squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Na krowie kopytko!

Państwo wybaczą, czasem musi sobie człowiek zakląć. Tym bardziej, że okoliczności przyrody są sprzyjające.
Myszy tłukły się z takim zaangażowaniem, że mam serdecznie dość niepewności i wieczorem odbędzie się Wielkie Oficjalne Sprawdzanie Płci. U Większej, Mniejsza jest samiczką bez żadnych wątpliwości, ma ADHD i wąsy da sobie uciąć za to, żeby choć chwilę dłużej po mnie połazić, więc została już obejrzana. Większa nadal płochliwa i trochę sobie Nie Życzy ale będzie musiała się przełamać i pokazać, czy przypadkiem nie jest jednak Myszardem. Tak czy siak złożymy drugie Myszarium i sypialnia oficjalnie zacznie uwierać w biodrach, wszędzie będą kapsuły i tuneliki a w nich dwie przemieszczające się szybko, zaaferowane małe tuszki.

Helołin mamy, tak? Ciekawam, o której godzinie w tym roku zaczną się procesje otroczków. W zeszłym po osiedlu krążyło kilka słodyczolubnych gangów, na szczęście w większości podchodzących do problemu z powagą, tzn. były przebrane i wygłaszały stosowne kwestie. Oczywiście jak co roku trafi się grupka pociech którym będzie się chciało najwyżej wąsy sobie namalować a po otworzeniu im drzwi będą stały z minami typu "Ja tu po cukierki tylko wpadłem, nie przedłużajmy tego". Irytujące nieco, jak już dziecię musi koniecznie pozawracać mi głowę i uzyskać szansę na próchnicę to niech wygląda jakoś tak bardziej pasownie. Z drugiej strony dobrze, że to tylko dzieci i tylko cukierki, grupa dziwnie przebranych dorosłych chodzących od hacjendy do hacjendy z tekstem w rodzaju "Gimmi pół litra, wino, koniaczek albo rum inaczej poprzebijam Ci opony w samochodzie i nie zobaczysz więcej swojego Puszka" nie zostałaby najpewniej przyjęta z taką wyrozumiałością. To już niech będzie taki smętny paczacz pod tymi drzwiami, trudno. Cukierki mam przygotowane w takiej ilości, że okoliczni dentyści powinni zlożyć się na jakiś medal dla mnie.

Trener Osobisty ma urodziny wkrótce, ja natomiast nie mam pomysłu na prezent dla Niego. Rozważałam wczoraj nabycie dla Niego wielkiej latarki rowerowej w kolorze wywołującym ból zębów i koniecznie z wygrawerowaną dedykacją typu "Ukochanemu Misiaczkowi - love z całego serduszka, Twoja Myszka :*************", niestety rozważałam to głośno i musiałam obiecać, że pomysł porzucę. No i teraz nie wiem, co kupić. Myślałam o książce ale książkę już ma.*

Szukałam obrazeczków z wielkim zaangażowaniem ale puchy dziś. Niektóre nawet udane, o, jak ten puch. Ponadto znów parówki, trochę czarów oraz złośliwy pan i, sądząc po wyrazie pyska, piesek też. Miłego dnia Państwu, słoneczko wyszło, że też mu się chciało, korzystajcie. Też bym sobie wyszła, ale mam gorączkę i Myszy. Ech, yo.

PS. Postanowiłam wyjść naprzeciw potrzebom osób korzystających z tagów, pozdrawiam serdecznie, i tagować staranniej.

 

* żarcik nastąpił, rzecz tak nietypowa na tym poważnym blogasku, książki, Myszy i dynie nabywamy kompulsywnie, okresowo następuje deburdelizacja i książki wracają na półki ale bardzo szybko jakoś tak, wiecie, migrują. I są wszędzie. Pocieszcie mnie, proszę, że też tak macie i że bajzel wynika wyłącznie z tego, że jesteśmy natchnionymi intelektualistami o aspiracjach dużo wyższych niż jakieśtam jeżdżenie na szmacie.

