squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Woda nie jest środowiskiem dla zebr"

Wiedzieliście o tym? Bo ja, przyznam, miałam pewne podejrzenia bazujące na tym, że w programach o zwierzętach więcej zebr było na lądzie, niż w wodzie, w dodatku w wodzie nie hasały i nie jadły, tylko były jedzone i w związku z tym trochę się spieszyły na brzeg, ale całkowitą pewność uzyskałam dzięki wczorajszemu seansowi okołozwierzątkowemu bo pani lektorka tak powiedziała, a nie kłamałaby mi przecież. Gdyby ktoś z Państwa był dramatycznie niedoinformowany w kwestii środowiska dla zebr odpowiedniego to może zrelaksować się już i mieć pewność, że zebra w wodzie = zebra nie na miejscu.
Obejrzana wczoraj przyroda była wyjątkowo brutalna, jedyną odskocznią była walka dwóch bawołów afrykańskich, a raczej machinalna i leniwa zaczepka. Jeden szturchnął drugiego, na co drugi zareagował w rodzaju "Zygmunt, no co ty, tylko jedną trawkę Ci z kępki wyjadłem, jedną traweczkę, a ty na mnie, na kumpla, z rogiem? A pamiętasz jak ci oddałem przy wodopoju swoje miejsce dalej od krokodyla? Kaman..." i było po wszystkim. Poza tym wyżeranie się i piszczenie, zwłaszcza w wykonaniu mangust, strasznie takie mangusty piszczą, Mysz mogłaby u nich lekcje pobierać. Popiszczały, upiszczały plan ataku na węża, wykonały i po imprezie. Szybko jakoś wszystko polowało wczoraj, jeszcze szybciej jadło, ale w sumie to nie było na czym oka zawiesić, może jutro podzielę się jakąś konkretniejszą wiedzą.

Narzekłam sobie wczoraj, że gorąco, słońce napiernicza itp, tak? No to mieliśmy w nocy dla kontrastu taką piękną burzę, że dziekuję, postoję, a wczoraj stałam w oknie i napaczać się nie mogłam. Wykorzystała cały asortyment piorunów, nakręciłam nawet krótki film, ale komórką, a że komórka to Nokia C6 (przed zakupem której, jesli ktoś ma taki zamiar, niech najpierw narysuje na ścianie kółeczko, huknie w nie z rozpędu głową i powtarza, póki mu nie przejdzie) toteż film wygląda jak zrobiony pralką. Więcej na upały narzekać nie będę. Mniej też nie, bo jednak bardzo ich nie lubię, ale mam nadzieję, że burza z atrakcjami towarzyszącymi typu wywalenie prądu w kosmos była incydentem jednorazowym, bo bez przesady jednak, oglądałam niezwykle istotny program o zwierzętach, gdy prąd padł, a wrócił dopiero pół h temu. Fi dąk.

Przyroda skutków burzy nie odczuła, odpukać, dynia prawdopodobnie Sweet Dumpling (albo Kakai albo Hokkaido albo jakaś inna, za rok na pewno zapiszę, co sieję) wypuściła pierwszy kwiatowy pąk, cukinia wykazała obecność drobnych pączków w takiej ilości, że jeśli mi to wszystko zaowocuje zacukiniuję się na śmierć, zakwitła papryka (i pierwszy kwiatek został, zgodnie z zaleceniami hodowców, urwany), mam 3 pomidorki malinowe, koktajlowe kwitną, fasola szparagowa też. Kto ciekawy proszę sobie popaczać na Fanpejczu - zrobiłam przyrodzie album.

Notka będzie anemiczna na wzór właścicielki bloga, która się nie wyspała, bo najpierw podziwiała burzę a potem jakoś tak się zrobiło, że było jasno i trzeba było wstawać. Obrazeczki deklaruję dostarczyć w terminie późniejszym, chwilowo mam pozór zmiętego ptaszęcia, a roboty tyle, że nie wiem, na co machnąć ręką w pierwszej kolejności. Stałym odbiorcom mysich fotek wyślę je jak tylko obgimpię. Miłego dnia Państwu i do zobaczenia później.

