squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Kiedy przewozi się jajka nie wolno się spieszyć"

Zamarłam na chwilę kiedy mnie wczoraj o powyższym Krystyna Czubówna poinformowała, bo akurat byłam wcześniej w sklepie i musiałam zrobić błyskawiczne, w tym jajeczne, zakupy, i już się obawiałam, że cały wysiłek psu w du...znaczy na marne pójdzie, ale na szczęście szybko okazało się, że nie chodzi o zwykłe jajka drobiowe tylko takiego ptaszka, co wygląda trochę jak króliczek, ale jest ptaszkiem na pewno. Stąd jajka zresztą, króliczki rozmnażają się bez takich ceregieli.
Poza tym przyroda pogryzła mnie w kostki w niedzielę, nie ma co dziwić się mojej niechęci do owadów, kilka h hasania w ogródeczku i mam pogryzione meszkami kostki, łaskocze toto bardzo a Fenistil oczywiście nie działa więc siedzę sobie taka zirytowana i rozważam użycie papieru ściernego, żeby tylko łaskotać przestało. Dzień dobry Państwu, piękna pogoda i świat nie najpaskudniejszy, tylko zawiera meszki niestety.

Z nowości to śniło mi się, że tę bardzo małą świnkę kupiłam i kwiczałyśmy sobie pospołu, miała szeleczki spacerowe, kuwetkę i wszystko. Najbardziej kocham Myszy jednak i prowadzimy z Trenerem poważne rozmowy w tej kwestii. Zostało postanowione wstępnie, że nowe Myszę będzie młodziutkie, żebyśmy mieli więcej czasu na przeswojenie go na tyle, żeby sobie nami bez wahania rządziło. Z drugiej strony bez powodu by mi się świnka nie śniła, prawda? Może to znak od losu, żeby jedno i drugie mieć i jak nie zadośćuczynię to mi się karma zepsuje?
Swoją drogą też tak macie, że "zła karma" to dla Was makdonald i smażone? Bo dla mnie owszem, smażone, fastfoody i torcik.
Czyli co, jak nie kupię świnki to mnie, ahaha, torcik spotka.

Dawno o przyrodzie niemobilnej nie pisałam, bo nudno tam, kwitnie/owocuje albo jest już przekwitnięte albo niechcący zmarnowałam, jak na przykład śmiesznego ogórka. Mysz zaabsorbowała mnie bardzo i zaniedbałam trochę część upraw. Chili albo kwitną albo wypuściły po jednej papryczce i uznały, że to by było na tyle w tym sezonie, dynie strasznie się płożą i kwitną, w samą porę doprawdy, posadzony na pędy groszek wyrósł nagle na wysokość cicika i chyba dam mu szansę podrosnąć i zakwitnąć na balkonie. Małe cukinie rosną i śmiesznie wyglądają, pomidory dojrzewają i są konsumowane. Nuda, uprzedzałam.

Póki pamiętam - unikajcie Madonny, jeden pan mówi, że po koncercie można orientację zmienić i/albo szoku doznać. Jestem skłonna się z tym zgodzić, Trener Osobisty z pewnością doznałby szoku, gdybym zmieniła orientację. Czytelniczce dziekuję za podesłanie i obiecuję koncerty Madonny omijać.

Zgodnie z Państwa zamówieniem przymierzam się powoli do napisania krótkich, poważnych i ambitnych, jak to u mnie, streszczeń odcinków "Gry o trony", niech mi tylko wena wróci i irytacja z powodu smoków minie - wprawdzie Brahdelt mówi, że smoki się znajdą, ale nie sprecyzowała, gdzie się znajdą, więc jestem nieco niespokojna. Jakby mnie ktoś przy okazji zapewnił, że ten smętny kutasina, Joffrey, zostanie fantazyjnie inhumowany a Greyjoy też, tobym się od razu lepiej poczuła. O, i królową niech szlag najjaśniejszy trafi. I kilka osób jeszcze, mogę listę zrobić. Jakaś taka krwiożercza sie przy tym serialu robię, ale co poradzę jak tam same irytujące jednostki nie szanujące dzieci, smoków ani cudzej niechęci do bycia zabitym.

