squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Co słonko słyszało.

Otóż...

"No, wreszcie jesteście, jak podróż? Nie, nie na bosaka, tu masz kapcie! W domu nie nosisz? Noo, tu na bosaka się nie da, za zimno, ostre wiatry tu mamy, sama zobaczysz, jak tu wieje! Do salonu, do salonu i opowiadajcie, co tam u was. Nie, nie tutaj, na kanapę proszę. Dobrze wyglądasz ale czemu w spodniach chodzisz? Sukienek nie nosisz wcale? Pokaż nogi! No ładne masz nogi, w kostkach cienkie, nie takie ładne, jak moje za młodu ale ja to miałam nogi takie, że się panowie za mną oglądali, zreszta pokaże Ci zdjęcia...Ciastko zjedz. No nie, jak można słodyczy nie lubić, wszyscy lubią słodycze, specjalnie dla Ciebie kupiłam czekoladki. Kawy na noc nie, nie dostaniesz, posiedzimy chwilkę i spać, kawę rano zrobię. (3 h później) Co to za wzór masz na piżamie? To wróżki są? A, nie, misie, to ładnie, i ciepła taka sie wydaje, to dobrze, bo u nas ostre wiatry są."

"Kanapkę sobie zrób albo jak chcesz to ja Ci zrobię albo Miś (Trener) zrobi. Jak to nie jesz sniadań? Trzeba śniadanie zjeść, to najważniejszy posiłek dnia, ja to o 6 wstaję i jem śniadanie i potem na spacer, no ale teraz jak jesteście to oczywiście zmieniłam plany. Z kijkami chodzę nad morze z taką jedną sąsiadką, no teraz to już bez niej, namówiła mnie do kupienia kijków i co, sama kilka razy poszła i kijki w kąt, a ja nadal chodzę, już rok. Pamiętasz Kokosińską, Miś? No tę taką z lokami, co jej syn jeden jest głupi a drugi w partii był, no to też nie za mądry w sumie, tu mieszkali w tej kamienicy o, za topolami, pamiętasz? No jak nie pamiętasz, z tym młodszym do szkoły przecież chodziłeś, w akademiach występował i jego ojciec niby to wielki kapitan a też mu rozumu brakowało, jak przyszło co do czego, radio kupić czy coś, to musiał Twój ojciec pomagać, jak to nie pamiętasz? Zdjęcia mam, zaraz pokażę, to sobie przypomnisz."

"No to jedziemy, bunkry koniecznie trzeba zobaczyć...W lewo, w lewo skręć! Albo nie, nie w lewo, ja to piechotą chodzę i mi się pomieszało...Teraz w lewo. O, teraz! No jak ty jedziesz? No może i dobrze, to ja się nie będę wtrącała...O, teraz w prawo i tam trzeba skręcić, tu rzeźnia była...Albo nie, rzeźnia to tam, tutaj to nie pamiętam co było...Rzeźnia? No masz, zapomniałam, może i rzeźnia tutaj, a tam to nie wiem, co...Teraz tu, w tę uliczkę...No skręcaj, skręcaj! Nie denerwuj się, chcę pomóc, ja to miasto znam jak własna kieszeń, 40 lat tu mieszkam...O, tutaj ulica Spokojna przechodzi w Benedyktyńską, piękna ulica...Nie, nie w Benedyktyńską, w Bogusława jakiegoś, jak mu tam było...Tutaj mieszkała ta koleżanka taka co z jej bratem się bawiłeś, jak byłeś mały, z 5 lat może miałeś...Jak to nie pamiętasz, rudy taki, miły chłopak był i grzeczny, na zdjęciach mam, to sobie przypomnisz...O, tutaj w lewo...Nie w lewo? No dobrze, dobrze, ja już nic nie mówię, sam dojedziesz. O, teraz tu musimy wjechać, skręcaj, skręcaj! No i przejechałeś za daleko i co teraz zrobimy? A, dobrze pojechałeś, to dobrze..."

"No i po co do sklepu wchodzimy, jak wszystko w domu jest? Na obiad śledzie mają być, wczoraj były i dziś też będą. Jak to macie dość śledzi, to pyszna ryba przecież jest! No dobrze, to kup, co tam chcecie, ja się nie wtrącam, wiesz, że ja to się nie wtrącam nigdy i jak zrobicie, tak będzie dobrze...Noooo, tego sera to nie kupuj, za drogi, chyba, że bardzo lubisz...Nie, karkówki nie, popatrz, jakaś taka blada...Łopatka bez kości też mi się nie podoba jakoś, ja bym jej nie kupiła. Miś, a Ty po co do wędzonych ryb stoisz? Nie kupuj, nie kupuj, mam w domu udka kurczaka, to wam zrobię! No ale po co się denerwować od razu, ja nic nie mówię przecież, stoję tylko sobie i nic nie mówię."