Zaległe obrazeczki mam - dziś będzie o sporcie i o tym, że nasze kocięta sa już myte i wkrótce zostaną dla nas spakowane. Więcej nie mam, ludzie nieprzytomni po burzy i mało kto się dziś aktywnością wykazał, więc obrazeczków też mało jest.
Btw - zakwitł mi śmieszny ogórek i generalnie, odpukać, wszystko jakieś takie chętne do życia. Bosko, bosko, czekam z solniczką.

czwartek, 21 czerwca 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/06/21 13:20:16
A dlaczego trzeba oderwać pierwszy kwiatek?!
-
2012/06/21 13:22:12
No i bardzo ładnie te roślinki rosną, gratulacje :)
-
2012/06/21 13:27:46
BP - dziękuję, bardzo dzielne są, ogromnie mnie moje uprawy cieszą :-)
Pierwszy kwiatek obrywa się, bo po jego wypuszczeniu roślina koncentruje się na nim, przestaje rosnąć i plony są dużo mniejsze. Oberwałam, więc krzak trochę podrośnie i wypuści więcej kwiatków, a więc będzie więcej owoców.
Dobre forum ogrodnicze znalazłam - forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/5-warzywnik
:-)
-
2012/06/21 14:31:21
No wszyscy o tej burzy mówią! Jakaś niespotykana czy co? U mnie nie wiem czy burza była, bo to inny kawałek kraju, a poza tym spałam jak zabita więc istnieje możliwość, że ją przegapiłam w sposób oczywisty.
U mnie gnoi. Albo leje. A jak się lanie znudzi, to znów gnoi. W związku z tym mam dylemat czy podlewać kwiatki parapetowe.
-
2012/06/21 14:37:48
Nie żebym przepadał za krokodylami ale chętnie ujrze jak któryś urywa lwu łeb.
To a porno tej zajawki pod nazwą "eksluzywny film", co udaje że nie jest reklamą, co się na GW pałęta.
Chwilowo na Guwnej nie ma bubów.
Ale mam zagadkę. To znaczy zagwozdkę. Na pewnym zwyrodniałym forum dla zwyrodnialców zalinkowała pewna zła kobieta takie coś:
merlin.pl/Lupoline-Anise-push-up-w-marynarskim-stylu-z-trampka/hb/product/219,1032633.html

