squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Demoniszcza, piekliszcze"

Planowałam, że tak sobie żarcik rzucę na wstępie, wyspać się wreszczcie, ale tak się złożyło, że Myszy miały inne plany, co za niespodzianka. Od późnych godzin nocnych je miały. Nastąpiła Mała Potyczka o Kawałek Sera, Bitewka o Miejsce w Tunelu oraz Starcie z Powodu Uporczywego Ruszania Wąsami w Niewłaściwym Kierunku. Zaczyna Mniejsza, Większa reaguje a wtedy Mniejsza rzuca się na grzbiecik i Nie Życzy sobie na całe gardło. Bardzo zdrowe ma płucka jak na Mysz, która prawie nic nie waży - w przeciwieństwie do siostry, która osiągnęła już rozmiar małej kapibary i nie wygląda na to, żeby finiszowała.
Z tego wszystkiego trochę wczoraj posprzątałam, straszne, co brak snu i skołowanie robią z człowiekiem.
Niemniej zmęczenie zmęczeniem a o Trenera zadbać trzeba, na kolację zrobiłam pieczone fragmenty indyczych odnóży. Ponieważ apetyt mam takise i jestem na diecie niemalże bezpokarmowej nie zjadłam swojej porcji i uznałam, że niech ją Trener dostanie na obiad w pracy. Oznajmiłam to Trenerowi rzucając lekko  "...a na obiad będziesz miał moją indyczą nóżkę" i chwilę trwało zanim dotarło do mnie czemu się chłopak trochę dusi ze śmiechu. Stanowczo powinnam się wyspać.

Przeurocze programy oglądam ostatnio, np. wczoraj oglądałam o panu, który wypijał 8 litrów Coli i 20 kubków bardzo słodkiej herbaty dziennie i był ogromnie zaskoczony faktem, że jego organizm nie reaguje na to entuzjastycznie tylko zaczyna ryksztosować, kto by pomyślał. Oraz o dziewuszce ośmioletniej która nie lubiła wychodzić z domu bez makijażu bo czuła się bez niego brzydka i "za młoda" ku wielkiej radości wytapetowanej na sztywno matki bardzo dumnej z faktu, że córka jest taka "zadbana i kobieca". Czasem myślę, że powinno się niektóre kraje ogrodzić wysokim murem i nalać wody do pełna bo gorzej z mieszkańcami już być nie może.

O zwierzątkach też było, o cicikach sporych i polujących mianowicie. Jak sie okazało ciciki różnych gatunków niezazbytnio za soba przepadają i jak się spotkają to jest sporo rzucanych przez zęby odpowiedników uwag krytycznych w rodzaju "twoja matka była chomikiem" albo "takie cętki są nietrędi już od 3 sezonów" po czym zwierzątka przechodzą do rozmaitych form aktywności typu gryzienie i drapanie. Wczoraj okazało się, że lwy to psy na antylopy, jakkolwiek to brzmi. Poważnie, co chwilę jakąś inhumowały i opychały się jak sołtysi. Jeden gepardzik to widział i też chciał, ale jakoś się okoliczności nie składały i wszystko wokół żarło jak opętane, tylko on nie. Uznał w tej sytuacji że oesu, tyle tego upolowanego wokół, nikt nie zauważy, jak mu jedną antylopę inhumowaną pazurkiem zahaczy. Niestety zauważyły to lwy i nastąpiły reperkusje, czyli wtłukły mu trochę, na szczęście były świeżo opchane antylopą, więc zrobiły sobie przerwę i gepardzik też. Leżały tak sobie wygodnie, drapkały się, wygrzewały w słońcu a kiedy odpoczęły znów się tłukły. W końcu gepard uświadomił sobie najwyrażniej, że kaman, co on robi, jest przecież najszybszym ssakiem świata i bez problemu lwom zwieje, co też bezzwłocznie uczynił. Dobrze, że mu rozum wrócił, doprawdy, komu by się chciało dostawać bęcki od lwów, mnie na przykład stanowczo nie. Jak już wybierzemy się z gangiem do Afryki trzeba będzie jakieś środki ostrożności przedsięwziąć, moim zdaniem wystarczy zwinięta gazeta, jak się przyłoży lwu zwiniętą gazetą w nos powinien się od razu zmitygować.

Ależ mam urocze obrazeczki dziś, sami Państwo popaczcie - zajmujący, śniadaniowy, wywiadowczy oraz wyjaśniający. Jako bonus - cicik, co z pewnością pożałował. Miłego dnia Państwu, śniegu trochę jakby mniej więc zakupy może zróbcie zanim spadnie kolejna porcja tego paskudztwa. Wracam do przerwanych zajęć, mianowicie chyba zaczynam zapadać na Pierwszą Doroczną Grypę, kicham z ogromnym zaangażowaniem, w sumie możnaby wystawić mnie w Sevres jako wzorzec kichania. Aciu.

