squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Prawie każdy zna kogoś, kto ma dobrze rozwiniętą grządkę rabarbaru"

Tak powiedział pan z programu "Manic Organic" - ten, który wygląda jak rażony gromem zaspany wombat z weltszmercem. Przykro nam się od razu zrobiło, bo nie znamy nikogo z grządką rabarbaru, w dodatku dobrze rozwiniętą. Trzeba będzie to towarzyskie niedociągnięcie nadrobić, bo wstyd jak beret, pan mówi, że ludzie znają ludzi z rabarbarem a my nic, niby znamy Kikę, ale ona ma borówki amerykańskie a o tym żaden pan w programie nie wspomniał. Głupio tak być w mniejszości, ludzi z rabarbarem natentychmiast zapoznam. Z miłą chęcią - zauważyłam, że na forach tak piszą, chęci niemiłej trochę sobie nie wyobrażam, ale skoro tak piszą to użyję, brzmi sympatycznie i może kogoś zwabi.
Poza tym com się wczoraj wyszalała w ogródku z dwojgiem otroczków mocno nieletnich oraz pieseczkiem też niestarym to moje. Oraz nonszalancko zlikwidowałam osę - nie żadne tam histeryczne popiskiwanie i gibanie się jak rezus tylko wzięłam paletkę ukilającą i z wdziękiem machnęłam sobie koło ucha, bo mi tam coś bzyczało i co ja paczę, osa. Paletka to genialne urządzenie - wygląda jak ta do badmintona, tylko jest mniejsza i ma przycisk, jak się go naciśnie to paletka razi owada prądem i bezpowrotnie kończy jego karierę na tym łez padole. Lubię ją tak bardzo, jak bardzo nie lubię os.

Oglądałam wczoraj mobilną przyrodę w wydaniu puszysto-brutalnym, bo było o pisklętach rozmaitych, w tym bernikli. Bernikle trochę dziwne są, bo i rozsądne, i nie bardzo. Rozsądne jest, nie powiem, założenie sobie gniazda na pionowej skale 50 m nad ziemią, bo lisy, choć skoczne, tak wysoko nie doskoczą, ale jak się ptaszęta urodzą to przestaje być tak różowo. Bo wiecie Państwo, one muszą z tej skały przemieścić się do wody, bo tam mają kwaterę docelową. Niestety przyroda skonstruowała małe berniklątka tak, że nie potrafią latać zaraz po urodzeniu - jakoś tak wyszło, że nie, i co poradzę. Otóż one muszą - aż sobie pohiperwentylowałam trochę z wrażenia na ten widok - spiórkać się z tych 50 metrów na grunt, który bynajmniej z puchu się nie składa i na moje niewprawne oko wygląda jak solidna skała z kepkami wyschniętej trawki tu i tam. Na szczęście są bardzo lekkie i puszyste, więc spadają, otrzepują się i idą do wody, ale widok dość stresujący. To tak, jakby samczyk mojego gatunku czekał na urodziny dziecięcia i wystawcie sobie takie coś - otroczek się rodzi a dumny ojciec mówi "Gratuluję, synu, udany start, w pięknym stylu pokonałeś kanał rodny a teraz przestań płakać, nie ma czasu, zapisałem Cię bowiem na skok na bungee a żeby uczynić go dla Ciebie wyzwaniem zadecydowałem, że skaczesz bez liny, zbieraj się, bo to za kilka minut!".

Jak Państwo wiecie od czasu do czasu coś gubię, a to paczkę ryżu, a to rękawiczki czy woreczek do prania bielizny. Otóż tym razem zgubiłam jakieś pół kilo polędwiczki wieprzowej wędzonej. Poważnie, otrzymałam powyższą jako wyraz sympatii i połowę zamroziłam. I nie ma jej nigdzie, przekopałam cały zamrażalnik. Znalazłam za to paczkę liści limetki kaffir, miło, ale kanapki z nią nie zrobię.

Obejrzałam kolejny odcinek "Gry o trony" ale tylko się zdenerwowałam niepotrzebnie - jakaś ruda małpa prowokuje ptysia z oczętami młodej jałówki, tj. Jona Snowa, Greyjoy okazał się być kurwimsynem i oby go czkawka udusiła a potem ktoś zapierniczył Danaerys smoki i to mnie już zupełnie wytrąciło z równowagi, bo kaman, smoki mają być. Na szczęście jest jasny promyczek, mianowicie ludność Joffreyowi niechętna usiłowała go inhumować - teraz się nie udało, ale trenują, tak? oraz jeden przystojny pan zabija złych ludzi na prośbę Aryi. Ponadto pojawił się standardowy w każdym odcinku nagi biust i nie dziwi mnie, że ktoś stworzył takie coś.

