squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Buuurza, taka nieduuuża.

Powyższe to żarcik (na melodię "Zuzi, lalki niedużej") dlatego, że w rzeczywistości burza napierniczała tak zdrowo, że nie pamiętam, kiedy ostatnio przyroda miała tak udany występ, patrząc przez okno nie widziałam budynków naprzeciwko. Nie żeby mi zależało, ale podkreślam, że widoczność była kiepska. Bogowie zdecydowali się najwyraźniej wysłuchać mojego kwiczenia o to, żeby wreszcie troszkę popadało i napuścili mi na balkon deszcz padający niemal zupełnie poziomo. Mam nadzieję, że rośliny dzielnie to zniosą i żadna się na śmierć nie zapije bo nie pójdę tam przecież z wacikiem odsączać nadmiaru płynów.
Trochę sobie pohisteryzowałam ostatnio bo cukinia zaczęła kwiaty gubić. Poważnie, rośnie sobie wielki, piękny kwiat i nagle fajt, leży u stóp rodzicielki. Myślałam, że to oznacza, że w kwestii zbiorów będę mogła sobie najwyżej łapę possać ale przypomniałam sobie, że mam internet przecież a tu jest wszystko. Wychodzi na to, że cukinia wypuszcza najpierw kwiaty męskie - może dlatego, że są z założenia silne takie, odporne i niech sprawdzą, czy warunki dobre a kiedy okazuje się, że tak, wypuszcza kwiaty żeńskie i to z nich mają być małe cukinki. Powinny pojawić się za tydzień lub dwa, czekam z utęsknieniem.

Mysz oszalała, w pomyszczeniu 27,3 a ona śpi w Serze w stosie kołderek. Hitem w mysiej miseczce (i wszędzie wokół bo rozpieszczam Mysz tam, gdzie ją dopadnę, Myszarium spore a Mysz bardzo mobilna) są aktualnie pestki świeżego słonecznika, sezon uznaję tym samym za otwarty. Poza tym niech mi ktoś wyjaśni skąd mi się nagle wzięło kompulsywne kupowanie mleczka kokosowego. Może to kolejna faza nabywcza, w sezonie kupuję dynie a poza nim muszę sobie jakoś radzić, była faza chrzanowa, tortillowa (mam 5 opakowań), zielonoherbatowa (nie cierpię zielonej herbaty), teraz mleczkokosowa, bosko.

Pytacie Państwo o basen, bo tak zabawnie z nim mamy - otóż w dzień na basenie na ogół jest straszna nuda, za to w nocy wesolutko czasem bywa, bo wprawdzie basen teoretycznie zamykany jest o 24.00 ale nie ma problemu, jeśli ktoś wejdzie później i spokojnie sobie popływa. Otóż pewnej nocy pływała parka która całym tym "spokojnie" głów sobie nie zawracała, z przyczyn obstawiam przede wszystkim fakt, że byli narąbani bardzo a do tego w nastrojach frywolnych. Pan prezentował postawę "Ach, jak cię dopadnę to z kosteczkami zjem rybeńko ty moja puszysta, om nom nom!" a pani "Zostaw, Zdzisiu, hihihi, zostaw...albo mnie goń!" - piszczenia było tyle co przy walkach leśnych myszy. Nie czekałam na finał bo miałam program ciekawy włączony i sobie poszłam ale nie wykluczam, że Zdziś piszczałkę dorwał i zgodnie z deklaracją zeżarł. Zastanawiam się, czy nie zapytać szefa ochrony o to, czy nie mieli okazji tuszować na basenie przypadku kanibalizmu, ale pewnie by się nie przyznał a w prasie wypadek ten przeszedł bez echa. Jeśli jestem jedynym świadkiem a zajrzy tu Zdziś to oops.