PS. Bardzo dobra wiadomość.

wtorek, 30 października 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/30 12:26:29
Wygląda na to, że masz kopiuj-kompresuj-wklej z mojego kociego towarzystwa. Wojny o To Przecież Moje Miejsce na Kanapie oraz Obraźliwe Spojrzenie Rzucane przy Przechodzeniu Obok - to jakby norma. Za to, jak czytam, okazuje się, że mniejszy rozmiar zwierzątka nie przekłada się automatycznie na zmniejszenie głośności i gratuluję rozrywek w godzinach nocnych;))) U nas następuje "karna łazienka", gdzie można najwyżej zrzucić siostrę z pralki, a drzwi tłumią obrażone ryki... Zasypianie nos w nos jakbynicsieniestało i wylizywanie uszek to także norma, już nawet się nie dziwię:)

Jak dobrze, że chwilowo nie mam tv, jeszcze by mnie podkusiło, żeby obejrzeć taką wyfiokowaną jedną z drugą pannę i by mnie zemdliło od razu. Zawsze mnie dziwi, dlaczego za niedowład kończyn się dziecko odbiera, a za niedowład umysłowy u teoretycznie normalnych - to już nie.

-
2012/10/30 12:30:32
dzień dobry, melduję że uwielbiam Cię :D i też miałam kiedyś mhyszhy.. ale dla mnie sen to rzecz święta, i tego.. zamiast myszy mam teraz takiego dłuugieego myszożera.. mam nadzieję że mnie nie obrobisz termicznie. pozdrawiam!
-
2012/10/30 12:32:56
Orzechova89 - orrany, ogromnie mi miło, poważnie, aż się zarumieniłam :-))
Nie obrobię Cię termicznie bo cieszę się, że hodujesz zwierzątko, jakiekolwiek, trudno na kogoś nafukać za to, że ma dobre serce :-))
-
2012/10/30 12:36:42
Sakurako - przed chwila była Potyczka o Ser, Który żeżarłam Szybciej od Ciebie Więc Oddawaj Swój albo Cię Opacam. I opacała, kradziszka zakichana. Bosz, Wieksza jest już wielkości średniego samolotu, na szczęście obie wesolutkie i energiczne. Aż za bardzo ;-))
Opcja odstawienia Myszarium (welkiego systemu pomieszczeń i tuneli) nie wchodzi w grę z 2 powodów - rozmiarów oraz mojej wielkiej miłości i potrzeby czuwania, Myszy musza być przy mnie, nie wyśpię się, ale za to wiem, co się u nich dzieje, coś za coś :-)
Nie miałam TV przez lata, teraz czasem coś obejrzę wieczorem, ale przyznam, że głównie przyrodę mobilną, ludzie są zbyt dziwni i pokręceni na ogół.
:-)

-
2012/10/30 12:52:41
chwilowo nie mam czasu na odpowiedz, bo przyszla poczta Tableta! i sie nia zajmuje :)))))
-
2012/10/30 12:54:41
Margo - wiesz, że mnie wystarczy świadomość, że do mnie zaglądasz, choć przepadam za Twoimi komentarzami :-)) Gratuluję zakupu, niech Ci służy :-))
-
2012/10/30 12:56:44
a ja mam pytanie odnośnie dobrej wiadomości. Czym się różnią poniesione koszty od poniesionych wydatków? albo poniesione koszty od wydatków? Czyż to nie masło maślane i to samo?
-
2012/10/30 12:59:37
Squirk - miłość miłością pełną w godzinach dziennych, masz to szczęście, że na noc odgrodzona plastikiem, więc nie przeradza się w Figlarne Polowanie na Nogę Wystającą Spod Kołdry, albo Wyjątkowo Głośne Mruczenie z Przewróceniem się na Głowę Pani o 3 nad ranem. A mogłam mieć po prostu wypchaną głowę łosia, znajomy rozdawał spadek po dziadku leśniku, z dobrego serca proponował... I był jeszcze borsuczek napółkowy - nie uwala się taki nigdzie i nikomu, a sztuka jest sztuka;)

Się nie rumień, Orzechova słusznie Cię uwielbia:) W zasadzie to podejrzewam, że każdy z nas mógłby to napisać, ale komentarze stałyby się nudne i przewidywalne - więc może Maszyna Pochwalna hurtem?
-
2012/10/30 13:04:08
Łosiek - to samo, fakt, ale nie to jest w końcu w tej wiadomości najważniejsze tylko to, że jest iskierka nadziei na to, że ciemnogród znormalnieje.
:-)
-
2012/10/30 13:07:22
Sakurako - raz mnie Mysz upolowała, pisałam kiedyś, znudziła jej się Wielka Ucieczka z Myszarium i wspięła mi się po łydce, mało kota wtedy nie doatałam ;-)) Niemniej fakt, z cicikami jest bardziej rozrywkowo w tej kwestii ;-)
Co do zwierzątek napółkowych - niezmiennie polecam świstaka, pisałam o nim kiedyś, koniecznie uszkodzonego ;-))

