squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Ech, yo.

A bo Trener w tych Czechach nadal. Na szczęście zadowolony, szef okazał się być przesympatycznym a reszta zespołu takoż, spotkania biurowe bardzo owocne, spotkania pozabiurowe również, słowem udany wyjazd i oby powrót był analogiczny, bo kota tu już dostaję. Wirtualnego, żywego by Myszy dopadły, a po co jakiemuś kotku robić źle.

Nanoszatan i Pikoszatan są wyjątkowo zgodne co do tego, że nadmiar mojego snu im szkodzi - zapobiegają, jak mogą, a możliwości, jak się okazało, mają pełne łapki i mordziki. Niech mi ktoś wytłumaczy, dziękuję serdecznie, jakim cudem dwa zwierzątka wielkości pudełka zapałek zdołały zmienić w pył (w pył, nie zwyczajnie pokruszyć) całą sporą kostkę mineralną. W Myszarium jest mnóstwo pyłu, od czasu do czasu któraś z Myszy przydreptuje, siada obok niego i dumnie odrzuca uszka do tyłu. Kawał dobrze zrobionego bałaganu, dzielne zwierzątka.
Mniejsza nieco podrosła, aktualnie rozpoznaję Myszy głównie za pomocą ryzykowania życia. Własnego, oczywiście. Jedna z Mysząt jest moją fanką, na widok zbliżającej się dłoni mysie uszka robią "sztrrrr!" i w sekundę mam na dłoni bardzo maleńką, towarzyską Mysz. Mniejsza to Chojrak Tchórzliwa Mysz (dość straszna bajka swoją drogą), usiłuje podskubywać mi palce i generalnie sobie Nie Życzy, wzięta na dłoń nie spazmuje wprawdzie, ale stanowczo okazuje, że lepiej jej jako Myszy przygruntowej. Oswajamysz się.

Interesujący program wczoraj widziałam o panu, co chciał być panią. Najpierw szybciutko się ożenił z uroczą panienką, która zaszła była w ciążę (z nim zresztą), odczekał tak ze 3 m-ce a jak już się żona poczuła komfortowo to łuhuu!, wyskoczył z newsem. Żona okazała się być młódką spokojną i niewyrywną, nie dostała globusa ni migreny, nie żądała soli trzeźwiących ani do mamusi nie wróciła, po prostu zaakceptowała fakt, że mąż ma więcej szminek od niej i uważa się za kobietę. Z czasem przyszły refleksje, ciąża bowiem robiła swoje, czyli rozwijała się, i żona zaczęła widzieć pewną niedogodność w tym, że jej syn będzie miał tatę, który przebiera się za mamę. Tata miotał się w rozterkach, gdyż tak bardzo, bardzo chciał być kobietą, no musiał po prostu, to silniejsze od niego i co poradzi.
A potem urodziło się dziecię i panu przeszło.
Poważnie, nagle nie chciał już być kobietą i damskie ciuszki oddał żonie, takie "ojtam ojtam, było i minęło, nie wracajmy do tego".
Pojęcia nie miałam, że to może tak działać, ktoś nie czuje się dobrze we własnej skórze, chce zmienić płeć i nagle plop!, na świecie pojawia się mały Nejdżel czy Vaneska i wuala, hormony magicznie dopasowują się do obrysu? Hm.
Przyszło mi też do głowy, że wiecie, telewizja kłamie i może zaserwowano mi dobrze odegrane scenki. Phi.

Wygooglano mnie po "zmierzchu" i "króliku"- chyba Was rozczarowuję trochę, prawda? Jeśli komuś bardzo zależy wrzucę przepis na królika i napiszę coś o wąpierzach w glitterkach, nie ma problemu.