Wspominałam pewnie, że moje życie jest pasmem udręk i niedogodności. Trener Osobisty postanowił je ubarwić - od wczoraj, jeśli z czymś się nie zgadza, nie oświadcza mi tego nudno i banalnie, skądże znowu. Robi tak, jak ten kotek. Oszaleję tu kiedyś.

Obrazeczków jeszcze nie mam, jak znajdę to przyniosę. Miłego dnia Państwu, uważajcie na karmę a gdybyście chcieli mieć dobrą to polecam takie coś, upiekłam wczoraj już z piąty raz chyba, Trener Osobisty mówi, że to bardzo dobra karma.

 

Prośba do mieszkańców Łodzi - zajrzyjcie tu, bardzo proszę, może ktoś z Was będzie mógł pomóc.

środa, 29 sierpnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/08/29 11:48:22
Trener Osobisty narzeka jak rosyjski kot (znałem, widziałem)? To dość nieludzkie. :-)
Bardzo mi się podoba straszenie zmieniem się orientacji. Przecież Ony utrzymujo że TO można leczyć, więc ona za terapeutkę może robić. Te Homo to walą po to na jej koncerty, co nie? Głupota jest zmienna i urocza jak wszystko w przyrodzie.

Co do meszek, komarów i inszego stworzenia bożego, to nie rozumiem dlaczego to upodobało sobie moją prawą kostkę. Lewa noga nic jej nie interesuje. Nic, nic, nic.
-
Gość: Ashera, *.adsl.inetia.pl
2012/08/29 11:58:25
Ten ptak to jest jakaś przerażająca mutacja czy normalnie wygląda jak skrzyżowanie sowy z chomikiem?
-
2012/08/29 11:58:39
Brezly - a i owszem, wystaw sobie moją reakcję na wysportowanego pana metr osiemdziesiąt parę który nagle zaczyna robić "oł noł noł noł noł...", chyba go w rewanżu zacznę ślubem kościelnym straszyć, bo naprawdę.
Co do zmiany orientacji - nie podejmuje się dysputy z teorią pana Pochujeva, z kilku powodów ;-))
Mam rozwiąznie Twojej zagadki - meszki nie atakują Twojej lewej nogi bo nażarły się moją i więcej nóg nie zmieszczą.
;-))
-
2012/08/29 11:59:19
Ashero - to jest preriokur dwuczuby i naprawdę tak wygląda, śmieszny taki :-)
-
2012/08/29 12:12:35
Ależ ta Czubówna ciekawe rzeczy opowiada;)))
-
2012/08/29 12:14:11
Alicjo - oj tak, w dodatku takim aksamitnym głosem, zyskuje się wiedzę w bardzo przyjemnych okolicznościach, nie wiem, jak wyglądałoby moje życie bez pani Krystyny ;-)
-
2012/08/29 12:16:54
Zmeszkowaceń nie trzyj niczym, lepiej nawet paluszkiem nie trącać - pamiętasz moją osobistą historię o Wielkiej Stopie Która Nie Chodzi? Otóż prawdpodobnie WSKNC dopadła mnie dlatego, że obtarłam ugryzienie paskiem od buta i meszkowe toksyny rozlały się i podskórnie i naskórnie. WSKNC w dodatku boli jak jasna cholera, lepiej sobie nie fundować tej wątpliwej przyjemności. Jakiś miesiąc później znów mnie meszka nadgryzła, tym razem na łydce - byłam twarda i starałam się nie dotykać nawet i tym razem na szczęście skończyło się tylko na upierdliwym swędzeniu.