Rumienię się bo piszę dośc bzdurnie i tak, jak mówię, czyli żadna wielka literatura to to nie jest, bardzo się cieszę, że tyle osób do mnie zagląda, nie spodziewałam się tego, miał być skromny blogasek dla sąsiadów i znajomych a tu takie fajne coś mi wyszło :-) Właściwie to nam wyszło bo bez Waszych komentarzy byłoby dużo nudniej :-)
Maszyna rządzi ;-))
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 13:26:17
Nie przejmuj się dziewczynką z tapetą na twarzy - w U.S.A. kobiety umawiają sie na poród jak nie przymierzając do dentysty na usunięcie zęba (większość dzieci rodzi się przez cesarkę, śmiertelność wśród rodzących kobiet jest największa wśród krajów rozwiniętych a 80 % lekarzy nie widziało na oczy naturalnego porodu) jak tak dalej pójdzie to ta głupota sama wymrze.... cóż a ten nastolatek to mógł się jednak przespacerować - ponoć bardzo skuteczną formą antykoncepcji jest szklanka zimnej wody ;-) - deszcz byłby może skuteczniejszy. Na głupotę lekarstwa nie ma... sorki za temat ale ostatnio oglądałam program o akuszerkach i generalnie po raz kolejny stwierdziłam oczywistość oczywistą już od dawna że w U.S.A to dziwne człowieki żyją.
-
2012/10/30 13:33:46
Karolino - kiedy zwyczajna kilkulatka patrzy w lusterko z przerażeniem i woła matkę, bo ma za ciemny podkład i niech matka to naprawi, to po prostu mnie zatyka.
W Polsce też trędi stają się porody na życzenie, znajoma sobie tak zamówiła, zapłaciła bodajże 11 tys., umówiła się bodajże na piątek rano, bo akurat miała wolny, przyjechała, oczywiście cesarka (to poniekąd rozumiem, ale są plusy i minusy, wiadomo, ja cesarkę po prostu musiałabym mieć).
Co do USA - kraj, w którym można pozwać lokal za to, że nie ostrzegła, że świeżo zaparzona kawa jest gorąca, i wygrać, stanowczo powinien wyeliminowac najsłabsze geny z puli.
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 13:34:20
P.S. Wczoraj byłam w zoologicznym i widziałam myszy w ilości 8 sztuk śpiące jedne na/obok drugiej w ceramicznej misce przeznaczonej teoretycznie na ziarno i jeszcze 2 myszy usiłujące zrobić z siebie wisienki na tym futrzanym torciku - jak sądzisz o kim pomyślałam.
-
2012/10/30 13:36:20
Karolino :-)) Taki mysi stosik jest rozbrajający, Trener musi mnie pilnować, żebym przypadkiem nie czmychnęła podczas zakupów do zoologicznego bo wtedy niechybnie rzucę się na kolana przed myszarium i będe piszczała że chcę je wszystkie i że ooo, jakie uszka, jakie oczka, proszę mi zapakować wszystkie 15 myszy i koniec ;-))
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 13:38:55
No tak, stanowczo nie chciałabym mieszkać w stanach - jeśli czytam w instrukcji żeby nie wrzucać włączonej suszarki do wanny z wodą (i ewentualnie człowiekiem), nie pozwalać dziecku jeździć plastikowym rowerkiem wokół basenu (przecież jak się utopi to producent rowerków trafi do sądu no nie) lub nie przecinać kabla od ładowarki to o czym to świadczy?
-
2012/10/30 13:40:54
Karolino - jeszcze było o tym, żeby kota nie prać w pralce i urocza instrukcja jedzenia orzeszków - "Otworzyć opakowanie, zjeść orzeszki, wyrzucić opakowanie" - bez tego ani rusz przecież. Dziwi mnie, że dziwi ich, że uważa się ich za najgłupszy naród świata. W mądrzejszych ludzie po prostu wiedzą, jak jeść orzeszki.
:-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 13:43:31
A odnośnie rodzenia dzieci to sorry ale swoje zdanie mam i nikt mnie nie przekona że jeśli nie ma konkretnych medycznych wskazań to cesarka jest zwykłym wygodnictwem (jak można dobrowolnie dać się pociąć???). Ale to już sprawa indywidualna i się nie wtrącam w życie innych.
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 13:46:22
Ale instrukcja gotowania parówek była świetna (uwaga na język - można się oparzyć hehe) chociaż z parówkami idzie przesadzić - kiedyś przykryłam garnek pokrywką i nie zauważyłam kiedy zaczęły się gotować no i niestety wyglądały jak po przejściu Kuby Rozpruwacza....
-
2012/10/30 13:51:47
Karolino - owszem, nie powinno się ingerować w akcję porodową jeśli nie ma do tego poważnych powodów, moje byłyby medyczne - wszystko to w teorii, bo nie chcę mieć dzieci.
Parówki zaczęłam po wrzuceniu do wody lekko nakłuwać nożem, folijka wtedy sama się zsuwa :-)
-
2012/10/30 13:58:37
Gotujecie parówki w folijce???
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 14:00:34
Ja po prostu pilnuje skubanych... wtedy miałam zbyt silny ogień na palniku. No a kwestia mania czy nie mania dzieci to już tym bardziej sprawa indywidualna :-) To twój wybór i nic mi do tego. Znam wiele par nie mających dzieci ( część z wyboru część bo nie mogli) i żyją i funkcjonują i jest o.k. Problem pojawia się gdy ktoś ma parcie na bycie dziadkiem ale tu trzeba być dzielnym :-)
-
2012/10/30 14:00:45
Sakurako - no tak, po nakłuciu sama się zsuwa więc nie chce mi się bawić w zdejmowanie jej wcześniej :-)
-
2012/10/30 14:01:12
A swoją droga może Amerykanie cierpią od dzieciństwa na niedobory jodu i kretynizm tarczycowy? Nawet by pasowało...
-
2012/10/30 14:01:56
Karolino - uświadomiłaś mi, że nigdy nie będę babcią, hurra, będę wiecznie młodą kozą ;-)))
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 14:03:20
Ja też gotuje w folijce - potem łatwo schodzi. Ale zależy jakie kupie bo zdażają się zwykłe we flaczku. Ale wszystkie i tak obieram choć nie przesadzam z parówkami bo to taki cicik w worku.....
-
2012/10/30 14:03:37
Sakurako - niektóre narody cierpią na nadmierną pewność siebie wynikająca z nadmiaru swobód i praw, w dupach się ludziom przewraca kiedy im absolutnie wszystko wolno bo jak nie to zaraz będą pozwy, sprawy karne i wymachiwanie konstytucją przed nosem.
-
2012/10/30 14:04:24
Karolino - tez nie przesadzamy ale raz w miesiącu hotdog wszystkomający być musi! :-)
-
Gość: orzechy!, *.ip.jarsat.pl
2012/10/30 14:04:49
gdzieś nawet w sieci widziałam taką kompilację zdjęć z zaleceniami producentów z opakowań różnych rzeczy... m. in. orzeszki mogą zawierać orzeszki.. [nomen omen ;)] także plan wybudowania muru i nalania wody wydaje mi się jak najbardziej uzasadniony.
-
Gość: orzechy!, *.ip.jarsat.pl
2012/10/30 14:06:02
hotcicik :D
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 14:11:04
Z tym byciem dziadkiem to chodziło mi również o otoczenie delikwenta, który bezczelnie uznał że swoich genów dalej nie przekaże i własnych rodziców nie uszczęśliwi możliwością rozpieszczania maleństwa (skoro było tyle stresu z własnym dzieckiem to teraz trzeba sobie to odbić co nie?). Przynajmniej moja teściowa ma do tego zdrowe podejście (swoją drogą nie pasuje do stereotypu teściowej).