środa, 31 października 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/31 15:04:12
A gdzie tag "książka"?
-
2012/10/31 15:05:35
Bartoszcze - no pacz, zapomniałam, dziękuję i idę dorzucić.
Jak pomyślę, że ktoś tu wpadnie szukając książek, to trochę mi się go żal zrobi.
Btw - znów wyszukano mnie po "króliku", na szczęście byłam już przygotowana ;-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/31 15:08:40
Nie przejmuj się u mnie deburdelizacja występuje zwyczajowo raz w tygodniu. Mąż zarządził kupno szafy na tymczasowe składowanie burdelu, którego z różnych przyczyn nie można od razu zdeburdelizować (czytaj - co z oczu to z serca jak czegoś nie widzę to nie pamiętam a mam masę rzeczy do: czytania, drutowania, zszycia, pocięcia, wyprasowania).
-
2012/10/31 15:15:57
Karolino - o bajzlu wynikającym z tego, że robię kolczyki itp, nawet nie wspominam, jest nienaruszalny, zajmuje biurko i dzięki bogom, że tylko biurko, bo okresowo migruje na stół kuchenny i wtedy to dopiero jest wesoło.
Lubię, niestety, mieć pod ręką to, czym się zajmuję, a że ręce przemieszczają się do różnych pomieszczeń chaos podąża za nimi ;-)
-
Gość: orzechy!, *.ip.jarsat.pl
2012/10/31 15:38:26
squirk!
pierwsze primo: nie można halołinować, bo za to się idzie do piekła. proszę przekazać poddrzwiowym paczaczom. [ja takowych nie mam [paczaczy, nie drzwi :)], bo mieszkam na osiedlu-widmo.. serio, w każdym bloku po jedno-dwa mieszkania zajęte [na 10]. A wszędzie dookoła szczere pole i krowa.]
także tego.
dalej. wspomniałam już kiedyś, że miałam dwie myszy. i u mnie akurat okazało się że obie myszy są oboma myszami.. tłukli się do śmierci prawie, uszy poszarpane, ogony pokąsane, krew tryska. jak ich rozdzieliłam to się bluzgami obrzucali.. kłóciło się to z moją wizją pucha-kłębucha, więc oddałam łobuzów. później miałam ciura, polecam ciury :)
next. mój małżon też miał urodziny niedawno [w poniedziałek ;)] i też miałam rozkminę co by mu ofiarować. padło na wora :D w sensie taką pufę fatty. kocha ją bardziej niż mnie..
lampkę rowerową to JA bym chciała dostać, bo rowerem do pracy poginam, a ostatnio zostawiłam mój środek lokomocji na klatce schodowej u rodziców i UKRADLI MI LAMPETOSZKĘ. nie rower, nie sakwy, nie licznik. LAMPCIĘ. ja nie wiem no.. jakiś gang handlujący w podziemiu używanymi akcesoriami rowerowymi? makabra. nawet uchwyt porwali.. :(
pozdrawiam orzechowo :))
-
Gość: Karolina, *.dynamic.chello.pl
2012/10/31 15:43:15
Zgadzam się z Tobą - zwłaszcza jeśli chodzi o ostatnie zdanie. Wszystko czym się zajmuje musi być pod ręką. Problem pojawia się gdy te żeczy są pod ręką zbyt długo. Cóż pocieszam się że nie jestem sama.
-
Gość: Karolina, *.dynamic.chello.pl
2012/10/31 15:45:11
Pardon ortografia ....
-
2012/10/31 15:48:03
Orzechy - mnie i tak nic juz nie pomoże, zrobię w piekle imprezę i wprowadzę pewne zmiany organizacyjne, niech się tam na dole boją ;-))
Myszy trzeba będzie rozdzielić, mamy mnóstwo miejsca, jeszcze im Trener wczoraj tunele i złączki dokupił, pułk Myszy by się tu zmieścić (a wtedy oszalałabym w trybie pszyszypszonym ;-))
