squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Jękliwe zawodzenie, Myszy i Cola light.

Otóż Trener Osobisty poleciał do tej zakichanej Pragi. Przez cały tydzień robiłam "No no no no no" jak znany nam już cicik ale niczego to nie zmieniło.

- Ooo - zawiodłam jak tylko dowiedziałam się, że musi lecieć, gdyż Jego szef (zgodnie ustaliłyśmy z Berberyskiem, że oby wdepnął w Lego na bosaka, ale niekoniecznie, bo podobno sympatyczny, więc niech tylko zahaczy, żeby mu się wiele w stopę nie stało, ale niech będzie świadom, że nie jestem zadowolona) uznał, że chce sobie wreszcie nowego pracownika popaczać. - Ooo. Nie możesz lecieć, bo ja się boję samolotów.
 - Spokojnie, to tylko godzina, nic mi się nie stanie.
 - A jeśli jednak?
 - Jak mi się zrobi niedobrze to sobie okienko otworzę...
 - A są tam jakieś spadochrony dla pasażerów? Musi coś być na wszelki wypadek.
 - Nie, kochanie, w samolotach nie ma spadochronów.
 - Jak to, jak to?! Lecisz do Pragi bez spadochronu?!
Tu Trener nieco się załamał, czego kompletnie nie rozumiem, ja tu wyrażam troskę a on się załamuje, bez sensu zupełnie. Siedzę sobie teraz w kątku i trochę histeryzuję. Niech mnie ktoś uspokoi, dziękuję uprzejmie.

Myszy w świetnej formie, całe puszyste i jedzą tyle, ile zobaczą, a oczka mają bystre. Upewniły się ostatecznie, że nasze dłonie są niejadalne, ale od czasu do czasu zapominają się i delikatnie podskubują. Mniejsza to prowokatorka, podbiega do Większej, zaczyna ją zaczepiać a kiedy ta reaguje Mniejsza pada na grzbiecik i zaczyna piszczeć, że niby taka biedna, atakowana, krzywdę chcą zwierzątku zrobić. Większa jest łagodniejsza i spokojniejsza, obie bardzo bardzo maleńkie, właśnie przeprowadziły się do Restauracji (lokalu jednogryzonkowego, ale wlazły tam obie i są zachwycone), gdzie Mniejsza usiłowała zawlec kołderki z kapsuły sypialnej. Zapobiegłam, więc żywi urazę, obie żywią, bo wszystko robią razem. Możliwe, że oszaleję tu w najbliższym czasie. Pojęcia nie mam, skąd to przeczucie, doprawdy.
Umyłam tunel, Mniejsza tylko czekała, rzuciła się w pięknym stylu i błyskawicznie namikczyła. Cholery tu dostanę i będę miała trzy, w tym dwie puszyste.

Nie lubię Coli, nie wiem, czy wspominałam. Nie wiem też, skąd w takim razie ogromne zapotrzebowanie na Colę od wczoraj. Może stres przedniemojowyjazdowy alboco. Wypiłam od wczoraj tyle Coli, co przez ostatni rok i teoretycznie mam już serdecznie dość a w praktyce zaraz pójdę sobie dolać. Nie cierpię Coli. O, bogowie, jakie to dobre. To przez całą tę jesień pewnie.

Trener Osobisty zadzwonił właśnie i zgadnijcie, z czym. Czy może zatęsknił w drodze na lotnisko? A może uznał, że furda szef i Praga, wraca do mnie bo życie beze mnie jest pasmem udręk?
Nie, piwo włożył do zamrażarki i zapomniał. I niech wyjmę, bo zamarznie, a on zadzwoni z lotniska.
Znikąd pociechy i jeszcze Myszy mam poobrażane. I spadochronów w samolocie nie ma.

Obrazeczki mam przygotowane od wczoraj - o supermocy, warzywku, kretkach oraz o ciciku, co się przeszynkał. Najwyraźniej można. Miłej reszty dnia Państwu życzę, idę sobie Coli dolać i pomirmiłować trochę.