Problemy tarczycowe może by pasowały - popatrzcie jacy amerykanie są otyli - to wszystko ma sens. A z tymi hektolitrami coli - jak się ogląda te wszystkie programy o amerykanach ale i brytyjczykach to się człowiek za głowę łapie, a najgorsze że oni nie widzą problemu zanim nie zrobi się tragicznie.
-
2012/10/30 14:12:58
Orzechy! - to co najmniej zastanawiające że naprawde można nie wiedzieć, jak zjeść paczkę zakichanych orzeszków. Może jest jeszcze karteczka z dopiskiem jak umyć ręce przed ich zjedzeniem i jak podejść z papierkiem do kosza, żeby sobie krzywdy nie zrobić. Bo biedni ludzie, po prostu biedni. Mentalnie, bo na pozwy ich stać.
A cicik hot, jak to cicik, koty są jak Myszy, boskie po całości ;-)))
-
2012/10/30 14:15:58
Karolino - przyznam, że na szczęście takich doświadczeń nie mam, ani moja ukochana Mama ani Teściowa (aspirująca do bycia ukochaną, ale widziałyśmy się dopiero 3 razy i sporo oswajania się wzajemnie nas czeka) nie poruszają tematu ewentualnych wnuków, bo to nie ich sprawa, i słusznie, bo łagodnie bym na takie coś nie zareagowała.
Co do coli - ciesze się, że nie lubię, bo poczytałam trochę o tym, jaki to straszny syf i co robi z ludziem w środku, w ludziu. Głyyy.
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 14:19:28
Moja nauczycielka chemii colą czyściła szkło laboratoryjne a moja lekarka poleciła mi ją kiedyś jako środek pomocniczy przy zatruciu pokarmowym. Teraz piję okazjonalnie jak jestem u rodziców i któreś z rodzeństwa kupi. Za słodkie i wogóle.
-
2012/10/30 14:22:07
Karolino - cola świetnie odrdzewia i ułatwia odmarzanie zamków w samochodzie zimą, genialny produkt, aż szkoda, że nie bardzo nadaje się dla ludzi - nie do spozywania w każdym razie ;-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 14:24:54
Kiedyś widziałam program o coli to na beczkach z koncentratem była etykieta silnie żrące hehe. Bez komentarza.
-
2012/10/30 14:29:44
Karolino - przynajmniej uczciwie, na butelkach też powinni to pisać.
:-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 14:31:47
-
2012/10/30 14:32:35
Karolino - oo, przyda się, dziękuję :-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 14:33:47
Zwłaszcza po ataku skunksa... oplułam monitor usiłując sobie to wyobrazić.
-
2012/10/30 14:36:22
Karolino - mnie zaintrygowało to skręcanie się włosów po coli i nie byłabym sobą, gdybym nie postanowiła spróbować, muszę tylko colę kupić ;-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 14:37:25
Nie biorę na siebie odpowiedzialności za efekty takiej kuracji ;-)
-
2012/10/30 14:41:31
Karolino - nic mi nie będzie, testowałam skręcanie na sok z grejfruta, działa ale nieco za bardzo usztywnia loki, ciekawam efektu użycia coli, poprosiłam Trenera, żeby kupił wracając z pracy :-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 14:45:32
Cóż zobaczymy też jestem ciekaw,a a skoro zgłaszasz się na ochotnika nie będę cię powstrzymywać. Tylko zachowaj wszelkie środki ostrożności ;p
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/30 14:47:37
Wariatka z Ciebie - to przez to tak lubię tu zaglądać.
-
2012/10/30 14:51:35
Karolino - ojtam ojtam, nie wariatka, nieco zwichrowana może ;-)))
Będę dzielna i ostrożna, zamelduję o wynikach :-)
-
2012/10/30 14:52:42
Kiedyś kręciło się włosy na wodę z cukrem (przy naturalnie kręconych włosach trzeba uważać, moja Mama w młodości musiała wycinać z włosów wałki, taki spektakularny sukces osiągnęła - wymarzyła sobie drastyczną zmianę fryzury;) a cola to w sumie głównie cukier.
Biedni, grubi, odrdzewieni wewnętrznie Amerykanie, bez szkliwa na zębach, na rowerku jeżdżący wokoło basenu, zagryzając nieotwartą paczką orzeszków...
Na zatrucia pokarmowe cola - tak - ale odgazowana porządnie.

