squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone"

Zajętyk pozablogowo, nic mi nie jest, dziękuję za wszystkie niespokojne pacnięcia mnie łapką, żyję i to dość aktywnie nawet, wczoraj byłam na spacerze w lesie, tylko ja, Trener Osobisty i jakieś pińcet tysięcy komarów, każdy przy zdrowym apetyciku, jednego nawet inhumowałam, ale na Trenerze, co nie do końca zostało docenione. W każdym razie żyję, oglądam różne rzeczy, wykwiczę się entuzjastycznie na ich temat jak tylko wena przestanie się gdzieś szlajać i zechce do mnie wrócić.

Rozważam zatrudnienie ochroniarza, bardzo wyspecjalizowanego, mianowicie chyba przyda mi się ktoś, kto będzie mnie dyskretnie napierniczał w tył głowy kiedy znajdę się w pobliżu cukinii bo znoszę jej do domu tyle, jakbyśmy niczego innego nie jedli, oraz kto będzie przypominał mi w weekendowe poranki, że śliwki są zdrowe, kefir jest zdrowy ale śliwki z kefirem to połączenie, które spokojnie można sobie darować i nie żartuję.
Ponadto byliśmy na świetnym grillu u znajomych, pozdrawiam, i poznałam prawiepięciolatka który bawi się w Dzielne Osteoblasty, trochę mi szczęka opadła. Spory kontrast z osiedlowymi otroczkami, na przykład tym chłopczyną bystrym który przewróciwszy się w piątek wraz z rowerkiem wstał dzielnie, otrzepał się i stwierdził z ulgą "Dobze, ze nie lozjebałem".

W przyrodzie balkonowej niemobilnej planowane są zmiany, tzn. ja planuję, zieleń nic do gadania nie ma. Pomidoty koktajlowe idą wą, bo nie robią nic, poprzesadzam śmieszne ogórki i chili. Pomidor malinowy uroczo owocuje, 3 małe pomidorki na jednej gałęzi, groch pierwszy już się nie groszy, więc wylatuje i siany będzie nowy, fasolka szparagowa kwitnie po raz drugi oraz coś mi żre miętę i niech tylko dopadnę drania.
Przyrodzie mobilnej, zgodnie z deklaracją, chyba odgłaskam uszy, Mysz szaleje jakby w nią - co zresztą podejrzewam od jej czasów wczesnomyszęcych - złe wstąpiło. Ponadto niechcący nauczyłam ją, że nie ma co sobie ząbków męczyć obieraniem pestek słonecznika samomysz, pani obierze i pod pęk wonsów[tm] podsunie, w efekcie Mysz patrzy na mnie wielkimi, wilgotnymi ślepkami, bezradna w stercie ziarna, ja z rezygnacją obieram a Trener Osobisty psyka na mnie że rozbestwiłam Mysz i proszę, jaki efekt. Mysz rządzi twardą łapką a Trenera owinęła sobie wokół najmniejszego pazurka, np. po relaksacyjnym bieganiu i skakaniu żabką po łóżku Mysz wraca do siebie wyłącznie na dłoni Trenera. Poważnie, na moją nie wchodzi, czeka, aż ukochany pan podsunie dłoń, Mysz leci wtedy jak jaka gupia. Trener Osobisty uważa, że to dlatego, że on ma dłonie duże a ja w rozmiarze półśmiesznym i Mysz czuje się u niego bardziej komfortowo ale mam teorię, że Myszątko po prostu bezczelnie mu się podlizuje i ma efekty. Chyba, że to normalne, że właściciel Myszy dzwoni codziennie z pracy żeby zapytać, co u niej, to ja przepraszam.

Obrazeczki będą dziś o zwierzątkach, lubię zwierzątka. Będzie miś, cicik i pszczółka w weltszmercu. Miłego dnia Państwu, będę wdzięczna za trzymanie kciuków za moją panią doktor, obym jej nie udusiła gołymi rękami jeśli znów spojrzy na wyniki badań niewidzącym wzrokiem i zleci kolejne.

