squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Myszokracja.

Tytuł na wypadek, gdyby ktoś się zastanawiał, kto w moim domu rządzi. Otóż jest to, oczywiście, Mysz, a od kilku dni rządzi bardziej, bo wszystko kręci się wokół niej.
Mysz jest po dość poważnym zabiegu, w którym zresztą braliśmy udział, nie było lekko ale Mysz zniosła go świetnie, była bardzo dzielna i napiszczała na panią doktor dopiero pod koniec, kiedy miała serdecznie dość leżenia na pleckach. Została ozastrzykowana, zdezynfekowana, przeproszona a w transporterku dostała niewielkiego, osobistego ataku furii po czym zasnęła w dłoni Trener Osobistego. Trener, przypominam, jest tu bohaterem pozytywnym, bo głaszcze, kizia i ma wielkie, ciepłe dłonie, ja występuję jako czarny charakter, taki od dezynfekcji i innych nieprzyjemności.
Ponieważ bogowie skonstruowali mnie tak głupio, że jak mi choruje bliska istota to nie jem i nie śpię bo mnie ze stresu blokuje i się zamartwiam trochę sobie teraz odpocznę korzystając z tego, że Mysz Chrobra wstała, uczesała uszy, zjadła obiad, obiad, obiad i obiad, pobiegała przez chwilę i poszła spać. Jeśli zabieg się udał mamy kłopot z głowy i nie będzie potrzebna powtórka pod narkozą, oby, bo Mysz ma prawie 2 lata i ryzyko, że coś się spiórka, jest spore.
Dziękuję Wam ogromnie za wszystkie kciuki, ciepłe słowa, smsy, maile i wszelkie inne wyrazy sympatii - w pełni zrozumiałe, wiadomo - dla Księżniczkyszy. Jest niesamowicie dzielna, silna i tolerancyjna, czego dowodem jest to, że nie upierniczyła pani doktor rąk na wysokości ramion a ja po porannej dezynfekcji nadal mam czym pisać, bardzo uprzejma jest moja Mysz. Jestem tak dumna, jak zmęczona - to oznacza wielkie pokłady dumy i ulgi, że, odpukać, wszystko wraca do normy. To ja też sobie wrócę, cóż mi znowusz szkodzi wkącu, a potem wyszaleję się wdzięcznie na Waszych blogach i ponadrabiam zaległości.

Gdyby ktoś wątpił w to, czy da się wyhodować na balkonie cukinie to może sobie dać spokój, mam kilka cukiniąt oraz zdjęcia tychże. Mam też kilka nowych papryczek, chili kwitną i owocują, mam śmieszne ogórki i nie wiem, co jeszcze, bo bywałam ostatnio na balkonie w stanie rozkojarzenia.

Dzięki wielkie jeszcze raz, jesteście superskuteczni, proszę o jeszcze trochę trzymania kciuków za to, żeby zabieg okazał się sukcesem i nie trzeba było Myszy operować pod narkozą - wygląda jak mysi smarkacz ale ma prawie 2 lata, to poważny wiek u Myszy.
(Omaszcilos, poważna notka, od wieków mi się to nie zdarzyło, no ale nic, naprawię to, jak się wyśpię, bo takie zwierzątka wczoraj oglądałam że nie mogłam uwierzyć w to, co paczałam.) Miłego dnia Państwu, mam nadzieję, że nieźle znosicie brak kciuków, oddam jak tylko puszyste wróci nam do zdrowia.

PS. Wczoraj Trener Osobisty wybiera się do pracy i czegoś szuka. Domyśliłam się, że okularów, znalazłam, podaję i rzucam z przekąsem :
 - Ciekawe, jak byś bez okularów samochód prowadził.
 - Spokojnie - zrelaksował mnie Trener Osobisty - zatrzymałbym się gdybym zobaczył przed sobą poprzeczne poruszające się szybko smugi.*
Oszaleję tu kiedyś, zobaczycie.

