squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Lustereczko, powiedz przecie...

...kto nie lubi zakupów najbardziej na świecie.
Paluszkiem nie pokażę, bobym się jeszcze w oko źdurła.
Zakupy w tygodniu bolą mniej, niż w weekend, ale i tak com się damami negocjowalnego afektu w duchu narzucała, to moje.
Oraz byłam podrywana na majeranek, ale co tam, każdemu się zdarza pewnie.
Usiłowałam dyskretnie zwiać Trenerowi do Sklepu z Myszami, ale mnie w ostatniej chwili złapał - w sumie słusznie, bo pewnie bym a) ryczała, b) wróciła do domu z naręczem Mysząt, a najpewniej jedno i drugie, bo weź człowieku popacz maleńkie Myszy i nie kup którejś. Ja bym od razu kupiła.
Na pociechę mam w salonie wystrój typu "pożar w burdelu" bo pochowałam do lodówki to, co powinnam, a reszta pozalodówkowa leży i czeka aż mi siły wrócą. W perspektywie mam przekształcenie kilograma bladych śledziowych tuszek w śledzie w occie, normalnie wieczór jak z bajki przede mną. Znikąd pomocy, bo Trener Osobisty coś nagłaśnia, jutro dla odmiany też a i weekend nie zapowiada się lepiej, co i tak jest niczem wobec faktu, że we wrześniu Trener ma wyjazd firmowy a potem jedzie z kolegą Sz. (pozdrawiam) przygotować jachty na zimę. Zrobię chyba imprezę z czipendejlsami i tańcem na stole bo co będe tak sama siedziała.
Jako rekompensatę za samotne tarzanie się w rybich wątpiach dostałam odnóża wieprzowe, poważnie. Dopisuję je do Listy Prezentów Romantycznych obok mini-wiertarki i 0,7 Wyborowej i planuję przeobrazić się w Gospodarną Dorotkę, która zatrze ciepłe rączki i zrobi zimne nóżki.

Wczorajszy odcinek Gry o Trony zostanie zrelacjonowany jak mi wena wróci, bardzo meczące są zakupy. Powiem tylko, że Jon Ptyś Snow nadal nie współżył, no szkoda, szkoda, ale jakoś tak wyszło, za to go złapali źli ludzie bo go ta ruda małpa zwiodła, oby wdepnęła w klocki Lego na bosaka. Zwierzątek sporo też wczoraj obejrzałam, ale akurat niczego ciekawego do Afryki nie rzucili, same standardy, lwy i krokodyle oraz o tym, że zebry są strasznie durne jednak. Poważnie, jedno małe zebrzę chciało wykonać kilka mistrzowskich podskoków ale gdzieś po drodze sprawa się rypła chyba, bo wpadło do błota i ufafluniło się od kopytek po czubki uszu, a potem ledwie z tego wypełzło. I nagle okazało się, że jego stado go nie rozpoznaje. U mojego gatunku jak się smarkacz zawieruszy i brudny wróci to się go wita we łzach, daje klapsa a młode wrzuca się do wanny grożąc, że jak ojciec wróci to sobie z nim porozmawia, a potem się mu nie daje deseru i po sprawie - od razu mówię, że zebry tak nie mają. Młody nie wyglądał najlepiej i nie pachniał jak powinien, więc stado usiłowało go odszturchać kopytkami i unikało interakcji. Dzięki stosownym afrykańskim bogom spadł deszcz, młode w nim pobrykało i zaraz okazało się, że paczcie, paczcie, toż to nasz Zygfrydzik, że też Cię nie poznalim. Głupie są zebry i nie rozpoznają się po głosie chyba.

Dziś będą obrazeczki o rzeczach zaginionych - gdyby ktoś szukał kasy fiskalnej, plastrów nikotynowych najgroźniejszego dziecka czy pomysłu na kolację, to już nie musi, nie ma za co. Miłego dnia Państwu, cieszcie się czwartkiem bo jutro zaczyna się weekend i trzeba będzie być towarzyskim, zbierajcie siły.