Ludzie to są, ja pierniczę, jak można lampę ukraść, oby złodziej wdepnął w Lego na bosaka i niech go do kompletu czkawka udusi. Niemniej za lampetoszkę padam Ci do stópek, prześliczne :-))
-
2012/10/31 15:48:40
Karolino - toteż w trosce o to, aby czytelnikom oczko nie wypadło, nie zamieszczam zdjęć hacjendy ;-)) Moooże kiedyś, jak posprzątam ;-)
-
Gość: Karolina, *.dynamic.chello.pl
2012/10/31 15:50:09
Hehe witaj w klubie. Kajam się ale byka strzeliłam poprzednio.
-
2012/10/31 15:51:09
Karolino - litrówka, sama potrafię się machnąć w prostym wyrazie jak np. za długo fora poczytam, te dzieckowe zwłaszcza, z "chrostami na dekoldziku" ;-))
-
Gość: Karolina, *.dynamic.chello.pl
2012/10/31 15:59:38
Bywa, ale pomijając nasze wesołe słowotwórstwo które powoli wchodzi do normalnego i codziennego języka i które uwielbiam to dbamy o styl wypowiedzi no i ortografię. Twoje wpisy podobają mi się właśnie ze względu na sposób w jaki opisujesz rzeczywistość.. Ale jeśli chodzi o przeklinanie to życzenie wdepnięcia na bosaka w Lego muszę sprzedać dalej. Doświadczyłam - nie da się porównać z niczym.
-
2012/10/31 16:06:15
Karolino - częstuj się, bo zwrot piekny i wart propagowania :-)
Co do moich wpisów - same się piszą, nie mam jakiegoś stylu, nie szlifuję zdań, taka rzeczywistośc mnie otacza i co poradzę. Własnie okazało się, że uciśniony puszeczek Mniejszy drze dziób na Większą tylko, przysięgam, bo paczałam, za to, że ta przechodziła obok. Przechodziła, nie waliła mniejszej w łeb wielkim młotem, nie odgryzała jej kończyn i nie sugerowała oddawania się chomikom arabskim za ziarno, przechodziła. Wyszukam chyba filmik z drącą się myszowatą, nie do wiary, jakie to głośne.
:-)
-
2012/10/31 16:24:42
boszsz boszsz sodomia i gomoria, przez te amerykańskie święta nasze dzieci będą miały napasione dupy ;)) dobra, odpękałam niezbędny rytuał aby drzwi niebios zostały dla mnie otwarte, a teraz do rzeczy..ksiązki... mam je wszędzie, ostatnio nawet na półkach w kuchni, bo już się nie mieszczą ;)) zasada jedna święta jest - poziomo leżą nieprzeczytane
Aha - i nie mam zamiary sprzątać ;)) bo jadę na zlooooooot ;)))) jeeeeaaaaa ;)
-
2012/10/31 16:31:48
Berberysku - u mnie poziomo leżą wszystkie poza tymi na półkach i też chcę na zlot, normalnie na rzęsach staję, żeby nie zapaść na tę grypę jednak, zimno mi jak diabli, Myszy na siebie wreszczą (Myszy wrzeszczą, jerzu kolczasty, ja to mam dom, no naprawdę), chcę żeberka od Szwejka i napoje wyskokowe a póki co realizuje się wizja, że będę cała zakichana jutro i sobie Was najwyżej przez telefon posłucham i nie wyjdę z domu przez tydzień żeby nie zarażać. Idę walczyć płynami, jesteście warte wszelkich wysiłków :-*)))
-
Gość: Ashera, *.adsl.inetia.pl
2012/10/31 17:05:31
"Myślałam o książce ale książkę już ma."
Piękne.
-
2012/10/31 17:08:59
Ashero - to strasznie stare jest :-))
Jakoś Cię mało ostatnio, nie próbuj przypadkiem rozchorować się, załatwię to za Ciebie :-)
-
2012/10/31 17:48:35
uciśniony puszeczek Mniejszy drze dziób na Większą