Proszę sobie w wolnej chwili wrzucić w jutjubową wyszukiwarkę "Hamlet the mini pig" a stanie się dla Państwa jasne czemu od 2 dni szukam informacji o bardzo małych świnkach i znalazłam już ich źródło na Allegro. W okolicy innych interesujących aukcji, np. z kózką i koziołkiem. Nie żebym planowała się oświnkać nagle, bo jednak rządzą w mym sercu Myszy, ale nie zaszkodzi wiedzieć, gdzie się świnki nabywa. Na prezent ślubny dla Berberysa na przykład, o.
Bez Myszy nadal smutno i źle, nadal odruchowo zaglądam do sypialni, odkładam dla niej kawałeczki sera, nadal wydaje mi się, że słyszę, jak szaleje w kołowrotkach. Trudno skupić się wyłącznie na tym, że zrobiło się dla ukochanego stworzonka wszystko, co najlepsze dla niego, kiedy tak bardzo się za nim tęskni.
Może później jakieś obrazeczki znajdę, póki co życzę Państwu udanego poniedziałku, nie przemęczajcie się, świnkę sobie obejrzyjcie czy co.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/08/27 16:22:44
bardzo bym chciala byc ta, ktora rabnela Tobie pol kilo rzeczonej poledwiczki, no ale nie jestem, hm! ;)))
-
2012/08/27 16:25:00
Margo - z Tobą tobym się zwyczajnie podzieliła, no ale jakby chwilowo nie mam czym, wzięło i ją wsiąkło czy co. Popaczam jeszcze raz, mam jakiś Trójkąt Bermudzki w kuchni chyba, tego ryżu też nie odnalazłam, strach zakupy robić.
;-))
-
2012/08/27 16:31:20
ten poduial na pewno nie wypadlby na Twoja korzysc ;)))
-
2012/08/27 16:36:28
Margo - żaden kłopot, wolę karmić i paczać, jak ludzie jedzą, niż sama jeść ;-))
-
2012/08/27 16:41:50
a rozwiniety rabarbar nawet widzialam, cala grzadke, za to nie wiem nic o zyciu seksualnym rabarbaru na Kubie ;)))
-
2012/08/27 16:43:18
Lubię takie oczywiste założenia jako początek tekstu. Kiedyś przeczytałem coś, co zaczynało się tak: "Jak wszyscy wiemy, prawie wszyscy mieszkamy w Warszawie".
-
2012/08/27 16:44:02
Margo - rabarbar się rozmnaża łopatą, serio, na Kubie pewnie też, pan w programie pokazał - wziął łopatę i wiecheć rabarbaru z ziemi wyjęty i siek! przez korzenie, i prosz, dwie kępki. Pewnie ma dobrze rozwiniętą grządkę ;-(
-
2012/08/27 16:44:49
tak masochistyczny wiecej ten rabarbarowy seks ;)))
-
2012/08/27 16:45:32
Brezly - albo "wszyscy lubimy czekoladę". Albo "nie ma nic gorszego, niż rozgotowany makaron" - nie ma i finito, pozamiatane, kij z wojnami i głodem na ziemi, najgorsza jest makaronowa ciapka.
;-))
-
2012/08/27 16:46:33
Margo - ano, lubi sobie poszaleć najwyraźniej, może nawet porno z łopatami już jest ;-))
-
2012/08/27 16:50:23
Ale lubię takie "jak państwo rozumieją, nic państwo nie rozumieją". Albo "jak państwo widzą, nie widzą państwo nic".

No i mój ukochany cud języka niemieckiego, co się da ładnie przetłumaczyć: "wszyscy myślą o sobie, tylko ja myślę o mnie".