"Kurtkę zapnij! No już już, zapnij, jesteś teraz najmłodsza w rodzinie i musimy o Ciebie dbać! O, i kaptur na głowę, bo zimno. Tak tak, ja wiem, że ty masz swój rozum, ale zapnij, już już. I idziemy, prowadźcie, gdzie chcecie. Nie, tutaj nie, tam ładniej jest. A, tutaj chcecie, no dobrze, ja nic nie mówię, goście decydują...Kaptur, mówiłam, na głowę, bo cię przewieje...Nie zimno ci? Jak ci zimno to zawracamy! Ja tak z troski tylko mówię, najmłodsza jesteś...Wprawdzie menopauza nadchodzi niespodziewanie i trzeba się z nią liczyć w każdej chwili, okropne przeżycia, ok-rop-ne...No tak, Miś, wiem, że ona po 30-tce dopiero, ale menopauza może nadejść niespodziewanie i trzeba się z tym liczyć po prostu, z lekarzem jakimś porozmawiać wcześniej, żeby nie wpaść w panikę, jak przyjdą te zmiany nastrojów, uderzenia gorąca...Okropne przeżycia. Zapnij się, dziecko, bo tu wieje, ostre wiatry tu mamy, mówiłam."

"No, wieje trochę, ale za to jakie słoneczko tu mamy! No teraz to nie widać za bardzo, bo za chmurami, ale jest, jest, zobaczysz, niech tylko chmury przejdą! O, słoneczko, mówiłam! O, znów się schowało, ale to chwilowe, zaraz znów wyjdzie, tu zawsze słoneczko jest, tylko za chmurami czasem. O, pacz, pacz, szyszki, lubisz szyszki? No tak dla ozdoby, na półeczkę...Ja Ci nazbieram. No weź, weź, ja wiem, że tam u was w tej Warszawie to też szyszki są, ale nie takie, jak tutaj, sama zobaczysz, bez porównania zupełnie."

"Tutaj mam albumy, to sobie obejrzysz zaraz, Miś, chodź oglądać zdjęcia...No jak to masz dość zdjęć, dwa miesiące temu ostatnio oglądałeś to ci sie juz pewnie połowa zapomniała...Weź jeszcze tamte albumy podaj...No tak, tak, wiem, dużo tego, ale dziś tylko kilkanaście albumów wam pokażę, więcej to za dużo by było i byście się zmęczyli, choć zdjęcia bardzo ciekawe mam, baaaardzo ciekawe...O, tutaj jestem z paniami znajomymi w Brukseli...Nie widać mnie prawie na tym zdjęciu a pań to nie znacie, ale o, jaki ładny skwerek tam mają w tej Brukseli...A to tutaj nie pamiętam gdzie było robione...Nie wiem, co to za ludzie w sumie są, wyleciało mi z głowy, ale ten żakiecik, co mam na sobie, pacz, pacz, o ten, to sama uszyłam, a nie było wtedy łatwo o materiały...Ty, kochana, nie szyjesz jeszcze? No to niedobrze, panienka powinna umieć uszyć i sukienkę dla siebie, i garnitur dla męża, ja dla mojego szyłam...No ale Miś, po co Ty sie od razu denerwujesz, jak nie nosisz garniturów to wiadomo, ale zawsze to miło, jak żona coś mężowi uszyje...Gotować umiesz? A to dobrze, zresztą widzę, że Miś zadbany, przez żołądek do serca mężczyzny, zawsze to powtarzam!"

"Mnie się podoba, że ty, dziecko, taka pogodna jesteś, taka spokojna, ja jestem bardzo po twojej stronie i nawet, jakby cię Miś chciał zostawić to ja się na to nie zgodzę i będę protestowała. Uśmiechaj się do męża, nawet, jak coś cię martwi, to nie wolno mężczyźnie pokazać, łzy trzeba otrzeć, zęby zacisnąć a do męża zawsze z uśmiechem, tylko z uśmiechem, inaczej drzwiami trzaśnie i do innej pójdzie! Nawet, jak coś boli, to żona powinna przeczekać, w kąciku się położyć i tabletkę wziąć, żeby mąż nie widział, że jakieś kłopoty są, bo to mężczyznę bardzo zniechęca...Uśmiech na twarz, łzy do kieszonki, mężczyżni chcą tylko uśmiech widzieć u żony, nie jakieś smutki, marudzenie, nic z tych rzeczy!"

...byłam u rodziny, a co tam u Państwa?
Idę obrazeczków szukać, jak zobaczę śledzia/szyszkę (przez małe "szy", nie mylić z Szyszką)/zdjęcie to wpadnę w berserk. Miłego dnia Państwu, bardzo się cieszę, że wróciłam. Bardzo bardzo.

 

 

czwartek, 11 października 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/11 13:12:36
Rwący strumień świadomości matczynej :-) Ja ci powiem, ja to nawet lubię takie monologi, szczególnie jak się w nich jakaś Kokosińska wciąż przewija, takie z Hrabala to jest. Ale na żywo, non-stop, stereo i w kolorze może być przeżyciem z gatunku wczasy survivalowe.

Osobiście chetnie prowokuje w Polsce do takich monologów taksówkarzy. Z jakiejś przyczyn chętniejsi są do tego ci na terenach co kiedyś Niemiec należały. Trafiają się tam perełki typu: nieeee, panie, grzybów nieeee ma, pogoda nie ta...nie, w tym roku to nic z grzybów..tak proszę pana, jak to grzyby jak było sucho, zimno i mokro.

