squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Jak ktoś ma pecha to i na ulicy Miłej w mordę dostanie czyli refleksje z pasteryzacji i życia wiewiórek ziemnych.

(Wahałam się czy użyć "w mordę" bo zaglądają tu nieletni i wrażliwi ale bądźcie świadome, otroczki i niewiasty roztomiłe, że życie to nie pasmo Nutelli z ptysiami i tyle.)

Nie wiem, jak do tego doszło, ale dwa dni temu wróciłam do domu z kabaczkiem. Aj min nie wiem, bo pamiętam bardzo dokladnie, że go nie chciałam, nawet go popaczałam i stwierdziłam, że nie, żadnego kabaczka, już jednego, półtonowego mniej więcej, termicznie przetworzyłam i wystarczy. Suponujcie sobie moje zdumienie, kiedy po powrocie wyjęłam tegoż kabaczka z torby i zastygłam.
 - O - zdziwił się uprzejmie Trener Osobisty - kupiłaś dziwną cukinię.
 - Wcale nie - rzuciłam machinalnie, bo przecież nie, ktoś mi to musiał podrzucić. Trener Osobisty rzucił mi nieodgadnione spojrzenie - bardzo się w pożyciu ze mną takowe przydają i sporo się ich zużywa - i wrócił do swoich zajęć a do mnie zaczęło powoli docierać, że mam trzy duże cukinie i, tadam, dwa kabaczki, bo jedna z kupionych cukinii okazała się cukinią nie być. No nic, trzeba będzie zapasteryzować bo co ja z tym wszystkim zrobię.
Okazja nadarzyła się wczoraj gdyż Trener Osobisty wraz z mężem Brahdelt i kołorkerami (czyli Siedmiu Wspaniałych) udał się na wieczorek zapoznawczy. Zapoznawali się mianowicie z ofertą piw w Bierhalle więc co będę tak sama siedziała z buzią w ciup i rączkami na podołku, wzięłam się za te zakichane warzywa. Zgadnijcie Państwo, jaka jest szansa na to, że wybierając słoiczek o nietypowym kształcie, upchnąwszy do niego warzywo, śmietki i zalawszy marynatą, znajdziecie pasującą pokryweczkę.
Od razu Wam powiem, że żadna. Przekopałam stos pokryweczek, skrzynię pokryweczek i dyskretnie ulokowane na suszarce złoże pokryweczek - nic, null, nafink, nie ma cholernej pokryweczki. Wydłubałam ze słoika warzywa ze śmietkami, wybrałam słoik o kształcie bardziej standardowym i wuala, od razu pasującą pokrywkę znalazłam. Oraz ładny słoik o nietypowym kształcie, który od razu postanowiłam wypchać kabaczkiem bo kaman, jaka jest szansa, że po raz drugi nie znajdę pasownej pokryweczki.
Od razu Wam powiem, że nie znalazłam.
Wieczór upłynął mi na wkładaniu warzyw do słoików, wywlekaniu warzyw ze słoików i przekładaniu ich do innych słoików a zakończył się moim gorącym postanowieniem nabycia najnudniejszych, najstandardowszych słoików ever z banalnymi pokrywkami.
O tym, że do części słoików, będąc już solidnie zniechęconą, zapomniałam dodać chili oraz o tym, że nie zapisałam, co jest co, dzięki czemu mam teraz mnóstwo wyglądających jednakowo słoiczków, w ogóle nie będziemy mówić. Ominiemy powyższe zdanie wzrokiem i udamy się niżej, do wiewiórek.