Widocznie zupa była za słona.
-
2012/10/31 18:07:23
noniemow, ze jakby TACY do Ciebie przyszli, czy bys sie nie dołączyła do tej połlitry o ktory by prosili, i poszla z nimi helołinowac ;)))
-
2012/10/31 19:30:44
No, to dużo na raz, jak to u ciebie zwykle, Śkffirg.
Wiedźmy już były, sztuk dwie, nabrały słodyczy i poszły.

"bajzel wynika wyłącznie z tego, że jesteśmy natchnionymi intelektualistami o aspiracjach dużo wyższych niż jakieśtam jeżdżenie na szmacie."

Sam, jako taki nie. Materia jaką idea bajzlu wykorzystuje do zrealizowania się, książki mianowicie - tak. Myślę że bajzel jednak woli być z książek niż pustych puszek po piwie i dresów z trzema paskami.

"o bajzlu wynikającym z tego, że robię kolczyki itp, nawet nie wspominam, jest nienaruszalny"

Skojarzenie moje i przeróbka: "Ci, którzy zaakceptowali bajzel, są jak góra Syjon - nieporuszalni". Stare reggaeowe tęsknoty.

Jak wyglądało zderzenie księgozbiorów twoich i Trenera? Jest to zjawisko opisywalne językiem kosmologii. Coś się tworzy, łamią się zasady zachowania parzystości, powstają nieciągłości, coś powstaje z niczego. Dlaczego po Wielkim Zderzeniu mielibyśmy z NO dwa egzemplarze "Mistrza i Małgorzaty" to jest zrozumiałe na gruncie bibliofizyki klasycznej. Ale że mamy cztery i piątą po niemiecku, której przedtem nie było?! Przy czym ta wersja niemiecka to wydawnictwo "Kultura i Postęp", enerdowskie wydawnictwo specjalizujące się w literaturze radzieckiej?
-
2012/10/31 19:31:32
Aha, dowiedziałem się że jest coś takiego jak "urzędomat". I odmiana zwana "zusomatem".
-
2012/10/31 21:53:29
Ja dziś na wiadomym przeczytałem link:
WPADKA Mercedes bez kamuflarzu.

(w linkowanym tekście było poprawnie, to dopiero ma potencjał zagadkowy)
-
2012/11/01 08:24:54
Uspokajam, nie jesteś jedyna - u nas książek jak mrówków i cały czas stan posiadania powiększamy. Antresola jest obksiążowana maksymalnie. Na pogróżki mojej mamy, że kiedyś trzeba będzie na Rogu Renifera zmieścić jeszcze więcej tomów, Ślubny z właściwą sobie oryginalnością myślenia obwieścił, że zrobimy kilometry półek na klatce schodowej (mieszkamy w bloku, ale całe piętro mamy dla siebie, więc nam po schodach cudze ludzie nie latają). I zapewne to wcale nie był żart, ostatecznie czego jak czego, ale książki to nam na pewno nikt nie ukradnie :)
A z innej książkowej beczki - Teściowa moja przy ostatnim pobycie syna w domu mówi do Ślubnego: "Weź część książek dla Agnieszki. Z tych ładnych w dużym pokoju możesz też coś zabrać , najwyżej sobie inne postawię, żeby dobrze wyglądało". W ramach odwetu za brak szacunku dla papieru zadrukowanego mam zamiar dać jej pod choinkę w prezencie najładniejszą książkę, jaką znajdę w księgarni, tematyka dowolna (prace w drewnie mogą być), bo przecież nie treść, ale okładka się liczy.
-
2012/11/01 15:20:54
Skomentuję Wasze skomentowanie jak mi rozum wróci, mam gorączkę i inne okoliczności, właśnie wstałam i już tego żałuję, tym bardziej, że Trener Osobisty zdemolował mi salon, dopiero po fakcie przypomniałam sobie, że gwizdał wczoraj, a wiadomo, co to oznacza dla mieszkania, nie zareagowałam stosownie i nie mam salonu chwilowo, o, telewizora, jak widzę, na właściwym miejscu też nie mam. Zrobię kawę, widzę przez popioły i zgliszcza, że czajnik "Filipek" nadal jest, dzięki bogom, na miejscu, ale lepiej sie pospieszę. Kijowo jest chorować, nie róbcie tego, załatwię sprawę za Was ;-(
-
2012/11/01 15:39:40
Uprzejmie chciałem donieść, że urządzenie do mierzenia stopnia skomplikowania tekstu, wyceniło niniejszą nocię następująco:
FOG: 9-10 lat edukacji
DIAGNOZA: język zalecany w komunikacji publicznej (standard plain language)