Albo (dawne): żonaty pan? Nie? To dobrze, niech pan tego nie robi.. Panie, ja już czwarty raz żonaty jestem to wiem co to za miód...

Ja się, wie pan, czasami sam pytam, po co mi to? Po co ja za tym kółkiem siedzę, rzuciłbym to wszystko, na grzyby bym chodził, ale w tym roku to grzybów nie będzie, proszę pana....nieeeeee, iiii, oj nie będzie. Niby piękna ta nasza Polska, a takie gówno, z przeproszeniem pana, wszędzie.
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/11 13:15:53

Kaptur to rzecz niezbędna - bo wiesz wiatr to bardzo niebezpieczna postać powietrza zwłaszcza dla najmłodszych w rodzinie - pozdrawiam.
www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=SEBLt6Kd9EY
-
2012/10/11 13:17:22
Brezly - ależ ja naprawdę rozumiem macierzyńską troskę, niemniej przez 3 dni czułam się jak ubezwłasnowolniona 5-latka i nie ukrywam, miałam już trochę dość. Zgodnie milczeliśmy z Trenerem przez pierwsze 3-4 h podróży, cisza była niesamowita, cudowna i długo wyczekiwana ;-)
Poza tym ja moją teściową odwiedziłam dopiero trzeci raz, więc rozumiem, że musi się narozmawiać, tyle, że nie jestem przyzwyczajona, sama nie jestem gadułą, w domu mamy cicho i spokojnie :-)
Taksówkarze rządzą, jeden mi niedawno temu sprzedał patent na pieczonego kurczaka, podzielę się, jak wypróbuję :-)
-
2012/10/11 13:18:58
Karolina - toteż nosiłam kaptur, zapinałam kurteczkę i nie protestowałam, kiedy wciśnięto mi mniej więcej pół sklepu z owocami na podróż :-)
Kaczki przepiękne i dobrze, że przetrwały, dziękuję za filmik :-))
-
2012/10/11 13:25:01
Jeszcze w połowie nie jestem a już mnie szlag i mać jasna trafia. Jeśli było jak relacjonujesz, a pewnie było, a jak nie było to pewnie gorzej, to ja pierniczę i jeszcze trochę. Nie wiem czy by mi cierpliwości starczyło.
"Łuuuusssaaaa, łuussaaaaaaaa"
-
Gość: dragonfly05, *.nck.pl
2012/10/11 13:26:40
ło matko bosko !!! ale się uśmiałam.
Brawo za odwagę ! Super że udało Ci się wrócić cało i zdrowo :) mimo wiatrów zimnych

Najlepszy jest ostatni akapit
"... przeczekać... w kąciku z tabletką..." łał


P.S. Rybki czują się jak u siebie w akwarium małej dziewczynki :)
-
2012/10/11 13:27:46
Łosiek - prawdę mówiąc było dużo bardziej hardkorowo i trzeciego dnia miałam dośc i o tym poinformowałam, na szczęście udało się porozmawiać, wyjaśnić i strony się rozumieją, będzie dobrze. To trzecie spotkanie dopiero, jestem uważana za dziecko i młodą niedoświadczoną mężatkę, rady dostaję z dobrego serca i wiem o tym, po prostu nie jestem przyzwyczajona, nikt mnie nigdy nie rozpieszczał aż tak, obcy świat :-))
-
2012/10/11 13:28:12
"A w Kauflandzie, proszę panią, to pyszne goloneczki są. My sobie je czasem z Mamuśką robimy, znaczy z moją żoną, bo ja na nią mówię Mamuśka, a ona na mnie Tatusiek i jak sobie tak po jednej mniejszej zrobimy i piwko do tego. To gdzie panią na tych klinikach, aha, pod radioterapię. To niech pani sobie życie uprzyjemni, goloneczkę Kauflandzie kupi, bo ja wiem że promieniowanie to cieżkie jest, tylko niech pani koniecznie sarepską kupi bo ona do goloneczki najlepsza jest"
-
2012/10/11 13:34:18
Dragonfly :-)))
Tę odwagę to na trzeci dzień zebrałam dopiero, wcześniej byłam jak laleczka posłuszna i z uśmiechem na twarzy, ale jak mi się ulało to ja pierniczę, trochę szkoda, że na środku sklepu, ale przynajmniej się atmosfera oczyściła...;-)))
-
2012/10/11 13:35:14
Brezly - matkobosko, kocham takie monologi, i weź tu człowieku spróbuj zdanie wtrącić, ciężko jest ;-))
-
2012/10/11 13:41:12
No i wielkie mi co... tyle dobrych rad usłyszała w trzy dni, powinna się tylko cieszyć! Ryby są zdrowe, dobrze, że śledzi pojadła za wszystkie czasy. A ja wiatry wieją, to niech kapturek założy i jej uszków nie przewieje. Powinna wziąć tabletkę i przeczekać w kąciku! *^O^*~~~~~
(właśnie skonstatowałam, że jest czwartek a ja nie poszłam sprawdzić Pana Ryby... eeee, może w przyszłym tygodniu mi się uda.)
-
2012/10/11 13:42:08
Leciutko oszołomiona jestem po lekturze wpisu, przed komentarzami muszę odpocząć chwilę ;) Szacun i rispekt, nie wiem dla kogo większy ;)
-
2012/10/11 13:43:53
A jeszcze są endemiczne odmiany lokalne. Np. śląska albo śląska wyjechana do Niemiec.