 

* Trener ma niewielką wadę wzroku ale nie przepuści żadnej okazji, żeby doprowadzić mnie o kroczek bliżej ku nieuniknionemu oszaleniu.

piątek, 17 sierpnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/08/17 16:07:16
Zawsze możesz oszaleć "tam" ;]
-
2012/08/17 16:10:47
Bagienny - "To jest wspaniała rada! Pycha!" ;-))
-
2012/08/17 16:15:20
To by było nawet logiczne, bo "tu" rządzi Mysz, to przecież nie oszalejesz pod jej rządami:-)
-
2012/08/17 16:16:46
Bartoszcze - skąd, wcale, ani troszenieczkę nie jestem przecież wstępnie obłąkana na punkcie Myszy i kwestii z nią związanych ;-))
-
2012/08/17 16:25:13
lubie to! :))))))))))
-
2012/08/17 16:27:29
Margo - oj, ja też, bardzom dumna z Myszęcia, oby wyzdrowiało :-))
-
2012/08/17 17:31:48
Leciutkie uff i kciuki dalej czymane:). Ja osobiście zakochałam się w zołzie i wszelkie tematy futerkowe dotykają mnie jeszcze milion razy bardziej niż zwykle (czyli również oszaleję, solidarnie z Tobą "tam"). Jak oszaleję zupełnie, to zołza zostanie zaadoptowana mimo wszelkich możliwych niesprzyjających okoliczności.... Pozdrawiam i ślę wszelkie najlepsze energie;).
-
2012/08/17 17:47:28
No to robimy małe ufff... wypuszczając trochę pary z ulgą i trzymamy dalej kciuki, żeby się dobrze dokończył ten proces ozdrowieńczy.
Swoją drogą, to ja tez z tych, co to spać i jeść przestają, jak im zwierzak choruje. Ja wiem, że to strasznie zabrzmi, ale choroba Ślubnego mniej mnie stresuje niż niedomagania Małego. Bo Ślubny to powiem, co mu, gdzie go boli i strzyka i czy mu po lekach lepiej. A zwierzak to ni huhu. Odpukaj mi w jakieś niemalowane u siebie, bo Mały przysparza mi bardzo niewielu zmartwień chorobowych i oby tak zostało.
-
2012/08/17 17:54:05
nie szalej bardziej, bo ciężko będzie nadrobić ;)) do pracy przecież trzeba chodzić jakoś ;))) MYSZ MIÓD MALINA ;)))
-
2012/08/17 17:57:25
Mouse - a zołza to kto? Muf mi zaraz! Dzięki za kciuki, Mysz dostała właśnie glukozę i odpoczywa, nie udało się podać antybiotyku i w panice dzwoniłam do lekarzy z mnóstwem pytań, strasznie to wszystko wykańczające i biedna moja Mikromysz :-/
-
2012/08/17 17:58:34
IK - dziękujemy, Mysz energiczna i wyrywa się jak jaka gupia, zdrowie Księciunia zapewnione poprzez solidne odpukanie w niemalowane, specjalnie polazłam niemalowanego szukać ;-)
-
2012/08/17 17:59:51
Berberysie - jak tu nie oszaleć kiedy dwie osoby nie są w stanie podać dziko miotającej się Myszy zastrzyku, z jednej strony radość, bo Mysz odzyskuje siły, z drugiej kolejne zamieszanie za nami a Mysz urażona. Wzdych oficjalny.
:-)
-
2012/08/17 18:38:37
zołza na zdjęciu włala:
sztukamruczenia.blog.pl/
nietrudno się domyślić, która to. choć najchętniej obie... niech mnie ktoś palnie w łeb, zanim zrobię coś gupiego!
-
2012/08/17 18:40:14
A Mikromysz zdrowiejszysz i oby tak dalej. Stres jest odwrotnie proporcjonalny do rozmiaru zwierzaka, wiadomo ;). Kciuki wciąż w użytku!
-
2012/08/17 18:43:31
Mouse - jakbyś wzięła obie toby się nie nudziły pod Twoją nieobecność, do tego już się znają i lubią, poza tym jak się jeden kot zmieści to i drugi też, kuwetkę i tak trzeba kupić, karma to nie jakiś luksus, do weta kociego podam Ci najlepsze kontakty...Stworzenie domu zwierzętom to nie głupota, zastanów się nad obiema, zawsze to więcej futra do głaskania :-))
-
2012/08/17 18:44:32
Mouse - oby to był finisz już, jestem wyczerpana i zestresowana, że się futrzaczek meczy i denerwuje, to najlepsza Mysz świata, powinna być zupełnie szczęśliwa :-)
-
2012/08/17 18:55:32
Dwie to w ogóle marzenie (wtedy choć jedno futro da się pogłaskać, bo Gryzia nie rokuje;). Tylko nie wiem, czy nie wyrządzę im więcej krzywdy, niż pożytku - ciągle w tarapatach, ciągle w rozjazdach, wieczne przeprowadzki... Ale tak bardzo chcysz (od chce mysz)! Są cudne! :) Mysz Chrobra udowadnia swą chrobrość niezmierną! Jest najlepsza! Kiedy ostateczne ozdrowienie/zakończenie terapii jest planowane?
-
2012/08/17 18:59:15
Teraz już z górki, ale jak nie nadrobisz z blogami, to Cię będę musiała zjeść i Mysz nie będzie miała czarnego charakteru w domu, co być może nie jest złym pomysłem.
Też mnie rozwala choroba w domu. Na kawałeczki. Od 2ch tygodni pakuję w kota tabletki na wątrobę, więc jakby tego... rozumiem.
-
2012/08/17 19:00:13
Mouse - dwa koty to gwarancja, że nawet, kiedy wyjedziesz, nie będą samotne - kolega miał koteczkę, jedną, ciągle wyjeżdżał i zwierzątko po prostu zwariowało z samotności i stresu, wyjeżdżając byłabyś spokojna o to, że koty mają siebie, inaczej trzebaby poprosić o opiekę kogoś, kto się kotem zajmie trochę bardziej, niż tylko dając karmę. Gryzia może i nie rokuje teraz, ale dobry dom i podejście mogą zdziałać ciciczne cuda. Prześliczne są obie :-)

