squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Krokodyle polują na tych, którzy muszą się napić"

poinformowała mnie wczoraj Krystyna Czubówna bardzo mnie tym samym zaskakując, bo nadal widuję jednego z sąsiadów w dobrym zdrowiu. Z czego mam świeżutki wniosek, że albo pan zmienił zapotrzebowanie albo bardzo się lokalne krokodyle opierniczają.

Przede wszystkim apdejcik urodzinowy - Phi, Marga nadal smarkata, normalnie jak cicik maleńki tylko wygląda jak niezła laska. Najlepszego, Kochana :-)) Mua! ;-* 

Planowałam się wyspać, ale nie wiem, czy wspominałam, że mamy tu lokalną, niedużą Mysz, dość aktywną. Mysz postanowiła bladym świtem sprawdzić, czy da się bardzo szybko przepazurkać przed podłoże klatki na drugą stronę kuli ziemskiej, podjęła w tym celu intensywne i głośne wysiłki. Wstałam, wywlokłam z Myszarium zachwyconą i dumną z siebie Mysz, dałam pesteczki i liczyłam na to, że wdzięczna Mysz da sobie, a przede wszystkim mnie, spokój z hałaśliwą aktywnością. Wdzięczna Mysz wpadła jak maleńka, puszyściutka burza do Myszarium, rzuciła się w Kątek, w Którym Nie Wolno i starannie tam namikczyła* po czym wróciła do akcji Pazurki. Oszaleję tu kiedyś.

Serdeczne pozdrowienia dla Szyszki, ambitnej pani redaktor i obdarzonej świetną pamięcią czytelniczki bloga. Poproszona przez szefa o stworzenie galerii słodkich zwierzaków odruchowo zapytała kto będzie je lizał. Niektóre notki potrafią jakoś bardziej wbić się w pamięć chyba.

Wyszukano mnie po tagu "seks". Nie warto chyba, ale witam serdecznie.

Powinnam zrobić apdejt ogrodniczy ale wdzięcznym obiektem moich paczań stał się przed chwilą termometr oraz szarpana wiatrem okoliczna przyroda niemobilna w związku z czym oświadczam, że nie ma mowy, żebym wyszła na balkon, jest tam zimno i źle. Rzut oka ujawnił, że wszystko rośnie i nieco się chwieje, pomidor koktajlowy wściekle kwitnie i owocuje, ogórek śmieszny drugi przygotowuje się do zakwitnięcia, groch zostanie na dniach wywalony w kosmos i zastąpiony nowym, który dziś posieję jeśli nie będę akurat miała jakiegoś pilnego nicnierobienia. 

Mam nadzieję, że wkrótce sezon dyniowy wystartuje na dobre bo zaczęłam kompulsywnie nabywać fasolkę szparagową i kurki a wiadomo, że taka fasolka czy kurka tyle, co dynia, nie przetrwa a i rzucona niedbale na stół nie wygląda malowniczo przez pół roku - nie to, co dynia, więc zapowiedziałam już na stoisku z dyniami że będziemy się często widywać i że kiedy podjedzie samochód z piszczącym i miotającym się dziko stworzeniem w środku to spokojnie będzie można założyć, że to ja, i po prostu zacząć pakować mi dostępne dynie. Może bez tych najwiekszych, bo 100 kg dyni to jednak pewna przesada, ale generalnie trochę tego planuję kupić. Tzn. nie planuję, to po prostu silniejsze ode mnie. Dzięki bogom wyszłam z fazy kompulsywnego nabywania chrzanu, wyhamowałam przy szóstym słoiczku.

Ohoho, jakie urocze obrazeczki znalazłam. Z genialną strategią marketingową, zagadką oraz kosmicki. O, jest i bardzo mały niedźwiedź polarny. I bardzo mały Cthulhu. Miłego dnia Państwu, idę urobić sobie białe rączki przy kurkach. Że też człowiek (że niby ja) nie pamięta nigdy ile z nimi roboty tylko rzuca się jak hiena i wraca do domu szczęśliwy aż do chwili, kiedy odkryje, że w sumie to ma już pokaźne złoża kurek w lodówce i tylko dwie, w dodatku niechętne do współpracy, ręce. Wzdych.

 PS. Czy Wy także widząc na budynku restauracji napis "FESTIWAL KUREK" wizualizujecie sobie stadko drobiu przy wiolonczelach? Bo ja tak.

 

* brakowało mi czasownika od "mikcji" więc sobie go zrobiłam.