O matko i córko, wątek poradniczy się utworzył;)

-
2012/10/30 14:58:41
Parówek się nie gotuje, tylko podgrzewa.
A instrukcja obsługi orzeszków jak widzę wydłużyła się o punkt z wyrzuceniem opakowania:)
-
2012/10/30 14:59:23
Sakurako - pamiętam, że znajomy punk stawiał sobie irokeza na cukier, wszystkie owady w okolicy były jego szczerymi fanami ;-)
Zaczynam mieć ochotę na colę i ciesze się, że jej nie mam. I że najpewniej ochota mi przejdzie zanim Trener ją przywiezie.
Mówiłam, że współtworzymy tego blogaska, wszystko tu można znaleźć :-))
-
2012/10/30 14:59:51
Gazelą! Przeczytałam "lwu zwiniętą gazelą w nos"!.... Chyba czuję się gorzej i już mi się rzuca na wzrok... *^o^*~~~~
-
2012/10/30 15:00:42
No dobrze, nie mogłam się powstrzymać: uwaga z ogniem
;)))
-
2012/10/30 15:01:08
Bartoszcze - podgrzewa do zagotowania i wyjmuje, może tak być? ;-)
Instrukcję znam trzypunktową, może wydali kolejną bo nieszczęśni Amerykanie miotali się bezradnie z opakowaniami po orzeszkach w dłoniach i trzeba było im pokazać, co z nimi zrobić ;-))
-
2012/10/30 15:05:05
Brahdelt - kwiczę :-))) Nieszczęsna gazela ;-)) Pamiętasz mój ostatni omam popaczaniowy? Chyba go dodam do nowej notki a Tobie wyślę maliny :-))
-
2012/10/30 15:05:51
Nie nie nie!
Wg mojego znajomego, jeszcze z czasów akademikowych: parówki się wkłada do wody, włącza gaz, wychodzi z kuchni robić co bądź w drugim końcu korytarza, zapomina o nich, wpada się w pędzie: a) na dźwięk bryzgającej wokoło wody, b) na zapach przypalających się parówek PO wygotowaniu wody lub ulatniającego się gazu, z rzadka c) w idealnym momencie, aby uratować, popękane od zbyt energicznego gotowania się, strzępki;)))
-
2012/10/30 15:06:44
Nie bąć drrrobiazgowa, najpierw przeczytałem dyskusję a potem popaczałem obrazeczek:)
-
2012/10/30 15:07:03
Sakurako - no i to by było na tyle jeśli chodzi o prace na dziś, zamierzam się na tej stronie rozgościć, dziękuję :-))
-
2012/10/30 15:08:03
Sakurako - chyba zamieszczę moją instrukcję robienia ciasteczek acz nie mam pewności, czy znajdę naśladowców ;-))
-
2012/10/30 15:08:22
Bartoszcze - noooo... dobra.
;-))
-
2012/10/30 15:11:09
Brahdelt - np TAKĄ gazelą?? ;))))
-
2012/10/30 15:12:59
Sakurako - jak Ty znajdziesz obrazek to naprawdę, ścielę Ci się do nóżek ;-)) Uszy ma faktycznie takie do zwijania dobre. Oczywiście gapiłam się i gapiłam, ciężko sie oderwać ;-))
-
2012/10/30 15:17:13
Squirku - proszę bardzo:)) Właśnie powoli kończę zaplanowaną przerwę rekreacyjną, no może jeszcze jedno w w temacie gazeli ;)))

