squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Wszystko ok

poza tym, że ciężko i smutno, ale dziękuję, że pytacie i pacacie mnie łapkami. Źle jest bez Myszy, bo bardzo ją kocham i ogromnie mi jej brakuje, ale nie spędzam dni zaryczana i w szlafroku w stercie pudełek po chińszczyźnie, to byłoby głupie, a głupim ludziom nie przytrafiają się najlepsze Myszy. Wniosek oczywisty, że jestem, ahaha, strasznie mądra, bo miałam Myszy idealne, tylko smutna i samotna chwilami. Staram się myśleć tylko o tym, że podejmując decyzję o uśpieniu bardzo chorego Myszęcia pokazaliśmy jej, jak mocno ją kochamy i że nie pozwolimy jej cierpieć nawet, jeśli oznacza to, że więcej jej nie zobaczymy. Nie wchodzę sama do sypialni i sama tam nie śpię, staram się nie patrzeć na poskładane Myszarium. Nie potrafię pogodzić się z tą maleńką, ogromną stratą. Kocham moją Primadonnysz ogromnie.

Dotąd było tak, że po odejściu jednej Myszy natychmiast trzeba było pozwolić wybrać się kolejnej żeby promysia miłość nie krążyła tylko od razu objęła kolejne zwierzątko. Tym razem trochę poczekamy, ale oboje wiemy już, że najpewniej będzie kolejna Mysz. Jesteśmy stworzeni do hodowania Myszy, mamy wszystko - w głowach, sercach i mieszkaniu - żeby stworzyć idealne, komfortowe warunki dla kolejnego rozpieszczonego futrzaczka, a on sam nas wybierze. Wybór odbywa się tak, że idzie się do sklepu z Myszętami i wkłada dłonie do sklepowego myszarium, właściwa Mysz wybiera nas sama, jest włażenie na dłoń albo trącanie jej noskiem albo inne oznaki zainteresowania życiem w luskusach i rządzeniem w naszym domu. Ponieważ każda z naszych Myszy jest idealna mam powody podejrzewać, że mamy do czynienia z mysią reinkarnacją albo że poprzednia Mysz wybiera dla siebie najlepsze zastepstwo w przerwie między opychaniem się a zabawą na Mysiej Planecie.
Poza tym w podtytule blogaska jest Mysz, więc Mysz musi być. Może samczyk tym razem, samczyki rzadziej chorują. O ile uda nam się samczyka znaleźć - żeby zidentyfikować płeć maleńkiego gryzonka trzeba go przytrzymać w połowie palcami i dmuchnąć mu w podwozie, a mała Mysz jest tak mała, że w sumie nie ma drugiej połowy i miejsca na palce, więc trudno się zorientować, co i jak, i łatwo się machnąć. Raz prawidłową płeć naszego Mysza odkryliśmy po 2 latach (wcześniej lekarz zidentyfikował źle a my nie sprawdzaliśmy, bo to lekarz przecież, tak?), więc bywa naprawdę zabawnie.

Dam sobie jeszcze trochę czasu na dojście do siebie, to był ciężki tydzień, dziękuję Wam za wsparcie i wszystkie pacnięcia, odpisuję na bieżąco (z pewnymi trudnościami, bo jakoś tak wyszło, że ostrzyłam wczoraj nóż i trochę mnie teraz palec boli bo się dziabłam od razu, ja to naprawdę umiem nóż naostrzyć). Kocham moją Mysz, bardzo tęsknię, smutno mi po prostu i próbuję myśleć tylko o tym, jakie mieliśmy szczęście, że tak idealna Mysz spędziła u nas życie, i że zrobiliśmy dokładnie to, co powinniśmy, z miłości i odpowiedzialności za Księżniczkysz, która nam ufała i której nie zawiedliśmy. Była bardzo szczęśliwą Myszą i myślę, że jest gdzieś nadal, zdrowa, śliczna i superpuszysta. I że też tęskni za swoimi myszofilnymi poddanymi.