Ta wiedźma twierdzi że potrzebowała pięciu minut na zrozumienie "co to może być ta trampka.". Jak idzie o mnie to mija 15 godzin. I dalej NIC.
-
2012/06/21 14:49:46
Anno Mario - była bardzo gwałtowna i widowiskowa, mnóstwo piorunów, chwilami było jasno jak w dzień, że też mi się filmik nie udal, bobym pokazała.
Kwiatkom jeden dzień bez wody nie zaszkodzi, kiedy ma padać też swoich roślin nie podlewam :-)
-
2012/06/21 14:52:43
Brezly - wpisz w jutjuba "croc kills lion" a będziesz zaspokojony ;-)
Na główną nie caglądam w obawie przed smazowanym atakiem sportu, najwyraźniej nawet biusta był w stanie spłoszyć, a co dopiero mnie.
Trampka pozamiatała mną podłoże ;-))
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/21 14:53:26
U mnie też ta burze przeszła. A moja mała cicik się zestrachała i do rana spała ze mnę.
Przy okazji uprzejmie donoszę, że @ z pokoju nadal szaleje i jutro planuję któryś kabel jej odciąć.
-
2012/06/21 14:57:41
kliklam ze Cie lubie, o!
i tyle mam do powiedzenia...no moze jeszcze, ze pojezdzilabym na zebrze, zeby sprawdzic ile w niej jest procent konia ;)
-
2012/06/21 15:02:08
Zulko - proponuje tętniczy...;-)
Biedna cicik, moje koty tez sie burzy bały (ale jeszcze bardziej mojej czapki z rogami diabła) ;-)
-
2012/06/21 15:03:12
Margo - domyśliłam się, że to Ty i - nie żartuję - zarumieniłam się aż :-)) Zebrę Ci się z Kenii przywiezie, żaden problem, tylko mała będzie najpierw, żebyśmy sobie koszyków na rowerach nie przeładowały ;-))
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/21 15:29:56
A ta czapka z rogami to skąd?
-
2012/06/21 15:31:50
Zulko - z Allegro, były bliski mi pan kupił mi ją, bo zabawna. Koty na jej widok pluły, syczały i robiły sobie z ogonków szczotki do czyszczenia butelek ;-))
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/06/21 15:36:09
Czyli niefajna ta czapka, skoro kociowstręt powoduje :)
-
2012/06/21 15:38:08
Zulko - fajna była bardzo i ładna, nie wiem, czemu ciciki tak reagowały, ale nadmuchiwały się błyskawicznie ;-)
-
2012/06/21 15:45:26
wczorajsze urwanie chmury wyrzuciło mi balerinki do kosza, ale za to poszłam se i dziś kupiłam nowe w nagrodę. Dziś znów idę tam, gdzie wczoraj, znów leje, zatem można sądzić, że jutro będę na zakupach ;)))) bardzo ładny album - te bazylie to jednak dzikie i nieokiełznane są - nigdy człek nie wie, osochodzi im ;)
-
2012/06/21 15:48:50
Berberysie - podoba mi się Twój tok myślenia, muszę wprowadzić w życie tryb przyznawania sobie nagród za zniszczone dobra doczesne ;-))
Fakt, że bazylia bardzo mnie w tym roku zaskoczyła, przeczekała w gruncie i wylazła na słońcu dopiero. A już miałam ją sobie darować bo phi, marnowanie doniczki na 7 listeczków bez sensu przeeesz jest.
:-)
-
2012/06/21 19:03:52
Brezly, ale na serio nic? Czy ja dziś nie kumam ironii? :) Bo mi to zajęło jakieś 5 sekund, ale naprawdę nie wiem, czy nie wiesz, czy się nabijasz, taka jakaś nieogarnięta dziś jestem.
-
2012/06/21 19:13:12
Emilyann - jestem pewna, że Brezly żartuje, widać tę trampkę przecież ;-)
-
2012/06/21 23:02:52
Ale to chyba nawet ładniej: "trampka". Jakoś tak sympatycznie. No posłuchajcie:
Czy mają państwo tę różową trampkę w rozmiarze 39? Gdzie ja tę trampkę położyłam? Nie widziałeś mojej trampki? Poczekaj, tylko włożę trampkę.
A roślinki takie fajne zielone, byłam na fanpejczu i od razu mi się od tej zieleni błogo porobiło :)
-
2012/06/21 23:30:42
Zdrowiej - noo, i "ten obuw" mozna używać, taki męski kontrast do "trampki...
;-)
Roślinki fajne bardzo a śmieszny ogórek, co ma być biały, kwitnie na żółto, jakaś dziwna ta przyroda ;-)
-
2012/06/22 01:19:35
kwiat językowy dziś przypomniany: tego hotdoga to z sosem czoSTKowym poproszę.
Słyszane już nie raz na stacjach benzynowych.
-
2012/06/22 08:47:02
Twoja żywiuszcza przyroda bardzo mnie raduje. Solniczkę może jednak na razie zostaw gdzieś w kuchni, bo ten ogórek może stracić cały zapał. Niech sobie na razie myśli, że on tak kwitnie jako dzieło sztuki.
Ale!!! Jak można się tak nabijać z CR7? Możesz podpaść wielkiej rzeczy fanek Ronaldo :)) Ja sama ze strachu przed nimi pozwalam sobie co najwyżej na epitet "słitaśny" :)
-
2012/06/22 09:03:18
Zmięte ptaszęcie to ja dziś od rana ;-( I nie od słońca, bynajmniej przecież, nie od burzy, a raczej zalana wodą deszczową, co od dwóch dni bez przerwy z niebios (?) napiernicza ;-(
We łbie się kołuje, miejsca sobie znaleźć nie mogę, myśli głupie mnie naszły. Na dodatek teściowa zapowiedziała wizytę (a nawet wizyteczkę malunią, ale dla mnie to i tak za dużo). Znikąd ratunku! Cóż czynić?
-
2012/06/22 09:05:21
Aha, z powodu stanu mego umysłu zapomniałam napisać, że widok Twoich ślicznych, a także bujnych zieloności, humoru mi przecież nie poprawił. Jak mnie tylko najdzie chęć do życia, wywalę swoją skrzynkę parapetówkę...
-
2012/06/22 10:51:36
No właśnie tak coś podejrzewałam, że pewnie żartuje, ale z drugiej strony nie chciałabym go pozostawiać nie paczącego trampki, skoro ja ją paczę ;)