Czy ja już widziałam instrukcję robienia ciasteczek?
-
2012/10/30 15:20:45
Squirku - a kto mnie tymi cicikami i innymi świstakami zainspirował?;))))
A teraz koniec, przepadło, jakaś agencję researchową chyba założę, bo co mi się będą zasoby marnować...;))
-
2012/10/30 15:20:56
Sakurako - "koptykowania" też używam, onomatopeja to oczywiście "kopytk, kopytk", ewentualnie można raciczkać ;-)) Swoją droga wyjątkowo kiepski podryw ;-)

Instrukcji nie zamieszczałam ale chyba wspominałam kiedyś, że rozważam - skołowana jestem ostatnio i zapominam o takich rzeczach, muszę odespać i nadrobić :-)
-
2012/10/30 15:22:25
Sakurako - absolutnie nie żałuję, może odkrywasz swoje nowe powołanie? Będę się kiedyś biła w kiślu o Twój autograf ;-))
-
2012/10/30 16:04:52
Oglądam obrazeczki i się obsmarkałam ze śmiechu. Dżizas, ciekawe ile dzieci zostanie spłodzonych, bo pada śnieg, a po gumki w śnieżycę tym bardziej się może nie chcieć biec? Kochane, musimy uważać!! A tak wogóle, to tagi u Ciebie mi się przeczytały "myszy przetworzone termicznie"- aż sie wystraszyłam!
-
2012/10/30 16:07:55
Dodg.ers - Myszy całe, zdrowe i okropnie, okropnie wręcz puszyste, nie wiem, czy to zdrowe być tak puszystym, pytałam ale tylko paczają i nadal się puszą, może nic im nie będzie..;-))
Napiszę jutro czy pojutrze o swoim omamie popaczaniowym, też mi się udał :-)