O zwierzątkach niezmiennie oglądam, ale nuda straszna, Afryka ma jakiś zastój chyba. Krokodyle gdzieś wymiotło, sporo lwów i gepardów jest teraz i żrą wszystko, co małe i młode, kompletny brak ambicji. Faktem jest, że małe i młode bywa też durne i aż oczy bolą czasem paczać jak taka młoda antylopa zaczyna się nagle miotać jak nastolatek po amfetaminie, tak sobie hopsasa, bo och, taka jestem młoda i zwinna, życie jest piękne, podhopsasam do tego oto drzewa, bo tam jest cień i zupełnie nie martwi mnie fakt, że być może inne zwierzątko też ten cień znalazło bo och, taka jestem młoda i zwinna i co mi kto zrobi. Gepard, który w tymże cieniu leżał, był bardzo zdumiony kiedy mu obiad podszedł pod same pazurki niemalże. Grzeczny cicik, nie wypadało nie przyjąć oferty, od razu przyjął finalizując karierę antylopy na tym łez padole. Chyba słońce szkodzi niektórym zwierzątkom bardziej, niż innym.

Dzisiejsze obrazeczki będą o życzliwości, odwołanych świętach oraz o tym, jak to było naprawdę. O, i cicik pomocny. I rybka niezazbytnio. Miłego dnia Państwu, nie wychodźcie, jeśli nie musicie, zimno takie że aż się nie chce skalpować jeńców. *

 

* kto nie czyta komiksów i nie wie, skąd cytat, temu cicik nie przybije piąteczki, o.

wtorek, 23 października 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/23 16:37:29
Przynajmniej się myszy nie nudzą :)
-
2012/10/23 16:42:03
Ashero - oj, nie. Mikroszatanki szybkobieżne mam.
;-))
-
2012/10/23 16:44:31
Ciciki boskie są ;) ten szmata do podłogi bardzo by mi się przydał ;) A Twoje Myszy, widzę, mają dominujące osobowości i nie wiem, czy nie powinnaś nabyć małej lateksowej odzieży, zwłaszcza, że zima za pasem ;)))
-
2012/10/23 16:52:31
Berberysku - uczynny i praktyczny cicik, prawda?
Myszy właśnie sie opychają jak mikrosołtysi. Nie zna życia ten, kto nie próbował jednocześnie podać bardzo małych różyczek kalafiora dwóm bardzo małym pyszczkom, one sie zachowują jak pisklęta, które od 3 dni nie jadły, oczywiście wokół jedzenie w ilości jak dla pułku. Yh.
Jak sobie wyobrażę Mysz w lateksie to mi nyeco słabo.
;-))
-
2012/10/23 17:32:40
no i widzisz, myszatymi tak nie posprzatasz ;P

a ja w robocie mam jednego, co stal sie jedna i wcale jej? tak teraz juz jej! nie przeszlo...no ale fakt, jako on, dzieci nikomu nie robil :)))
-
2012/10/23 17:45:27
Margo - będę negocjowała, może chociaż naczynia da się nimi wycierać ;-))

Jak ktoś się czuje źle w swojej skórze to powinien jak najszybciej zająć się naprawą tego a nie zwlekać, krygować się i lecieć przed kamery. Gość jakiś taki mało szczery był po prostu, może się nudził alboco.
Koleżance współczuję, bo nie wiem, co jeszcze może ją gryźć, może to dysmorfofobia jakaś? W każdym razie przykre, mam nadzieję, że sobie poradzi.
:-)
-
2012/10/23 17:55:11
Ja się oczywiście nie powstrzymałam i wyguglałam "latex mouse" - sami sobie popaczajcie, bo mnie osłabiło z lekka. Kreatywność ludzka nie zna granic...
Squirku - może ten pan, co chciał być panią, zrobił po prostu próbę generalną przed przyszłymi chrzcinami dziecięcia i odział się odpowiednio elegancko, nie zapominając o pończochach, staniku z fiszbinami i 10cm szpilkach? I po przejściu 3 metrów po mieszkaniu i jednej skręconej kostce troszkę mu przeszło...;))
-
2012/10/23 18:00:20
Sakurako - ja pierniczę, bo popaczałam. Ludziom to się naprawdę musi nudzić.
Pan w ogóle był jakiś taki, jak to ująć...takie kakao z pianką i ptyś, zupełnie niemęski. Damski też nie, jak sie okazało. Nijaki taki, ale pasował mu makijaż, przyznam ;-))
-
2012/10/23 18:58:33
Squirku - czyli wygląda na to, że przy porodzie następuje jakiś wyrzut feromonów, który blokuje próby eksperymentowania z tożsamością. Niegłupie nawet, co się ma dziecko takiego labilnego ojca wstydzić w przedszkolu;)