O zwierzątkach będzie kiedy indziej bo radowaliśmy oczy i (czarne) serca widokiem serialu z rodzaju Medycyna dla Półkretynów, co we Wszystko Wierzą. Najpierw panu doktoru w drodze na medyczne rubieże auto się wzięło zepsuło. Przez zepsucie reżyser rozumiał zagotowanie się wody w chłodnicy i to takie, że musiała się bardzo długo gotować żeby tyle kłębów dymu dać - człowiek z funkcjonującym mózgiem po zauważeniu pary dawno by się zatrzymał. Pan doktor demonstracyjnie pieprznął maską i ruszył przed się piechotą. Załóżmy, że serial ogląda Człowiek Rozumny i Półkretyn.
Odbiór Rozumnego - Kaman, przecież wystarczyłoby żeby chwilę zaczekał, po cholerę gdzieś lezie, to żadna wielka awaria! Poza tym co, wcześniej nie widział dymu spod maski? Ślepa peja.
Odbiór Półkretyna - Oo, dym...No to po samochodzie, dobrze, że blisko ma, niech lepiej idzie bo to wszystko może wybuchnąć jeszcze, dym jest przecież...
Następnie następuje jedna z moich ulubionych scen, bo wiecie, jak kocham te szybkie serialowe porody. Tutaj pan doktor w głuszy na bagnach odbiera poród dziecięcia fatalnie ułożonego, bo stopkami do świata. Dzięki bogom miał dostęp do internetu i mógł sobie poczytać, co zrobić, i dziecię przekręcić a jak już przekręcił to nastąpiło plop! i w tym momencie Trener Osobisty wykrzyknął "Oo, potwór z bagien!" bo ukazane światu świeżutko urodzone dziecię miało tak z roczek mniej więcej i było wściekłe że się mu głowę zawraca a wystająca z głowy pępowina też mu pewnie nastroju nie poprawiała.
Odbiór Rozumnego - *dam negocjowalnego afektu ilość hurtowa*
Odbiór Półkretyna - Dobrze, że miał laptopa z netem na tych bagnach, świetnie mu poszło, ja też w razie czego będę już teraz wiedział, co zrobić. I wcale nie są te porody takie długie, to histeryczki przesadzają, widzę przecież, parę minut i już.
Masę radości mamy z seriali medycznych, wprawdzie nikt dawno nie defibrylował przy asystolii ale nie tracę nadziei.

Dziś nastąpi obrazeczek praktyczny, niepraktyczny, zupełnie niepraktyczny i z prawdopodobnie cicikiem a ja mam zupełnie poważną prośbę - dzisiejszy dzień ma szansę zmienić moje życie, nie żartuję - będę wdzięczna za kciuki i pozytywne wibracje, bardzo mi się przydadzą i zrewanżuję się tym samym. Miłego dnia Państwu, znoście ten poniedziałek z godnością.

poniedziałek, 09 lipca 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/07/09 14:11:17
Czymam! :)
-
2012/07/09 14:16:53
Emilyann - bardzo dziękuję, zaraz Ci pisnę, ossozchozi :-)
-
2012/07/09 14:29:36
jak mam miec godnosc,.jak mi tu o czeciej w nocy helikopter policyjny nad samym lbem powietrze mieszal i jeszcze swiatlem po oczach dawal, a leb dam se uciac, no dobra paznokcia, ze mnie ci on na zlosc robil, bo z ranca zadnych wiesci w radyju, ani w necie o polowaniu na bandytyzm mie bylo, a jak po dobrym kwadransie tego huku wylecialam z malzenskiego loza i z kurwami na ustach wypadlam na taras, to od kopa odlecial mieszac powietrze gdzie indziej...zaloze sie ze to byly dederowiec byl! ;)))
-
2012/07/09 14:30:31
Margo - i nie rzuciłaś w niego śledziem? Nie poznaję Cię ;-)))
-
2012/07/09 14:31:15
a w kciuki to Ty nie wierz! ja wiem, ze bez nich bedzie po Twojemu, o! :)))
-
2012/07/09 14:32:54
no nie zdazylam, bo ledwo rabek koszuli na tarasie ujrzal, juz go nie bylo :)))
-
2012/07/09 14:35:32
Margo - odleciał bo w szoku był, kto śpi w koszuli w takie upały, jakbyś wyskoczyła goła i ze śledziem toby go przystopowało w miejscu ;-))
W kciuki wierze bo sprawa poważna i przyda mi się wszystko, co pozytywne ;-)
-
2012/07/09 14:44:06
w jakie upaly sie pytam?! nawet gnojka posadzic,.ze za wiatrak chcial robic nie mozna, zlosliwa dederowska menda i tyle ;)))
-
2012/07/09 14:46:33
Margo - o, to u Was nie ma upałów? Przeprowadzę się chyba ;-(
Może on uznał, że Wam gorąco, i wiatraczkiem schłodzić chciał ;-))
-
2012/07/09 14:53:15
nie ma i jestem bardzo tegorocznym latem zawiedziona, a dederowcy nie mysla ;)))

