squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Wyścig świnek na targach w Los Angeles, który będzie trwał do końca września"

Wiedzieliście, że świnki są takie wytrzymałe? Do końca września jeszcze kawał czasu w końcu, więc bardzo długi wyścig przed nimi. Niezwykle dzielne i silne są małe świneczki, kto by pomyślał. Dowód tutaj * - w umiłowanym portalu dyżurny praktykant predaktor się po paru h zreflektował i poprawił.

Jeśli ktoś nie ogląda na TLC programu "Drogi ślub - tani ślub" to serdecznie go Państwu rekomenduję i zalecam oglądanie, najlepiej z czymś wygodnym na kolanach, żeby szczęka nie obijała się przy opadaniu, co podczas projekcji zdarza się nader często. W skrócie chodzi o to, że jest wedding planer/-ka i młoda para in spe koniecznie ze zdrowo pieprzniętą jedną z połówek, zwykle panną młodą. We wczorajszym programie panna młoda (niemarokańska) zażyczyła sobie, że ma być marokańsko i już. Jedzenie też ma być marokańskie i nie, nie szkodzi, że go nigdy nie jadła i może nie smakować gościom - ma pasować. I najlepiej, żeby wszystko było gratis (nastąpiło kilka naprawdę żenujących scen targowania się, wstyd jak beret) i tak, jak ona chce, bo to jej ślub. Narzeczony to zwykle potulny wypłosz obserwujący z zastygłą w wyrazie grozy twarzą jak znikają pieniądze wydawane na takie pierdoły, że zdrowa kobieta musiałaby poważnie na głowę upaść, żeby coś takiego na własnym ślubie chcieć mieć, np. chodzący stolik ze słodyczami. Poważnie, hostessa przebiera się za stolik i hasa wśród gości. Pan młody zwykle niewiele ma do powiedzenia, czasem uda mu się jakiś swój pomysł przeforsować, ale zwykle powiedziane jest wprost, że to ślub młodej i realizujemy jej wizję, a on hop hop hop jak króliczek niech szybciutko spełnia jej marzenia, bo to jej wielki dzień a reszta może jej skoczyć. W efekcie planowane 22 tys. dolarów zmieniło się wczoraj w prawie 40 tys., ale kij z długami, ważne, że gościom oczko zbielało i szczęka opadła. Mam nadzieję, że mieli na kolanach coś wygodnego.
Oczywiście oglądam ten program wespół z Trenerem żeby sobie popaczał, w co potrafi zmienić się kobieta planująca ślub, tak na wszelki wypadek jakby mi się miał rozbestwić. Niemniej póki co kupił mi 3 pęczki dymki (romantycznych prezentów ciąg dalszy) i generalnie bardzo miły jest, więc go chwilowo ślubem nie straszę.

Znów mam na salonach mniej więcej furkę warzyw i niemal nie wiem, jak do tego doszło - pamiętam jak przez mgłę, że pojechaliśmy na targ i zobaczyłam ogórki po 1 zł/kg a potem jakoś tak się stało że co ja paczę, jestem w domu i brodzę w ogórkach po kostki. O 4,5 kg pomidorów Hektor też musiałam jakoś pazurkiem mimowolnie zahaczyć. Uczciwie dodam, że nie kupiłam żadnej dyni, ale uczciwie dodam ponownie, że będe dziś przejeżdżała obok stoiska dyniowego i pójdę chociaż obejrzeć, w obejrzeniu nic złego nie ma, ale wiemy, jak to się może skończyć. Znów mi ktoś podstępnie może jakąś dynię podrzucić, ludzie bywaja naprawdę okropni.

Obrazeczki mam przygotowane - będzie dziś o figurze geometrycznej, szyicie, mroczny i takie tam oczywistości. Miłego dnia Państwu, idę pławić się w fasolce szparagowej, nie wolno mnie wypuszczać w miejsca z bardzo tanimi warzywami bo o, co się dzieje potem. O.