Mysz nas zestresowała i śpi snem dzielnego, spracowanego zwierząteczka, oszaleję tu kiedyś.
;-)
-
2012/08/17 19:01:43
Dario - już paczam i czytam, zaczęłam się wypiskiwać nawet, nie jedz mnie, jestem milusia ;-))
Dużo zdrowia dla kota, przekaż głaski, mam skuteczne kciuki, oby pomogły.
:-)
-
2012/08/17 19:08:04
Zapomniawszysz!!! Mam dla Was z dalekich stron absolutnie-niepraktyczny-za-to-śmieszny upominek. Tylko nie wiem, jak przekazać. ;)
-
2012/08/17 19:11:53
Mouse - kocham niepraktyczne upominki, coś wymyślimy a ja się odwdzięczę wespół z Myszem ;-))
-
2012/08/17 19:39:00
Piskaj, piskaj:)
Ale wiesz, jak milusia, to pewnie smaczna...
No wpycham mu essentiale, nawet łyka, więc musi być dobrze. Poza tym moc kciuków działa:)
-
2012/08/17 19:44:41
Dario - jesli łyka, do tego skubie jedzenie, pije i myje się to wszystko na dobrej drodze, macie moje kciuki, Mysz się dorzuci jak skończy jeść skórkę chleba ;-))
A ja jestem milusia, ale jadowita, nie rób sobie źle ;-)))
-
2012/08/17 20:11:10
jak pozre w koncu schabowego, bedzie dobrze calkiem ... o TOBIE mowie :))))))))))))