PS. Patrzymy wczoraj na Myszarium, rozmawiamy o nowej Myszy. Trener mówi :
 - Może jakiś inny gatunek myszy teraz?
 - Przyniosę Książkę z Myszami i wybierzemy. A może koszatniczka teraz albo szynszyla?
 - Za duża, nie będzie jej wygodnie w Myszarium.
 - To może kot?
 - Noo, kot to się na pewno w tunelach nie zmieści...
Jesteśmy skrajnie myszocentryczni po prostu, a próba wybrania innego gatunku skończyła się tym, że będzie ten sam, co zawsze. Ciekawe, czy uda nam się wyjść tylko z jedną mysią sztuczką, jesteśmy kompletnie nieodporni na urok wielkich, błyszczących ślepków i ruszania na nas wąsami.
Na Allegro w "gryzoniach" jest "wałach zaprzęgowy", hm.

czwartek, 23 sierpnia 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/08/23 15:01:36
gupi telefon, se sam kliknal..Katarzyna III lat siedem, druga niestety byla juz dorosla i chora...Siora zas moja rozpoznala u kota plec, a mowilam ze rybactwo to gupia szkola, po miesiacu przypaletania sie do jich, ale zostal juz, znaczy zostala juz Szarikiem i jest tą Szarikiem ju 14 rok :)))
-
2012/08/23 15:12:20
Margo - myślałam o jakimś szariczku niedużym też, ale mamy sporo kabli w pracowni i mnóstwo różności na podłogach, Trener uznał, że nie chce zwierzątka, które by mu w szkodę lazło, kable gryzło itp, jeszcze by je coś poraziło alboco. Czyli jesteśmy skazani na sukces, tj. Mysz.
:-)
-
2012/08/23 15:34:14
no popacz no! pierwsza czesc komencika nie dotarla, a pisalam o swiniarach morskich u ktorych plci nie rozpoznawano notorycznie, zazem Katarzyna byla kazda z nich, pierwsza przezyla lat osiem, druga byla chora i zyla krotko, o trzeciej juz stoi w czesci drugiej, no i pytalam, ze mozeby wlasnie swiniare? :)))
-
2012/08/23 15:37:12
Margo - domyśliłam się częściowo bo już trochę twój styl pisania rozpoznaję, ale myslałam, że to tylko o szariczkach jest ;-)
Świnek nie bardzo, to ma być małe, szybkie, wesolutkie i zabawne, świneczki lubię bardzo ale są chyba mniej towarzyskie, niż Myszy :-)
-
2012/08/23 15:43:34
Uwielbiam koszatniczki, szczególnie za ich puchate ogony. Ale one potrzebują być w grupie, więc hodowla zaczyna się od stada, a później jest tylko liczniej..;)
-
2012/08/23 15:45:07
A gdybym nie miała kotów i Matki Wizytującej Z Fobią - miałybyśmy z Młodą myszoskoczki w kolorze piasku, najlepiej w ilościach hurtowych:)
-
2012/08/23 15:46:55
Sakurako - nad burunduczęciem się zastanawiam i nad kilkoma innymi, np. myszą berberyjską, ale coś mi mówi, że skończy się jak zwykle - ślicznym, puszyściutkim, bezczelnym Myszątkiem :-)
-
2012/08/23 15:51:15
Burunduk jest fajny, bo mocno dzienny, więc nie powinien szaleć w nocy za bardzo, tylko padać jak kawka po popołudniowej porcji energicznego biegania.. Ale nie wiem, czy to nie zaburzyłoby Waszego trybu życia - ciężko się przestawić, jeśli jest się przyzwyczajonym do skrzypiącej kołowrotkowej kołysanki:)
-
2012/08/23 15:55:32
Sakurako - jest puszysty przede wszytkim, muszę mieć zwierzątko bardzo puszyste i lubiące być kiziane często, bo jestem osobą kiziającą i zachwycająca się, kołowrotki mi nie przeszkadzały, zdarzało się nie wyspać, ale dominowała duma i radość, że puszeczek taki zdrowy i wesoły, że ma tyle energii. Jestem skrajnie myszofilna, ale popacze sobie na informacje o burundukach.