Żeby nie było, że tylko ja mam przegwizdane - oglądałam wczoraj program o zwierzątkach i wiecie, bycie wiewiórką ziemną wcale nie wygląda tak, że jest się wyluzowanym i puszyściutkim a każde zwierze to brat bo kto by taką miłą wiewiórkę chciał zjeść. Otóż, jak się okazało, grzechotniki mają w menu wiewiórzęta ziemne i weź coś poradź jak takie coś wpełza nagle do nory, pech i tyle. Otóż wiewiórka ziemna jakoś odgadła, że grzechotnik widzi obiekt (np. wiewiórczany) jako plamę ciepła więc jeśli plama jest większa to daje sobie spokój bo mu się takowy w pyszczku nie zmieści. Toteż wiewiórka, mając z natury ogonek chłodniejszy niż reszta wiewiórki, zaczyna nim szybko machać żeby napłynęła don krew i zrobił się ciepły. Wystawcie sobie zmieszanie grzechotnika, kiedy nagle naście wiewiórek zaczyna machać ogonkami i zamiast śniadania nieszczęsny wąż widzi mnóstwo śniadobiadolacji w ilości wystarczającej na tydzień. Słusznie domyśliwszy się, że tak szeroko pyszczka nie otworzy, wycofuje się a wtedy wiewiórki zaczynają przysypywac go ziemią, żeby się pospieszył, bo to nie pora na wizyty a i tak nie jest mile widziany. Reasumując - gość nie w porę gorszy od Tatarzyna i trzeba go, ahaha, ziemią przysypać.
Poza tym wiedzieliście, że gnu mają w stopach gruczoł zapachowy i dlatego się nie gubią podczas migracji? Ja nie wiedziałam i szalenie im zazdroszczę, przydałby się gangowi taki gruczoł w Afryce, oczywiście pod warunkiem, że mogłybyśmy sobie go napełniać czym chcemy, żadna z nas nie chciałaby pachnieć jak gnu i innych gnu wabić, i tak w cholerę przyrody jest wokół, po co dodatkowa. Wystawcie sobie, Kosz Angels, że znajdujemy się w tej Afryce - rozproszone, bo trzeba ciciki lwów i małe hieny z norek wywlekać - po tym, że wszystkie pachniemy Szanel 5. Znajdujemy się od razu i żadne gnu się nas nie ima, genialna rzecz.

Serdecznie dziekuję za trzymanie kciuków za moją panią doktor, była dzielna i poradziła sobie z diagnozą a obserwowanie jej, jak przez 30 minut, bardzo powoli i dwoma palcami, wystukuje na klawiaturze swoje wnioski i refleksje było czasem magicznym, pojęcia nie miałam, że są jeszcze ludzie mający za sobą ze 30 lat praktyki lekarskiej i nie potrafiący pisać na klawiaturze, napaczać się nie mogłam. Dla odreagowania kupiłam sobie trochę pomidorków koktajlowych.
Na wielkim krzaku, bo po co się rozdrabniać.
Miętę też kupiłam, bo moją zeżarły dwie zielone gąsieniczki a zanim przeniosłam je go gąsieniczkowej Walhalli inhumowały mi także młody koper, muszę dosiać.
Kwitnie śmieszny ogórek pierwszy, papryczka Hungarian Yellow Wax ma już ze 4 cm długości, cukinia ma jakiś zastój, groch pierwszy i drugi nadal strączkują, chili i papryka In Spe Zielona czekają na przesadzanie bo bardzo się rozkrzaczyły. Bazylia skonsumowana i będzie dosiana.

Obrazeczki mam przygotowane, dziś będzie o jednej grze fajnej, o życiu po śmierci, o batoniku oraz streszczenie Avatara. Jako bonus - trochę o sporcie. Miłego dnia Państwu, nie przemęczajcie się, ja zrobiłam to wczoraj za Was, dzieki bogom zupę zkurzaną* mam gotową i nie musze gotować, uff.