oj cieszemsiem, ze rownowaga zachowana jest! :D
-
2012/08/17 20:15:44
Nie oszalej, bo mysz rekonwalescencyjnej opieki potrzebuje:) Nie byłam ostatnio, to dziś się dowiaduje, że mysz zabieg miała. Ale piszesz, że wszystko dobrze... no to dobrze:)
-
2012/08/17 20:18:00
Margo - piekę kurczaka a dość boskiej marynacie ;-), Mysz się trochę opchała i śpi, jakoś się wszystko powoli uspokaja ale i tak do poniedziałkowej kontroli będę niepewna co się dzieje i mam nadzieję, że już nic :-)
-
2012/08/17 20:19:21
Alicjo - ano, coś jej się zrobiło pod pyszczkiem i to dawno temu ale wylazło dopiero kilka dni wstecz, trzeba było usunąć, biedna ta moja Mysz, co chwilę sobie coś funduje, ale jest warta każdego wysiłku, byle tylko żyła i miała się dobrze i puszyście ;-)
-
2012/08/18 00:26:59
No proszę, Pani na Włościach zdrowieje, to i notka jak dla ludzi, a nie takie bylezestresowaneco;) Bardzo się cieszymy całym domem i spokojnie czekamy do poniedziałkowej kontroli, co to jest - jeszcze trzy dni bez kciuków:)

I widziałam ten komentarz o zdjęciach przyrody balkonowej - nie żebym wykonywała jakieś zachłanne, nerwowe ruchy, ale tak wiesz..;)
-
2012/08/18 00:28:04
Mouse - miałam jednego kota, teraz mam dwa, specjalnie zdecydowałam się na takie rozwiązanie ze względu na Młodą, która ma bardzo dużo zajęć poza domem i moją pracę - polecam brać podwójnie! Dużo wyjeżdżam, nie zawsze ma kto do nich zaglądać gdy mnie nie ma - ale są razem i mają co robić. Nie niszczą, bo się nie nie nudzą. Mają się z kim pobić i o kogo zadbać, bardzo dzielnie wylizują sobie nawzajem uszy. Stawiam dwie kuwety, przemysłowe ilości suchego, dwie miski wody - i dają sobie radę przez dwa-trzy dni, jeśli trzeba. A czasami niestety trzeba.
Fajne kociaki, oswoją się, to i charaktery im się trochę ułożą, chociaż niektóre koty zostają takie trochę "niedotykalskie"..
-
2012/08/18 00:35:10
Sakurako - własnie odbyliśmy karmienie z pipetki i zastrzyk z glukozy. Mysz ma chyba prowansalskie korzenie, w tym skłonność do przesady i żywą gestykulację - dramatyzowała jakbyśmy jej chcieli zrobić rozległą amputację. Nie cierpię tak jej karmić i nawadniać ale nic nie poradzę, musi wrócić do formy jak najszybciej. Kulka pod pyszczkiem jeszcze nie wchłonięta i przeszkadza, ale dzielny Puszucik skubnął trochę ziarna i brokuła więc zainteresowanie jedzeniem jest, myje się, jakoś się to wszystko, odpukać, układa. Mysz jest superdzielna, genialna, prześliczna i uwielbiamy ją, warto o nią dbać żeby żyła jak najdłużej w zdrowiu :-)