 

PS. Proszę o kciuki za zdrowie mojej Mamy, troszkę się pokomplikowało a że Mamę kocham ogromnie skupię się na Niej i na tym, żeby jak najszybciej wróciła do zdrowia. Mam nadzieję, że wybaczycie mi mniejszą aktywność w najbliższym czasie, nie mam głowy do blogowania i okoliczności towarzyszących, ale gdzieś tu się w pobliżu kręcę i można mnie w razie czego łapką pacnąć, na pewno zareaguję.

 

* świnfotka wróci jutro, muszę trochę na Fanpejczu posprzątać

wtorek, 11 września 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/09/11 10:07:47
Pacamy na zdrowie.
-
2012/09/11 10:09:19
Bartoszcze - dzięki, przyda się to bardzo.
:-)
-
2012/09/11 10:41:46
Za Mamę trzymam wielkie, potężne, tłuściutkie kciuki (w sumie dobrze, że nie chudłam ostatnio, a wręcz przeciwnie). Będzie dobrze, bo nie może być inaczej ;))
Z fasolki szparagowej zrób pyszną sałatkę: fasolka ugotowana al dente, awokado, uprażony sezam, odrobina oliwy z oliwek, sowicie soku z cytryny, sól, pieprz. Proste i orgazmicznie pyszne.
-
2012/09/11 10:46:14
Berberysku - gdzie Ty masz tłuściutkie kciuki na tych smukłych łapkach to nie wiem, ale dziękuję, będą pomocne :-))
A sałatkę żebyś wiedziała, że zrobię, mam piękne awokado do zagospodarowania, sezam i całą resztę też mam. Swoją droga przeżyłam lekkie zaskoczenie wczoraj szukając przypraw - mam asafetydę, sumak, 8 rodzajów papryk, w tym wędzoną, a nie mogłam się doszukać zwykłego majeranku, wyszedł mi i nie zauważyłam ;-))
-
2012/09/11 10:50:21
Może nie wyszedł tylko dołączył do polędwicy z ryżem i malinami.
-
2012/09/11 10:51:27
Bartoszcze - śmiej się, a ja żadnej z tych rzeczy nie znalazłam, serio ;-(
-
2012/09/11 10:52:24
zatem trzymam za Mame i ja kciuki, a jutro to sie za Mamy zdrowie napije, a co!

a Trenerowi kiedys opowiem o moim slubie z Miskiem i juz nie bedziesz miala go czym straszyc ;P

-
2012/09/11 10:54:32
Margo - oo, poproszę, tylko nie żałuj, bo to bardzo udana Mama jest :-))
Będzie noteczka ślubna na zakluczonym? Mogę Trenerowi zacytować co straszniejsze fragmenty, acz mam podejrzenie, że on uważa, że nie ma kobiety bardziej zwariowanej ode mnie - wiem, że to dlatego, że jeszcze nie poznał Ciebie, Berberysa i Darii ;-))
-
2012/09/11 10:58:15
noteczka byla rok temu 14 pazdziernika, pogrzebac Ci cza :)))
-
2012/09/11 11:03:19
Margo - a to przy kawie popaczam :-))
-
2012/09/11 11:07:57
Squirk - kciuki trzymane w takim razie, i raczej z tych mocniej zaciskanych. Przekaż, proszę, Mamie życzenia zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy, które co prawda szczęścia i zdrowia nie dają, ale pozwalają obrastać w urodę i poczucie relaksu w jakimś miłym spa w ciepłych krajach:)