Margo - ale co jej nie przeszło? Zmiana płci, czy wahania?:)
-
2012/10/23 19:02:32
Sakurako - ocieram łzy jeszcze, obrazeczek pójdzie do jutrzejszej notki, ludzie są...no nie, brak mi słów ;-)))
Ano, pan sie nie udał trochę, może mu ten poród przywrócił jakąś stabilność dla dobra całej rodziny :-)
-
2012/10/23 19:05:58
plec zmienila ostatecznie i nieodwracalnie, ladny byl z niej chlopak i bardzo ladna dziewczyna jest...jeno jej matka cierpi straszliwie i mowi o niej "toto" ;)))
-
2012/10/23 19:09:30
Margo - brr, żeby w takich okolicznościach nie móc liczyć na wsparcie własnej matki, biedna panna. Dobrze, że ładna, może jej będzie łatwiej w życiu :-)
-
2012/10/23 19:12:58
Margo - w takich sytuacjach chyba rzeczywiście rodzinie najtrudniej się pogodzić ze zmianą. Gdy jeden z moich znajomych WRESZCIE powiedział kilka lat temu rodzicom, że jest gejem i ich nadzieje na posiadanie wnuków rozwiały się jak sen jaki złoty - rodzice spakowali i wynieśli wszystkie jego rzeczy i zdjęcia z mieszkania, zmienili zamki, a jego pokój wynajęli jakiemuś studentowi...