Co do przyrody - postaram się jutro zrobić kilka nowych zdjęć - w tym zbliżąko chili Ciliegia, bo jest piękna i jak polakierowana - i wrzucić razem z wczesniejszymi, trochę skołowana jestem przez zmęczenie ale ponadrabiam w końcu.
:-))
-
2012/08/18 00:36:03
Co do kotów - też miałam dwa, Myszy to samotniki i wolą być same ale koty nie powinny się nudzić :-)
-
2012/08/18 01:52:01
Squirk - Wy też jesteście bardzo dzielni:) Tyle dni stać na palcach - dobrze, że wreszcie trochę odpoczywacie:)
Wiem jak to jest podawać lekarstwa i nawadniać opornego zwierzaka, wiadomo, że dopilnować trzeba, a serce się kraje, kiedy napotyka się na taki opór. Faktycznie z ludźmi jakoś łatwiej, wytłumaczysz, dostaniesz odpowiedź i opis samopoczucia.. Kot mi już przeszedł przez kilka poważnych akcji, nie spałam w ogóle i nie jadłam, tak jak Ty, Daria, Intensywna.., tylko co chwila biegałam sprawdzić, jak sobie radzi. Może my jesteśmy jakieś dziwne..? Są ludzie, którzy się nie przejmują, ja tak nie potrafię.

Wspomnienie mnie dziabnęło: to było wtedy, gdy już się przeprowadziłam, a moja ukochana, wychowana od małego szczeniaczka Psina została z moimi Rodzicami i Siostrą. Moja Mama dzwoniła do mnie kilka razy tego dnia, z jakimiś bzdurami, rozmawiałyśmy o niczym, a później wieczorem zadzwoniła i przez łzy powiedziała mi, że Lora się rozchorowała, że bardzo szybko, że najprawdopodobniej trucizna, że wet stawał na głowie, ale nic nie dało się już zrobić.. Pamiętam, że nogi się pode mną dosłownie ugięły i tak zjechałam plecami po kafelkach na podłogę, prawie nie mogąc oddychać, coś tam powiedziałam w kierunku pokoju.. A wtedy mój ByłyniedoszłyMąż bąknął: -Ale co tak histeryzujesz?! Przecież to TYLKO zwierzę..
Nigdy wcześniej i nigdy później nie byłam bliżej rozszarpania drugiego człowieka gołymi rękoma.

I qrde będę się przywiązywać! Nawet jeśli to tylko zwierzę!

O jak się bojowo poczułam!:))) Jeśli macie kogoś do rozszarpania - to ja mam przypływ odpowiedniej energii:))
-
2012/08/18 03:37:00
Sakurako - uwielbiam Twoje komentarze i z całego serca cieszę się, że do mnie zajrzałaś i zostałaś, nie potrafię opisać, jak dumna jestem z tego, jak niesamowitych ludzi mam szansę poznawać dzięki blogowi, za mną i przede mną ciężkie dni a jednak w tej chwili siedzę i ciesze się jak dzieciak :-)
U nas to jest tak, że ja pracuję z domu, ale Trener Osobisty w firmie, do tego w weekendy nagłasnia imprezy, ja moge trochę na czas mysiej choroby zwolnić ale on musi się wysypiać, ile się da robimy przy futrzynce razem. W tej chwili wygląda to tak, że Trener wraca, Mysz dostaje zastrzyk z antybiotykiem i jest karmiona z pipetki, o północy dezynfekcja, pipetka, przeciwbólowe a potem cała noc moja, tzn. nie śpię tak długo, jak długo mi sie organizm nie buntuje, zwykle do 6-7 rano, wtedy nastawiam budzik na co pół h, potem wstaję i jest normalny dzień, trzeba zająć się domem, załatwić pisaninę, gotowanie, wszystko jak zawsze. Potem wraca Trener i powtóreczka. I tak sporo odpuściłam, wcześniej normą przy chorym Myszu była pobudka co kwadrans ;-) Trener i Mysz są nawzajem swoją wielką miłością i jest sporo kiziania się noskami i wzajemnego podziwiania - dlatego wiem, że i jedno, i drugie to miłość mojego życia :-)
Mysz spędziła własnie upojny kwadrans w miseczce z ziarnem, miseczce z serkiem homogenizowanym i tartym jabłkiem, uczesała się ślicznie, umyła łapki i poszła spać, wracam przed TV, "Wielkie wesela amerykańskich Romów" wyrywają z kapci ;-))

