squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Žabka - skočte si nakoupit.

Świat był miejscem zorganizowanym mądrze i pięknie a serca nasze biły równo w pogrążonych w głębokim śnie właścicielach aż do 6.47 rano, kiedy to Demonyszy uznały, że dokonają na sobie wzajemnie pazurkoczynu z przeraźliwym darciem pyszczków cuzamen do kompletu. Zerwaliśmy się i trafiliśmy na moment, w którym Mniejsza udawała, że nie dotyczy jej nic, co dzieje się w Myszarium, ona sobie tu tylko trocinki niewinnymi ślepkami podziwia, a Większa demonstracyjnie przenosiła kłąb kołderek do kapsuły, z której się wcześniej wyprowadziły. Podział majątku robiły, myślałam, że się rozpęknę. Dorzuciliśmy kołderki, Myszy się dogadały i zasnęły nos w nos. Bo my już nie spaliśmy, więc zadanie wykonane, nieprawdaż.
Nawiasem mówiąc teraz Mniejsza jest większa bo okrada Większą, wczoraj ją przyłapałam. Dałam każdej malutką różyczkę brokuła i co ja paczę, Mniejsza wchłonęła jak odkurzacz, Większa skubie z godnością, taka lejdisz. Długo nie poskubała, Mniejsza tylko przełknęła swoje i wyrwała Większej z pyszczka jej porcję nie zważając na skrzeczenie protestacyjne po czym zwiała do Restauracji zostawiając oszołomioną Większą. Przyniosłam nową różyczkę i, jako rekompensatę za straty moralne, kawałek sera, który został skonsumowany z zadziwiającą szybkością, wyciągnęło zwierzątko wnioski. Aktualnie śpią jedna na drugiej, piękne są - o ile mogę to dobrze ocenić okiem niewyspanym. Znowu.

Trener Osobisty wrócił cały i zdrowy po czym włączył mu się tryb zachwyconego turysty i uznał, że opowie mi o wszystkim, wszyściusieńkim, co w Pradze widział. Sporo tego było, spędziliśmy romantyczny wieczór przed Google Maps gdyż Trener uznał, że moja wizja Pragi nie będzie pełna jeśli nie zostanie mi pokazana każda jedna zakichana uliczeczka, po której Trener stąpał, wliczając w to uliczeczki typu "a tu bez sensu skręciłem" oraz "a tu miałem iść ale zmieniłem plany". Plus Starówka w ujęciach z pińcen sześciu różnych miejsc. Piękna jest Praga i okazało się, że w sumie to możemy sie tam przenieść. Najpierw sobie ją obejrzę, oczywiście, na własne, zombiowate aktualnie oczy a potem i tak będę chciała mieszkać w Anglii ale co się odwlecze to wiadomo.
Tytuł notki z reklamówki, którą Trener odkrył w walizce. Zaczynam być fanką języka czeskiego, dotąd znałam tylko "My jsme Borgové. Odpor je marný, budete asimilováni" oraz byłam świadoma tego, że nie należy w Czechach informować otoczenia, że się szuka. Zwłaszcza publicznie. I poza bardzo specyficznymi lokalami usługowymi. Zaśpiewanie "szukam, szukania mi trzeba" na czeskiej ulicy niewątpliwie zrobiłoby coś w rodzaju bardzo szczególnej furory.

Ponieważ bardzo konsekwentnie zaglądacie tu Państwo szukając królika i zawarta w którejś notce informacja, że piszę o króliku żeby osoba, która go tu szuka, była świadoma, że go nie znajdzie, bo o nim nie pisałam, zdaje się być traktowana jako żarcik zamieszczę przepis na królika po moju.
Potrzebny jest królik (humanitarnie inhumowany po bardzo długim i szczęśliwym życiu), jakiś lekki bulion/rosół/wywar z warzyw, wino czerwone lub białe, wytrawne lub pół, oliwa, sól, pieprz, ze 2 listki laurowe i 3-4 kulki ziela angielskiego. Oraz niewielka furka warzyw - cebula, marchewka, cukinia, papryka, por i co komu w ręce wpadnie poza brokułem, bo się brzydko rozdyźduje w duszeniu.
Królika porcjujemy, opieprzamy (chyba, że nie mamy powodu, ale załóżmy, że coś przeskrobał i mamy), solimy, obtaczamy w mące, obsmażamy na oliwie i wrzucamy do żaroodpornego naczynia z pokrywką (albo używamy na górę alufolii). Warzywa kroimy, oprószamy mąką, wrzucamy na pokróliczą patelnię, obsmażamy i zalewamy bulionem pojęcia nie mam, w jakiej ilości, bo robię to na oko (na 2 kawałki królika wlewam ze 3 małe chochelki płynu) oraz kieliszkiem wina. Doprawiamy, gotujemy chwilę, zalewamy królika w naczyniu, przykrywamy i do piekarnika - 175 stopni, mniej więcej godzina duszenia, może z małym hakiem. Proporcji nie podaję, bo gotuję bez nich, ale jeśli komuś zależy zrobię na dniach powtórkę z królika i zapiszę, ile czego zużyłam.
Zamiast wina można użyć śmietany i też jest pięknie.