A rabarbar kiedyś zszokował NO w Denmarku. Bo niby gupi rzewień a kosztował jak szparagi. Luksusowe warzywo, kurczę :-)
-
2012/08/27 16:54:54
Brezly - a tak, to ładne bardzo jest, takie "Widzisz? Nie widzisz? A widzisz!" :-)
Na szczęście z rabarbarem w interakcje nie wchodzę, nie ma w nim dla mnie nic kuszącego, acz wiem, że bardzo bywa lubiany. Wolę szparagi - niestety, bo drogie.
:-)
-
2012/08/27 17:36:29
Mój profesor od logiki powiedział kiedyś do mnie: No przecież nie przyszła pani na katolicką uczelnię znaleźć sobie męża ;)))). To tak a propos "prawie wszyscy mieszkamy w Warszawie". :)))))
Grządkę rabarbaru ma pani Zyta, sąsiadka moich Rodziców znad jeziora (bo występują też w opcji Rodzice z miasta). Zatem poznajcie się - pani Zyto to Squirk i Trener, Kochani to pani Zyta i załatwione ;))
prezentem ślubnym oplułam monitor na mangowo i boję się, że osy się zlecą, a ja nie mam paletki, to chyba idę sprzątnę, co? ;))))))))))))))))))))))
-
2012/08/27 17:40:17
Zastanawialiście się kiedyś kogo/co mija mama?

Ja rabarbarem nie pogardzę, lubię kwaśne, zwłaszcza w kompocie i biszkopcie, więc też bym kogoś bogatego w rabarbar chętnie poznała :)
-
2012/08/27 18:11:03
A jak ktoś kiedyś miał w ogrodzie kępę rabarbaru, ale bez żadnej grządki i znasz tego kogoś od jakichś 5 komentarzy, to się liczy? Bo jak tak, to stwierdzenie tytułowe jest prawdziwe. U moich rodziców w ogrodzie rósł. Mieliśmy też lubczyk i chrzan, ostał nam się ino chrzan.

W oczekiwaniu na Mysz domową przesyłam sesję foto kuzynek Micromys minutus, czyli badylarek. Mysia samopomoc na zdjęciu nr 9 nieodmiennie mnie wzrusza (oraz opis zdjęcia nr 4 - 10-dnevni otroci z mamico).
www.joemonster.org/link/pokaz/30748
-
2012/08/27 18:19:44
Berberysie - to na mojej uczelni panienki bynajmniej nie ukrywały, że się roczek czy dwa przemeczą, chłopa znajdą i wziu, na gospodarkę z powrotem, portki w domu będą więc na plaster się dalej edukować ;-)
Panią Zytę z miłą chęcią zapoznamy, nie będzie pan wyglądający jak wombat wrzucał mnie w jakąś mniejszość ;-))
Ogromnie mi miło, że Ci się świneczka spodobała, zawiązałoby się jej kokardkę i przetruchtałaby pokwikując główną nawą ;-)))
-
2012/08/27 18:22:36
Emilyann - jomaha, jomasoł ;-)))
Jak poznamy panią Zytę to Cię wciągniemy, póki co ćwicz pieczenie, robot juz przetestowany? Zrobiłam dla Ciebie zdjęcia moich grahamek żeby Cię kusiło ;-)
-
2012/08/27 18:25:49
Brykanty - pewnie, że się liczy, z miłą chęcią będę kontynuowała zapoznawanie :-)

Myszki prześliczne, i otroci, i mamica :-) aż mi się serce ścisnęło, puszyste jak moja Księżniczkysz, ogromnie nam jej brakuje, a nowa dopiero po powrocie z wyjazdu do rodziny będzie, i to bardzo maleńka, żeby ją od początku zacząć dobrze oswajać. Kiepsko jest bez Myszy.
:-)
-
2012/08/27 18:33:55
pikanterii sprawie dodaje fakt, że na moim roku 90% facetów stanowili księża ;)))) ale to taki kierunek ;)) generalnie w chłopów zaopatrywałyśmy się na UMCSie (byli porządniejsi i mieli mniej nerwowe penisy niż moi koledzy z roku ;))))))) Dlatego też na miejsce mojego ślubu muszę wybrać jakieś budownictwo przemysłowe, skoro musi być nawa dla świnki ;)))))
-
2012/08/27 18:51:05
Większość funkcji przetestowana, chociaż akurat bułeczek nie zrobiłam - znajomi najpierw odwołali wizytę, a później zmienili zdanie i zdążyłam tylko na szybko drożdżowe ciasto wrzucić w piekarnik (z opcją rośnięcia w piekarniku ;) Fotki grahamek poproszę, kiedyś za grahamkami szalałam, dopóki nie zrobiły się takie dziwne jak te co są teraz w sklepach, więc chętnie nauczę się piec własne, choć prawdopodobnie dopiero po urlopie, nieprzytomna ze zmęczenia chodzę ostatnio.