Widziałam u IK pokrowczyk - zdolne masz łapki, pięknie Ci wyszedł :-))
-
Gość: Karolina, *.dynamic.chello.pl
2012/10/30 17:13:17
SAKURAKO - twoja gazela bije na głowe wszystkie jakie do tej pory widziałam -poważnie takich radarów to każdy nietoperz by jej pozazdrościł.
-
2012/10/30 20:57:14
Mnie ta Mniejsza coraz bardziej się podoba. Tu nie o wielkość (?!) chodzi, a o... ,,kto tu w końcu rządzi". Będę śledzić jak się rozwija ta... myszokracja... ;)
-
2012/10/30 20:59:00
Alicjo - Mniejsza to czupurek z ADHD i taki pacacz, że można paść z wrażenia, włazi na większą i zaczyna ją okładać łapeczkami. I wrzeszczy. po chwili traci zainteresowanie, bo tyyyle ciekawych rzeczy wokół. Najchętniej nie schodziłaby nam z rąk, wciąż się do nas garnie, taka Wycieczkysz.
Większa być może jednak jest Panem Myszem, obserwujemy i jesteśmy czujni :-))
-
2012/10/31 00:48:47
Przeczytałam Waszą dyskusję na temat miednico-macico-oczów w skrócie parówek- jak je można gotować w folii!? Gazela przeżuwająca mnie umarła- no wypisz, wymaluj Pan W. na widok karkówki z ziemniaczkami, bo ziemniaczki On baardzo :D za link do obrazeczków znielubię, nocka nieprzespana będzie przez to :) a i jeszcze jedno- może ochraniacze Większej powinnaś kupić, skoro Mniejsza tak paca? albo rękawice bokserskie i niech oddaje, a co!
-
2012/10/31 01:00:21
Dodg.ers - bez folii tracą kształt i robią się ciapciate, nie mam racji? Staram się kupować te w naturalnych osłonkach, fakt, że drogie, ale kupuję raz w miesiący, więc do przeżycia, ale i tak gotuję w "komplecie".
Karkówka była na kolację i Pan T. też tak przeżuwał ;-))
Mniejsza jest chyba Mniejszym, jutro jej dmuchnę w podwozie i popaczam dla pewności, na razie, odpukać, cisza i spokój, opchały się brokułem i poszły w kołderki, dwumysz zakichaniutki. ;-))
-
2012/10/31 01:11:12
Oj to zmykaj Ty też odespać i udawaj, ze Ciebie nie ma, że już dawno śpisz i one wcale Ciebie nie obudzą, nie, nie, nie- a wiesz, że my się z Panem W. teraz wydzieramy do siebie noł noł noł, jak ten cicik, co go pokazałaś? wkręcilo się samo:) jak Ci statystyki bloga skoczą- to moja mea culpa, czytam od początku ;)
-
2012/10/31 01:17:21
Dodg.ers - bardzom dumna, szczerze, statystyki mnie nie obchodzą ale to, że zaglądasz obchodzi mnie bardzo i urosłam troszkę :-)) "No no no no" rządzi, grunt to wydawać z siebie dźwięki możliwie przeraźliwe, jestem w tym niestety świetna, bardzo mi czasem Trenera żal ;-)
Uciekam jeszcze zwierzątka popaczać, przed chwilą jakaś pani spazmowała, że likaon na nią spojrzał. Musi zwichrowany jakiś, bo pani niewyględna i zmanierowana, no ale może głodny był, kto wie, co myśli taki likaon.
Dobranoc :-))
-
2012/10/31 06:10:15
jest 5.55 rano. Podchodzi do mnie zaspany Córex i szepce: mamo ugotujesz mi parówki na śniadanie? Sama se ugotuj - odpowiadam grzecznie. -Ale ja nie umiem. - O patrz ciocia Squirk zamieściła instrukcję. - Córex czyta i konstatuje - niby dorosłe, a nienormalne ;)))
-
2012/10/31 11:52:16
Berberysku - jestem oburzona, przeeeesz chciałam pomurz! ;-))
-
2012/10/31 12:01:49
Berberysie:)))
Od razu się przyznaję, że kolejkę po normalność ominęłam szeroki łukiem, za to z sukcesem ustawiłam się w tej po wzrost. Abstrakcyjne poczucie humoru dostałam w gratisie;))
-
2012/10/31 12:05:28
Sakurako - phi, ja wzrost też odpuściłam, na obcasach jestem wysoka i wystarczy ;-)) Od razu stanęłam w kolejce po nienormalność, musiałyśmy się minąć ;-))
-
Gość: Maga, *.internetdsl.tpnet.pl
2012/10/31 12:14:40
Notooki , parówki mam opanowane bo zawsze źle robiłam robiłam, a teraz proszę o dalsze przepisy, ale takie żeby teściowowie mojego dziecka wyglądali potem jak ta gazela przesliczna . Przecież nie mogę spartaczyć , toż to waży się przyszłość mojego dziecka
-
2012/10/31 12:14:41
Squirku - aaa.. to mnie dorzucili tego wzrostu, którego nie chciałaś? Bo ja w obcasach zawadzam o żyrandole. Czasami...;)
W sumie może to nie takie głupie, że wtedy się minęłyśmy?, jeszcze by nas wyrzucili z kolejki za głupawkę;))))
-
2012/10/31 12:23:30
Mago - to chyba wrzucę dziś przepis na ciasteczka, jest niezwykły ;-))
-
2012/10/31 12:24:44
Sakurako - na to wygląda, ale nie ma co narzekać, ładnemu z każdym wzrostem ładnie a poza tym spokojnie możemy kwestię głupawki nadrobić ;-))
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/31 14:06:25