Obrazeczek mam taki, że się popłakałam wczoraj i mam nadzieję, że i Państwo nieco się poryczą, mianowicie o, proszę. Zasłużył na miejsce na Fanpejczu moim zdaniem. Oraz cicik waleczny i wyliczanka bardzo męska. Miłego dnia Państwu, roboty mam tyle, że rozważam niewielkie załamanie się, miejcie lepiej.

czwartek, 25 października 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/25 15:37:28
po pierwsze primo - rękawiczki są? ;)) po drugie - terrormyszy to na pewno dziewczyny - od razu widać, po trzecie primo pytanie matematyczne cudo, dałam upust radości na fanpejczu ;)
-
2012/10/25 15:41:51
Berberysku - a skąd, nie bardzo mieli czas na chodzenie po sklepach, okazało się, że przez "poznajmy się wreszcie" szef rozumiał "orka do 18.00 a potem integracja w lokalu" o nazwie Lokal, nawiasem mówiąc, na Dluhiej 33, mozna sobie popaczać stronę, bo fajne miejsce.
Piwo przywiózł.
Sąsiadowi.
Ale fajnemu, więc nie marudzę, sama sobie do Pragi pojadę i kupię, co zechcę.
Zwróć uwagę na "pojadę" - samoloty są nienaturalne ;-)))

Zadanie matematyczne jest absolutnie przecudowne, Myszy też, acz oszaleję tu przez nie chyba.
;-))
-
2012/10/25 16:02:06
o nie.. juz chciałam napisać, że lecimy razem ;)
-
2012/10/25 16:06:45
Berberysku - jeśli obiecasz mi żwawą konwersację i napoje wyskokowe to mogę spróbować się przełamać. Biedne stewardessy nie nadążą z noszeniem drinków..;-)))
-
2012/10/25 16:20:20
Po prostu zamówisz całą butelkę od razu. Z resztą w strefie bezcłowej też się można dobrze i tanio znieczulić, byleby potem dać radę, choćby po chińsku czyli jakotako wdrapać się na pokład tego potwornego samolotu.
Mysz mniejsza widzę cfańsza. Cóż, musi jakoś nadrabiać :)
Życzenia mania lepiej jak najbardziej się przydadzą, oj bardzo. Powoli zapominam jak się nazywam.
-
2012/10/25 16:23:40
Łosiek - nie zdązyłam się jeszcze wypiszczeć pod Twoją notką, takie mam urwanie głowy, własnie robię coś w rodzaju sniadania, bo jakoś mi się organizm buntuje przeciwko diecie "pół kubka mleka dziennie" ;-))
Mysz mniejsza jest już większa, obie udane, oszaleję tu niewątpliwie ;-)
Bardzo mocno Ci mania się lepiej życzę, jak zwykle :-))
-
2012/10/25 16:29:24
Trenerze, najpierwtudonasprosz...aaaa potem to Squirk juz nie tylko LOTem, zapewniam, jakem Sobczak z Ojca, bo z dziada juz nie, albowiem tysz mu niby Sobczak bylo, ale Ojca mego Tadeusza wzion i zaadoptowal, jego Siostre Andzie takze, jedynie Brata zrobil wlasno...ekhm, ekhm ...pylnie, po czym wychowal na ludzi, zakochal sie w innej, dpa ktorej porzucil babcie druga, aby rzucic sie z nowa miloscia, z tej wielkiej milosci, w odchlan rzeki pt Regalica, Odra mu widac smierdziala, na smierc sie rzucili, co okazalo sie dwa tygodnie pozniej, jak wedkarz myslac, ze mu wiepka ryba wziela, wyciagnal zakochanych razem, bo raczki sobie paskiem.sukienki jej, romantycznie zwiazali, a ja miala wtedy cztery lata i wizje, ktora to Babci Sobczakowej wyjawilam w srodku nocy, a ona mnie juz nigdy potem nie lubila ... o czym to ja mialam.... hmmmm????????