PS. Oglądałam wczoraj niezwykły fragment programu o zwierzątkach. Pan prowadzący chyba zapalił coś nielegalnego, bo trafiłam na narrację brzmiącą mniej więcej "Ooo, hehehe, gepardzica, gepardzica, oo, guziec*...Gepardzica biegnie, biegnie, hehehe, biegnie za guźcem...ooo, hehehe, poślizgnęła się w błocie, hehehe, guziec-gepardzica 1:0, hehehe".

* "Taka świnia, z Afryki"

niedziela, 21 października 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/21 16:27:47
Ale ty się nie bój, jak się nie ma spadochrona, to się fotel wyrywa i on wystarcza :-)
-
2012/10/21 16:29:15
A ten groszek, to sama robiłaś?
-
2012/10/21 16:29:46
Bartoszcze - no toś pomógł. I co, na tym fotelu doleci do Pragi, tak?
Bosz, no denerwuję się. Gdyby bogowie chcieli, żebyśmy latali, tobyśmy mieli śmigiełka. A nie mamy.
Prych.
Idę sobie Coli dolać.
:-)
-
2012/10/21 16:30:30
Bartoszcze - nie, ani groszka, ani marchewka.
:-)
-
2012/10/21 16:30:59
Jak będzie nad Pragą, to do Pragi:-)
-
2012/10/21 16:33:43
Bartoszcze - zaraz Cię poszczuję dowolną Myszą, proszę mnie zrelaksować, a nie dopuszczać do tego, żebym miała głupie wizje, dziękuję.
;-)
-
2012/10/21 16:38:54
No to przecież mówię, że skoczy na piwo, jak nie do Pragi, to w Czechach co hermelin gospoda:)
-
2012/10/21 16:41:34
Bartoszcze - on ma przede wszystkim bezpiecznie wylądować tam i z powrotem, kwestia piwa mnie nie nurtuje, tzn. wybierają się degustować rozmaite lokalne i dobrze im tak. Mam hopelka na punkcie bezpieczeństwa moich bliskich, jak mi na kimś zależy to muszę wiedzieć, że jest bezpieczny. Takie geny od Mamy dostałam i co poradzę.
:-)
-
2012/10/21 16:49:03
Ze statystycznego punktu widzenia (samo)loty są najbezpieczniejszą formą transportu :-)
-
2012/10/21 16:57:03
Bartoszcze - statystycznie masz kawałek jajnika, półtora dziecka i pijesz naście litrów wódki rocznie czy jakoś tak, więc tak za bardzo tobym się statystyką nie kierowała ;-))
-
2012/10/21 17:00:07
Z jajnikiem rozumiem, z dziećmi tym bardziej, tylko kto za mnie tę wódkę wypija?:)
-
2012/10/21 17:03:24
Bartoszcze - no i pacz, pacz, statystyka kłamie i tyle. Ale wiem, że samoloty teoretycznie najbezpieczniejsze, tyle że one niech sobie będą bezpieczne a Trener przy mnie, wtedy będzie idealnie.
Właśnie sobie uświadomiłam, że mamy w planach na kiedyśtam przeprowadzkę za granicę. I że kajakiem wtedy do Mamy pływać nie będę. I że będę musiała latać.
Pójdę go kątka gibać się jak rezus.