A swoją drogą rzeczywiście zdarzają się mężczyźni, z których wyrastają piękne kobiety:))
-
2012/10/23 19:14:23
Squirk - mówisz o obrazeczku latexowym czy matematycznym? Bo oba łzy mi z oczu wycisnęły, z tym, że jeden zgrozy, a drugi rozpaczy;)))
-
2012/10/23 19:16:46
Sakurako - dla mnie to oblanie egzaminu z rodzicielstwa. Jak można nie cieszyć się z tego, że własne dziecko potrafi kochać, nieważne, kogo, chłopaka czy dziewczynę? Przecież chodzi o jego szczęście. Wiadomo, że to szok, że liczyło się na wnuki, ale kaman, jak chcą mieć w rodzinie małe dziecko to niech się sami postarają, rozmnażanie się nie jest obligatoryjne niezależnie od orientacji. To nie są okoliczności, w których patrzy się na to, czego by się samemu bardzo chciało albo "co ludzie powiedzą". Mam nadzieję, że znajomy pozbierał się i jest szczęśliwy.
:-)
-
2012/10/23 19:17:38
Sakurako - matematycznym, myślałam, że się nie podniosę, gdybym zapomniała wrzucić go jutro to przypomnij mi, bardzo proszę :-))
-
2012/10/23 19:19:42
Squirku - to było zadanie w trybie rozkazującym, też kwiczałam długą chwilę;))) Nie sądzę, żebyś szybko zapomniała takie cudo.
-
2012/10/23 19:23:35
Sakurako - jak to Trener zobaczy to śmiech będzie słychać nawet w Pradze ;-))
-
2012/10/23 19:23:56
niestey w Polsce rodzice przestaja, w takich przypadkach, nagle kochac, nie rozumie takze parcia na posiadanie wnukow, sa jest bdb, nie ma, to nie ma :)
-
2012/10/23 19:27:26
Margo - no to są tępymi, egoistycznymi żłobami a nie rodzicami. A już posiadanie dzieci to naprawdę nie jest sprawa niczyja, poza tym, kto ewentualnie zechce je mieć.
Nawiasem mówiąc mój ojciec był przekonany, że dzieci mieć będę. I zaczął roztaczać przede mną wizję chrztu. CHRZTU. Myślałam, że się rozpęknę.
:-)
-
2012/10/23 19:32:49
Squirku - mam wrażenie, ze w nasze pokolenie (przynajmniej jeśli chodzi o Polskę) jest takim przejściowym, jak pomost między przerażonym obrzydzeniem i oburzeniem "innością"/chorobą/wynaturzeniem, a spokojna tolerancją i/lub akceptacją różnorodności i prawa do wyboru drogi życiowej (także w sferze seksualnej). I o ile moim Rodzicom jest jeszcze chwilami trudno zaakceptować fakt, że mam wśród znajomych także gejów (chociaż już z tym nie dyskutują i reagują raczej rezygnacją), o tyle moje i zaprzyjaźnione Dzieci - uważają to za całkiem normalne. Tak jak uważają za normalną sytuację, że część dzieci wychowuje się bez mamy/taty, albo w rodzinach patchworkowych...
Dla mnie to nieustannie fascynujące - obserwować tak znaczące zmiany w przekonaniach i to, że dzieją się na naszych oczach:)
-
2012/10/23 19:35:57
A znajomy zmienił miasto i imię, a następnie, po okresie poszukiwań, zbudował z, jak słyszałam, świetnym facetem stabilny związek - i jest OBŁĘDNIE szczęśliwy:)
-
2012/10/23 19:37:16
Sakurako - tak na logikę jeśli ktoś wybiera inną drogę życiową, niż moja, i jego wybór nikogo nie krzywdzi, niczego nie niszczy, nie odbiera, nie rani, nie jest nielegalny to to najzwyczajniej nie jest moja sprawa, co on ze swoim życiem robi. Grunt, że chce dawać szczęście i uszczęśliwiać, mnie to dotyczy tylko o tyle, że szczęśliwy człowiek jest fajniejszy dla innych, także dla mnie, więc każdy korzysta. To jest takie elementarne, że aż dziwnie mi o tym pisać, taka oczywista oczywistość. Niech się ludzie zakochują i układają sobie życie, wszystko jedno, z kim, to im ma być dobrze. Mnie jest dobrze jak patrzę na szczęśliwe pary i jest mi wszystko jedno, czy to Jaś z Adasiem czy Jaś z Małgosią. Byle nikt nie cierpiał.
:-)
-
2012/10/23 19:38:14
Sakurako - no i dobrze, niech im się układa jak najlepiej, niech się kochają, śmieją i hodują koty, koty są miłe.
;-))
-
2012/10/24 10:58:58
Mnie wygóglano po "marynarz tyłem"... na blogu robótkowym... cokolwiek to by miało znaczyć. Cicik hi five najlepsiejszy, chociaż ta szczota do paneli też mnie rozbawiła. A jak wygóglałaś lateksową mysz, to widziałaś tego pana w róziowym kombinezonku? Ludziom czasem trzeba by łeb urwać i do szyi namikczyć :D a propos zmiany płci- kumpela miała przed wakacjami promotora, po wakacjach już promotorkę- wiecie, że musiało wejść to na radę wydziału i musiała podanie pisać z prośbą o zmianę promotora?
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/24 12:03:27
Ostrzegam dla kobiet o mocnych nerwach - to woja wina - wygooglałam sobie: http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://crystalmoth.com/pictures/310509/weird_picture_pink_latex_mouse_costume.jpg&imgrefurl=http://crystalmoth.com/pink-latex-mouse-costume.aspx&h=654&w=445&sz=77&tbnid=gqk_Xe_mRt4VzM:&tbnh=90&tbnw=61&zoom=1&usg=__TY08Dib9ZDNGp_zALuzYdtms5Eo=&docid=ooH8r7BcBQvqeM&hl=pl&sa=X&ei=j7yHUJiPFcrLtAaki4HAAw&ved=0CEUQ9QEwBA&dur=4655
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/24 12:14:47
A tak przy okazji zagadka i gdzie ten królik ma oczy? http://www.google.pl/imgres?hl=pl&biw=1280&bih=861&tbm=isch&tbnid=OsJO2lmE-IXUGM:&imgrefurl=http://cheezburger.com/template/2070019&docid=lk7aHlSTZTJ88M&imgurl=http://i.chzbgr.com/completestore/2009/12/4/129044126961497822.jpg&w=492&h=442&ei=v72HUNSTOojJtAaRy4DABQ&zoom=1&iact=hc&vpx=560&vpy=368&dur=1827&hovh=213&hovw=237&tx=100&ty=127&sig=108847667512665526234&page=2&tbnh=129&tbnw=152&start=27&ndsp=37&ved=1t:429,r:41,s:20,i:252
-
2012/10/24 13:01:15
Dodg.ers - no to tak troszkę nietypowo Cię wygooglano, muszę sobie zainstalowac ten taki gadżecik do pokazywania, po czym wyszukano mnie, bo póki co dostaję tylko wyniki z wyszukiwarek. Skoro pojawiono się u mnie w trakcie poszukiwań "tłuszczu" czy "piersi Dody" nie spodziewam się wyników nudnych i banalnych.
Mogę to zdanie z namikczeniem na tytuł notki, mogę? Prześliczne jest :-))
Więcej na lateksy nie paczam, jak popaczałam, co podesłałyście, to mi oczko prawie wypadło ;-))
To ze zmianą promotora mną wstrząsnęło nieco, jaki bezsens, pzrecież promotor się nie zmienił, ludzie naprawdę lubią sobie roboty dołożyć.
:-)
-
2012/10/24 13:03:38
Dodg.ers, Karolino - właśnie o tej myszy pisałam, ja się powinnam powstrzymywać, być może siłą, przed wpisywaniem w wujka gugla takich głupich rzeczy. A swoją drogą, zrobiliśmy różowemu panu niespodziewany ruch na stronie;))