Keks bananowy muszę mamie kiedyś upiec, jest fanką keksów. Ja zostałam wczoraj nakarmiona muffinkami bananowymi i jeszcze trochę pokwikuję z radości :)
-
2012/08/29 12:21:16
Emilyann - za późno, bo przez sen musiałam podrapać i teraz nie łaskocze, tylko zwyczajnie boli, więc mam Dwie Wielkie Stopy Które Chodzą Niechętnie, niestety. Zaraz się jakimś wapnem napoję czy coś.
Keks zrób koniecznie, prosty bardzo i można sporo fajności napchać, w formie muffinów też by się udał chyba :-)
-
2012/08/29 12:24:00
Ale osiągnięcie, udało mi się zamieścić komentarz nr 1 u ciebie. Cieszę się jak dziecko Neostrady.
Podoba mi się straszenie ślubem kościelnym :-)))
-
2012/08/29 12:25:31
Brezly - i weselem na 300 osób, ta wizja zawsze robi wrażenie ;-))
-
2012/08/29 12:30:06
z tym robieniem, to widac jakas europejska zaraza, bo moj Misiek tez robi, nie jak kotek i trener, ale tez odglosy wydaje i to tylko z ranca samego...pozniej to go widze 10 minut jak mnie wiezie do domu i moze na sam pozny wieczor, jak oczy otworze, zeby przejsc z salonow na sypialnie, wiec nie wiem tak na prawde, ale watpie zeby robil tak kotom czy kolegom pracowym, koty by wtedy pomyslaly, to co pracowi koledzy by powiedzieli, ze glupi jakis sie zrobil ;)))

Madonna sie nie przejmuje, zadna, ani hamerykanska, ani czestochowska czy z innej parafii, orientacje to mi Cintja rozpiernicza i nie tylko, poczucie estetyki tez :]

a makdonald nie ma dobrej karmy, ani kaefsi, tu sie w pelni zgodze z Toba :)))
-
2012/08/29 12:33:27
Mi trochę pomagały okłady z altacetu w żelu, niestety szybko wysychają a tylko wysychające można z altacetu robić (chociaż w sumie nie wiem czemu). Wapno udało mi się nawet przedawkować trochę, bo nie wiedziałam, że można, jak się zaczęłam kiepsko czuć, to się dowiedziałam :) Podobno Fenistil też w kroplach sprzedają i ma szansę jakoś lepiej działać niż ten do smarowania, ale ponieważ jestem alergikiem, to pani w aptece mi powiedziała, żeby już nie łączyć tego z Claritiną.
-
2012/08/29 12:36:43
Wesele na trzysta osob, z obowiazkowym Podziekowaniem Rodzicom Za Wychowanie (orkiestra gra hit "Cudownych rodzicow mam"). Stephen King by sie nie powstydzil.
-
2012/08/29 12:43:02
Margo - to też na nudę nie narzekasz ;-)) Trener Osobisty z kolegami z pracy też wesoło mają, jak mi czasem opowiada co wymyślili to uwierzyć nie mogę ;-)
Ta zmiana orientacji pod wpływem Madonny to chyba poza udziałem woli jest, toteż na wszelki wypadek będe unikała nie tylko dlatego, że za Madonną nie przepadam ;-)
Makdonaldy i KFC sa dla mnie akceptowalne raz czy dwa w roku w jakiejś podróży dłuższej, wycofali mi jedną lekką sałatkę i trochę się obraziłam, ale może coś w zamian wymyślą, przekonam się niedługo, jak wyjadę.
:-)
-
2012/08/29 12:44:00
Emilyann - mnie na razie pomaga siedzenie bez ruchu, poszperam w apteczce zaraz, do jutra musi mi przejść bo na zakupy jadę i humor będę miała kiepski tak czy siak ;-)
-
2012/08/29 12:44:31
Brezly - i oczepiny, błogosławieństwo i kretyńskie zabawy weselne z udziałem pijanego wujka koniecznie ;-))
-
2012/08/29 12:57:25
Ja mniej więcej raz w roku mam ochotę na shake'a z maka, później mi przechodzi na kolejny rok jak już sobie przypomnę jakie to słodkie i mające mało wspólnego z wybranym smakiem. Ostatnio nadszedł właśnie ten moment, poszłam, paczę i co widzę? Wrapa z krewetkami. Skusiłam się i MPLBN - było całkiem niezłę. Może to nie była jeszcze bardzo dobra karma, ale nie była też taka zła, krewetki wyglądały na krewetki, może ich się nie da zrobić z tektury :)
-
2012/08/29 13:02:07
Emilyann - rozbroiłaś mnie kompletnie zastosowaniem MPLBN ;-D
Wyjeżdżam niedługo i pewnie w ramach ograniczania ryzyka zatrucia zahaczę w drodze o jakiegoś maka, skuszę się na to krewetkowe, oby jeszcze mieli je w ofercie :-)
-
Gość: Ashera, *.adsl.inetia.pl
2012/08/29 13:06:27
Nie. Ja nie wierzę. On nie może mieć takiego nazwiska. Po prostu nie może.
-
2012/08/29 13:10:04
Ashero - nie ukrywam, też miałam odruch "co ja paczę, ktoś sobie jaja robi" ale jest jak jest ;-)
-
2012/08/29 13:16:28
Używanie papieru ściernego do tępienia meszek jest zdaje się zakazane jakąś konwencją.