a! z Pragi pamietam jedynie bulki z ananasem, ale to ciezka komuna byla, wiec nie ma dziwne! :))))))
-
2012/10/25 16:32:46
Marko - omaszcilos, przysni mi się to wszystko niewątpliwie, dziękuję Ci serdecznie ;-)) Rozmawialiśmy wczoraj z Trenerem o tym, że muszęmuszęmuszę do Ciebie pojechać i wszystko wskazuje na to, że pojedziemy :-))
-
2012/10/25 16:43:16
to juz Ci jie powiem, ze moj kuzyn jedyny Sobczak do Odry z milosci, dobre tyle ze sam ;)

a co do reszty, to wiesz, ze ja na to, jak na lato :)))))))
-
2012/10/25 16:47:56
Margo - dzięki, naprawdę doceniam, że nie napisałas o kuzynie ;-))
Swoją droga w dupach się ludziom przewraca, za przeproszeniem Państwa, zamiast się wściec i upić i poszukać kogoś innego, to się zabijać będą. Też byłam romantyczna kiedyś, ale z rozumem w głowie. Prych.

No to będziem się umawiać :-))
-
2012/10/25 17:37:42
Zjedz coś, zjedz. Obowiązkowo. Samym mlekiem to wiesz... Stejka jakiegoś wpierdziel czy coś, a nie, jakieś, "kanapeczki" ;)
-
2012/10/25 18:33:20
Do Pragi jeżdżą pociągi, jakby co.
Brokuł się rozdy..? A to chyba nigdy tak długo nie dusiłem, o.
A ta mąka to się dobrze trzyma króliczego futra?

PS. Na cześć poszukiwaczy królików pean będzie:

Królik, królik, królik, królik, roznosi zarazki,
Królik, królik, królik, królik, mmmmmmmmmm,
Królik, królik, królik, królik, królicze obrazki,
Królik, królik, królik, królik, chyba go uduszę...
(znajdywalność królików w Google rośnie o 24 procent)
-
2012/10/25 18:43:10
No to a propos Czech i Sobczaka topiacego sie w nie Odrze. Jak mozna nie uwielbiac nacji, ktora pisze takie rzeczy:

Z miejsca, na którym lezał Szwejk, ozwało sie ziewniecie i dały sie słyszec
słowa mówione przez sen:
- Ma pani racje, pani Müllerowo, ze ludzie sa do siebie podobni. W Kralupach
budował pompy niejaki pan Jarosz, a ten Jarosz podobny był do zegarmistrza
Lejhanza z Pardubic, jakby był jego bratem rodzonym, a ten zegarmistrz
przypominał znowu pana Piskora z Jiczina, a wszyscy razem podobni byli do
nieznanego samobójcy, którego mocno juz zgniłego znaleziono w stawie koło
Jindrzichova Hradca, akurat koło kolei, gdzie sie ten samobójca zapewne rzucił
pod pociag.

A w oryginale leci to tak: Z místa, kde ležel Švejk, ozvalo se zívnutí a bylo slyšet, jak Švejk mluví ze spaní: To mají pravdu, paní Müllerová, že jsou si lidi podobný. V Kralupech stavěl pumpy nějaký pan Jaroš a ten se podobal hodináři Lejhanzovi z Pardubic, jako když mu z voka vypadne, a ten zas byl tak nápadně podobnej jičínskýmu Piskorovi a všichni čtyři dohromady neznámýmu sebevrahovi, kterýho našli voběšenýho a úplně zetlelýho v jednom rybníku u Jindřichova Hradce, zrovna pod dráhou, kde se asi vrhnul pod vlak.