Marynarz mnie umarł:) Mnie wyguglano ostatnio po "kwiat w poziomie" - to się ktoś dopiero zdziwił...
-
2012/10/24 13:04:45
Karolino - nieco straszny ten króliś, acz oczywiście nie tak bardzo, jak Rurzowy Mysz. Ludzie naprawdę się nudzą, brrr. Jak pomyślę, że takie coś może kogoś naprawdę kręcić to trochę mnie mdli.
;-))
Podrzucam link do ulubionego skraczacza, może też się zaświergolisz, bardzo go lubię za przydatność - u.42.pl/ :-))
-
2012/10/24 13:09:17
Sakurako - właśnie pomyślałam, że Rurzowy Mysz może mieć żonę, dzieci itp. I że oni nagle odkrywają, że tatuś w wolnym czasie lubi się tak troszkę jakby poprzebierać. Rozważam wykonanie do Trenera telefonu o treści "Nie waż się chodzić w rurzowym lateksie!" i pieprznięcie słuchawką dla pogłębienia efektu, ależ bym mu dzień ubarwiła, biedakowi ;-)))
Pół biedy, jeśli wyszukiwarka znajdzie człowieka po tagu, ale przypuszczam, że większość wyników dostaje się po wpisaniu czegoś niczego wspólnego z treścią blogaska nie mającego. Idę czytać o tym takim do pokazywania wyników, zapomniałam jak się nazywa, będzie zabawnie.
;-))
-
2012/10/24 13:33:40
Squirku - dzwoń i rzucaj! Lepiej chuchać na zimne, niż którejś nocy przeżyć szok. Dla lepszego efektu niech Ci się głos histerycznie załamie pod koniec...;))
A swoją drogą - jakie to niesprawiedliwe: przebranie świętomikołajowe jest ogólnie społecznie akceptowane, a z takim myszem się na mieście nie pokażesz i znajomym nie pochwalisz.
Dla uspokojenie nerwów Mężczyzna & Mysz w wersji soft;)))
-
2012/10/24 13:54:19
No to teraz mam zagwozdkę... bo Pan W. na ostatnim weselu u psiapsiólki się przebrał za panne młodą.. w sukienuni, peruce ala trwała z peerelu i makijażu naginał.. pląsał niczym rusałka, wielce z siebie zadowolony....a jakie miał branie, fiu fiu. I ja sobie wmawiam, że on sie po prostu dobrze umie bawić i robić sobie jaja, no ale teraz to się zacznę zastanawiać.. pokaze mu rurzowego w lateksie i zobaczę jego minę- wezmę go z zaskoczenia, mam nadzieję, że będzie sobie Nie Życzył.
I pewnie, że możesz pożyczyć o namikczeniu :) a ostatnio mi się spodobało "bo bez sensu jest chodzić dupą do przodu", "pożar w burdelu" i "spódnica tyci od pici"- w sensie krótka taka :D
-
2012/10/24 15:59:52
BTW Squirku - poproszę o namiary na gadżecik do pokazywania:)
-
2012/10/24 16:36:12
Sakurako - jestem raczej od kąśliwych uwag niż łamiącego się głosu, ale dołożę wszelkich starań ;-))
Spokojnie można się w stroju myszy pokazać na mieście moim zdaniem, wprawdzie oznacza to np. ogolna kompromitację, wyrzucenie z pracy i powrót żony do mamusi, niemniej jeśli ktoś bardzo chce...;-)
Mężczyzna z futrzaczkiem bardzo za serce chytający, bardzo.
:-))