Nie wiem jak to się dzieje, że ja nigdy nie trafiam na takie weselne programy na TLC, tylko ciągle "Słodki biznes" i "Słodki biznes". Ileż można wałkować masę cukrową?? Zaczynam podejrzewać, że może jest w tym jakieś drugie dno i dostaję własnie próbkę tego żydowskiego dowcipu z kozą - żebym doceniła fakt nieposiadania dwunastu sióstr z przyległościami, mieszkających na kupie i zadających najbardziej bzdurne pytania synchronicznie.. Jedna siostra, po drugiej stronie Skype, wystarczy mi w zupełności, dziękuję bardzo.
-
2012/09/11 11:10:28
Berberysie - fasolki z sezamem nie znałam, przyłączam sie do podziękowań - zrobię niezwłocznie:)
Znam za to podobny przepis: fasolka, avocado, sok z cytryny oliwa i pieprz, dodatkowo - połówki pomidorków koktajlowych i pęczek posiekanej, świeżej kolendry. Smakuje obłędnie:)
-
2012/09/11 11:13:31
asafetyda - czytam w ciotce Wiki - zwana czarcim łajnem ;)) juz mi się podoba ;)))))))))))
-
2012/09/11 11:13:52
Sakurako - dziękuję, zdrowie mają zaklepać genialni lekarze z Krakowa, od zapewniania pieniędzy jestem niestety w dużej mierze ja, więc częśc kciuków przygarnę dla siebie, żebym nie oszalała z finansowego stresu ;-(

Polecam Ci jeszcze Szaleństwo weselnych tortów na Kuchniplus, mają ludzie fantazję, np. tort ma mieć kształt didżejskiej konsoli, koniecznie z obracającą się płytą i weź coś takiego zrób. I znieś po wąskich schodach takie marne 80 kg tortu, bo się akurat winda zepsuła. Nie wiem, jakim cudem udaje im się nie rozdyźdać tych fikuśnych konstrukcji na pierwszej ścianie, dzielni ludzie :-))
"Słodki biznes" kojarzę, dla mnie to koszmarna, wrzaskliwa rodzinka, gdybym miała takie siostry tobym się chyba wypisała z interesu i zwyczajnie zwiała ;-)
-
2012/09/11 11:14:36
Margo - paczam, już pierwsze zdanie mnie rozbroiło :-))
-
2012/09/11 11:15:39
Sakurako - pomidorki tak, opcja do przetestowania też ale jak polubić kolendrę? Nie lubię, wiem, że zdrowa i do tylu dań pasuje ale jakoś mnie odrzuca, a szkoda :-)
-
2012/09/11 11:16:16
Margo - to jest wybitnie przerażający opis! Gdybym paliła - musiałabym wyjść na balkon:) Zachowam go sobie w zakładkach i przeczytam mojej Mamie, jeśli mi kiedyś szczególnie mocno podpadnie - Ona funkcjonuje w świecie "nie wypada nie zaprosić kuzynki ciotki brata szwagra Zenona!";))))