"Co jest gupich ludzi na świecie, to nyi poradzi pojąć, niy? Ja żech myśloł że już gupszego do tego Stefancyka, co żem z nim w hucie robił, to nyi spotkom. Nyi idzie, niy? Aber doch, geht so, jakem próbował godoć z tym Anemüllerem, no tym leiterem tam Baumamcie na Wandsbeku, co jego kobito to jest od Hulokowej kuzynko, weiss du, to mi się ten Stefancyk za rechtora do szkół by nadoł. Pierunie, to jest ale szajskopff, ale mozę to przez to że ta jego Helgo to jest srogo małpica, no to też tak umi być, co nyi?"
-
2012/10/11 13:44:41
Brahdelt - wiem, że wiesz, że wiem, że nie piszesz poważnie ;-)) No nasłuchałam się, w kulminacyjnym momencie zapinano mi kurteczkę czy chciałam, czy nie, człowiek kończy trzydzieści lat chwilę temu, prowadzi dom, jest samodzielny i nagle takie coś - powiadam Ci, że mnie zatkało ;-))
Bałtyk teraz niespokojny, może się akurat za tydzień uspokoi i akurat trafisz na Pana Rybkę i wszelką obfitość towaru :-)
-
2012/10/11 13:45:14
Emilyann - ano, działo się, bardzo troskliwa i towarzyska jest moja teściowa :-)
-
2012/10/11 13:46:12
Brezly - coś mi mówi, że Bartoszcze też będzie zachwycony Twoim komentarzem, prześliczne to, bardzo mi się śląska gwara podoba, kiedyś mówiłam nią nawet, ale już zapomniałam większość, mieszkałam na Śląsku wiele lat temu :-)
-
2012/10/11 13:53:56
Squirk, Ślązacy są mocno do Czechów podobni, ten Hrabal tam wisi w powietrzu po prostu, co jeden to filozof, szczególnie jak już jest w tym wieku że baki zapuszcza bo łeb już łysy, taki typ antropologiczny. A jak jeszcze trafisz na takiego co ma swój styl niepodrabialny jak mój "ujek" Karl, to boki można zrywać. Miesza się takiemu niemiecki w to, a on podsumowuje świat. Świat, który już nigdy nie będzie taki jak kiedyś w Kaletach, który byłby idealny gdyby nie ten "gizd pieruński, Pacholik Alojz, mój szwagier, gdzie ta moja Krysio oczy miała". Pacholik jest wrogiem wujka Karola od 60 lat, to jest od czasów szkoły powszechnej i pojawia się jako kontrapunk w każdym ciągu anegdot w chwili gdy wujek przechodzi do fazy homiletycznej i wylicza plagi tego świata.
-
2012/10/11 13:59:00
Brez - jak się tego słucha raz na jakiś czas to człowieka cieszy i wspomina z sentymentem, ja trochę za dużą dawkę uderzeniową dostałam, aczkolwiek naprawdę rozumiem, skąd się to wzięło i że intencje dobre. czwarte spotkanie będzie spokojniejsze, oswajamy się dopiero :-)
Hrabal jest nie do podrobienia, monologi Szwejka wyrywają z kapci, ja byłam przez 3 dni raczej jak porucznik Lukasz, oszołomiona i chwilami zrezygnowana ;-))
-
2012/10/11 14:07:21
No wiesz, to był bezpośredni atak na ciebie, jak rozumiem rodzaj "rozpoznania bojem".
To inna sytuacja kiedy ktoś po prostu snuje swoją opowieść a ty jesteś w miarę neutralnym słuchaczem.
-
2012/10/11 14:10:56
Brezly - ano, toteż chwilami byłam bliska pożegnania się ciepło i wyjścia, naprawdę kocham bardzo spokój i ciszę, mam to w domu na co dzień i nagła zmiana była szokująca. Docieramy się powoli :-)
-
2012/10/11 14:13:20
A Szwejka to zawsze i o każdej porze.