na przeciwko nas jest chalupa do zasiedlenia, wiec pezeprowadzic mozesz sie od razu :)))
-
2012/07/09 14:56:42
Margo - wpadnij do nas, jesteśmy zawiedzeni ilością upałów ;-))
Co do przeprowadzki - wyobrażasz sobie co by się działo jakbyśmy blisko siebie mieszkały? Jeszcze Berberysa by trzeba ściągnąć ;-)
-
2012/07/09 15:02:40
o Darii nie zapominaj i Oksydek tez, nareszcie byloby zycie na ulicy Karola i Tiger moglaby lazic po dachu :)))
-
2012/07/09 15:03:29
Odpiszczałam, dobre kciuki nie są złe ;)
-
2012/07/09 15:04:57
Margo - machnie się od razu Dom Dziewcząt jak w amerykanckim TapMadlu i wprowadzimy ożywczy powiew w całej okolicy ;-))
-
2012/07/09 15:05:09
Emilyyann - mua! ;-*
-
2012/07/09 15:05:30
Emilyann - bez jednego "y", szprszm ;-)
-
2012/07/09 15:06:43
A może być i eeemmiiiiiilllyyyannnnn, byle na melodię ;)
-
2012/07/09 15:07:38
Emilyann - coś melodyjnego wypiszczę, nie ma sprawy ;-))
-
2012/07/09 15:10:27
aaatam zara hamerykanski, polski gang w maglu :)))
-
2012/07/09 15:11:16
Margo - przekonałaś mnie, zamówię sobie nową wątrobę i zacznę się pakować ;-))
-
2012/07/09 15:23:48
Ja bym nagrała pana Zdzisia z połowicą, i wrzuciła na bloga, trzeba się poświęcać :P

Nie wytrzymuję niczego z serii "dla półkretynów". Filmów przyrodniczych, dokumentalnych, medycznych, komedii, książek oraz wypowiedzi skierowanych konkretnie do mnie.