środa, 08 sierpnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/08/08 15:27:16
w sumie to miło, że zimą nic nie rośnie, bo urobiłabyś się na śmierć ;))) Sikunowy czasownik bardzo ładny ;)))
-
2012/08/08 15:33:25
Berberysie - ale chrzanu w sklepach tyle, że oczy bolą paczać...Ja po prostu musze mieć coś do kompulsywnego nabywania ;-))
Czasownik owszem, dość się udał, proszę korzystać ;-))
-
2012/08/08 16:27:53
Lokalne krokodyle nie są pod ochroną. Swoją drogą mistrzowskie ;]
-
2012/08/08 16:32:13
Bagienny - prawda? Kocham programy o zwierzątkach tylko czasem trochę strach potem drinka zrobić.
;-)
-
2012/08/08 16:34:40
a propos kurek podalam kiedys na FK blyskawiczny sposob ich czyszczenia woda i maka, ktory naprawde DZIALA :) i juz obrobka grzybowych wypierdkow przestaje byc uciazliwa.
a ten twoj kosmicki obrazeczek jest stary jak wyngiel. a dokladnie rzecz biorac jest rip offem reklamy drukarki helwett - packard po misji pathfindera z 1996 roku.
www.youtube.com/watch?v=8AoAJOF5GVQ
oj, lza sie w oku kreci....
mialam modem analogowy a w komputerze siemensa browser netscape navigator, telewizor nastawiony CNN i paczalam na pierwsze w historii zdjecia powierzchni marsa a w studio TV co chwila podawali adresy stron www NASA, ktore na biezaco ladowalo wiecej zdjec. kazda strona padala jesli odwiedzalo ja wiecej niz 100 - 200 internautow, wiec co pare min podawali nowe adresy. gdzies tak za osma taka strona udalo mi sie na nia wejsc i dumna bylam jak paw :)
-
2012/08/08 16:38:44
Aniu - czytałam i przymierzam się do przetestowania jak tylko będę potrzebowała kurek nie nasiąkniętych wodą z mycia, póki co głównie je gotuję więc myję w wodzie, w dodatku wyjątkowo mało zapiaszczone mi się trafiły.
O, zaskoczyłaś mnie z tym obrazeczkiem, dzięki :-))
-
Gość: Ashera, *.adsl.inetia.pl
2012/08/08 16:42:46
chut...co?
-
2012/08/08 16:47:52
ooo...to ja sie chyba zaczne puszyc z tych zyczen na blogach ;)))

dziekuje Kochana Mysiamamuniu :***

a tera lece do Dysonka, bowiem w szal odkurzania wpadlam i tak se mysle, ze jakby nim pociagnac po cicikach, mialabym spokoj z owlosieniem ich na salonach, az by im kudly odrosly ;)))
-
2012/08/08 16:50:14
Ashero - Chutlu...
;-)))
-
2012/08/08 16:51:19
Margo - powinnaś, jakbys nie była taka, jaka jesteś, toby się nikomu nie chciało Cię opiszczać a tak masz, na co zasłużyłaś ;-))
Właśnie uznałam, że muszę pozamiatać, tzn. pomęczę Trenera, żeby on, bo ja jestem taka słaba a on taki silny miś...;-))
-
2012/08/08 16:55:06
fakt Trener lepszy od elektroluksa, tylko ja to bym sie nie mniej nameczyla, lazac za moim Misiem z miotla, wiec lepiej Misia na inne okazje zostawie, np na prasowanie ;)))

baaardzo mi milo, zem opiszczana, bardzo!!! :***
-
2012/08/08 16:56:07
Ania_m66 - piękni Kosmici! Szkoda tylko, że łazik im się przyda tylko na części, bo po paru obrotach te plastikowe gąsieniczki popękają mu na kamieniach jak nic..;)
Squirk - czy obejście konieczności picia zjadaniem dużej ilosci arbuza liczy się jako działanie prewencyjne? Może Wasze lokalne krokodyle mało są aktywne w upale, ale nie wiadomo jak będzie u mnie. Wolałabym nie zostać upolowana, nawet mimo miłego głosu pani Czubówny w tle.
Mysz jest bardzo dzielna i konsekwentna, ile charakteru w tak małym stworzonku!
Sama nie wiem, czy się cieszyć, czy smucić, że nie mam miejsca W OGÓLE na żadne kolejne doniczki, bo mnie strasznie kuszą te papryczki, mogę nawet nabyć jakieś większe, bo na wysiewanie już za późno na pewno. Chociaż znając moją rękę do ziół (bazylia mi zdechła ostatnio) to może to ile lepiej, że już po terminach wysiewów.

