squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Myszereeeej....

.....panceeeerniii, piosenka taka, wszyscy znają.
Tandem Małysz & Harpagonysz miał bardzo pracowitą noc. Przekopały każde chyba miejsce w Myszarium, omikczyły resztę tunelu, żebym się nie nudziła przy sprzątaniu i opanowały:
 - wiszenie na łapkach i przemieszczanie się w ten sposób pod sufitem klatki
 - nakobrywanie się - Większa nakobrała się tak, że jej łebek przeważał, dzielne zwierzątko
 - wchodzenie nam na dłonie i błyskawiczne przypominanie sobie, że o, bogowie, to dłoń, dłoń przecież, trzeba uciekać! i tak w kółko, moja lewa dłon jest aktualnie platformą bardzoszybkospacerową
 - skubanie siostry w uszko i, po naszej interwencji, robienie Wielkiego Paczacza z miną "tylko przechodziłam, pojęcia nie mam, co tu się stało i czemu ona wrzeszczy"
W ciągu kilku tygodni Myszy zaczną stawać się bardziej terytorialne i nasze zadanie to teraz także pilna obserwacja - jeśli skubanie w uszko stanie się intensywniejsze trzeba będzie Myszy rozdzielić inaczej jeden uroczy puszek zagryzie drugiego, nie żartuję. Walki o teren są bardzo agresywne, jest szansa, że u nas będzie inaczej, odpukać, bo terenu jest mnóstwo, ale i tak fakt, że mamy Myszy tej samej płci (jeśli mamy, nie udało mi się jeszcze dmuchnąć im w podwozia i popaczać, uszy dadzą sobie już obcałować ale z przewracaniem na grzbiecik jeszcze poczekam) może nie wystarczyć.
Chwilowo będzie sporo o Myszach, ale po 2 m-cach przerwy więc mam nadzieję, że nikt na mnie za to kaszką pluć nie będzie.
Zapowiedziałam im, że zrobię im kilka zdjęć, wróciłam z aparatem i oczywiście obie spały już tuszka w tuszkę zakopane w stercie kołderek, co za uprzejme stworzonka. Czyham.

Poza tym bez zmian, oglądamy seriale i pewnie się nie powstrzymam przed jakąś recenzją (zwłaszcza powiedzenie o księdzu-ofierze kanibala "he was very serving man" ujęło mnie bardzo), suszę domowe uprawy chili, nie wyrabiam się z korespondencją i komentarzami u Was, za co bardzo przepraszam, ale mam teraz niezłe zamieszanie, w dodatku Trener mi wylata. Do Pragi mianowicie, ale boję się samolotów, więc trochę sobie pokątnie histeryzuję oraz domagam się przywiezienia jako suweniru jeszcze nie wiem, czego, ale odgrażam się, że czegoś. I nie, nie lentilków. I w ogóle żadnych słodyczy, kto by chciał słodycze. O, absynt może zechcę, nigdy nie próbowałam, będzie jak znalazł na kolejną imprezę z Czipendejlsami.

W ramach wesołych obrazeczków - takie tam, o studentach, cicik stanowczy, cicik płochliwy oraz kibice szybkiego reagowania, brawo. Miłego dnia Państwu, idę badać reakcję bardzo małych Mysząt na bardzo małe różyczki kalafiora.

PS. Wyszukano mnie po "ozdoby z szyszek", ojej.
PPS. Kolega będący pilnym czytelnikiem bloga powitał dziś szefa radosnym "Co ja paczę, już po urlopie?"
No cóż.

czwartek, 18 października 2012, squirk
Tagi: myszy absynt

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/18 16:32:44
Możesz sobie zażyczyć talerza z nadrukiem grafiki Muchy. Albo kolczyków srebrnych, jest taki sklep na starówce praskiej, gdzie są miliony malutkich kolczyków. ^^
Normalnie co dwie Myszy to nie jedna - podwójna radość i dwa razy więcej puchatości! *^v^* Mieliście już kiedyś dwie Myszy (albo więcej) na raz? Bo ja pamiętam pojedyncze osobniki.
-
2012/10/18 16:36:42
Brahdelt - kolczyki rozpaczę, dziękuję, talerz wybiorę sobie sama bo się przymierzamy do wspólnego wyjazdu, acz nieprędko, zwłaszcza teraz, kiedy mamy dwie Myszy. Własnie sobie uświadomiłam, że to poniekąd strzał w stopę, bo na dłuższy wyjazd nie ma szans, ale zobaczymy jeszcze :-)
Mieliśmy już 2 Myszy i podobna sytuację, płec była niepewna, ale liczyliśmy się z tym, że to samczyk i samiczka, Białszy i Szarsza. Mieliśmy rację, Białszyk zaczął podryw, Szarsza go prała po mordziku, było piszczenie, trzeba było rozdzielić. Po śmierci Szarszej, choć nie mieszkali już razem, Białszy stracił chęć do zycia, zrobił się agresywny, może brakowało mu jej zapachu. Wtedy nastąpiła Mysz Księżniczkysz, którą straciliśmy w sierpniu i teraz znów dwa Puchaczyki są. Oby im było dobrze u nas, wyglądają na zadowolone.
:-)
-
2012/10/18 17:10:54
szyszki czują się ozdobnie :D