-
2012/10/25 19:26:53
Łosiek - melduję, że zrobiłam tortillę, trochę w samoobronie, bo jak nie jem to na mnie Trener trzeszczy ;-))
-
2012/10/25 19:28:31
Bartoszcze - leżę i kwiczę :-))
Do Pragi pojedziemy Srebnom Szczauom zapewne, ostatecznie dam się Berberysowi upić i do samolotu wepchnąć, Ona ma dar przekonywania ;-))
Brokuł duszony ponad godzinę rozdyźdowywa się bardzo konkretnie, do tego nie smakuje w tym zestawieniu najlepiej. Jeśli chcesz mój autorski patent na brokuły rewelacyjne, to pacnij, a podam.
:-)
-
2012/10/25 19:28:58
Brezly - śliczny język, ale i zabawny trochę, co poradzę :-))
-
2012/10/25 19:45:31
Squirku, ja tu ni z gruszki ni z pietruszki wyskoczę, ale... Spojrzałam dziś w sklepie nie dla idiotów, nudząc się w oczekiwaniu na Męża, na stojak z kalendarzami. A tam cudny taki z MYSZAMI!!! Jakbyś była w pobliżu, to zerknij.
Przeszukam neta, jak znajdę, pokażę, ale producent całkiem mi z głowy wyleciał ;-(
-
2012/10/25 19:59:35
Czyli Mniejsza bardziej... asertywna ;)
-
2012/10/25 20:10:13
-
2012/10/25 20:23:58
@Bartoszcze, ty pozycjonerze preclowy!! :-)))
-
2012/10/25 20:34:09
Ja go lubię, ten język.