A urządzenie jest tu, o:
www.logios.pl/

Boję się iść sprawdzić do Brezly'ego :-D

I refleksja tagowa - kiedyś jednemu znanemu blogerowi szepnąłem (unikając ciosów), że mógłby u siebie wprowadzić tagi i informować nimi, w jakie interesujące tematy zbłądziła dyskusja pod nocią.. :)
-
2012/11/01 15:47:51
Bartoszcze - no i teraz wszyscy wiedzą, że skończyłam przynajmniej gimnazjum, to dobrze, prawda? ;-))

Trener Osobisty zrobił tak, że telewizor wyjeżdża na mnie ze ściany i przekręca się w moją stronę, trochę nie wiem, co powiedzieć.
;-))
-
Gość: Karolina, *.dynamic.chello.pl
2012/11/01 16:03:18
Przerażający ten telewizor..... Masz nieobliczalnego Trenera. Dużo zdrówka :-)
-
2012/11/01 16:05:22
Karolino - fakt, trochę mnie zatkało kiedy ekran zaczął się obracać sunąc w moją stronę, dość niesamowite wrażenie :-)
Za życzenia dziękuję, robię, co mogę :-)
-
2012/11/01 16:06:25
Bartoszcze - uciśniony Puszeczek, jak się okazało, drze dziób kiedy tylko Większa na nią spojrzy, co za rozdarty piskun mi się trafił ;-)
-
2012/11/01 16:07:06
Margo - nofsumie z nimi to mogłabym, wykorzystałabym wreszcie mój Imprezowy Biustonosz Znikąd ;-)))
-
2012/11/01 16:12:12
Brezly - u nas były hordy, nie wiem, czy przebrane, bo dogorywałam sobie spokojnie na sofie i Trener czynił cukierkowe honory otroczkom. Porwały tyle dóbr że pewnie większość ma już początki cukrzycy, takie święto, co zrobić.
;-)
Zderzenie naszych księgozbiorów wyszło bardzo ciekawie, on był mocno zainteresowany fantastyką i s-f, ja czytałam sporo obyczajowych, historycznych, podróżniczych. Jak się okazało polubiliśmy wzajemnie swoje książki, teraz ja czytam "Rakietowe dzieci" a on "Nerona odartego z mitów", oboje mamy bzika na punkcie Pratchetta itp, obeszło się bez najmniejszego nawet zgrzytu ale generalnie jesteśmy bardzo kompatybilni.
Bajzel w ksiązkach jest straszny, aktualnie ja mam na półce przy łóżku książkę o chomikach i pierwszy tom "Baśni z tysiąca i jednej nocy" a on "Lód" Dukaja i "Pod słońcem Toskanii" - kolorowo :-)
-
2012/11/01 16:13:17
Brezly - sprawdziłam te "-maty", phi, taka pani Halinka, tylko w mniejszym pokoiku, pewnie się fikus nie mieści.
;-)
-
2012/11/01 16:14:01
Bartoszcze - znów zaoszczędzili i zamiast predaktora artykuł pisał pryszczers z gimnazjum, to takie typowe ostatnio.
:-)
-
2012/11/01 16:21:01
IK - piękne macie schody, półki z książkami wyglądałyby interesująco, jestem pewna, że Ślubny obmyśli to tak, że wyjdzie elegancko i stylowo :-)
Teściowa rozbrajająca, kup jej "The Christy Report", taka ładna, kolorowa okładka...;-))
-
2012/11/01 16:34:14
Nawet nie artykuł, tylko link do niego, w artykule błędu nie było (nie żebym czytał go dalej niż tytuł).
-
Gość: Zulka, *.centertel.pl
2012/11/01 17:02:07
A ja właśnie zrobiłam porządki w sprzęcie komputerowym i w segregatorze ze wzorami.
-
2012/11/01 18:41:31
@Bartoszcze, he he he:

FOG: 11-12 lat edukacji
DIAGNOZA: język dość trudny (matura)
-
2012/11/02 10:12:40
jeszcze się nie przekopałem przez słitaśne komcie, yyy... znaczy komentarze ;) bo usiłuję udawać że usiłuję pracować i jakoś mi to nawet wychodzi, a napisać chciałem jedno.
Pamiętaj, ja sprawdziłem, że tagów na bloxie masz tylko czysta, gospodaruj dobrze, nie tak jak ja, mię już brakło.
-
Gość: Karolina, *.dynamic.chello.pl
2012/11/02 20:12:54
Melduje, że szafa do tymczasowej deburdelizacji kupiona, teraz moja Złota Rączka będzie ją składała. Ciekawe ile czasu wystarczy aż będę potrzebowała kolejnej szafy ehhh...
-
2012/11/02 21:46:08
Cytat z Einsteina znalazłem: "Jeżeli biurko na którym panuje bałagan jest oznaką umysłu w stanie bałaganu, co mówi nam puste biurko o umyśle człowieka który je używa".
-
Gość: ruda śląska, *.threembb.co.uk
2012/11/03 01:51:16
przeczytałam "książkę już ma" i zmartwiałam.. krew mi z twarzy odpłynęła tak do nasady włosów, jeśli wiesz, jakie to uczucie.. otóż, OTÓŻ! w planie wciąż mam ujęcie tego przeżycia RZECZYWISTEGO!!! może jakoś na jakim kwejku oblekę to w kształt paint-plus-tekst, o komiks to się naprasza czy uwiecznienie, surrealizm rozmowy z niunią słitaśną, z którą los przewrotny rzucił mnie na jedną linię brytyjskiej fabryki ciastek (taki stan przejściowy), zmiana nocna, dziewczę często podkreślające że MA MATURĘ, twierdzące, że gdyby nie, to albo była by modelką, albo studiowała psychologię. Cytat prawie wiekopomny: "No i Dawjid ma urodziny i nie wiem, co mu kupić. No bo tak, perfum ma już, biały Kalwin Klejn, ciuchy ma, łańcuszek ma złoty na szyję, a na rękę srebrny, to w sumie mogłabym mu dokupić do kompletu..." "ja mojemu mogę z każdej okazji kupić książkę, bo zawsze mu jakiejś wymarzonej brakuje"-wtrąciłam bezrozumnie. "A NIE NIE, KSIĄŻKĘ TEŻ JUŻ MA" .... w sumie nie każdy musi być po studiach, ale panna miała o sobie gigamniemanie..
-
2012/11/03 01:55:47
Dziękuję za komentarze (ruda śląska, miło, że zajrzałaś i mnie rozbawiłaś, dziękuję, tego było mi trzeba :-)), obiecuję odpisać jutro bo aktualnie mam wysoką gorączkę i Myszy dość akustycznie ustalają, kto rządzi w Myszarium (i wychodzi na to, że Mniejsza) więc jestem nieco skołowana i nie chcę głupot popisać, a coś mi mówi, że tak by się to skończyło. Dobrej nocy i do później :-)
-
2012/11/03 10:19:47
U nas w tym roku halołinowce nawet się nie przebrali (leniwa dzieciarnia) więc nic nie dostali.
A ja mam trochę czarnej pasty do butów z klamki na sprzedaż.
-
2012/11/03 12:01:50
no a jak dzisiaj sie czujesz?
-
2012/11/03 12:17:55
Bonmot "jedną książkę już ma" w czasach młodości mojej krążył, czasem w wersji "...już ma. Telefoniczną".