Chwilowo z możliwości oferowanych przez robota najbardziej podobają mi się koktajle, bo lubię je bardzo i wreszcie mam na zawołanie :) Chociaż jak zrobiłam sajgonki z mięsem i grzybami mun to też nie narzekłam, tylko opychałam się jak sołtys przez dwa dni :)

Jomaha, jomasoł musiałam wyguglać, odpowiedniej intonacji mi brakowało, znaczy akcentu na każdą sylabę :)
-
2012/08/27 19:04:59
Ja chciałem tylko powiedzieć że Fejsbuch kłamie i że zdjęcie profilowe Waćpani zupełnie nie rude jest:)
W temacie rabarbaru nie mam żadnych przemyśleń, poza "prawie wszyscy jesteśmy rabarbarem".
-
2012/08/27 19:08:02
widzisz, a mnie się ostatnio w zamrażarce wykluło pół kilo szynki. Nikt się nie przyznaje do jej zakupu u wtrynienia...

Obejrzałam se świnkę. Fajoska. Na jutubie dzampuje do pula. A obok jakoś tak mi YT podpowiedział filmiki z rekinami i sie poczułam wciągnięta
-
2012/08/27 19:22:08
:-)

To tak. IMHO, jak idzie o znajdowanie męża na studiach to ze względu na rachunek prawdopodobieństwa nie masz jak politechnika. Np. cały rok absolwentów elektrotechniki - ani jednej dziewczyny.

Brykanty, zaś się widzimy:-) Zdjęcia myszy wymiatają, wrzucam na Halę, a numer 12 to Nobel z literatury jest.
-
2012/08/27 19:53:59
Berberysie - pomyśl jeszcze o czymś, teraz będziesz mogła wejść do lokalu i mając konkretne ku temu podstawy rzucić nonszalancko "jedno modżajto dla mojej świni!" ;-D
-
2012/08/27 19:55:39
Emilyann - super, że tak się polubiliście, piękny ten Twój robot i niech ma co robić, zdjęcie bułeczek wyślę, jak obrobię, pierwszy raz robiłam i świetne wyszły, sama zjadłam całą jedną, a zwykle pieczywa nie jem wcale :-)
Poza "Jomaha jomasoł" jest jeszcze "didoł didoł edukejszyn" ;-))
-
2012/08/27 19:57:02
Bartoszcze - nie chcę ludzi zniechęcać od razu, dlatego zdjęcie nudne ;-))
Też mnie dotąd rabarbar nijak nie ruszał, ale jak mam być w mniejszości to podziękuję jednak, wolę sobie zapoznać kogoś z grządką żeby być jak większość i się nie wychylać ;-)
-
2012/08/27 19:59:07
Dario - donoszę, że polędwiczka nadal nieobecna, bardzo dziwnie jest u mnie, aż strach gości zaprosić, bo jeszcze któryś przepadnie ;-(
Świneczka fajna bardzo i podoba mi się, ze pokwikuje tak aktywnie i że naprawdę bardzo mała zostaje przez całe życie - nie ma tej obawy jak przy królikach-miniaturkach że kupujesz miniaturkę, miniaturka żre, żre a potem masz króla 12 kg ;-)
-
2012/08/27 20:00:36
Brezly - u mnie na uczelni większość to były panny więc chłopaków się faktycznie z Politechniki brało, bardzo udane egzemplarze były zresztą :-)
-
2012/08/27 20:07:41
strach gości zaprosić, bo jeszcze któryś przepadnie

Aż wypada zacytować klasyka:
"- Do nieba go wzięli?
- Ale pasztetu chyba nie zabrali?"

(zniknięty i pasztet się znaleźli wnet, gdyby ktoś nie pamiętał)
-
2012/08/27 20:11:43
Bartoszcze - nie to, co u mnie, u mnie byłoby wziuu! i po pasztecie ;-(
Znikają mi rzeczy a zamiast nich wszędzie mam słoiczki z chrzanem, dziś kolejne dwa znalazłam, czary z mleka czy co.
;-)
-
2012/08/27 20:26:12
Ale za to dziewczyny z polibudy to na ogół creme de la creme.
-
2012/08/28 00:21:27
Brezly - komentarz nr 8000, ależ mi miło :-)