Głupie UPC miało awarię i dopiero teraz mi net oddali, oby im ktoś owoców dzikiej róży do butów nawrzucał.
;-)
-
2012/10/24 16:38:53
Dodg.ers - żebyś Ty widziała mojego sąsiada przebranego za prostytutkę Ryszardę na imprezie Dziwki&Dresiarze, łezka się w oku kręci na samo wspomnienie...O Pana W. byłabym spokojna, jeśli nie ma trwałego zamiłowania do przebierania się za panią, ale Rurzowego mu pokaż, nie zaszkodzi się upewnić.
"Pożar w burdelu" jest przeze mnie namiętnie używany na określenie wystroju. O, teraz mogłabym go użyć. Przez ten brak netu o mało co sprzątać nie zaczęłam, chyba mnie złe próbowało podkusić, alem się nie dała.
;-))
-
2012/10/24 16:39:34
Sakurako - jak sobie przypomnę nazwę to się od razu podzielę, na razie jakaś ćma mi na mózg padła, poważnie, prawie zaczęłam sprzątać...Bardzo dziwny dzień, bardzo.
;-)
-
2012/10/24 17:40:12
Mi pożar w burdelu zawsze się rymuje z cichą przystanią na Helu :) Pierwszy raz usłyszałam ten dwuwers chyba od Bałtroczyka, ale mam wrażenie, że Waligórski był pierwszy :) Obie wersje cudnej urody :)
-
Gość: Karolina, *.dynamic.chello.pl
2012/10/24 18:19:36
Dzięki skracacz się przyda - te linki są strasznie długaśne wiem i wstyd mi bardzo ;-) wiedziałam że coś takiego jest ale przypomiało mi się o tym dopiero po opublikowaniu komentarza. Królik faktycznie straszny - wpadłam na niego bo pan lateks dziwnym trafem przypomniał mi o króliku z Donniego Darco - wyobraź sobie że widzisz toto w nocy w ogródku albo stojące obok twojego łóżka - zawał na miejscu.
-
2012/10/24 19:37:19
Jest nadzieja!! Pokazałam rurzowego mysza Panu W.- tak sobie Nie Życzył, że aż zaklął siarczyście w eter, jupikajej!!!! :D
A ze sprzątaniem mam podobnie- w zeszłym tygodniu mnie naszło na mycie okien, ale posiedzialm, poczekałam, aż przejdzie i przeszlo. Teraz mam Ułanów pod okienkiem, myć nic nie będę :))) Pozdro dla Piko i Nano Szczęść :)
-
2012/10/24 22:00:01
Emilyann - wstyd jak beret, tak lubię Waligórskiego a jakoś mi to umknęło, nie wiem, jakim cudem. Prześliczne :-))
-
2012/10/24 22:01:24
Karolino - a bo jak człowiek posiedzi w necie to mu się zapominają najprostsze oczywistości, w każdym razie skraczaczyk przydatny jest i bardzo polecam :-)