-
2012/08/18 08:05:45
Rządy Myszy jedynie słusznymi rządami!
I dobrze, że tak objaduje, bo znaczy się ku lepsiejszemu idzie na zdrowie.
Pozdrawiamy!
-
2012/08/18 09:52:42
Sakurako - słyszałam już o tym, że kotom lepiej, gdy są dwa. Jeśli sprawa się powiedzie wezmę dwa zdecydowanie! Tylko na razie czekam na odpowiedź landlady. Bardzo możliwe, że wolałaby, żebym nie miała kotów. Czekam. Jeśli się jednak zgodzi, chyba nic nie powstrzyma mnie już przed wizytą u Jany ze sztukimruczenia. Byłoby bosko!
-
2012/08/18 10:06:39
AnnoMario - przed chwilą Mysz wchłonęła sporo Gerberka - nie żeby chciała, po prostu ją podtuczamy troszkę, w ramach protestu poszła do miski pełnej ziarna i utknęła tam, bardzom dumna, co za piękna, Chrobra Mysz ;-)) Oczywiście, że mysie rządy rządzą ;-))
-
2012/08/18 10:07:44
Mouse - trzymam kciuki i, mam nadzieję, zaglądające tu niesamowite osoby też je trzymają - dali radę z Myszą, z Twoimi kociakami też się powinno udać, niby kaliber futrzaczka większy, ale kciuki magiczne :-))
-
2012/08/18 10:28:42
jeden kot, to sierota, absolutnie musza byc dwa...no a ja mam rozgryzke, bo Merlin mllody, Tigerka babcia i temperamenty im sie nie zgadzaja, jak zyla Kicia, ktora byla prawie rowiesniczka Tigry, mialy zalozona koalicje przeciw Merlinowi, wtedy i one byly zadowolone i Merlin szczesliwy, teraz jakby wziela rownolatka, Merlin by sie cieszyl, a Tigra bylaby w ciaglym stresie...tez przed urlopem mialam nieprzespane noce i widzialam juz Tigre na marach, ale to do niej tak niepodobne, zeby sie poddac, ze specjalnie sie jej ozdrowieniu nie dziwilam...no a poza tym strata dwoch kotow, w ciagu pol roku, ktore sa u mnie dwanascie lat, to straszliwa katastrofa by byla!
-
2012/08/18 10:32:25
Margo - takich trzech kotów, jak Ty masz dwa, to nie ma ani jednego ;-))
Mouse jest już przekonana, mam nadzieję, do dwóch, teraz pozostaje nam trzymać kciuki żeby landlady zgodziła się na futrzaczki, oby sie udało, w Mousich łapkach koty miałyby raj na ziemi, Mouse jest bardzo prokocią osobą :-)
Nie ma tam gdzieś za Tobą Darii ze szpadlem? Boję się wychylać, paczałaś te groźby najpewniej trochę karalne u Berberysa? Żyję w stresie...
;-)))
-
2012/08/18 10:35:46
paczalam, ale ja sie nie boje, i tak bede krzestnom ;)))

mam nadzieje, ze Mouse nie skonczy, jak moje Straszne dziecko, z dziesiecioma kotami :)))))
i jednym koniem oraz psem :))))
-
2012/08/18 10:38:24
Margo - nie boisz się? Jak będzie miało takie oczy na pół twarzy, jak mamusia (serdecznie pozdrawiam, mimo szpadla) to trochę strach podejść, bo zauroczy ;-)))
Mouse sporo podróżuje, więc byłoby świetnie, jakby się z kotami udało, miałyby siebie nawzajem, zawsze to miło miec kogo przytulic i sprać, kiedy pani wyjedzie ;-)
-
2012/08/18 10:54:19
kupie gowniarzowi okulary sloneczne :)))