A Osobistego myśl o 300-osobowym weselu przeraża pod kątem "jak to nagłośnić"? :-)
-
2012/08/29 13:20:47
Bartoszcze - toteż siedzę grzecznie i staram się nie mysleć o tym, że najchętniej pobawiłabym się w zdrapkę nożną ;-)

A Osobistego nie przerazi żadne nagłośnienie, jadą za kilka dni nagłośnić jakiś wielki chór w wielkim kościele, za to ślub kościelny i to własny jest wizją przerażającą i niech no tylko usłyszę jeszcze jedno "oł noł noł noł..." ;-)
-
Gość: Ashera, *.adsl.inetia.pl
2012/08/29 13:51:12
Koniecznie napisz coś o tym wesołym w pracy, brzmi bardzo interesująco :)
-
2012/08/29 13:54:03
Ashero - jeśli Trener się zgodzi to pewnie coś opiszę :-)
-
2012/08/29 14:00:27
Melduję, że w oglądaniu serialu utknełam na chyba 8 odcinku 2. serii, ale zmogłam wszystkie tomy Pieśń Lodu i Ognia, łącznie z tym, co się w lutym ukazała.

W zwiazku z tym zapewniam, że spreparowanie wrednego Dżofreja do stanu nadajacego się do inhumacji zostanie wykonane na dużej imprezie i będzie widowiskowe (nie wiem, jak w filmie). natomiast paskudnego Grejdżoja ukarzą dość okrutnie, nawet trochę mi go szkoda, chociaż nie wierzyłam, że to możliwe jest.
-
2012/08/29 14:06:43
Aha, królowej też nie będzie lekko. W ostatnim tomie robią jej sporą przykrość.
-
2012/08/29 14:53:25
A ja mam prośbę!
Powiedz mi, proszę, co trzeba zrobić cukinii, zanim się ją zapakuje do słoika?
Mejlem może być powiedziane :)
-
2012/08/29 15:42:27
Smoki znajdą się w odpowiednim miejscu i czasie, natomiast co do Twoich następnych pobożnych życzeń, to nie ma tak dobrze, bo to dopiero drugi sezon jest, więc nie może głównych bohaterów nagle szlag trafić (poza Seanem Beanem oczywiście, który jak wiadomo zawsze szybko w filmach ginie, chociaż właśnie oglądałam film, w którym został ostro postrzelony w pierwszych 10 minutach ale potem mu było lepiej i przeżył do końca, niespodzianka! *^v^*).
Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia chilli Super F1 u przyjaciól, którzy też dostali ode mnie kilka sadzonek - jest całe obsypane 1,5 centymetrowymi papryczkami!!! *^o^* Oraz mają jedną sztukę Habanero Yellow, na razie green ale dojrzewa.
Jak widoki na cukinie i dynie?
-
2012/08/29 16:01:17
moja kuzynka mówi: Taka jest nasza karma i musimy ją zjeść ;)))
-
2012/08/29 16:07:19
podział przyrody na mobilną i stacjonarną wydaje mi się świeży. ale co z ruchomymi piaskami na przykład: wyjątek wśród niemobilnej czy awans do mobilnej? morze też się nieco rusza, czasem nawet bardzo...
-
2012/08/29 16:42:25
Brykanty - bardzom Ci wdzięczna, niby było jasne, że jeden i drugi padnie na coś wymyślnego (mieczyk ostry na ten przykład, ahaha) ale dobrze mieć pewność, a że będzie to okrutne nie zarejestruję, bo się zawsze przed paskudnymi scenami odwracam piszcząc żeby mi Trener powiedział, jak będzie po.
Królowej mi nie bardzo będzie żal, oby jej młodszym dzieciom nikt despektu nie uczynił, bo co one winne, że wujek to tatuś a czasy kijowe.
:-)
-
2012/08/29 16:44:37
Onlycoffee - ja korzystam z tego przepisu - magiawkuchni.blox.pl/2010/08/CUKINIA-KONSERWOWA.html - przy czym zalecenia "wyjąc słoiki odwrócić do góry dnem" nie przestrzegam i odwracam je bez wycia ;-) Cukinia wychodzi rewelacyjna, Brahdelt może zaświadczyć, w tym roku też zrobiłam.
Od piątku przetwarzam pomidory, jupii! :-)
-
2012/08/29 16:47:23