Strasznie długie komentarze piszę, może mnie skarć jakoś, żebym się opamiętała, czy coś?:)
-
2012/08/08 16:58:55
Marga77 - może bez piszczenia, ale serdeczne sto lat! + deszcz konfetti, żebyś miała co wciągać;)
-
2012/08/08 17:03:32
Sakurako - arbuz to prawie sama woda przecież, więc to może się udać. Ponieważ bardzo nie chciałabym zostać zjedzona nawet niewielkim krokodylem przemykam się ze szklanką przy ścianach a kiedy już piję to udaję, że wcale nie muszę i wogle mi nie smakuje.
Koleżanka wpadła wcześniej na kieliszek wina, mam nadzieję, że dotarła do domu...*pisk grozy*
;-)
Papryczki piękne są, ale trochę kapryśne, za rok będę Cię namawiała, żebyś jakieś posiała też, i ani się waż pisać krótsze komentarze, są doskonałe i zamawiam więcej :-))
-
2012/08/08 17:04:40
Margo - toteż będę Cię opiszczała póki sił i wieczorem wzniesiemy za Ciebie toaścik. NIE MUSIMY, podkreślam na okoliczność krokodyli, ale zdecydowanie chcemy ;-))
-
2012/08/08 17:24:17
Squirk - za rok pewnie się dam namówić, w tym roku skupię się na zazdrości - zawsze to ciekawsze niż takie przyglądanie się bez emocji zupełnie;)
Co robisz z kurek? Testowałam w sosie do makaronu (niezłe) i w jajecznicy (nie tykam, ale było podobno zjadliwe).
A przepis dla zmęczonych gotowaniem w upale na pewno widziałaś?:)

-
2012/08/08 17:29:25
Sakurako - to może wrzucę jutro czy pojutrze trochę zdjęć nowszych żebyś widziała, czego zazdrościć a czego siać nie warto, bo może wyjśc skuźlałe, jak u mnie ;-)
Z kurek robię zupę zkurzaną, jajecznicę (genialna), frittatę (też), sos ze śmietaną do polędwiczek wieprzowych, zamrażam je w porcjach na zimę.
Przepis wygląda na pracochłonny, ale może skorzystam w weekend ;-D

PS. Popacz proszę w pocztę :-)
-
2012/08/08 18:27:38
Krokodyla daj mi luby już nigdy nie będzie takie samo.
-
2012/08/08 18:28:51
Bartoszcze - "zrób mi drinka" też ;-(
-
2012/08/08 20:57:00
w ostateczności ostatecznej zwierzali lizała żona szefa. Chyba zaryzykuję spotkanie z krokodylem, bo naprawdę muszę się napić...
-
2012/08/08 21:38:13
Jajecznicę zamrażasz? ;)
-
2012/08/08 21:45:56
Szysz - straszne to życie, jak nie odwodnienie to krokodyl i weź tu przeżyj. Nie jest łatwo, tyle powiem.
Mam nadzieję, że żona szefa bardzo się nie nalizała ;-)
-
2012/08/08 21:46:39
Onlycoffee - no pacz, jak wyszło. Ale nie, same kurki podduszone zamrażam ;-))
-
2012/08/08 22:17:04
To ja jestem świeżo po lekturze niejakiego pana Verne'a, co to swoich nieco nadpobudliwych lub strachliwych bohaterów wysyłał w podróż do wnętrza ziemi (z opcją wylezienia po drugiej stronie :)) i weź Myszowatej powiedz, że niech da spokój z tym pazurzeniem po podłodze, bo to trzeba inaczej - wulkanu niech szuka i skacze na główkę.
A nawiązując do Marsa i łazików... zagapiłam się dziś troszkę i oczywiście kocio mi zwiało z zasięgu wzroku, To pytam tradycyjnie Ślubnego, gdzie kot i w odpowiedzi słyszę: "Curiosity wyłazikował się na taras." :))))))))))))))
-
2012/08/08 22:24:56
a ja piję wino z mrożonych winogron ;)) mrożonych na krzaku. Liczy się?
-
2012/08/08 22:31:06
Fizjologia i statystyka uczą, że szansa na spotkanie krokodyla u wodopoju jest mniejsza niż na przeżycie odwodnienia. Idem siem napić.
-
2012/08/08 23:29:15
najgorsze było to, że ja to jej lizanie musiałam poprawiać...
-
2012/08/09 12:30:41
Szyszko, szczere współczucia, poprawiać lizanie szefowej, to musiało być traumatyczne przeżycie... Nawet jeśli polegało na samym instruktażu w którym miejscu i z jaką siłą szefowa powinna jeszcze dolizać, a nie na osobistym dolizywaniu niedolizanych zwierzątek ;)