Kosmit ma zarąbiste uszy, przez pół sezonu czyhałam, żeby się gdzieś zahaczył, niestety. Szyszki uczciwie uprzedzają, że kiczowatych efektów specjalnych będzie wiecej, ale nic nie zastąpi miny męża, kiedy z paniką w głosie nagląco się do niego mówi to, co pyskata trampolina.

Serving man brzmi smakowicie.

Może Myszy mają inkontynencję tunelową? W sensie widzą tunel i mają zespół nagłego parcia? Wiesz, pisanie 6 artykułów o fascynującym zagadnieniu nietrzymania moczu zmienia człowieka. A taki Mysz jeden z drugim może siada i robi zawody, kto więcej namikczy.
-
2012/10/18 17:11:27
bede monotematyczna, wodki se czeskiej, zazycz, a potem czyhaj ;)))
-
2012/10/18 17:15:23
Szysz - to nie znaczy, że ma Cię ktoś w domu jako ozdobę postawić i może przerobić jeszcze, niech sobie innych szyszek szukają ;-))

Kosmit faktycznie uszy ma, że tak to ujmę, z rozmachem zaprojektowane. Co do kiczu - jak wiesz niewierzący Trener osobisty siedział z zastygłą twarzą i powtarzał co chwilę "Chryste panie" więc jeśli ma tego być więcej to ja mu piwo wstawię do lodówki, nie powinien tego na trzeźwo znosić. Zreszta powinien trenować przed Czechami, praca pracą ale na pewno wieczorami w pubach mineralki pić nie będą.
Coś może być z tymi tunelami na rzeczy faktycznie. Namikczone jakbym tam z 10 sztuk trzymała i każdą urologicznie hiperaktywną. Yh.
:-))
-
2012/10/18 17:17:53
Margo - i tak zrobię, acz najbardziej to chciałabym dostać jego nielatanie samolotami, strasznie mnie to stresuje. To chyba jasne że skoro ja się czegoś boję to on nie powinien tego robić, prawda?
Wzdych.
Będę musiała chyba jakąś scesję zrobić, serwisikiem po cioci o ścianę pieprznąć, inaczej będzie tak latał i latał a mamy dwie Myszy do ogarnięcia.
Jeszcze sobie zamówił shepherd`s pie na kolację, też mi coś.
:-))
-
2012/10/18 18:06:56
z Pragi - rękawiczki, w takiej uliczce co się z placu Karola idzie do mostu Karola jest miejscówka z najcudowniejszymi rękawiczkami na świecie. Obłędu mozna dostać.
a samolotów nie ma co się bać bo one sa piękne i łagodne jak walenie w przestworzach (tak wiem, co napisałam ;)))))))))))
-
2012/10/18 18:10:39
Berberysku - mam łzy w oczach. Ze wzruszenia, oczywiście ;-)))))
Rękawiczek bym z szafy nie wyrzuciła, wezwę tu Trenera za chwilę i niech sobie przeczyta, co radzisz :-))
-
2012/10/18 18:33:10
Znaczy, absynt odradzam. Tujonu i tak już w nim nie ma. Poza tym: "dlaczego nikt mi, na Boga Ojca, nie powiedział że to na anyżku!!!!". Stoi teraz flaszka w kuchni i kurzy się. Obok druga, z tequillą. To drugie to zdziwienie okropne, bo pierwsza poszła z mrożonym truskawkami i przeminęła jak sen jaki złoty. Ale gin Bombay Saphire znika jak eter. No to go nie ma.
Z Pragi należy przywieźć parę flaszek porządnego piwa, Beherovki nie polecam (stoi koło absyntu i Tequilli, czasem są odkurzane, czasem kot w nie zabłądzi), płyty Nohavicy. I tyle. Co tam naprawdę ciekawe nie da się zapakować i przywieźć. A szkoda.
-
2012/10/18 19:42:50
alez Squirku, zapewniam Cie, ze technicy robia wszystko, aby samolot byl bezpiecznie gotowy do lotu, a piloci, aby doleeciec ludzi calych i zdrowych na miejsce, paczaj na kapitana Wrone! ... a poza tym, nie leci z trenerem Kaczynski, on juz raz polecial ;D