;-)
-
2012/10/21 18:08:03
nie pij coli, bo Ci wszystkie zardzewiałe śrubki poluzuje;))) a samoloty są git ;) powiadam Ci, ja latam, jak jakaś latawica i paczaj żyję. Wiem, rzecz jasna, że Trener ma nieco większą wagę dla Ciebie (hm.. foch) i rozumiem Twoją troskę, ale obiecuję, że będzie dobrze bez spadochronu.
Piwo w zamrażarce??? matko jedyna...
-
2012/10/21 18:15:11
Berberysku - no zyjesz, fakt autentyczny to jest i spora pociecha dla mnie, jeszcze godzina i będę szczęśliwa i nieco mniej blada, niech tylko bezpiecznie dolecą.
Sądzisz, że było nietaktem poinformowanie obcych mi osób, bo nowych kolegów Trenera, że jeśli nie oprowadzą go po Pradze to uczynię ich życie piekłem? Bo tak się zastanawiam właśnie.
Piwo miało być wypite przed wyjazdem, bo na lotnisko Trener miał udać się komunikacją miejską, więc zostało wrzucone k`szybszemu schłodzeniu ale zapomniało sie o nim memu Treneru i dobrze, że przypomniało wkącu.
;-)
-
2012/10/21 20:00:52
I co panikujesz Kobieto? Przecież w samolotach są maski i pontoniki (kit z tym, że morza u Pepiczków brak), a spadochron sobie Trener z majtków może sklecić przecież :D Ja nie chciałabym, tak wiesz, zapeszyć, ale z tą colą to może być zachcianka taka wiesz, na brzuszek :P A jaki to kolor mrochny czarny? Bo resztę, to ja sobie jakoś wyobraże, ale mrochny? kurde aż mnie natchnęłaś i spróbuję szarości i czerni na wełnie uzyskać buaahahahaha, z motyką na słońce się porywam.
pees. się nie dziw, że Mychy namikczyły zaraz po tym , jak im wymyłas, bo one wolą w swoim smrodzie siedzieć niż w detergencie. Mordkę im w to wsadź- ja tak króliczyce oduczyłam- no, to powodzenia przy łapaniu :) I się chwaliłaś u IK, że sesja była, a ja tu sierści nie widzę, oł noł noł noł noł :((
-
2012/10/21 20:04:39
Dodg.ers - maski, mówisz? Od razu mam wizję Trenera z taką maseczką jak z weneckiego balu, dziekuję Ci uprzejmie, na plaster ludziom takie coś w samolocie ;-)) Niemniej dotarli i idą na świeże piwo, szczęściarze czej ;-)
Z tą zachcianką brzuszkową to ciesz się, że Cię nie ma w pobliżu, bobym Cię parką Myszy po nosie kiziała żebyś nie pisała takich rzeczy, mowy nie ma, hoduje Myszy i wystarczy ;-))
Kretki rewelacyjne, napaczać się nie mogłam ;-)
Na Fanpejcz popacz, wrzuciłam tam puszeczka jednego a resztę będę stopniowo dorzucała, zresztą za moment wrzucę Mniejszą, to zobaczysz, jakie to mikre jest ;-))
-
2012/10/21 20:18:19
one wolą w swoim smrodzie siedzieć