Brahdelt - dziękuję, grunt, żeby smokom nic nie było bo małe są jeszcze i się nie bardzo obronią, a co do reszty - byle nikt fajny nie został wykopsany spośród żywych, na zgony niefajnych sobie poczekam.
Nie bardzo jestem zadowolona z tegorocznych plonów papryczkowych wstępnie ale jeszcze kilka kwitnie i może, odpukać, będę miała obsypane krzaczki.
Małe cukinki są i rosną, zrobiłam zdjęcie i wrzucę na Fanpejcz, dynie kwitną i wyglądają na zmobilizowane, czekam na efekty :-)
-
2012/08/29 16:47:34
Cukinia wychodzi rewelacyjna, zaświadczam, i ja nawet nie obracam tych słoików, pozwalam im wystygnąć głową do góry. ^^*~~
-
2012/08/29 16:47:51
Berberysie - no ale nie torcik chyba, torcik to zła karma, do unikania! ;-)
-
2012/08/29 16:48:39
Emmo - od dawna tak dzielę przyrodę, a raczej ona sama się dzieli, a piaski są nieruchome, bo nie poruszają się samodzielnie, nie jedzą i nie są puszyste ;-)
-
2012/08/29 16:51:27
Podziel się pomysłami na przetwarzanie pomidorów, pliiiiiiiizzzzz! *^o^*~~~
-
2012/08/29 16:57:32
Brahdelt - robię passatę zwyczajną, pomidory obieram ze skórki, wyjmuję ciapkę z ziarnami albo nie, zwykle nie, bo co mi ziarna przeszkadzają, podduszam trochę z czosnkiem i bazylią, żeby odparowało, do słoików i pasteryzuję, w zimie mam sosy, zupy i inne takie.
W tym roku zrobię też to:
fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,138245004,138245004,0,2.html?v=2
i to:
www.wielkiezarcie.com/recipe7702.html - nie z pomidorów, ale wrzucam, może ktoś się skusi też.
Z ogórków na pewno zrobię dużo konserwowych, bo świetne wyszły z tego przepisu trufla3gotuje.blox.pl/2010/08/Ogorki-konserwowe.html - nie wiem, czy robić dużo kiszonych, trochę kapciowate wyszły rok temu, choć pyszne, i nie wiem, jak zrobić niekapećne, masz jakiś pomysł?
:-)
-
2012/08/29 16:59:51
Brahdelt - zapomniałabym, chcę też zrobić kiszone pomidorki koktajlowe, trafiłam na cincin na taką kopalnie przepisów, że najchętniej zagrzebałabym się w słoikach i zrobiła, ile dam radę. Maliny zasypałam cukrem, częśc zamroziłam, cukinii więcej nie wolno mi kupować, słoiki zamówione, w piątek targ będzie mój! ;-)
-
2012/08/29 17:04:45
A propos cukinii, to właśnie chciałam Ci podesłać przepis na genialny chutney cukininiowy na azjatycko-ostro, ale skoro nie wolno Ci już jej kupować.... ~^o^~
Dostaniesz jutro słoiczek na spróbowanie, jak Ci posmakuje, to podeślę ten przepis! ^^*~~
Ja wybieram się na targ albo w sobotę (na Ursy) albo w przyszłym tygodniu pod Halę, kupić znowu z 10 kilo pomidorów i paprykę na ajwar.
-
2012/08/29 17:07:05
A z ogórkami to trzeba trafić na dobry gatunek, bo poza tym zwyczajna woda kranówa, koper, czosnek, chrzan. Mój kolega tak robił z babcią, że szli pod Halę i kupowali ogórki u tego sprzedawcy, tamtego, innego, i robili kilka partii, któraś zawsze była smaczna. Ale to niestety wychodzi dopiero po ukiszeniu...
-
2012/08/29 17:16:58
Brahdelt - jestem miętka, prosze o przepis, jak kupię jeszcze troszeńkę malutkich cukinieczek to nic złego się przecież nie stanie ;-)
W kwestii targu - u nas są tylko w 2 dni tygodnia, w sobotę musiałabym jeździć do Konstancina, a tam ceny ekskluzif i szkoda pieniędzy, wolę w gorszej lokalizacji kupić to samo taniej ;-)
Byłam własnie przyrodę balkonową popaczać, cukinie są wielkości gum-kulek, oby się pospieszyły z dorastaniem, bo coraz chłodniej przecież jest.