niech Ci dolozy czeska make na knedlicki, bez nie takich za czechy ludowe, nie zrobisz! :)))
-
2012/10/18 20:58:48
Nie wiedziałem że nawet mysie siostry się mogą zagryźć?
-
2012/10/18 21:03:21
Brezly - nie znam więc jestem ciekawa, ale nie przepadam za anyżkiem, daruję sobie. Piwa to już niech sobie Trener wybiera, ja nie przepadam za piwem generalnie, zamówiłam wstępnie wódkę, jak radziła Barga, i rękawiczki, jak radził Berberysek, myślę, co dalej, znalazłam trochę rad, ale nie chcę, żeby Trener tam latał za suwenirami, jak coś miłego dopadnie w sklepie obok hotelu to będzie dobrze.
:-)
-
2012/10/18 21:04:59
Margo - niby wiem ale i tak niespokojna jestem, nie lubię mieszkać bez Trenera, jak go nie ma przy mnie to mam poczucie bezradności, bo nie mogę o niego zadbać, zatroszczyć się, poprawić mu nastroju. Zresztą wiesz, jak to jest.
Nigdy knedlików nie robiłam, może bym faktycznie machnęła, cóż mi szkodzi wkącu.
;-))
-
2012/10/18 21:07:29
James - oczywiście, to, że są samiczkami, oznacza tylko, że być może nie będą się bardzo kłóciły po osiągnięciu dojrzałości i dostaniu instynktu terytorialnego i może nawet, jeśli obie są naprawdę łagodne, warunki idealne i dużo miejsca, będą w stanie razem mieszkać. Szanse na to są niewielkie i jesteśmy tego świadomi ale nie mogłam wziąć tylko jednej bo druga zostałaby z agresywnym bratem, nie mogłam na to pozwolić, traktował je naprawdę niefajnie. Wiem, że sobie podwoiliśmy stres i obowiązki ale warto, Myszęta wyglądają na zadowolone, mają ogromny apetyt i znów mnie obleziono, taka Mysz prawie nic nie waży, dziwnie się patrzy na coś tak lekkiego na własnej dłoni :-))
-
2012/10/18 21:16:26
Ja się wydarłam Myszereeeej, a z pokoju Pan W. dodarł Panceeerniii :D Myszy walczą o terytorium bo tak, bo jak dwie baby, to też mogą się nie dogadywać przecież- w naturze solidarność jajników nie istnieje, to sztuczny twór wprowadzony przez człowieków- wiem, co pisze, mgr biologii jestem. Z tymi suwenirami to Trener nie będzie musiał specjalnie ganiać, tam na każdym kroku są jakies suweniry :) krecika pluszowego poproś, niech psa po jajcach pogłaszcze za Ciebie na moście, a rękawiczki na zimę to bardzo niegłupi pomysł :) p.s. "walenie w przestworzach" ma miszcza!!
-
2012/10/18 21:19:55
Dodg.ers - kompatybilni jesteście :-))
Ano, tak to jest z Myszami, niby samiczki, maleńkie i puchate, a jak się okładają łapkami i podskubują to tylko kłębek futra widać, bardzo się angażują w walkę, dlatego tak pilnie obserwujemy.
Krecik byłby samotny u mnie, mam dyżurnego Owcę, inna maskotka tylko zbierałaby kurz, ale może faktycznie z tymi rękawiczkami się uda :-)
Przekazałam prośbę o pokizianie klejnotów rodowych psa na moście ;-))
-
2012/10/18 21:26:55
Może po ,,ozdoby z myszek"? ;)
Swoją drogą nie sądziłam, że myszaki mogą się śmiertelnie, rodzinnie pouszkadzać. Jednak ciekawe z nich stworzenia. I nie martw się myszatą monotematycznością. Ja jestem równie nudna z remontem. Więc skoro Ty mnie przecierpiałaś, ja o myszach z ochotą poczytam :)
-
2012/10/18 21:30:16
AnnoMario - z szyszek, sprawdziłam, a to się ktoś zawiódł ;-(
Myszy potrafią się zagryźć, dla mnie to trudne do zaakceptowania, bo są takie maleńkie i piękne, ale to prawda, instynkt terytorialny mają jak lwy niemalże. Na razie Małysz siedzi na głosie śpiącej siostry i coś sobie skubie ale potem pewnie znów zacznie się zaczepianie i pacanie, na szczęście niepowazne póki co i oby tak zostało.