:-)
-
2012/08/23 16:01:25
PS. Gdybym miała Matkę Wizytującą z Fobią Antymysią to powiem szczerze - przykro by mi było, że mnie nie odwiedza :-))
-
2012/08/23 16:20:25
Squirk - puszystość to podstawa! Zastanawiamy się od jakiegoś czasu nad psem do kompletu, rozmiar pt. można się wtulić i spora ilość futra. Dobrze, że zlikwidowałam wszystkie dywany, jaka ja przewidująca byłam..
Moja Mama z Fobią, mimo wielkiej miłości do psów, a szczególnie jednego psa, potrzebowała ROKU, żeby pogłaskać łażące za nią, w trakcie wizytacji, koty! I to już po Kocie Pierwszym, który też odczekał swoje, zanim został dopuszczony do spoufalania się. Hmm.. Nigdy nie mówiłam, że pochodzę z normalnej rodziny..;))))

-
2012/08/23 16:20:34
A właściwie to dlaczego podtytuł jest na fanpejczu a na samym blogasku nie ma?
-
2012/08/23 16:23:50
Sakurako - to może golden? Bardzo prodzieckowe, puszyste, towarzyskie i ładne są goldeny :-)
Trener Osobisty ma alergię na sierść a zwierzątka kochają Trenera osobistego. Problem rozwiązały w ten sposób, że hurtem na niego wlazły - organizm mógł albo się przydusić albo dać sobie spokój z alergią. Na alergię emocjonalną rada jest chyba tylko spróbowac polubić, może Mama potrzebuje sporo czasu po prostu. Zresztą myszoskoczki nie załamałyby się chyba, gdyby ich nie głaskała :-)
-
2012/08/23 16:24:28
No nie, kot w tunelach się nie zmieści... *^v^* A szynszyle są jakieś takie mało towarzyskie i nie lubią głaskania, potrafią zrzucać sierść z nerwów, że je człowiek dotknął. Chyba jesteście stworzeni do określonego gatunku Myszy! ~*^o^*~
-
2012/08/23 16:25:04
Barroszcze - a bo nie kliknęłam, żeby się wyświetlało, jest taka opcja, wiem.
:-)
-
2012/08/23 16:26:45
Brahdelt - toteż na razie sobie kota darujemy, Trener potrzebuje chyba czasu żeby się przekonać, że inni Ludzie z Kablami koty mają i że im te koty kabli nie przegryzają, u Was nie ma z tym problemów chyba i Ryszard w szkodę nie łazi?

O szynszylach i sierści czytałam, dla mnie bez sensu, chodziłyby łyse u mnie, bo jak tylko mogę to głaskam i kiziam.
:-)
-
2012/08/23 16:26:51
Boszszsz..... wyobraziłam sobie załamanego niegłaskaniem myszoskoczka! *^V^*
-
2012/08/23 16:27:58
Nie, Ryszard kabli nie rusza, drapie za to meble i z tym walczymy. Jednak z Myszą łatwiej, nie zniszczy pazurkami pufy w takim tempie jak kot. *^v^*
-
2012/08/23 16:34:11
Brahdelt - a drapak nie pomaga czy kocię lubi sobie po prostu drapać meble i drapak go nie interesuje?
Mysz owszem, mebli nie drapie, za to trocinki są wszędzie, dosłownie. Nie zaskakiwało mnie już nawet wyjęcie z pralki czystego prania i znalezienia w nim kilku trocinek. Myszy jakoś się w nocy wymykają chyba i rozsypują trotki gdzie tylko się da.