"-Czemuscie wiec nie powiedzieli tam w Putimiu ze sie myla?
-Wiedzialem ze gadanie z nim na nic sie zda. Jak mawial stary szynkarz Rampa,
ktory mial gospodena Krolewskich Winogradach, kiedy ktos chcial pic na kredyt, ze sa takie chwilew zyciu czlowieka, kiedy jest na wszystko gluchy jak pien. "
-
2012/10/11 14:15:39
Brezly - :-)) Albo o zapamiętywaniu numeru pociągu, pamiętasz? Nie zacytuję z pamięci, może znajdę :-)
-
2012/10/11 14:19:33
Lokomotywa 4268?
w-zaciszu-biblioteki.blogspot.de/2012/07/jak-zapamietac-duze-liczby-czyli.html

Uważaj, prowokowanie mnie do cytatów ze Szwejka może ci podnieść statystykę komentarzy pod niebiosa. Mam też wersję czeską gdzieś na dysku.
-
2012/10/11 14:20:54
Brezly - yesss, to śliczne, dziękuję :-))
Co poradzę, że kocham Szwejka miłością wielką i rzewną, chyba sobie zrobię powtórkę w któryś weekend - jeśli jakimś cudem któryś będe miała wolny, na razie wyjazdy i wyjazdy :-)
-
2012/10/11 14:23:08
I moje ukochane:

Niektóry rewolwer, pani Müllerowo, nie wystrzeli, choćby się człek skręcił.
Takich systemów jest dużo. Ale na pana arcyksięcia kupili sobie z pewnością
taki z tych lepszych. No i założyłbym się z panią, pani Müllerowo, że ten
człowiek, co mu to zrobił, był odświętnie ubrany. Miarkuje pani sama, że
strzelanie do arcyksięcia to robota bardzo trudna, to nie to samo, jak
kłusownik strzela do gajowego.


Ale na pana arcivévodu si koupili jistě něco lepšího, a taky bych se chtěl vsadit, paní Müllerová, že ten člověk, co mu to udělal, se na to pěkně voblík. To vědí, střílet pana arcivévodu, to je moc těžká práce. To není, jako když pytlák střílí hajnýho.
-
2012/10/11 14:24:16
Brezly :-)) "A jutro niech mi pani Mullerowa ugotuje na obiad makaron.", jakoś mi utkwiło :-)))
Znasz czeski?
-
2012/10/11 14:28:25
Nigdy się nie uczyłem czeskiego, z braku czasu. Ale Szwejka przeczytałem "na dwie książki" :-))
-
2012/10/11 14:30:05
Squirk, a "Paragraf 22" znasz?
-
2012/10/11 14:31:16
Brez - no co za pytanie, pewnie, że znam, kultowa książka, nawet próbowałam jako młoda koza zrobić bawełnę w czekoladzie ;-)))
-
2012/10/11 14:42:12
Doskonałe. Porównują to do Szwejka, ale dla mnie to ma posmak takiego nowojorskiego cynizmu a Szwejk to czeskość, która jest trochę stoicka.
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/11 14:44:18
Wybaczcie że wam wejdę w dyskusję. Squirk - nie ma za co, współczuję kaczuszkom, kacza mama wyszła z tego bardzo "sfatygowana". A swoją drogą co sądzisz o bardzo bardzo złym chomiku (chomik europejski - nigdy nie został oswojony, ponoć największy chomik wogóle) - co za odwaga i jakie ruchy - ninja ja się patrzy (chociaż może bardziej bokser ??). Jak jeszcze kiedyś jakiś filmik rzuci się na mnie to Ci chętnie podeśle.
-
2012/10/11 14:45:12
Brezly - a to mnie zaskoczyłeś, nie porównałabym tych książek, choć teraz, jak to napisałeś, musze przyznać, że w sumie coś w tym jest.
:-)
-
2012/10/11 14:47:20
Karolino - ano, dzielne ptaszki, nie jest łatwo być mamą takiego stadka, instynkt to potęga, gdyby kierować się tylko rozsądkiem to populacja każdego gatunku byłaby o wiele skromniejsza.
Chomika skomentowałam pod notką pod którą go wrzuciłaś, staram się wszystko ogarnąć po wyjeździe i odpisuję urywkami, ale wszystko nadrobię :-)
Filmiki zawsze chętnie obejrzę :-))
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/11 14:51:26
Faktycznie - nie popatrzyłam ;-)
-
2012/10/11 14:53:07
Karolino - bo nie zawsze uda mi się odpisać od razu, dość chaotyczna jestem i różne rzeczy robię w dziwnych porach, na przykład ogórki do kiszenia pakowałam do słoików w dzień wyjazdu i przy spakowanym już bagażu, jakaś inna jestem chyba ale staram się i nadrabiam :-))
-
2012/10/11 14:56:17
Squirk, porównanie nie jest moje, było ze skrzydełek książki.

Ja bym mógł o tym podyskutować.
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/11 15:01:29
Skąd ja to znam - dlatego tak lubię do Ciebie zaglądać. Gdybyś widziała mnie w domu jak nie ma mężą - tylko kobiety potrafią robić 15 rzeczy jednocześnie. Najlepsze u mnie jest sprzątanie i gotowanie symultaniczne hehe. Tzn sprzątanie wszystkich pomieszczeń równoczesnie lub gotowanie + pieczenie + zmywanie naczyń lub to wszystko razem. Ehhh i pora dnia tu nie ma znaczenia.
-
2012/10/11 15:03:17
Brezly - a, to moje zaskoczenie jest zrozumiałe, często dzielę z Tobą jakieś poglądy i zaskoczyło mnie, że tak porównałeś, ale skoro to nie Ty, to uff :-)
-
2012/10/11 15:05:34
Karolino - dokładnie tak mam, tylko bez sprzatania, nie cierpię sprzątać, więc staram się nie robić bajzlu na bieżąco, ale o tym, jak mi sie to udaje, może nie mówmy po prostu ;-))
Ogromnie mi miło, że do mnie zaglądasz, szczerze :-)) W sumie najbardziej z całego tego blogowania lubię Wasze komentarze, mam z nich mnóstwo radości a i ciekawych rzeczy się uczę :-))
-
2012/10/11 17:08:12
Hmm. To jak Ty Osobistego Weselem na 300 osób, to On Ciebie tygodniem z Mamusią?:)

próbowałam jako młoda koza zrobić bawełnę w czekoladzie

A cytrynowe majtki ktoś Ci na tę intencję próbował kupić?:-)))