PS. Widzę, że tagi "dzikie świnie" i "t-rex" cieszą się sporym powiodzeniem, to miłe. Zaskakujące, że dotarto do mnie także przez wrzucenie w szukajkę słów "jego żona", hm.

poniedziałek, 30 lipca 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/07/30 15:21:08
I bardzo dobrze, że przesadzone! Nie przeżyłabym chyba bez Twoich wspaniałych notek :D

Chyba nigdy żadna Mysz nie była tak uwielbiana przez właścicieli, jak wasza :) Ale to dobrze, wierzę, że Mysz jest szczęśliwa z tego powodu.

Chłopczyna z rowerkiem zasługuje chyba na jakiś Blog Ałard, proste a piękne.
-
2012/07/30 15:27:30
Ashero - żyłaś bez nich dość długo więc myślę, że dałabyś radę ;-))
Mysz miała własnie kolejną mikrosesję zdjęciową, wygląda na zadowoloną z życia, ale fakt, rozpieszczona jest bardzo, mała księżniczkysz ;-)
Wesołych otroczków rzucających takie teksty mam tu całe tabuny, wybieram tylko te godne uwagi ;-)
-
2012/07/30 15:33:37
podoba mi się tu :)
-
2012/07/30 15:35:53
Katko - miło mi, to najpewniej dzięki Myszy, która tworzy na blogu ciepły, puchaty nastrój ;-))
-
2012/07/30 19:49:21
ciepły, puchaty nastrój morderców :P Tęskniłam!!
-
2012/07/30 20:40:55
Czyli będzie ostra zima, skoro Squirka tyle cukinii do domu znosi.
-
2012/07/30 21:09:39
Squirk ,nie ujmuj sobie , jak to zasluga myszy :) to Ty piszesz a nie mysz :)) ona ma szczęscie, że piszesz o niej :) pozdrawiam
-
2012/07/30 23:04:25
A ja właściwie mam temat sportowo-modowo-estetyczny. Nie wiem, czy Kosz Angels & spółka oglądają czasem siatkówkę plażową mężczyzn, ale jeśli tak, to się chciałem dowiedzieć, czy przez to, że w Lądku jest chłodno i ubiera się jakieś pełniejsze stroje, to czy psuje to oglądanie takiej siatkówki?
(bo jeśli idzie o stroje damskie, to sobie jakoś tam sam mogę sobie odpowiedzieć)
-
2012/07/31 09:05:37
Szysz - ojtam ojtam, nikt tu nikiogo nie morduje, kości wrogów bielejące przed klateczką Myszy są stare a poza tym ktoś je podrzucił ;-))
-
2012/07/31 09:06:04
Bartoszcze - wolałabym długą i łagodną, jak pomyślę, że w weekend znów upały to mnie trafia ;-(
-
2012/07/31 09:06:34
Televel - raczej ja mam szczęście mieć taką inspirującą Mysz, o byle Myszy nie chciałoby mi się pisać ;-)
-
2012/07/31 09:07:48
Bartoszcze - oo, sport, sport...Przeczytałam i muszę iść położyć się i odpocząć...
;-)
Nie oglądam, może inne Aniołki paczają i się wypowiedzą :-)
-
2012/07/31 09:36:02
Jakby Dżejson skakał z piłką po piasku w stroju niedbałym, to byś paczała:-))
-
2012/07/31 09:40:46
Bartoszcze - jest jakby gigantyczna przepaść między Dżejsonem a siatkarzami ;-))
-
2012/07/31 10:05:26
Skąd wiesz jak nie oglądasz?:-))
-
2012/07/31 10:08:48
Bartoszcze - elementarne - każdy wysoki, chudy, żylasty siatkarz (a innych nie ma, zgaduję) blado i mizernie wygląda przy fantastycznie zbudowanym Dżejsonie, nie trzeba tego nawet sprawdzać ;-)
-
2012/07/31 13:29:42
Bartoszcze, jeśli jutro będą skakać po piasku w godzinach wieczornych, to się poświęcę, popaczam i dam znać ;) Dzisiaj będę się staczać u sąsiadów, nie jestem pewna, czy w towarzystwie olimpijczyków, ale w razie czego będzie większa grupa badawcza, trzyosobowa (wedle wyznaczonego targetu policzyłam same kobiety :)).
-
2012/07/31 14:13:26
I tak jedyny ciekawy sport to jazda konna.
-
2012/07/31 14:15:19
Emilyann - w babskim gronie imprezy są najlepsze :-))
-
2012/07/31 14:16:26
Ashero - kwestia gustu, choć owszem, bardzo kiedyś jazdę konną lubiła, potem niechcący ukradłam konia i nie miałam już dostępu do szkółki, ale whatever. Rower jest fajny i bieganie też, dziś rower, jeśli mnie upał nie wykończy :-)
-
2012/07/31 14:22:13
Jak można niechcący ukraść konia? :) Tak na wszelki wypadek pytam, żeby mi się nie przydarzyło kiedyś ;)
-
2012/07/31 14:28:18
Emilyann - to jeden z tych dziwnych przypadeczków w moim życiu, jakoś mam szczęście do takich. Mogłam w zamian za pielęgnację itp jeździć czasm na koniu z zaprzyjaźnionej szkółki, gdzieś po okolicy i nieprzesadnie długo. No i raz mi się tak dobrze jechało że się zorientowałam wiele h później i w innym powiecie i ludzie byli dla mnie potem trochę niemili. Phi.
;-)
-
2012/07/31 14:41:45
O matko i córko, poza tym co Ci rośnie na balkonie, znosisz do domu coś jeszcze?? Od początku podejrzewałam, że metraż to macie jakiś taki wyskokowy, rozmiary myszarium dały mi do myślenia.. Oczyma duszy już widzę te spiżarnie wypełnione słoikami z marynowaną cukinią, grillowaną cukinią, cukinią w syropie i dżemem, te zamrażarki z których wypadają tarty z cukinią i sterty pierogów.. A może prowadzisz domową vegerestaurację tylko zapomniałaś o tym wspomnieć?;)