Gratuluję za to błyskawicznego splecenia węzła małżeńskiego z prawie rocznym stażem;))
-
2012/09/11 11:16:21
Berberysku - no pacz, nie wiedziałam :-))
-
2012/09/11 11:19:21
Sakurako - to jest opis śliczny i bardzo ładnie oddający margowość :-)) A moja Mama też się kiedyś przejmowała tym, co ludzie pomyślą i czy się ciocia nie obrazi o jakąs bzdurę - ja byłam na przeciwnym biegunie, tj. serdecznie chromoliłam opinie ludzi nt. mojego osobistego życia i ciociowe fochy, a że mam silniejszy charakter Mama przemyślała i uznała, że w sumie to mam rację, i już się tak nie przejmuje :-))
-
2012/09/11 11:23:40
Squirk, Bartoszcze - khem khem.. się przyznam: zgubiłam wielki słój do kiszenia ogórków takichdozjedzenianajuż. Jest rozmiarów prawie że kotła i nie wiem gdzie go schowałam, a przypominam - NIE MAM piwnicy, do której mogłabym go wynieść.. Nikt się nie przyznaje do stłuczenia. Co robić, Drogie Brawo?!:)
-
2012/09/11 11:25:20
Sakurako - dobra jesteś, ja jeszcze dużego słoja nie zgubiłam ;-)) Z doświadczenia wiem, że zgubione produkty żywniościowe, pęsetki i obieraczki do warzyw znaleźć można niekiedy w koszu na śmieci, na pralce albo na biurku w sypialni, no ale to u mnie, inni moga sobie być normalni, jak kto woli ;-))
-
2012/09/11 11:26:55
Sakurako - zajrzyj za chlebak ;))) różne rzeczy potrafią się tam ukryć. Ja znalazłam ostatnio za chlebakiem pończochy samonośne w kolorze sahara ;)))
-
2012/09/11 11:30:29
To jeszcze moje kciuki za mamę. I za Ciebie. W ogóle wszystkie palce jakoś tak fantazyjnie zaplotę na wszelki wypadek, może akurat pomoże i będzie dobra karma płynąć w odpowiednią (Twoją) stronę?
A przepisy na awokado z fasolką szparagową boskie. Berberysie. Chyba będziesz odpowiedzialna za zwiększony popyt narodowy na oba produkty plus sezam.
Ja to kolendrę kocham. Rozumiem, że można jej nie lubić. Tak teoretycznie rozumiem. Mówiono mi, że smakuje mydłem. Ale moja miłość do niej jest bezwarunkowa i już.
-
2012/09/11 11:32:38
Berberysie - leżę i kwiczę ;-))) Że też nie mam chlebaka ;-))
-
2012/09/11 11:35:47
Zdrowiej - dziękuję (i jestem w trakcie maila do Ciebie, ale trochę mi zejdzie, bo robię x rzeczy jednocześnie i jeszcze mam gorącą linię z Mamą, to będzie długi dzień :-))
Zrobiłam do kolendry kilka podejść i jestem zaskoczona, że jej nie polubiłam, bo Brahdelt ją lubi a dotąd miałyśmy tak, że jak coś smakowało jej to mnie też i odwrotnie, z niewielkimi najwyżej odchyleniami, a tu proszę, nie lubię kolendry i nie mogę się przekonać. W potrawach mi nie przeszkadza, jeśli nie dominuje, ale żeby coś nią posypać, całym pęczkiem? Brrr :-)
-
2012/09/11 11:38:44
Berberysie - dooobre! Są takie chwile w życiu kobiety, w których nowa para pończoch to skarb! Aż szkoda, że też nie mam chlebaka:))) Moja znajoma znalazła kiedyś telefon komórkowy w lodówce - godzinę wcześniej kończyła rozmowę w drodze po sok pomarańczowy i dokonała sprytnej zamiany produktów na półce..;))))

-
2012/09/11 11:45:33
Z tą kolendrą to rzeczywiście różnie bywa, ja mogłabym ją jeść garściami (co mi przypomina, że miałam kolejną doniczkę obsadzić:), ale wiem, że może komuś nie pasować. Nigella mnie za każdym razem zachwycała tym sypaniem lekką ręką całych pęczków gdzie bądź;;) A do avocado pasuje znakomicie.
Nie cierpię za to brukselki i juz nawet nie próbuję się do niej przekonać, mimo kilku świetnych, sprawdzonych przepisów, jakie mi znajomi wtykają co jakiś czas zachęcająco.

-
2012/09/11 11:49:55
Sakurako - to ja się do brukselki przekonałam, wyszukam dla Ciebie jeden przepis, który może zadziałac, ale generalnie nic na siłę, jak nie lubisz to się nie zmuszaj, bo po co, jest tyle innych rzeczy przecież :-)

O, mam - pinkcake.blox.pl/2010/11/Po-francusku-czyli-brukselka-oswojona.html :-)
-
2012/09/11 11:50:08
Sakurako, gdyby ten slub mial sie odbyc w nastepnym tygodniu, nie odbylby sie, bo najzwyczajniej w swiecie bym strefila :)))

no i Kochane moje 14.10 rocznica bedzie podwojna, bo tegoz dnia skliknelam sie z Berberysem na fejsie...a co z tego najlepsze, obie rocznice opijemy jak najbardziej realnie! :D