Teraz ja też sobie tego myszoskoczka wyobraziłam :-)
-
2012/08/23 16:37:37
to Ci powiem, ze swiniary sa niesamowicie towarzyskie, a do tego przytulasne i buziaka daja nawet, wdzystkie nasze chodzily sobie wolnosciowo po mieszkaniu i nauczyly sie kupkac w jedno, konkretne miejsce, swiniara pierwsza posunela sie nawet do tego, ze wyzerala psu z miski jedzonko, najbardziej lubila watrobke z ryzem, a pozniej pasztetowke :)))
-
2012/08/23 16:39:48
Brahdelt - nie, jednak skłamałam niechcący, Mysz zniszczyła szafkę, na której stało Myszarium, bo mikczyła w tunelu i zanim się zorientowaliśmy, że to wyżera mebel, to trochę już wyżarło, potem mitygowałam Mysz i podkładałam coś, ale szafka ma już blat do wymiany. Oby Myszkowy następca mikczył w jakimś innym miejscu.
-
2012/08/23 16:40:38
Margo - ale ja wiem i świneczki lubię bardzo, ogromnie mi się podobają i są superpuszyste, ale jak się człowiek przyzwyczai do maleńkiego Myszęcia to ciężko się przestawić :-)
-
2012/08/23 16:44:58
O matko i córko.. Angstujący w kąciku myszoskoczek, załamujący koślawe łapki ze zgryzoty.. Będzie mi się to śniło, Brahdelt bardzo Ci dziękuję:))))

Kable są chyba najbardziej pociągające dla królików. Groszek, rudy miniaturek znajomych, który niepostrzeżenie urósł do rozmiarów małego spaniela, miewał okresy nieobecnego snucia się po mieszkaniu, po ukradkowym przeżuciu jednego czy dwóch przedłużaczy, dopóki rodzina się nie zorientowała, że te podejrzane kępki futra wokół kabli - to jego. Nie spotkałam się jeszcze z kotami atakującymi kable - a mam sporo znajomych kociarzy.
-
2012/08/23 16:48:13
Sakurako - albo z ponura miną czekający w kątku, aż ziarno sfermentuje, żeby się upić...
;-)
Kot od zawsze jest brany pod uwagę i w końcu nastąpi, miałam już koty i jestem zdecydowanie prokocia. Niemniej na razie wykorzystamy ponownie swój potencjał promysi, ogromnie za moją Myszą tęsknię, ciągle nie wierzę w to, co się stało, bo kocham ją bardzo i smutno tu bez niej. Chyba nie potrafię nie mieć zwierzątka już.
:-)
-
2012/08/23 16:48:19
Brahdelt - każdy nowy drapak nacierałam kocimiętką w miejscach strategicznych. Nie wiem czy akurat to działało, ale po dwóch dniach już były przyzwyczajone.
Niestety, u nas panuje specjalizacja - Kotka lubi drapaki, Kot wyściełane krzesła w kuchni.. I co mu zrobisz, jak małpa drapie, gdy nie widzę - nigdy przy mnie!
-
2012/08/23 16:50:12
Sakurako-
Krolewiczek, Merlinem zwany, pozarl mi kabel ladowarki telefonowej, zeby na drugi dzien pozrec kabel do polaczenia telefonu z kompuzerem, faktem jest, ze lezaly sobie te kable luzem na oparciu kanapy, za podlaczone sie nigdy nie zabieral, widac uznal i celowosc ;)))
-
2012/08/23 16:53:11
Margo - nie spodziewałam się, że świnki są takie kontaktowe, dopóki znajoma nie dostała na przechowanie świnka i byłam świadkiem przydreptania z klatki ewidentnie głodnego zwierzaka, pokwikania na środku pokoju, w którym siedziałyśmy, a później dzikiego biegu do kuchni, ze stawaniem na tylne łapki i świstaniem przy lodówce włącznie;))) Przekaz nie zostawiał możliwości błędnej interpretacji;))
-
2012/08/23 16:54:14
w/w Merlin, do drapania uzywa metalowych nog od stolu, a drapaka ma i jedynie gdy Tigra wyzywa sie na drapaku, Krolewiczek tez od niechcenia se drapnie :)))
-
2012/08/23 17:01:46
jak sie kiedys weznem i zdygitalizuja kasety wideo, zasypie jutuba filmami o kontaktowosci swiniar morskich, psy i koty sie chowaja :)))))))
-
2012/08/23 17:09:56
Margo - tak zrób, chętnie bym to zobaczyła i na pewno nie tylko ja :-))
-
2012/08/23 17:21:34
oczywiście, że mi łza poleciała, gdy przeczytałam o Waszym Myszątku. ani klepanie po ramieniu nie pomaga ani żadne słowa. ja, doczekałam się na swoje nieutulone, długie, bardzo długie (jeszcze dziś mi się zdarza) zawodzenie po Antonim takich słów: "przecież to tylko kot".