Bartoszcze, obiecałam popaczać na ubranych siatkarzy plażowych, nie udało mi się niestety, może nadrobię dzieki powtórkom oficjalnego broadcastera. A ze względu na opóźnienie, dodatkowo obiecuję porównać wrażenia z oglądania niezbyt ubranych piłkarzy ręczno-wodno-podwodnych, jedno zdjęcie widziałam wczoraj i poczułam wielką chęć obejrzenia tej dyscypliny ;) Co prawda może to wstępnie sugerować wynik porównania, no cóż, zawsze to jakaś informacja.

A poza tym odliczam dni do urlopu (roboczych 15), to jeden z najbardziej wyczekanych urlopów ever, już od miesiąca padam na pyszczek ze zmęczenia, dlatego ostatnio rzadko piszczę, nie mam siły po prostu.
-
2012/08/09 12:35:30
IK - bój się dowolnie wybranego boga, nie mówi się przy Myszy takich rzeczy bo jest chrobra i zaraz by leciała realizować ;-)
Ślubny rządzi ;-D
-
2012/08/09 12:35:55
Berberysie - jeśli do tego jesz stary ser to zaraz zacznę Ci współczuć ;-))
-
2012/08/09 12:36:44
Bartoszcze - ja sie nie odważyłam, lubię przyrodę ale nie chciałabym się z nią tak blisko spotkać, paczałam wnętrze pyska krokodyla na filmie i wygląda na niewygodne bardzo ;-(
-
2012/08/09 12:37:05
Szysz - ale lizałaś w innych miejscach, mam nadzieję? ;-)
-
2012/08/09 12:38:57
Emilyann - szczerze Cię podziwiam, mnie by się nie chciało żadnego sportu obejrzeć, zaraz bym musiała iść odpocząć, nie ma co ryzykować ;-)

Wyurlopujesz się i wrócisz rześka jak młody żbiczek - dziewczyny z sąsiednich blogów pojechały na urlop i wróciły wesolutkie i ożwawione, z Tobą też tak będzie :-)
-
2012/08/09 12:45:49
Mam taki chytry plan, jak się nie zmęczyć oglądaniem - otóż będę oglądać nie tyle sport, co sportowców ;)

A co do urlopu, to niech się spełnią Twoje słowa, bardzo mi potrzeba :)
-
2012/08/09 12:49:52
Emilyann - a, to co innego, paczaj uważnie i nie obrażę się, jeśli podzielisz się wrażeniami ;-)
Urlop się uda, oczywiście, bo będziemy trzymały za niego kciuki a sama wiesz, jaką moc ma gangsterski kciuk ;-)
-
2012/08/09 14:39:30
piwszy wczoraj takze i Twoje, i ludziow co mi dobrze zycza, zdrowie naleweczkami Oksydka, mniammm :)))
-
2012/08/09 14:45:05
Margo - ja trochę wina białego, elegancko tak, a naleweczek zazdroszczę, Oksydek wygląda na bardzo zdolną gospodynię :-))
-
2012/08/09 14:52:50
zdolna, to malo powiedziane :)))
-
2012/08/09 14:54:26
Margo - kompleksy mnie przy Was wykończą jeszcze przed ślubem ;-)))
-
2012/08/09 19:13:38
taaa, kto temu uwierzy, zostanie swietym ;)))
-
2012/08/09 19:19:44
Margo - oby nie, to musi być strasznie nudne zajęcie ;-))
Bosz, poszłam na spacer i com ja popaczała, chyba to opiszę nawet ;-))
-
2012/08/09 21:56:30
W lodówce Ci grzyby rosną? Ja tam znajduję w lesie;)
-
2012/08/10 12:12:36
Dario - nie rosną, nie rosną, ot, tak se leżą i potem mam zabawę...
;-))
-
2012/08/10 12:23:42
pisz, pisz, sie nie obijaj :)))
-
2012/08/10 12:29:33
Margo - piszę właśnie ;-))