Ogórki na wszelki wypadek przed kiszeniem płuczę w dużej ilości wody i kilka razy ją zmieniam, woda podobnież wypłukuje chemię, odkąd tak robię tylko raz mi się zepsuły. Przedwczoraj po raz pierwszy zalałam ogórki na małosolne (z obciętymi kuperkami) wodą gorącą - na drugi dzień były gotowe, będę powtarzała, na zimę zrobię takie i takie, jesli się zdecyduję w ogóle, zniechęca mnie kapciowatość.
:-)
-
2012/08/29 17:24:50
No oczywiście, że nic złego się nie stanie, zapewniam! *^o^* Jutro, jak mąż nie zapomni, to poleci słoiczek do spróbowania.
Ja małosolne nastawiam z zimną wodą, i tak po jednym dniu Robert wyjada część, a drugiego dokańcza resztę, bo lubi takie tylko dotknięte soloną wodą. *^v^*
Dopingujemy cukinie, żeby rosły! Ja mam z papryczek 5 Bulgarian Carrot (reszta kwiatów opadła po przewiezieniu), trzy Jalapeno Purple (ale jeszcze kwitnie), kilka Super F1 i Ciliegia (jest mnóstwo kwiatów na obydwu krzaczkach, więc liczę na więcej), chyba będzie kilka Purple Tiger bo też jeszcze kwitnie. Pozostałe tylko rosną.
-
2012/08/29 17:28:40
Brahdelt - od jutra Osobistego nie ma w firmie, więc o słoiczku przypomnę w niedzielę, żeby tam nie stał bez sensu, ok? Z góry dziękuję i, póki pamiętam, prosze o przepis na sos paprykowy z orzechami, muszę go zrobić mnóstwo, tęsknię za nim :-))
Też lubię ogórki lekko zmałosolnione, ale na zimę do zup ukiszę jednak zwyczajnie ze 2-3 kg.
Sporo masz papryczek, super, u mnie nadal tylko 4 spore, już dojrzewające, reszta kwitnie. Nie wiem, może za późno o nich pomyślałysmy w tym roku, do tego wiem już, że lubią wysokie doniczki, inaczej mają lagi, w przyszłym roku inaczej się za to zabiorę.
:-)
-
2012/08/29 19:25:38
Ja rozumiem, że Ciebie ktoś mógł wyszukać po tagu seks-ogórek-korekta-chleb, ale dlaczego poszedł z tego tagu do mnie? :-)
-
2012/08/29 20:53:05
O ludzie. Dajcie przepis na chutney cukiniowy, pliss. I na tę paprykę z orzechami.
-
2012/08/29 21:09:44
Bartoszcze - a bo ja wiem, kanapkę nago robiłeś może...
;-)
-
2012/08/29 21:11:18
Onlycoffee - pacnę zaraz Brahdelt z prośbą, żeby wrzuciła w wolnej chwili, za sos paprykowy z orzechami dam sobie może nie uciąć rękę, ale trochę ją podrapać, jest przewspaniały :-)
-
2012/08/29 22:07:12
Ta świnka to na pewno Ci się nie śniła bez powodu :) A widziałaś, co sennik mówi pod hasłem "świnię we śnie widzieć"?
Proszę bardzo, popacz sobie :)))
www.sennik.biz/sennik-swinia/
-
2012/08/29 22:11:55
Ale może to była pasta z jajek w tubkach przypominających skorupki? I dlatego się nic a nic nie zbiło :)
-
2012/08/29 22:57:40
IK - brakowało mi Twoich komentarzy, piszesz już z nowego laptopa? Zaraz do Ciebie zajrzę :-)