no nóż się w kieszeni otwiera na taką głupotę i bezduszność.
ktoś żył i miał naszą miłość. to świętość, której się nie tyka. miłość do zwierzęcia ma taką samą wartość, jaką jest uczucie do drugiego człowieka. inny rodzaj bólu po stracie, a i to chyba nie do końca, ale miłość z jednego i tego samego serca.
przytulam Cię mocno, Kochana.
i już nie płacz, bo mi niewiele trzeba by do Ciebie dołączyć...
-
2012/08/23 17:28:31
Sophie - już jest lepiej bo nie ryczę przez kilka h non-stop, a to spore osiągnięcie, Trener bardzo mnie pociesza, sam tez przybity, bo kochali się z Myszkiem bardzo i był jej Ukochanym Panem, też mu ciężko.
Myślę dokładnie tak, jak Ty, i nie wiem, co zrobiłabym, gdyby mi jakiś skretyniały cham wyskoczył z "to tylko zwierzę" - lepiej żeby był wtedy przy mnie ktoś, kto powstrzyma mnie przed pierwszą reakcją, na jaką miałabym ochotę.
Inny durny tekst to "jak będziesz miała dzieci to ci ta myszofilia przejdzie" - naprawdę nie chce mi się tłumaczyć setny raz, że lubię tylko dzieci inteligentne i dobrze wychowane, czyli bardzo niewiele dzieci, że własnych nie chcę i że kocham Myszy bo są Myszami a nie zastępstwem i wyszalnią dla instynktu macierzyńskiego, który mam zerowy.
Strasznie za Myszęciem tęsknię, mam nadzieję, że pacają się teraz łapkami na Mysiej Planecie i bawią w myszkę i myszkę.
:-)
-
2012/08/23 18:15:40
Cieszę się, że Ci już z lekka lepiej. Z czasem wszystko się ustawi na właściwe tory i nowa mądra Mysz będzie śmigać tunelami. Bo tylko mądrzy ludzie mają mądre myszy!
Futrzaki łapą machają i niech tak zostanie bo jeszcze gotowe się morderczo zapędzać :)
-
2012/08/23 18:33:18
AnnoMario - czy lepiej nie wiem, spokojniej, bo co poradzę, zrobiliśmy wszystko, co najlepsze dla Myszy, ona była najważniejsza, nie to, że my będziemy tęsknić.
Mam nadzieję, że u Was też się układa, zagadnę Cię na FB jak tylko złapiemy obie wolniejszą chwilę - trzymam kciuki przez cały czas :-)
-
2012/08/23 19:54:33
Widzę, tzn. czytam, że Ci już lepiej. Pisz na blogasku, to na pewno pomoże uporać się z myślami. Dobrze zrobiliście, że ukróciliście cierpienia stworzonku. Teraz dajcie szansę na Waszą uwagę innej Myszy:)
-
2012/08/23 20:34:16
No masz, znikam ci na parę tygodni, wracam a tu świat bez Myszy. To nie jest w porządku, Śkfirg.