"nějaký pan Jaroš a ten se podobal hodináři Lejhanzovi z Pardubic, jako když mu z voka vypadne" :-DD
-
2012/10/25 21:15:39
co ja paczę ;)) dobre wieści - już lecę z flaszką, chociaż dobrze poczekać do wiosny, bo wtedy Praga ładniejsza ;)
a w ogóle, to ja 2 listopada zdaję dziecko żydowskim przyjaciółkom w Warszawie (po przylatają z Izraela imaginujesz sobie) i co ja pocznę sama, co? może kafkie? ;))
-
2012/10/25 22:16:03
Praga jest piękna i do lat, od lat działają tam 3 linie metra :)
-
2012/10/25 23:11:01
A Ty teraz masz w domu nie tylko Trenera, ale jeszcze Przewodnika?
Czy ten przepis się nadaje do jakiegoś innego mięska tez? Bo wiesz, że ja rodziny mojej Św. P. ukochanej króliczycy niet :)) dzisiaj miałam scenkę rodzajową w domu- farbowałam wełnę w garnku, przyszedł Pan W. z pracy i gada: " o obiad? nałóż mi trochę, głodny jestem." spojrzał, że to nie barszcz czerwony, jeno wens w buraczkowej farbnie i spytał " a to się je z chlebem, czy z ziemniakami?" :D
5 ! ?? fuj!! Jak ja nie cierpiałam tego wszystkiego, co było związane z rachunkiem prawdopodobieństwa!!! I co? 3/4 magisterki to była statystyka, blueeeeeeeee.
-
2012/10/26 00:33:55
Ewo - mam całe hektary do sklepu nie dla idiotów, ale jeśli jednak tam dotrę, to się rozejrzę. Dziękuję, że o mnie pomyślałaś :-))
-
2012/10/26 00:36:13
Alicjo - Mniejsza jest mniejsza i w tym największy problem, bo Większa (czyli była Mniejsza) zaczyna dominować, kraść kąski i generalnie jest trochę napierniczania się, musze być czujna. Obawiam się, że jednak je rozdzielimy, za duża różnica wagi i charakterów, Większa jest agresywna. Na szczęście, odpukać, żadna nas nie gryzie, więc sporo spokoju udaje się wprowadzić przez głaskanie i podsuwanie przysmaków. Nie ukrywam, zestresowana jestem, tyle niefajności wokół i jeszcze mi się Myszy nie potrafią dogadać. Mają na to jeszcze 2 tygodnie.
:-)
-
2012/10/26 00:37:14
Brezly - bardzo Ci dziękuję :-))
Chyba kupię czeskie rozmówki, coś czuję, że sie przydadzą.
:-)
-
2012/10/26 00:39:34
Berberysku - bardzo chętnie, ale na 100% się nie deklaruję, bo do Mamy musimy jechać, czekam na decyzję lekarzy czy dostanie przepustkę czy nie, jeśli tak to jestem cała Twoja :-))
Co do Pragi to już niech będzie ten samolot, myślę, że wspólna wyprawa byłaby relaksująca niezależnie od środka transportu :-)) Ale przyznam, że się boję, tak całkiem zwyczajnie się boję, będę musiała sporo w sobie przezwycięzyć. Z drugiej strony - jestem dobra w zwalczaniu lęków, powinno być dobrze.
:-)
-
2012/10/26 00:40:04
James - wiem, Trener się najeździł, ale jednak chodzenia było więcej i com sobie popaczała mapy, to moje ;-))
-
2012/10/26 00:43:37
Dodg.ers - no tak mi się fortunnie życie ułożyło..;-))
Przepis sprawdza się także przy kurczaku i indyku, myślę, że z jakąs karkówką itp też by zagrał, bardzo uniwersalny jest. Sos dzięki dodatkowi wina robi się naprawdę niezwykły bo nie smakuje jak wino ale jest gęsty i aromatyczny. Zwłaszcza marchewka świetnie wypada po uduszeniu w nim, więc dodaję jej sporo. Z ziołami też można poszaleć. To chyba wariacja na temat "coq au vin" ale nie jestem pewna, musze wyszukać oryginalny przepis i porównać.
Najnajnajlepsza rzecz duszona w winie to daube i jeśli chcesz chętnie przepis dorzucę - zachwycisz Pana W., można podać z ziemniakami, chyba lubi, skoro nawet wełnę by z nimi zjadł ;-))
Zadanie jest supergenialne i, jak nie cierpię matmy, tak trwam w zachwycie ;-))
-
2012/10/26 07:34:44
umowie sie chetnie na maj, wtedy jest najfajniej, kole pietnastego, to bedziesz miala z Trenerem okazje odwiedzic moja Mala Ojczyzne bo Straszna ma urodziny...Tyyyy Berberys slyszyyyyysz! sie tez szykuj :)))))
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/26 08:13:03
EWARUB - mam taki kalendarz tyle - słodkie puszyste. A co do zaradności w zdobywaniu posiłków to gdyby na początku moich świnek (mamy i córci) nie karmić oddzielnie to normalnie mała pozostałaby bardziej myszo-świnką niż prosiakiem pełnowymiarowym. To co się działo (i dalej dzieje) na widok natki pietruszki to na youtube się spokojnie nadaje - jedzą - a raczej wciągają - pietruchę z prędkością światła - jak w tartaku hehe i jedna drugiej wyrywa jakby miało zabraknąć. Chociaż teraz młoda się wycwaniła i nie pozwala już zabierać sobie jedzenia ale zabawne jest to jak fochy do siebie strzelają jak nie przymierzając baby przed okresem hehe.
-
2012/10/26 08:40:14
Myszaki jak widać rezolutne bardzo i aktywnie wielce. Skoro one majątek rozwodzą, to Wy możecie się porozwodzić nad nimi :)
A królik w śmietanie przepyszny. I z majerankiem, i z czosneczkiem... Palce lizać!