@brezly
Mam też wersję czeską gdzieś na dysku.

Nie kuś.
(na fejsie pewnie widziałeś, to nie będę wklejać obrazeczka)
-
2012/10/11 17:12:05
Bartoszcze - dobrowolnie pojechałam bo jestem milusia oraz byliśmy umówieni, więc trzeba było jechać i tyle, nie spodziewałam się aż takich atrakcji ;-)
Cytrynowych majtek nie dostałam, zrobię scysję zamówieniową ;-))
-
2012/10/11 21:05:56
jestem z Ciebie dumna! Jako patologiczny miłośnik ciszy, który może się nie odzywać przez 8 godzin ciągiem i nawet tego nie zauważy, przy ludziach, którym się morda nie zamyka, już drugiej doby dostaję napadu małpiego rozumu.
Zatem fakt, iż nie popełniłaś mordu w afekcie świadczy na Twoją korzyść przeogromnie. Będą z Ciebie jeszcze ludzie!
-
2012/10/11 21:28:39
@Bartoszcze, chyba nie do końca kumam, oświeć tłuka :-)
-
Gość: Maga, *.internetdsl.tpnet.pl
2012/10/12 09:17:15
Starsza Pani Teściowa i jej syn to bezprzewodowy zestaw stereo rtv bez możliwości wyłączenia , jedynym sposobem na odcięcie się jest pokój na pięterku .Stosuję to od lat . Jak od ciszy zabolą mię uszy idę posłuchać i nacieszyć oczy widokiem a potem cichutko zmywam się do samotni. Pozdrawiam
-
2012/10/12 12:40:05
Mago - nie miałam niestety szansy na to, żeby się gdziekolwiek zmyć, bo nie u siebie byłam, ale raz, że to tylko 3 dni, a dwa - teściowa jest miła, kochana i wszystko robi i mówi z dobrego serca, wiem o tym tylko nie jestem przyzwyczajona do takiej nadopiekuńczości i ciągłego mówienia przy mnie, nikt mnie nie traktował jak dziecka nawet, kiedy byłam dzieckiem, w domu mam ciszę i spokój, więc rozdźwięk był dla mnie szokiem.
Dobrze, że masz samotnię, każdy powinien mieć.
:-)
-
2012/10/12 15:18:19
I dopiero trzeciego dnia nie dałaś rady i Ci się ulało? I tak jesteś odporna i cierpliwa, i wytrzymała, i dobrze wychowana, i niewyrywna.
-
2012/10/12 15:27:01
IK - i tak głupio mi, że nie wytrzymałam, na szczęście ulanie się było najgrzeczniejsze, na jakie umiem się zdobyć. Naprawdę rozumiem troskę i dbanie o kogoś, ale uwierz, to, co opisałam, to złagodzona maleńka część, ja się nie bardzo nadaję do bycia milusią i rodzinną, nie na taką skalę. Niemniej powiedziałam, co trudno mi znieść, pogadałyśmy i liczę na to, że będzie dobrze, to dopiero 3 wizyta więc się poznajemy :-)
-
2012/10/12 16:01:59
A wierzę, wierzę, że to tylko próbka możliwości, preview (że tak to ujmę :)))) Też mam Teściową Moją Niepowtarzalną, więc tym bardziej wierzę :)
-
2012/10/12 16:04:09
IK - oj tak, to naprawdę kochana osoba o wielkim sercu, ale prawie na śmierć zagłaskująca, dzięki bogom za weekend, zamierzam robić nic.
:-))
-
2012/10/12 16:41:09
Masz mysz? :)


Ja myślę, że mogło być tak, że na trzeci dzień dopiero oszołomienie opadło na tyle, żeby zdążyć coś pomyśleć i jeszcze mieć siłę to wtrącić ;) Ale najważniejsze, że się ze sobą dogadałyście, to znaczy, że obie tego chciałyście, a to bardzo ważne. Ja ostatnio miałam przykład rodzinny na to, jak można kompletnie nie chcieć się z nikim dogadać, za to mieć pretensje z dupy do wszystkich, urządzając Wielkie Sceny Aktorskie Godne Modrzejewskiej ;) Cieszę się tylko, że osobiście mnie to tym razem (prawie) nie dotknęło. Prawie w nawiasie, bo chyba miało dotknąć, ale ja jestem bardzo wyczulona na wszelki fałsz i nieszczerość, więc mój bullshit detector załączył w odpowiednim momencie mental shields (dziś nie po polskiemu trochę, ale przeziębiłam się solidnie, więc mi wolno :)) W efekcie jedyne co mi po tym przedstawieniu pozostało, to wielki niesmak i obrzydzenie, przykrość to mi może sprawić tylko ktoś, komu ufam.