Przyznam, że niewiele mam do powiedzenia nt dziewczyn z krakowskiej polibudy, jedna była śliczna i szalała za nią spora grupka chłopaków, pozostałe jakoś nie wbiły mi się w pamięćale też wiele ich nie było :-)
-
2012/08/28 06:48:43
Grządkę z wybujałym rabarbarem posiada moja Mamita.Wybujały nad wyraz. To tak tytułem wstępu.
Co zaś się tyczy świnków, podczas pobytu wiejsko- rodzicielskiego i podróżowaniu po miejscowościach niedalekich, widziałam ogłoszenie, ze ktoś tam prowadzi sprzedaż prosiaków made in Holandia. I teraz dumam sobie, czy taki prosiak w sabotach podróżuje? A może od urodzenia karmiony konopiami? Czy też może rowerem przyjedzie masę mięśniową rozwijając przy okazji?
Dobra- koniec wizji. Kawę wypiję, to i rozum się porannie naprostuje.
-
2012/08/28 11:24:52
Kanapki może nie zrobisz, ale jaka pyszna zupa dyniowa wychodzi, jak się do niej dorzuci liście limonki kaffir!... *^v^*
Ja też nie znam nikogo z grządką rabarbaru, nawet podwiędniętego. Za to też znam kogoś z borówkami amerykańskimi, może co kraj to inna zielenina?...
Smoki się znajdą, nie bój żaby, jak to się kiedyś mówiło! ~*^o^*~
-
2012/08/28 13:01:42
AnnoMario - a czy Mamita z miłą chęcią zapozna ambitną blogerkę? ;-))
Wizja prosięcia na rowerze odpowiada mi najbardziej ;-) Przez pół wieczoru namawiałam Trenera na niedużą świneczkę, w żartach, ale grunt mam zbadany. Obejrzał filmiki świnkowe i trochę kwiczał, ładnie brzmieliby wespół...;-)
-
2012/08/28 13:07:48
Brahdelt - kaffiru z dynią nie testowałam, zapamiętam sobie, chodzi za mną jakaś azjatycczyzna, ale muszę świeży udon kupić, zaraz Cię zresztą w tej sprawie pacnę.
Liczę na kogoś, kto mnie w TV poinformuje, że prawie wszyscy znają kogoś z borówką amerykańską, będę mogła wtedy pisnąć z dumą, że ja też ;-)
Dziękuję za uspokojenie mnie w kwestii smoków, oby wróciły szybko do Danaerys, nie wydaje mi się, żeby sobie ktoś inny z nimi poradził, smoki są jak Myszy, trzeba mieć do nich rękę.
;-)
-
Gość: Ashera, *.adsl.inetia.pl
2012/08/28 13:18:34
O! Szczurki też tak chrumkają jak ta świnka, a właściwie bardziej pufają, ale dźwięk podobny. Aż mi się miło zrobiło, jak oglądałam o tej śwince, na jej miejscu widziałam małego szczurka i nic nie mogło ode mnie odpędzić tej wizji.
Ja też nie znam nikogo, kto ma grządkę rabarbaru. Może założymy Front Osób Które Nie Znają Kogoś Kto Ma Dobrze Rozwiniętą Grządkę Rabarbaru, w skrócie- FOKNZKKMDRGR... i ciekawe, jak różni internauci będą próbowali wpasowywać to w wyrazy (patrz- POlska)
-
2012/08/28 13:23:02
Ashero - miła, krótka nazwa, to się może udać ;-))
Świneczka jest świetna, podoba mi się to, że chrumka z elementami kwiczenia, lubię kwiczenie. Pooglądam sobie jeszcze raz, bo muszę dziś jechać na zakupy więc humor mam takise i spróbuję go poprawić.
;-)
-
2012/08/28 13:54:04
w skrócie- FOKNZKKMDRGR...

Wychodzi na foczki :-)
-
2012/08/28 13:58:21
Bartoszcze - martwię się, że będą skracać na "FOK", ale pomysł zasadniczo bardzo dobry, moim najwiekszym wkładem w dziedzinę długich skrótów był dotąd MPLBN* tylko ;-))