W dawnym świecie mój Dziadziuś hodował króle na pożarcie. I w sumie wszystko było ok, oprócz skór, które oddawał do skupu, a które wisiały wcześniej obrócone na drugą stronę, w kurniku. Dość upiorny widok.
Ale królik i tak pycha!
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/10/26 09:09:49
No to nie nudzisz się z Mysim tandemem :)
A zadanie rzeczywiście swoją zwięzłością powala na kolana. Też bym sobie nie poradziła, mimo że zdałam maturę z matematyki na 5.
-
2012/10/26 10:40:15
@Brezly
Nie mów Bagiennemu :-D
-
2012/10/26 15:00:28
Margo - właśnie sobie uświadomiłam, że Wyście naszych słitfoci nie dostały jeszcze, tylko Myszy i Myszy...Pokombinuję na dniach i jakieś wypaczam i wyślę. Tak wiesz, żebyś wiedziała, jakie podwójne cudo sobie na głowę ściągasz ;-))
-
2012/10/26 15:02:20
AnnoMario - Myszy są wręcz przesadnie aktywne, w dodatku Kradziszka napada na Spokojnysz, urządziły nam kilka pobudek już...Nie wiem, co im odpija, śpią pyszczek w pyszczek, przytulone, a jak sie obudzą to potrafią się pokłócić, bez sensu zupełnie.
Królik faktycznie świetny, chyba będzie powtórka w weekend :-)
-
2012/10/26 15:02:52
Zulko - trochę już tęsknię za nudą, Myszy dają czadu :-)
-
2012/10/26 15:17:39
no to szczękam tych strachóf ceiekafsko ;))))))))))))
-
2012/10/26 15:18:38
Margo - bój się bój, taka ilość uroku osobistego może zwalić z nóg ;-))
-
2012/10/26 23:15:27
Oj tak, Praga piękna :)))
przeczytałam teraz o tym króliku i aż jeść mi się zachciało :-/
-
2012/10/26 23:29:54
BP - toteż się wybieramy :-)
Zjedz coś? Za mną coś chodziło, okazało się, że to maleńka faszerowana fetą papryczka :-))
-
2012/10/27 00:29:38
Za mną ostatecznie ciasteczka, acz w zastępstwie ;)
-
2012/10/27 01:04:03
BP - czyli zaśniesz dość w kwestii jedzeniowej zadowolona, to dobrze :-))
-
2012/10/27 06:19:23
a wiesz,.ze pierwszego listopada przylatam spontanicznie na kawe z Daria i Berberysem do Wawy? nie wiesz? to teraz wiesz! :)))
-
2012/10/27 14:51:43
Margo - no to już wiem i jeszcze mnie Berberysek pacnął na FB i będziem się starać z Trenerem bardzo :*))
-
2012/10/27 17:44:50
a Ty przeciez Trenera kochasz i nie szkoda Ci chlopa?! ;))))))
-
2012/10/27 18:00:51
Margo - zaryzykujemy, niech się tylko uda i niech nic nie wyskoczy :-))
-
2012/10/28 00:09:20
ja nie widzę innej możliwości ;)) z Trenerem (szacun) bądź nie (szacun nr 2) bo ja się w Squirku zakochałam i Ją chę ;)) a wszystko co Jej jest piękne mądre i w ogóle dupę urywa ;))
-
2012/10/28 06:21:08
nowiec nie o jedenastej, a juz o dziewiatej.bede w Stolycy, przez lenistwo wole wstac wczesniej, anizeli po robocie jechac na Terminal 1 zeby odberac bilet, albowiem na 11ta zeby byc, musialabym leciec LOTem, a wtedy musi byc extra bilet wydrukowany, a Lufthansa bilet juz mam przygotowany w Check in :)))
i nie ma tu wypadania czegokolwiek, ewentualnie sole czeźwiące dla Tenera wez ;)))
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/29 12:02:55
Wymądrzyłam się już na FB ale może to kogoś zainteresuje - w tym zadaniu była treść - oblicz 5! - wykrzyknik oznacza silnię a oblicza się tak : 5!=1*2*3*4*5 a to nam daje 120
pl.wikipedia.org/wiki/Silnia
-
2012/10/29 12:47:09
Karolino - dziękuję, obrazeczek rozbawił nas właśnie dlatego, że wszyscy wiedzieliśmy, że chodzi o silnię - nie treść zadania śmieszy ale fakt, że ktoś mógł go nie zrozumieć, a jest przeciez banalne :-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/29 13:00:45
Wiem wiem - wstyd przyznać ale na samym początku gapiłam się bezmyślnie na to zdanie i zastanawiałam o co w ogóle chodzi dopiero po chwili mnie natchło że to przecież silnia jest. Mam dobrą pamięć ale czasem jak usiłuje sobie coś szybko przypomnieć to za Chiny ludowe nie potrafię. A z kolei pewne fakty nagle mnie dopadają ni z gruchy ni z pietruchy jak u dr House'a i się zastanawiam czemu jak chciałam się tego nauczyć (dziedzina dowolna) to nie potrafiłam, a teraz jak mi to już do niczego nie jest potrzebne to nagle wszystko wiem... beznadzieja.
-
2012/10/29 13:07:46
Karolino - żaden wstyd, bo miałaś tę wiedzę, po prostu nie jest potrzebna na co dzień więc chowa się głębiej a bliżej wyjścia są rzeczy codziennie potrzebne :-)
Swoją drogą mamy masę zbędnej wiedzy, powinno się jakoś wcześniej dać dzieciom możliwość zadecydowania o tym, którego przedmiotu chcą mieć więcej a z których wiedzieć dużo, ale nie bardzo dużo, bo nie każdemu się w życiu przyda znajomość całkowania czy roślin uprawnych Azerbejdżanu :-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/10/29 13:10:30
Zgadzam się w całej rozciągłości tematu :-)
-
2012/10/29 13:12:11
:-))