Mysz jest widzę cwana, wygryzła sobie spore miejsce w Waszym życiu i niech jej idzie na zdrowie, szczególnie te pestki, mnóstwo kwasów nienasyconych. Moje koty tęsknią za Młodą, a mnie ostentacyjnie ignorują od kilku dni, łaskawie przychodzą tylko na posiłki. Czesanie ssie. Wymienię dwa obrażalskie koty na jednego, wdzięcznego, że Panią widzi, psa.

-
2012/07/31 14:43:53
@Squirk - e tam, zaraz ukradłaś - wypożyczyłaś z zamiarem oddania. Chyba, że do tego metrażu zaliczają się też jakieś stajnie i stodoły pełne siana?;)
-
2012/07/31 14:48:18
Sakurako - no tak przypadkiem zahaczyłam zębem jadowym o jeden wielki krzaczor i drugi mniejszy i jak już zahaczyłam to niech tak nie stoi, smutne takie i samotne...;-)
Dziś robię małosolne, marynuję cukinię i konserwuję fasolkę szparagową, Trener Osobisty udaje się na spożywanie napojów wyskokowych w gronie bardzo męskim więc się zmienię w Gospodarną Dorotkę ;-)
Mysz właśnie przegięła i oświadczyłam jej to wprost, mianowicie pacnęła mnie łapką kiedy wsypywałam jej ziarno do miseczki i czekała, aż zacznę je obierać. Obrałam jedno a ta mikrocholera stanęła na tylnych łapkach i zaczęła mnie pacać żebym szybciej obierała, oszaleję tu kiedyś.
Głaski dla cicików, charakterne ciciki masz :-) Swoją drogą bardzom dumna, moje blogowe otoczenie to ludzie kochający zwierzęta, trudno o pozytywniejsze otoczenie :-))
-
2012/07/31 14:49:33
Sakurako - to była kradzież z powodu niemania poczucia upływającego czasu i kilometrów ale nie odniesiono się do mnie ze zrozumieniem, phi, potem żałowali pewnie bo bardzo o konie dbałam i ukradłam tylko jednego, nie ubyło im ;-))
-
2012/07/31 15:07:25
@Squirk - Gospodarna Dorotko - w occie ta fasolka będzie czy w wodzie, bo tu mnie zaciekawiłaś? I odwołując się do Twojej sprawności Ogrodniczki - zielony groszek ma szanse urosnąć do formy spożywalnej, jeśli bym go teraz posiała? Parapet w kuchni jakiś taki mi się wydał łysawy, po zdjęciach Twojego balkonu..