-
2012/09/11 11:54:45
Margo - nikogo nie straszę ale kiedyś się przyłączę, póki co bardzo gratuluję obu rocznic ;-)))
-
2012/09/11 11:59:00
O, jaka fajna ta brukselka!
-
2012/09/11 12:03:00
eee takich strachow to ja sie nie bojam :)))

gorzej bedzie, jak pokaze Ci Ćintje ;)))
-
2012/09/11 12:07:37
Hmm.. Brukselka rzeczywiście fajna, zrobię testowo - w końcu zawsze twierdzę, ze jestem otwarta na nowe smaki;D Dziękuję Squirk!
Z takim boczkiem dobrze się również komponuje wyłuskany, ugotowany bób, posypany tymiankiem i cytrynowym pieprzem;)

Ostatnie brukselkowe przepisy moich znajomych- dla chętnych do przetestowania w podgrupach:

1. zblanszowana brukselka, pokrojona na połówki, wrzucona na uprażony sezam (tu ukłon w stronę Berberysa;), podsmażona i doprawiona grubo zmielonym pieprzem

2. zblanszowana brukselka w ćwiartkach (nie rozumiem różnicy..), podsmażona na aromatyzowanej czosnkiem i papryką oliwie, posypana suszoną żurawiną i z nią podduszona przez chwilę

Się dzielę w biegu i idę szukać słoja, nie będzie mi przecież byle skorupa dzieci germanić!;))
-
2012/09/11 12:11:06
Zdrowiej - skuś się, jest naprawdę zaskakująca :-))
-
2012/09/11 12:12:17
Margo - ale uprzedź jakoś, żebyś na porę mojego posiłku nie trafiła, bo staram się jeść regularnie a coś mi mówi, że trochę by mi Ćintja apetyt zepsuła ;-)))
-
2012/09/11 12:14:01
Sakurako - ten pierwszy przetestuję, w drugim mnie trochę ta żurawina nie przekonuje, ale nie lubię owoców w potrawach (wyjątek robię dla kaczego biustu w sosie pomarańczowym czy ananasa w skośnościach) :-)
Trzymam kciuki, żebyś słój znalazła i nie została zgubieniowym freakiem, jak ja ;-)))
-
2012/09/11 12:22:31
Kobiety nie dość, że brukselka, to jeszcze ze świnią???? bójcie się buka!!! ;))) Brukselka dobra jest z utłuczonymi orzechami włoskimi i masełkiem ;))mniami ;))

Znam jeszcze przepis na kotlety z sera w sezamie ;) I ze mnie tyle ;)) Po pijaku tylko jak ktoś przystojny zawoła: Sezamie otwórz się! to coś jeszcze mogę wykrzesać ;)))

Marguś - to my tez mamy rocznicę??? o ja pierdziu, muszę chyba zabrać złoty cekinowy kombinezon ze sobą, takie będzie święto ;)))))))))
-
2012/09/11 12:29:45
Berberysku - bardzo dobry przepis jest, nie pluj kaszką zanim nie spróbujesz, ja z orzechami chętnie, bo lubię :-)
Mam na takie wazne okoliczności zdobyczny (został po jakiejś imprezie kiedyś i nikt się nie przyznał) jaskrawo różowy biusthalter z różowymi cekinkami, jakby któraś reflektowała to wypożyczę w zamian za zdjęcie z imprezy ;-)))
-
2012/09/11 12:50:55
oczywiscie, ze Cie uprzedze, a nawet i troche alkoholicznie zabalsamuje, bowiem lubie moich gosci, a widok Ćintji w oryginale moze spowodowac stale straty w mozgu ;)))