Na myszach się nie znam, ale moja żółw pasjami uwielbia zdefekować zaraz po sprzątnięciu jej akwarium, tyle że potem się w nim tłucze o serwis sprzątający.

PS. Jeśli mnie zwielokrotni przez #gupibloks to zostaw sztuk jeden pls.
-
2012/10/21 20:20:19
Bartoszcze - Myszy są schludne bardzo ale będę obserwowała, moim zdaniem ona się ucieszyła, że znów jest czyściutko i pachnąco, i skorzystała, żeby wyprzedzić drugą :-) Tak czy siak zadziwiające są zwierzątka, zaraz jakieś popaczam żeby móc potem podzielić się wiedzą.
:-)

Uff, Trener dotarł, mogę zacząć oddychać. Dziękuję za wszystkie pocieszanki, co ja bym bez Was zrobiła :-)
-
2012/10/21 20:50:44
A strasz sobie strasz, ja się myszy nie boję- się takie usypiało eterem na terenówkach i krew im pobierało, gdy miały kleszcze i coo? Ba nawet nornice były sasasasasa :D poza tym wszystko co puchate i słodkie ja lubię przeogromnie i szybko się zaprzyjaźniam :D brzucha Ci nie wmawiam, tylko nasuwam pewną koncepcję, ja nikomu takiego sajgonu hormonalnego nie życzę :D
-
2012/10/21 20:53:14
Kochana ja nie rozumiem znaczenia słowa nietakt. Podejrzewam, że coś takiego w przyrodzie nie występuje. Chciałaś - to im zleciłaś - ostrzegłaś uczciwie przed konsekwencjami niewykonania zadania - jak dla mnie wszystko ok ;))) Bo kto księżniczce czegokolwiek zabroni wkącu?
-
2012/10/21 20:54:21
Dodg.ers - a to rzadkość, sporo pań jednak się gryzoni boi, ja byłam promysia od dziecka i trudno się dziwić, że i jako dorosła jestem postrzelona na punkcie małych puszystych ;-)
To tylko chwilowa faza na Colę i nic poza tym, obiecałam Myszom, że będą jedynymi maleńkimi stworzeniami w domu i zamierzam dotrzymać ;-))
-
2012/10/21 20:57:42
Berberysku - ani trochę nie jestem zaskoczona, że myślisz dokładnie tak, jak ja ;-)
Dla pewności dorzuciłam lekko, że w razie czego mogę ich poszczuć zwierzęciem (nie muszą wiedzieć, że dysponuję tylko Myszmi).
;-)
-
2012/10/21 21:21:46
Przynajmniej po takiej zapowiedzi nie będą się migać od wspólnych wycieczek, a tak to jeszcze któryś kataru by dostał, jak Nergal Dodzie na złość (matko z córką, co ja paczę, chyba sobie bana na gówną założę, co prawda dosyć mnie ubawiło, że samozwańczy pan ciemności naszego grodu ma pretensje o to, że jego partnerka oczekiwała również w życiu prywatnym zachowań godnych samca alfa, a z niego w środku taki ciepły miś).

Trener doleci powrotnie równie szczęśliwie, przecież nie zostawi Cię samej z dwojgiem małych Mysząt i bez rękawiczek na zimę, to byłoby na pewno nie w jego stylu.