czwartek, 30 sierpnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/08/30 16:24:22
Ja wyczytalem dzis co nastepuje i nie moge jakos przejsc nad tym do porzadku dziennego: Pacjenci oceniają jako mniej nieprzyjemne zabiegi kolonoskopii różniące się od zwykłych zabiegów kolonoskopii wyłącznie tym, że trwają od nich o 3 minuty dłużej, w czasie których kolonoskop pozostaje nieruchomy w jelicie pacjenta.

-
2012/08/30 16:26:24
Jak dobrze pójdzie, to dzisiaj po RAZ OSTATNI jedziemy na Ochotę ogarnąć resztki naszego dobytku i odkurzyć, i moja noga więcej w tym mieszkaniu nie postanie. I znaleźli się chętni na wynajem, yatta! Czterech studentów, od zaraz, na pewno na rok, trzymaj kciuki, żeby umowa została pomyślnie podpisana, w weekend mają przyjechać teściowie z jakimiś meblami.
Myślę, że dzisiaj napocznę już nieco zbliżający się weekend kieliszkiem czerwonego wina, bom nabyła wczoraj drogą kupna i bardzo mię kusi opis na butelkach. *^o^*
-
2012/08/30 16:28:21
Brahdelt - bardzo mocno trzymam kciuki i ciesze się szczerze, że macie Ochotę za sobą, uff.
Jakie wino kupiłaś? Za mną chodziło białe, wybrałam Labirynth, jakieś nagradzane nawet i podobno pyszne, i mam to nowe czerwone Desperado :-)
-
2012/08/30 16:33:58
Brezly - nieco wstrząsające.
:-))
-
2012/08/30 16:44:51
nie vierrrrrpie zakupow, zadnych! niestety musialam ruszy odwlok do szweckiego sklepu, na cztery litery - nie mylic z LEGO - bo choc swiecie wierze w gusta mojego meza, szafe jednak chcialam, znaczy jej zycie wewnetrzne, wybrac ja, a jak juz bylam, to i lampe przeslicznej urody zobaczylam i nabylam :)))
no i potem juz w domu, wymsklo mi sie, ze pojade pojutrze razem z Miskiem na zakupy jedzeniowe, bo mam przeciez czas, ktory mi Misiek wygospodarowal, dokladajac do nowego odkurzacza pania ... coz bylo robic, obiecane rzecz swieta, teraz to bede czymac gebe na klodke i w razie co zaczne robic juz dla Darii szpilki ;)))
-
2012/08/30 16:48:19
Margo - bardzo dobrze Cię rozumiem, choć do Ikei jeżdżę bez większego marudzenia, za to zakupy ciuchowe to wymysł szatana, jedzeniowe duże robię raz w m-cu, ale jutro jeszcze targ i ruszam z przetworami, czeka mnie baśniowy weekend ;-(
Jedź, będziesz miała z głowy, szpilki możesz tak czy siak machnąć ;-)))
-
2012/08/30 16:51:57
boszsz śledzie fuj, świńskie nogi jeszcze gorzej, niełatwy wieczór przed Tobą dzieweczko, a le darowanemu koniu, jak to mówią, stomatologa się nie wzywa ;) Jak juz będziesz wiedziała, kiedy te szympandejlsy to daj znać, przyjadę z mojego Śląska (bo jak powszechnie wiadomo, wszystko co na wschód od Szczecina to Śląsk ;))) i posiedzimy se same, bo kto bogatemu zabroni. A teraz idę poszkolić trochę, bo uznałam, że muszę ich wykończyć, a potem pojechać na wczasy odchudzające ;)
-
2012/08/30 16:57:13
Berberysie - ojtam ojtam, jedno i drugie dobre i zdrowe (zimne nóżki zwłaszcza, ortopeda bardzo polecał), może się przekonasz kiedyś ;-)