Berberysiemoj, spoko, wystarcza kapelusze :)))
-
2012/09/11 12:53:22
o Squirku Kochana, różowy biust ze złotymi cekinami - będę jak król Julian na otwarciu zoo ;)))) zdjęcia pewnie Marga wyprodukuje, a ja będę się wstydzić ;))))
brukselka ze skwarką boczkową pewnie jest dobra, jak ktos świnię je. Ja tam wolę poczytać o świnkach, albo pokwiczeć na nie lub z nimi ;))) no chyba że można z indykiem, to spróbuję ;)
-
2012/09/11 12:56:25
Margo - uff, w takim razie zniosę ten widok z czymś w rodzaju resztek godności, o ile alkoholu nie będzie za dużo bo wtedy mogę różnie zareagować, zakląć paskudnie czy co, a damie nie wypada ;-)))
-
2012/09/11 12:58:41
Berberysie - mam też czarne skórzane sznurowane spodnie, byłby komplecik pasowny ;-))
Ze świnkami chwilowo nie pokwiczysz, widzisz przecież, że do końca września w wyścigu biegną, to już może lepiej z tym indykiem faktycznie lepiej w interakcje wejść albo jakąś wędliną nieświnną ;-)) Powinno się udać, kluczowa jest ta brukselka porozdzielana i lekko podduszona :-)
-
2012/09/11 13:02:06
Berberysiemoj, rurzofy odpada, MUSI byc czerwony! :))))))

Squirku, Ćintja obce jezyki zostawia w domu, zatem zakurwic mozesz spokojnie, gorzej jak dostaniesz wyczeszczu od uderzajacej urody oraz manier rzeczonej ;))))))))
-
2012/09/11 13:06:18
Margo - nie wyglądałabym najlepiej, oczy mam duże (acz nie tak, jak Daria, bo takich to nie ma nikt :-)) więc z wyczeszczem wyglądałabym jak przygłup albo bliźniaczka Ćintjowa ;-))
-
2012/09/11 13:14:13
1. Czymam
2. Nie znosiłam brukselki, dopóki nie ugotowałam jej na parze tak aldęte i nie zjadłam z winegretem z dodatkiem francuskiej musztardy (ziarenkowej). W miarę możności łebki brukselkowe warto rozdzielić na pojedyncze listki, chyba że komuś się nie chce, ale to po prostu ładnie wygląda. Zieloniutkie takie jest.
-
2012/09/11 13:16:17
Marguś
Ty nie mieszaj, czerwony kapelutek ma być na mój ślub, w którym to i Squirk przecież zauczestniczy ;))) A teraz na rocznicę i to podwójną trza bardziej glamur ;)

Tak ładnie ta brukselka wygląda, że w sumie zamówiłam sobie nudle w pudle. Nie schudnę nigdy forewer end ewer ;)
-
2012/09/11 13:17:42
Brykanty - bardzo dziękuję, przy tylu najlepszej jakości kciukach musi być dobrze :-)
Do brukselki postanowiłam się smakowo przystosować, kupiłam kilka sztuk, ugotowałam aldęte, masło, tarta bułka, nie było złe, powtórzyłam i tak mi zostało, eksperymenty przyszły potem. Ze śledziami miałam tak samo - najpierw głyyy, jak można lubić śledzie, potem kupowałam codziennie jednego, kroiłam na kawałeczki i się zmuszałam, bo zdrowe podobno i chciałam polubić. I lubię, w sumie tylko z kolendrą mi polubianie nie wyszło i do ostryg mam bardzo mieszane uczucia :-)
-
2012/09/11 13:19:40
Berberysku - na Twoim ślubie to ja moge nawet w szyszaku, kufajce i walonkach wystąpić choć wolałabym sukienusię jednak żeby się za bardzo nie odcinać ;-)) A Ty nie chudnij, bo na kości tylko psy leco i jak Ty złapiesz męża, no jak - i za co, skoro nie będziesz miała siły chwytać ;-)))
-
2012/09/11 13:28:57
ostryhi sa primasortmjiam!!! przypomjialas mi, ze kialam wyciagnac Miska do Frankfurtu na ostrygi, bom dowiedziala sie, gdzie mozna tam swieze o szostej rano zjesc! dzieki :D

Berberysiemoj, cyckonosz czerwony z cekinami, a nie kapelusz, no chyba ze uzyje go na Twoim slubie, jako kapelusz :)))

brukselka, fasolka i srutututu jest miernota przy kaczce w sosie orzechowym na dworcu glownym wew Frankfurcie!