Ale, ale. Moja psorka od polskiego (było to tak dawno że nikt po polsku słowa "seks" przez "x" nie pisał, a słowo "zajebisty" mogło wyjść z ust praprzodka dzisiejszego dresiarza), opowiadała że kiedyś zaproszono ją do domu ówczesnej klasy wyższej, gdzie oprowadzono ją po całym sześciennym wnętrzu, z zewnątrz na tynku "baranku" kawałkami zielonej stłuczki porcelitowej wykładanym. Clou programu było zwiedzanie salonu. "Plastyk całość zaprojektował, pani wie? A do tego pokoju na te regały to kazał kupić książek za prawie pięć tysięcy". Pięć tysięcy to wtedy naprawdę niezła pensja była, z 80 dolarów to było.
-
Gość: ruda śląska, *.threembb.co.uk
2012/11/03 22:04:48
straszne to, ale bonmotem to nie wypłynęło z ust modelki pomaturalnej.. to był absolutny żywiec. 'Za sto tysięcy. Ponad." to tak mi się do kontekstu zrymowało w głowie, też o nowobogackich, w sumie opowieść niepotrzebna, płenta ważniejsza.. apropo: idzie do nas przesyłka książkowa, trzy razy po 30kg, ostatki naszej biblioteczki z Polski, trza o regalach pomyśleć, bo już nas po troszku zasypuje.. i na bieżąco przybywa.
Squirkowi- Wiewiórkowi zdrowia życzę, tu u nas szczepią na grypsko za darmo, zaproszenie żem z Enejdżesu dopiero co dostała, ponieważ - uwaga, uwaga! - wyłapano w komputeru, żem na zapalenie paskudne z inhalatorem zapadła A.D.2010. To plus majonez z czosnkiem, trzyma nas na powierzchni.
-
Gość: ruda śląska, *.threembb.co.uk
2012/11/03 22:06:00
btw, wygooglowane po FABRICATE DIEM, PVNC i wrzucone szybko do nieskończoności ulubionych :D
-
2012/11/04 02:57:20
Ruda śląska - ależ mi miło, że zaglądasz, szczerze, każdy zaglądający to skarb :-))
Gdzie w UK zamieszkaliście? Mam tam rodzinę i przyjaciół, planuję się przeprowadzić forever na zawsze, kocham Anglię bardzo, oby się udało.
Taka ilość książek pozwala mi przypuszczać, że jesteście bratnimi duszkami, tym bardziej ciesze się, że tu wpadasz :-)
-
Gość: Proślinka, *.dynamic.mm.pl
2012/11/05 14:57:47
Z pełnym przekonaniem zapewniam, że mam tak samo, w kwestii książek - przy łóżku leży stos 5. sztuk, na fotelu obok też ze dwie, że o tym, co dzieje się na biurkowej szufladzie pod klawiaturę nie wspomnę, klawiatury tam oczywiście nie ma :))

Dentyści już jakiś fikuśny Order Szczerby szykują, jestem pewna! ;F
-
2012/11/05 15:01:32
Proślinko - a to ok, uspokoiliście mnie że nie tylko ja jedna samotna na tym świecie tkwię w książkowym bajzlu ;-))
Trener rozdał ze 2 kg cukierków więc mam nadzieję, że dentyści zrobili już zrzutkę ;-))