-
2012/08/23 20:41:49
Alicjo - dobrze dla Myszy, a to najważniejsze, ja się wciąż nie mogę pozbierać, to była moja maleńka, mysia miłość i idealny pod każdym względem futrzaczek, ciężko pogodzić się z tym, że już go nie ma. Nie wiem na pewno, co dalej z blogiem, ale pewnie będę nadal pisała, łatwo się przyzwyczaić do pisania i do Was :-)
-
2012/08/23 20:43:32
Bres - nic mi nie mów, to było kilka koszmarnych dni, w jeden wieczór się coś zepsuło i poszła lawina, nigdy się z tym nie pogodzę i pociesza mnie tylko myśl, że wszystko, co zrobiliśmy, było dla jej dobra i że nasza miłość do Myszy była większa, niż egoizm i chęć zatrzymania jej przy sobie za wszelką cenę. Nie wiem, co dałabym za to, żeby nadal żyła w zdrowiu i pełni sił :-(
-
2012/08/23 21:28:06
nie znam się na Myszach, ale na ludziach trochę i owszem i wiem, że jakąkolwiek Mysz wybierzesz - będzie u Ciebie szczęśliwa. Buziole
-
2012/08/23 23:48:17
Ech, Squirku, jak mi się smutno zrobiło... Dobrze zrobiliście skracając mysie cierpienia, a Mysz wiedziała przecież, że kochacie ją bardzo...

Co do instynktu macierzyńskiego, to ja urodziłam i wychowałam dwoje bardzo fajnych dzieci, a teraz mam trzecie dziecko - moją ukochaną Debisię i nie wyobrażam sobie świata bez niej! I niech sobie inni myślą, co chcą, a ja i tak kocham mojego psa miłością ogromną.
-
2012/08/23 23:58:42
Spróbuję z tą kocimiętką, na razie dosufitowy rozbudowany na boki słupek za 300 zł jest tylko przez kota oglądany z wygodnego miękkiego kojca na pufie. Może mu ten kojec zabiorę i schowam?.... ^^*~~
Kupiłam kiedyś Ryśkowi mały płaski drapak. Jak był położony na podłodze, to kot go drapał, ale drapał też uszczelkę w drzwiach od sypialni, więc zastawiłam tę uszczelkę owym małym drapakiem - kot przestał drapać zarówno uszczelkę jak i jej osłonę...
-
2012/08/24 00:11:36
Berberysie - stanę na rzęsach, żeby tak było, Myszęta są niedoceniane, ludzie mało o nich wiedzą, nie radzą sobie z hodowlą, nie leczą - każda nasza Mysz zmienia świat, każda Mysz chorująca uczy lekarzy nowych rzeczy i daje szansę innym myszętom, nie zrezygnuję z tej misji, Myszy musza być bardzo szczęsliwe i rozpieszczone :-)
-
2012/08/24 00:14:01
Ewo - Mysz też bardzo nas kochała, bardzo się do nas garnęła i pokazywała, jak jej u nas dobrze, tym ciężej myśleć o tym, że już jej u nas nie ma, ale cokolwiek robiliśmy dla niej było dla niej dobre aż do końca, nie można myśleć w takich chwilach o sobie przecież. Ale cięzko jest ogromnie i nie wiem, jakim cudem miałabym się z tego otrząsnąć :-(
Dzieci planowałam kiedys tylko z rozsądku, żeby się wyrobić póki organizm młody itp, ale to chyba nie dla mnie po prostu, nie nadaję się na matkę, lubię dzieci zaprzyjaźnione i jestem ukochaną ciocią, wystarczy mi to :-)
-
2012/08/24 00:14:35
Brahdelt - kolejne dowody na to, że kotu cięzko dogodzić, bo futrzaczek jest charakterny i ma swoje pomysły na życie, drapak i wszystko :-)
-
2012/08/24 07:48:21
Mysz być musi! I to taka jaka sie "przyplącze", co jest, jakby oczywiste bardzo.
Squirk bez myszy jest niekompletna i niewłaściwa wręcz. Nie czekajcie za długo, bo tam jakiś puchatek sklepowy tęskni za wami bardzo
-
2012/08/24 11:11:49
No i dobrze, jak nie wyjdziecie z jednym, bo chyba myszy są tak samo towarzyskie, jak szczury, co? Ja za pierwszym razem miałam jednego szczura, ale potem już się dowiedziałam, że to wstyd, hańba i okrucieństwo, więc wzięłam poprawkę i nie narzekam. Większa ilość zwierzaków słodziej wygląda, jak śpi.