Pierwszy obrazeczek najlepszy. Szczególnie podobało mi się chorwackie tłumaczenie.
-
2012/07/09 15:25:02
Ta burza była. Najpierw mnie ścięło, a potem spać nie dała. Rezultat 29 stopni na porannym termometrze, na popołudniowym już nie chciałem oglądać... Chlip. Kto narzekał kiedy było zimno?
-
2012/07/09 15:29:08
Ashero - a bo ja wiem, może oni się z uczuciami ukrywali i tak tylko ich poniosło trochę bo przecież akustyka na basenie to mit i wymysł Szatana i kto by się tym przejmował ;-)
Co do serialu - biorę pod uwagę, że jego przeciętny odbiorca to przeciętny Amerykanin, czyli człowiek, któremu trzeba na kubku pisać, że kawa jest gorąca i który dostaje instrukcje w rodzaju "Otworzyć opakowanie, zjeść orzeszki, opakowanie wyrzucić".
Co do obrazeczków - nic, tylko się nauczyć i fakoffać dyskretnie i z satysfakcją ;-))
-
2012/07/09 15:30:46
Bagienny - u mnie była ok. 10.30 rano, ale taka, że jak się normalnie burzy nie boję tak dziś jeden ryk bardzo mną wstrząsnął, aż meble zadygotały, kanadyjskie budownicto, hurt w detal temu, kto te budynki stawiał. W dodatku burze mają wracać. No trudno, byle bez szkód.
:-)
-
2012/07/09 15:31:36
Oczywiście w odruchu paniki zabrałam wczoraj w nocy pomidory do środka, reszta burzę przetrwała bez problemu. ^^
Cukinia w drodze!
Acha, a propos cukinii mi się przypomniało, i dyniowatych, i innych też - absolutnie nie podlewaj ich w trakcie dnia, nawet, jeśli się słaniają i wyglądają na zdechłe. One w ten sposób przeczekują upał i chowają liście przed bezpośrednim słońcem, jak je tak zwisną. Jeśli podlejesz, to upał zagotuje wodę i rośliny się zaparzą. Podlewanie tylko rano, przed słońcem, ewentualnie można trochę chlapnąć pod wieczór.
-
2012/07/09 15:35:32
Brahdelt - ja nie, bo raz, że już miałam nawałnicę na balkonie, a dwa - muszą sobie radzić, trudno, trzymałam za nie kciuki i nic im, nawet okra, dość wiotka jeszcze, tylko się pogibała. Rano mocno je burza skośna podlała, ale widzę, że zniosły to mężnie.
Cukinia, jupii, bardzo dziękuję :-))
Dzięki za poradę, nie wiedziałam, że to takie sprytne roślinki są, będę podlewała pod wieczór może, jak słońca juz nie będzie, rano ciężko mi tak wcześnie wstać zwykle, wczoraj sobie o jednej rzeczy do napisania o 2 w nocy przypomniałam, wyspana jestem jak diabli.
;-)
-
2012/07/09 19:38:50
co ja paczę? przeprowadzka? no dobra, rzucam wszystko i pędem ;))
Burza psze pani mnie po prostu w..wiła, bo inaczej ująć tego nie potrafię, druga noc mnie budzi, tupiąc nóżkami i waląc mi lodowymi kulami po oknach. No jeszcze jedna taka noc, a przysięgam, że piszę do ONZ skarge, niech coś robią, bo mi wydajność pracy spada ;)
-
2012/07/09 20:31:44
Daj znać co tam wymyśliliście w negocjacjach z panem e.... ,,Czymam" kciuki i napisz :)
-
2012/07/09 21:09:27
Berberysie - ano, co tu będziemy tak bez Margi siedziały ;-))
Podobnież mają być kolejne burze, tylko bardziej. jestem czujna i zrobiłam w salonie miejsce na doniczki ;-(
-
2012/07/09 21:10:25
Alicjo - wymyśliliśmy, że kiepsko trochę jest, niestety. Dzięki za kciuki, wykorzystam je podczas naprawiania tego, co się zepsuło.
:-)
-
2012/07/09 21:30:01
a w ogóle to jakieś tajemnicze kciuki - czy ja coś przeoczyłam, czy znów robię z siebie durnia? Bo jak trzeba trzymać, że się brzydko wyrażę ex ante i a priori to ja służę uprzejmnię ;)
-
2012/07/09 22:33:13
To ja nie wiem, czy trzymać jeszcze, czy nie trzymać te kciuki, bom się dzisiaj zapóźniła w czytaniu. Ale może ja jednak na wszelki wypadek potrzymam, jakby co, to będziesz miała na zapas.