* ^oo^ - Mały Puchaty Latający Bokiem Nietoperz znany też jako źdźifko ;-)
-
2012/08/28 17:13:58
Od teraz w momentach zdziwienia będę z kamienną twarzą powtarzać "Mały Puchaty Latający Bokiem Nietoperz". Niech inni też się zdziwią, co będę sama zdziwiona chodzić.
-
2012/08/28 17:15:31
niestety rowniez nie posiadam dobrze rozwinietej grzadki rabarbaru ani, o zgrozo, nie znam zadnego posiadacza takowej :( nie posiadam rowniez telewizora, wiec audycja jest mi calkowicie nieznana.
natomiast posiadam w najblizszej okolicy - tak z 600m w linii powietrznej za pasem drzew dom spokojnej starosci, ktorego mieszkancy swietuja dzisiaj festyn na swiezym powietrzu z popisami muzycznymi i wokalnymi. reszta okolicy swietuje rowniez niejako przymusowo, a pensjonariusze i artysci tak daja czadu, ze szyby w zamknietych oknach drza.
doszkalam sie wlasnie w kategorii "niemieckie szlagiery od lat 50tych do wspolczesnosci".
-
2012/08/28 18:14:27
Emilyann - proszę bardzo, częstuj się nietoperzem do woli :-)
-
2012/08/28 18:15:37
Aniu - w takim razie zapraszam, dołącz do naszej mniejszości czyli, jak wymyśliła Ashera, FOKNZKKMDRGR ;-)
Jak widzę wesołe jest życie staruszka i dobrze :-))
-
Gość: Ashera, *.adsl.inetia.pl
2012/08/28 18:16:55
Przez chwilę chciałam poprosić o link do tego nietoperza, bo koniecznie chcę go obejrzeć, ale teraz już widzę...nietoperza...zły Miazmat!
Znasz tę stronę- niezatapialna-armada.blogspot.com/ ? Naprawdę niezła, generalnie w tym samym stylu co streszczenia filmowego Wiedźmina.
To mnie Ómarło:
" Ale dzisiaj sobota, Kamerinie.
Przestał mieszać kawę łyżeczką, zatrzymując się na chwilę. Spojrzał na wiszący na lodówce kalendarz, miała rację, jak zawsze."

-Kawa, łyżeczka czy lodówka?
-Sobota.

"Spojrzał na dopiero co zrobioną kawę i zastanawiał się, czy nie położyć się jeszcze. Ale stwierdził, że może lepiej będzie jak skupi się na sprawie porwań, które zaczęły tropić pobliską Policję."

-Gwizdek odwala ostrzał artyleryjski, kawa ma rację, porwania śledzą policję. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z eksperymentem literackim.
-Ja zgadzam się z kawą.
-Idziesz na łatwiznę, zgadzając się z tym, kto ma rację!
:D
-
2012/08/28 18:20:07
Ashero - bo to nieśmiały, wycofany nietoperz i nie od razu się pokazuje ;-)
Armadę znam, kiedyś mi zaprzyjaźniona blogerka poleciła i zaglądam czasem :-))
"Sparklące otoczenie" mnie prawie udusiło, będę wypożyczała ;-))
-
Gość: ticon, *.ssp.dialog.net.pl
2012/08/28 19:57:56
No ja się wreszcie ujawnię, bo podczytuję skrycie oraz cichaczem od jakiegoś czasu. Zapewne tę grządkę rabarbaru wnieść jako gościniec powinnam, ale niestety, rabarbaru niet. Grządkę mogę ewentualnie w donicy z fikusem zainstalować.
Chciałam tu jednakowoż zapostulować, być każdy odcinek "Gry o tron" omawiała tutaj wnikliwie, bo jak znam i książkę, i serial, tak zdecydowanie wolę Ciebie. Najpierw zabiła mnie Daenerys z włochatymi cochones (i wizja tychże pod jej skórzanymi zamotkami niemal zmiotła mnie z kanapy), a teraz rzuciły się na mnie biusty! Chcę więcej odcinków!
-
2012/08/28 20:07:00
a ja chyba jeszcze bardziej lubie przyczajona logike a w szczegolnosci legendarna juz analize opka zatytulowana "kamienny jedwab snape'a". chociaz "cipeczki w kropeczki, czyli sakury gwalt poprzez uszy" tez niczego sobie jest :)
uprzejmnie przepraszam za "cipeczki", choc moze jak dobrze otagujesz mozesz zyskac paru nowych czytelnikow ;)
do FOKNZKKMDRGR moge przystapic, czemu nie?
jakie wpisowe przewidujecie?
-
2012/08/28 20:47:38
A jeszcze specjalnie dla Brezlego, co lubi zdjęcia zwierzątek chowających się w ładnych kryjówkach - fotografia autorstwa nieodżałowanego Włodzimierza Puchalskiego.
Tym razem w roli głównej Orzesznica.