no i oszczegam przed proba ugotowania brukselki w garnku cisnieniowym, no chyba ze zaprosilo sie kogos godnego obrzydliwstwa ;)
-
2012/09/11 13:32:25
Margo - toteż chętnie je polubię, po prostu trafiły mi się takie nijakie i nic do nich nie poczułam ;-)))
Kaczkę poważam generalnie, więc może być i w orzechach, tylko ten dworzec trochę daleko ;-((
Ostrzegałam tu kiedyś przed smażeniem topinamburów, a nuż się komuś przyda, z rady brukselkowej skorzystam :-))
chaotyczny.blox.pl/2011/11/Notka-wlasciwa-plus-codzienna-dawka-majtek.html ;-)))
-
2012/09/11 13:36:59
a wiesz, ze w calym frankfurcie topinambura nie uswiaczysz? kiedys zrobilam z nich piurre i bylo superowskie, a ogolnie tre jako dodatek do salaty, jak mi jego ktos z Bad Ems przywiezie...ja ta brukselke chcialam szybko i wyszlo na prawde paskudztwo :/
-
2012/09/11 13:40:23
Margo - u nas też topinambur ciężko dostać, musiałyśmy z Brahdelt przez Allegro zamawiać ale moim zdaniem nie bardzo było warto, na surowo był ok, ale po tym całym smażeniu zniechęciłam się finalnie.
Na brukselkę mogłaś Ćintję zaprosić i wmówić, że przepis masz od kucharza królowej Anglii, zjadłaby cała szczęsliwa ;-)))
-
2012/09/11 13:43:55
ano wlasnie znasz spaghetti dynie?
otak wyglada, przekrawa sie to na dwie polowki, wydlubuje pestki, posypuje sola i wsadza na pol godziny do piekarnika, po czym wlewa sie sos bolognese, albo inny i przeciaga widelcem z lewa na prawo, robiac dyniowe spaghetti i wchlania sie z sosem, pyyyyyycha! :)
-
2012/09/11 13:46:29
Margo - znam w teorii bo to spora dynia i jakoś sie nie mogłam na zakup zdecydowac żeby Trenera nie kłuć w oczy, bo 9 małych dyń jeszcze jakoś zniósł ale jedenasta wielka mogłaby nim nieco wstrząsnąć, ale skoro polecasz popaczam dziś, czy mają na moim stoisku :-))
-
2012/09/11 13:47:27
w Bad Ems pracowalam w biowarzywniaku, ktorego wlasciciele osobiscie hodowali warzywa na gnoju i topinambur se tez u nich normalnie rosl, jako i ta dynia :)
-
2012/09/11 13:50:10
Margo - wiem, gdzie mogę popytać - mamy w okolicy pp Ziółko, hodują świetne rzeczy, np. karczochy, małe cukinki, świetną brukselkę, popaczam, może i na topinambur da się ich namówić tobyś dostawała z każdą wizytą u Ciebie albo Twoją w Polsce :-))
-
2012/09/11 13:59:33
do Bad Ems jakby blizej, w pazdzierniku Teresa mi przywiezie, albo moje straszne dziecko, bo inaczej zezre jej prasie mleczko, akurat jest dyniowy czas, ale i przywozem z Polski czy prezętę nie pogardze :)))
-
2012/09/11 14:02:02
Margo - toteż rozpaczam się w sytuacji i jak się uda to będę kombinowała :-))
Przyjrzałam się tej dyni makaronowej, poczytałam i jak będzie dziś to ją kupię. :-)
-
2012/09/11 14:08:22
na prawde polecam, ja dodaje jeszcze troche masla czosnkowego, zanim wsadze do piekarnika :)
-
2012/09/11 14:10:02
Margo - bosko, mam warkocz czosnku, mój pierwszy, dodaję gdzie mogę :-))
-
2012/09/11 14:22:44
Mamie wysyłamy dobre wibracje na całej częstotliwości. Ciemną Stronę rozpowszechniać będę.