Co do wizji królika przy łóżku - dziękuję Ci serdecznie, tom sie wyspała, mnie sie od razu takie rzeczy śnią, wiele nie trzeba, żeby mnie na odpowiednio straszną wizję naprowadzić ;-)))
-
2012/10/24 22:05:46
Dodg.ers - bosko, bosko, mam nadzieję, że nie zaprezentowałaś zdjęcia mysiego outfitu kiziając Pana W. po pleckach i pytając ochrypłym szeptem czy bierze pod uwagę, żeby w ten właśnie sposób wzbogacić Wasze pożycie? Mógłby uciec a oni dość szybko biegają, serio.
Chyba coś wisi w powietrzu albo chora będę bo starłam kurz z ławy i poprawiłam kocyk. Na szczęście zreflektowałam się od razu, że co ja robię, co ja robię, i szybko przestałam zachowywać się tak nieprzystająco.
Myszy tak dają czadu że wykwiczę się jutro w tej kwestii.
:-))
-
2012/10/24 22:09:53
Królik przy łóżku to nic strasznego, chociaż faktycznie człowiek się budzi z takim przeświadczeniem, że jest obserwowany- wiem, bo moja Św. P. Fisiowa tak robiła, jak się cholerze klatki nie zamknęło na noc- bo ona nie lubiła spać sama w pokoju, wolała pod łożkiem, na kocyku albo pod poduszką mojego taty :D króliki są spoko, mówię Wam ;)
-
2012/10/24 22:13:59
Dodg.ers - no są, są, ale jakoś wolę takie małe puchate, co na mnie nie paczają nieruchomymi zimnymi oczkami pod osłoną nocy. Albo w winie. W sensie w winie uduszonego wolę, a nie, żeby w winie tkwiły i paczały.
W sumie mogłabym wrzucić przepis na królika w winie, dobrych parę osób zajrzało tu, żeby znaleźć królika i dostali info, że piszę o króliku, żeby podkreślić, że jak go ktoś u mnie szuka, to nie znajdzie i sory.
A teraz wyobraziłam sobie pana w przebraniu królika. Lateksowym.
Musiała mi ta minuta sprzątania zaszkodzić, postaram się więcej tego błędu nie robić.
;-))
-
2012/10/24 22:23:14
Ja jadałam kiedyś królika, ale gdy weszłam w posiadanie chomika Mariana, co to uwielbiał czekoladę, pomidorową, twaróg ze śmietaną i piwo- przestałam jeść. A potem Fisiowa się pojawiła- na otarcie łez po Marianie, no to już sama rozumiesz- wziąć to kruche mięsko do ust i spojrzeć się na szare takie w klatce, zajadające płatki owsiane- no nie dalam rady przełknąć. Ale wiem, że mięsko pierwsza klasa- dziadziuś hoduje- więc Ci tu gnoju robić nie będę w stylu przywiążmy się do klatki i chrońmy każdego królika na tym świecie :D
Królik lateksowy... Pan W. mi powiedział z bananem na ryju ostatnio: "wiesz jak się powinno mówić na lalki z sexshopu? Lateksowa narzeczona :D". I ja od tamtej pory śpiewam z Lady Pank "lateksową narzeczoną", nie kryzysową. Przyjdzie taki do domu, coś powie, a ja powtarzam... ehhh...
-
2012/10/24 22:26:20
O, ja bardzo poproszę przepis na królika w winie :) Co prawda nie wiem, gdzie kupić królika, w Almie nie widziałam, ale za każdym razem jak piszesz o duszeniu królika, to budzi się we mnie dzika żądza, też bym sobie podusiła ;) Z braku królika otoczenie powinno stać się delikatnie podejrzliwe i odrobinę mniej mnie w tym tygodniu irytować, szkoda, że otoczenie tego nie czyta, może w pracy przykleję sobie kartkę z drugiej strony monitora, coś o tej żądzy duszenia, królika pominę milczeniem, może zadziała :)
-
2012/10/25 13:57:48
Dodg.ers - dla mnie zwierzątka jadalne i niejadalne to póki co dwa różne światy, tzn. jestem świadoma, jak się pozyskuje mięso, i staram się kupować ze źródeł zapewniających zwierzęciu dobre życie i humanitarną śmierć, ale wiem, że gdybym królika hodowała pewnie nie mogłabym go więcej jeść. Tak samo nie tknę świnka morskiego (nie miałam, ale Zuza-chan ma pieknego świnka i inne znajome też), niektóre zwierzątka są tylko do rozpieszczania :-)