Kiedy podzielisz się z nami widokiem na kuka Czarka od tyłu? Jakaś miła inspiracja na weekend by się przydała ;) Na razie ratuję się tym.
-
2012/10/12 16:50:24
Emilyann - jeszcze nie :-( Jak się okazało wyjeżdżamy za tydzień na 2 dni a nie chce Myszy zostawiać samej w czasie, kiedy powinna być najbardziej zaopiekowana i oswajana, kupię po powrocie i wątpię, czy poprzestanę na jednej mysiej sztuce, potrzebuję mnóstwa puchu :-)

Jestem zdecydowanie za tym, żeby się dogadać, ale ciężko jest, kiedy nie ma się szans wtrącić nawet jednego słóweczka przez długi czas. Oczywiście wiem, że czasem ktoś chce się wygadać, bo lubi, tęskni itp, toteż starałam się tak długo, jak mogłam, Trener bardzo docenia, ja usiłuję ochłonąć, jeszcze mi się nie udało.
Zdjęcia w weekend przerzucę, jakimś cudem w ten weekend nigdzie nie jadę.
Podoba mi się to, czego słuchasz, puściłam sobie właśnie :-)
-
2012/10/12 17:09:51
@brezly
No weś nie mów że Paragrafu nie czytałeś.
A jak czytałeś, to że nie pamiętasz pokojówki w cytrynowych majtkach:)
-
2012/10/12 17:55:11
@Bartoszcze, no pewnie że czytałem, ale to mi nie zostało w pamięci w skrzynce "ważne w tej książce".

1. proces Clevingera
2. powód dla którego generał Dreedle był przeciwny ślubowi swojej córki z pułkownikiem Moodusem
3. Były starszy szeregowy Wintergreen i i T.S. Elliot
4. Dorodne pomidory
5. "Było to kilka tygodni po tym jak wódz White Halfoat zmarł na zapalenie płuc"
6. Pułkownik Cargill i jego kariera korporacyjna
7. Milo Minderbinder
8. Psychiatria Yossariana
9. Strzelanie do rzutków
10. Człowiek krzyczacy "Ratunku, policja!!"
-
2012/10/12 18:43:22
O ludzie... :D

Ale doznałam nagłej refleksji, że ta niespodziewana menopauza to by nie była taka głupia sprawa. Na razie wykręcam od poczęcia kiepską sytuacją finansową, ale co będzie jak nagle zacznę zarabiać lepiej? Albo wygram w totolotka? A z przedwczesną menopauzą nie ma dyskusji ;)
-
2012/10/12 18:48:06
@Brezly
Dokonujesz barbarzyństwa uznając, że w tej książce jest cokolwiek nieważnego lub ważnego:)
-
2012/10/12 20:22:12
Cu.dow.ne
:DDD
I kilka mądrości też się w tym trafiło hahaha
-
2012/10/12 21:13:28
Onlycoffee - a planujesz w ogóle? ja nie, więc wprost mówię, że nie lubię dzieci* i żadnego nie chcę, dodatkowy plus jest taki, że osoby zbyt tępe, żeby zrozumieć i zaakceptować fakt, że inni podejmują inne decyzje życiowe, nabzdyczają się i znikają z mojego życia :-)
Dla szczególnie upartych mogę teraz dorzucać, że już przekwitam i po ptokach ;-))

* poza tymi wychowywanymi, a nie hodowanymi, przez rodziców inteligentnych i kulturalnych
-
2012/10/12 21:14:08
BP - menopauza na mnie czyha a Ty się śmiejesz, sfoszę się chyba.
;-))
-
2012/10/12 21:25:47
@Bartoszcze, to nie ja. To coś w głowie ustawia co pamiętać. Jak bym kiedyś spotkał dziwkę Natelyego, np. to by mi było głupio. :-)