-
2012/08/24 13:35:02
Squirk, przepraszam za nieskuteczność, naprawdę bardzo się starałam odpowiednio trzymać te kciuki. Bardzo współczuję, ale też cieszę się, że wkrótce trafi do was nowa Mysz, bo myszom należy się Squirk. Mam nadzieję, że będzie się długo i zdrowo chować, co najmniej jak Mr. Jingles z Zielonej mili.
Załączam link do mojego ulubionego mysiego zdjęcia, mam je na pulpicie swojego monitora. (wszystkie zresztą bohaterki zdjęć tego autora są śliczne).
fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1394285,5,5,21025,Mysz-Rasowa.html
-
2012/08/24 14:16:27
Dario - tak się własnie czuję, jakby mi części mnie brakowało. każdy dzień był tak pełen Myszy że odruchowo zaglądam, co u niej, sprawdzam, nasłuchuję i co chwilę przezywam zawód :-/
Nowy puszyścik będzie jak tylko wrócimy z krótkiego wyjazdu, nie chcę brać Myszka do domu i zostawiać go na kilka dni z mysz-sitterką od razu, wolę sobie go solidnie przeswoić, jak każdą Mysz :-)
-
2012/08/24 14:22:03
Brykanty - na raka nawet najporządniejsze kciuki nie pomogą, zrobiłaś, co się dało, i jestem Ci ogromnie wdzięczna, bo każda ciepła myśl musiała przeciez przyczynić się do tego, że wszystko trwało tak krótko i nie dało Myszy szansy na cierpienie i stres.
Nowa Mysz jest obowiązkowa nie tylko dlatego, że uwielbiam każde małe szare (sprawdzić, czy nie kurz ;-)) ale z szacunku dla wszystkich Myszy - ktoś powinien je kochać i rozpieszczać, bo to wyjątkowe, śliczne i mądre stworzonka, padło najwyraźniej na nas i nie narzekamy :-)
Prześliczna ta rasowa mysz :-))
-
2012/08/24 15:46:56
Ashero - Myszy z gatunku, który wybraliśmy, są bardzo mało towarzyskie jesli chodzi o współmyszy, przeciwnie, to bardzo samodzielne, terytorialne maluchy i potrafią zaciekle ze sobą walczyć, jest szansa na powodzenie, jeśli zacznie się hodować razem od ich pierwszych dni dwie Myszy tej samej płci, ale i tak moga sobie chcieć powalczyć, a do tego ciężko rozpoznać płeć. Przy Białszym i Szarszej myśleliśmy, że uda się z parką (i że Białszy to Samiczka a Szarsza to samczyk, bo jedno takie spokojne a drugie postrzelone) - nie udało się, pan zaczął pani czynić awanse, pani prała go po pyszczku i darła swój, stąd druga klatka a potem połączone Myszarium :-)
-
2012/08/25 12:47:57
Ojej, przepiękny ten wpis... Tylko szkoda że z takiego powodu. Strasznie mi przykro z powodu odejścia Myszy (wielkie wirtualne uściski dla Ciebie), ale spomiędzy Twoich linijek promieniuje tyle wielkiej bezwarunkowej miłości, że jestem pewna, że temu konkretnemu zwierzęciu trafiło się naprawdę dobre życie. I że to bardzo ważne że są tacy ludzie jak Wy na świecie. Którzy dają, kochają i się opiekują. Kurczę.
-
2012/08/25 16:59:48
Zdrowiej - dziękuję, kiepsko to znoszę, byłyśmy z Myszą bardzo mocno związane, więc spora częśc dnia spędzałysmy razem, Księżniczkysz lubiła wstać kilka razy na jakieś ziarenko a potem łaziła po mnie, po kołdrze, rozmawiałyśmy (no, tu ona mniej się wykazywała) i było dużo kiziania się noskami i innych wyrazów czułości, bardzo dbała moja Mysz o to, żebym wiedziała, że jest z życia zadowolona.
Nadal ciężko mi o tym myśleć, ale będzie nowa Mysz, musi być, bo jesteśmy mysimi osobami, dom bez małego futrzaczka jest nie do zaakceptowania po prostu.
:-)