* z kurek, niby wiadomo, ale wyjasnię, żeby ktoś nie myślał, że to zwykły rosół**

** też mam

środa, 01 sierpnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/08/01 13:41:18
Batonik niszczy System i zostanie skazany na rozpowszechnianie.
-
2012/08/01 13:43:48
Bartoszcze - prosz, prosz ;-)
-
2012/08/01 14:00:23
A wogle to miałem zapytać, czy "pasteryzacja i życie wiewiórek ziemnych" to jest bardziej jak "życie i twórczość Beethovena" czy jak "wiewiórek ziemnych życie i życie po życiu"?
-
2012/08/01 14:16:56
Bartoszcze - kompletnie nie rozumiem Twojego pytania więc odpowiem, że to drugie, związku wiewiórek z pasteryzacją nie ma żadnego za to z pechem, cbdo, bywa spory ;-))
-
2012/08/01 14:31:07
Opis cichociemnego mega-kabaczka, który sam Ci się władował do torby - bezcenny :) A co do szukania odpowiednich zakrętek do słoików - ten fragment wywołał we mnie lawinę wspomnień. Myślałam, że tylko ja mam kolekcję słoików i kolekcję nakrętek, a każda sobie i żadna do żadnej nie pasuje... To tak jak globalny problem skarpetek nie od pary: co się włoży parę do prania, to wyjmie się jedną osieroconą. Dokąd idą te zniknięte skarpetki? Czy w to samo miejsce, co brakujące zakrętki?
-
2012/08/01 14:33:58
Ojej, a jaki fajny ten obrazek o sponsorach olimpiady!
-
2012/08/01 14:42:11
Zdrowiej - ja bardzo słoiki i zakrętki chomikuję więc mam ich tabuny upchnięte w kilku miejscach, a o moich skarpetkach chyba osobną notkę napiszę, wystaw sobie, że zgubiłam pingwinka ze Skarpetki z Pingwinkami i nie wiem, czym będę teraz ludzi rozsmieszać, muszę szybko kupić nowe śmieszne skarpetki.
:-)
-
2012/08/01 14:42:29
Zdrowiej - ano, miałam szczęście i wpadł na mnie kiedy chodziłam po internecie ;-)
-
2012/08/01 15:15:48
No popatrz, a ja się cały czas zastanawiałam, jak nieproszonemu gościowi (z rodziny głównie) pokazać dosadnie, że nie jest mile widziany, konsumpcji nie będzie i tak w ogóle niech się nie czuje jak w domu - teraz wiem! Jak te wiewiórki :))))) Tylko muszę sobie worek ziemi upchnąć w szafie w przedpokoju, żebym miałam pod ręką do zasypywania gościa w odwrocie.
Obrazeczki rewelacyjne. Pooglądałbym sobie dalej, gdyby nie to, że mam za 10 minut początek ciężkich robót, czyli popracować na chleb muszę. Ale ja tu jeszcze zajrzę :) dzisiaj :)
-
2012/08/01 15:25:30
IK - prawda jakie to praktyczne? Nie trzeba się tłumaczyć, że już późno, że się jest zmęczonym i w sumie to się nie chce gościa mieć, żadnego krygowania się i kombinowania, tylko wór ziemi i uprzejma sugestia łopatką, genialne zwierzątka z tych wiewiórek ;-)
Powodzenia podczas robót, oby nie były aż tak ciężkie :-)
-
2012/08/01 18:03:57
"Złoże pokryweczek na suszarce"- pewne elementy powtarzają się wszędzie :)
-
2012/08/01 19:47:30
Ashero - u Was też są?
Dokupiłam takie tam rzeczy różne, jak się pochwalę to pękniecie ze śmiechu.
;-)
-
2012/08/01 21:11:35
Pani doktor z takim stażem, to w nowoczesnej technice komputerowej mniej obyta, niż młodzież po studiach medycznych. Grunt, że rozpoznała się, czyli doświadczenie potrzebne;)
-
2012/08/01 21:54:48
Alicjo - ona mnie ponad 3 m-ce diagnozowała, nie pamiętała co zleciła, nie wierzyła w to, co sama zapisywała w komputerze i kazała mi powtarzać te same badania, w poniedziałek miałam iść do niej po raz ostatni i potem szukać nowego lekarza, takiego z mózgiem, na szczęście dała radę ;-)
-
2012/08/01 22:07:14
A wogle to miałem odnieść się do Twoich wątpliwości leksykalnych i powiedzieć że zaczną tu przychodzić miłośnicy mord:-)
-
2012/08/01 23:48:50
może trzeba było pani dokór dać mapę do tej klawiatury i kompas coby się nie zgubiła.
Za rolę nawigatora klawiaturnego dziękuję, postoję - przerabiałem już.
Ale i tak dzielna że dała radę.
Zastanawia mnie tylko czy tacy ludzie mają świadomość tego jak nieefektywnie marnują czas swój i nieswój. Chyba bardziej opłacalne byłoby zatrudnienie asystenta/tki do naparzania w klawisze.
-
2012/08/02 00:38:39
Bartoszcze - dopóki szukają u mnie mord a nie mordów - przeżyję ;-))
-
2012/08/02 00:41:11
Łosiek - ta pani doktór to jedno z moich większych negatywnych ludzkich zaskoczeń, wystarczyłoby żeby poćwiczyła, ale nie, stuka jak ślimak dwoma paluszkami, poza tym w kwiecie wieku i energiczna, a na korytarzu pacjenci dziwią się czemu ona zawsze ma ponad pół h poślizgu - zawsze, potwierdzam. Marnuje czas swój i ludzi, nie dość, że pracuje rzadko to jeszcze się wlecze. Mam nadzieję, że więcej się u niej nie pojawię, nie jestem zadowolona po prostu.
:-)
-
2012/08/02 18:17:55
A zauważyłaś to skupienie na twarzy piszącego, podczas nabożnego stukania w te klawisze? Właśnie jutro mam wizytę u lekarki piszącej może nieco sprawniej, ale mocno w tym czasie skupionej. Czyli nie jestem pewna, czy w ogóle mnie słucha i słyszy... Chociaż, jeżeli nie słucha i nie słyszy, to co tak pisze? O matko! Tak mi głowa dokucza, że chyba też nie wiem, co piszę ;-)
Pomidorków na krzaku zazdraszczam!
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/08/03 08:59:37
Do pachnięcia w Afryce wybieram (w zależności od nastroju): czerwonego Hugo Bossa, Aqua di Gioia Armaniego lub Sexy 212 Herrery. Po nich mnie zlokalizujecie, jak się zgubię. A zgubię się na pewno, bo inaczej nie umiem.