To nie jest lista ważności, to są pierwsze rejestry twardego dysku.
-
2012/10/12 21:36:35
Nie wiem dlaczego ale słowo "menopauza" brzmi mi jak koślawo-dowcipny anglicyzm co ma nad Wisłą oznaczać chwilową przerwę w kontaktach z facetami :-DD
-
2012/10/13 08:52:08
Squirk - niespecjalnie planuję. Oczywiście nie wiadomo, czy mi coś nie odbije na 5 minut przed menopauzą, ale do tej pory nie poczułam potrzeby i woli bożej i mam szczerą nadzieję, że tak zostanie. Problem się zrobił, gdy mój obecny partner życiowy postanowił, że on jednak planuje i (między innymi) dlatego mam teraz związek na dość sporą odległość (dla bezpieczeństwa ;)).
-
2012/10/13 09:48:16
@Brezly
Ty lepiej uważaj, bo jeszcze powiesz dziwce Nately'ego, że Nately nie żyje:)
-
2012/10/13 12:14:43
Onlycoffee - o, "5 minut przed menopauzą", to o mnie ;-))
Mam nadzieję, że się zgracie jakoś z partnerem, bo w takiej sytuacji żadne nie ustąpi - i nie powinno wg mnie, nie można walczyć z instynktem w tak ważnych zyciowych sprawach. Po namyśle - albo że znajdziecie kogoś bardziej kompatybilnego póki jesteście młodymi kozami, nie to, co ja ;-))). Mój poprzedni był bardzo prodzieckowy, więc wiem, jak to jest.
:-)
-
2012/10/13 12:52:06
"5 minut przed menopauzą", na pewno będzie kiedyś serial o tej nazwie :-) Ładne :-)
-
2012/10/13 14:08:39
Ja.cierpiędolę. Chyba na tacę dam w podziękowaniu za moją Teściową :D mieszka raptem 9 km ode mnie i Pana W. a ja wogóle tego nie odczuwam :D i jeszcze nalewki mi robi i wino, ciasto upiecze i włóczkę da, ale bez narzucania się :D skacze tylko wokół swojego synusia, hihi. Słuchaj, może Twoja Teściowa właśnie w trakcie menopauzy jest i to wszystko w ramach uderzeń gorąca było? i gdyby nie ten słowotok, to by odleżyn na języku dostała? I jeszcze jedno- jak nauczyć faceta, że w samochodzie się nie gada? że się słucha muzyki, ewentualnie drze paszczę i śpiewa, ale nie gada, nawet o dupie marynie?
-
2012/10/13 17:57:17
Dodg.ers - szczęśliwaś i dobrze Ci tak :-), choć ja też BARDZO nie narzekam bo naprawdę wiem, że to wszystko z dobrego serca a ja nie jestem przyzwyczajona do tego, że mi się kurteczkę zapina i kapturek zakłada, nie bardzo lubię bliskość fizyczną ludzi obcych/rzadko widywanych. Menopauzę teściowa ma już za sobą, dzięki bogom, bo jakby miała wahania nastrojów tobym tam kota dostała chyba :-)
Jak nauczyć faceta to nie wiem, mój nie gada ale nawet jakby chciał to ze mną nie bardzo się da, bo w samochodzie jestem z tych milczących bardzo bo wychodzę z założenia, że na plaster mam kierowcę rozpraszać, niech pacza na drogę i tyle. Popytam mojego, może coś podpowie :-))
-
2012/10/13 18:35:43
Ja.cierpiędolę

ŚLICZNE

jak nauczyć faceta, że w samochodzie się nie gada?

Wysadzić. Nikt w samochodzie nie ma prawa rozpraszać kierowcy.
-
2012/10/13 20:17:26
""Kanapkę sobie zrób albo jak chcesz to ja Ci zrobię albo Miś (Trener) zrobi. Jak to nie jesz sniadań? Trzeba śniadanie zjeść, to najważniejszy posiłek dnia ..."

he he od razu w głowie miałem mamuśkę Adasia Miauczyńskiego z "Dnia świra": "...zupy zjedz bo dobra ... pomidorowa. Jedz póki gorąca..."
-
2012/10/13 20:42:26
Bartoszcze - a co, kiedy to facet jest kierowcą? ;-)
-
2012/10/13 20:43:37
Srk76 - pamiętam tę scenę, lubię bardzo :-) Fajnie się takie rzeczy ogląda ale jak się człowiek staje przedmiotem nadmiernej troski to kota mozna dostać ;-(
-
2012/10/13 21:40:57
A to gorzej:-) ale tak zrozumiałem, jakby chodziło o siedzącego na innym fotelu.
-
2012/10/14 00:52:29
@Bartoszcze- ale to własnie mój Chop jest kierowcą, ja mu tylko mówię, gdzie ma moje cztery litery zawieźć :) a jacierpiędolę jest zacne :D

@Squirk- jak zaczynam śpiewać (czyt. wyć jak kojot) to Pan W. sam głośniej radio robi i mam spokój, sasasasa
-
2012/10/14 00:56:45
Dodg.ers - czy mogę "jacierpiędolę" wypożyczać czasem? :-))
Z tego, że piszesz "sasasasa" wnioskuję, że masz coś wspólnego z Brahdelt, bo ona tak pisze czasem, dobrze myślę? Czy to jakiś uniwersalny emotek i go nie znałam dotąd po prostu? :-)
-
2012/10/14 01:48:52
Z Brahdelt się spotykamy czasem u Izy albo u Intensywnie Kreatywnej :) sasasasa- przecież to z Troskliwych Misiów, Kobieto!!! "jacierpiędolę" bierz ile dusza zabraknie, nie moje są prawa autorskie a mojego Teścia, ale on sie nie obrazi :)
-
2012/10/14 12:39:46
Dodg.ers - wychodzi na to, że znamy najlepsze adresy :-) a sasasasania z Misiami nie skojarzyłam, muszę chyba braki w edukacji misiowej nadrobić.
Wyrazy szacunku dla teścia, wysoko cenię udane neologizmy :-))