U nas burza, wcale nie nieduża, wizytuje okolicę noc w noc od pięciu dób (nie mylić z d...). Zobojętniałam do tego stopnia, że śpię jak niewolę, kołysana do snu fajerwerkami i wodotryskami. A tym mi lepiej, że roślinki miewają się cudnie w takim klimacie i podlewanie ciśnieniowe na zmianę z solarium im służy.
Aaaa i jakoś w tym tygodniu będzie up-dejt tarasowo-zieleninowy, bo ślubny zrobił piękne zbliżenia florze.
-
2012/07/09 23:39:58
Berberysie - teraz to już, za przeproszeniem Państwa, dupa mokra, ale i tak doceniam że spieprzyło się mniej, niż mogło, i najpewniej zawdzięczam to kciukom paczaczy, bardzom wdzięczna i będę się rewanżowała :-)
-
2012/07/09 23:43:30
IK - już możesz przestać, jeśli się zmęczyłaś, albo nadal trzymać za to, żeby się naprawiło to, co się skićkało ;-(
U nas burza ma być, sądząc z tego, co komunikuje mi natura, wkrótce i moja wewnętrzna świnia liczy na to, że ulewa zaskoczy w basenie pana, który nie radzi sobie z zaakceptowaniem faktu, że jego znajomy mieszka w małym mieszkaniu a zarabia 18 tys. miesiecznie, słyszałam dokładnie, i informuje o tym przyboczną panne, dzięki bogom cichszą.
Gimmi zdjęcia przyrody, ciekawam, pardon my Klatchian, zbliżeń.
:-)
-
2012/07/10 20:12:42
O, ja też przed chwilą miałam przemyślenie o fazach pokarmowych :) a fazę dotyczącą mleczka kokosowego zaliczyłam, niestety na kupieniu poprzestałam, i niedawno w związku z tym była faza wyrzucania stosu przeterminowanych mleczek :-/
-
2012/07/10 20:33:23
BP - a ja mam apdejt kompulsywno-nabywczy, mianowicie odkryłam w lodówce siedem peczków dymki, fakt, że sporo jej używam ale jednak nie opychamy się dymką jak para sołtysów, muszę zacząć zużywać. Na mleczko mam kilka patentów, zajmę się nim od jutra :-)
-
2012/07/11 12:23:11
Hm dwa zakwity cukinii a to ciekawe i chyba niezbyt częste u rolilinowatych :)
A parka na basenie... No cóż nie wszyscy mają tyle tolerancji co Ty i dzwonią po służby miejskie jeśli ktoś zakłóca ciszę nocną wrzaskiem :)
A brak reakcji ochrony. Może to był szef basenu ze swoją lubą? I w takim wypadku wszystko jasne :)
-
2012/07/11 12:24:03
U roślinowatych być miało oczywiście ;D
-
2012/07/11 12:26:26
James - cukinie tak mają, też mnie to zaskoczyło, i chyba dynie też :-)
Co do basenu - na głowę sobie wejść nie dam i kiedy są spore hałasy to bynajmniej mnie to nie zachwyca ale zrobiłam się dużo bardziej tolerancyjna w ciągu ostatnich kilku lat. Szef ochrony nigdy nie zachowałby się w taki sposób, to bardzo poważnie traktujący pracę a do tego sympatyczny pan :-)
-
2012/07/11 13:15:25
Chciałabym nadmienić, że już środa.
W piątek wyjeżdżam na obóz, dwa tygodnie nie będę wchodzić na Twój blog, jak ja to wytrzymam :(
-
2012/07/11 13:19:20
Ashero - właśnie piszę nowe, a co do tyvh 2 tygodni - będzie mi brakować Twoich komentarzy, szczerze, i mogę Ci wysyłac smsowe apdejty smieszno-roślinne, jeśli zechcesz pacnij mnie mailem, Szyszka czy Emilyann tez nie zawsze mają czas na wejście na blog, jak to zapracowane dziewczyny, więc taki sms od czasu do czasu poprawia humor i nie pozwala się martwić, ze u drugiej strony coś jest nie tak, skoro milczy - ja bym się martwiła bardzo nie wiedząc, co u nich, a tak wiem i nie narzekam.
:-))
-
2012/07/12 09:33:50
Te burze mnie wykańczają;)
Co dzień jest lepsza.
Spóźniłam się na trzymanie kciuków, mam nadzieję, że bez tych moich też się udało:)
-
2012/07/12 12:40:11
Milexico - mnie wykańcza brak burz ale pojawiła się szansa na jedną bardzo trzymam za nią kciuki :-)
Co do kciukówtrzymania - niestety nie udało się ale pocieszam się, że mogło być gorzej niż, jak się okazało, jednak jest :-)