w)stawię się niezawodnie ;-))
-
2012/06/21 12:20:26
Squirk, jestem zdegustowana :) zachowujesz się jak typowy Polak - narzekasz na każdy rodzaj pogody!
-
2012/06/21 12:27:00
BP - tylko na upały, burze kocham bardzo, nawet ją nakręciłam, prześliczna była - to brak prądu mnie zdestroszył ;-))