O remoncie dobrze mi się czytało bo nie piszesz nudno :-))
-
Gość: brykanty, *.warszawa.vectranet.pl
2012/10/19 00:36:14
To jak krecik pluszowy ma się kurzyć, to poproś o kubeczek. Najlepiej taki z Krecikiem i Myszą. Bo on się przecież z Myszką przyjaźni. A jak zachorowała, to po całym świecie szukał dla niej Chamomilli, bo nie wiedział, że to rumianek.
Opiekował się nią ślicznie, jak Squirk
www.youtube.com/watch?v=rC8N4onQyDM
-
2012/10/19 00:47:49
Brykanty - aż się zarumieniłam, naprawdę :-))
Prosba o kubeczek przekazana, zostawię Osobistemu wolność wyboru, nikt mnie nigdy nie zaskakiwał drobnymi prezencikami tak, jak On :-)
Własnie omiotły mnie bardzo skromne jeszcze wąsy oraz upewniono się po raz x że mój kciuk nie jest jadalny, co za Myszy mam.
PS. Matricaria chamomila, paczam, sowa bardzo przekonująca :-)) Wojciech Mann napisał kiedyś artykuł pt. "Krtek", o ile dobrze zapamiętałam :-)
-
2012/10/19 01:31:17
A jak to jest jak bierze się samczyka i samiczkę? Samiec zabija samicę? Czy potrafią żyć razem?
-
2012/10/19 01:39:37
James - nie mam doświadczeń z parką mieszaną - bo nie chcieliśmy rozmnażać - innych, niż trzymanie przez ca 3 m-ce parki, co do której płci nie byliśmy pewni. Samczyk zaczął narzucać się samiczce, ona się broniła, były dojrzałe płciowo, więc rozdzieliliśmy. Parka, którą chce sie rozmnożyć, nie mieszka razem, ale przed spodziewanym okresem płodności samiczki organizuje się wszystko tak, żeby zwierzątka poznały swój zapach, np. mieszkają w przylegających klatkach, czują siebie nawzajem z bliska. Potem przenosi się samczyka do teoretycznie gotowej samiczki i jest loteria - przyjmie go albo zaczną walczyć, jeśli walczą trzeba samczyka zabrać i próbować co jakiś czas, póki samiczka go nie zaakceptuje i nie pozwoli na kopulację. Nawet, jeśli pozwoli trzeba obserwować i zabrać samczyka jeśli pani zaczyna się denerwować. To samotniki po prostu, czasem jakimś cudem dwa osobniki tej samej płci mieszkają razem i radzą sobie, ale to rzadkośc i zdarza się raczej u samiczek, samce są waleczniejsze i bardziej terytorialne.
Przez cały czas podkreślam, że moje Myszy są myszami tylko z nazwy, ale to też malutkie gryzonie. Bardzo bojowe i śmiałe.
:-)
-
2012/10/19 13:30:21
O. :)
-
2012/10/19 13:36:49
Emilyann - śliczności :-))
-
2012/10/19 15:45:13
ostatnio kot mi przyniósl myszkę do domu :)) i w tym momencie intensywnie myślałam o Tobie :))) myszka ocalała.:)) a szyszki i ozdoby moze jakos uda sie nadgonic :)))
malo kometuje , ale jestem obecna :))
-
2012/10/19 15:48:13
Televel - dobrze, że myszka ocałała, ale wiem, że rzadko im sie udaje, co zrobić, z naturą się nie wygra, koty też mają młode, też muszą jeść, instynktu nie zwalczą przecież, cicik jest cicik. :-)
Szyszkom mogę zdjęcie zrobić, nawet ułożę ładnie jakoś, będzie na temat przynajmniej ;-)
Też jestem obecna i też nie komentuję, kocioł mam, sporo się dzieje a energii jakby mniej chwilowo.
:-)
-
2012/10/21 11:10:13
Szyszkom zdjęcie można robić, Szyszki się nie obrażą, co najwyżej komuś karta pamieci w aparacie padnie ;P
masz Mysza:
kwejk.pl/obrazek/1477800/zupe%C5%82nie-nieszkodliwe.html
-
2012/10/21 13:16:57
Szysz - osłabiające nieco. Coś jak "Przyjaciele są jak ziemniaki, jeśli któregoś pokroisz to umrze" czy jakoś tak ;-))