www.national-geographic.pl/foto/fotografia/orzesznica-1/
-
2012/08/28 20:52:39
Ticon - ogromnie mi miło, że zaglądasz, co do gościńca - dobry i fikus, czasy są, jakie są, nie ma co marudzić ;-)
Postaram się mozliwie szybko zrobić sobie powtórkę wszystkich odcinków i każdy uczciwie, poważnie i rzetelnie, jak to ja, opisać, trochę trudno mi jeszcze wrócić do normalności i ciągłego dobrego humoru, bo bardzo mi brakuje mojej Myszy i trudno zapomnieć o tym, co stało się zaledwie kilka dni temu, ale wrócę do siebie - jestem pewna, że ona też by tego chciała - i spróbuję Was nie zawieść :-)
-
2012/08/28 20:54:04
Aniu - kwiknęłam sobie zdrowo dzięki Tobie, dziękuję :-))
Wpisowego nie przewiduję żadnego, brzydko byłoby oczekiwać czegokolwiek od ludzi pozbawionych znajomych z rabarbarem, to takie smutne przecież ;-)
-
2012/08/28 20:54:52
Brykanty - prześliczne myszowate :-)
Rzymianie jedli orzesznice, dobrze im tak, że wymarli, o.
;-))
-
2012/08/28 21:14:55
Brykanty, myszowate są wielkie. A Puchalski też był wielki.
-
2012/08/28 21:42:08
Już się przeraziłam, że jestem jedyna, która nie ma rabarbarowych znajomości, ale nieee... Jak to dobrze znać Squirka :-)))
-
2012/08/28 21:58:32
Rzymianie jedli orzesznice

Razem z łupinami?:-)
-
2012/08/29 00:13:00
Brezly - zgadzam się co do jednego i drugiego :-)
-
2012/08/29 00:13:41
Ewo - a to spokojnie możesz dołączyć do mniejszości, Ashera założyła, swoją drogą bardzo się na blogu rozwijam, tu mafia, tu front...;-)
-
2012/08/29 00:14:30
Bartoszcze - a ić, w miodzie je jedli, zjadłbyś myszę w miodzie? ja nie, raz mi Mysz wpadła do jogurtu bodajże i musiałam ją oblizać, była tym tak zachwycona, jak ja nie byłam, myszastych się nie je ;-))
-
2012/08/29 09:36:14
Aniu- Przeczytałam sobie pół tej analizy, ale jednocześnie słuchałam Loreeny McKennitt, więc nie mogłam się śmiać :( Na drugie pół muszę poczekać z godzinę, żeby otrząsnąć się z poważnego i melancholijnego nastroju.
Jeszcze Gildia! Koniecznie trzeba założyć jakąś Gildię!
-
2012/08/29 11:55:43
Ashero - i koniecznie duże plakietki z logo wszystkiego, co założymy, będziemy wyglądać jak choinki ;-)
-
2012/08/29 15:03:13
O, pewnie polędwiczkę załatwiła Gildia Skrytożerców Polędwiczek.
-
Gość: Zulka, 79.162.97.*
2012/09/01 15:24:18
Ja znam kogoś, kto ma grządkę nie tylko rabarbaru, a Ty znasz mnie. Problem z głowy.
-
2012/09/01 15:25:34
Zulko - kamień z serca! :-))
-
Gość: Zulka, 79.162.97.*
2012/09/01 15:52:32
Miałam nadzieję, że Cię choć odrobinkę pocieszę.
-
2012/09/01 15:55:22
Zulko - odrobinkę owszem, ale generalnie niepocieszalna ciągle jestem, bardzo tęsknię za Mięciutkyszą, kiedy była przy mnie nie czułam się tak samotna nawet, kiedy Trener wyjeżdżał na jachty, nigdy się ze sobą nie nudziłyśmy. Nie wytrzymam długo bez zwierzątka w domu.
:-)
-
Gość: Zulka, 79.162.97.*
2012/09/01 16:10:41
Wierzę. Powiem Ci, że ja od powrotu z Mazur nie mogę się nagłaskać mojej koty.
-
2012/09/01 16:13:49
Zulko - a ja mam materiały na jej mysz tylko weny niet i czasu teraz, bo przetwory, wyjazdy...Trener Osobisty zbiera dla Kociczki szeleszczące papierki po czekoladkach, będą wypełnieniem :-)