Jakieś terminy mi Trener podawał, ale tyle tego, że nie zapamiętałam, mógłby mnie w sumie zabrać ze sobą a nie zostawiac w domu z 10 litrami spirytusu, ale phi, nie to nie, jakoś to będzie ;-))
Co do szkolenia - pokaż tym leszczom! ;-))
-
2012/08/30 17:02:51
wieczór ze śledziami? brzmi intrygująco! ;>
-
2012/08/30 17:10:09
Sophie - prawda? Aż nie wiem, w co się ubrać, taka okazja wyjątkowa! ;-))
-
2012/08/30 17:41:03
Znowu nachodzi mnie teraz na wina czerwone, kupiłam bułgarskie Mezzek - odmiany Syrah i Mavrud, opisy na butelkach mają niesamowicie smakowite, dzisiaj jedno na pewno wypróbuję! *^v^*
O przepisach pamiętam, ale musiałam w trakcie dnia pojechać na Ochotę pokazywać mieszkanie... Jutro mam nadzieję zajmę się wreszcie na spokojnie SWOIM domem i przetworami, i wpisem na bloga z przepisami. ^-^*~~
-
2012/08/30 17:42:40
Berberys mi o świńskich nogach przypomniał, dawno nie jedliśmy, czas ugalaretnić! ~*^o^*~
-
2012/08/30 17:47:01
Brahdelt - to prosze o recenzję, planuję romantyczną kolację przy świecach,a co! ;-)
Po przepisy będę zaglądała, a świńóżki już się gotują, zrobię tę galaretę i będę miała z głowy, raz na jakiś czas trzeba zrobić nóżki, bigos i fasolkę po bretońsku, dzięki bogom nie co miesiąc, boby mi się nie chciało pewnie ;-)
Świetne coś z soczewicy mi wyszło i opiszę Ci później w mailu :-)
-
2012/08/30 19:47:08
Jon Ptyś Snow nadal nie współżył

Może on coś nie teges? (nie oglądam to wypowiadam się jak o oswajaniu burunduków przez Buriatów)
-
2012/08/30 20:24:33
Ale co ten dzieciak w tym zeszycie ma, to się można tylko domyślać;)
-
2012/08/30 21:24:29
wracam i co ja paczę? plaga świńskich nóg się rozprzestrzenia, a zaproszenia na 10 litrów szpirtu jak nie było, tak nie ma ;)))
-
2012/08/30 22:39:08
Berberysie, nie mam gdzie postawić tych dziesięciu litrów szpirytu, wszędzie stoją torby z rzeczami przeprowadzkowymi (bo nie mam żadnych szaf...), tylko mam gruby słój na oknie, w którym pływają owoce i cukier i rum, i należy wszystkiego dopełnić, co w dniu jutrzejszym uczynię! *^o^*
-
2012/08/30 23:44:40
Bartoszcze - on wygląda jak panna nieco wąsata, ale rzewna, niemniej przedstawia się go jako samczyka, czyli osobnika z frankfurterkiem i nie wiem, czemu go nie używa, żenić im się nie wolno ale nie przypominam sobie, żeby nie mogli tarła odbywać.
Może mu zimno było i nie chciał sobie sempiterny odmrozić, bo okazja, co mu się trafiła, była na mrozie.
;-)
-
2012/08/30 23:45:16
Alicjo - strach sprawdzać ;-))
-
2012/08/30 23:46:27
Berberysie - zaproszę, niech tylko wiem, co i kiedy robię, w dodatku pojawił się pomysł, żebym ja z nimi na te jachty jechała (i z drugimi 10 litrami, bo przeesz pić tam coś trzeba, żeby nie uświerknąć), no nie wiem, jestem wrażliwa jednak.
;-)
-
2012/08/30 23:47:16
Brahdelt - uwierzysz, że nadal mam tę zdobyczną dziką różę? Trener uznał, że sobie ją utrwali w procentach, co mnie cieszy, bo tylko mi zamrażalnik zajmuje aktualnie.
:-)
-
2012/08/31 02:18:13
A zakupy robić miesięczne? Zdalnie przez trenera?