Składam pokłon przez Myszą, każdym mrugnięciem wilgotnego ślepka zdobywa mój większy szacunek;)) Khem khem.. a myślałaś, żeby ją wziąć z zaskoczenia i sypnąć jej ten słonecznik już wyłuskany?;) Tak tylko pytam, nie żebym się dopominała o gromy jakieś, alboco..

Pozytywne otoczenie pozdrawia;)
-
2012/07/31 15:15:30
Sakurako - fasolkę robię w wodzie z solą kwaskiem cytrynowym, jeśli chcesz to podrzucę Ci za chwilę przepis (właśnie robię sobie śniadanie ;-)) Groch rośnie jak gupi, sama planuję dziś/jutro posiać kolejny, rośnie bardzo szybko a kiedy pojawią się kwiaty za 4-5 dni są już strączki, pogoda ma być, więc nie waham się i będę siała, poza tym w ciągu klku dni możesz mieć groch na pędy do sałatek, rewelacja.
Mysz właśnie śpi na głowie, czasem spi w takiej pozycji, że oboje z Trenerem urządzamy mikropielgrzymki z latarką, patrzymy na Mysz i usiłujemy nie parsknąć smiechem żeby się Księżniczkysz nie obudziła ;-))
-
2012/07/31 15:36:36
@Squirk - poproszę w takim razie o przepis, może być po śniadaniu - smacznego;) U mnie na obiad będzie, cóż za zaskoczenie!, fasolka szparagowa i cukinia..;) W jakiejś tam kombinacji, zobaczymy w jakim kierunku mnie wena natchnie.
Aż pójdę jutro do sklepiku osiedlowego (CH 7 minut spacerkiem to w zasadzie pod domem) pomęczyć moich ulubionych Panów Doradców Klienta o ten groszek z przyległościami.
Cicik mnie gryzł, słownik slangu zapodałam, a tam umarło mnie "struganie lamy" - tak jakoś mi tu zwierzęco pasuje..;)))
Kotom też się zdarza spanie na głowie, albo malownicze zwisanie z krzesła w postaci miękkiej szmatki. Jeśli znajdę jakieś fotki, to mogę się podzielić w rewanżu za Mysz.
-
2012/07/31 15:41:22
Sakurako - u mnie makaron razowy z pomidorami, jako Gospodarna Dorotka nie lubiąca stać przy garach w upały zawsze mam w domu choli, czosnek, pomidory i makaron :-)
Fasolkę robię tak www.cincin.cc/index.php?showtopic=7516&hl=fasolka+konserwowa acz w przepisie jest błąd, powinno być 15 g soli, zresztą wystarczy spróbować zalewy i można trochę dosolić, jak kto lubi. Fasolka wychodzi rewelacyjna, lepsza od sklepowej.
Cicik to zwierzątko milusie i jednostka miary, np. moje chili Hungarian ma już jednego cicika wzrostu ;-))
Oczywiście, że proszę o kocie zdjęcia, nie trzeba mnie nawet o to pytać :-)
-
2012/07/31 15:42:12
PS. Chili mam, chili, choli musiałabym sobie uszyć, w sumie nie taki zły pomysł przy tych upałach...;-)))
-
2012/08/01 09:36:14
Ehh... w mojej szkółce nie przeszłoby coś takiego, żeby samemu jechać w teren. "Najsamiej" to byłam tylko z koleżanką, co było bardzo zabawne, bo jakoś tak samo, ahaha, wyszło, że nagle lecimy cwałem w stronę stajni, nie, w ogóle bez naszej winy, to te głupie konie się krzaków spłoszyły... I akurat tak się śmiesznie złożyło, że jechałam na najszybszej klaczy w stajni... no ale, nikt nie widział, konie żyją, więc nic się nie stało :)
-
2012/08/01 12:22:52
Ashero - ja byłam już dość zaawansowana, poza tym szefował ojciec koleżanki ale i tak nie wybronił mnie przed bęckami. Co do Was - wstyd tak konie płoszyć, pewnie do dziś traumę mają! ;-))
-
2012/08/01 13:34:59
To krzaki powinny się wstydzić :P