Przynajmniej Trener ma poczucie że mimo przerażających dźwięków jakie potrafisz z siebie wydawać tudzież wszystkich innych atrakcji jakie mu zapewniasz to należy się tobą bezwzględnie opiekować - niski wzrost wyzwala u Trenerów instynkt opiekuńczy. A tak na marginesie jak tam loczki na coca-colę?
-
2012/10/31 14:11:15
Karolino - toteż jestem dośc konkretnie zaopiekowana i się rewanżuję, czekam własnie na recenzję z obiadu, napracowałam się nad nim :-)
Loczki zrobię w weekend, jak wyjdzie coś strasznego to będę miała czas i wenę żeby naprawiać, dziś, niezależnie od efektu, siedziałabym z ewentualnym koszmarkiem na głowie i zapierniczała jak bury Reks, taki dzień. Niemniej notkę w przerwach piszę :-)
-
2012/10/31 14:18:43
Kurczaki!! wiedziałam, że miałam dzisiaj coś jeszcze kupić! o parówach zapomniałam, czas zainwestować w żółte karteczki albo tabletki na pamięć. Czekoladę za to mam, białą, która ani nie jest biała tylko żółta, ani nie ma kakao w sobie, czary jakieś?
pees. Małysz na fanpejczu mi bardziej mojego chomika przypomina niż mysz.
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/31 14:27:37
Boś ty roztropna niewiasta - eksperymenty należy przeprowadzać tak aby zawsze można było nie pokazywać się na mieście w stanie przyprawiającym innych o zawał lub mieć możliwość wysłania Trenera po perukę. Tak swoją drogą czytałam kiedyś stary podręcznik savoir vivre i co się na mnie rzuciło to hasło że żona (oczywiście siedząca w domu gdy mąż zarabia) powinna wałki, maseczki tudzież inne ślady dbania o wizerunek zdjąć/usunąć zanim Mąż/Trener/jak zwał tak zwał wróci do domu tak by pokazywać mu się tylko w wersji pachnącej, zadbanej, umalowanej i eleganckiej - nie wiem jak się to ma do ciebie lub Brahdelt ale rozwaliło mnie to kompletnie.
-
2012/10/31 14:42:15
Dodg.ers - biała czekolada to zaprzeczenie idei czekoladowości, w ogóle nie powinna istnieć! I nie wiem, co robi w mojej szafce na czekoladę! ;-)
Co do Małysza - zaraz Cię pacnę na FB, jeśli pozwolisz :-)
-
2012/10/31 14:44:23
Karolino - w takim razie nie zdałabym egzaminu na taką żonę, aktualnie siedzę w piżamie w miśki i skarpetkach, przedzieram się przez powoli przez pocztę, umawiam do lekarza, odbieram telefony, nie wiem, doprawdy, kiedy znajdę czas na wyfiokowanie się i umalowanie, biedny ten mój Trener, znów zobaczy wymiętego wypłosza nad kubkiem z kawą ;-)) No nic, jedną wadę to mogę chyba mieć ;-))
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/31 14:51:04
Piżama w miśki wystarczy :-)
-
2012/10/31 14:54:04
Squirk a pacaj ile chcesz, ale mogę oddać, więc uważaj. Pidżama w miśki jest najlepsza, ja mam z kubusiem puchatkiem taką śliczną seledynową, żeby było za słodko na maxa. Ale dzisiaj szwagierki mnie zwiozły z łóżka, musiałam się ubrać- w mundurek oczywiście, czyli dres i koszulka w Fisie (czyt. Króliki). Pan W. jest zadowolony, jak dresik jest w miarę czysty i nie ma na nim kłaków wełny. Jak jestem umalowana i ubrana w inny tshirt, to się od razu pyta: "Listonosz był?" no hellooooł??!! O właśnie- trzeba znaleźc słit pidżamkę w króliki. Jak się pisze? piżama czy pidżama, problem mam no.
-
2012/10/31 14:54:57
Karolino - mam jeszcze kapcie-myszy, sąsiedzi świadkiem, już mnie w tym zestawieniu widzieli, nieszczęśni.
;-))
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/31 14:56:34
Ta wrażenie musiałaś na nich zrobić piorunujące :-)
-
2012/10/31 14:57:41
Dodg.ers - pacnęłam nieśmiało :-))
Kocham miłością dziką śmieszne piżamki, kapcie, czapki i skarpetki, do dziś z łezką w oku wspominam szkolną koleżankę Halińcię która miała do butów zielonych typu "kaczuszki" skarpetki w Majkele Dżeksony i ślimaczki JEDNOCZEŚNIE. Serce się krajało z zazdrości. Na szczęście pociesza mnie obecna kolekcja skarpetek niepoważnych ;-)
Czemu Króliki to Fisie? Podoba fi się to :-))
-
2012/10/31 15:00:10
Karolino - byli na tyle uprzejmi, że nie uciekali wrzeszcząc ;-)
Listonosz nie takie rzeczy widział zapewne ;-)

Yh, o przepisie na ciastka zapomniałam w notce napisać, nadrobię, zrobię sobie niezapominajkę w terminatorze.
:-)
-
2012/10/31 16:03:58
Squirku, Sakurako
Młoda jeszcze nie dojrzała do tego wysublimowanego sposobu przyjmowania rzeczywistości ;)) A to, że jesteście świrnięte to chyba oczywista ;)) I za to Was uwielbiam ;))
-
2012/10/31 16:07:22
Berberysku - ja to może i byłabym zupełnie normalna ale mam Myszy i Trenera, umysl sam się broni ;-)) A uwielbiam wzajemnie i bardzo liczę na to, że się zdegrypię do jutra i dotrzemy :-))