Czostkowy sos, zapomniałam już o nim, chyba w podstawówce najczęściej o nim słyszałam, bo na stacjach benzynowych bywam dość rzadko. Chyba przez moment rozważałam wtedy istnienie dwóch rodzajów sosów, bo koleżanki się upierały, że u nich na obiad był czostkowy, a nie żaden czosnkowy, czosnkowy to może u mnie był. Fakt, bywał ;)
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2012/06/22 11:21:00
Co do zebr to się na nich jeździ jak na koniach, więc nema problema, jak ktoś bardzo chce. Wystarczy wpisać w YT coś w rodzaju "man riding zebra" albo "zebra riding", i już się pokazuje mnóstwo propozycji. Chciałabym taką. Ale tak naprawdę bym chciała, mam nadzieję, że to się rozpowszechni, zanim dorosnę.
U mnie też burza była, tzn. w Gliwicach. Ale bez piorunów, bez grzmotów, tylko takie sobie lanie.
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2012/06/22 11:21:53
Ja zawsze mówię obuw. Nigdy buty, tylko obuw. "Trzeba kupić jakiś obuw na lato".
-
2012/06/22 12:08:04
Łosiek - a Snajkersa nikt nie chciał? ;-)
-
2012/06/22 12:10:31
IK - o solniczce wiecie tylko Wy, przyroda jest kiziana i zachęcana do rozwoju. Czasem groźbami albo uszczknięciem im kumpla, ale jednak zachęcana.
Oczywiście wierzę w istnienie fanek Ronaldo - z całą pewnością znajdzie się ktoś, kto na widok prymitywnego małpoluda zdejmuje majtki przez głowę, ale zakładam, że nie zaglądają do mnie takie osoby, do Ciebie też nie, więc bez obaw ;-) Ronaldo to zaprzeczenie wszelkiej męskości, brrr, fuj.
-
2012/06/22 12:13:21
Ewo - rrany, skąd u Ciebie taki dół? Przecież to Ty jesteś zwykle promienna i radosna, nie moge uwierzyć w to, co paczę. Skrzynki nie wywalaj, posiej coś "pewnego", miętę czy szczypiorek albo koper, szkoda marnować miejsce, a teściowa przyjedzie i wyjedzie, zresztą to mama męża, niech on zajmie się jej goszczeniem. Może spacer z psicą poprawi Ci nastrój? Potrafisz przecież zrobić niesamowite zdjęcia nawet w deszczu, mąż może trzymać parasol :-)
-
2012/06/22 12:17:25
Emilyann - mam nadzieję, że Brezly zajrzy i wyjaśni, w razieco pokażemu mu, gdzie paczać.
Z sosem czostkowym się nie zetknęłam, za to na forach w necie są dzieciaszki, czosnyszek i chrosty, sama widziałam.
;-)
-
2012/06/22 12:20:11
Gościu - bardzo mi miło, że zajrzałaś :-) Na to jeżdżenie na zebrze zaraz popaczę, bo nie do wiary, że ktoś ośmiela sie jeździć na takim wielkim, dzikim zwierzęciu - no chyba że od małej sobie wychował i przyzwyczaił, ale zebry bardzo dzikie są, więc na pewno wyszukam. A że mówisz "obuw" - sama żartobliwie używam tylu wyrazów i neologizmów, że niektóre moje zdania zrozumieją tylko najbliższe mi osoby. Wiem, że forma niepoprawna, ale co mnie to, chodzi o zabawę :-)
-
2012/06/22 13:07:47
Squirk, mam dla Ciebie alternatywę gdyby skończyło Ci się miejsce na balkonie :P ==>> www.joemonster.org/art/20394/Tata_troll_w_akcji
Kwiatek z dziś, kolega w ferworze walki nie mógł się ogarnąć z prawidłową formą: "...odpowiada temu oknowi"
-
2012/06/22 13:09:35
A o jeżdżeniu na zebrze był przecież nawet film "Zebra z klasą" z genialnym jak dla mnie podkładem głosu dla 2 much przez Tedego i Wujka Samo Zło. Płakałem ze śmiechu za pierwszym razem.
-
2012/06/22 13:09:53
Łosiek - dzięki, to na szczypiorek najwyżej, bo dyni tak raczej nie upchnę ;-))
-
2012/06/22 13:12:37
Łosiek - nie oglądałam, ze "śmiesznych filmów o zwierzętach" widziałam tylko coś o gadającym koniu, było mocno takiese ;-)
-
2012/06/22 13:32:15
No i popacz ;-) Poszłam z psicą na spacer, bez aparatu co prawda, ale już mi lepiej. Teściowa też już, jak piorun, przeleciała. Mąż z pracy wróci niedługo, obiadek naszykowałam nie najgorszy. Chyba mi się poprawia samopoczucie, a i lać nieśmiało przestało (nieśmiało przestało, a nie że lać). Skrzynki nie wywalę, bom za leniwa, a i coś w niej jednak rośnie powolnie, a możemy przyjąć, że majestatycznie ;-)
Ech, wystarczy do Ciebie zajrzeć i świat piękniejszym się staje ;-))) he he!
-
2012/06/22 13:35:33
Ewo - tak naprawdę cała radość była przez cały czas w Tobie :-)) W skrzynce rośliny rosną z klasą i godnością, teściowej już nie ma, bouvierka to dobrych parę kilo puszystego szczęścia i trudno nie miec przy niej dobrego humoru, sama przyznasz, a że jedzenie poprawia nastrój to też wiadomo - zobaczysz, że wieczór będzie jeszcze fajniejszy :-))