-
2012/08/31 10:46:01
A widzieliście zaćwierkanego cicika? W takim lekkim szoku chyba jest biedaczek, ale może mylne wnioski wyciągam na podstawie tych wielkich oczu ;) Nasza specjalistko od przyrody mobilnej, czy też odnosisz wrażenie, że wielkie emocje nim w środku targają i delikatnie nie ogarnia rzeczywistości? Na pewno jest mu ciepło, ale coś mu ciągle ćwierka, no i czy tego się czasem nie je? Z drugiej strony, to bardzo dobrze wychowany cicik, skoro nie krzywdzi małych puchatych :)
-
2012/08/31 12:29:03
Ja już prawie nie mam tamtej zdobycznej dzikiej róży, Robert wyjada na potęgę i już rozważa, skąd wziąć następną w tym roku. ^^
-
2012/08/31 14:25:54
James - nie bardzo wierzę w taką jakość towarów dostarczanych po zamówieniu przez net, jaką zapewniam wybierając je sama albo Trenerem, który robi zakupy idealne i potrafi wybrać to, co najlepsze. Raz w miesiącu się pomęczę, życie to nie bajka ;-)
-
2012/08/31 14:26:22
Emilyann - ten cicik chyba zarzucił coś nielegalnego i smoki widzi ;-)
-
2012/08/31 14:27:27
Brahdelt - zostawiłam Ci dzikoróżaną msg. Przywlokłam do domu pół targu - pomidory mailnowe po 2,99, bosko, teraz tylko musze przedrzeć się przez siaty na drugą stronę salonu, gdzieś pod stertą kurek są słoiki...;-)
-
2012/08/31 15:23:34
Nie wiem, czy się cieszyć na powtórkę z rozrywki obierania czy zmartwić... Może jednak zróbcie tę nalewkę, co? *^o^*
Ja pod Halą kupiłam limę po 2 zł, podobno najlepsza na przeciery chociaż malinówki też słodziutkie. Jadę po nową partię we wtorek, chyba, że juro będzie deszcz. Bo jak będzie deszcz, to nici z wyprawy samochodem po jabłka na działkę (brak wycieraczki), a wtedy pojadę z wózeczkiem na duży bazar na Ursy i zobaczę, co tam dają (a bazar działa tylko w soboty).
-
2012/08/31 15:24:22
Acha, przez net kupowałam znane mi oczywistości (wodę w bańkach, papier toaletowy), ale warzywa i owoce to ja muszę dotknąć i powąchać. *^v^*
-
2012/08/31 15:29:40
Brahdelt - mam w domu 20 litrów spirytusu w tej chwili, coś z niego zrobić trzeba, ale jakoś nie kojarzy mi się dobrze smak dzikiej róży w nalewce, więc nie wiem, czy ją wykorzystamy, za to miejsce w zamrażalniku bardzo by mi się przydało. Niech Trener zadecyduje, jak mu się nie będzie chciało w owockach babrać to wyślę je Przystojną Pocztą w jakiś ustalony z Tobą dzień.
Bosz, ile mam warzyw, oszaleję tu niewątpliwie.
:-)
-
Gość: Zulka, 79.162.97.*
2012/09/01 15:39:33
Mnie niedawno na smalec podrywano...
-
2012/09/01 15:45:17
Zulko - a skutecznie? ;-)) Mnie jeden przystojny pan na targu podrywał kiedyś na słoninę, poważnie, dostałam pół kg słoniny jako gratis do zakupów ;-) Inna rzecz, że pan sympatyczny, ale niestety palący, a to dyskwalifikuje niezależnie od całej reszty :-)
-
Gość: Zulka, 79.162.97.*
2012/09/01 15:51:22
Nieskutecznie, bo pan był z tych lekka przechodzonych. To było tuż po moim powrocie z Mazur. Podejrzewam, że stąd zaczepka, że jakaś aura uduchowienia za mną się snuła i dobrze mi z oczu patrzyło. Po wczorajszo-dzisiejszej imprezie już mi nie patrzy...
-
2012/09/01 15:56:48
Zulko - lepiej być przez chwilę samotnym i poczekać na właściwą osobę niż wpakować się w coś skazanego na porażkę, skoro nie rokuje już na tym etapie - i wiem, że to wiesz.
:-)
-
Gość: Zulka, 79.162.97.*
2012/09/01 16:08:41
Wiem(y) to :)
-
2012/09/01 16:09:49
Zulko - no! :-))