A Cola to owszem, na brzuszek, tyle, że nie ten znikający po 9 miesiącach, a ten, który trzeba w pocie czoła wybiegać lub wyjeździć :)
-
2012/10/21 21:29:13
Emilyann - czytałam, miał być mroczny ale coś się sypnęło chyba po drodze, mam nadzieję, że chusteczki miał, z hafcikiem zapewne. Wyzdrowiał, dobrze dla niego, ale ileż mozna się lansować na zakończonym związku.
Trener zapewnił, że wróci, ale na wszelki wypadek zbieram siły, już we wtorek kolejna sesja histeryzowania ;-)
Cola Light też? Nie strasz mnie, od wczoraj chyba z litr wypiłam, dzięki bogom za małe szklaneczki ;-(
-
2012/10/21 21:39:04
Litra to może Twój organizm życzliwie uda, że nie zauważył, ale obawiam się, że Light też. Zwykła to na pewno prawie sam cukier, light pewnie zamiast niego ma jakieś słodziki - nie wiem, czy one też tak tuczą, ale obiło mi się o uszy, że te wszystkie lighty to jedna wielka ściema.
-
2012/10/21 21:42:28
Emilyann - aż poszłam sprawdzić, tak ze 3/4 litra wypiłam, jak dla mnie to dużo, bo coli nie piję zazwyczaj, chyba, że naprawdę nie mam wyjścia. Na pocieszenie mam to, że nie jadłam obiadu i kolacji, jakoś się to wyrówna ;-))
-
2012/10/21 23:25:58
z dziwnych haseł o zwierzątkach - czytam ci ja stronę fundacji, co się tresurą piesków zajmuje, a tam historia psiaka, co to się na inne szczeki wkurza, gdy te ją podgryzają (zgroza straszna, właściciel załamany, bo jak to tak, pies się broni przed odgryzieniem dyndałków wszelakich, no!). Zdanie tam padło przepiękne: pies chętnie się bawi z innymi przedstawicielami swojego gatunku, ale chętniej z psami niż z sączkami".
Tez się bym chętniej z psem bawiła, niż z sączkiem.
-
2012/10/21 23:28:15
Szysz - ja, po namyśle, też wybrałabym psa, z zabawy z sączkiem nie ma takiej satysfakcji po prostu. Niby można łapką popacać ale sączek mało interaktywny jest.
;-))
-
2012/10/22 08:19:34
To na mini-filmiku to nie jest Księciunio!!!!!!!!! Chociaż przez chwilę miałam wielkie wątpliwości, czy mu ktoś ukrytej kamery nie zainstalował :)))
I czy ja mogę prosić o mysiomaila??? Bo przecie ja nie FB-kowa, więc sobie nie popaczam spokojnie.
-
2012/10/22 08:25:22
Fffffff (odgłosy zziajanego nadbiegania z jęzorem na wierzchu i machaniem ogonem a la labrador). Spieszę donieść o odkryciu kulinarnym. NO przyniosła do dom (na jesieni zachowuje się jak gryzoń - znosi więcej jak zwykle) sos figowo-musztardowy. Dziwnym zrządzeniem chemii związków siarkoorganicznych smakuje to jak wasabi.
-
2012/10/22 11:28:48
widze, ze wizyta Twoja u nas jest nieunikniona, wyleczylismy Oksydka, wyleczmy i Squirka! :D
-
2012/10/22 13:54:02
IK - cicik jest cicik, powód do zachwytu ;-))
Myszmaila zaraz wysyłam, uczciwie uprzedzam, że dużo tam puszystości i wielkiego paczania :-))
-
2012/10/22 13:56:11
Brezly - o, to może być niezłe, rozejrzę sie u nas, choć wątpię, czy na coś podobnego trafię, może na Allegro. Może spróbuję zrobić własny, od razu mi się Gospodarna Dorotka włącza ;-)
NO zachowuje się jak ja, miło czytać :-))
-
2012/10/22 13:56:35
Margo - wybieram się, obym zdążyła, zanim mnie Myszy wykończą, szalały do 7.15 rano ;-))
-
2012/10/22 16:10:37
Sądzac ze składu potrzebujesz oleju z ziaren gorczyczy i fig. Z musztardy nie wyjdzie.
Na camembercie to bardzo korzystnie wypada.