Tu, gdzie pracuję, lekarzy nie umiejących pisać na klawiaturze, jest do wyboru, do koloru. I nie jest to bynajmniej zacofana enefzetowska przychodnia.
-
2012/08/03 12:06:49
Ewo - prawdę mówiąc moja pani doktor nie wyglądała na skupioną, za każdym razem jest rozkojarzona i senna, nie wiem, może taka jej uroda, ale mam wrażenie, że za chwilę zaśnie. Nie pamięta swoich zaleceń, niczego nie wyjaśnia, nie tłumaczy, mam nadzieję widywać ją jak najrzadziej, nie robi pozytywnego wrażenia.
Pomidorki można nabyć, nie zazdrość tylko wyszukaj dla siebie ładny krzaczor :-)
-
2012/08/03 12:09:40
Zulko - 212 lubie, rozważałam nawet na ten sezon :-) Też się wszędzie gubię, do tego Trener Osobisty ma teorię, że automatycznie skręcam w prawo bo inaczej nie umiem i że nie potrafię mówić idąc dlatego kiedy mnie najdzie jakaś głębsza myśl zatrzymuję się i wygłaszam ;-))
Dziwią mnie te problemy z pisaniem bo przecież jeśli korzysta się z komputera codziennie w pracy to nie da się nie nauczyć pisać w miarę szybko, żeby nie mieć pół h opóźnień każdego dnia.
:-)
-
Gość: O., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/08/03 13:44:12
Dzień dobry, chciałam też powidzieć obrazeczki, ale nie działają :(
-
2012/08/03 13:49:13
O. - dzień dobry, serwer się chyba wykrzaczył, spróbuj za dłuższą chwilę albo później, ok? Jeśli to nie zadziała pacnij mnie, proszę, łapką, dostaniesz obrazeczki mailem :-)