gdybym tak podtozowala, to chyba jednak nie chcialabym zwierzaka, teraz zapierdalam jak wol i Merlin straszliwie teskni za mna, bo nic ze mnie nie ma, no nie mam np sily ganiac w berka po 12h roboty ;)
z psa zrezygnowalismy z wielkim bolem, ze o koniu nie wspomne :(((
okropienstwem jest bycie niewolnikiem pracy! Misiek ma termin do konca roku, zeby wygrac w totka i ja nie zartuje :)))
-
2012/08/18 10:59:54
Margo - a mogłabyś go przycisnąć, żeby dla mnie też trochę wygrał? ma Ciebie, czyli los jest po jego stronie, spokojnie można go po losy wysyłać - niby mojego też, bo ma mnie, ale znów coś gdzieś nagłasnia i może wpadnie jutro po gitarę, więc szukam alternatyw ;-)))
Mouse, jestem pewna, tak to zorganizuje, żeby futra same nie siedziały długo, ostatecznie oficjalnie oświadczam, że będę jeździła i bawiła pod Jej nieobecność jeśli tylko Mouse zechce - sama mam tylko dwie osoby, którym ufam az tak, żeby dać im klucze do mieszkania i dostęp do Myszy, więc sprawa poważna. Na razie trzymamy kciuki za to, żeby landlady zgodziła się, żeby Mouse miała Cats :-))
-
2012/08/18 11:03:55
Po pierwsze - uodparniałam się na jad małymi porcjami, po drugie - złego złe nie weźmie:PP I tak, jestem uzbrojona, więc banie się jest właściwą postawą:P
-
2012/08/18 11:09:06
Dario - niech no tylko kawę wypiję....



....to i tak zasnę, wyglądasz jak anioł (tylko ze szpadlem, ale na plaster komu harfa, kijowe są harfy) i jakoś sobie z lękiem poradzę a na chrzcinach stanę za Margą, Marga wszystkich rozbroi ;-)))

-
2012/08/18 11:25:24
Że rozbroi to nie ma przebacz, ale krztu nie będzie! HA! Albowiem jestem apostatką i przekroczenie progu świątyni grozi porażeniem piorunem prostym w czubeczek czaszki!

To ja drugą kawusię chlapnę, dla równowagi:P
-
2012/08/18 11:28:14
Dario - bardzo słusznie i popieram całym czarnym serduszkiem, znajdę se jakies inne wygodne miejsce do stania za Margą ;-)))

Na razie mięte wypiłam, bo obniża ciśnienie, żeby spokojnie wypić kawę, która je podnosi ;-)))

-
2012/08/18 11:47:00
szczescie w milosci, nieszczescie w grze, proponuje w trakcie losowania cyferek, przestawac kochac chyba czy cus :)))

ja tam z kawa dzisiaj sie do komputra nie zblizam, z woda tez :)))
-
2012/08/18 11:47:36
Bardzo mądrze. Normalnie spec od medycyny naturalne jesteś:)
-
2012/08/18 17:18:34
Margo - to wolę nie grać, miłość mi się udała i nie zrezygnuję z niej, za to Trener Osobisty ma rękę do wszystkiego, niech on zagra ;-))
Z czym się dziś zbliżasz do kompa? ;-))
-
2012/08/18 17:19:02
Dario - w dodatku prawie zadziałało, zasnęłam na kilka h, ale co chwilę się budziłam ;-))
-
2012/08/18 17:25:10
ze soba ;)))
-
2012/08/18 17:26:11
Margo - nie narzekam w takim razie ;-)))
Jakiś obiad musze sobie chyba zrobić czy coś, ależ mi się chce gotowac, no naprawdę.
;-))
-
2012/08/18 17:54:54
ha! ja mam zakaz gotowania, bo Misiek zaczal robic blaty w kuchni i nie skonczyl, no i nie wolno z tlustym podchodzic, wiec spoko, nie gotuje :)))
-
2012/08/18 17:58:56
Margo - no pacz, jak Ci dobrze, odpoczniesz sobie :-) Mnie Trener blaty zrobił - bardzo nie narzekam, bo ładne - więc gotuję, w dodatku znów mam atak ambicji, więc dziś będzie curry świnkowe z ciecierzycą :-))
-
2012/08/18 18:29:11
az ta ciecierzyce wygooglowalam i dzieki temu se przypomnialam, ze mam zammrozony, ugotowany bob :)))
-
2012/08/18 18:43:18
Margo - oo, dobrze Ci tak, bób rządzi, może mi się jeszcze uda świeży kupić, tylko niech się z domu na chwilę wyrwę :-))
-
2012/08/18 19:22:43
ja sie moge wyrywac do usmiechnietej smierci, tu bobu nie ma! :)))