Co do programu ślubnego. Zda mi się to wpisywać w typ produkcji TV spod znaku "ludzie uwielbiają oglądać kogoś kto im się wydaje niewiarygodnie głupi i nieudany".
-
2012/09/11 14:27:35
Brezly - dziękuję bardzo. Co do programów - ja naprawdę chętnie obejrzałabym program ludzi z rozumem i fantazją planujących interesujący ślub, tymczasem co i rusz dostaję wrzaskliwą niunię tupiącą, rzucającą czymś i drącą się na przyszlego małżonka kiedy ośmiela się mieć inną wizję. Moim zdaniem ludzie, którzy nawet wizji ślubu nie mają spójnej i nie potrafią się porozumieć w takiej kwestii powinni sobie dac spokój, nic z tego nie będzie, małżeństwo to nie dyktatura jednej strony.
:-)
-
2012/09/11 21:07:25
To za mamę trzymamy!
Ogórek dobrze na cerę robi, to skoro w nim brodzisz... to cera stóp Ci na pewno się poprawi wybitnie :)))
Iiiiii... lecę zmieniać tapetę w laptopie :))))) Bo ?Meanwhile, in Russia..." mnie z kapci wyrwało :))) Bardzo dziękuję za obrazeczek z moim idolem :)
-
2012/09/11 21:11:10
IK - obrazeczek wrzuciłam z myślą o Tobie po ostatniej rozmowie o Putinie Przewodniku Żurawi ;-)))
Za kciuki bardzo dziekuję, oby zadziałały, bo sprawa poważna. Żeby za dużo nie myśleć mam 80 słoików do zapełnienia, Trener mi je wniósł łypiąc i prychając, ja się pomiotam z wdziękiem w tej zieleninie, dynię sobie kupiłam na pociechę, niereformowalna jestem alboco.
-
2012/09/11 21:15:56
No tak po cichu pomyślałam, iż to specjalnie dla mnie :))))
Ślubny, jak coś targa dla mnie po schodach, to mu tłumaczę, że ćwiczeń cardio nigdy za dużo i jak chce, to jeszcze może sobie ciężarem pomachać, to i na mięśnie mu dobrze zrobi :)))
-
2012/09/11 22:42:43
IK - no bo tak, ale nie chciałam Cię dedykacją krępować ;-))
Osobisty robi nalewki i cydr, strach wejść na salony, w stopę sobie strzeliłam trochę tym przetwarzaniem, bo teraz On też chce i ledwo się dla mnie znalazł kącik, w którym kurki obrałam do mrożenia ;-))
-
2012/09/13 09:43:55
Bosh TLC - szatan wymyślił tą stację :)
Ja oglądam tam program o obsesjach żywieniowych i zakupoholikach oraz czasem o skrajnych grubasach :)
-
2012/09/13 14:42:10
James - zakupoholików sobie darowałam bo to dla mnie niezrozumiałe, że można zakupy lubić i chcieć dobrowolnie robić, jest jeszcze coś o ciążach z zaskoczenia, przezabawne, i sukniach ślubnych, też z kosmosu jak dla mnie, ale bywa śmiesznie ;-)
-
2012/09/13 17:41:11
Kciuki niezmiennie trzymam i trzymać będę, za Mamę i za Ciebie, całe mruczenie zdybanych w różnych okolicznościach cicików również będę do Was przekierunkowywać, wszak wiadomo, że nic tak dobrze nie działa na zdrowienie. One na pewno wymruczą co trzeba.
-
2012/09/13 17:42:42
Emilyann - bardzo dziękuję, na kłopoty najlepsze koty, to fakt, oby mruczenie zadziałało :-)
-
Gość: Ashera, *.adsl.inetia.pl
2012/09/13 21:31:29
Kciukam oburącz:)
-
2012/09/13 21:32:21
Ashero - kochana jesteś, bardzo dziękuję :-))
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/09/14 10:48:01
Trzymam kciuki :*
-
2012/09/14 15:11:34
Zulko - bardzo dziękuję :-*