Łazi za mną ta piosenka teraz, będę miała co pomrukiwać przez pół dnia ;-)
-
2012/10/25 13:58:51
Emilyann - króliki bywają, ostatnio bardzo często, w Lidlu i Biedronce, wrzucę przepis do nowej notki, możliwe, że dziś :-)
Napomknij o tym duszeniu, niech się kołorkerzy zmitygują ;-))
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/25 14:13:56
Ja mam dwie świnki morskie - słownie 2 kg futra poruszającego się z prędkością dźwięku stanowiącego swoisty alarm lodówkowy (posiadacze świnek wiedzą o co chodzi) i paczające na mnie za każdym razem jak się zjawię w pokoju - one jeszcze nigdy nie leżały dupą do mnie - zawsze obserwują tymi swoimi wytrzeszczami ( nie takimi jak mysz ale porównywalnymi). I jak tylko wejdę zastygają w bezruchu obojętnie co by nie robiły w danej chwili (trawa wystaje z pyska ale co tam nie ruszam się to mnie nie widać). Starsza się kurcze nie pozwala oswoić i bawi się ze mną w co mi zrobisz jak mnie złapiesz - jak złapiesz to łaskawie pozwolę się głaskać. Mam nauczkę na przyszłość aby kupić Świnkę 3-tygodniową a nie trzymiesięczną po przejściach i w dodatku w czteropaku. Cóż kochane stwory ale nie wyobrażam sobie jedzenia świnek morskich.
-
2012/10/25 14:18:34
Karolino - widziałam, jak taka świnka potrafi nagle zastygnąć, przezabawne są. Niby rozumiem, że w takim Ekwadorze świnki traktuje się inaczej, bo inna kultura itp., ale generalnie jestem przeciwna jedzeniu małych puszystych - nie przestanę być mięsożercą ale wolę duże i niekoniecznie puszyste.
Btw - kilogram świnki to sporo, nie sądziłam, że są aż tak duże, ale też niewiele świnek miałam zaszczyt poznać i pokiziać :-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/25 14:26:49
Dorosłe świnki ważą od 800 do 1200g. Jest tego ciałka trochę. Miałyśmy kiedyś z siostrą chomika - też był przezabawny. Miałam też rybki ale jedno upalne lato przeżyło sztuk 4 i niezniszczalny glonojad, a że się wyprowadzałam to inwentarz żywy przekazałam koledze brata. Teraz wolałam coś konkretniejszego chociaż co wchodzę do zoologicznego to przylepiam się do witryn z myszkami, szczurkami i innym gryzoniami, szynszyla też mnie kusiła ale toto żyje 18 lati troche kosztuje. Słodkie są jak śpią jedna na drugiej - nie dziwie się że jesteś tak zakręcona na punkcie myszy.
-
2012/10/25 14:31:26
Karolino - właśnie śpią jedna na drugiej, takie płastużki ofutrzone, prześliczne są. Jestem niemal skłonna wybaczyć im to, co zrobiły rano, właśnie piszę notkę.
Mieliśmy Krewetkarium dwa lata temu, takie na kreweteczki miniaturowe, rewelacyjne były i miło się je paczało ale nie zniosły fali upałów a nie mogliśmy nic w tej kwestii zrobić, bo nie mamy klimy w mieszkaniu, szkoda mi ich było ogromnie, prześmieszne były. Na razie mam dość wszelkich pływających, zresztą wolę zwierzątka głaskalne ;-)