a blaty sa pod kluczykiem, jakby co ;)
-
2012/08/18 19:24:35
Margo - ale jak to, wogle wogle nie macie świeżego czy masz na myśli to, że już po sezonie jest?
-
2012/08/18 19:42:06
Uwielbiam ciecierzycę pasjami! Bób najbardziej w winegretem... Właśnie mam bób!

Ale ugotować mi się nie chce:(
-
2012/08/18 19:44:04
Dario - wygooglaj sobie przepis na pastę ciecierzycową z pieczonym czosnkiem i rozmarynem, boskość.
Mam zeszłoroczny bób, zblanszowany i zamrożony, ale nastwiłam się jednak na tę świnię z ziarnem i dzielnie ją wykonam ;-))
-
2012/08/18 20:05:30
nie ma, kiedys kupilam u Turka w puszce, otworzylam i byl w sosie pomidorowym bleeeee
-
2012/08/18 20:06:26
Margo - to dzięki bogom za mrożony chociaż, przeżyjesz :-))
-
2012/08/18 20:10:34
wygoglam, albowiem wszystko z ciecierzycą jest boskie!
-
2012/08/18 20:12:59
Dario - ta pasta jest, koniecznie zrób :-)
-
2012/08/19 01:05:33
Squirk - the feeling is mutual:)))
Mam nadzieję, że będziesz mogła wydłużać czas pomiędzy dzwonkami budzika z każdym dniem coraz bardziej, aż Pani Mysz wróci do formy i prześpicie wspólnie całą noc.
Uczucie Trenera do Księżniczkysz wzruszyło mnie niezmiennie, ja w ogóle robię się mięciutka jak kaczuszka, gdy fajny facet okazuje przywiązanie do zwierzaka, gdyby wszyscy pretendujący do roli MężczyznyMojegoŻycia to wiedzieli, to masowo adoptowaliby psy i szynszyle z lokalnych schronisk i kiziali się z nimi noskami:)
Co nie jest takie głupie, może jednak rozgłoszę tę moją słabość k'dobru zwierzyny?;)
-
2012/08/19 01:17:28
Z ciecierzycy jadłam tylko hummus, też sobie wyguglam inne cosie, bo mi smaku narobiłyście, mimo, że już noc i pewnie wszystko zjadłyście wcześniej;)

Margo - bób się świetnie nadaje na nadzienie do pierogów!

Hmm.. W moim obecnym stanie WSZYSTKO się świetnie nadaje na nadzienie do pierogów, zrobiłam dziś jakieś chore ilości pieczonych pierogów nadziewanych całą lodówką i połową pobliskiego sklepu, mam tego dla pułku wojska. Nie mam tylko pułku wojska ani panien idących za nimi sznurem i nie wiem kto to zje, bo goście już nie dali rady, przetaczali się wzajemnie w drodze do windy..

Squirk - zamiast kawy - łyżka suszonego rozmarynu na szklankę wrzątku, zaparzyć, przecedzić i pić - podnosi ciśnienie na dłużej niż kawa, a do tego zdrowe jest aż do przesady. Smak Cię nie odrzuci, bo, z tego co czytam, lubisz rozmaryn;)