-
2012/10/22 16:32:39
-
2012/10/22 16:38:48
Brezly - hm, hm, mogłabym zrobić taki olej...Już mi się włączył tryb samosi ;-)
-
2012/10/22 16:40:11
Emilyann - o, bogowie, to świetne, co za dzielny cicik :-)) Bardzo dziękuję :-))
-
2012/10/22 16:47:17
Ja też, jak te myszy, jem ostatnio co widzę :)))
A Twoja cola to może stres - cukier = zapotrzebowanie np. na colę
-
2012/10/22 16:48:50
BP - nie mogę jeść, kiedy się stresuję, a ostatnio sporo się stresuję - nie zaszkodzi mi to na obrys ;-)
Coli znów nie cierpię, co za ulga ;-))
-
2012/10/22 16:51:05
Raz na imprezie wszyscy pili wino, a moja siostra wypiła prawie 1,5 l coli. Kto miał delirkę następnego dnia? Ona! :)
-
2012/10/22 16:58:12
BP - no nie, ja wybrałabym wino ;-)) Nic mi po coli nie było na szczęście, choć nie jestem przyzwyczajona, pewnie masz rację, że to stres i brak cukru tak mną wstrząsnęły ;-))
-
2012/10/22 17:04:06
Uwielbiam to, jak organizm w ramach autoregulacji, sam sobie dobiera menu wprowadzając nas czasem w osłupienie :)
-
2012/10/22 17:09:54
BP - ja też, mój dziś uznał, że ma za niski poziom królika, właśnie kończę go robić ;-))
-
2012/10/22 17:21:59
Śkwirk, Tobie po prostu wina w domu brakło... :-)
-
2012/10/22 17:24:15
Bartoszcze - taka możliwość jest niemożliwa, wino zawsze na wszelki wypadek mam i tym razem też miałam tylko jakoś mnie nie wzywało ;-)
-
2012/10/22 17:25:23
O bosze, dobrze że mój takich pomysłów nie ma, teraz jedynie dysktutuję ze mną od godziny, że mam iść do sklepu kupić mu mleko i słodycze :)
-
2012/10/22 17:31:08
Przyznaj się, po prostu wino poszło Ci w ryż i się schowało :-)
-
2012/10/22 17:53:56
BP - troche się już z moim znamy więc jestem przygotowana na jego kaprysy i mam zapasy różności na wszelki wypadek, w tym królika :-)
Idź do sklepu, nie rób brzuszkowi na złość..;-)))
-
2012/10/22 17:54:10
Bartoszcze - nie ma szans, mam wszak żulszafkę ;-))
-
2012/10/22 18:58:16
#gdzietenryż?
-
2012/10/22 19:02:57
Bartoszcze - no nie znalazł się,, mam tu jakiś lokalny Jedzeniowy Trójkąt Bermudzki alboco.
;-)
-
2012/10/22 19:27:25
Najnowsza hipoteza brzmi, że w żulszafce przerobił się na sake:)
-
2012/10/22 19:33:10
Bartoszcze - lajk ;-) niestety jest to sake niewidzialna, może się ujawni kiedy będzie potrzebna ;-)
-
2012/10/22 19:49:16
Praga nie jest wcale tak daleko, więc oddychaj głęboko, bo wszystko będzie dobrze :)
Ja tez mam niestety ostatnio niezdrowe zapędy do Coli, ale (uwaga!) z wciśniętą połową świeżej cytryny. Nie. Nie wiem czym to jest uwarunkowane. Tak. Czuję się z tym dziwnie.
-
2012/10/22 19:53:15
FKa - każde miejsce poza hacjendą, w którym jest Trener Osobisty, kiedy nie ma go przy mnie, jest daleko, wzdych ;-)
Mnie też ta moja skłonność nagła do coli zaniepokoiła, dobrze, że minęło, zwłaszcza, że tuczące bardzo podobnież to jest. Tobie to nie grozi, jesteś chuda jak szproteczka ;-))
-
2012/10/22 20:53:04
Ja to chyba jestem jakaś przemęczona (może za mało coli/kawy/wina?), bo patrzyłam właśnie na ten "groszek z marchewkiem" i głownie zadziwiło mnie to, że są osobno - marchewka na górnej półce, a groszek na dolnej. Tak oryginalnie raczej i trochę duży, ale może na nawozach?
Parę minut minęło, zanim do mnie dotarło na co paczę...;)))
-
2012/10/22 20:58:41
Sakurako - jestem z Ciebie dumna :-)))
-
2012/10/22 21:05:03
Squirku - ale z tego, że się zdrowo odżywiam i świństw nie piję, jak rozumiem?;))))
BTW kiedy Trener wraca na Ojczyzny łono?
-
2012/10/22 21:10:32
Sakurako - tak tak, dokładnie to miałam na myśli ;-)))
Trener wraca jutro wieczorem, o ile gupia mgła nie zmusi ich do zmiany planów, oczywiście jestem już na wszelki wypadek cała spanikowana ;-(
-
2012/10/22 21:43:52
Wyjedź po niego do Katowic, tu na lotnisku nigdy nie ma mgły:)
(no, prawie)
-
2012/10/22 21:47:15
Bartoszcze - dadzą sobie radę, czech ich jest w tych Czechach, zresztą nie mogę na razie Myszy zostawiać samych na dłużej a Mysz-sitterka zajęta jest :-)