Jeju, będę miała świnkowe szczęscie, skoro mi się mikroprosię śniło, to dobrze, w sumie się zgadza, Trener Osobisty zmienił pracę, Mama zdrowa...Szkoda, że mi się świnek nie snił 2 tygodnie temu, może spełniłoby sie także odnośnie Księżniczkyszy, bardzo za nią tęsknię :-(
-
2012/08/29 22:58:17
James - o ile pamiętam chodziło o rozmnażanie ptasząt, pasta, mam wrażenie, nie dałaby tego efektu :-))
-
2012/08/29 23:17:18
Jutro a najpóźniej pojutrze wrzucę te przepisy na bloga, bo tamten na papryki z orzechami muszę wyszukać i przypomnieć sobie moje modyfikacje. Dam znać. ^o^
Chutney w takim razie poczeka do poniedziałku w mojej lodówce, żeby jakaś głodna hiena biurowa go nie pożarła w międzyczasie.
-
2012/08/29 23:19:29
Brahdelt - bardzo dziekuję :-))
-
2012/08/30 00:27:43
A wiesz, że pisze jeszcze ze starego, tego teoretycznie "kradzionego" :))) Ale on w piątek jedzie do nowego właściciela. A nowy się dostosowuje do moich potrzeb rączkami Ślubnego i to trochę potrwa :)
Że tęsknisz, to wierzę. Byliśmy w podobnej sytuacji jakieś dwa lata temu - Niunia miała jak na kotkę słuszny wiek i nerki nie wytrzymywały. Razem z weterynarzem podjęliśmy decyzję o uspaniu jej, bo alternatywą były wieczne zastrzyki, kroplówki i brak nadziei na poprawę. A ja do dziś mam wrażenie, że Mały to za mało :))) i że jej nie ma, a powinna być na której sofie :)
Oj, life is brutal...
-
2012/08/30 11:38:23
O! Też ostatnio marzyło mi się o świniaku. Jednak wątpię, czy stwór by przeżył z Tłuczkami w komplecie. Poza tym wszystkie podwójności życiowe już osiągnęłam ( no poza pensją), to może spasuję jednak.
A ten ptaszek to trochę jak cietrzew.
I szkoda, że ta krwia w Łodzi. Bym sobie dała utoczyć w słusznej sprawie.
-
2012/08/30 15:04:44
IK - nie ukrytwam, trochę mnie Wasza przygoda ubawiła, dobrze, że się tak skończyło, bo bardzo różnie mogło być.
Tęsknię bardzo, nawet usiłowałam dziś zwiać Trenerowi do lokalnego Sklepu z Myszami, ale mi nie pozwolił i słusznie, bo albo bym się poryczała, albo wróciła do domu z mnóstwem Mysząt, a najpewniej jedno i drugie, nie wolno mnie do takich sklepów wpuszczać teraz. Bardzo nam Puszucika brakuje, to była SuperMysz :-(
-
2012/08/30 15:07:27
AnnoMario - świnek by nimi rządził pewnie, ale jak cicikom dobrze razem i już się zgrały to nie ma sensu im tej harmonii psuć, Wy jesteście w komplecie, one są w komplecie :-)
Ptaszek śliczny jest i bardzo skoczny, jedna pani mu weszła na terytorium i było mnóstwo skakania i trzepotania, energiczne stworzonko, choć nieduże.

Mnie zamknęli jakiś czas temu punkt, w którym oddawałam krew, nowego nie ma, a nie będę jechała 2 h w jedną i drugą stronę w korkach, żeby oddać, mam nadzieję, że jednak nabiorą rozumu i coś otworzą poza Wielkim Miastem :-/
-
2012/08/30 15:09:27
Dziękuje za zainteresowania